Dodaj do ulubionych

In-vitro dylematy etyczne.

10.07.19, 11:49
Wiecie może co się dzieje znad liczbowymi zarodkami. Podczas zabiegu in-vitro pobiera się od kobiety powiedzmy 5 komórek jajowych. Te komórki zostają zapłodnione, jest 5 zarodków, 5 potencjalnych dzieci. Powiedzmy że zabieg wszczepiania zarodka udaję się za pierwszym razem i kobieta zachodzi w ciąże,która prawidłowo się rozwija. Co robimy z pozostała 4 potencjalnych dzieci, niszczymy, przekazujemy innej kobiecie do wszczepienia, zamrażamy, czy robimy eksperymenty medyczne. Było głośno o próbach leczenia Alzheimera preparatami uzyskanymi z poronionych, abortowanych płodów, zarodków.
Obserwuj wątek
    • kamin Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 11:57
      Bardzo rzadka sytuacja, kiedy tych zarodków jest więcej niż para chce mieć dzieci (o wiele częściej jest za mało). Wiele par, nawet jeśli osiągnęło pierwotnie planowaną liczbę dzieci, daje szansę nadprogramowym zarodkom.
      Nadliczbowe do decyzji danej pary. Ja w takim przypadku zdecydowałabym się chyba na przekazanie do adopcji.
      • brenya78 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 12:04
        Wcale nie taka bardzo rzadka sytuacja. Liczba przechowywanych zarodków obecnie, zdaje się, idzie w miliony, wiec trochę ich jest.
        Ale prawda jest, że pary raczej modlą się o zarodki niż mają ból głowy z nadmiaru.
        • kamin Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 12:11
          Ale te przechowywane muszą być nadliczbowe. Pytanie ile z nich czeka na swoją kolej po nieudanym transferze lub odchowaniu malucha.
          • brenya78 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 12:26
            Część czeka na kolejny tranafer, a są miliony takich, ktore nie czekają bo są właśnie nadmiarowe. W zależności od tego jakie jest prawodawstwo kraju, będą tak czekać na zawsze, zostaną zaadoptowane bądź oddane na badania po x latach albo zniszczone.
            • kalina_lin Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 19:31
              Równocześnie na zarodek do adopcji trzeba czekać. Przynajmniej w Polsce.
        • martishia7 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 12:33
          > Liczba przechowywanych zarodków obecnie, zdaje się, idzie w miliony

          Ale na ile par?
    • kurt.wallander Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 11:58
      Przypuszczam, ze jestes trollem, ale odpiszę tak, jakbyś nie był/była.

      Zarodki zamraża się i podaje kobiecie, gdy zajśc w kolejną ciążę.

      Mogą być też oddane innej parze (za zgodą "właścicieli").

      Mogą też zostać zniszczone (za zgodą, jak wyżej).
      • brenya78 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 12:02
        W Polsce zarodki nie mogą być zniszczone. Wg prawa po ilus tam latach przechowywania (20?) idą do adopcji.
        W innych krajach może to wyglądać inaczej. W UK płacisz za każdy rok przechowywania, jeśli nie chcesz dalej przechowywać to zarodki są niszczone albo przekazywane na badania (nie, nie robienie szczepionek z płodów!). Odpowiednie zgody podpisujesz przed rozpoczęciem procedury, ale zawsze możesz zmienić zdanie.
        W ogóle w Polsce przepisy skonstruowane są w ten sposób, że mrozi się wszystkie zarodki, nawet te słabo rozwinięte, marnej jakości. Z tego i tak ciąży nie będzie raczej. W UK mrozi się tylko zarodki odpowiednio rozwinięte, reszta jest wyrzucana.
        • katja.katja Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 15:22
          Czyli model spartański.
          • eriu Re: In-vitro dylematy etyczne. 28.12.22, 23:32
            A myśli, że jak działa natura? Też się pozbywa tych zarodków, z którymi coś jest nie tak, które są za słabe. Taka brutalna prawda.
          • zona_glusia Re: In-vitro dylematy etyczne. 31.12.22, 08:50
            To porównanie jest niezbyt trafne, bo mowa o nierozwiniętych komórkach, łatwo wygooglać jak wyglądają komórki do in vitro. W przypadku tych o marnej jakości to już pretensje do biologii, bo one się nigdy nie rozwiną.
    • boo-boo Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 12:04
      Weź pod uwagę to, że tylko jeden zarodek jest przeważnie transferowany u kobiet, które dobrze rokują na powodzenie zabiegu IVF. Nie każdej za pierwszym razem się udaje. Więc- 5 zarodków- dwa do transferu, resztę zamrażam i czekam na wynik procedury. W razie ciąży pojedynczej decyduję się na kolejny zabieg za jakiś czas. W przypadku ciąży mnogiej wyrażam zgodę na zniszczenie - tylko i wyłącznie.
      • mama-ola Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 12:17
        > W przypadku ciąży mnogiej wyrażam zgodę na zniszczenie - tylko i wyłącznie.

        Myślę, że nikt nie jest w stanie skontrolować, co się stało, czy wykonano takie zalecenie. Zarodki mogą być oficjalnie zniszczone, a nieoficjalnie - sprzedane.
        • boo-boo Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 13:19
          Tak, wiem- źli ludzie czają się wszędzie.
          • mama-ola Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 13:21
            Ludzie są chciwi. To cecha, na której zawsze można polegać. By Tyrion Lannister smile
            • boo-boo Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 14:18
              Nie każdy.
      • sofia_87 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 12:20
        Znam kobiete po IV, ciaza mnoga z pierwszego transferu.
        Po kilku latach spróbowali jeszcze raz, na spokojnie ponieważ już dzieci mieli, nie udało się, kolejny transfer i udany maluch innej plci niż starsza dwojka, wiec pelnia szczęścia. Kolezanka opowiadala, ze wiekszosc par, które poznali zamierza wcześniej czy później wykorzystać wszystkie swoje zarodki
      • brenya78 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 12:27
        W Polsce nie można niszczyć zarodków.
      • katie3001 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 13:15
        Po 35 roku życia podaje się 2 zarodki.
        • brenya78 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 13:56
          Po 35 roku życia MOZNA podać 2 zarodki. Nie zawsze się podaje.
    • leann32 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 12:27
      Bylo glosno ale to bzdury.
      Jak ktos ma dylemat moralny niech zapladnia po jednym/ wtedy nie bedZie moralniaka ani problemu niszczenia o ktorym trąbi kk.
      Zostaje jeszcze argument zabawy w boga. Ale zabawa w boga to tez operacja umierajacego pacjenta ktorego najwyzszy juz widocznie wola do siebie, a ten na przekor sie nie wybiera - wiec powiedzmy malo trafne.
    • thea19 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 12:35
      znajoma usłyszała po zajściu w ciążę, że jej pozostałe zarodki wszystkie obumarły. Podejrzewa, że poszły gdzieś do Szwecji czy tam Norwegii.
      • brenya78 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 12:38
        Tja, poszły... Może wpław popłynęły?
      • spirit_of_africa Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 13:14
        w to w zimę było? ze poszły? po zamarzniętym Bałtyku?
        • babcia.stefa Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 16:12
          Z postojem w karczmie na środku, oczywiście.
      • vinca Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 13:20
        A ile było tych zarodków? Spora czesc jest naprawde slabej jakosci, zwlaszcza jesli para od lat stara sie dziecko i przeszkody nie są że tak to ujmę mechaniczne...
        Na moje 5 zarodków tylko jeden nadawał się do transferu, reszta obumarła dosłownie w przeciągu kilku dób... bardzo żałuję, że ani jeden więcej się nie ostał.
        • thea19 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 13:24
          u nich była tylko niedrożność jajowodów. Dwa razy robiła iv i obie ciąże za pierwszym razem. Opowiadała, że zastanawiali się czy chcą jeszcze dzieci i zapytała o te zarodki. Klinika dylematy rozwiała.
          • spirit_of_africa Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 13:38
            zapytała o zarodki? dziwne - po każdym transferze dostajesz protokół w którym napisane jest ile było oocytów, ile się zapłodniło, ile i jakiej klasy poszło do mrożenia, przed tramnsferem omawa to tez z Tobą lekarz. Jeśli w dzień transferu tego nie wiadomo, bo np. transfer jest w dzien 3, a z mrożeniem czekają do rozwoju do blastocysty, to po mrożeniu dzwoni do ciebie embriolog i informuje co i jak albo każą Ci dzwonić konkretnego dnia zeby się dowiedzieć. Nie chce mi się wierzyć, że dopiero jak potwierdziła ciąze, to się okazało że nie ma zarodków.
            • thea19 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 14:04
              ja się o szczegóły nie dopytywałam bo i tak się na tym nie znam. Wiem, że zarodki były i nie ma.
              • brenya78 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 14:10
                Czyli nic nie wiesz, a znajoma fantazjuje. Skoro były i nie ma to znaczy że nie dotrwały do mrożenia, a nie poszły do Szwecji.
              • chicarica Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 14:42
                Kolejna po "a bo słyszałam że w tej Szwecji to matce trójki nie opłaca się pracować". Nie wiesz - nie pisz, bo i po co?
            • vinca Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 14:25
              Dokładnie tak jest.
            • 7katipo Re: In-vitro dylematy etyczne. 11.07.19, 22:35
              Otóż to. Urban legend.
              Miałam pobrane 4 jajeczka, zapłodniły się 3, jeden przestał się dzielić zapomniałam w której dobie. Podano mi 2, przyjął się jeden, lat obecnie 12.
              Nadmiary są myślę naprawdę rzadkie.
          • brenya78 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 14:00
            "Opowiadała, że zastanawiali się czy chcą jeszcze dzieci i zapytała o te zarodki. "

            Coś znajoma ściemnia. Bo to ile komórek się zapłodniło, ile zarodków dożyło do 3/5 doby, ile nadawało się mrożenia, ile obumarło, ile jest zamrożonych, para dowiaduje się na bieżąco i dostaje odpowiedni protokół. Nie ma tak, że klinika nie mówi, a oni nagle po dwóch ciążach się dopytują. Jakby mieli zarodki zamrożone to było tym wiedzieli w ciągu 5 dni, chociażby dlatego że musieliby opłacić przechowanie.
      • fawiarina Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 20:26
        thea19 napisała:

        > znajoma usłyszała po zajściu w ciążę, że jej pozostałe zarodki wszystkie obumar
        > ły. Podejrzewa, że poszły gdzieś do Szwecji czy tam Norwegii.

        Na Wyspy Bergamuta
        • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 11.07.19, 11:05
          Kiedys kolegowalam sie z laborantem z kliniki in vitro. Niemieckiej kliniki. Raz byla kawka, raz gdzies sobie poszlismy na kregle, w kazdym badz razie facet zaczal mi chyba ufac. Zaczal sie zwierzac i raz opowiedzial mi, ze jego klinika kupuje zarodki i komorki jajowe od pewnej polskiej znanej zreszta kliniki in vitro. To byly zakupy w ogromnych ilosciach. On sam mowil, ze jego niemiecka klinika dziwila sie, ze jedna polska klinika in vitro ma az tyle w sprzedazy, bo normalnie to az tyle dawczyn za pieniadze nie ma. Ale nie pytali sie, tylko kupowali. Tylko umowy ich prawnicy zrobili takie, by niemiecka klinika nie ponosila odpowiedzialnosci, gdyby byla afera. Na moje pytanie: co za afera? On mi na powaznie powiedzial, ze oni podejrzewaja, ze polska klinika sprzedaje zarodki/komorki jajowe nieswiadomych tego pacjentek (tzn. mowi np. im, ze inne zarodki sie nie rozwinely, obumarly itp. a w rzeczywistosci sie je handluje) i dlatego az tyle tego. On mi powiedzial tez, ze te polskie zarodki i tak maja "szczescie", bo przynajmniej ida do in vitro. Podobno jest tez rynek, ze kupuje sie zarodki na eksperymenty (chic on zarzekal sie, ze akurat w Niemczech to raczej nie wystepuje, ale podobno USA to robi). Jedyne czego zaluje, to to, ze go nie nagralam-bylaby niezla mozliwosc zrobienia afery, ciekawego artykulu, albo szantazyku.😁
          • brenya78 Re: In-vitro dylematy etyczne. 11.07.19, 12:04
            Ale bzdury ci kolega zapodawal 😃😃😃 tak, tak, niemiecka klinika w ilościach hurtowych kupowała zarodki od innej kliniki, bez papierów, bez niczego. Zwłaszcza że prawo nie przewiduje takiej procedury, wiec w razie kontroli trzeba podrobić dokumentację dla każdego zarodka z osobna, każdy protokół zapłodnienia, dzielenia, mrozenia. Kreatywna księgowość level hard 😃😃😃😃😃
            • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 11.07.19, 18:40
              Nie, nie.opowiadal bzdur. Pacjentki na in vitro (oczywiscie na in vitro adopcyjne, ze tak to ujme) jezdzily do Danii, zas przygotowanie do in vitro, badania itp. bylo w Niemczech na miejscu. Tylko na samo in vitro z obca komorka/zarodkiem jezdzily do Danii, wiec jedna podroz by ominac kwesrie prawne. In vitro wlasna komorka wykonuja w Niemczech, oczywiscie. Wiecej nie napisze, bo chyba i tak juz dosyc napisalam, ze mozna zidentyfikowac klinike.
              • katja.katja Re: In-vitro dylematy etyczne. 11.07.19, 19:21
                A to nie prościej byłoby im na legalu pobrać za opłatą komórki od zdesperowanych biednych studentek czy samotnych matek, które chciałyby dorobić? Nie kumam.
                • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:02
                  Zdesperowane studentki itp. nie sa glupie i wiedza ile moga zazadac za jajka, bo ceny sa znane. Taniej (koszt =0 €) wziac jaja od kobiety, ktora juz nie jest pacjentka, ktora raczej do kliniki.nie wroci a jaja leza niezaopiekowane (bo sie dorobila 2 dzieci i nie chce wiecej, bo przekroczyla jakis tam wiek, bo od 5 lat od wizyty nie daje znaku zycia, bo kazala zniszczyc jaja a my tego nie zrobilismy tylko jaja shandlowalismy...). A kto nam to udowodni jak nieliczni pracownicy o.tym wiedzacy milcza , zainteresowane nie wiedza badz ich to.nie.obchodzi, zas dokumenty i umowy wygladaja przeslicznie i.przelegalnie?
                  • nunia01 Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:10
                    A jak mi wycieli jajnik, to pewnie nie dlatego, że miałam raka tylko dla jakiejś niepłodnej Niemki, co była ze mną zgodna genetycznie. Przecież zdrowa trzydziestolatka nie może mieć nowotworu jajnika.
                    A z kosmosu obserwują nas ufoludki, niektóre nawet wśród nas żyją.
                    Nie ma to jak spiskowa teoria dziejów. Na szczęście są skuteczne leki...
                    • brenya78 Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:16
                      No pewnie, że tak. Wiesz ile jajek wyhodowali i shandlowali z tego Twojego jajnika?
                      • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:24
                        Nikt nie wezmie.patologicznego materialu genetycznego, jak.na rynku pelno komorek zdrowych dawczyn.
                        • brenya78 Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:25
                          To od dawczyń, czy kradzione?
                        • katja.katja Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:27
                          Studentka to patologia?
                          • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:39
                            Podobno wg brenyi.
                  • brenya78 Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:12
                    Głupoty gadasz. Nie rozróżniasz jajek od zarodków! Nie masz pojęcia jakie procedury stosuje się na każdym kroku zapłodnienia pozaustrojowego, w każdej niemal godzinie, jak ciężko byłoby sfałszować dokumentację medyczną. Plus, myślisz, że przewiezienie zamrożonych zarodków z jednego kraju do drugiego odbywa się w bagażniku szefa kliniki czy jak?
                    Rowniez, dawstwo komórek jest w większości krajów bezpłatne. Na Ukrainie całkiem tanio, nikt nie musi jeździć do Niemiec po kradzione zarodki.
                    Przestań wiec pieprzyć glupoty, bo jeszcze ktoś w to uwierzy!
                    • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:20
                      Nie rozrozniasz nawet dokumentacji medycznej od umowy sprzedazy. A na Ukraine Niemki jezdza rzadko. Byc moze taniej, ale nikt (prawie nikt) tam z Niemiec nie.jedzie, bo i.standardy inne, bo Niemcy boja sie zwyczajnie, ze nie bedzie.ich mozna pociagnac do.odpowiedzialnosci, gdyby cos.bylo nie.tak. To tylko biedne.Polki tam jezdza i.przyoszczedzaja. I ta 65-letnia stuknieta Niemka.z czworaczkami byla na Ukrainie, bo nigdzie indziej by jej nie.wzieli ze wzgledu na wiek i problemy z glowa (jak.domniemuje). Niemki jezdza do wypasionych klinik w Hiszpanii, Danii, wzglednie Czechy.
                      • brenya78 Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:24
                        Tak, bo TY wiesz gdzie jeżdżą Niemki po kradzione zarodki 😃😃 Facepalm. Niemcy kradną zarodki i boją się że nie będzie kogo pociągnąć do odpowiedzialności, wiec kradną w Hiszpanii 😃😃😃
                        A po kradzione nerki z abortowanych zdrowych płodów to gdzie jeżdżą?
                  • katja.katja Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:29
                    To taniej wychodzi zakup komórek jajowych i ich transport do Niemiec plus dodatkowa dola dla pracowników umoczonych w ten proceder by nie wsypali? Plus ryzyko, że jednak to się wyda i będą prawdziwe kłopoty.
              • brenya78 Re: In-vitro dylematy etyczne. 11.07.19, 23:41
                Nie masz pojęcia o czym piszesz. Omijanie różnych kwestii prawnych itp. żeby ominąć przepisy panstwowe, to jedno. Np. we Włoszech, o ile mnie pamięć nie myli, w ogóle nie można mrozić zarodków. Wyobrażam sobie że Włoszki pewnie korzystają z klinik włoskich na czas badań i stymulacji i jadą za granicę robić invitro i mrożenie. To jest normalna kwestia. W Londynie działa np. filia czeskiej kliniki - przygotowanie pacjentki robią na miejscu, na invitro (dużo tańsze) jadą do Czech.
                Ale to nie ma kompletnie nic wspólnego z nielegalnym procederem kradzieży zarodków i sprzedawania ich hurtowo do Niemiec! Kolega opowiadał ci bzdury.
            • fawiarina Re: In-vitro dylematy etyczne. 11.07.19, 22:30
              . Zwłaszcz
              > a że prawo nie przewiduje takiej procedury, wiec w razie kontroli trzeba podrob
              > ić dokumentację dla każdego zarodka z osobna, każdy protokół zapłodnienia, dzie
              > lenia, mrozenia. Kreatywna księgowość level hard 😃😃😃😃😃

              Właśnie.
              Tymczasem w kraju czeka multum kobiet na adopcję zarodka, której koszt oscyluje między 3,5 a kilkanaście tys. zł. Zarodki są na wagę złota i nikomu nie opłaca się ich sprzedawać hurtowo za granicę.
              • mid.week Re: In-vitro dylematy etyczne. 11.07.19, 22:43
                No chyba ze same pójdą. Jakbym byla zarodkiem to tez bym wolala spier...ć do Norwegii.
                • iwoniaw Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 21:57
                  Jakbym byla zarodkiem to tez bym wolala spier...ć do Norwegii.

                  Ómarłaś mię big_grin big_grin big_grin
              • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:07
                Porownaj ceny! Ile placi sie za komorke jajowa czy zarodek np. w Hiszpanii (gdzie jest mnostwo kom.jaj. Polek,.popytaj po klinikach, mozesz zrobic to mailowo) a Polsce? Wniosek.sam.sie.nasuwa. To.jest biznes. Naprawde wierzycie, ze ktos otworzyl klinike in vitro z dobrego serca, bo wspolczul wam waszej nieplodnosci?
                • brenya78 Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:15
                  O czym ty piszesz? O komórkach, czy kradzionych zarodkach??? Zdecyduj się kobieto.
                  Ludzie jeżdżą tam gdzie jest taniej a nie drożej. Kierunek Ukraina, a nie 5 razy droższa Hiszpania.
                  Nie masz najmniejszego pojęcia o czym piszesz.
                  • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:22
                    Jacy ludzie???? Niemcy tez ludzie i.wola.jechac do Hiszpanii a nie do Ukrainy. Wola zaplacic za jakosc a.nie.przyoszczedzac jak cebulak. Jak.sie.ktos.decyduje na dziecko.to.powinien miec pieniadze, a nie sepic pieniadze.
                    • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:23
                      Wszystkie znane mi Niemki jezdzily do Hiszpanii, Danii, jedna do Czech (i byla.bardzo.niezadowolona).
                      • brenya78 Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:27
                        Jezdzily po kradzione zarodki? Ile tych Niemek znasz?
                        • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:37
                          Jezdzily po komorki jajowe. Znam mnostwo. Zreszta chyba tylko raz sie udalo, reszcie kobiet sie nie udalo. A ta, ktorej sie udalo,.to z dzieckiem tez nie wszystko.ok. Tak to jest jak.sie.z dzieckiem czeka.do prawie 40-tki.
                          • brenya78 Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:59
                            "Jezdzily po komorki jajowe. "

                            Komórki jajowe kradzione z Polski w ogromnych ilościach? Gdybyś wiedziała COKOLWIEK o invitro, o pozyskiwaniu i mrożeniu komórek jajowych to byś takich bzdur nie pisała.
                            Dobra kończę dyskusje bo widzę że z debilka dyskutuje.
                            • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 18:53
                              Nie wiem, skad te komorki. Jedna z nich to jasna blondynka, wiex wybierala dawczynie z niebieskimi oczami i blond, byc moze Polki. Jak ktos chce miec dzieci, ma 38 czy 43 lat, stara sie o ciaze 7 lat, to nie wnika w szczegoly. Byle by sie umowa zgadzala.
                              • mgla_jedwabna Re: In-vitro dylematy etyczne. 28.12.22, 23:37
                                Nie tylko, że nic nie wiesz o in vitro, to jeszcze nic nie wiesz o świecie w ogóle.

                                Ludzie, którzy starają się o dziecko latami, jak najbardziej wnikają w szczegóły i chcą mieć wszystko na tip-top. "Byle by się umowa zgadzała" to podejście do ciąży zrozumiałe jedynie u patolki rozkładającej nogi za flaszkę/działkę i kwitującej wzruszeniem ramion uwagi kuratora, że to się może skończyć bombelkiem z nie wiadomo kim.

                                Jak świat światem, nielegalne procedury są droższe. Porównaj ceny np. alkoholu przy prohibicji i bez niej. Aborcja w Polsce również zaczęła być dużo bardziej intratnym interesem, gdy jej zakazano. Nie sądzę więc, by użycie do in vitro komórek jajowych kupionych w Polsce na lewo i szmugiel do Danii lub Hiszpanii miało wyjść Niemkom taniej niż pozyskanie tychże z legalnych źródeł. Co do niechęci Niemców do jeżdżenia na wschód - jakoś wyprawy do polskich klinik chirurgii plastycznej albo do surogatek na Ukrainę są bardziej popularne niż do Hiszpanii.
      • mid.week Re: In-vitro dylematy etyczne. 11.07.19, 15:00
        to musiały długo zalegać na stanie, aż im nibynóżki wyrosły...
    • spirit_of_africa Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 13:31
      4 pozostałe są zamrażane. Zwykle para podchodzi do kolejnych transferów z mrożonymi zarodkami żeby miec kolejne dziecko , a że spora część z nich albo nie owocuje ciążą, albo zarodki nie rozwijają się po rozmrożeniu, to na ogół ta pula 4 zarodków zostaje szybko wykorzystana. Generalnie większość znanych mi przypadków w tym mój własny (a znam tych przypadków trochę bo dzialam w kilku grupach dla mam z in vitro) to takie gdzie pary albo wykorzystały wszystkie zamrozone zarodki zeby mieć to upragnione pierwsze albo kolejne dziecko, albo oddały nadmiarowe zarodki do adopcji. Raczej mało która z niepłodnych par chce płacić kilkaset zlotych rocznie za wieczne mrożenie swoich potencjalnych dzieci wink. Po iluś tam latach (10? 20?)jeśli ich nie wykorzystasz zarodki są oddawane do adopcji. W Polsce się ich nie niszczy. Jesli się wahasz czy skorzystać z in vitro z tego powodu, to mozesz albo podejś do in vitro na własnym cyklu, albo poprosić lekarza o słabą stymulację i zapłodnienie np. tylko 3 jajeczek (zgodnie z sumieniem), albo załozyć, że jak będzie 6 embrionów, to będziesz transferować wszystkie bez względu na ilość udanych ciąż i narodzonych dzieci.
    • chicarica Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 13:44
      Wszystko bzdury. Nie rozkręcaj g...wnoburzy bo wiadomo jakie masz cele.
      Nikt nie marnuje żadnych zarodków, zarodek jest tak cenny że nikt sobie nie pozwala na zmarnowanie. Najwięcej zapłodnionych zarodków marnuje sama natura, spuszcza w kibel jakieś 50% ciąż.
      • kot9 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 14:07
        Jest poważna różnica między naturalnym obumarciem zarodka a umyślnym zniszczeniem. Moim celem jest spokojna rozmowa na ten trudny temat.
        • aguar Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 14:14
          Ale wiesz, że zarodek, to nie jest taki miniaturowy dzidziuś, który czeka na mamusię i mu smutno, że nie może się rozwijać?
          • taki-sobie-nick Re: In-vitro dylematy etyczne. 13.07.19, 00:00
            Odpowiem za siebie. Ja wiem. Zarodek to dość nieskomplikowana forma życia ludzkiego. O ile wiem, in vitro hoduje się je do etapu blastocysty.

            Wygląda tak

            www.samper.pl/strony/ha/blastocysta-sch.jpg

            Niemniej jest to zaczątek organizmu LUDZKIEGO, a nie na przykład krowiego.
        • 35wcieniu Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 14:14
          I co w tej rozmowie na ten trudny temat chciał(a)byś powiedzieć? Śmiało, zacznij. big_grin
          • kot9 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 14:49
            O wartości życia, o tym w którym momencie zarodek zostaje uznany za człowieka, sporo o tym czytałem jedni mówią od zapłodnienia inni od 24 tygodnia ciąży jeszcze inni że dopiero po urodzeniu.
            • bib24 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 15:46
              kot9 napisał:

              > O wartości życia, o tym w którym momencie zarodek zostaje uznany za człowieka,
              > sporo o tym czytałem jedni mówią od zapłodnienia inni od 24 tygodnia ciąży jesz
              > cze inni że dopiero po urodzeniu.

              kolejny troll. na ematce będzie du..ę truł o wartości zycia.
            • memphis90 Re: In-vitro dylematy etyczne. 11.07.19, 09:30
              Nie ma najmniejszych wątpliwości, że zarodek jest istotą ludzką na wczesnym etapie rozwoju. Jednocześnie nie znaczy to, że ma prawa jak dorosły obywatel, bo różnych praw nabywamy na różnych etapach.
              • jeanny1986 Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 13:41
                Albo zasniadem groniastym.
                • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 18:49
                  Kazda z nas byla kiedys zarodkiem.
              • kot9 Re: In-vitro dylematy etyczne. 13.07.19, 08:00
                Skoro jest istotą ludzką, to powinien mieć jedno podstawowe, niezbywalne prawo, prawo do życia.
                • kalina_lin Re: In-vitro dylematy etyczne. 13.07.19, 08:57
                  Dlaczego tak uważasz? Z czego wynika to prawo ? I dlaczego nabywa się go od momentu połączenia się gamet, a nie na przyklad od momentu pojawiania sie akcji serca, albo rozpoczecia aktywnosci mozgu?
                  Bo przy koncu życia stwierdzenie braku aktywosci mozgu odbiera czlowiekowi mozliwosc korzystania z jego praw
                  • kot9 Re: In-vitro dylematy etyczne. 13.07.19, 14:17
                    To miało być wstawione pod wpisem memphis90, tylko coś nie wyszło.
                    Co do twojego pytania, nie ma zgody w środowisku naukowców którzy zajmują się tym tematem. Jedni mówią że od zapłodnienia komórki jajowej bo wtedy tworzy się niepowtarzalny zestaw genów,inni że od 24 tygodnia ciąży bo układ nerwowy zaczyna działać,mózg zaczyna działać, organizm odczuwa ból, strach, jeszcze inni mówią że po narodzinach bo dopiero wtedy organizm jest zdolny do życia poza ciałem kobiety. Tak więc nie wiadomo kiedy zarodek staje się człowiekiem i kiedy przysługują mu prawa z tym związane.
                • aguar Re: In-vitro dylematy etyczne. 13.07.19, 09:23
                  "Skoro jest istotą ludzką, to powinien mieć jedno podstawowe, niezbywalne prawo, prawo do życia."
                  Uważam, że myślenie w ten sposób prowadzi na manowce. Bo stawianie prawa zarodka do życia ponad prawami człowieka (głównie kobiet) prowadzi do ludzkiej krzywdy i cierpienia. Oczywiście chodzi mi o wielopoziomowe gnębienie kobiet zakazem aborcji. Ale przy in vitro nakierowanym na nieniszczenie zarodków też mogą ucierpieć.
                  • kot9 Re: In-vitro dylematy etyczne. 13.07.19, 14:58
                    To jest skomplikowana i delikatna kwestia, każdy powinien postępować w zgodzie z swoimi zasadami. Moim zadaniem nie powinno dochodzić do niszczenia zarodków,nadmiarowe, powinny być przekazane do adopcji Tak samo z aborcją, pewnych przypadkach jest uzasadniona, ale nie może być tak że aborcje lansuję się jako środek antykoncepcyjny,bo tak jest wygodniej. Jak napisałem to są skomplikowane i delikatne sprawy, jedni się okopali na pozycjach że żadnej aborcji w żadnym przypadku, drudzy z kolei chcą żeby aborcja była praktycznie na życzenie. Zamiast spotkać się i rozmawiać jak ustalić kompromisowe wyjście, jak ma wyglądać edukacja seksualna młodzieży żeby jak najmniej było nastoletnich ciąż,co zrobić żeby w ogóle było jak najmniej niechcianych ciąż, to każda strona okopuje się coraz mocniej na swoich pozycjach.
                    • aguar Re: In-vitro dylematy etyczne. 13.07.19, 15:06
                      "jedni się okopali na pozycjach że żadnej aborcji w żadnym przypadku, drudzy z kolei chcą żeby aborcja była praktycznie na życzenie."
                      Ale tu jest możliwy doskonały kompromis (i ja tego nie wymyśliłam) - całkowity zakaz aborcji dla chcących całkowitego zakazu aborcji i aborcja na życzenie dla chcących aborcji na życzenie.
                    • aerra Re: In-vitro dylematy etyczne. 13.07.19, 15:32
                      Kompromisowe?
                      Ty chcesz aborcji, więc ja ci zabronię, a ja nie chcę, więc też sobie zabronię (no chyba, że to będzie ten specjalny wypadek, no wiesz, wyjątkowo - ale to tylko jeśli idzie o mnie, nie o ciebie)?
                      Kompromis to jest taki: ciebie nikt nie zmusza ani do aborcji, ani kontynuowania ciąży jeśli tego nie chcesz, i mnie też nikt nie zmusza ani do aborcji, ani do kontynuowania ciąży, jeśli nie chcę.
                    • umi Re: In-vitro dylematy etyczne. 16.07.19, 20:55
                      "jedni się okopali na pozycjach że żadnej aborcji w żadnym przypadku, drudzy z kolei chcą żeby aborcja była praktycznie na życzenie" - No to moze niech kazdy decyduje o wlasnym zyciu i zdrowi za siebie i nikt sie nikomu nie wcina? No, chyba, ze sie lubi wcinac, to niech sie wcina, ale ponosi równiez pełne konsekwencje dobrowolnego wcinania sie (Głównie finansowe, czyli jak np. ukatrupimy dzieciątkom mamusie albo im ja wpuscimy w ciezką depresję, to finansujemy dzieciątka do ukonczenia studiow plus finansujemy mamusie o ile zyje. No i oczywiscie, psychologa tatusiowi tez finansujemy, bo tez sie chłop moze nie pozbierac. Ciekawe ile osob by w takiej sytuacji wp..rzalo sie w wybory innych suspicious).
              • madami Re: In-vitro dylematy etyczne. 30.12.22, 12:05
                memphis90 napisała:

                > Nie ma najmniejszych wątpliwości, że zarodek jest istotą ludzką na wczesnym eta
                > pie rozwoju. Jednocześnie nie znaczy to, że ma prawa jak dorosły obywatel, bo r
                > óżnych praw nabywamy na różnych etapach.
                >
                ładna manipulacja wink nie ma najmniejszych wątpliwości....
                • memphis90 Re: In-vitro dylematy etyczne. 31.12.22, 09:03
                  No nie ma… Nauka - np embriologia- nie wyróżnia formy „przedludzkiej” i „ludzkiej”, a już pisanie, ze człowiekiem „staje się” od któregoś tam tyg ciąży czy dopiero po urodzeniu to naukowa bzdura.
                  • madami Re: In-vitro dylematy etyczne. 31.12.22, 12:36
                    Manipulacją jest twierdzenie, że bez wątpienia zarodek to istota ludzka - zrobiłaś to podpierając się "nauką" co oczywiście sugeruje iż jest tożsamy z człowiekiem już narodzonym wink
        • chicarica Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 14:43
          Twoim celem jest wywołanie polityczno-religijno-światopoglądowej g.wnoburzy.
          NIKT nie pozbywa się w żaden sposób zarodków. Zarodek to cenna sprawa.
          • kot9 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 14:55
            Ale utrzymanie tego zarodka w zamrażarce kosztuje i jak nikt nie chce za to płacić to są dwa wyjścia zniszczyć albo przekazać do adopcji.
            • kot9 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 15:01
              Co w przypadku jeżeli para nie godzi się na adopcje i nie chce płacić za przechowywanie.
              • brenya78 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 15:09
                Nie ma takiej możliwości. W Polsce nie można zniszczyć zarodków, wiec jak nie płaci za przechowanie to idą do adopcji. Takie prawo.
        • cosmetic.wipes Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 20:03
          kot9 napisał:

          > Jest poważna różnica między naturalnym obumarciem zarodka a umyślnym zniszczeni
          > em.

          Dla zarodka to żadna różnica.
          • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 18:50
            Dla.mnie bylaby to pewna roznica, gdybym umarla smiercia naturalna w wieku 80 lat czy gdyby zabil mnie sasiad swoim mercedesem.
            • aerra Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 23:12
              Ale dla zarodka nie jest.
              • aguar Re: In-vitro dylematy etyczne. 13.07.19, 09:24
                100/100
                • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 13.07.19, 12:44
                  Skad wiesz? Jestes zarodkiem?
                  • aerra Re: In-vitro dylematy etyczne. 13.07.19, 15:34
                    Byłam wyobraź sobie. Ty też. Zaskakujące, nie?
                    Zarodek siłą rzeczy nie ma świadomości i w związku z tym nie ma takiej możliwości, żeby cokolwiek robiło mu różnicę.
                    • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 13.07.19, 22:53
                      Udowodnij. So
                      • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 13.07.19, 22:55
                        Udwodnij to. Do dzis naukowcy nie wiedza kiedy w czlowieku powstaje swiadomosc, a nawet nie wiedza gdzie dokladnie jest umiejscowiona (w ktorej cuesci mozgu?). P.S. Tez bylam zarodkiem.
                        • aerra Re: In-vitro dylematy etyczne. 14.07.19, 01:54
                          Ty na biologii spałaś, czy pisałaś liściki do kolegów?
                          Jakim cudem zarodek, który składa się z kilkudziesięciu komórek (blastocysta) może mieć świadomość? Niezależnie od tego w której części mózgu byłaby ta świadomość umiejscowiona, bo blastocysta mózgu jeszcze nie ma w ogóle.
                          • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 14.07.19, 11:07
                            Ale jeszcze nie udowodniono gdzie znajduje sie w czlowieku swiadomosc. Sa np. odkrycia z dziedziny fizyki kwantowej, ktore wykluczaja swiadomosc umiejscowiona w mozgu.
                            • aerra Re: In-vitro dylematy etyczne. 15.07.19, 22:07
                              O ja...
                              Gdziekolwiek by się nie znajdowała to na pewno nie w blastocyście!
                            • katja.katja Re: In-vitro dylematy etyczne. 16.07.19, 20:02
                              A gdzie wobec tego?
                              • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 16.07.19, 20:29
                                No wlasnie? Gdzie?
                        • memphis90 Re: In-vitro dylematy etyczne. 31.12.22, 09:06
                          Ok 18 miesiąca życia dziecko zyskuje świadomość. Świadomość nie jest i nie musi być „umiejscowiona” w żadnym magicznym konkretnym punkcie, ale naukowcy doskonale wiedzą, ze za świadomość odpowiada kora mózgowa.
            • cosmetic.wipes Re: In-vitro dylematy etyczne. 14.07.19, 09:00
              szalona-matematyczka napisała:

              > Dla.mnie bylaby to pewna roznica, gdybym umarla smiercia naturalna w wieku 80 l
              > at czy gdyby zabil mnie sasiad swoim mercedesem.

              W jaki sposób nieboszczyk odczuwa różnice?
              • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 14.07.19, 11:10
                Podobno niektorzy zmarli strasza, albo mszcza sie. Mnostwo ludzi ponoc jest swiadkami.
                • aerra Re: In-vitro dylematy etyczne. 15.07.19, 22:08
                  Aaa…

                  Sugerowałabym dość pilną wizytę u psychiatry. Leki mogą pomóc, serio.
                  • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 16.07.19, 19:57
                    Nawet KK o tym naucza, ze jest zycie po smierci.
                    • cosmetic.wipes Re: In-vitro dylematy etyczne. 16.07.19, 21:03
                      Naucza powiadasz? 😄😄😄
                    • aerra Re: In-vitro dylematy etyczne. 16.07.19, 21:10
                      A jakie znaczenie mają wymysły KK?
                      • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 17.07.19, 19:05
                        Nie zlorzecz!😁
                    • mid.week Re: In-vitro dylematy etyczne. 16.07.19, 21:48
                      ty na prawdę jesteś szalona...
        • mgla_jedwabna Re: In-vitro dylematy etyczne. 28.12.22, 23:42
          Twoim celem jest mącenie wody i przemycanie bzdur o eksperymentach z lekami na Alzheimera z użyciem zarodków.

          Polskie prawo nie dopuszcza niszczenia zarodków i wystarczy minuta guglania, by się tego dowiedzieć. To zajmuje mniej czasu niż pisanie na forum.

          Pisanie w ogóle o jakimś działaniu jako "umyślnym" zakłada, że jest to działanie negatywne. Niby chcesz "spokojnej rozmowy", a fundujesz na chama swoje potępienie. Idź do kruchty ze swoimi teoryjkami.
        • madami Re: In-vitro dylematy etyczne. 30.12.22, 12:04
          kot9 napisał:

          > Jest poważna różnica między naturalnym obumarciem zarodka a umyślnym zniszczeni
          > em. Moim celem jest spokojna rozmowa na ten trudny temat.

          poważna różnica jest tylko dla osoby, która uważa zarodek za człowieka, dla osoby nie przywiązanej do człowieczeństwa zarodka nie ma różnicy
    • aguar Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 15:18
      Tak naprawdę to in vitro będzie najbardziej etyczne, jeśli będzie możliwie najtańsze, najskuteczniejsze i najmniej obciążające dla organizmu kobiety. A jeśli chodzi o zarodki to jedyne czego wymaga etyka, to niewykorzystywanie ich niezgodnie z życzeniem właścicieli. Tak naprawdę koncentrowanie się na nieniszczeniu czy nie produkowaniu nadmiarowych zarodków jest nieetyczne, bo właśnie naraża parę na dodatkowe koszty, mniejszą skuteczność czy naraża niepotrzebnie zdrowie kobiety (powtarzanie stymulacji).
      • fawiarina Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 20:30
        Amen
      • czarniejszaalineczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 11.07.19, 11:39
        10/10
      • vinca Re: In-vitro dylematy etyczne. 11.07.19, 14:54
        Lepiej bym tego nie ujęła.
      • 7katipo Re: In-vitro dylematy etyczne. 11.07.19, 22:38
        Amen
      • umi Re: In-vitro dylematy etyczne. 16.07.19, 20:58
        Zgadzam się.
    • lauren6 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 15:50
      A sio trollico. Idź ze swoim radosnym strumieniem świadomości na jakąś frondę czy inne forum dla oszołomów.
      • spirit_of_africa Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 15:55
        wielodzietni nie działają to trolle próbują kolonizować ematkę smile
        • martishia7 Re: In-vitro dylematy etyczne. 11.07.19, 08:12
          Właśnie! Probowałam wczoraj zajrzeć po nieco wakacyjnej rozrywki, a tu lipa. Od dawna zamknięci?
          • spirit_of_africa Re: In-vitro dylematy etyczne. 11.07.19, 11:12
            Conajmniej od poniedziałku sad
            • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 11.07.19, 11:20
              Ojej. Co sie.stalo? W kolejce po 500+ stoja?
              • spirit_of_africa Re: In-vitro dylematy etyczne. 11.07.19, 15:03
                Nie wiem ale smuteczek jest sad
    • woman_in_love dzieci z in-vitro nie mają duszy,więc zarodki też 10.07.19, 16:10
      Oficjalna wykładania Kościoła Katolickiego na ten temat tutaj:
      wiadomosci.wp.pl/dzieci-z-in-vitro-nie-maja-duszy-skandaliczne-slowa-ksiedza-6362054630205569a

      Zatem możemy z zarodkami robić co chcemy i nie ma w związku z nimi żadnych dylematów etycznych.
      • finaejeri Re: dzieci z in-vitro nie mają duszy,więc zarodki 12.07.19, 02:36
        Oficjalna wykladnia? Kup sobie jakis slownik moze.
        • woman_in_love Re: dzieci z in-vitro nie mają duszy,więc zarodki 12.07.19, 11:10
          Wy religianci jesteście wybitne obmierzli. Nie zbulwersowały cię słowa pasterza. Ale już moje tak.
    • nunia01 Re: In-vitro dylematy etyczne. 10.07.19, 18:23
      Znam wiele par, które mają dzieci dzięki in-vitro. Żadna nie ma zamrożonych nadmiarowych zarodków. W mojej klinice na etapie podpisywania umowy deklaruje się co dalej z niewykorzystanymi zarodkami (mrożenie, adopcja). Zresztą na etapie oocytów można podjąć decyzję ile z nich zostanie zapłodnionych - to ile z nich wykaże cechy zapłodnienia, ile będzie się dalej rozwijało - to już zupełnie inna historia. Na ewentualną adopcję zarodka trzeba czekać, wnioskuję, że dużo ich nie ma.
      • vinca Re: In-vitro dylematy etyczne. 11.07.19, 14:56
        Bo widzisz, komus kto nie miał problemu z nieplodnoscia w glowie sie nie miesci, że in vitro to ostatnia deska ratunku a nie fanaberia czy eugenika.
        • nunia01 Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 10:33
          Przy coraz większej powszechności problemów z płodnością życzyłabym sobie, żeby in vitro przestało być ostatecznością, a stało się zwyczajną procedurą medyczną włączaną w toku leczenia na tym czy innym etapie (w zależności od wskazań, możliwości podejmowania terapii i po diagnostyce). Tak żeby podchodzące pary mogły koncentrować się na procedurze medycznej, a nie walczyć z własnymi przekonaniami, uprzedzeniami rodziny i oceną ze strony społeczeństwa.
          • aguar Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:20
            100/100
        • kotletymielone5 Re: In-vitro dylematy etyczne. 01.01.23, 00:31
          Mieści się, to tobie się nie mieści w głowie, że nie wszystko co chcesz, możesz mieć i to za wszelką cenę
      • fawiarina Re: In-vitro dylematy etyczne. 11.07.19, 22:33
        Jest ich tak dużo, że sama czekałam w trzech dużych klinikach aż półtora roku. I się nie doczekałam. Telefon z jednej z nich zadzwonił, gdy już byłam w zaawansowanej ciąży.
        • brenya78 Re: In-vitro dylematy etyczne. 11.07.19, 23:43
          "Jest ich tak dużo, że sama czekałam w trzech dużych klinikach aż półtora roku"

          No bo rozumiesz, kradną hurtowo do Niemiec 😆😆☺️
          • szalona-matematyczka Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:09
            Fawia, w Hiszpanii kupilabys od razu, ale oczywiscie za nie-polska cene.😁
    • jowita771 Re: In-vitro dylematy etyczne. 12.07.19, 11:55
      Kwilą w azocie.
    • tanebo2.0 Re: In-vitro dylematy etyczne. 13.07.19, 15:05
      Katolicy znowu płaczą nad zarodkami. Szkoda że nie płakali jak bombardowali Hanoi...
    • ewabaniak Re: In-vitro dylematy etyczne. 28.12.22, 21:23
      Nie byłam na szczęści w takiej sytuacji ponieważ wykorzystalismy wszystkie. Dwa w polsce i dwa w klinice w czechach, mamy dwie córki smile Ale czytalam ostatnio artykul o parze ktora adoptowala 30 letni zarodek podobno to najstarszy z zarodkow (wczesniejszy rekod byl 26 letni) wiec jak widac mozna je zostawic, przechowywac albo chyba nawet oddac do adopcji smile
      • krejzolka Re: In-vitro dylematy etyczne. 30.12.22, 11:38
        O kurde... 30 letni? masakra 😃 A czemu wyjechalas za granice ?
        • memphis90 Re: In-vitro dylematy etyczne. 31.12.22, 09:13
          To bardzo wygodne przecież! Rodzisz bejbisia i on od razu ma 30 lat! Zadnych pieluch, z marszu do pracy można wysłać i jeszcze szklankę wody poda.
        • marchewkoweciastko Re: In-vitro dylematy etyczne. 31.12.22, 20:48
          Tez o tym czytalam ostatnio i mi szczęka opadła z wrażenia big_grin Ja tez jestem po invitro poza granicami polski.. w polsce sie nie udalo i polecono mi klinike Repromeda w Ostrawie www.repromeda.pl i stwierdzilam ze daleko nie mamy a opinie maja rewelacyjne no i oplacalo sie smile
    • katie3001 Re: In-vitro dylematy etyczne. 28.12.22, 21:32
      Ja za 5 proba invitro mialam 7 zarodków. 2 transferowano, resztę zamrozono. Będę płacic dopóki prawo nie pozwoli mi ich zniszczyc. Adopcja mi się nie miesci w głowie. To moje dna.
      • niemcyy Re: In-vitro dylematy etyczne. 30.12.22, 12:30
        Lepiej zrobisz, jak je wszystkie urodzisz. Jak można dzieci tak zamrożone trzymać?
        • katie3001 Re: In-vitro dylematy etyczne. 30.12.22, 14:06
          Bardzo bym chciala ale pesel mam jaki mam a obecne prawo nie pozwala usunac ciazy jak dziecko chore.
          • niemcyy Re: In-vitro dylematy etyczne. 30.12.22, 14:25
            Chyba nie powiesz, że lepsze zamrożone niż chore? Adopcja nie mieści ci się w głowie, ale aborcja tak? big_grin
            • katie3001 Re: In-vitro dylematy etyczne. 31.12.22, 08:25
              Tak. Nie przekaze do adopcji i sama juz ich nie wykorzystam. No chorego dziecka nie urodze, tak samo jak nie zaryzykuje wlasnego zycia.
            • katie3001 Re: In-vitro dylematy etyczne. 31.12.22, 08:26
              Najchętniej bym skorzystała z surogatki ale prawo w Polsce na to nie pozwala.
              • kotletymielone5 Re: In-vitro dylematy etyczne. 01.01.23, 00:30
                To okropne, prawda? Dzieci mieć nie możesz, ale chcesz, więc wykorzystasz wszystko, co możesz, żeby osiągnąć, to co chcesz tak jak chcesz, idąc po trupach, in vitro, nie in vitro, aborcja "jak trzeba" nie aborcja, surogacja nie surogacja. Wyobraź sobie, że za kilka lat możesz zachorować i ktoś stwierdzi, że nie opłaca się ciebie leczyć, nie opłaca Ci się podawać środków przeciwbólowych, po prostu jesteś zbędna, bo stałaś się chora i nie odpowiadasz czyimś życzeniom/oczekiwaniom - takie to trudne do zrozumienia? To się zresztą już właśnie dzieje na zachodzie Europy, po prostu aborcja plus
                • trampki_w_kwiatki Re: In-vitro dylematy etyczne. 01.01.23, 10:54
                  O Jezu jak ja bym chciała, żeby ktoś mnie uśpił, gdy mnie będzie toczył Alzheimer czy inne gówno.
            • jowita771 Re: In-vitro dylematy etyczne. 31.12.22, 08:42
              niemcyy napisał(a):

              > Chyba nie powiesz, że lepsze zamrożone niż chore?

              To coś dziwnego? Tak, lepsze zamrożone, niż chore.

              Adopcja nie mieści ci się w g
              > łowie, ale aborcja tak? big_grin

              Mnie mieści się w głowie jedno i drugie, ale aborcja zdecydowanie bardziej. Adopcja zarodków to coś, co mogłabym ewentualnie przemyśleć, aborcję zrobiłabym bez wahania, gdyby ciąża była uszkodzona. Ale nie przeszkadza mi, że inni mają odmienne zdanie na temat własnych ciąż.
            • trampki_w_kwiatki Re: In-vitro dylematy etyczne. 31.12.22, 09:18
              Ale ze aborcją nazywasz mrożenie zarodków? 😂
              Przecież nawet ciąży nie ma w tych warunkach, gdzie tu jest aborcja?
      • kotletymielone5 Re: In-vitro dylematy etyczne. 01.01.23, 00:25
        po co chcesz płacić, skoro i tak jedyna opcja to wg. ciebie je zniszczyć. Nie szkoda Ci pieniędzy? Twoja ambiwalencja jest symptomatyczna i o czymś świadczy. Najwyraźniej nie potrafisz do końca zdusić w sobie przekonania, że to jednak nie jest "zlepek komórek"
        • katie3001 Re: In-vitro dylematy etyczne. 01.01.23, 08:09
          Bo wolę płacic niz ktos inny ma rodzic genetycznie moje dziecko. Proste.
        • trampki_w_kwiatki Re: In-vitro dylematy etyczne. 01.01.23, 10:55
          Bo zgodnie z polskim prawem nie może zniszczyć. Może tylko mrozić.
    • bazia_morska Re: In-vitro dylematy etyczne. 28.12.22, 22:33
      Kreml juz nie placi za szczucie na kobiety, teraz szczuje się na Ukraińców i osoby traspłciowe. Zapdejtuj się.
      • woman_in_love Re: In-vitro dylematy etyczne. 30.12.22, 13:17
        to z 2019 jest
    • melisananosferatu Re: In-vitro dylematy etyczne. 28.12.22, 22:35
      Jak to co? Placza na glos i wolaja mame i tate.
    • melisananosferatu Re: In-vitro dylematy etyczne. 28.12.22, 22:35
      A tak na serio to : w...j!
    • kafana Re: In-vitro dylematy etyczne. 28.12.22, 22:55
      To poronionych czy abortowanych i płodów czy zarodków?smile
    • gaskama Re: In-vitro dylematy etyczne. 30.12.22, 12:00
      Nie słyszałam o leczeniu Alzheimera zarodkami. Ale gdyby to było możliwe, to byłaby nadzieja dla chorych.
      • kotletymielone5 Re: In-vitro dylematy etyczne. 01.01.23, 00:23
        szkoda, że tobą nie można ich leczyć, nie cieszysz się?
    • bulzemba Re: In-vitro dylematy etyczne. 31.12.22, 11:22
      LUDZIE!!! Kto wyciąga takie stare wątki?????
    • 7katipo Re: In-vitro dylematy etyczne. 31.12.22, 12:21
      Znad to może być Wisły. Albo oceanu 🤣
    • wkswks Re: In-vitro dylematy etyczne. 31.12.22, 23:44
      Prędzej bym zniszczyła niz przekazała dwoje geny na wychowanie obcym. Tak samo w życiu nie zgodziłabym się być dawczynią jajeczka.
      A i nie ma dla mnie żadnych dylematów: to zarodek a nie żadne dziecko.
      • kotletymielone5 Re: In-vitro dylematy etyczne. 01.01.23, 00:22
        Czyli jak Kali chcieć dzidziusia to "fasolka", a jak Kali nie chcieć to "zarodek" sru do kosza
        • wkswks Re: In-vitro dylematy etyczne. 01.01.23, 00:28
          To moj zarodek i ja decyduję. Nie wszystko jestes na sprzedaż.
        • spirit_of_africa Re: In-vitro dylematy etyczne. 01.01.23, 09:23
          Zarodek to nie dzidziuś. Z 30%-40% zarodków i tak się ciąża nie rozwija.
        • konsta-is-me Re: In-vitro dylematy etyczne. 01.01.23, 17:32
          No wlasnie tak.
          Dlaczego "Kali"?
          Jak chce mieć dziecko to uprawiam seks /poddaje się ew.leczeniu itp.
          Ja nie chcę to nie i wtedy potencjalne dzieci, czyli jajeczka i plemniki umierają, bo są niewykorzystane.
          Czego w tym nie rozumiesz ?
          Odprawiasz żałobę nad każdym plemnikiem ?
        • woman_in_love Re: In-vitro dylematy etyczne. 01.01.23, 18:14
          zajmij się lepiej chłopie wycinką lasów, bo nie będziecie gdzie się mieli kryć jako narodowi partyzanci big_grin
        • kamin Re: In-vitro dylematy etyczne. 01.01.23, 18:19
          Nie jesteś obeznany w nomenklaturze. Nikt nie mówi na zarodek przed transferem "fasolka". Niby czemu? Ani to jadalne, ani podobne do fasoli.
          Fasolką nazywało się (na niektórych forach ciążowych, tych bardziej egzaltowanych) 8-9 tygodniowy embrion, który na tym etapie na badaniu usg jest podobny do fasoli

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka