No więc problem jest następujący: podczas okresu bardzo skacze mi libido

Do góry. Bardzo. No, funkcjonuję jak człowiek, ale czuję się trochę jak kotka w rui. Wchodzę więc na emamę, żeby zająć myśli czymkolwiek (!) a tam wątki o soczystych romansach i inne seksy. No nie mogę. To chyba zresztą nielogiczne, z punktu widzenia natury. Nawet nie mam faceta, a jakbym miała, to i tak nie jestem zwolenniczką, żeby w "te dni". Ehh..
Co robić drogie Bravo, zbadać tarczycę?