rosapulchra-0 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:08 Kolega to odpał atomowy, źle wychowany przez swoich rodziców. Twoja córka powinna zerwać z nim wszelkie kontakty. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:11 W klasie? I z resztą, która podobno usłyszała relację, pogratulowała koledze i dalej się bawiła też? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 07:05 Zmieniłabym dziecku szkołę. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 08:07 Aha. 16-latce liceum, jasne. Puk puk, tu real. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 08:30 Uważasz, że to nierealne zmienić dziecku szkołę? Podejrzewam, że po tym incydencie i zachowaniu się kolegi i całej reszty towarzystwa, dziewczyna nie ma ochoty na utrzymywanie z nimi kontaktów. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 08:33 Realne jak najbardziej, pytanie czy autorka wątku znalazłaby córce liceum o identycznych parametrach i z wolnymi miejscami. W Polsce nie ma rejonizacji szkół średnich, w razie gdybyś zapomniała. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 08:42 Jeśli ktoś chce, to znajdzie sposób, jeśli ktoś nie chce, będzie szukał powodów. Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:14 rosapulchra-0 napisała: > Kolega to odpał atomowy, źle wychowany przez swoich rodziców. Twoja córka powin > na zerwać z nim wszelkie kontakty. > To na pewno, ale reszta towarzystwa, a jest to towarzystwo corki, takie zachowanie gnoja pochwalila. Po czym imprezkowali sobie. NIKT nie wpadl na pomysl, zeby zadzwonic czy choc sprobowac, dowiedziec sie, czy sie dziewczynie cos nie stalo. Nie doszla na impreze, no to nie doszla. Czy ona ma zerwac kontakty z nimi wszystkimi, zmienic szkole, poszukac innego towarzystwa poza szkola i ta grupa ? (osobiscie zalecalabym). Autorko, a czy ktokolwiek ze znajacych sprawe kolezanek i kolegow zainteresowal sie, jak sie corka czuje i co jej sie stalo, wyrazil wspolczucie, objawil sie w ogole ? Odpowiedz Link Zgłoś
tylkomoment Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:35 Nie, po sprawie nikt się nie odzywał bezpośrednio, w sensie nie przyszedł ani nie zadzwonił. Córka została już w domu, do szkoły i na zakończenie nie poszła. Na FB dostała trochę wiadomości od koleżanek z wyrazami współczucia, ale to raczej na zasadzie "słyszałam co ci się przytrafiło masakra normalnie dobrze że jesteś cała. 29 agula organizuje ognisko będziesz?" Autentyczna wiadomość i pozostałe utrzymane w tym tonie. Nie mam nikomu za złe, sama czuję, że na pewno zawiodłam córkę, jestem ciągle w szoku, coś takiego może się zdarzyć w centrum miasta, w wydawałoby się bardzo bezpiecznym kraju. Ciągle do mnie dociera co się stało, a co mogło się stać. A ten kolega jest b. lubiany, rodziców ma aptekarzy (własna apteka), to nie jest patologia, jak piszecie tylko wykształcona i niebiedna rodzina. Przepraszam za chaos w moich wypowiedziach. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:38 Dlaczego nie miałoby się zdarzyć? Współczuję dziewczynie, niemniej nie wolno wychowywać w zludnym poczuciu bezpieczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
bo_ob Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:42 tylkomoment napisała: > A ten kolega jest b. lubiany, rodziców ma aptekarzy (własna apteka), to nie jes > t patologia, jak piszecie tylko wykształcona i niebiedna rodzina. To jest patologia społeczna. Patologia nie polega tylko na tym, że ktoś jest biedny i niewykształcony. Patologia społeczna wiąże się ze stanem zakłócenia równowagi dotąd panującej w społeczeństwie, co może skutkować osłabieniem więzi, zmniejszeniem skuteczności kontroli społecznej i innymi negatywnymi zjawiskami. Odpowiedz Link Zgłoś
bo_ob Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:47 W moim pojęciu patologia, czyli stan choroby. Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:23 tylkomoment napisała: > Nie, po sprawie nikt się nie odzywał bezpośrednio, w sensie nie przyszedł ani n > ie zadzwonił. Córka została już w domu, do szkoły i na zakończenie nie poszła. > Na FB dostała trochę wiadomości od koleżanek z wyrazami współczucia, ale to rac > zej na zasadzie "słyszałam co ci się przytrafiło masakra normalnie dobrze że je > steś cała. 29 agula organizuje ognisko będziesz?" A co odpisuje corka ? Poblokowala/wyrzucila ze znajomych kogos z uczestnikow tej imprezy ? > A ten kolega jest b. lubiany, rodziców ma aptekarzy (własna apteka), to nie jes > t patologia, jak piszecie tylko wykształcona i niebiedna rodzina. Serio piszesz ? Takie zachowanie jakie zaprezentowal on i jego rodzice to nie jest patologia ??? Odpowiedz Link Zgłoś
tylkomoment Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 18:54 Nie chcę oceniać innych, nie mam naprawdę do tego głowy. Wiem, że sama zawiodłam, czuję się fatalnie, mam koszmary, że córce coś naprawdę okropnego się przytrafia, naprawdę nie w głowie mi teraz tamten chłopak. Nie chcę tego uczucia, ale czuję nienawiść. Wstydzę się tych emocji. Nie, córka nikomu na FB nie odpowiada, sama dała mi hasło i powiedziała, że nie chce na razie żadnych kontaktów z rówieśnikami. Poczytałam, co do niej piszą. Wielkiego przejmowania się w tym nie ma. I na poziomie pragmatycznym to rozumiem. Każdy ma swoje życie, moja córka nikogo nie obchodzi. Mąż porzucał k*wami na rówieśników i ich rodziców, wpienił się, ale doszedł do siebie i robi wszystko, żeby w domu był spokój i normalna atmosfera. We wtorek idziemy do psychologa. Tak, dostałam lekcję, chyba nawet większą niż moja córka. Na nikogo, poza najbliższymi, liczyć nie można. A jak zagrożenie to trzeba spie*lać i nie oglądać się. Wybaczcie, jestem cholernie rozgoryczona i nie pozbierałam się jeszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 19:31 tylkomoment napisała: > Nie chcę oceniać innych, nie mam naprawdę do tego głowy. Wierze. Ale jak juz dojdziesz do siebie, tlumacz corce, ze zachowanie "kolegi" bylo obrzydliwe, a reszty ... co najmniej nie fair. Nawet jesli w jej grupie rowiesniczej takie sa normy. Wiem, że sama zawiodła > m, czuję się fatalnie, mam koszmary, że córce coś naprawdę okropnego się przytr > afia, naprawdę nie w głowie mi teraz tamten chłopak. Nie chcę tego uczucia, ale > czuję nienawiść. Wstydzę się tych emocji. Nie wstydz sie. Emocje s, jakie sa. Masz czuc cos innego niz czujesz ? Nie, córka nikomu na FB nie odpowiad > a, sama dała mi hasło i powiedziała, że nie chce na razie żadnych kontaktów z r > ówieśnikami. Moze i slusznie. Niech sie pozbiera, potem przemysli i oceni, dopiero potem kontaktuje sie. Wybaczcie, jestem cholernie rozg > oryczona i nie pozbierałam się jeszcze. Rozumiemy to, naprawde. Przynajmniej wiekszosc z nas. Odpowiedz Link Zgłoś
maly_fiolek Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 08:37 > Kolega to odpał atomowy, źle wychowany przez swoich rodziców. Czy ja wiem? Policja uwielbia gnoić młodych chłopaków, i wcale nie dziwię się że nie zadzwonił. Jeszcze by przy nim "znaleźli" skręta. Po co mu kłopoty. Narażać zdrowie/życie za koleżankę z klasy? Bez jaj. Moim zdaniem całkiem rozsądne i adekwatne do wieku zachowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:12 Myślę, że zachowaliscie się z mężem mega nieodpowiedzialnie posyłając nastolatkę w sobotni wieczór komunikacja miejską na drugi koniec miasta. Aż tak bardzo Ci było żal pieniądzy na benzynę lub taksówkę? Masz teraz okradziono dziecko ze zwichnięta psychiką, ale zawsze mozesz ją pocieszyć, że jedynie ją opluli, a nie zbiorowo zgwałcili, bo tak również mogła zakończyć się ta historia. Lepiej by Ci było gdyby porwali też kolegę córki i to pobili? Zamiast skupiać się na problemach zastępczych pomysl o tym jak nawaliłaś jako matka. I opłać córce psychologa. Odpowiedz Link Zgłoś
vodyanoi Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:17 Serio? SERIO? W sobotę o 19? W najdłuższy dzień w roku? Równie dobrze taksówkarz mógł zjechać z trasy i coś dziewczynie zrobić. Rozumiem - nocny powrót, po zmroku. Ale o godzinie 19-20 w soboty w komunikacji miejskiej jest pełno ludzi. Może jeszcze napisz, że pewnie wyzywająco była ubrana, może miała za krótką sukienkę. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:45 > Może jeszcze napisz, że pewnie wyzywająco była ubrana, może miała za krótką sukienkę. Argumentów zabrakło to pozostało kłamstwo. Gdzie napisałam, że dziewczynka jest winna ty bezczelna kłamczucho? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:17 Kolejna... Przejazd 16-latkow komunikacją miejską, o 19 latem, z jednej dzielnicy do drugiej, zwykle nie jest niebezpieczny. Jedyne czego rodzice zaniedbali, to wpojenie córce ulicznego bhp, że jak widzi ewidentnie zbliżającą się obcą grupę głośnych i podpitych, to spieprza, a nie pozwala do siebie podejść. Od lat 90-tych minęły dwie dekady i ludzie poczuli się zbyt bezpiecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:42 Autorka wyraźnie napisała, że córka miała przejechać przez całe miasto do jakiegoś domu na przedmieściach. To nie była impreza na sąsiednim osiedlu, tylko na jakimś zadooopiu. Posyłanie nieletnich córki autobusem, gdy wiadomo że pół miasta będzie tego dnia ostro pić, to proszenie się o kłopoty. Taka prawda, że gdyby rodzice ją podwieźli to nic by się nie stało. Przyoszczędzili na paliwie to teraz muszą wykosztować się na psychologa. Odpowiedz Link Zgłoś
bo_ob Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:46 lauren6 napisała: > Posyłanie nieletnich córki autobusem, gdy wiadomo że pół mias > ta będzie tego dnia ostro pić, to proszenie się o kłopoty. U was w sobotnie popołudnia nie jeździ komunikacja miejska? Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 21:43 Kauren wszedzie wozi dzieci przynajmniej do 26 roku życia...mnie tak samo napadnieto o 15 w srodku miasta. Tylko ze byłam sama...ale obronił mnie obcy facet. Nikt nie oczekuje ttaj bohaterstwa. Chłopak mogł uciec ale za najblizszym rogiem dzownic na policje, czekac na jej przyjazd i sprawdzic co z dziewczyną. Prawdziwy kumpel (lub tez zwykła empatyczna osoba) odprowadziłaby rozstrzesioną dziewczynę do domu....a nie bawiła sie w najlepsze na imprezie. Odpowiedz Link Zgłoś
cruella_demon Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 21:47 A co w tym złego? Bliskie osoby się podwozi jak ma się takie możliwości. O zgrozo, bywa też nawet, że dzieci podwożą rodziców albo mąż żonę. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 23:03 Tak ale nie wszedzie i nie całe życie. Znam taką pannę ktora do 20 była wożona.... NO to tez pewien stopien upośledzenia sie robi. Dziewczyne napadnieto o 19 - to jest jeszcze biały dzien!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
frey.a86 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:52 I ty tak do 18 roku życia zamierzasz dzieci wszędzie wozić, bo coś się może stać? Akurat prawdopodobieństwo napaści w biały dzień w mieście (nawet na zadupiu) jest nadal mniejsze niż wypadek samochodowy, także twoje wożenie autem czy taksówką to też "proszenie się o kłopoty". No chyba że komunikacją miejską odprowadzasz dziubdziusie. Obwinianie rodziców to podobny poziom żenady co zachowanie tego chłopaka i jego rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:01 Wiesz, mieszkam w bloku ze studentkami i z moich obserwacji wynika, że na imprezy jeżdżą taksówkami/Uberem, a nie komunikacją miejską. Ja też na imprezy jeżdżę samochodem lub taxi. Rozumiem, że jestem chowanym pod kloszem dziubdziusiem? Odpowiedz Link Zgłoś
vodyanoi Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:05 A poza tym: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24080583,jechala-uberem-kierowca-nagle-zaryglowal-zamki-ku-przestrodze.html warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34862,16290005,Taksowkarz_zgwalcil_pasazerke__kolejna_obmacywal_.html Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:11 No, biorąc pod uwagę, kto jeździ uberem w Warszawie, na pewno nie puściłabym tak nastolatki czy nastolatka. Sama nie korzystam, wolę zadzwonić po normalną taksówkę z korpo. Odpowiedz Link Zgłoś
frey.a86 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:04 Też mieszkam w bloku ze studentami i nie wiem ile czasu musiałabym sterczeć w oknie, żeby zaobserwować czym oni jeżdżą na imprezy. Natomiast po liczbie młodych ludzi w komunikacji miejskiej w piątkowe i sobotnie wieczory wnioskuję, że raczej nie są to taksówki. Ja też jak nie zamierzam pić alkoholu jadę na imprezę samochodem, bo szybciej i wygodniej, ale do głowy by mi nie przyszło oczekiwać wożenia przez rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 16:54 Wystarczy, że wychodzi się z domu w podobnych godzinach co oni. Za kogo mnie uważasz skoro sugerujesz, że kogoś obserwuję przez okno? Ja też wybieram taksówki, a nie Ubera, ale to już temat na osobną dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 21:44 Predzej pusicłabym nastolatkę komukacją niz uberem!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:52 lauren6 napisała:Taka prawda, że gdyby rodzice ją podwieźli to nic by się nie stało. Przyoszczęd > zili na paliwie to teraz muszą wykosztować się na psychologa. Witam Nieprawda, mogli mieć wypadek i zginąć na środku skrzyżowania! Sorry, musiałam, bo straszne kocopoły opowiadasz. Ty nawet nie sugerujesz, a piszesz wprost, że przez skąpstwo rodziców doszło do rozboju. Wiem, że są upały, ale bez przesady;-P Pzdr. Ing Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:02 Autobusy też ulegają wypadkom. Lol Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 16:56 To troll, który swoje problemy życiowe rekompensuje sobie na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 21:45 Lauren nie pierwszy raz peron odjechał. Odjeżdża dość regularnie Odpowiedz Link Zgłoś
escott Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 17:10 Masz zupełnie chorą wizję świata, tego typu sytuacje są obecnie ekstremalnie rzadkie, a jeżdżenie kokunikacją jest normalne. Odpowiedz Link Zgłoś
lena2222 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 17:25 Ja młodszej córce pozwalam jeździć komunikacją miejską o tej porze. Nie pozwoliłabym po zmroku dopiero. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 21:40 W sobote o 19 jest jeszcze jasno. Mnie tak samo napadnieto o 15....tez miałam wszedzie taksówkami jeździć??? Odpowiedz Link Zgłoś
maly_fiolek Re: kolega mojego dziecka 05.03.24, 08:39 > Aż tak bardzo Ci było żal pieniądzy na benzynę Ty chyba nie wiesz co to jest obciach, trzymanie na smyczy i pełne kontrolowanie. Oraz czym się zazwyczaj kończy. Odpowiedz Link Zgłoś
vitreous Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:14 Bardzo przykre jest to, co spotkało Twoją córkę. Po pierwsze przemoc i agresja że strony młodocianych przestępców, a po drugie - brak możliwości polegania na ochronie kolegi. Mnie dziwi, że kolega nie spotkał się z ostracyzmem społecznym, pomijam już role społeczne - koledzy honorowi dbający o bezpieczeństwo dziewczyn, rycerstwo, ochrona słabszych itp., tylko brak zwyczajnej solidarności, ucieczka i zadowolenie z siebie. Chłopak pewnie wyniósł takie zachowanie z domu. Córkę może warto zapisać na kurs samoobrony, by nie żyła traumą i nauczyła się reagować w takich sytuacjach. Odpowiedz Link Zgłoś
vodyanoi Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:25 Role społeczne nie mają tu nic do rzeczy, żadni honorowi koledzy, żadne rycerstwo. Na miejscu kolegi mogła być koleżanka lub ktokolwiek inny (obcy). Normalnym, ludzkim, obywatelskim odruchem KAŻDEGO, nawet dziesięciolatka czy stulatka, powinno być wezwanie policji. Ten chłopak następnym razem, jak zobaczy wypadek samochodowy, to pewni przystanie, zrobi kilka fajnych ujęć trupów z urwanymi głowami i pójdzie na kolejną imprezę. Jak będzie siedział w domu i usłyszy "RATUNKU!, RATUNKU!" gwałconej dziewczyny, to założy słuchawki na uszy. A może pewnego razu dostanie udaru na trawniku w parku i będzie tak leżał przez trzy dni, aż umrze, a ludzie będę koło niego wyprowadzać psy i nikt się nie zainteresuje "pijakiem". Odpowiedz Link Zgłoś
bo_ob Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:28 vodyanoi napisał: > Ten chłopak następnym razem, jak zobaczy wypadek samochodowy, to pewni przystan > ie, zrobi kilka fajnych ujęć trupów z urwanymi głowami i pójdzie na kolejną imp > rezę na której pokaże dumnie zdjęcia a koleżanki i koledzy go pochwalą za dobre ujęcia. Sorry, ale dla mnie tak wygląda patologia. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:35 Tak wygląda skrajny indywidualizm i brak więzi społecznych + brak świadomości odpowiedzialności prawnej za nieudzielenie pomocy. Skądinąd, ostatnio gościa, ewidentnie na bad tripie po dopalaczach, który leżał na chodniku i płakał w schizie, ominęłam dużym łukiem. Byla 6 rano, śródmieście, wokół schlane niedobitki z imprezowni. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:40 Żeby nie było - koleś nie wyglądał na pobitego czy polamanego, nie było wokół krwi. Miał po prostu swoją walniętą jazdę po czymś i zero kontaktu z rzeczywistością. Odpowiedz Link Zgłoś
bo_ob Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:44 triss_merigold6 napisała: > Tak wygląda skrajny indywidualizm i brak więzi społecznych + brak świadomości o > dpowiedzialności prawnej za nieudzielenie pomocy. I to jest właśnie patologia społeczna. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:47 Być może staje się lub już się stało środowiskową normą. Odpowiedz Link Zgłoś
bo_ob Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:52 W pewnych środowiskach pewnie tak. Dlatego ja na miejscu mamy napadniętej dziewczynki wolałabym, aby córka zmieniła środowisko na normalne. Odpowiedz Link Zgłoś
bo_ob Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:45 triss_merigold6 napisała: > Skądinąd, ostatnio gościa, ewidentnie na bad tripie po dopalaczach, który leżał > na chodniku i płakał w schizie, ominęłam dużym łukiem. Byla 6 rano, śródmieści > e, wokół schlane niedobitki z imprezowni. Zdziwiłabym się, gdybyś zadzwoniła po pogotowie. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:49 Po to, żeby marnować pieniądze podatnika i zdrowie ratowników medycznych i pielęgniarek? Nie, za dużo znam ludzi pracujących na SOR-ach. Odpowiedz Link Zgłoś
bo_ob Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:53 Od tego jest pogotowie aby sprawdziło stan leżącego na ulicy człowieka. Ja w każdym razie dzwonię, nie jestem lekarzem i nie potrafię sama ocenić co jest temu leżącemu. Nawet jeśli to narkoman czy pijak. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 21:30 Ale to się dzwoni na straż miejską. Albo policję. Ostatnio z koleżanką wracając ze sprawdzania matur trafiłyśmy na ewidentnie pijanego i on nawet nie zasłabł, on się położyć spać, tyle, że na peronie, więc problemem było co zrobi, kiedy wstanie. Na straż miejską nie dałyśmy rady się dodzwonić, policja przyjechała. Owszem, pewnie zabiorą na izbę wytrzeźwień, ale lepsze to niż koniec życia pod kołami pociągu. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:09 > Skądinąd, ostatnio gościa, ewidentnie na bad tripie po dopalaczach, który leżał na chodniku i płakał w schizie, ominęłam dużym łukiem. Byla 6 rano, śródmieście, wokół schlane niedobitki z imprezowni. Kurcze, a ja w tej samej sytuacji wyjściowej zadzwoniłam. Byłoby +10 punktów do zajebistosci, ale na tym forum to żadne wyzwanie zachować się przyzwoiciej wobec drugiego człowieka niż triss. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:13 Biorących dopalacze uważam za taką samą plagę jak heroiniarzy w połowie lat 90-tych. Odpowiedz Link Zgłoś
uomo_dos Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 18:19 OJP czy ty naprawdę nie wiesz, jakich metod używają dilerzy substancji psychoaktywnych, żeby złapać klienta i że bardzo często ofiarą padają niedoświadczone świeżaki, które zażyły w wyniku niekorzystnego zbiegu okoliczności, bo po prostu nie potrafiły przewidzieć, że łąpią się w przemyślane działanie dilera? To może przytrafić się też twojemu dziecku, któremu jednak nie uda się ujść cało z opresji poza domem i wtedy jakaś przechodząca obok matka z równą twojej butą być może uzna je za takiego, jak heroiniarz z lat 90-tych i pomocy nie wezwie? Dzisiejszy świat, w ktorym obracają się nasze dzieci a świat z lat 90-tych to jak dla mnie nieporównywalne rzeczywistości. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 21:31 I kierowcę, któremu ten biorący dopalacz wpakuje się pod koła i który będzie miał mnóstwo kłopotów i zjechaną psychikę też uważasz za plagę? Odpowiedz Link Zgłoś
asfiksja Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:40 Nie dziwię się twojej córce, że jest roztrzęsiona. Otoczenie ją zawiodło na maksa. W tej chwili chyba najważniejszą rzeczą dla niej jest pomoc psychologiczna plus może jakiś kurs dla ofiar przemocy, dotyczący radzenia sobie samej w takich sytuacjach? Może nie wie podstawowych rzeczy - np. że w butach na wysokich obcasach albo po alkoholu trzeba być odwiezionym pod same drzwi, bo wtedy jest się bardzo łatwym celem. Ujęcie sprawców i zbombanie nierycerskiego kolegi interesowałoby mnie raczej w drugiej kolejności. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:53 Co Wy z tą pomocą psychologiczną? Ja bym nie rozdmuchiwała i nie wmawiala dziewczynie PTSD. Stało się, miała niefart, takie rzeczy się zdarzają, na przyszłość trzeba zachowywać czujność. Skupiłabym się na poradzeniu sobie z reakcją kolegi, który nie zadzwonił pod 112 jak sam był bezpieczny. Odpowiedz Link Zgłoś
bo_ob Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:56 triss_merigold6 napisała: > Co Wy z tą pomocą psychologiczną? Bo tak już jest, że gdy rodzice widzą, że czas mija a dziecko wciąż nie wraca do psychicznej normy to biorą pod uwagę pomoc psychologiczną. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:58 Wciąż? Przecież to się stało niedawno. Dziewczyna nie ma wracać do poprzedniej normy, ma rozumieć, że należy jakoś zwracać uwagę na otoczenie we własnym interesie, bo wprawdzie jest dość bezpiecznie, ale można mieć pecha. To nie jej wina i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
bo_ob Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:01 triss_merigold6 napisała: > Wciąż? Przecież to się stało niedawno. Cyt. "Ponad tydzień minął, córka nadal roztrzęsiona, pierwszy raz w życiu padła ofiarą przemocy." Dziewczyna nie ma wracać do poprzedniej > normy, ma rozumieć, że należy jakoś zwracać uwagę na otoczenie we własnym inter > esie, bo wprawdzie jest dość bezpiecznie, ale można mieć pecha. To nie jej wina > i tyle. To następnie, gdy już dojdzie do siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
bo_ob Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:11 Rozumiem. Gdyby twoja córka przez tydzień płakała, ty byś jej zaoferowała trenera karate. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:16 Moja córka trenuje karate, ma niecałe 8 lat i jeździ na zawody na walki, to tak na marginesie. Nie zaoferowałabym trenera sztuk walki, bo sztuki walki - jak sama nazwa wskazuje - zakładają fair play. Umówiłabym kogoś od szkoleń samoobrony, czyli jak się zachować w wypadku zagrożenia nagłego, niespodziewanego i na ulicy lub w innym miejscu publicznym. Odpowiedz Link Zgłoś
bo_ob Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:25 To "karate" było w przenośni. Jeśli, odpukać, twoja córka odzyskałaby utracone poczucie bezpieczeństwa przy pomocy trenera sztuk walki, to ok. U mnie to by tak nie zadziałało. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 16:59 Moja córka również chodzi na sztuki walki od 1 klasy sp. Nie wiem jednak co to ma wspólnego z tematem? Tutaj mleko już się rozlało i do napaści na dziewczynkę doszło. Póki co matka zachowuje się nieodpowiedzialnie i winy doszukuje się w koledze córki, jakby jego zachowanie mogło mieć jakikolwiek wpływ na podpitych napastników. Dlatego lepiej żeby dziewczyna porozmawiała z psychologiem, a nie z rówieśnikami którzy zlewają temat czy matką, która obwinia kolegę. Na karate czy inne ju juitsu przyjdzie jeszcze czas. Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 17:47 A potem psycholog jej powie, że powinna się zastanowić, czym sprowokowała napastników i że może mieli ciężkie dzieciństwo.... Doprawdy, naiwność i bezkrytyczna wiara w psychologów i psychoterapeutów mnie zdumiewa. Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 18:01 milka_milka napisała: > A potem psycholog jej powie, że powinna się zastanowić, czym sprowokowała napas > tników i że może mieli ciężkie dzieciństwo.... > > Doprawdy, naiwność i bezkrytyczna wiara w psychologów i psychoterapeutów mnie z > dumiewa. > Ani naiwnosc, ani bezkrytyczna wiara. Dobry psycholog powie jej cos wrecz przeciwnego - ze to nie byla jej wina. Bo moge sie zalozyc o dowolna rzecz, ze i to dziewczyna uslyszy "ty glupia, trzeba bylo spierd...., a ty jak ten slup", "ale z ciebie oferma, do mnie to by nawet nie podeszli" i inne podobne uwagi. Stygmatyzacja ofiary "pozwolila sobie to zrobic" ma sie lepiej niz dobrze. Dobry psycholog pomoze jej poradzic sobie ze strachem, a tez z reakcjami otoczenia. Przygotuje ja na te reakcje. Odpowiedz Link Zgłoś
malgo21 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 18:15 tt-tka napisała: > Ani naiwnosc, ani bezkrytyczna wiara. Dobry psycholog powie jej cos wrec > z przeciwnego - ze to nie byla jej wina. Bo moge sie zalozyc o dowolna rzecz, z > e i to dziewczyna uslyszy "ty glupia, trzeba bylo spierd...., a ty jak ten slup > ", "ale z ciebie oferma, do mnie to by nawet nie podeszli" i inne podobne uwagi > . Stygmatyzacja ofiary "pozwolila sobie to zrobic" ma sie lepiej niz dobrze. > > Dobry psycholog pomoze jej poradzic sobie ze strachem, a tez z reakcjami otocze > nia. Przygotuje ja na te reakcje. A to już się nawet na forum zaczyna. Akurat matka jest pod ręką, więc to ona jest winna bo "pożałowała na benzynę to teraz ma córkę napadniętą". Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:18 Po takim zajściu? Na pewno nie zaprowadziłam do psychologa ani psychoterapeuty. Mogą zrobić więcej krzywdy niż pożytku. Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:06 triss_merigold6 napisała: > Co Wy z tą pomocą psychologiczną? Ja bym nie rozdmuchiwała i nie wmawiala dziew > czynie PTSD. Stało się, miała niefart, takie rzeczy się zdarzają, na przyszłość > trzeba zachowywać czujność. Skupiłabym się na poradzeniu sobie z reakcją koleg > i, który nie zadzwonił pod 112 jak sam był bezpieczny. Tu się z Triss zgadzam. Niedługo ze wszystkim będzie się leciało do psychologa. Odpowiedz Link Zgłoś
asfiksja Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 16:29 Zasugerowałam pomoc psychologiczną - ale tak naprawdę kilka rozmów z kimś rozsądnym i znającym się na rzeczy mogłoby dużo dać. Zauważ, że matka jest maksymalnie skupiona na koledze (vide tytuł i dominująca część postu startowego), poza tym też dość mocno na sprawcach (opisy postępowania), a wyjątkowo mało na córce. Druga sprawa, że ty, triss, zapewne masz naturalną mowę ciała "tylko spróbuj, a pożałujesz" i jesteś sprawna fizycznie. To są rzeczy do wyćwiczenia. Skulone kurczątka są łatwym i częstym łupem. Trzecia sprawa, dużo osób w tym wątku sugeruje naukę walki. Nawiązywanie walki z żulią przy jej przewadze liczebnej jest tak głupie, że aż niewarte komentarza. Chyba że "sztuki walki" to pojęcie-worek oznaczające ogólnorozwojowe ćwiczenia poprawiające sprawność fizyczną, to tak. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:54 > Ujęcie sprawców i zbombanie nierycerskiego kolegi interesowałoby mnie raczej w drugiej kolejności. To mnie właśnie uderzą w tym wątku: próba przeniesienia winy na jakiegoś 16 letniego gnojka. To rodzice naraził córkę na niebezpieczeństwo i zachowanie kolegi w tym momencie nie ma żadnego znaczenia. Czy by został, czy uciekł dziewczyna wpadłaby w ręce patusów i została poturbowana. Tej sytuacji można było zapobiec. To nie jest historia gdy złodziej czai się tuż pod domem mieszkalnym. Odpowiedz Link Zgłoś
frey.a86 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 14:57 Jpdl jazda 16-latki w dzień autobusem miejskim na osiedle domków jednorodzinnych to "narażenie dziecka na niebezpieczeństwo". Ty się aby dobrze czujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:03 Jak widać po tej historii to była szalenie bezpieczna podróż Odpowiedz Link Zgłoś
frey.a86 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:06 Bezpieczniejsza niż jazda samochodem. Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:05 Ty żartujesz? 12-latki jeżdżą autobusami, a 16-letnia dziewczyna musi być wożona? Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: 24.06.19, 06:04 milka_milka napisała: > 12-latki jeżdżą autobusami, a 16-letnia dziewczyna musi być wożona? Nie musi, ale ja np. bym zawiozla. Nie dalej jak wczoraj zawiozlam moja 20-latke na impreze o 22-iej, a potem pojechalam po nia o 3 rano . Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: 24.06.19, 07:00 Też woziłam i wożę moje córki na imprezy, które są daleko od naszego domu i godzina tu nie ma znaczenia. Jednak w czerwcu o godzinie 19 jest po prostu dzień i normalnym jest korzystanie z komunikacji miejskiej przez wszystkich ludzi, nastolatków również. Obwinianie rodziców o to zdarzenie uważam za skrajną głupotę. Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: 24.06.19, 12:40 Też wożę i przywożę w nocy z imprez, teraz raczej już jeździ sama samochodem, ale jednaj poruszanie się komunikacja o 19.00 latem jest normalne i jako takie nie powinno generować zagrożenia. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia.stefa Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 18:40 Sorki, ale mam wrażenie, że jako osoba, która zwykle pisze dość przytomnie, tym razem najadłaś się czegoś nieświeżego albo ktoś Ci się włamał na konto. To nie jest dziecko, tylko osoba, której niewiele brakuje do pełnoletności. Zgodnie z prawem może poruszać się sama po mieście, ba, nawet podróżować na duże odległości bez asysty rodzica i wiele linii/przewoźników nawet już nie będzie pytać o zgodę opiekuna. Rodzice nie wysłali ją nocą do faweli w Rio de Janeiro, tylko autobusem przez normalne polskie miasto, w dzień (w czerwcu 19:00 to jeszcze dzień). Fakt, że jechała na imprezę na przedmieścia, nie ma ŻADNEGO znaczenia. Równie dobrze mogła zostać obrabowana, jak wyszła ze Starbucksa z koleżanką, tej mieliby ją do tego Starbunia odstawić pod drzwi i odebrać? Odpowiedz Link Zgłoś
bei Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:07 Kolega powinien po ucieczce dzwonić na policję, ja na jego miejscu wróciłabym do domu dziewczyny by upewnić się co z nią. Pamiętam gdy średni miał 14 lat, na przystanku tramwajowym podszedł do niego młody mężczyzna i zapytał o godzinę. Syn miał zegarek, tego złodziej nie spodziewał się, ale zaczął powątpiewać czy na pewno to realny czas. Syn wówczas wyjął komórkę. Gdy schował ja z powrotem mężczyzna na siłę wyjął ja z kieszeni. Szarpali się, syn krzyczał- złodziej, ratunku, pomocy!- ludzie odsunęli się. Nikt nie krzyknął, nikt mu nie pomógł. Dzielnicowy nie miał czasu przyjąć zgłoszenia, umówiliśmy się na inny termin, przyjechaliśmy i ZNOWU nie miał czasu. Odpuściliśmy. Po pięciu latach na tym samym przystanku historia powtórzyła się☹️ tym razem komórkę stracił drugi syn, jemu wcześniej wytłumaczyliśmy, by nie szarpał się tylko oddał. Krzyczał pomocy- ale oczekujący na tramwaj odwracali się plecami. Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 06:05 Rany... czy te napady sa az tak nagminne? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 07:02 Kilku moich uczniów miało identyczne sytuacje. Też na przystanku autobusowym czy tramwajowym podchodziło dwóch lub trzech kolesi i okradało nastolatka z telefonu i pieniędzy. Nikt z obecnych nie reagował. Ale to były lata 90-te i początek następnego wieku. Myślałam, że tego rodzaju procedery już się skończyły. Odpowiedz Link Zgłoś
71tosia Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:08 zachowanie chłopaka fatalne, nawet gdyby uznac ze się przestraszyl i zwial - do tego miał prawo nie każdy umie być bohaterem, to jego obowiązkiem było zawiadomić rodzicow dziewczyny, własnych i policje a nie dolaczyc do imprezy. Z rodzicami tego chłopca trzeba wlasnie ten problem poruszyć ze mogl pomoc a tego nie zrobil a nie ze zwial. Zachowanie nastolatka jest skutkiem bezmyslnosci typowej dla wieku ale tez wpajanego powszechnie w szkole i często w domu 'zdrowego egoizmu'. Dobrze wpisuje się w powszechny takze nawet na tym forum zachwyt dla egoizmu i pogarda dla mniej slabszych, mniej zdolnych i zaradnych życiowo (których chętnie niektóre mamy nazywają tępakami). Odpowiedz Link Zgłoś
pitupitt Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:21 Myślę, że gdyby moja córka miała takiego kolegę, to zostałby skazany przez naszą rodzinę na wieczne niepodawanie ręki, w razie wątpliwlści chętnie bym wyjaśniła dlaczego. Wstyd żeby ktokolwiek tak się zachował Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:39 OK, wysportowany, szybko biega - good for him ... ale dla mnie naturalnym odruchem z jego strony byloby zlapanie panny za reke i pociagniecie jej za soba w tej ucieczce. No way zeby ja tak zostawic bez zadnej nawet proby wespol-zespol oddalenia sie od napastujacej grupy. Moze dopiero gdyby sie okazalo, ze panna stoi jak slup soli, bo za ze strachu zamurowalo, a napastnicy zaczynaja atakowac, mlodzieniec moglby salwowac sie samodzielna ucieczka ale wtedy tez zaraz z bezpiecznej odleglosci powinien immediately wykonac telefon na policje. Beznadziejny kolega - zachowanie nie do obrony! Life. Odpowiedz Link Zgłoś
niutaki Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 17:30 bi_scotti napisała: ale dla mnie naturalnym odruchem z jego strony byloby zlapanie panny za reke i pociagniecie jej za soba w tej ucieczce. No właśnie, też tak myślę. Gdyby moje dziecko (płci obojętnej) zachowałoby się, jak ten "chłopak" to byłoby mi zwyczajnie wstyd, że tak dałam ciała wychowując człowieka... Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:39 Byłam ze dwa lata temu w podobnej sytuacji (tyle że starsza byłam). Dla mojego kumpla było dość oczywiste, że uciekamy - razem. Gdyby nie było, przestałby być kumplem. Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:46 angazetka napisała: > Byłam ze dwa lata temu w podobnej sytuacji (tyle że starsza byłam). Dla mojego > kumpla było dość oczywiste, że uciekamy - razem. Gdyby nie było, przestałby być > kumplem. No ja mam nadzieje, ze ten opisany gnojek tez przestal byc "kolega" corki autorki. Ale jak ona ma sie zachowac wobec calej reszty, ktora zachowanie gnojka uznala za normalne i rozsadne ? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:48 Normalnie. Uznać, że zaufanie jest przereklamowane i podchodzić z większą dozą ostrożności. Przykra lekcja. Odpowiedz Link Zgłoś
bo_ob Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:50 Zaufanie nie jest przereklamowane, chodzi tylko o to, aby nie zadawać się z niewłaściwymi ludźmi. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 16:14 Kogo masz w tym wypadku na myśli? Odpowiedz Link Zgłoś
bo_ob Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 16:49 Ci, którzy patrzą tylko na swój interes to niewłaściwi ludzie i nie warto się z nimi zadawać, bo i nie są godni zaufania, i szkoda na nich czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
mamamisi2005 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 15:54 no cóz... nie tak dawno natknełam sie na gimnazjalistów w akcji 3 (typ mięsniaki) na 1 (typ intelektualista) niepodal szkoły, w srodku dnia, za przysłowiowym winklem, sporo przechodniów wyciagnelam telefon i zaczelam wrzeszczec ze nagrywam i maja go puscic bo dzwonie na policje (co gorsza wpierw chciałam ruszyc na odsiecz z parasolem) puscili i odeszli szybkim krokiem, napastnicy w 1, napadniety w 2 strone no i bardzo ładnie - skonczyło sie dobrze tyle ze nikt, absolutnie nikt wiecej sie nie zainteresował, co osobiscie mnie przeraziło, gdy juz na spokojnie zaczelam rozwazac wszystkie mozliwe scenariusze PS. na telefonie nic nie nagrałam, bo mi sie rece trzęsły, na policje też nie zadzwonilam; myslałam, zeby chociaz pojsc zgłosic do szkoły, ale nijak bym nikogo nie rozpoznała tak więc chetnie pójde na kurs trenujący optymalne reakcje w sytuacji zagrozenia Odpowiedz Link Zgłoś
thank_you Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 16:45 Kiedyś był podobny wątek na emamie. Dorosłe kobiety wpisywały sie, ze nie reagują, a tu oczekują od szczeniaka, ze ten bedzie mądrzejszy od nich. Kiedyś miałam podobna sytuacje do twojej - szlam z dziećmi i nagle widze gromadę chlopakow biegnących Z jakimiś kijami za jednym. Od razu mowie do starszej: bierz małego i idz do domu. Podbiegłam do nich z telefonem i krzyczę ze dzwonie na policję - swoja droga byłam przekonana ze dostanę w łeb; a ta gimbaza... kije w krzaki i zaczela do mnie na „per pani” tłumaczyć sie dlaczego chcieli spuścić mu wp... Raptem kilka dni temu podchodziłam do szarpiących sie chlopakow i kazałam im sie rozdzielić i pójść w dwie rożne strony. Absolutnie zawsze reaguje, choć wiem, ze kiedyś sie dorobię. I moj syn na to PATRZY. Nie mowie mu JAK postepowac. Ja mu to pokazuje. Odpowiedz Link Zgłoś
cruella_demon Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 21:40 Nie masz z czego być dumna. Głupio się zachowujesz i głupich zachowań uczysz syna, o ile jeszcze kobiecie odpuszczą, ewentualnie poszarpią, o tyle chłopak skończy na cmentarzu. Odpowiedz Link Zgłoś
thank_you Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 21:58 Zawsze życzę sobie w otoczeniu takich osób, jaka sama jestem. Tego samego życzę tobie i twoim bliskim - aby inni spieprzali, gdy będzie działa wam się krzywda. Odpowiedz Link Zgłoś
valla-maldoran Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 08:10 Miło wiedzieć, że są tacy ludzie i nie tylko ja tak myślę. Odpowiedz Link Zgłoś
bubba_13 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 11:05 Thank_you: dziękuję, ze tak mylisz. Dziękuję, że tak robisz. Podzielam Twoje zapatrywania całkowicie! Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: kolega mojego dziecka 25.06.19, 23:39 cruella_demon napisała: Nie masz z czego być dumna. > Głupio się zachowujesz i głupich zachowań uczysz syna, o ile jeszcze kobiecie odpuszczą, ewentualnie poszarpią, o tyle chłopak skończy na cmentarzu. wspomnij te słowa jak to tobie kiedys szczeke polamia albo twoim dzieciom. uwazaj, bo moze jeszcze zatesknisz do takich "glupich zachowan". Minnie Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 22:31 NIkt nie oczekuje ze chłopak bedzie bronił. Uciekł ok, za najbliższym rogiem wyciaga komórke i dzwoni na policje, czeka na jej przyjazd. Jezeli polcija nie odstawia dziewczyny do domu to kolega ja odprowadza, tak nawet kosztem super imptrezy. Nie wyczytałam aby ktokolwiek oczekwiał zachowan bohaterskich...ale to co koleś zrobił po ucieczce to just skur...ństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
thank_you Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 22:52 Tego uczą rodzice, swoją postawą. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 23:04 Tez kazdemu dzieciakowi moze sie przydażyć "odpał". Ja mojemy bym dała szlaban na imprezy do konca wakacji... Odpowiedz Link Zgłoś
valla-maldoran Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 08:09 thank_you napisała: > Kiedyś był podobny wątek na emamie. Dorosłe kobiety wpisywały sie, ze nie reagu > ją, a tu oczekują od szczeniaka, ze ten bedzie mądrzejszy od nich. > > Kiedyś miałam podobna sytuacje do twojej - szlam z dziećmi i nagle widze gromad > ę chlopakow biegnących Z jakimiś kijami za jednym. Od razu mowie do starszej: b > ierz małego i idz do domu. Podbiegłam do nich z telefonem i krzyczę ze dzwonie > na policję - swoja droga byłam przekonana ze dostanę w łeb; a ta gimbaza... kij > e w krzaki i zaczela do mnie na „per pani” tłumaczyć sie dlaczego chcieli spuśc > ić mu wp... > > Raptem kilka dni temu podchodziłam do szarpiących sie chlopakow i kazałam im si > e rozdzielić i pójść w dwie rożne strony. > > Absolutnie zawsze reaguje, choć wiem, ze kiedyś sie dorobię. I moj syn na to PA > TRZY. Nie mowie mu JAK postepowac. Ja mu to pokazuje. Brawo. Robię tak samo Odpowiedz Link Zgłoś
kura17 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 10:17 > Absolutnie zawsze reaguje, choć wiem, ze kiedyś sie dorobię. I moj syn na to PATRZY. > Nie mowie mu JAK postepowac. Ja mu to pokazuje. ja tez reaguje, choc do tej pory mialam szczescie nie byc swiadkiem powazniejszych scysji (i naprawde wierze, ze bym zareagowala, bo w malych sprawach nie mam watpliwosci). moje dzieci ucze dodatkowo na ich wlasnych przykladach. syn mial kolege-sasiada, od malenkosci. dwa razy sie zdarzylo, ze syn byl w jakis tam sposob poszkodowany w zabawie, a kolega go zwyczajnie zostawil samego. i za kazdym razem tluklam do glowy, ze wypadek, czy zrobienie glupoty, to nie jest najgorsza rzecz - najgorsze jest zostawienie "ofiary" samej sobie. i zeby to koledze powtorzyl (ale nie chcialam, zeby zerwali stosunki). no i po paru latach (chyba?) "trucie" zaowocowalo - gdy drugi syn mial niegrozny (ale zle wygladajacy) wypadek na placu zabaw, to starszy brak go pocieszal i z nim zostal, a kto przybiegl do nas po pomoc? wlasnie ten kolega ps. Thank_you - dobrze Cie znowu tu widziec! Odpowiedz Link Zgłoś
ponis1990 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 18:14 Mysle, że to cipa a nie kolega że tak ci córkę zostawił... i jeszcze dumny z tego...co za palant! Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 18:16 Zachowanie chłopaka niedopuszczalne. Podobnie jak pozostałych gości imprezy, którzy dowiedzieli się o zajściu i nie zareagowali. Chłopak uciekł - OK, miał prawo. Cała reszta - naprawdę naganna. Dziewczyna została napadnięta i nie dotarła na imprezę. Mogła leżeć w krzakach z rozwaloną głową albo coś gorszego i rodzice zorientowaliby się dopiero nad ranem, gdyby nie wróciła do domu. Młodzież zachowała się strasznie i nie ma znaczenia, czy ją lubili czy nie. Nie wolno tak postępować i jednak starałabym się o jakieś napiętnowanie tego zachowania, w przypadku chłopaka - od razu, w przypadku reszty - we wrześniu, na forum szkoły. Współczuję bardzo córce i całej waszej rodzinie. W tym wszystkim napad to przypadkowe zdarzenie, na zasadzie shit happens, ale zachowanie znajomych to już powód do zdołowania. Córka ma prawo wykrzyczeć koleżankom w twarz, co myśli o ich postępowaniu - jeśli nie osobiście, to na swoim facebooku. Rany, nie mogę tego pojąć. Dlaczego NIKT nie próbował się dowiedzieć, co się stało, czy ona żyje, co się z nią dzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 18:39 > Zachowanie chłopaka niedopuszczalne. Podobnie jak pozostałych gości imprezy, którzy dowiedzieli się o zajściu i nie zareagowali. W tym momencie przypominają mi się te wszystkie wątki o szkołach integracyjnych (mój dziubdziuś nie będzie terapeutą jakiegoś wariata), dzieciach z ZA (najlepszą formą terapii jest bicie przez rówieśników). Tak się zastanawiam: oczekujecie, że matki o poziomie empatii pierwotniaka pantofelka, które okazują jawną pogardę wobec słabszych, będą w stanie wychować empatyczne dziecko? Takie, które uciekajac przed bandytami zaczeka na wolniej biegnacą koleżankę? Zacznie wzywać pomoc, chociaż jemu samemu nic już nie grozi? Chłopca, który stanie w obronie dziewczyny? A na koniec zainteresuje się losrm napadniętej koleżanki? Jak myslicie, skad się bierze ta pogarda wobec słabości? Ja moje dziecko wychowuję zgodnie z doktryną: umiesz liczyć licz na siebie. Duża w tym zasługa tego forum. Nie wierzę, że gdyby chodziło o moją córkę ematkowe dziubdziusie siegnelyby po telefon i wezwały służby. To nie to pokolenie, które jest wychowywane by umieć zachować się przyzwoicie. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 18:40 Geee... może nie na facebooku, są jakieś granice żenady. Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 18:54 Nie wiem... Żenady? Dlaczego? Pod tymi wszystkimi głupimi wpisami "ojej, Jolka, ale numer, w sumie ciesz się że żyjesz a w ogóle to idziesz z nami do galerii w środę" napisałabym chyba w prostych słowach i bez zbędnej ckliwości, jak jest moja opinia o całym wydarzeniu i udziale moich znajomych. Żenadą to jest pisanie takich tekstów do dziewczyny, nie zasłużona szczerość w takiej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
z_lasu Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 20:45 Przyznam, że zaszokowała mnie ta historia podwójnie. Zachowanie chłopaka to jedno. Ale zachowanie grupy... Gdyby w moich czasach ktoś przyszedł na imprezę i opowiedział taką sytuację, to CAŁA GRUPA natychmiast wyruszyłaby na poszukiwanie dziewczyny. I byłoby to dla wszystkich oczywiste zachowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
tylkomoment Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 21:00 Przepraszam, że napiszę to brutalnie, zresztą jako osoba, której temat bezpośrednio dotyczy: masz kontakt ze współczesną młodzieżą z tzw. dobrych domów? Nie piszę oczywiście o milionerach, ale o dzieciach rodziców dobrze sytuowanych, świadomych, podróżujących, czytających, znających języki i orientujących się we współczesnym świecie? Ja znam. Nie ma tam empatii, miejsca na wartości wyższe, czy cokolwiek innego niż własny czubek nosa. Myślę o tym coraz częściej i jestem przerażona, bo BYĆ MOŻE mój syn (12 lat) zachowałby się TAK SAMO, jak tamten chłopak. Bo wiele razy mu mówiliśmy: w razie zagrożenia uciekaj, upewnij się, że jesteś bezpieczny. Nie zgrywaj bohatera, nie szukaj zaczepki, życie ma się tylko jedno, życie to nie film. Po tym, co się stało, ja też jestem współwinna. I to również mnie boli. Pluję sobie w zęby, ale na poziomie instynktów rozumiem tamtego chłopaka i jego matkę. A grupa... Taka jest współczesna młodzież z dobrych domów. Dobrzy, kochani, czuli, ale też hedonistyczni i myślący tylko o sobie Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 21:43 tylkomoment napisała: Pluję sobie w zęby, ale na poziomie instynktów rozumiem ta > mtego chłopaka i jego matkę. To, ze poszedl sie bawic zamiast dzwonic po policje tez rozumiesz ? To, ze jego rodzice to pochwalaja tez rozumiesz ? Naprawde ? >A grupa... Taka jest współczesna młodzież z dobryc > h domów. Dobrzy, kochani, czuli, ale też hedonistyczni i myślący tylko o sobie > Dobrzy, czuli i kochani. Tak ladnie pochwalili kolege za rozsadek. A ze kolezanka byc moze pelznie do domu zgwalcona albo lezy w krzakach z rozbita glowa, a co tam, dzis sie bawimy, jutro zaprosimy ja na ognisko, Jesli zyje. Wiesz co... nie wiem, czy to sa twoje poglady, serio rozumiesz i uwazasz za dobrych i kochanych, czy jeszcze czkawka po zdarzeniu. Ale jesli serio, to z corka niech lepiej rozmawia kto inny. Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 21:58 "Współczesna młodzież z dobrych domów" - to ma wyjaśniać wszystko? Przecież gdyby twojej córce coś się stało, gdyby naprawdę rozbili jej głowę, porwali, wrzucili do Wisły to te dzieciaki powinny odpowiadać za nieudzielenie pomocy. Oni chyba sami sobie nie zdawali sprawy z tego, co robią. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 23:08 Yyy... ludzie na imprezie, na której dziewczyna miała się pojawić, ale się nie pojawiła, bo ją zaczepiono i okradziono po drodze, mieliby odpowiadać za nieudzielenie pomocy? Jesteś pewna, że to właśnie masz na myśli? Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 23:16 Mam na myśli, co by było, gdyby ją zaczepiono, okradziono, a następnie zrobiono ostateczną krzywdę. Te dzieciaki, konkretnie chłopak, a pośrednio goście imprezy, byłyby jedynymi namierzalnymi świadkami, którzy w żaden sposób nie zareagowali, mimo posiadanej wiedzy. Myślę, że nawet gdyby nie odpowiadali prawnie, to spotkałoby ich zasłużone potępienie opinii publicznej. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 23:30 Nie, oni nie byli świadkami. Świadkiem, jeśli już, był kolega, który uciekł. Reszta poznała sytuację z jego relacji. On powinien był zadzwonić na 112 jak tylko znalazł się tych kilkadziesiąt metrów dalej, w bezpiecznym miejscu Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 23:33 Te dzieciaki, konkretnie chłopak, a pośrednio goście imprezy, byłyby jedynymi namierzalnymi świadkami, którzy w żaden sposób nie zareagowali, mimo posiadanej wiedzy. Goście świadkami nie byli, a poza tym mogli nie wiedzieć o wyczynie kolegi. Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 23:43 Pomyślmy. Rano przychodzi wasz kolega do pracy i mówi, że przed chwilą zwiał z miejsca, gdzie napadnięto waszą wspólną koleżankę, z którą dojeżdża metrem. Relacjonuje sytuację. Pytacie, czy zadzwonił na policję - mówi, że nie i siada do pracy. Jak się czujecie, co robicie? Uważacie, że możecie nie robić nic, bo wprawdzie wiecie o sprawie, ale nie byłyście świadkami? Czy może jednak czujecie się odpowiedzialne, bo WIECIE, że koleżankę przed chwilą napadnięto, a do tego nie zjawia się w pracy? Czy taka wiedz wydaje się wam nieistotna? Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 02:20 Czujemy się. Jednak formalnie NIE JESTEŚMY ŚWIADKIEM NAPADU i o to nam chodziło. Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: kolega mojego dziecka 25.06.19, 23:59 taki-sobie-nick napisała: > Jednak formalnie NIE JESTEŚMY ŚWIADKIEM NAPADU i o to nam chodziło. nie szkodzi. ale jesteście w posiadaniu informacji ze do napadu doszło, a to moze mieć znaczenie w dochodzeniu. czyli poniekąd tez jesteście świadkami, tyle ze nie naocznymi. Świadkiem w sensie faktycznym jest każda osoba fizyczna, która zna jakieś okoliczności mogące mieć znaczenie dla sprawy karnej. Kto moze byc swiadkiem w postepowaniu karnym Minnie Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 02:23 Wersja 2: Rano przychodzi do pracy wasz kolega i nic nie mówi, bo doskonale wie, że zachował się jak świnia i chce to ukryć. Ergo nie mamy problemu, co robić, bo nic nie wiemy. A czy wiemy, czy nie wiemy, nadal nie jesteśmy świadkami napadu. Co więcej, jeśli zadzwonimy na policję i oznajmimy "nasz kolega mówi, że był świadkiem napadu" to policja co najwyżej poprosi do telefonu owegoż kolegę, a nas słuchać nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 08:49 taki-sobie-nick napisała: > Wersja 2: > > Rano przychodzi do pracy wasz kolega i nic nie mówi, bo doskonale wie, że zacho > wał się jak świnia i chce to ukryć. To nie ta bajka. TEN "kolega" wlasnie nie wie, ze zachowal sie jak swinia, uwaza, ze on jest OK i opowiedzial o sprawie. A jego towarzystwo i potem rodzice przytwierdzili, ze zachowal sie normalnie, a nawet rozsadnie. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 08:56 Nie ma więc sensu apelowanie do poczucia odpowiedzialności czy przyzwoitości, jak również do męskich odruchów opiekuńczych. Nie czują tego, no sorry. Należy natomiast poruszyć temat nieudzielenia pomocy. Bo punkt drugi instrukcji podawanych przez służby i ratowników brzmi "Po upewnieniu się, że jesteś bezpieczny, wezwij pomoc." Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:03 Hm... w dzisiejszej GW jest tekst o porzuceniu pracownika w lesie. Pracownik z Ukrainy zasłabł w miejscu pracy, a lokalna Grażyna biznesu zamiast wezwać pogotowie, wywiozła go do lasu, gdzie zmarł. Taki darwinizm na skalę powiatu. Odpowiedz Link Zgłoś
katja.katja Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:38 W dodatku kobieta faktycznie miała na imię Grażyna. Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: kolega mojego dziecka 26.06.19, 00:06 taki-sobie-nick napisała: > Co więcej, jeśli zadzwonimy na policję i oznajmimy "nasz kolega mówi, że był świadkiem napadu" to policja co najwyżej poprosi do telefonu owegoż kolegę, a nas > słuchać nie będzie. ale juz jestescie w posiadaniu od kolegi informacji ze gdzies doszlo do jakiegos napadu. zawiadomienie policji i podanie telefonu do kolegi moze byc kwestia zycia lub smierci. a czy policja was sluchac bedzie - to zalezy o co go bedzie podejrzewac. moze np bedzie chciala wiedziec jak sie zachowywal po przyjsciu do pracy. bardzo watpliwe, ale to tylko przyklad. Minnie Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 23:49 taki-sobie-nick napisała: > Goście świadkami nie byli, a poza tym mogli nie wiedzieć o wyczynie kolegi. Wiedzieli, on to opowiedzial po przyjsciu. Uznali za normalne i chwalili rozsadek. Odpowiedz Link Zgłoś
mrs.solis Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 02:13 daisy napisała: > Mam na myśli, co by było, gdyby ją zaczepiono, okradziono, a następnie zrobiono > ostateczną krzywdę. No jak to co by zrobili? Zorganizowaliby bialy marsz , albo cos w tym stylu, na Fb zapodali ckliwe zdjecia i filmiki, oraz zdjecia siebie jak bardzo rozpaczaja. Tak to wlasnie teraz wyglada. Odpowiedz Link Zgłoś
z_lasu Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 07:54 > masz kontakt ze współczesną młodzieżą z tzw. dobrych domów? Czekaj, czy Ty sugerujesz, że to ze mną jest coś nie w porządku, bo nie wiem na jakim świecie żyję? Ja wiem, że dla Ciebie ta sytuacja jest koszmarnie trudna i nie chcesz sobie i córce dokładać kolejnego bólu, ale nie, to nie za mną jest coś nie tak. To ze środowiskiem, w którym Twoja córka przebywa jest coś mocno nie tak. Bardzo mocno. > Myślę o tym coraz częściej i jestem przerażona, bo BYĆ MOŻE mój syn (12 lat) zachowałby > się TAK SAMO, jak tamten chłopak. Bo wiele razy mu mówiliśmy: w razie zagrożenia uciekaj, > upewnij się, że jesteś bezpieczny. Nie zgrywaj bohatera, nie szukaj zaczepki, życie ma się > tylko jedno, życie to nie film. Naprawdę nie widzisz, że nikt tu nie ma pretensji do chłopaka, że uciekł? Niepojęte dla nas jest to, że BĘDĄC JUŻ BEZPIECZNYM nie zatroszczył się o koleżankę. No wybacz, nawet gdybym szła z obcym człowiekiem po ulicy to w takiej sytuacji będąc bezpieczną wezwałabym pomoc, a co dopiero do koleżanki. A już radosna zabawa bez cienia niepokoju co się dzieje z koleżanką do tej pory wprawia mnie w stupor. TO NIE JEST NORMALNE. > Dobrzy, kochani, czuli, ale też hedonistyczni i myślący tylko o sobie Amoralni. Odpowiedz Link Zgłoś
cruella_demon Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 21:44 Ta dziewczyna będzie z nimi nadal chodzić do szkoły. Do szczęścia brakuje jej tylko jeszcze towarzyskiego samobójstwa. To jak się zachowała młodzież to jedno, ale ona o ile się nie przeniesie będzie musiała w tej grupie nadal jakoś funkcjonować. Po dramie na facebooku nie miałaby życia. Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 21:55 Kto mówi o dramie? Naprawdę wyrażenie swoich poglądów, nazwanie rzeczy po imieniu, napisanie: uważam, że wasze zachowanie było nieakceptowalne i nie wiem, jak mogliście tak postąpić, nie rozumiem, dlaczego nie zadzwoniliście do mnie albo moich rodziców, chociaż wiedzieliście, że zostałam napadnięta i coś złego musiało się stać, jeśli nie dojechałam na imprezę - - to ma być drama i towarzyskie samobójstwo? No sorry. Dopiero dalsze przyjaźnienie się z takimi ludźmi jakby nigdy nic byłoby dla mnie prawdziwą towarzyską porażką. Odpowiedz Link Zgłoś
cruella_demon Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 22:38 Eeeee w przypadku pani 40+ może i nie, w przypadku nastolatki i owszem. Z choinki się urwałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 23:07 Nie wiem, jaką ty znasz młodzież. Dzieciaki mają po 16 lat, to jest druga klasa liceum, tak? Świetny wiek na bezkompromisowość. Nastolatki nie muszą być bezmyślnymi owcami. Ten etap raczej wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
woman_in_love tamci na pewno mieli noże ze sobą 23.06.19, 19:42 gdyby doszło do szarpaniny, ten kolega twojej córki mógłby skończyć na cmentarzu jak prezydent Adamowicz. Nie widzisz jaka dzicz, agresja i szczujnia naokoło się zrobiła w Polsce? Odpowiedz Link Zgłoś
berdebul Re: tamci na pewno mieli noże ze sobą 23.06.19, 21:03 I telefon na 112 po przebiegnięciu XXXm to takie ryzyko? Gnojek nie wezwał pomocy, tylko zwiał i poszedł się bawić. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: tamci na pewno mieli noże ze sobą 23.06.19, 22:33 I nawet nie sprawdził czy dziewczyna wyszła cało. NIe powiadomił jej rodziców....wstyd. Odpowiedz Link Zgłoś
mrs.solis Re: tamci na pewno mieli noże ze sobą 24.06.19, 02:21 Dokladnie. Dobrze, ze udalo mu sie uciec, nikomu nic by z tego nie przyszlo gdyby oboje zostali pobici, albo jeszcze cos gorszego, ale on ja zostawil do qrwy nedzy na pastwe losu. Nie zrobil NIC, nie obeszlo go nic a nic co sie stalo z jego kolezanka. Nie powiadomil ani jej rodzicow, ani policji , ani nie poszedl po czasie sprawdzic co sie z nia w ogole stalo. Gosc sie zwinal i poprostu poszedl sie dobrze bawic, podczas gdy jego ponizona opluta i okradziona kolezanka pewnie tam zostala i plakala. Dla mnie szok. Odpowiedz Link Zgłoś
cruella_demon Re: kolega mojego dziecka 23.06.19, 21:03 To że uciekł, to akurat bardzo dobrze zrobił, w przeciwnym razie dostaliby łomot oboje i on jako chłopak pewnie większy, a przy okazji gdyby się towarzystwo rozkręciło to i dziewczyna by dostała. Sama bym chciała, żeby mój syn jednak uciekł niż zgrywał bohatera i zarobił kosę pod żebro. Natomiast to, że po odbiegnięciu nie zadzwonił po policję, a potem na spokojnie poszedł się bawić na imprezie w głowie mi się nie mieści. Straszna świnia. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick A potem lamenty, że młodzież 23.06.19, 22:33 pozaburzana psychicznie. Mając takich kolegów, trudno nie zapaść na jakieś zaburzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
anahera Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 04:00 Spalilabym sie ze wstydu gdyby ktorys z moich synow tak sie zachowal. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 06:29 "Praktycznie w samym środku miasta, gdy mieli się przesiąść na drugi autobus podeszła do nich grupa młodzieży na oko w zbliżonym wieku 16-18, mieszana, kilka dziewcząt, kilku młodych mężczyzn. Byli pijani i zachowywali się agresywnie i prowokacyjnie wobec córki i jej kolegi. Zażądali pieniędzy, zagrozili pobiciem. " W Polsce? Nie uwierzę A tak poważnie, ktoś pisał, że zaufanie jest przereklamowane. Nie, to wiara, że moja córeczka czy synek sobie sam poradzi, jest przereklamowane. Jak idziesz na imprezę to podstawą jest zaufane towarzystwo. Nie ma takiego? To dużo ryzykujesz. Nie będę wykopywała spraw kryminalnych gdzie młodzi ludzie (na imprezie, po) tracili życie, bo nie miał im kto pomóc, ale takie są częste akurat. Trudno zamknąć nastolatka w domu ale można uczyć i wymagać odpowiedzialności i to nie tylko za siebie. Raz ty pomożesz a innym razem tobie. Mam syna i córkę. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 06:32 Osobiście porozmawiałabym z rodzicami chłopaka i wytłumaczyła ten cykl: Raz ty pomożesz a innym razem tobie. Z czego jako pomoc uważam przede wszystkim informację. Wykonać telefon: policja, rodzice. Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:06 >poważnie, ktoś pisał, że zaufanie jest przereklamowane. Nie, to wiara, że moja córeczka czy synek sobie sam poradzi, jest przereklamowane. Jak idziesz na imprezę to podstawą jest zaufane towarzystwo. Nie ma takiego? To dużo ryzykujesz. Nie będę wykopywała spraw kryminalnych gdzie młodzi ludzie (na imprezie, po) tracili życie, bo nie miał im kto pomóc, ale takie są częste akurat W punkt. Dwa hasła rzucę: - pigułka gwałtu, - zadławienie wymiocinami. Wzajemne dbanie o siebie to podstawa. Jeśli to klasa licealna, to widzę konieczność pracy pedagogicznej. Nie w odniesieniu do tego konkretnego przypadku tylko ogólnie. Trzeba pójść do wychowawczyni, niech pomyśli, jak zaplanować pracę w przyszłym roku. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:39 O ile prościej byłoby gdyby z tym dbaniem to nie byłaby prawda. Wystarczyłoby kilka kursów obrony i wio... Można zarzucać innym, że nie potrafią o siebie zadbać. Dla mnie to jest gorący temat, bo w domu mam dwoje szesnastolatków. I analizując punkt po punkcie to właśnie odpowiednie towarzystwo to to podstawa bezpieczeństwa. Czy nad wodą, czy na imprezie. Czy przed pigułką gwałtu da się na imprezie obronić? Można próbować, ale tylko towarzystwo które zareaguje na twoje dziwne zachowanie czy znikniecie z oka daje gwarancje, że gwałtu się uniknie. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 07:28 Jesteśmy uczeni, od lat, że najpierw mamy zapewnić bezpieczeńswo sobie. Często słyszę, że przez młodych ludzi jest to interpretowane jako przyzwolenie na nieudzielanie pomocy w ogóle. I tak się ten młody człowiek zachował. O ile mogę zrozumieć jego ucieczkę, to już nie pojmuję dalszego zachowania, niewezwanie pomocy, zabawa, odmowa przyjechania na policję uzasadnioną zabawą - mnie się to w głowie nie mieści. 15 lat temu dość podobny atak spotkał moją córkę i jej przyjaciółkę, które szły z kolegą. W biały dzień, pod własnym domem, dziewczynki zostały oplute, zwyzywane i popchnięte. Chłopca, który był z nimi, nie zaatakowano. Po zajściu wszyscy przyszli do mnie do domu, chłopczyk (miał jakieś 12-13 lat) po prostu zwijał się ze wstydu, że nie bronił koleżanek, pamiętam, że musiałam go pocieszać i uspokajać. Pomoc atakowanemu "naszemu" jest uwarunkowana biologicznie, jeśli to nie działa do tego stopnia, że odpuszczenie nie budzi nawet poczucia winy, to kiepsko. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 08:05 Akurat odmowa przejechania na policję wcale nie jest nietypowa. To <autentyczne, byłam świadkiem> wynika z założenia, że jak naprawdę będą czegoś ode mnie chcieli, to sami przyjadą. Odpowiedz Link Zgłoś
berdebul Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 08:29 Pewnie już wypił jakiś alkohol, więc pojawienie się z rodzicami gdziekolwiek byłoby problematyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 22:06 A ja trochę rozumiem. Co nie znaczy, że mi się to podoba. Ale to chyba my nawalamy. Bo tak szczerze - ile z nas ma odwagę powiedzieć dziecku "Kochanie, jak się znajdziesz z kimś w niebezpieczeństwie, to próbuj mu pomóc, jeśli się nie uda, to wiej, ale potem dzwoń po pomoc"? My tu trochę działamy jak pokolenie naszych rodziców w sprawie seksu - ponieważ z jednej strony gdzieś w głebi ducha wierzymy, że ideałem byłoby dać się zabić, z drugiej strony nie chcemy, żeby dał się zabić, więc na wszelki wypadek nie mówimy nic, chowając się za ogólnikami o przyzwoitości. Więc od nas dzieci nie dostają w tej kwestii nic, a kultura przekazuje dwa modele - bohatersko zostać i dostać w zęby, albo nie zrobić nic. I gdzieś w tle jest, że jeżeli nie zostałeś i nie dostałeś, to już nie ma dla ciebie ratunku, jesteś świnia. On zwyczajnie mógł się wstydzić dzwonić po pomoc. Głupie, ale jednak. Jeżeli dostanę jakąś klasę w tym roku, to chyba będzie jedna z moich pierwszych lekcji wychowawczych. Ciekawa jestem, jaki balans między rozsądkiem a troską o innych będzie im się wydawał rozsądny. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 22:28 Dzisiaj wpisałyśmy do czteroletnie programu temat "Jak się zachować, kiedy jesteśmy świadkami agresji". Mam spory dystans do mocy lekcji wychowawczych, ale zawsze jest nadzieja, że chpć parę osób na klasę łatwiej wpadnie na pomysł, żeby jednak wybrać to 112. I zgadzam się, że nawalamy. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: kolega mojego dziecka 25.06.19, 00:36 Tu akurat sporo może dać przekazanie informacji, że naprawdę nie oczekujemy bohaterstwa i rozwalenia w pojedynkę czwórki napastników. Że oczekujemy próby pomocy i wezwania służb. Fajnie, że to robicie. Kiedy u córki w klasie była agresywna dziewczynka, nie mogłam się doprosić tego, żeby dla odmiany zajęli się świadkami, oduczyli ich bierności, wzmocnili poczucie, że mogą coś zrobić, pokazali, jak działać bezpiecznie i skutecznie. Bo łatwiej im będzie pracować z dziećmi, które chcą słuchać niż z buntowniczką. Tego jakoś nie dało się zrobić, ale pani psycholog i pani pedagog zaoferowały mi za to informację, że rodzina ma kuratora, czego chyba nie powinny były robić. Wyszłam ze szczęką w okolicy kolan. Odpowiedz Link Zgłoś
katja.katja Re: kolega mojego dziecka 25.06.19, 09:52 A może by założyć temat na forum E-mama o możliwych wariantach co zrobić w razie czego? Ja np. kiedyś byłam zaczepiana przez jakiś typków co szli za mną, ciąg kamienic wzdłuż dużej ulicy, ale akurat po tej stronie żadnych ludzi, a nie można było przejść na drugą (Aleje), żadnych sklepów, kawiarni czy przystanku na dość długim obszarze. Weszłam do pierwszego punktu usługowego (z braku laku był to akurat dentysta ). I np. takie przykłady. Odpowiedz Link Zgłoś
katja.katja Re: kolega mojego dziecka 25.06.19, 09:54 I jeszcze w komunikacji miejskiej siedzenie/stanie z przodu, niedaleko kierowcy. Unikanie tylnych części pojazdu, drugich wagonów w tramwaju. Odpowiedz Link Zgłoś
kura17 Re: kolega mojego dziecka 25.06.19, 10:05 > Bo tak szczerze - ile z nas ma odwagę powiedzieć dziecku "Kochanie, jak się > znajdziesz z kimś w niebezpieczeństwie, to próbuj mu pomóc, jeśli się nie uda, to > wiej, ale potem dzwoń po pomoc"? Asia, ja dokladnie tak mowie - przy roznych okazjach. i jeszcze zawsze kaze krzyczec - pali sie! albo mamo! tato! coz innego mialabym mowic? ratuj wlasny tylek i nie ogladaj sie za siebie, jak juz jestes bezpieczny? na potrzeby tego watku odpytalam synow (11 i 14 lat) - odpowiedzieli, ze oddala sie/beda uciekac krzyczac, jak ktos zostanie, to zadzwonia po policje (podali dobry numer), a potem zadzwonia do nas - natychmiast. Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.duza.rybaaa Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:06 Moją córka spotkało niestety podobne wydarzenie. Stała się obiektem ataku ze strony trzech nastoletnich (13-17 lat) dziewczyn. Została opluta, poszarpana, spoliczkowana i pchnięta (rozcięta głowa). Najsmutniejsze jest to, że córka przebywała w grupie rówieśników, przyjaciół i znajomych, a kiedy zaczęła się akcja, wszyscy (chłopcy również) uciekli. Córka została sama. Na szczęście, kiedy upadła, napastniczki dały sobie spokój. Rzecz działa się w okolicy pełnej ludzi, również dorosłych. Nikt nie zareagował, nikt nie interweniował. Jedyne co - to ktoś zadzwonił po policję. Od wydarzenia minęło już 7 tygodni, od tego czasu córka boi się wychodzić z domu, nie kontaktuje się z nikim. Przeżywa to wydarzenie strasznie. Jest pod opieką psychologa. Naprawdę nie wiem, kiedy nasze życie wróci do normalności. Sprawa została zgłoszona na policję mimo iż policjanci, którzy pojawili się na miejscu sugerowali, że jej zgłaszanie nie ma sensu, że sprawa będzie się długo ciągnęła, a szanse na ukaranie winnych są znikome. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:24 Czyżby efekt wychowania w duchu, że agresja to ZŁO?Nie potrafią reagować w zetknięciu się z agresją - wrzasnać "sp....aj", odepchnąć, ruszyć z determinacją, zbluzgać etc. ani poczuć siły grupy. W grupie byli silniejsi niż te trzy Karyny. Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.duza.rybaaa Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:33 Dokładnie to samo powiedział lekarz, robiący obdukcję! Te dzieciaki nie wiedziały jak się mają zachować. Dla córki boleśniejsze niż rana głowy jest to, że ci, których miała za przyjaciół, sp...lili w podskokach z miejsca zdarzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.duza.rybaaa Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:35 A te atakujące to gówniary, które są znane policji z podobnych wyskoków. Każde zgłoszenie na policję to kolejny krok w kierunku poprawczaka, niestety nie wszyscy rodzice poszkodowanych się na to zdecydowali. Odpowiedz Link Zgłoś
katja.katja Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:37 Dobrze, że przynajmniej je namierzono. Odpowiedz Link Zgłoś
katja.katja Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:35 Współczuję. A skoro to była grupa czemu akurat do niej się doczepiły? Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.duza.rybaaa Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:39 Córka nie miała z nimi wcześniej kontaktu. Upatrzyły ją sobie najwyraźniej. Odpowiedz Link Zgłoś
katja.katja Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:46 Teraz doczytałam właśnie, że już wcześniej były patolkami. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:52 Pewnie dlatego, że wyglądała na najsłabszą z grupy albo jakoś ją oceniły. Welcome to the jungle, napastnik/agresor - pomijam tych po dopalaczach - zawsze wybierze łatwiejszy z jego punktu widzenia cel. Wiktymologia się kłania. To nie jest zarzut wobec ofiar, broń Boże. Odpowiedz Link Zgłoś
katja.katja Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 10:57 Zgadza się. Trzeba się wyprostować, "napuszyć" (zwłaszcza jak ktoś niższy jak my ) i starać się mieć minę typu: "chcesz w...dol" . Oczywiście najlepiej unikać np. tej strony chodnika po której idą potencjalne kłopoty, ale nie zawsze się da. Tak, zdecydowanie lepiej udawać osobę agresywną, przynajmniej w minie. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 10:59 Aha, napuszyć się... Nie, zupełnie nie. Odpowiedz Link Zgłoś
katja.katja Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 11:01 Tj. tak ramiona ułożyć, wyprostować by sprawiać wrażenie, że jest nas więcej niż mniej. Nie wiem, może to błąd? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 11:03 Cudowny pomysł, wtedy z daleka widać, że ktoś jest gotów na konfrontację i ładnie odsłania punkty. Odpowiedz Link Zgłoś
katja.katja Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 11:06 No nie wiem, mi to pomaga tj, czuję się wtedy pewniej. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:34 Raczej efekt wychowania na skrajnych indywidualistów, którzy mają - pozwolę sobie użyć młodzieżowego slangu - wyjebane. Po prostu towarzystwo uznało, że pomiędzy dziewczynami jest jakiś konflikt, w który oni nie zamierzają się mieszać. Odpowiedz Link Zgłoś
bardzo.duza.rybaaa Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:37 Dokładnie tak - nie ich sprawa Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:41 Nie zgadzam się. IMO to z repertuaru reakcji podstawowych "walcz albo uciekaj", kulturowe wyłączenie reakcji "walcz". Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:44 Triss, nikt nie wymaga walki a tylko odpowiedzialności. Głupi telefon i zainteresowanie co z drugą osobą się dzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:49 Przecież x razy napisałam, że brak telefonu pod 112 jak już chłopak oddalił się o tych kilkadziesiąt metrów i brak powrotu na miejsce są nie do usprawiedliwienia. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:53 Ten brak telefonu i zainteresowania koleżanką nie są wynikiem wychowania w duchu "agresja to zło". Jego po prostu nie interesował jej los, bo jest wychowany w kulturze gdzie każdy myśli o czubku swojego nosa. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:53 I tutaj diagnozą zjawiska jest: efekt wychowania na skrajnych indywidualistów. Odpowiedz Link Zgłoś
katja.katja Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 10:32 A skąd się bierze to wychowanie? 16-latek mający innych, w tym bliską koleżankę w dudzie nie urodził się "16-latkiem mającym innych w dudzie" tylko (pomijając psychopatów na których wychowanie nie działa) tak został wychowany od dziecka. A czy to nie Ty zawsze wykłócałaś się w wątkach o sąsiadach, że "to tylko małe dziecko", a sąsiedzi proszący o ciszę przesadzają, są konfliktowi etc.? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 10:41 Bardzo chciałbyś, prawda? Szesnastolatek, który ma wmawiane, że liczy się tylko on i nikomu nic nie jest winny? Jak nie ma dobrze wytłumaczone co oznacza zainteresowanie się drugą osobą plus ma skłonności to potem problem. Odpowiedz Link Zgłoś
katja.katja Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 10:52 Ale chyba rodzice powinni mu "tłoczyć" do głowy, że są też inni ludzie i ich potrzeby (niekoniecznie w tak drastycznej sytuacji) od małego, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 11:00 Przede wszystkim pokazywać, że nie jest się obojętnym kiedy dzieje się krzywda. Tu może chodzić o reakcję na osobę leżącą na trawniku w upał czy chłopaka, któremu ktoś wyrwa telefon. Tłumaczyć i wymagać, ze jak się idzie w grupie to jest się w pewnym stopniu odpowiedzialnym za tych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
katja.katja Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 11:03 Krzywda to nie tylko okradzenie koleżanki na przystanku. Częściej spotykana krzywda, mało medialna - fakt to brak możliwości odpoczynku po całym dniu w swoim domu bo dziecko sąsiada musi się wyszaleć, to brak szacunku dla innych ludzi spoza "własnej kategorii" czyli rodzica z dziećmi. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 11:10 No mój drogi, rodzice też bywają jednak zmęczeni i zestresowani. Ba, ten typ zmęczenia bardzo się bagatelizuje. Z moich doświadczeń kiedy przez parę lat byłam mobbingowana za to, że mam dzieci, nie życzę nikomu. Nawet tobie. To czym mówimy to programowe przyzwalanie na nie bronie odpowiedzialności za drugą osobę. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 11:12 Za szybko wysłane W każdym razie nie zamierzam kontynuować dyskusji w tym kierunku. Odpowiedz Link Zgłoś
katja.katja Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 11:20 I co się stało z tym sąsiadem? Ogłuchł czy w końcu umarł i przestał mieć jakiekolwiek oczekiwania co to otoczenia? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 11:31 Nie, nadal robi różne numery. Nie tylko zresztą nam, ale my zrobiliśmy co mogliśmy. Nauczyliśmy się ignorować. Facet podobno zaliczył zawał za kółkiem samochodu więc na bank ma problem z nerwami. Teraz czeto mają w wnuka pod opieką i dzieciak jest bardzo słyszalny. Jakoś im nie przeszkadza... Odpowiedz Link Zgłoś
mama-ola Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:29 Chłopak zachował się fatalnie wobec koleżanki. Uratował swoją skórę i nawet nie pomyślał, że jej mogłaby się stać duża krzywda. Natomiast dziewczyna dobrze zrobiła, że oddała pieniądze i komórkę, nie ma co bronić takich "dóbr", jeśli mieliby ją za tę obronę pobić. Odpowiedz Link Zgłoś
euze_bia0 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:46 O kurcze 😕. Ucieczka jest zrozumiała - odruch, strach - nic dziwnego, nikt nie chce oberwać od grupy podpitych agresorów. Ale brał reakcji po ucieczce - to już normalne nie jest. Tak jak prawie każdy wspomina - mógł zadzwonic po policję, po Was - rodziców. Czemu tego nie zrobi? Nie wiem A córkę może zapisać na jakieś kursy samoobrony? Wiem, ze jak masz przed sobą grupę ludzi to łatwo nie jest, ale zawsze zyskuje się większe poczucie bezpieczeństwa. Kolezanka,’która przez lata trenowała boks, miała na tyle wyrobiona rękę, ze potrafiła przypier..... z pieści i to na tyle mocno, ze nikt by się nie spodziewał. A dostanie po pysku z pieści jest nieporównywalne ze zwykłym liściem. I co jeszcze - gaz pieprzowy. Może być w żelu. Cokolwiek, ale niech zawsze ma pod ręka. Nie w torebce. Ale gdzieś w kieszeni. Musi być schowany tak, żeby w każdej chwili mogła po niego swobodnie sięgnąć. Wożę ludzi samochodem, ludzi w stanie baaardzo rożnym, niekoniecznie w pełni trzeźwych i po jednej akcji ze stawiającym się panem zakupiłam właśnie taki gaz. Tym na tyle się oszołomi napastnika, ze nie da rady gonić nas dalej Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:56 Użycie gazy pieprzowego jest o tyle ryzykowne, że nie działa od pierwszej sekundy i ktoś zdąży Cię trafić, jeśli będzie nabuzowany agresywnie i np. po narkotykach. To co działa zawsze, to silne uderzenie w szyję, konkretnie w krtan, nie ma umięśnionej szyi i nikt się nie spodziewa ciosu akurat tam. Odpowiedz Link Zgłoś
chatgris01 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 10:17 Trzeba celować w jabłko Adama? (u faceta) Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 10:26 Mniej więcej w środek szyi, przy adrenalinie trudno celować, poza tym człowiek tak uderzony odruchowo wstrzymuje oddech i można go ładnie oprawić albo mieć te 2 sekundy na ucieczkę. Ale nie polecam jak ktoś nigdy nie próbował. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 10:32 I najlepiej aby napastnik był naszego wzrostu, co? Takie metody są fajne ale nie dla wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 10:46 Nie, najlepiej, żeby był wyższy, jest większym celem i nie spodziewa się takiego zachowania. Co do zasady, najzdrowiej i najbezpieczniej jest unikać zagrożenia, ominąć, przejść na drugą stronę, nie wdawać się w dyskusje etc. Takie miejskie bhp. Trzeba patrzeć i widzieć, oceniać otoczenie, zwłaszcza tłum, nie pozwolić na bezpośredni kontakt fizyczny (ktoś podchodzi, łapie za rękę, rękaw, dotyka, skraca dystans). Jeśli musisz, uderz i uciekaj, agresor nie walczy honorowo i w ogóle ma w dupie zasady fair play. Absolutnie nie namawiam do konfrontacji fizycznej, to ostatecznośc. Odpowiedz Link Zgłoś
euze_bia0 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 10:53 Tak, ale w aucie na pewne manewry nie można sobie pozwolić. Jest w końcu ta ograniczona przestrzeń. No i na ulicy chyba lepszy gaz (chociaż wielu jeszcze bardziej poleca żel, bo jak przy gazie wiatr zmieni kierunek, to jeszcze ofiara może ucierpieć) niz nic Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 10:56 Jest lepszy o ile psikniesz w momencie kiedy ktoś się zbliża, a nie jak już Cię dotknął czy złapał. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 10:55 Ja rozumiem, że może się nie spodziewać, ale osoba niższa uderza wyższą pod innym kątem co oznacza dłuższą drogę i mniejszą siłę. To z kolei daje duże szanse na reakcję osobie uderzanej. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 10:55 Na początek proponuję iść na jakiś podstawowy trening boksu, defendo czy krav magi i sprawdzić, czy w ogóle umiesz przełamać naturalną blokadę przed uderzeniem kogoś obcego, i jak reagujesz kiedy ktoś na Ciebie idzie. Bo odruch fizjologiczny może być taki, że się zasłaniasz, cofasz etc i to jest jak najbardziej normalne. Odpowiedz Link Zgłoś
katja.katja Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 10:58 Damski boks to właściwie jedna z niewielu "zorganizowanych" aktywności fizycznych, których autentycznie chciałabym spróbować (ale boję się ). Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 11:00 Treningi tylko dla kobiet uważam za mało skuteczne, ewentualnie na początek. Odpowiedz Link Zgłoś
katja.katja Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 11:05 Jest niedaleko mnie, zbieram się jak na kurs tańca czyli ze cztery lata Pewnie prędzej zamkną niż tam dotrę Młoda starsza chodziła, ciągnie nas do tych samych rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
euze_bia0 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 11:09 Właśnie dlatego wspomniałam o tej koleżance. Walnięciem z pięści zrobisz o wiele poważniejsze obrażenia. Liść to jest dobry na uspokojenie kogoś, a nie do obrony Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 11:27 Tyle, że w realu połamiesz sobie kostki, a na przeciwniku możesz zupełnie nie zrobić wrażenia. Osobiście wolę łokcie, minus - wymaga skrócenia dystansu czyli wejścia w przeciwnika, co zupełnie nie jest fajne. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 11:01 Jak mówią, morda nie szklanka. Odpowiedz Link Zgłoś
chatgris01 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 11:09 Dawniej nie miałam oporów, ale ostatni raz biłam się w samoobronie jako nastolatka, więc może faktycznie warto sprawdzić. Dzięki za rady (warto wiedzieć takie rzeczy). Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 10:58 euze_bia0 napisał(a): > O kurcze 😕. Ucieczka jest zrozumiała - odruch, strach - nic dziwnego, nikt nie > chce oberwać od grupy podpitych agresorów. Ale brał reakcji po ucieczce - to j > uż normalne nie jest. Tak jak prawie każdy wspomina - mógł zadzwonic po policję > , po Was - rodziców. Czemu tego nie zrobi? Bo może mu się odechciało, chciał, ale mu się odechciało, a przecież nie można się zmuszać do tego, na co nie ma się ochoty. Odpowiedz Link Zgłoś
katja.katja Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 10:59 Może policja nie ma profilu na mediach społecznościowych? Odpowiedz Link Zgłoś
joaaa83 Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 09:58 To że uciekł, nie dziwi mnie. Wystraszył się. Ale nie mieści mi się w głowie, że potem nic z tym nie zrobił- tel na policję/ do rodziców swoich/ rodziców dziewczyny albo najmniej rozsądne, ale zawsze coś - powrót na miejsce z większą grupą znajomych (już skrzykniętych na imprezę). Odpowiedz Link Zgłoś
woman_in_love a to przepraszam, niedoczytało mi sie, że on zwiał 24.06.19, 10:28 a potem świetnie się bawił i nie wezwał nawet policji Odpowiedz Link Zgłoś
kryzys_wieku_sredniego Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 11:57 A ja bym zawiadomiła szkołę o sytuacji. Nie chodzi o to że uciekł, ale o niepoinformowanie policji. Odpowiedz Link Zgłoś
mama.nygusa Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 13:59 Napisze tylko.Musicie zapewnic corce profesjionalne wsparcie.Koniecznie. Zostalam napadnieta gdy mialam 27lat, uzyto gazu, popchnieto mnie, wyrwano torebke.Na przystanku.To dzialo sie bardzo szybko, niby przechodzili tylko, a zaatakowali.Bardzo dlugo mialam traume, jak ktos za blisko mnie przechodzil panikowalam, sztywnialam, a nawet krzyknelam przestraszona.Nikomu tego nie zycze. Odpowiedz Link Zgłoś
vinca Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 22:15 Kiedys, 20 lat temu majac 18 lat zostalam napadnieta w autobusie pelnym ludzi. Zeby bylo ciekawiej, jechalam w towarzystwie 2 kolezanek i wlasnie za to, ze stanelam w obronie jednej z nich zostałam napadnięta. To, że nikt w autobusie nie zareagował to jedno, ale rowniez moje wspaniale kolezanki sie ode mnie odsunely i nie zrobiły kompletnie nic. Niefajne to było, nie wierzylam ze dzieje sie naprawdę ale traumy na cale zycie nie bylo. Duzo bardziej traumatyczne bylo to, jak parę lat pozniej zostalam napadnieta na przystanku przez jakiegos typa i tylko cudem udało mi sie wyjsc z tego bez szwanku. Od tamtej pory unikam odosobnionych miejsc, rozgladam sie i nie bujam w oblokach. Kurs samoobrony absolutnie konieczny. Odpowiedz Link Zgłoś
vinca Re: kolega mojego dziecka 24.06.19, 22:21 Aha, ja byłam uczona, że jak ktos mnie uderzy to mam oddać, zadziałał jakis odruch bezwarunkowy. Tyle, ze wtedy wazylam jakies 45 kg i tylko dobrze, ze nikt noża w tym autobusie nie użył bo byłoby słabo Odpowiedz Link Zgłoś
chatgris01 Re: kolega mojego dziecka 25.06.19, 05:55 vinca napisała: > Od tamtej pory unikam odosobni > onych miejsc, rozgladam sie i nie bujam w oblokach. Ale to przecież podstawowa podstawa-trzeba zachowywać czujność i zawsze obserwować otoczenie. Napadu współczuję Odpowiedz Link Zgłoś