bukietlisci
31.05.19, 20:26
U znajomego dziecka lekarka wpisała w kartę astmę. dziecko jest alergikiem uczulonym na pyłki drzew . objawy ma niewielkie, nie dusi się, nie kaszle, nie ma sensacji z oddychaniem. Powiedziałabym, że pomijając okresy nasilenia pylenia - dzieciak funkconuje doskonale ( bez żadnych leków). i teraz: na wizycie nowa alergolog po zerknięciu w kartę na wyniki badań ( w którym były wyniki badań na pyłki) stwierdziła: astma! przepisała ful leków, sterydy i diabły iwany. oraz nawrzeszczała na matkę, gdy ta przyznała że dziecko nie bierze leków stale - tylko podczas pylenia drzew i traw.
Matka dziecka , za moją namową idzie z małym na spirometrię. leków podawać nie zamierza, zamierza się skonsultować.
Ja jestem alergikiem. też na pyłki drzew i traw. też biorę leki tylko , gdy to dziadostwo pyli. astmy u mnie nie stwierdzono, spirometirię miałam robioną. i nigdy nie spotkałam się z przypadkiem gdzie uczulenie na pyłki równało się astmie i wymagało natychmiastowego podawania pierdyliona leków. przy braku jakichkolwiek objawów.
Alergicy, astmatycy - co o tym sądzicie?