janja11
03.06.19, 11:51
Taka sytuacja dzisiaj rano, ale chodzi za mną.
Stoję w kolejce po truskawki. Przede mną facet z pieskiem, za mną ustawia się babka też z pieskiem (na oko szczeniaczek).
Pies faceta podbiega i zaczyna gonić tego malucha. Pani odciąga szczeniaka, potem go podnosi, tamten wariat skacze po niej i oplątuje ją smyczą.
Właściciel szalonego "azora" nie reaguje, pies na długiej smyczy biega.
Jakiś obcy facet wybiegł w końcu z auta i odgonił szalonego psa.
Pies nie zrobił krzywdy szczeniakowi, raczej chciał się bawić. Babka widać, że się wystraszyła, szczeniak też.
Ale najbardziej zaskoczył mnie właściciel szalonego psa, bo ani nie reagował na wariactwa pupila, ani nawet babki nie przeprosił.
Jak to się mówi, nie ma głupich psów tylko głupi właściciele, ale co z tego skoro nadpobudliwy "azor" zwyczajnie niebezpieczny dla otoczenia jest.
Wszystko działo się szybko i naprawdę nie wiem ja zareagowałabym w takiej sytuacji.
Z obcym psem nie szarpałabym się. Policję wzywać? Straż miejską?
Facet ewidentnie psa nie ogarniał, a trzymał go na długiej smyczy, bez kagańca.