Nigdy do niego nie dopuszczajcie.
Od ponad roku nosiłam się z umówieniem wizyty u dentysty

Dwa tygodnie temu zaczął mnie boleć ząb. To stało się nagle, w pracy, na przerwie, podczas jedzenia kanapki. Omal nie zeszłam, ból tak potężny i nagły, że mi tchu zabrakło. Do końca pracy wytrzymałam na cocodamolu w ilości hurtowej. Tydzień wcześniej zdążyłam sobie umówić wizytę na dzisiaj, więc nie pozostało mi nic innego, jak dotrwać. A ból wędrował, od górnej ósemki po dolną czwórkę.. O normalnym jedzeniu i piciu nie mam co wspominać? Przetestowałam wszystkie możliwe środki przeciwbólowe, od paracetamolu, przez codeinę, ibuprofen 400, po tramal. Ten ostatni na razie działa.
No i pojechałam dzis na wyczekiwaną wizytę. Co się okazało? Ósemka do wyrwania, jednak zdążyła zainfekować mi pół szczęki. Na razie antybiotyk, a w przyszłym tygodniu rtg i ewentualne rwanie, o ile po drodze się nic nie okaże.
I na co mi ten strach był? Na co to ciągłe odkładanie na później?
Do dziewczyn, które boją się dentysty - nie bójcie się, bo skończycie jak ja. Naprawdę nie warto.