W otwockim sądzie przełożona sformułowała wytyczne dotyczące stroju dopuszczalnego w pracy. Zabroniła m.in. brokatów, dekoltów do pasa, spódnic krótszych niż 10 cm nad kolano i wieczorowych makijaży.
Część pracowników jest wzburzona i uznała, że przy pensji poniżej 2 tys. nie stać (!) ich na "dyskretną elegancję" i latanie z dudą na wierzchu to mus. Wiceminister solidaryzuje się z nimi:
- Myślę, że takie regulacje są na wyrost - mówi Onetowi wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik, który odpowiada w resorcie za pracowników i dyrektorów sądów. - Poleciłem sprawdzenie tej sytuacji. Tym bardziej że my jako resort nie dajemy żadnych wytycznych dotyczących stroju pracowników. Owszem, wymagany jest strój adekwatny do funkcji, ale bez takich szczegółów. W końcu pracownicy to są dorośli ludzie i my dawania im takich dokładnych zaleceń i wskazówek ani stawiania tak wygórowanych wymagań nie aprobujemy Wymóg, by do pracy w sądzie faceci przychodzili w spodniach i skarpetach o długości uniemożliwiającej świecenie gołą łydką a panie nie wdziewały rajstop z cekinami jest wygórowany także i Waszym zdaniem?
wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/kontrowersyjne-wytyczne-dyrektora-jednego-z-sadow-ws-wygladu-ministerstwo-sie-odcina/nnqjxcz
Nacisk na dyrektor sądu rejonowego i waga sprawy okazała się tak wielka, że pani musiała skrócić urlop, by zmienić "drakońskie" zarządzenie

:
wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/kontrowersyjne-zarzadzenie-zmienione-po-publikacji-onetu-dyrektor-sadu-pilnie/cpr9hfl