bukietlisci
19.08.19, 15:33
znajomy oddał stertę ubrań potrzebującemu. potrzebujący to dalszy sąsiad, do tej pory zachowujący się w normie. i teraz jak w dowcipie: żona po powrocie z pracy zrobiła raban - w kieszeni oddanej marynarki trzymała niemałą kasę na czarną godzinę. nie piszcie, dlaczego nie w banku??? albo szkoda że nie w skarpecie...
znajomy poszedł do obdarowanego, nikogo nie zastał. spróbował dnia nastęnego - też bez efektu. wreszcie spotkał go na ulicy . obdarowany , zapytany wprost odparł: znalazłem i nie oddam, przecież mi dałeś! oprócz pieniędzy znalazł także trzy cenne pierścionki, które żona darczyńcy też tam ukryła. pierścionki stanowiły cenną pamiątkę rodzinną. obdarowany nic oddać nie chce, przyparty do muru zaczyna twierdzić, że nic cennego nie znalazł.
Kobiety... jest jakaś szansa na odzyskanie chociaż biżuterii? znajomi chcą zgłosić sprawę na policję, obdarowany śmieje im się w nos : nic mi nie udowodnicie!