agata16.06
01.04.19, 16:29
Miejsce akcji: przyszpitalna przychodnia okulistyczna.
Tłum ludzi w większości starszych, wielu o laskach, kulach, z balkonikami
Okres oczekiwania na przyjęcie do lekarza dość długi, a dla osoby niepełnosprawnej nawet 15-20 minut na stojąco to wieczność.
Krzesełka jedno przy drugim, nie ma juz miejsca na kolejne. Duszno.
Na jednym z krzesełek siedzi 8-10 latek i gra na telefonie. Nie jest pacjentem, towarzyszy mamie?, babci.
Do poczekalni wchodzi mocno starszy pan ledwo trzymając sie na nogach. Pani w średnim wieku ( obca) zwraca się do dziecka, zeby ustapiło miejsca. Malec na to, ze tego nie zrobi, bo kto pierwszy ten lepszy i dalej gra. Nieco głosniej. Opiekunka ( pacjentka) nie reaguje choć słyszy to.
Pan w mocno srednim wieku ustępuje miejsca staruszkowi.
Jak oceniacie zachowanie chłopaka i jego opiekunki?
Chwilę potem na drzwiach pojawia sie kartka " O kolejności wejścia do gabinetu decyduje lekarz". Opiekunka chłopaka wchodzi do gabinetu jako ostatnia.
Opowiedziała mi to zaprzyjaźniona okulistka.