Chodzi o mojego ojca, ma 70 lat i nowotwór z przerzutami. Dopiero niedawno to wykryto. Tata nie ma siły zejść z 4 piętra (ani wrócić potem do domu - bywało juz ze wracał półtorej godziny, bo musiał robić przerwy na polpietrach). Ogólnie jest słaby i ciągle ma temperaturę, traci przytomność, pogotowie było już kilka razy, mówią ze to upal, że 2x zabrali do szpitala, gdzie dostawał kroplowkę, antybiotyk i wypis do domu. Tata musi też się stawiać na wizytach w poradni onko, ale problemem jest przetransportowanie go do szpitala, wiec ostatnio omija wizyty
Do szpitala nie chcą go jeszcze przyjąć, onkolog mówi ze jest zbyt słaby na chemię i musi się najpierw podleczyc, wyznaczają mu wizyty kontrolne ale często je omija bo ie jest w stanie zejść i wrócić potem do domu. Czasami nie ma siły wstać z łóżka.
W przychodni odmawiają wizyt domowych - ojciec ma różne dolegliwości, potrzebuje wizyty internisty, ale za każdym razem mama słyszy ze lekarz nie ma dziś wizyt domowych albo żeby dzwonić innego dnia, ciągle nie. Słyszałam kiedyś ze przychodnia może pomóc w zorganizowaniu transportu pacjentowi do poradni przy szpitalu, ale kiedy mama o to pytała to panie powiedziały ze nie ma czegoś takiego i żeby wzywać pogotowie jeśli coś się dzieje. Tata jest za zdrowy na przyjecie do szpitala, za chory na wyjście z domu.
Czy w ramach nfz możemy zawalczyć o COKOLWIEK??