Unikam fryzjerów jak ognia, bo w swoim długim życiu nie trafiłam na dobrego. No i parę dni temu coś mnie podkusiło i poszłam do polecanej przez wiele osób fryzjerki, która kiedyś była nauczycielką zawodu. I to był błąd. Poprosiłam o podcięcie końcówek i nadanie kształtu fryzurze. Na co ona zaczęła mi cieniować włosy - "bo trzeba zdjąć z objętości, żeby był ładny kształt". Widząc jak tnie w połowie jej przerwałam i podziękowałam za usługę. Ale i tak wyglądam jak podskubany kurczak, to prawda, mam trudne, kręcone włosy, ale tak spieprzonego cięcia jeszcze nie miałam. Teraz tylko trzeba czekać, aż odrosną

Co to jest, do cholery, z tymi fryzjerami, co jeden to gorszy. Tak patrzę na te fryzury i blondy dziewczyn z pracy - najlepiej wyglądają te, które nie chodzą do fryzjera i mają długie, proste włosy. Nie ma już dobrych fryzjerów na tym świecie???