magazynka
13.03.19, 04:02
Oglądam drugi raz "Gorzkie gody" w reżyserii Romana Polańskiego.
Jedną z głównych ról gra tam jego żona i są sceny erotyczne z nagą Emmanuelle Seigner (jego młodą żoną).
Taka mnie naszła refleksja.
Jak mąż-reżyser wymyślił, namówił i zrealizował film (1992) - 3 lata po ich ślubie (1989) z nagą żoną z innym aktorem? Czy całkowicie oddziela się rolę ukochanej żony od roli aktorki w nagich erotycznych scenach?
To jego film, nie innego reżysera.
Podobno są udanym małżeństwem i jakoś nie zgadza mi się obraz nagich piersi młodej żony całowanych przez obcego faceta-aktora - z dość świeżym małżeństwem.
Rozumiem jego żonę w podobnej roli, ale w cudzej reżyserii, ale aż tak ? A może chciał przy okazji pochwalić się zdobyczą pięknego młodego ciała, z którym się ożenił?
Coś mi tu nie pasuje i nie gra.
Sztuka ponad prywatne szczęście i intymność? Zawód kategorycznie oddzielony od prywatnego życia?
Co myślicie?