A jeśli 7 latek jest w stanie zagospodarować może 10-20% budżetu na swoje prezenty (nie wie jaki to budżet, ale wierzy w Mikołaja)? Nie byłoby problemu, cieszyłby się z tego co dostał, ale pozostała dwójka rówieśników znajdzie pod choinką dużo więcej i dużo droższych rzeczy. Jak to rozegrać? Wcześniej klocki załatwiały sprawę.
To chłopak, rówieśniczki to dziewczynki, z zamówieniami na tony plastiku, gadżety z ulubionych filmów, ubrania, naklejki, listy napisały po 30 pozycji (od bardzo drogich, po bardzo tanie, więc dostaną sporo), wszystko będzie popakowane oddzielnie i to problem, bo radością jest rozpakowywanie.
Jedyne prośby mojego to jakieś dodatki do minecraft, gra (okazało się, że darmowa), jeden nerf i dwie książki (chociaż nawet nie wiem czy pamięta, że je chciał, bo to prośba sprzed dwóch miesięcy, a w domu wiele nieprzeczytanych). Lego już się nie mieszczą w szafach, boost i kolejki, wylądowały z innymi klockami. Mamy pomysł na grę planszówkę i nic więcej

To nie filantrop, który poprosi o tonę jedzenia dla schroniska.