Dodaj do ulubionych

wątek spadkowy nr 6745

30.03.19, 21:16
Znacie przypowieść o synu marnotrawnym? To jest, wbrew pozorom, historia spadkowa. Jeden brat żąda spłacenia swojego udziału w spadku w formie darowizny (bez dożywocia). Dostaje i idzie hulać. Drugi brat mieszka z rodzicami i pomaga im, jest tym jeleniem. Po przehulaniu swojej połowy pierwszy brat wraca i liczy na wsparcie materialne. Przyjmują go serdecznie. Drugi brat wyraża w związku z tym obawy i pretensje. Ojciec stawia sprawę jasno: 100% majątku jest dla drugiego brata, tego mieszkającego z rodzicami, bo tamten już swoje dostał.
Tylko jednego nie rozumiem - dlaczego to jest interpretowane jako wyraz wielkiego miłosierdzia dla marnotrawnego? Raczej chyba sprawiedliwości? Teściowa ematki przepisałaby ochoczo cały majątek "temu biednemu" i opowiadała sąsiadkom, że ten mieszkający ją okrada...
A w ogóle podobają mi się platonicznie tutejsze wątki spadkowe. Jestem jedynaczką, więc się dokształcamwink
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: wątek spadkowy nr 6745 30.03.19, 22:02
      Wyraz milosierdzia dla marnotrawnego, bo na jego powrot ubito tlustego cielca smile, wiesz, glodnego nakarmic, spragnionego napoic, podroznego w dom przyjac...
      Przyjecie na stale nie byloby milosierdziem, tylko podtrzymywaniem patologii tongue_out
      Marnotrawny jest mlody, moze pracowac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka