norra.a
23.02.19, 10:31
Taka sytuacja, wracałam z rodziną z nart we Włoszech, jako że długa droga, postanowiliśmy się zatrzymać na nocleg w Austrii, ze względu na dzieci bierzemy zawsze mieszkania z dwiema sypialniami, wpadł nam w oko urokliwy pensjonat z oceną 9.5 - co wiadomo, że jest zwykle gwarancją dobrej jakości. Dojechaliśmy i okazało się, że ocena jest mocno przesadzona, choć był przestronny i łóżka były wygodne w mieszkaniu panował nieznośny zapach stęchlizny, w toalecie nie było w ogóle wentylacji, w ogóle mieszkanie znajdowało się w innyn budynku, możliwe, że typowe pokoje dwuosobowe znajdują się w głównym budynku i rzeczywiście mają lepszy standard, ale ten wyglądał jak nie używany od dłuższego czasu. Ponieważ przyjechalismy o 19.00 a wyjeżdżalismy o świcie, nawet nie skomentowałam sytuacji i nie dałam poznać, że coś mi nie pasuje.
Późnym wieczorem dzieci oczywiście zrobiły się głodne, mialam awaryjne mleko i kaszkę, podgrzałam mleko na płycie, wyłączyłam ją, garnek umyłam, dzieci jadły w małych plastikowych miseczkach. Przy sprzątaniu ktoś z nas, postawił miseczkę na płycie, która była już lekko ciepła, ale jednak spowodowało to, że miseczka się zdeformowała.
Rano przed wyjazdem mieszkanie wysprzątałam, mimo, że w cenie wynajmu było 50 eur jednorazowej opłaty za sprzątanie, ale mieszkanie zostawiłam w stanie zastanym. Poszłam oddać klucze z miseczką w ręce, przeprosiłam za zniszczenia i wyciągnęłam 10euro jako rekompensatę. Właścicielka się uśmiechnęła i powiedziała "daj spokój, to tylko plastikowa miseczka" zaproponowała też żebym ją wzięła, będzie dla dzieci choćby do zabawy. Nie bardzo zrozumiałam po co moim dzieciom zdeformowana miska i poprosiłam, żeby ją po prostu wyrzucila.
Kilka dni później wystawiłam ocenę na booking, napisałam szczerze o brzydkim zapachu w pokoju, wspomniałam też mocne strony, ocena jaką algorytm naliczył wyszła trochę ponad 7.
Dzień po wystawieniu oceny dostaję maila od właściciela, który pisze, że po moim wyjeździe zanotował znaczne szkody, wspomina zniszczone naczynia, ale też domaga się 300eur za wymianę płyty grzewczej, którą zniszczylismy, mieszkanie podobno jest nie do użycia przez innych.
Jest to dla mnie okropna próba wyłudzenia, płyta na pewno nie była uszkodzona, przecierałam ją i wieczorem i jeszcze rano i nie było na niej żadnych uszkodzeń.
W poniedziałek mam zamiar zapytać prawnika co w związku z tym, ale aż mnie dziś nosi... Zastanawiam się jak teraz po fakcie mogę się bronić i udowodnić, że nic takiego nie miało miejsca?
Zdarzyło Wam się kiedyś coś takiego? Ja rezerwuję noclegi przez booking od wielu lat, po kilkadziesiąt noclegów rocznie, nigdy nie miałam najmniejszej skargi ze strony właścicieli, a tu czuję, że komuś nacisnęłam na odcisk oceną przeciętną.