jest aż tak istotna? Mówię o tej fizycznej.
Pytanie na serio. Nigdy nie byłam w związku małżeńskim, ale też nigdy jakoś nie przykładałam do tego aż takiej wagi. Chyba dlatego, że byłam w związkach, w których byłam, bo chciałam (albo się wplątałam i nie wiedziałam jak wyjść, mniejsza). Zostawiałam facetów, oni mnie zostawiali, do kogoś się wracało, do kogoś nie, a co się działo w międzyczasie i z kim...
Dla mnie najważniejsze zawsze były testy na obecność HIV, a reszta...
Czy wyłączność jest dla Was takim poświęceniem, że żądacie poświęcenia w zamian?