rannala
29.11.19, 00:14
Jestem po 40 i ani razu BN nie spędziłam bez obecności mamy. Mieszkamy w tym samym mieście. Mama typu hołdującego tradycjom i religii.
Dziś zadzwoniła z informacją, że wyjeżdża samotnie na święta, że ma wszystkiego po kokardę i jedzie na samotne święta do innego rejonu PL, pociągiem. Wpłaciła już zaliczkę...
Ojciec zostaje w domu.
Martwi mnie, że będzie żałować tego kroku, że usłyszy w TV/radio kolędę i będzie ryczeć z samotności... Ona jest wrażliwa, przy wigilii zawsze uroni łzę z tęsknoty za swymi nieżyjącymi rodzicami...
Martwi mnie brak mamy przy wigilijnym stole...
Siostra uznała, że to dobrze, bo postępuje zgodnie z własnym wyborem.
A ja sama nie wiem...
Sorry, że trochę nieskładnie piszę.