takamania
11.12.19, 12:51
Moja była zawsze do niczego. Chorowita za dziecka. Syn po urodzeniu od momentu pójścia do przedszkola to samo. Szukając pomocy na ematce , z resztą nie tylko ciągle słyszałam o hartowaniu, diecie i sporcie. Chyba najgorzej przeżyłam zimy po tym jak miałam najlepsze wyniki , świetnie wyglądałam i uprawiałam sport. O synu nie wspomnę . Zmierzam do tego, że byłam ostatnio na konsultacji u imunologa i zasugeriwalam jej ,że po włączeniu leków neurologicznych ( i u mnie i u syna tylko przez różnych specjalistów i z różnych powodów) nasza odporność jest znacznie lepsza. Lekarz potwierdził, że jest taka grupa pacjentów. Którzy dopiero po takim leczeniu przestają łapać ciągle infekcje . Dla mnie to duZe zaskoczenie.