inka754
13.12.19, 07:10
Wczoraj w pracy kolega co chwilę do mnie wydzwaniał i zadawał pytania (oczywiście dot. spraw służbowych). Ja mu grzecznie i wyczerpująco odpowiadałam, chociaż nie musiałam, bo on takie rzeczy powinien wiedzieć. Ja zadzwoniłam do niego pod koniec dnia z pytaniem "Marek, nie wiesz czy twój szef dzisiaj jeszcze wróci do pracy czy prosto ze spotkania pojedzie do domu"? A on tonem rozdrażnionym, znudzonym i mentorskim odpowiada " Słuchaj inka, masz swojego szefa to się go pytaj o różne sprawy a nie mnie". Do dzisiaj mnie telepie ze złości, bardziej na siebie niż na niego, że znowu wyszłam na frajerkę. Kiedy ja w końcu zmądrzeję? Tak wyżalić się chciałam tylko.