Dodaj do ulubionych

I się poryczałam

01.01.20, 00:18
W telewizji Modern Talking, jeżu jaka ja byłam wtedy zakochana, jaka szczęśliwa. Ile planów, ile marzeń. Żreć garściami wystarczyło, a podzielił nawet łyżkę. Kuźwa nie zasłużyłam sobie na to. Nie i już. Nie zasłużyłam sobie na życzenia składane samej sobie, co rok to samo, obyś wreszcie była szczęśliwa Hrabino. Nie zasłużyłam sobie na to siedzenie w piżamie i udawanie, że wszystko gra. Nie gra i już. Powinnam być z człowiekiem, który złoży mi życzenia, przytuli, pocaluje i będę wiedziała, że to będzie piękny rok. Powinnam uściskać dziś swoje dzieci, pocałować męża i dostać skarpety w Mikołaje pod choinkę. Kuźwa powinnam, bo nikt, absolutnie nikt nie zasługuje na takie bylejakie lata.
Obserwuj wątek
    • beata985 Re: I się poryczałam 01.01.20, 00:33
      A ja też....miałam chwilę słabości o północy...Ale nic to.....najlepszego hrabino....jeszcze będzie przepięknie...jeszcze będzie wspaniale....
      Może w przyszłym roku będziemy w lepszym nastroju 😊
      • fredzia-33 Re: I się poryczałam 01.01.20, 00:42
        Po burzy zawsze wychodzi słońce i tego się trzymaj.LEPSZEGO ROKU 2020smile
        • ewa_2009 Re: I się poryczałam 01.01.20, 17:08
          Niestety, nie zawsze... Czasami jest jeszcze gorzej
      • astrologia333 Re: I się poryczałam 01.01.20, 01:25
        🥰
    • beverlyja90210 Re: I się poryczałam 01.01.20, 00:48
      Ile masz lat?
      • iberka Re: I się poryczałam 01.01.20, 01:44
        W którymś galotnym wątku było bodajże 38
        • afro.ninja Re: I się poryczałam 01.01.20, 08:02
          To byls wtedy dzieckiem i to dosc malym.
          • iberka Re: I się poryczałam 01.01.20, 10:35
            Bez przesady, ja mam 40 i też wielbiłam MT....zresztą oni zawsze potrafią poderwać mój tyłek do tańca 😉
            • kamin Re: I się poryczałam 01.01.20, 11:02
              Ale chyba wielbiłaś na dysoktekach we wczesnej szkole podstawowej? To zespół popularny w połowie lat 80 tych.
              A autorka napisała jakby nawiązywała do swojego nieudanego małżeństwa, które (jak sądzę) nie było ślubem z przedszkola lub kolonii.
              • rosapulchra-0 Re: I się poryczałam 01.01.20, 12:40
                O rany, przecież był wielki powrót MT w okolicach 2000 roku.
              • ponis1990 Re: I się poryczałam 01.01.20, 13:15
                Ja mam 29 i też lubie Modern Talking smile
            • afro.ninja Re: I się poryczałam 01.01.20, 18:34
              Tez to lubilam jako dziecko, ale oni grali 1983-1987, a ona ma niby 38. Pozniej w latach 90 sluch o nich zaginal, moze predzej plakac sluchajac lambade, albo nirvane, albo najlepiej britney spears??
              • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 01.01.20, 18:59
                A to trzeba tylko słuchać tego co jest na topie aktualnie? No to się zdziwisz, ale u mnie tego szajsu raczej niewiele jest. Britney nie lubiłam nigdy. Gust muzyczny wynosi się też z domu.
                • snakelilith Re: I się poryczałam 01.01.20, 19:20
                  hrabina_niczyja napisała:

                  > A to trzeba tylko słuchać tego co jest na topie aktualnie? No to się zdziwisz,
                  > ale u mnie tego szajsu raczej niewiele jest. Britney nie lubiłam nigdy. Gust mu
                  > zyczny wynosi się też z domu.


                  He? Z jakiego domu? big_grin Przecież Modern Talking, to szajs nad szajsami, pomylenie estetyczo-muzyczne i nawet Dieter Bohlen, autor tego szajsu robił to tylko dla kasy zmieniając w melodich tylko pojedyncze nuty. I ty przy tym płaczesz wyśmiewając się z Britney? Buahahahahaaa......
                  • chatgris01 Re: I się poryczałam 01.01.20, 19:25
                    No właśnie, pamiętam że MT uchodził za obciach nad obciachami...
                  • ck2 Re: I się poryczałam 01.01.20, 19:39
                    MT to takie disco germano. smile
                    • snakelilith Re: I się poryczałam 02.01.20, 00:44
                      ck2 napisała:

                      > MT to takie disco germano. smile


                      O matko, nie. Boże uchowaj. big_grin Jak zapytasz dowolnego Niemca, co kojarzy mu się z nazwą niemieckie disco, to wymieni techno, ale nigdy w życiu MT.
                      • ck2 Re: I się poryczałam 03.01.20, 10:11
                        Ale do disco polo bliżej MT niż niemieckiemu techno. Chociaż w niemieckim disco przynajmniej czasami ktoś śpiewać potrafi.
              • kandyzowana3x Re: I się poryczałam 01.01.20, 19:09
                Britney to nie, ale szczenięce lata i pierwsze szkolne dyskoteki to róże Europy, t love, Kobranocka, IRA, Golden life czy później ilussion. Ech to były czasy.
    • andaba Re: I się poryczałam 01.01.20, 00:49
      Taaa, małżeństwo nigdy nie jest tak cudowne, jak w oczach starych panien..
      • milva24 Re: I się poryczałam 01.01.20, 00:56
        Co prawda to prawda.
      • sasha_m Re: I się poryczałam 01.01.20, 01:19
        O to to
      • fazifokus Re: I się poryczałam 01.01.20, 01:24
        Prawda!!
      • yuka12 Re: I się poryczałam 01.01.20, 01:49
        100/100 czy jak tam było 😁
        • znowu.to.samo Re: I się poryczałam 01.01.20, 02:50
          Amen!
          • ponis1990 Re: I się poryczałam 01.01.20, 13:17
            I w ogóle związki big_grin To jest, swojego nie zamieniłabym jak na razie a w zyciu , Ale bycie samej też nie było takie złe smile I są jego plusy - wolność
      • pani_tau Re: I się poryczałam 01.01.20, 08:21
        Jakaś psychoterapeutka kiedyś powiedziała, że te z jej pacjentek, które są same marzą o tym, żeby wyjść za mąż, a te, które są zamężne pragną być same.
        • bebi_nowa Re: I się poryczałam 01.01.20, 08:56
          To drugie jednak łatwiej zrealizować
          • pani_tau Re: I się poryczałam 01.01.20, 09:47
            bebi_nowa napisała:

            > To drugie jednak łatwiej zrealizować
            Niekoniecznie. Patrz: lektura wątków na forum.
      • eliksir_czarodziejski Re: I się poryczałam 01.01.20, 09:20
        Przecież Hrabina jest rozwódka. Tak poza tym to się zgadzam.
        • andaba Re: I się poryczałam 01.01.20, 12:35
          Tym bardziej nie ma nad czym płakać.

          • triss_merigold6 Re: I się poryczałam 01.01.20, 12:40
            Jest samotną bezdzietną kobietą koło 40-tki, to niezbyt atrakcyjna perspektywa.
            • sumire Re: I się poryczałam 01.01.20, 12:43
              Są gorsze nieszczęścia. Trudno uwierzyć, wiem.
            • rosapulchra-0 Re: I się poryczałam 01.01.20, 12:44
              tris, patrz: morgen - w swoim czasie również tak o niej pisałaś wróżko - samotna bezdzietna kobieta koło 40 -tki, to niezbyt atrakcyjna perspektywa.
              • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 01.01.20, 12:58
                Oj tam, dajcie spokój. Triss ma swój punkt widzenia atrakcyjności perspektyw i niech sobie tam ma. Jak jej z tym lepiej to niech się cieszy 😉
                • sasanka4321 Re: I się poryczałam 01.01.20, 14:25
                  Ja powiem tak, gdybym miala wybierac miedzy Twoim zyciem, Twoja sytuacja, a zyciem Triss, bez chwili zawahania, bez zastanawiania sie nawet sekunde, wybralabym Twoje zycie. I pisze to tylko dlatego, ze wiem, ze po Triss to splynie, bo ona i tak nic nie rozumie. Ty masz szanse na szczesliwe zycie. Dluga droga przed Toba, ale to dobra, madra droga, ktora warto przejsc. Cauli ma racje - na poczatek polub siebie. Takze bez makijazu, wysokich obcasow i co tam jeszcze sobie wczoraj przygotowalas, nie pamietam.... A potem polub innych. A potem sama bedziesz wiedziala co robic. Wszystkiego Dobrego wink
                  • ck2 Re: I się poryczałam 01.01.20, 14:41
                    Wiesz, gdybym ja miała wybierać między życiem Triss a np. Józka czy Leanne, to miałabym dylemat.
                    • iwoniaw Re: I się poryczałam 01.01.20, 15:52
                      ck2 napisała:

                      > Wiesz, gdybym ja miała wybierać między życiem Triss a np. Józka czy Leanne, to
                      > miałabym dylemat.

                      Na serio? Bo moim zdaniem dobrałaś złośliwie takie przykłady, że naprawdę to nikt by nie miał dylematu, nawet jeśli nie chciałby życia Triss tak ogólnie.
                      • cruella_demon Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:27
                        Akurst triss ma obiektywnie dobre i wygodne zycie. Udane dzieci, chłopa pod pantoflem big_grin
                        Kiepskie to raczej maja jej eksowie porzuceni w dość brutalny sposób wink
                        • chatgris01 Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:31
                          Też tak to widzę (i w dodatku ma to życie dokładnie takie, jak chce).
                          • andaba Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:33
                            Raczej udaje że takie, jak chce. Taka Dulska, nasza forumowa Martusia, raczej robi dobrą minę do złej gry...
                            • chatgris01 Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:39
                              Jeśli udaje, to robi to całkiem przekonywająco. Ja tam jej wierzę, spójna jest.
                          • ck2 Re: I się poryczałam 01.01.20, 19:05
                            Mówisz, że chciała mieć za sobą dwa rozwody, dzieci z rożnymi partnerami, faceta alkoholika z bogatą przeszłością i żyć w konkubinacie, chociaż kilka lat temu planowała ślub? Aha.
                            • chatgris01 Re: I się poryczałam 01.01.20, 19:21
                              Lepiej mieć za sobą dwa rozwody, niż męczyć się w nieudanym związku. Co do dzieci z różnymi partnerami, to w czym problem?
                              Triss to pragmatyczna babka i stoi twardo na ziemi, nie żyje złudzeniami, nie owija też w bawełnę i brutalnie wali niewygodną prawdę między oczy, za co nie jest tu przez wiele osób lubiana. Ale jestem przekonana, że absolutnie się tym nie przejmuje big_grin
                              • ck2 Re: I się poryczałam 01.01.20, 19:37
                                Kwestia podejścia. Dla kogoś, kto ma dużą potrzebę niezależności, taki bagaż i obciążenia życiowe byłyby nie do przyjęcia. Jak dla mnie lepiej nie mieć za sobą rozwodów i nie męczyć się w nieudanym związku, ale znowu - kwestia podejścia, można jak Michał Wiśniewski próbować do skutku. Nie nazwałabym rasizmu, ksenofobii i uprzedzeń i dulszczyzny waleniem niewygodnej prawdy między oczy, ale nie takie szambo tu było, wiec może na niektórych nie robi już wrażenia. Co do dzieci, to życie w rodzinie patchworkowej nie jest łatwe, szczególnie z takim charakterem i podejściem do ludzi. Poza tym nie sądzę żeby takie koleje losu były czyimkolwiek marzeniem.
                              • rosapulchra-0 Re: I się poryczałam 02.01.20, 00:12
                                Nie, nie, nie, to nie jest szczerość ze stony tris. To jest świadome w wyrzygiwanie komuś jego błędów z przeszłości, dodając np., że zna kogoś, kto zna foremkę. Ona nie potrafiła, nie potrafi i nie będzie potrafiła zrozumieć, że ludzie piszący tutaj żyją po swojemu, a nie pod jej chorym przywództwem.
                              • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 02.01.20, 00:38
                                Ależ nie. Ja sobie kiedyś posledzilam historie forumową Triss. Jej brutalne walenie prawdy między oczy i nieowijanie w bawełnę wzrastało z czasem. Podejrzewam, że jest wprost proporcjonalne do wqnia w życiu.
                                • chatgris01 Re: I się poryczałam 02.01.20, 10:25
                                  hrabina_niczyja napisała:

                                  > Jej brutalne walenie prawdy między oczy i nieowijanie w bawełnę wzrastało z czasem.

                                  Logiczne, to przychodzi z wiekiem, tak jak i wywalenie na zdanie innych i robienie po swojemu. Wiem po sobie tongue_out
                                  • triss_merigold6 Re: I się poryczałam 02.01.20, 10:28
                                    To z powodu ematki. Serio.
                                    Po przeczytaniu i wysłuchaniu tysięcy historii z powtarzalnymi elementami, niemal każda sytuacja międzyludzka wydaje się przewidywalna, a większość niezbyt oryginalna (w sensie częstotliwości występowania).
                                    Streszczam się więc zamiast brnąć w piętrowe analizy.
                                  • ck2 Re: I się poryczałam 03.01.20, 10:14
                                    Tak, wiek i niepowodzenia życiowe potrafią zmienić charakter.
                                    • chatgris01 Re: I się poryczałam 03.01.20, 10:55
                                      Wiek bez niepowodzeń też na ogół zmienia. To się nazywa dojrzałość.
                                • fornita111 Re: I się poryczałam 02.01.20, 10:46
                                  Alez was boli ta szczerosc Triss, az od razu jej trzeba dopisac urojone motywacje big_grin To nie jest moze najmilsza z forumek, ale nie napisala nigdy nic podlego z tego co kojarze. Swoja droga, to musi miec niezly ubaw, ze taka dla was wazna jest tongue_out
                                  • ck2 Re: I się poryczałam 02.01.20, 10:51
                                    #zazdroszczę
                                    #bolimnie
                                    • fornita111 Re: I się poryczałam 02.01.20, 10:56
                                      Jest taka masc na ten rodzaj bolu... polecam wink Forum by tez skorzystalo, gdyby kazdy watek nie zmienial sie w scene wystepow hejterek z wiecznym bolem dudy tongue_out
                                      • ck2 Re: I się poryczałam 02.01.20, 10:58
                                        #bolimnieamascniepomaga
                                      • agniesia331 Re: I się poryczałam 02.01.20, 12:46
                                        Zamiast satysfakcji warto zapisać się na siłownię, jest tyle BP z wyjazdami dla singli trzeba tylko chcieć. Jak skupisz się na życiu innych to twoje leży. Trzeba się zatroszczyć o siebie, inni żyją tylko dla siebie. NAJLEPSZA ZEMSTA JEST DOBRE ŻYCIE. po każdym upadku to sobie powtarzam i zawsze tak jest
                                        • ck2 Re: I się poryczałam 02.01.20, 13:24
                                          Wyjazdy polecam organizować samodzielnie, w pojedynkę, we dwójkę czy w kilka osób. smile
                        • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:46
                          A to akurat nie dziwne. Dobrze się układa nowe życie przy boku męża czy zony. Wtedy się w niebycie nie zostaje. Ciekawe jak by śpiewała jakby było odwrotnie. Zupełnie jak moja kuzynka, której trzeba było przypomnieć ta smutna prawdę kiedy to się chwaliła jak to kulturalnie i bez żalu rozstała się z 2 mężem. Jakoś z pierwszym nie umiała, ale wtedy to ona była porzucona matka z dzieckiem.
                          • cruella_demon Re: I się poryczałam 01.01.20, 17:00
                            No ale przecież nikt nie neguje, że lepiej porzucać niż byc porzuconym big_grin
                        • ck2 Re: I się poryczałam 01.01.20, 19:04
                          Eksowie pewnie codziennie dziękują jakiejś sile wyższej za owe porzucenia. wink
                      • lauren6 Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:32
                        Ja tu ostatnio zostałam porównana do asmy i gazeciarza 😊
                      • ck2 Re: I się poryczałam 01.01.20, 19:03
                        Serio. Dwójka dzieci z rożnych ojców, byli mężowie, konkubent po przejściach, "kariera" w budżetówce rządowej i frustracja z nerwicą wyłażące uszami. O cechach osobniczych nawet nie wspominam. Józek i Leanne to mogliby na jakieś porządne terapie pójść, już pomijając, że ten pierwszy to wieloletni sztuczny twój forumowy.
                • 35wcieniu Re: I się poryczałam 01.01.20, 15:41
                  Ma jaki ma, ale ty przecież masz chyba taki sam bo wątek jest o tym że jesteś nieszczęśliwa bo samotna i bez dzieci. Niektórzy tak lubią, niektórzy nie. Ty akurat nie, triss w sumie powiedziała to samo, więc dlaczego określasz to jako "jej punkt widzenia atrakcyjności perspektyw", jak jest on identyczny z twoim?
                  • conena Re: I się poryczałam 03.01.20, 09:03
                    haha, dokładnie to samo chciałam napisać, przecież triss tylko inaczej ujęła w słowa istotę wątku.
              • triss_merigold6 Re: I się poryczałam 01.01.20, 13:08
                Jak Morgen była koło 40-tki to miała stałego partnera, z którym mieszkała, a potem męża. Poza tym Morgen nigdy nie dowartościowywała się tym, że komuś z jej przeszłości/otoczenia się nie powiodło, a Hrabina to robi notorycznie.
                • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 01.01.20, 13:14
                  Ojej Triss, idź już z tą swoją mentalnością baby z wsi zabitej dechami i nie rób z wątku nawalanki, bo ci się nudzi.
                  • rosapulchra-0 Re: I się poryczałam 01.01.20, 14:40
                    Niech się cieszy, że nie odpowiedziałaś jej jak cauliflower berdze w wątku godzinowym.
            • ck2 Re: I się poryczałam 01.01.20, 14:30
              Wolna, nieobaczona bombelkami kobieta mająca własna firmę. No rzeczywiście tragedia, wolność jest straszna. Lepiej być zionącą frustracją rozwódką z takim sobie chłopem i dwójką dzieci, mającą ze wszystkim i wszystkimi problem. Albo byłą kurtyzaną lansująca się na Carrie Bradshaw, która już sama nie wie z kim sypia i utrzymuje "męża" w Kenii. Albo szczęśliwą żoną biznesmena, matką dwojga, którą szczęście rodzinne tak rozpiera, że podczas wyjazdów po pijaku siedzi na ematce i wyzywa forumki. Można tak wymieniać i wymieniać.
              • landora Re: I się poryczałam 01.01.20, 19:02
                O, a która to ta kurtyzana?
                • lauren6 Re: I się poryczałam 01.01.20, 19:29
                  Ta, która płaci za seksy urzędnikowi z PIS.
              • manon.lescaut4 Re: I się poryczałam 01.01.20, 19:39
                O ku.rla, pojechałaś z podsumowaniem!wink Ale ciężko się nie zgodzić, kurtyzana Carrie Bradshaw wannabe najbardziej mi się podoba smile
      • mamaaspiama Re: I się poryczałam 01.01.20, 11:48
        "małżeństwo nigdy nie jest tak cudowne, jak w oczach starych panien"

        A to chyba zależy od małżeństwa, co?
        Moje na przykład jest super. I absolutnie nie chciałabym być sama.
      • cruella_demon Re: I się poryczałam 01.01.20, 12:26
        Co za bzdura.
        Może jak się dostało męża z przydziału, to tak jest. Ja bym się z żadną bezdzietną singielką za nic na świecie nie zamieniła.
        • kropkacom Re: I się poryczałam 01.01.20, 12:32
          A ja bym nie chciała mieć innego męża.
        • triss_merigold6 Re: I się poryczałam 01.01.20, 12:34
          W sumie to argumentacja jak u Braci Samców, którzy będąc żałosnymi incelami, twierdzą, że każdy żonaty/ z panną ma kiepsko, jest uwięziony pod pantoflem i białorycerzy <białorycerzenie występuje jako czasownik>.
          • hanusinamama Re: I się poryczałam 01.01.20, 13:51
            Triss ale tak z reka na sercu bycie mezatką to taki miód?? Zawsze?? Kurła mam fajnego męża, zdrowe, fajne dzieci....ale to nie jest zawsze miód.
            • sumire Re: I się poryczałam 01.01.20, 13:53
              Musisz zapytać mężatki... wink
            • kropkacom Re: I się poryczałam 01.01.20, 14:41
              Co to znaczy mód, że zapytam?
              • rosapulchra-0 Re: I się poryczałam 01.01.20, 14:44
                Raczej miód?
                • kropkacom Re: I się poryczałam 01.01.20, 14:50
                  Raczej.
            • wapaha Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:20
              Nie, nie zawsze. Często to znój. Często to teatr. Często lodowisko. Nie znam statystyk ale z tego co obserwuję to tak połowa z małżeństw, które znam ma jakiegoś trupa w szafie .( przemoc- ekonomiczna, psychiczna, zdrada, nałogi, brak miłości..)

              U mnie oczywiście miód suspicious I strasznie to doceniam i dbam
          • ck2 Re: I się poryczałam 01.01.20, 14:35
            Tak jak panie z ekhem, szczęśliwym życiem rodzinnym zioną swoją frustracją na singielki i ogólnie kobiety bezdzietne? Rzeczywiście, podobieństwo do braci samców jest, to taki rewers tamtego forum.
            • cruella_demon Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:32
              A kto niby zionie?
              Jedynie triss w niezbyt uprzejmy sposób stwierdziła fakty.
              • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:49
                No Triss to się dovrze stwierdza fakty. Podobnie jak całej reszcie pieprzonych egoistow i @()@ co to puścili gałąź dopiero jak stabilnie trzymali inną. A ten co zostaje? A pfff, Triss stwierdzi fakty.
              • ck2 Re: I się poryczałam 01.01.20, 19:07
                Pierwszy dzień na forum?
      • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 01.01.20, 12:40
        Andaba, żaden związek długofalowo nie ma tylko fiołków i jednorożców. Ale jednak daje więcej niz takie bycie samemu. Mówię tu oczywiście o dobrych małzenstwach, bez przemocy, nałogów, a kłótnie i kryzysy zawsze będą. Nie gadaj, że nie ma fajnych małżeństw, są. W oczach starych panien to akurat małżeństwo jako sielanka nie istnieje, inaczej nie zostałyby starymi pannami.
      • ck2 Re: I się poryczałam 01.01.20, 14:31
        O - to, to. Btw. z jakichś powodów wolne kobiety żyją dłużej niż te upupione mężem i dziećmi.
      • majenkir Re: I się poryczałam 02.01.20, 05:22
        andaba napisała:
        > Taaa, małżeństwo nigdy nie jest tak cudowne, jak w oczach starych panien..



        Powiedzial kto?
        Moje malzenstwo jest cudowne i bedac panna nie bylabym sobie w stanie wyobrazic jak moze byc fajnie w zwiazku.
    • kosmos_pierzasty Re: I się poryczałam 01.01.20, 00:49
      Życzę, żeby następny Sylwester był taki jakiego sobie wymarzysz smile
    • buuenos Re: I się poryczałam 01.01.20, 00:54
      Hrabino, moze za czasow Modern Talking bylas sczesliwa i zakochana,ale za to pryszczatasmile Z tymi mezami,to wiesz,na poczatku fajny,pozniej roznie bywa.Z dziecmi rowniez. Pociesze cie, ja mojego cudownego starego poznalam w pieknym balzakowskim wieku 35++smile Po drodze przeszlam roznych majtkowych rycerzy od siedmiu bolescismile
    • 21mada Re: I się poryczałam 01.01.20, 00:59
      Ja też byłam zakochana w Thomasie! 😍 Nie rycz mała! 🤗
    • beata985 Re: I się poryczałam 01.01.20, 01:01
      hrabina_niczyja napisała:

      > W telewizji Modern Talking, jeżu jaka ja byłam wtedy zakochana,

      Jeżu..hrabino, ile Ty masz lat...? Wygląda na to że jesteś moją rowiesniczką....czasy MT...
      A z wątków wydawało mi się że młoda siksa z Ciebie 🤪
      • karme-lowa Re: I się poryczałam 01.01.20, 01:06
        Dziewczyny trzymajcie się! Nowy rok będzie napewno lepszy!
        • beata985 Re: I się poryczałam 01.01.20, 01:13
          Musi być...najlepszego 😊
      • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 01.01.20, 11:18
        Eee, a to nie można ich było słuchać później? No ja lubiłam i lubię, mama moja też lubiła. Po 20tce lubiłam ich nadal 😛
    • kamin Re: I się poryczałam 01.01.20, 01:33
      Trochę osłupiałam z powodu chronologii. Starsza (chyba) jestem od Ciebie, a Modern Talking pamiętam jako hit drugiej klasy szkoły podstawowej. Na pewno nie mam wspomnień romantycznych w związku z nini. Moje pierwsze "poważne" miłości to czasy Nirwany, Hej, Edyty Bartosiewicz, Dżemu (tuż po śmierci RR)
      Tak czy inaczej niech ci się wiedzie.
      • yuka12 Re: I się poryczałam 01.01.20, 01:54
        My przeboje MT tłumaczyliśmy na angielskim w ostatniej klasie liceum i zastanawialiśmy się, czemu tak bzdurny tekst jest tak popularny?😀
        Ale i tak życzę lepszego Nowego Roku, nie tylko Hrabinie ale nam wszystkim.
      • afro.ninja Re: I się poryczałam 01.01.20, 18:43
        To mi przypomina, jak kiedyś kupowalam od takiej mlodej dziewczyny zabawke dla dziecka i w radiu leciala Edyta Bartosiewicz, chyba kawalek klamalam. I ja sobie nuce te piosenkę, a ta dziewczyna w szoku i pyta - pani to zna??? Ja do niej- no tak, Edyta Bartosiewicz, a ona z takim zdziwieniem achaaa.
    • iberka Re: I się poryczałam 01.01.20, 01:46
      2020 będzie lepszy. Wyrzuć gacie z Rossmana i nie patrz w tył.
      Cin Cin!
    • skumbrie Re: I się poryczałam 01.01.20, 01:53
      Gdybym napisała prawdę, zachowałbym się jak (nie)gramotna w wigilijnym watku, więc nie.
      Życzę ci, Hrabino, szczęścia, na które zasługujesz. Niekoniecznie będzie ono takie, jak je widzisz, ale przyniesie ci spokój.
    • bye-bye Re: I się poryczałam 01.01.20, 01:55
      I ja Ci z całego serca życzę spełnienia tych pragnień!!!!
    • pierwszykot Re: I się poryczałam 01.01.20, 02:03
      Przytulam
    • znowu.to.samo Re: I się poryczałam 01.01.20, 02:51
      Ale za to masz święty, błogosławiony spokój😂
    • jola-kotka Re: I się poryczałam 01.01.20, 03:24
      A ja ci zycze wiekszego dystansu do mezczyzn. Zebys nie traktowala miesiecznego zwiazku jak tego do grobowej deski w ktorym nalezy sie doszukiwac deklaracji , wspolnych swiat itd. Bedzie ci latwiej przezyc porazki i w koncu znalezc milosc. Od dzisiaj nowy rok i wszystko co fajne przed Toba. Trzymaj sie.
      • annajustyna Re: I się poryczałam 01.01.20, 07:25
        Podpisuję się pod tym. I trzymam kciuki za przyszłość. Oby już nikt Cię nie skrzywdzil!
      • snakelilith Re: I się poryczałam 01.01.20, 13:29
        O, Jola, dobrze ci zrobił ten sernik u babci, powinnaś jeść częściej. Przyłączam się do twoich życzeń. smile
    • cauliflowerpl Re: I się poryczałam 01.01.20, 08:25
      Hrabino, ja Ci życzę w nowym roku, żebyś sama siebie pokochała. Bo to jest miłość, która czyni cuda wink
      Wielki buziak leci kiss
      • homohominilupus Re: I się poryczałam 01.01.20, 12:53
        cauliflowerpl napisała:

        > Hrabino, ja Ci życzę w nowym roku, żebyś sama siebie pokochała. Bo to jest miło
        > ść, która czyni cuda wink
        > Wielki buziak leci kiss
        Kurczę, cauli. Ty jesteś strasznie mądra babka. I nie słodzę Ci dlatego, ze wypiłyśmy razem kawę w Zarautz 😊
        Podpisuję się pod Twoimi słowami.
        • cauliflowerpl Re: I się poryczałam 01.01.20, 13:55
          E tam. To proste jest: kto nas bedzie kochal jak sie same nie pokochamy wink
          Tez macie mgle paskudna? Jutro od niej uciekam, wlasnie nad morze, webcamy uparcue twierdza, ze tam slonce swieci.
          • iberka Re: I się poryczałam 01.01.20, 14:55
            W Krakowie pogodowo słabo, w Trójmieście słońce smile
          • homohominilupus Re: I się poryczałam 01.01.20, 17:00
            cauliflowerpl napisała:

            > E tam. To proste jest: kto nas bedzie kochal jak sie same nie pokochamy wink
            > Tez macie mgle paskudna? Jutro od niej uciekam, wlasnie nad morze, webcamy upar
            > cue twierdza, ze tam slonce swieci.


            Tak mi mówił b mądry terapeuta, który mnie wyciągnął z głębokich otchłani. I wiem, ze to działa.
            Mamy mgłę ale ja ją bardzo lubię. Już dzisiaj biegałam, super chłód i atmosfera. Jak dla mnie może być ta mgła cały styczeń.
            Piękne słońce jest za to w Pirenejach. I 8 stopni. U nas zaledwie 2 - fajnie!
    • fabryka.lodow.napatyku Re: I się poryczałam 01.01.20, 08:40
      Malzenstwa rzsdko sa w pelni szczesliwe, wiekszosc udaje przed innymi, uwierz mi(nie zebym pisala konkretnie o sobie), sle wiekszosc jakos ciagnie, wiele sie rozstaje, dla tych z boku to wtedy szok. Szczescie lub jego brak jest w nas. Zycze Ci szczescia i kogos z kim stworzysz rodzine w tym 2020 roku i Cie zaplodni, bo jednak dzieci nadaja jakis inny sens temu zyciu. Good luck! Swiat stoi otworem, nie to co kiedys, jest internet, globalizacja, jezyki powszechne, nie zalamuj sie, poszukaj go na innym kontynenciesmile
      • annajustyna Re: I się poryczałam 01.01.20, 09:01
        To zaplodni brzmi jakby łaskę bądź przysługę robił ☹️
        • fabryka.lodow.napatyku Re: I się poryczałam 01.01.20, 09:11
          Zaplodnienie niestety moze byc wykonane tylko w pewnym limicie czasowym. Pozyczylam hrabinie takiego kandydata, aby byl godntm tej przyslugi przynajmniej na jakis dluzszy czas.
          • pani_tau Re: I się poryczałam 01.01.20, 09:48
            Uważaj, żeby ci nie oddała 😆
    • kropkacom Re: I się poryczałam 01.01.20, 08:50
      Hrabino, małżeństwo i nawet dzieci niczego nie gwarantują tak naprawdę. Zresztą sama dobrze o tym wiesz. Zacznij kobieto żyć. Czerpać z tego co masz. Zobacz, nawet na forum są forumki, które ku rozpaczy innych forumek, są same (lub nie mają oficjalnego męża big_grin) i bez dzieci, i są szczęśliwe. Nie goń nie wiadomo czego a zastanów się co masz i doceń.
      • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 01.01.20, 11:19
        Ale ja też jestem szczęśliwa tak na codzień, normalnie. Nie cisne i nie płacze codziennie z tego powodu. Ale są takie chwile, że mi się smutno zrobi i już.
        • kropkacom Re: I się poryczałam 01.01.20, 11:30
          No cóż, to napisze teraz, że większości się czasem robi smutno. Jakby tego nie interpretował. Nic wyjątkowego i nie wymaga dodatkowej pielęgnacji.
        • livia.kalina Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:44
          Takie chwile, że mu się czasami smutno robi to ma dokładnie każdy człowiek na świecie smile
    • ewiedzma Re: I się poryczałam 01.01.20, 09:56
      Co to znaczy "żreć garściami wystarczyło..."? A tak w ogóle to dziewczyny dobrze radzą. Doceń to co masz i sama otocz się mądrą opieką. Przestań karmić narcystyczne mrzonki i czerpać satysfakcję z cudzych niepowodzeń, bo nawet nie widzisz jak sama się tym zatruwasz.
      • pani_tau Re: I się poryczałam 01.01.20, 11:07
        Jak to hrabina czerpie satysfakcję z cudzych niepowodzeń?
        • ewiedzma Re: I się poryczałam 01.01.20, 11:26
          pani_tau napisał(a):

          > Jak to hrabina czerpie satysfakcję z cudzych niepowodzeń?

          Nawiązuje do tej wypowiedzi z wątku sylwestrowego:

          Wróciłam z bananem na pysku, bo mojego byłego zosta
          > wili koledzy, tak- ci sami co mnie nie lubili i zrobili sobie imprezę, a jego n
          > ie zaprosili 😀 Nowa panna, o której pisałam i mnie nazwałyście zazdrosną babą
          > też go zostawiła, bo wyszło na to, że bieda z nędzą szukała sponsora. A kumpel
          > co miał jechać z nim na narty wolał Tunezje z kobietą,wiec siedzi sam w domu 😀
          > Były mąż został opuszczony przez babę dla której mnie zostawił 😀 Zabrała dzie
          > ci i poszła w pizgwizdu 😀 A ja się wymalowałam jak gwiazada sylwestra marzeń,
          > fryz też odstrzeliłam, włożyłam najwyższe szpilki i piżame. I na koniec tego ro
          > ku największy hit imprezy- majty od Gacia na swą dupe, która mam zamiar zrobić
          > zgrabna i chuda w nowym roku.
          • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 01.01.20, 11:30
            Też byś wróciła. Nie wypiłam z tej okazji szampana, ale nie będę ukrywać, że w duchu pomyślałam i bardzo Ci dobrze, bardzo. Już tak się nie kryguj, że ty to byś inaczej. Ludzki odruch.
            • annajustyna Re: I się poryczałam 02.01.20, 11:29
              Wiesz, kobieta dla której zostawił mnie mój eks, płacze regularnie przez niego. Jakoś nie czuję satysfakcji, co najwyżej pokiwać nad ironią losu mogę...
              • chatgris01 Re: I się poryczałam 02.01.20, 11:41
                No bo z czego tu się cieszyć, skoro płacze kobieta, a nie on? Satysfakcję to można by mieć, jakby skończył jak Kazio M. suspicious
                • annajustyna Re: I się poryczałam 02.01.20, 11:49
                  🤣🤣🤣
            • ewiedzma Re: I się poryczałam 02.01.20, 12:25
              No, ludzki, ludzki. Takie pierdniecie gadziego mózgu. Nie trzeba go obwieszczac wszem wobec i delektować aromatem.
    • fornita111 Re: I się poryczałam 01.01.20, 11:10
      Sranie w banie. To masz w zyciu, na co sobie zapracowalas i tyle.
      • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 01.01.20, 11:20
        Ojeju jeju rzeczywiście. Idź się napchaj tymi radami.
        • fornita111 Re: I się poryczałam 01.01.20, 12:39
          To nie byla rada, tylko stwierdzenie faktu. Rada moglaby brzmiec: ogarnij sie. Ale ty przeciez nie chcesz, no to zycze milego ryczenia i uzalania sie nad soba za rok tongue_out Kazdemu jego porno
          • sumire Re: I się poryczałam 01.01.20, 12:54
            Jprdl, nowy rok, nowy jad big_grin
            • fornita111 Re: I się poryczałam 01.01.20, 13:06
              Jadu na oczy nie widzialas. Raczej: nowy rok, ale stare dobre "dobrotliwe" glaskanie po glowce zaburzonych tongue_out
              • sumire Re: I się poryczałam 01.01.20, 13:22
                Już lepiej?
                • fornita111 Re: I się poryczałam 01.01.20, 13:29
                  A tobie? Jatka sie marzy? Nie ze mna, za nudna jestes, zeby mi sie chcialo z toba tanczyc tongue_out eot
                  • sumire Re: I się poryczałam 01.01.20, 13:55
                    Och jej, próbujesz klasyki, widzę smile najpierw przys*ać, a potem eot. Metody a'la rosa są so last decade...
                    • rosapulchra-0 Re: I się poryczałam 01.01.20, 14:47
                      O to to to! Zgadzam się z sumire. Nowy rok, ale nie nowy jad, tylko stary troll.
                      • snakelilith Re: I się poryczałam 01.01.20, 15:10
                        rosapulchra-0 napisała:

                        > O to to to! Zgadzam się z sumire. Nowy rok, ale nie nowy jad, tylko stary troll
                        > .
                        >

                        Jak masz na myśli hrabinę, to zgoda. big_grin I nie bardzo wiem skąd ta hipokryzja, jak wczorajszy szampan i słodko-pierdzący nastrój wywietrzeją, to wróci normalność i kolejne wątki hrabiny staną się tym, czym zawsze, nadwyrężaniem cierpliwości forum. Jak chcesz, to możemy się nawet założyć. big_grin
                        • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 01.01.20, 15:20
                          Zawsze można nie czytać i będziesz cierpliwsza. Tobie też najlepszego, oby był mniej złośliwy niż poprzednie
                          • snakelilith Re: I się poryczałam 01.01.20, 15:57
                            Raz dałam się na twoje łzawe historie naciąć i dostałam za to od ciebie po łbie, więcej już na pewno tego nie zrobię. A gdybym była złośliwa, to przytoczyłam tu twój post pisany przed północą, szybko ci się oceny twojej sytuacji zmieniają. big_grin
                        • lauren6 Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:29
                          W ramach świętego oburzenia, że kobieta w związku krytykuje singielkę mężatka przysrywa kobiecie w związku, że jej facet jest "tylko" konkubentem.

                          Rok się może i zmienił, a ematka dalej jest ematką 😂
                          • triss_merigold6 Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:36
                            Nie krytykuję singielki.
                            Krytykuję pocieszenie singielki opowieściami, że mężatki czy kobiety w związkach z definicji mają przesrane, są nieszczęśliwe i tylko udają. Identycznie pocieszają się Bracia Samcy w swojej incelowatosci jak któregos rzuci żona czy zostawi dziewczyna.
                            • lauren6 Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:43
                              > Krytykuję pocieszenie singielki opowieściami, że mężatki czy kobiety w związkach z definicji mają przesrane

                              No to jest idiotyczne. Szczególnie, że na tym forum więcej jest chyba ematek w udanych związkach.
                              • ck2 Re: I się poryczałam 01.01.20, 19:08
                                big_grin
                        • rosapulchra-0 Re: I się poryczałam 02.01.20, 00:29
                          Sumire, ani o ciebie nie chodziło, ani o hrabinę. To odpowiedź była zarazem do ciebie i pełną zgodną co do mojego postępowania i wskazanie kolejnego trolla na forum.
                    • ride_like_the_wind Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:31
                      O ja nie mogę, dwie psiapsiółki forumowe, Fornita i Sumire sobie docinają.
      • starczy_tego Re: I się poryczałam 01.01.20, 13:56
        To kac czy nadal na bani jesteś?
      • asia_i_p Re: I się poryczałam 01.01.20, 14:48
        >>>Sranie w banie. To masz w zyciu, na co sobie zapracowalas i tyle.

        Brednia, mająca zapewnić sztuczne poczucie bezpieczeństwa.

        Czym sobie zapracowali moi krewni, którym tuż przed Świętami zmarła jedyna wnuczka, jedyne dziecko ich jedynego dziecka, 26-letnia dziewczyna? Czym sobie zapracował mój ojciec na pierwsze święta po śmierci mojej mamy?

        W życiu mamy to, co życie przynosi i warto się starać z tym zrobić coś dobrego. I przeważnie się da zrobić z tym coś dobrego, ale nie ma co udawać, że na wszystko mamy wpływ i co wypracujemy, to mamy. Co wypracujemy, mamy na chwilkę i za chwilkę możemy już nie mieć.
        • ride_like_the_wind Re: I się poryczałam 01.01.20, 15:55
          Bardzo mądra wypowiedź. Nic dodać, nic ująć.
        • fornita111 Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:04
          Asiu bardzo cie lubie, ale pitolisz. Sa wypadki losowe, na ktore wplywu nie mamy i sa zaburzone osoby typu hrabiny, ktore na swoje placze sylwestrowe same zapracowaly. Oczywista oczywistosc, az mi glupio to tlumaczyc kumatym ludziom...
        • snakelilith Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:09
          asia_i_p napisała:


          > Brednia, mająca zapewnić sztuczne poczucie bezpieczeństwa.
          >
          > Czym sobie zapracowali moi krewni, którym tuż przed Świętami zmarła jedyna wnuc
          > zka, jedyne dziecko ich jedynego dziecka, 26-letnia dziewczyna? Czym sobie zapr
          > acował mój ojciec na pierwsze święta po śmierci mojej mamy?

          Nie grzesz dziewczyno, bo mylisz tu ważne rzeczy. Po pierwsze, nie ma na tej ziemi człowieka, który nie stracił, albo starci kogoś bliskiego, taka to bowiem kolej rzeczy, że bliscy, kochani ludzie odchodzą. Jedni wcześniej, inni później, ale to zawsze boli. U mnie w ostatnich kilku latach, odeszyły aż trzy takie osoby. Mieszać to w rozterki kobiety, która w narcystycznej pozie odpycha każdego, kto odważy się do niej zbliżyć i przeżywa za każdym razie dramat bólu istnienia, jest po prostu niesmaczne. Więc jakby już czegoś jej życzyć, to tego, by się opamiętała, bo życie leci szybko, bardzo szybko i można obudzić się w wieku lat 80, jako zgorzkniała staruszka z pretensjami do Boga i świata, tylko nie do siebie samej.
          • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:16
            Oczywiście, odpycha. Bla bla bla. Jasne, że tak. Masz rację, bo lepszy byle Gacio niż nic. To ja już wolę to swoje nic i okazjonalny ból istnienia niż codzienne bycie z kimś kto mnie przyprawia o ból istnienia.
            • snakelilith Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:29
              Nie, to nie tylko Gacio, a ciągle ten sam mechanizm reakcji. A to, że wolisz się pławić w swoim nieszczęściu i teatralnie wszystkim o tym przypominać, niż zadbać o swoje szczęście, to wiem. Nie musisz już o tym pisać. Te wszystkie uściski i dobre życzenia w tym wątki niczego nie zmienią. Dopóki nie zreflektujesz swojego zachowania, dopóty nie znajdziesz nikogo, kto cię uszczęśliwi. Czego ci życzę, choć wątpię, że to zrobisz, ale nadzieja jak wiadomo, umiera ostatnia.
            • 35wcieniu Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:33
              "Masz rację, bo lepszy byle Gacio niż nic. To ja już wolę to swoje nic"

              Zupełnie szczerze gratuluję, jeżeli doszłaś w końcu do takiego wniosku, chociaż jestem zdumiona, bo WSZYSTKIE Twoje dotychczasowe wątki i wypowiedzi były w klimacie "mój najnowszy potencjalny facet to kawał chu*a ale jestem nieszczęśliwa bo ten związek nie wyjdzie, zawsze byłby to jednak facet".
              Natomiast każde twoje nieszczęscie opisywane na forum było związane z brakiem byle faceta u boku. Jeżeli w koncu ci się odmieniło to zaje.iście. Czas najwyższy.
      • ride_like_the_wind Re: I się poryczałam 01.01.20, 15:07
        Jesteś pełna podłości.
    • hukop Re: I się poryczałam 01.01.20, 11:13
      Jak wybrałaś tak masz. Żale na forum, nie bądź śmieszna. Ale właśnie takie są ematki, ten za niski, ten za brzydki, ten za dużo pije. Walizki na zewnątrz, a później, jaka samotna jestem. Zbadaj tarczycę i idź na terapię smile
    • spirit_of_africa Re: I się poryczałam 01.01.20, 11:22
      Hrabino życzę Ci żeby kolejny rok był lepszy żeby Twoje marzenia się spełniły
    • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 01.01.20, 11:32
      Dziękuję dziewczyny, jak to dobrze wstać rano jak skowronek, bez poalkoholowego bólu głowy kiedy wszyscy inni jeszcze śpią i iść na spacer. Wam też wszystkiego naj naj naj, niech wam się spełni wszystko to, czego sobie życzycie.
    • 12gram Re: I się poryczałam 01.01.20, 11:34
      "Ludziom się myli, kim są, a kim chcieliby być. Najważniejszy w planach na nowy rok jest realizm oraz motywacja – czy naprawdę chcemy tych zmian, czy może chcielibyśmy ich chcieć. Możemy np. marzyć o tym, że mamy ogromną wiedzę o filozofii, a po kilku pierwszych zdaniach każdego traktatu filozoficznego zasypiamy, bo tak naprawdę nic a nic nas to nie interesuje. Planując noworoczne zmiany łatwo jest też postawić się w sytuacji bezkompromisowych oczekiwań wobec siebie. Jeśli ktoś chce mieć szczupłą sylwetkę, ale nie znosi ćwiczeń, nie powinien oszukiwać się, że w przyszłym roku, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, pokocha siłownię i schudnie. Może zmusić się do ćwiczeń i osiągnąć cel, jednak ja polecam podchodzić do tego typu zmian z łagodnością i w tym konkretnym przypadku po prostu poszukać dyscypliny sportu, którą jednak polubimy. Inaczej z ambicji i marzeń zrobimy sobie tor przeszkód. Nawet jeśli uda się plan zrealizować, znienawidzimy to, co robimy. Tak jak to często bywa w pracy."Mieczysław Jaskulski.


      Postanowienia noworoczne są czasem wyrazem niezadowolenia z tego, kim się jest. Próbą odegrania nowej roli, przywdziania nieswojego kostiumu. W dzisiejszym świecie, gdy w życiu zawodowym miarą naszej wartości stają się sukcesy i osiągnięcia, zbyt łatwo podchodzimy do siebie jak do „projektu” który trzeba sformatować, a nie do człowieka z krwi i kości, z jakąś historią, charakterem, cechami temperamentu i biologicznym wyposażeniem. Słyszymy o tym, że także w relacjach z najbliższymi trzeba być „efektywnym”, „sprawczym”, „zorganizowanym”. Podobno należy stawiać sobie cele i dobrze sobą „zarządzać”. Tymczasem nie można siebie samego zaprojektować. Możemy być tym, kim jesteśmy. Tylko tyle i aż tyle."

      "... nie istnieje rzecz zwana „miłością”. „Miłość” jest abstrakcją, rodzajem bogini, z którą kłopot polega na tym, że nikt jej nigdy nie widział. W rzeczywistości istnieje tylko akt kochania. Miłość jest twórczą aktywnością. Zakłada troskę, wiedzę, reagowanie, afirmację i radość – nakierowane na osobę, drzewo, obraz, ideę. Kochać, oznacza powoływać do życia, powiększać jej lub jego życiową aktywność. Jest to proces samoodnawiający się i samonapędzający."Erich Fromm
      ------------

      "Stopień intensywności cierpienia, jakie odczuwamy, jest równy dystansowi, jaki dzieli nas od rzeczywistości. Niestety, zamiast szukać uleczenia, zwracając się czym prędzej ku prawdzie, uciekamy od niej coraz dalej – w obżarstwo, pracę, alkohol, narkotyki albo seks. Mówimy, że jesteśmy od tych rzeczy uzależnieni. Mylimy się. To tylko symptomy, a prawdziwe uzależnienie jest jedno – od złudzenia, że jesteśmy gdzie indziej, gdziekolwiek indziej niż tu i teraz, w rzeczywistości naszego życia. Nie chcemy czuć tego, co czujemy. Nie chcemy teraźniejszości, tylko wymyśloną przeszłość albo przyszłość."
      Jon Frederickson, Kłamstwa, którymi żyjemy
      -----

      Martin Luther King spytany kiedyś o to, co by zrobił, gdyby świat miał się skończyć następnego dnia, odpowiedział podobno: „Posadziłbym drzewo”. To jest chyba o nadziei?
      – Zależy, jak tę nadzieję rozumieć. Jeśli utożsamiać ją z namiętnością do sukcesu czy do przyjemności, to chyba nie. Natomiast, jeśli rozumieć ją jako pewną koncepcję życia, która pozwala mieć czoło wysoko, to wtedy to jest ładny obraz nadziei.

      Co mówi ta koncepcja?
      – „Czyń dobrze, nie zważając na zewnętrzne okoliczności”, albo: „Życie jest drogą, która nie wiadomo kiedy i gdzie ma swoją metę, ale liczy się, żebyś żył przyzwoicie”. Jakoś tak bym to ujął.

      Mnie się te nakazy podobają, bo one są odwrotne do idei „żyj chwilą”, często rozumianej dziś jako „żyj emocjonalnie, intensywnie”, „łap, co się da”. A taka wersja to, moim zdaniem, ślepa uliczka.

      Czyli, jeżeli zostałoby panu teraz 15 minut życia, to nie poszlibyśmy zaszaleć...
      – ...tylko kontynuowalibyśmy naszą rozmowę. Może jeszcze byłby czas, żeby się przytulić na dobranoc z bliskimi, choćby telefoniczne? (...) Nadzieja na to, że moje życie będzie użyteczne, różni się od tej, która pozwala mi wierzyć, że moje wnuki będą miały dobre życie. Każda pochodzi z innej krainy.

      Myślę, że mądra nadzieja opiera się na pewnym fundamencie wartości. Jest czymś głębszym. Energią, która pozwala kroczyć drogą dobra.
      Czyli wymaga naszego działania, a nie jest czymś, co spływa nie wiadomo skąd?
      – Wymaga, żebyśmy dali jej szansę.

      To myśli pan o niej podobnie jak Rebecca Solnit, dziennikarka, aktywistka, która w eseju pt. „Nadzieja w mroku” pisze: „Nadzieja to przekonanie, że to, co robimy, ma znaczenie, nawet jeżeli nie sposób z góry przewidzieć, jakiego i kiedy znaczenia nabierze, na kogo i na co może wpłynąć”.
      – I to się bardzo łączy z tym, co mówi Martin Luther King. W tym sensie, że ludzie często tracą nadzieję wtedy, kiedy skupiają się na celu, po czym się okazuje, że ten cel jest nieosiągalny. Natomiast kiedy skupiają się na drodze, w dodatku takiej z etycznymi drogowskazami, to nie ma powodu, żeby ich nadzieja opuszczała.
      Agnieszka Jucewicz rozmawia z profesorem Bogdanem de Barbaro o nadziei
      • iberka Re: I się poryczałam 01.01.20, 11:40
        🤦
    • mamaaspiama Re: I się poryczałam 01.01.20, 11:56
      Rozumiem, że się poryczałaś. Ale może niech to będzie taki kubeł zimnej wody. Skoro było Ci źle, to może zrobisz coś, żeby za rok o tej porze nie siedzieć samotnie?
      Albo przynajmniej nie ryczeć z tego powodu.
      Udanego roku.
      • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 01.01.20, 12:17
        Nie, nie zrobie nic, bo wychodzę z założenia, że nie można na siłę tworzyć związku, na siłę udawać miłości i na siłę być w czymś co nie działa, żeby samemu nie siedzieć. To nie tak. To samo musi zagrać i zatańczyć, a jak nie gra i nie tańczy to czasem lepiej siedzieć samej. Nie ryczeć też nie mam zamiaru, czasami pomaga się wzruszyć i chwilę rozkleić nad swym losem. Najgorzej to udawać siłaczkę nawet w swoich 4 ścianach i szukać desperacko czegoś co jak ma być to będzie, a jak nie ma to nie będzie.
        • iberka Re: I się poryczałam 01.01.20, 12:41
          "nie, nie zrobię nic".....auć
        • andaba Re: I się poryczałam 01.01.20, 12:55
          No i tak trzymaj.
          Znajdź plusy sytuacji, akurat lektura forum powinna być pomocna smile
        • mamaaspiama Re: I się poryczałam 01.01.20, 13:13
          "Najgorzej to udawać siłaczkę nawet w swoich 4 ścianach i szukać desperacko czegoś co jak ma być to będzie, a jak nie ma to nie będzie."

          Lol...
          Nie. Najgorzej to powielać te same błędy z uporem godnym lepszej sprawy. Najgorzej to siedzieć na dudzie, płakać w poduszkę i oczekiwać, że cud zdarzy się bez naszego udziału.
          Zdradzę Ci sekret - cuda nie dzieją się same z siebie, trzeba im pomóc.
          Jeśli kolejne związki są porażką, to znaczy, że problem jest w Tobie. Jednocześnie źle czujesz się sama ze sobą i pragniesz związku. Jeśli niczego z tym nie zrobisz, zgnijesz wyjąc w poduszkę.
          Twoje życie, Twój wybór.
          Mnie byłoby szkoda czasu.
          • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 01.01.20, 13:17
            A może pochwal się nam jakie masz doświadczenie w budowaniu kolejnych związkach po nieudanym małżeństwie, z masą doświadczeń i większa świadomością czego się oczekuje a co nam nie pasuje. W dodatku z panami mającymi podobne doświadczenia, będącymi z odzysku i bardzo często nie bez powodu. Wtedy pogadamy, a na razie to jest jedynie jazgot dla idei, bo tobie się coś wydaje.
            • mamaaspiama Re: I się poryczałam 01.01.20, 13:24
              "A może pochwal się nam jakie masz doświadczenie"

              Doświadczenie mam takie, że kapcie by Ci spadły. Tylko w przeciwieństwie do Ciebie, nie przyjęłam postawy małej dziewczynki tupiącej nóżką że złości.
              Potrafiłam przepracować traumy z dzieciństwa, nieudane związku, ciężką chorobę własną, problemy dziecka, chorobę i śmierć matki.
              P R Z E P R A C O W A Ć.
              Nie robią na mnie wrażenia Twoje problemy.
              Żyję w szczęśliwym związku, mimo sporych problemów w przeszłości i obecnie. Jestem mamą. Mam dobrą sytuację materialną. Serio, da się.
              • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 01.01.20, 13:40
                Nie ty jedna potrafiłaś. A wątek nie jest na robienie wrażenia. Szczęścia w Nowym Roku.
                • sofia_87 Re: I się poryczałam 01.01.20, 14:14
                  Spełnienia marzeń w Nowym Roku, hrabino.
                • mamaaspiama Re: I się poryczałam 01.01.20, 14:19
                  "Nie ty jedna potrafiłaś."

                  A twierdzę coś innego?
                  Problem, że Ty nie potrafisz...
                  Również życzę szczęścia.
                  • simply_z Re: I się poryczałam 01.01.20, 15:43
                    uspokój się babo. Nie każdy jest takim siłaczem jak ty. A hrabinie życzę wszystkiego dobrego. Warto wierzyć!
                    • mamaaspiama Re: I się poryczałam 01.01.20, 17:18
                      "uspokój się babo."

                      Urocze 😊

                      "Nie każdy jest takim siłaczem jak ty."

                      Nie jestem żadnym siłaczem (a raczej siłaczką), po prostu wyrosłam z idiotycznego tupania nóżką i zrozumiałam, że siedzenie i łkanie w poduszkę niczego nie zmieni w moim życiu. To się nazywa dojrzałość 😉
                      Postępowanie Hrabiny jest jak ograniczanie "leczenia" onkologicznego do narzekania na swoje garbate szczęście i modlitwy o cud.
                      Hrabina ma problem ze sobą i dopóki go nie rozwiąże, żaden cud nie nastąpi, każdy facet będzie "zły", a każdy Sylwester samotny.
                      Ale skoro ona woli siedzieć i czekać aż "coś" się stanie...
                      • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 01.01.20, 18:26
                        Weź już przestań, bo pleciesz bez sensu jak nawiedzony bezrobotny co raptem został couchem. Nikt tu nie tupie nóżka, nie płacze codziennie w poduszkę i nie siedzi. Bo raz bym już dawno umarła, a dwa na bycie królewna co same jej gołąbki do garnka wpadną szans nie miałam. Ale ludzie czasem maja jakieś uczucia i chwile słabości. Jak ty nie masz to współczuję. Ciężko musi się żyć będąc cały czas czołgiem.
                        • black_halo Re: I się poryczałam 01.01.20, 19:28
                          Ale ona ma racje. Inwestujesz czas i emocje w nieodpowiednich facetow. Jestes z odzysku i oni tez. Musisz troche popracowac nad soba. Spojrz na siebie obiektywnie z boku, niech ci komentarze z forum sluza pomoca, i zastanow sie czy gdybys byla swoja przyjaciolka to umowilabys ja (siebie) z fajnym facetem. Ja kiedys zrobilam te cwiczenie w ramach szukania nowej pracy i generalnie bardzo mi pomoglo takie obiektywne spojrzenie na siebie, pare slow kolgow i kolezanek.

                          Mam wrazenie, ze jestes jak ta spiaca krolewna, ktora czeka az przyjdzie ksiaze i ja obudzi. Wiele z tych bajek zrobilo dziewczynom duzo krzywdy bo prawda jest taka, ze ksiaze pojawia sie z raz na sto lat, jak w bajce. Obudzic sie trzeba samemu i samemu znalezc partnera do wedrowki przez zycie, ilosc ksieciow jes ograniczona.
                        • mamaaspiama Re: I się poryczałam 02.01.20, 08:47
                          "Ciężko musi się żyć będąc cały czas czołgiem"

                          Trzeźwe patrzenie na życie nie oznacza bycia czołgiem i braku uczuć. Oznacza uczenie się na błędach. Polecam.
          • snakelilith Re: I się poryczałam 01.01.20, 13:40
            mamaaspiama napisała:


            > Lol...
            > Nie. Najgorzej to powielać te same błędy z uporem godnym lepszej sprawy. Najgor
            > zej to siedzieć na dudzie, płakać w poduszkę i oczekiwać, że cud zdarzy się bez
            > naszego udziału.

            A weź przestań. wink Nowy Rok mamy, ludzie w tym czasie lubią żyć iluzją, że nowa gra, nowe szczęście. Dajmy im się tym kilka dni nacieszyć. Tyle tylko jak mówił już Einstein - "Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”. A desperackie wątki hrabiny ubarwiają forum, więc na zdrowie i wszystkiego dobrego! big_grin
            • mamaaspiama Re: I się poryczałam 01.01.20, 14:21
              "A desperackie wątki hrabiny ubarwiają forum,"

              No chyba, że tak 😉
              Wszystkiego dobrego.
        • claudel6 Re: I się poryczałam 01.01.20, 15:48
          ale ja czegoś tu nie rozumiem.. spędziłaś Sylwestra sama, bo nie masz męża? nie myślisz, że coś w tym obrazku jest nie tak? w tym roku akurat spędziłam Sylwestra kameralnie w domu z mężem i dzieckiem, ale gdyby z tego obrazka usunąć męża i dziecko, to miałabym co najmniej 4 towarzyskie opcje niespędzenie Sylwestra sama, bo mam przyjaciół i rodzinę poza mężem i córką.
          czemu Ty nie masz nikogo bliskiego, kto by Cię "przygarnął" na Sylwestra? przyjaciół? przyjaciółki (jednej)?
          • snakelilith Re: I się poryczałam 01.01.20, 15:58
            claudel6 napisała:

            > Ty nie masz nikogo bliskiego, kto by Cię "przygarnął" na Sylwestra? przyj
            > aciół? przyjaciółki (jednej)?

            Raczysz żartować....
          • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:01
            Ależ mam, co nie znaczy, że nie moglam sobie pouzalac raz na ruski rok. I tyle. Nie zrozumiałaś wątku. Zresztą nie zostałam sama, bo nie miałam opcji. Ale zostałam sama, bo te opcje juz mi bokiem wychodzą i mi się szczerze nie chce siedzieć w cudzej rodzinie nad czipsami. Jechać 200 km wieczorem, żeby dzisiaj wracać też mi się nie chce.
            • simply_z Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:09
              Hrabino, podstawowa zasadasmile. Nie wywnętrzaj się w internecie przed obcymi ludźmi..to są często osoby o skrzywionej psychice, rozżalone, toksyczne, nie zawsze do końca normalne i dobrze życzące bliźnim. Tak jak ktoś napisał przepracuj pewne rzeczy, odetchnij i uwierz, że będzie dobrze, a i dobrze baw się w tym roku. Po prostu. Kolekcjonuj wspomnienia, momenty.
              • pani_tau Re: I się poryczałam 01.01.20, 16:54
                @Simply_z: i pod tym się podpiszę.
              • pade Re: I się poryczałam 02.01.20, 17:50
                simply_z napisała:

                > Hrabino, podstawowa zasadasmile. Nie wywnętrzaj się w internecie przed obcymi ludź
                > mi..to są często osoby o skrzywionej psychice, rozżalone, toksyczne, nie zawsze
                > do końca normalne i dobrze życzące bliźnim. Tak jak ktoś napisał przepracuj pe
                > wne rzeczy, odetchnij i uwierz, że będzie dobrze, a i dobrze baw się w tym roku
                > . Po prostu. Kolekcjonuj wspomnienia, momenty.

                Osoba, która będąc przed czterdziestką pisze o jakimś zasługiwaniu i o tym, co być powinno, sama nie ma "prostej" psychiki.
            • claudel6 Re: I się poryczałam 01.01.20, 21:13
              zrozumiałam wątek. jest Ci przykro, bo spędziłaś Sylwestra sama, a spędziłaś Sylwestra sama, bo nie masz męża. Twoje wątki nie są zbyt skomplikowane.
        • black_halo Re: I się poryczałam 01.01.20, 19:19
          Czytajac ten wpis mam wrazenie, zezyjesz mitem, ze jakis ksieciunio na bialym koniu wysokoczy spod kanapy i oznajmi "oh piekna pani, zakochalem sie w tobie od piewszego wejrzenia a teraz bedziemy zyli razem dlugi i szczesliwie" i tak sie przypadkowo zlozy, ze ty sie w tym ksieciu zakochasz i samo sie wszystko zrobi.

          Otoz nie ma tak. Niektorzy maja w zyciu nieco szczescia i trafia im sie piorun sycylijski a potem naprawde zyja dlugo i szczesliwie, maja duzo dzieci, szczescie i radosc na codzien i wszystko robi sie samo bo czerpia moc z tej milosci.

          Niestety wiekszosc ludzi, ktorych ten piorun trafia (czyli te zgranie i zatanczenie "samosie") po krotszej lub dluzszej chwili odkrywa, ze jednak obiekt zainteresowania odbiega od idealu. Pol biedy jesli jeszcze przed slubem, kredytem i dziecmi. Gorzej jak sie do tego wniosku dochodzi w trzeciej ciazy, z kredytem na 40 lat na dziuple 40m2, zwana szumnie apartamentem, czyli praktycznie bez mozliwosci rozwodu. Takie realia niestety. Facetow tez to dotyczy w rownym stopniu zreszta.

          Tyle o realiach. Natomiast, zeby nastepnego sylwestra spedzic z kims to ja ci radze spedzic troche czasu na mysleniu i spisaniu sobie: jakiego faceta chcesz, czego chcesz od zwiazku, jak chcesz byc traktowana. I nastepnie zrob checkliste z punktami "absolutnie niezbedne, miloby bylo, nieistotne" i kazdego potencjalnego faceta sprawdzaj wedlug tej listy. I pamietaj, ze "ma miec minimum 180 cm wzrostu" to kategoria "nieistotne" albo ewentualnie "miloby bylo". Natomiast "ma mnie nosic na rekach" to kategoria nie polega zadnej dyskusji".
          • ride_like_the_wind Re: I się poryczałam 01.01.20, 21:17
            A jeśli ona ma sama np. 178 cm wzrostu i nie chce niższego od siebie?
            • annajustyna Re: I się poryczałam 01.01.20, 21:19
              Ma 168 czy 169.
          • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 02.01.20, 00:47
            Ale ja to już dawno zrobiłam taka listę 😀 A myślisz, że jakby listy nie było to ja bym tak siedziała nadal Nieudupiona kredytem i 3 dzieci? 😉 I niestety, musi mieć te 180 cm, to dla mnie jednak bardzo istotne i koniec, nie przeskocze. I żeby nie było próbowałam i niestety, jakbym się nie starała to jednak nie.
            • annajustyna Re: I się poryczałam 02.01.20, 00:51
              A 179?
              • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 02.01.20, 09:43
                Jeju, niech ma nawet 178, ale nie niżej 😀
            • fragile_f Re: I się poryczałam 02.01.20, 05:09
              Rozumiem, że są istotne punkty wizualne na takiej liście (np. generalnie zadbanie), ale naprawdę wzorst schodzi na drugie miejsce jeśli jest porozumienie dusz. Warto dać szansę facetowi, który ma 5/10, ale za to jest zwyczajnie fajny, opiekunczy i dobrze sie z nim spędza czas. Zwłaszcza, ze po 40tce ludzie zazwyczaj brzydną a nie pięknieją, wiec tym bardziej stawianie wygladu fizycznego ponad charakterem to pułapka.

              I mowię to jako żona faceta, który jest mojego wzrostu a jak sie dobrze porozciagam i mam buty na grubej podeszwie, to jest ciutke nizszy. I tez jako podfruwajka marzyłam o panu wyzszym o głowę, potem dopiero zrozumialam, ze to nie ma zadnego znaczenia.
              • simply_z Re: I się poryczałam 02.01.20, 12:38
                bzdura. Krasnal pozostanie krasnalem. No chyba, ze sama masz 180 lub powyzej 176 wtedy ok.
                Ale facet ponizej 170 wyglada slabo i tyle.
                • fragile_f Re: I się poryczałam 02.01.20, 17:09
                  >Ale facet ponizej 170 wyglada slabo i tyle

                  Tak, tak. A kobieta bez biustu to nie kobieta.

                  Ps. To o czym mowisz, jest tylko ograniczeniem w Twojej glowie, ktore sama sobie narzucasz.
                  • wapaha Re: I się poryczałam 02.01.20, 17:53
                    Jakie ograniczenie ???
                    Ma prawo mieć swój gust, jak każda z nas

                    Ja niskich mężczyzn nawet nie zauwazam, są dla mnie totalnie aseksualni, niewidzialni. Tak ok 180 cm -już tak. Tak samo długowłosi- to nie jest ograniczenie w głowie
                    NIE PODOBA Mi się to i już
                    • fragile_f Re: I się poryczałam 02.01.20, 18:06
                      A jaką masz sytuację życiową?
                      • wapaha Re: I się poryczałam 02.01.20, 21:11
                        Mąż jest łysy, brodaty i ma 184 cm
                        Idealnie w moim typie
              • ride_like_the_wind Re: I się poryczałam 05.01.20, 20:20
                Wiesz Fragile, dla Ciebie facet może być i 5/10, ale za to ma być mistrzem IT czyli generalnie kimś dzisiaj ze szczytu drabiny społecznej. Taki ładny być nie musi, a zwykły biurowy wyrobnik jak ja musi być ciekawy wizualnie. No chyba, że zejdzie z wymagań jak się, ale nic na to nie poradzę że podobają mi się ładne dziewczyny, do tego proste jak budowa cepa też nie. Kobieta powinna być wyrafinowana i bystra.
            • majenkir Re: I się poryczałam 02.01.20, 05:33
              hrabina_niczyja napisała:
              I niestety, musi mieć te 180 cm, to dla mnie jednak bardzo istotne i koniec,


              Albo trollujesz, albo jestes super dziecinna....
              • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 02.01.20, 09:48
                A dziecinna bo? Bo mnie ktoś wzrostu małego nie kręci? No nie kręci. Dziecinnym to trzeba być, żeby nie wiedzieć, że pociąg fizyczny i atrakcyjność partnera w związku też jest ważna. Mam 168 cm i co? Dodaj obcas 7 cm i faceta 170. Co wychodzi? Synek z mamusia.
                • ck2 Re: I się poryczałam 02.01.20, 10:13
                  Jestem ciekawa, czy forumki byłyby tak radykalne, gdybyś napisała że nie chcesz faceta, który np. waży 130 kg.
                  • simply_z Re: I się poryczałam 02.01.20, 12:39
                    tyle, ze na wzrost nie ma sie wplywu, a na wage raczej tak.
                    • ck2 Re: I się poryczałam 02.01.20, 13:18
                      A na to, że coś nas odrzuca też nie ma się wpływu.
                      Ja bym wolała nie wiązać sie z facetem, którego nie pociągam fizycznie i sama bym się z takim, który mnie nie pociąga, nie związała. Co nie znaczy, że musi być model z kalendarza.
                      • triss_merigold6 Re: I się poryczałam 02.01.20, 13:36
                        Hrabina powinna ustalić sobie szczerze warunki brzegowe w odniesieniu do pana np.:
                        - wiek 30-50 lat (to tylko przykład)
                        - wolny z jasną sytuacją prawną
                        - minimum 180 cm wzrostu
                        - zarabiający nie mniej niż... (żeby nie pojękiwała, że kolejny oczekuje wsparcia)
                        - mieszkający samodzielnie i nie dalej niż... (związki na odległość są trudne)
                        - preferowany model spędzania czasu..
                        etc.
                        a potem rozważyć czy widzi w otoczeniu kogoś takiego, czy ma szansę poznać i znaleźć się w jego kręgu zaangażowania na dłużej niż 3-6 tygodni.

                        • pade Re: I się poryczałam 02.01.20, 17:47
                          Jasne.
                          Tylko może warto zrobić taką listę dla siebie? I sprawdzić, czy naprawdę wzrost, rozmiar i własna firma są tak istotnymi warunkami jeśli chodzi o powodzenie związku?
                          Do relacji wnoszą coś dwie strony, nie tylko jedna. A faceci nie lubią sfochowanych księżniczek, choćby nie wiem jak atrakcyjne były.
                          • snakelilith Re: I się poryczałam 02.01.20, 18:06
                            pade napisała:

                            > Do relacji wnoszą coś dwie strony, nie tylko jedna. A faceci nie lubią sfochowa
                            > nych księżniczek, choćby nie wiem jak atrakcyjne były.
                            >

                            Mało który facet lubi być też traktowany przedmiotowo do zadośćuczynienia krzywd z poprzedniego, nieudanego związku.
                            • triss_merigold6 Re: I się poryczałam 02.01.20, 18:09
                              Wielu, wielu związków, nieudanego dzieciństwa, braku ojca, zdradliwego męża, samotności etc. To emocjonalny Rów Mariański, a mężczyzn rzadko na dłuższą metę pociąga rola terapeuty i Świętego Mikołaja jednocześnie.
                          • triss_merigold6 Re: I się poryczałam 02.01.20, 18:07
                            Toż pisałam, że dla siebie i szczerze. Tak brzydko szczerze, że człowiek by głośno tych cech/przymiotów nie wymienił, chyba że przed terapeutą, a i to po ciemku.
                            Przecież nie wiem czy dla Hrabiny faktycznie ten wzrost, poziom dochodów i inne czynniki rzeczywiście są zaporowe. Niemniej, szczerość wobec samej siebie się długofalowo opłaca oraz odpowiedź na pytanie "kogo chcę" - obrońcy? ratownika? pantoflarza? przyjaciela? mentora? inne wersje
                            • iwoniaw Re: I się poryczałam 02.01.20, 18:12
                              triss_merigold6 napisała:

                              szczerość wobec samej siebie się
                              > długofalowo opłaca oraz odpowiedź na pytanie "kogo chcę" - obrońcy? ratownika?
                              > pantoflarza? przyjaciela? mentora? inne wersje

                              a owszem, i to jest to, co każda powinna zastosować wobec siebie - opłaci się stokrotnie
                              • pade Re: I się poryczałam 02.01.20, 18:16
                                Zgadzam się.
                        • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 02.01.20, 22:59
                          Kurde Triss toż mam 😂 Nawet dłuższą 😂
                          • triss_merigold6 Re: I się poryczałam 02.01.20, 23:16
                            To nie moja lista tylko hipotetyczna, stworzona na podstawie Twoich wątków.
                            Ja miałam inną.
                • jolie Re: I się poryczałam 02.01.20, 14:19
                  Ale przecież seks z tym niskim (od majtek) był bardzo dobry, zatem trochę przeczysz sama sobie. Odpychający był raczej jego charakter. Plus przychówek.
                  • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 02.01.20, 23:00
                    Jak się leży to się pewnych rzeczy nie widzi 😉
                    • kk345 Re: I się poryczałam 05.01.20, 21:06
                      Ale zanim się położyłaś, to chyuba widziałaś, ile pan ma wzrostu?
                • snakelilith Re: I się poryczałam 02.01.20, 15:04
                  hrabina_niczyja napisała:

                  > A dziecinna bo? Bo mnie ktoś wzrostu małego nie kręci? No nie kręci.

                  Jezu, ale się nakręcasz. Z twoim wzrostem raczej musiałabyś się natrudzić, by znaleźć partnera za niskiego. Sama mam ciut poniżej 170 i nigdy nie zdażył się mi facet niższy niż 175, akurat ten najniższy wcale nie był najgorszy, pod każdym względem. A ty tracisz energię na wykłócanie się o totalne pierdoły i nie masz kompletnie żadnego wyczucia do spraw ważnych, nic dziwnego, że każdy twój wybór to sięgniecie ręką do kibla.
                • majenkir Re: I się poryczałam 02.01.20, 16:05
                  hrabina_niczyja napisała:
                  > A dziecinna bo? Bo mnie ktoś wzrostu małego nie kręci? No nie kręci. Dziecinnym
                  > to trzeba być, żeby nie wiedzieć, że pociąg fizyczny i atrakcyjność partnera w
                  > związku też jest ważna.

                  Bo w doroslym zwiazku wysokosc czy kolor oczu nie maja znaczenia. Moj maz jest zaprzeczeniem mojego idealu mezczyzny big_grin, a jest cudowny.
                • fragile_f Re: I się poryczałam 02.01.20, 17:12
                  Nie, wychodzi po prostu kobieta na obcasach, wyzsza o 5 cm od faceta. Swiat nadal istnieje, wszyscy przezyli, nikt nie ucierpial.

                  Przypominam, mamy XXI.
                • wapaha Re: I się poryczałam 02.01.20, 17:55
                  Heh, ależ dzisiaj lapsusów zauwazam. Najpierw pizza kontra konie dla córeczki hedny -totalnie inna śpiewa forumek. Teraz to- najpierw krytyka że kobieta tylko wtedy czuje sie dobrze jak gacie w domu i że kobiety dowartościuwują się w ten sposób-zamiast znać swoją wartość- a Ty jesteś krytykowana że masz okreslone wymagania i nie chce "byle niskich" portek w domu
                  • fragile_f Re: I się poryczałam 02.01.20, 18:04
                    Chodzi o to, jakie są to wymagania i również - co daje się od siebie. Jeśli ktoś twierdzi, że szuka w związku wierności, wsparcia i wspólnych zainteresowań a skreśla kogoś, bo jest wyższy tylko o 8 cm a nie o 15 cm, to jest to dla mnie sytuacja pt. "nikt nie jest dla mnie wystarczająco dobry".
                    • wapaha Re: I się poryczałam 02.01.20, 18:06
                      Chyba że chodzi nie tylko o te 8 cm bo jest jeszcze cały szereg innych niuansów
                      • fragile_f Re: I się poryczałam 02.01.20, 18:15
                        Szczerze mówiąc, to Hrabinę znam tylko z jej wątków, ale mam bardzo podobną z charakteru znajomą z podobnymi perypetiami związkowymi i trochę ekstrapoluję na tej podstawie, bo schemat jest bardzo podobny. Ona też ciągle szuka, znajduje, jest zawiedziona, ma doła i zaczyna od nowa.

                        Moim zdaniem rzuca się na naprawdę kiepsko rokujacych facetów (znikający po pierwszej randce, odzywający się co 2 tygodnie, mowiacy na wstepie ze nie jest gotowy na związek, depresyjny, nienawidzący ludzi itp), albo jak są już fajni z charakteru i zadbani - wyszukuje w nich wady na siłę, typu: "roznica wzrostu to TYLKO 10 cm a ona lubi nosic 8 cm szpilki". I tak można bez końca.
                        • jolie Re: I się poryczałam 02.01.20, 18:20
                          Ja rozumiem, że facet musi od początku pociągać fizycznie. Dla mnie nie do przeskoczenia byłby wysoki, bardzo chudy facet z orlim nosem, zawsze byłam na nie już na wstępie. Ale kto wie? Męskość to jednak charakter.
                          • fragile_f Re: I się poryczałam 02.01.20, 18:31
                            Wiesz co, a ja parę razy miałam tak, że facet wizualnie mi się nie podobał, ale np. miał fantastyczny głos. Albo okazywało się, że mamy tyle wspólnych tematów, że po godzinie rozmowy odkrywałam, że bardzo podoba mi się jakiś gest, który wykonuje. Skreślanie kogoś z góry, bo różnica wzrostu jest za mała (nie mówimy o sytuacji kiedy kobieta ma 190 a facet 160), jest dla mnie oznaką niedojrzałości.
                            • iwoniaw Re: I się poryczałam 02.01.20, 18:42
                              fragile_f napisała:

                              > Wiesz co, a ja parę razy miałam tak, że facet wizualnie mi się nie podobał, ale
                              > np. miał fantastyczny głos. Albo okazywało się, że mamy tyle wspólnych tematów
                              > , że po godzinie rozmowy odkrywałam, że bardzo podoba mi się jakiś gest, który
                              > wykonuje. Skreślanie kogoś z góry, bo różnica wzrostu jest za mała (nie mówimy
                              > o sytuacji kiedy kobieta ma 190 a facet 160), jest dla mnie oznaką niedojrzałoś
                              > ci.
                              >

                              Dojrzałość każdy ma jaką ma, natomiast jeśli dla kogoś minimum 180 cm wzrostu jest conditio sine qua non, to niechże sobie taki punkt wpisze na swoją listę wg której odhacza, czy się ktoś nadaje. Wbrew pozorom taka eliminacja niepasujących kandydatów, nawet jeśli komuś z boku kryteria wydają się od czapy, jest bardzo dobra i eliminujący oprócz robienia dobrze sobie najczęściej przysłuży się i nie mającym o niczym pojęcia obiektom. Swoją drogą wzrostu jestem takiego jak autorka wątku, na obcasach chodzę i nie pamiętam, kiedy widziałam ostatnio faceta mojego wzrostu lub niższego, więc nie bardzo widzę tu jakiś problem.
                            • jolie Re: I się poryczałam 02.01.20, 19:30
                              Podałaś przykład głosu - cóż, piękny radiowy głos dodaje mężczyźnie bardzo dużo atrakcyjności (moim zdaniem). I na odwrót - wysoki, skrzekliwy głos nawet u wysokiegoni dobrze zbudowanego faceta dużo atrakcyjności mu ujmuje (podobnie jak odstręczający zapach przy zgrabnej męskiej sylwetce; mam na myśli zapach, który mi by przeszkadzał, może innym kobietom nie). Może faktycznie ten wzrost jest tak ważny dla Hrabiny jak dla mnie odpowiedni zapach?
                              • fragile_f Re: I się poryczałam 02.01.20, 19:59
                                Nie no, jasne, rozumiem co chcesz przekazac. Ja tez mam swoje deal-breaker'y wink

                                Natomiast czasami warto spojrzec z pewnego dystansu i zastanowic sie, czy to faktycznie jest AZ tak wazne w kontekscie reszty cech i czy czasem nie jest to szukanie wady na siłę, bo tak naprawdę boimy się zaangażować i być w powaznym zwiazku. Jest tez opcja numer 2: tak naprawdę zeby byc z tamtą osobą trzebaby się ciutke ugiac, dostosowac, dotrzeć, zacząć robić cos innego (nie wiem, chodzic po gorach albo grac w scrabble) - a niektórzy tego nie chcą/potrafią, więc zrywają znajomość na wstępie. Bo ma byc idealnie od pierwszego wejrzenia, dwie polowki pomaranczy, piorun sycylijski itp.
                                • snakelilith Re: I się poryczałam 02.01.20, 20:32
                                  fragile_f napisała:

                                  > Bo ma byc idealnie od pierwszego wejrzenia, dwie polowki pomaranczy, piorun sycylijski itp.
                                  >
                                  Ale piorun sycylijski, to najczęściej przeciwność dopasowania. Spotyka się kogoś, kto może, ale nie musi odpowiadać naszym kryterium wyboru i ciągnie nas do niego wbrew rozsądkowi i wszelkiem punktom na liście. Takie związki bazują na chemii, dlatego bywają burzliwe i krótkie. Rozstanie często jest dramatem w wielu aktach, a na koniec czuje się ulgę. Fajne do przeżycia, ale gwarancja dobrego, długiego związku żadna.
                                  • fragile_f Re: I się poryczałam 02.01.20, 20:46
                                    Ok, rozumiem Twoj punkt widzenia. Podam moze przyklad: Hrabina musi miec faceta wyzszego o min. 10 cm, bo lubi chodzic w szpilkach a gdyby facet byl wtedy jej wzrostu, to czulaby sie jak matka z synem. Ok, jej prawo. Ale co jesli facet o idealnym wzroscie nagle zachoruje i zacznie jezdzic na wozku? Wtedy bedzie nizszy o dobre pol metra. To moze jednak warto skupic sie na tym, zeby byl dobry, mial poczucie humoru i myl jajka, a reszta jakos sie dopasuje albo oleje? I nie skreslac na wstepie wszystkich nizszych niz 178cm.

                                    Musze dodac, ze jakos osobiście podchodzę do kwestii wzrostu, bo kiedys tez mialam taki problem (ja do tego jestem wysoka, wiec znalezienie kogos od 190 w gore bylo jeszcze trudniejsze). W ktoryms momencie zycia to po prostu olalam, jak chce to zakladam szpilki i mam to gdzies. A po rzucie wysokich chlopakow mialam ciag takich po 175-180 i okazalo sie, ze to żadna realna roznica, to jest tylko szufladka w glowie.
                                • jolie Re: I się poryczałam 02.01.20, 21:21
                                  Zgadzam się z tym, co napisałaś. I jak najbardziej wyszukiwanie wad u faceta może być skutkiem strachu przed bliskością i zaangażowaniem. Ja akurat w kwestii wzrostu zawsze byłam bardzo tolerancyjna - spokojnie mogłam zakochac się w mężczyźnie niższym (170cm), nie mógł być jednak chudy tylko bardziej atletyczny albo miśkowaty. Spokojnie taki facet mógł mnie poderwać, gdy był w miarę pewny siebie.
                                  • wapaha Re: I się poryczałam 02.01.20, 21:25
                                    A gdybyś w tej swoje tolerancyjności trafiła na przeraźliwego chudzielca, typowego ektomorfika ?
                                    • jolie Re: I się poryczałam 02.01.20, 21:31
                                      Nigdy nie byłam z chudym mężczyzną. Na forum wyczytałam, że wiele straciłam, bo ponoć mają imponujący sprzęt i są lepsi w łóżku niż ci grubsi.
                                      • wapaha Re: I się poryczałam 02.01.20, 21:34
                                        No i tak jak Ty nigdy nie byłas i nie chcesz być z chudym tak inne nie chca być z niskim..serio, to taka filozofia ?
                                        • jolie Re: I się poryczałam 02.01.20, 21:44
                                          Ale o co Ci chodzi? Przecież napisałam, że widocznie dla Hrabiny wzrost jest nie do przeskoczenia i pewnie blokuje się, gdy widzi niskiego faceta. Ale: ona pisała też, że z tym za niskim było jej super w łóżku, zatem to jest tylko dla mnie dziwne.
                                    • fragile_f Re: I się poryczałam 02.01.20, 21:42
                                      Spotykalam sie z takim przerazliwym chudzielcem przez 3 lata. Spotykalam sie tez z miskiem 110kg oraz z kilkoma super wysportowanymi. No i tyle.
                                  • cauliflowerpl Re: I się poryczałam 02.01.20, 21:38
                                    Ja z kolei z miśkowatym nie pójdę do łózka. Wyskoczę przez okno jak zobaczę nagiego. Więc mogę dać mu szansę, pewnie, ale w najlepszym wypadku zostanie moją przyjaciółką.
                              • alicia033 Re: I się poryczałam 02.01.20, 21:09
                                jolie napisała:

                                > Podałaś przykład głosu - cóż, piękny radiowy głos dodaje mężczyźnie bardzo dużo atrakcyjności (moim zdaniem).

                                owszem, jak znajomość zaczynasz od strony głosu. A potem stajesz oko w oko z Kubą Strzczykowskim i całe zauroczenie paruje w ułamek sekundy.
                                (pomijam, że w rzeczywistości, w przypadku kuby s. całe zauroczenie głosem wyparowało ćwierć wieku temu, kiedy "błysnął" mizoginią i homofobią).
                                • jolie Re: I się poryczałam 02.01.20, 21:28
                                  Niekoniecznie. Można zauroczyć się głosem przeciętnego faceta, którego widzisz, ale jeszcze dobrze nie znasz. I na odwrót- rozczarować głosem kogoś, kto wizualnie na pierwszy rzut oka jest bardzo ok.
                                • szczypawka100 Re: I się poryczałam 02.01.20, 21:54
                                  alicia033 napisała:

                                  > A potem stajesz oko w oko z Ku
                                  > bą Strzczykowskim
                                  Strzyczkowski ma dla mnie ciut za wysoki głos. Ale śp pan Janusz Kozioł, nooo, słyszałam kawał faceta.
                                  • valla-maldoran Re: I się poryczałam 03.01.20, 10:53
                                    szczypawka100 napisała:

                                    > alicia033 napisała:
                                    >
                                    > > A potem stajesz oko w oko z Ku
                                    > > bą Strzczykowskim
                                    > Strzyczkowski ma dla mnie ciut za wysoki głos. Ale śp pan Janusz Kozioł, nooo,
                                    > słyszałam kawał faceta.

                                    I potężny zonk po ujrzeniu na żywo. smile
                            • wapaha Re: I się poryczałam 02.01.20, 21:13
                              , jest dla mnie oznaką niedojrzałości.

                              Oznaką niedojrzałości jest pakowanie się w związek, w którym od początku nie ma chemii a przymioty zewnętrzne-lub ich brak - sprawiają dyskomfort
                  • pade Re: I się poryczałam 02.01.20, 18:04
                    Wapaha, ja też nie lubię niskich facetów, tyle, że tu nie o wzrost chodzi.
                    • triss_merigold6 Re: I się poryczałam 02.01.20, 18:11
                      Ja też, mimo że jestem niska.
                      Ale problemem Hrabiny nie jest niedobór adoratorów o wzroście 180+.
                      • wapaha Re: I się poryczałam 02.01.20, 21:16
                        ja też jestem niska
                        w sumie nawet bardzo niska
                        i najniższy facet z którym się spotykałam był wyższy ode mnie jednak ponad 15/18 cm

                        Nie wiem jaki jest problem hrabiny bo nie uczestniczyłam w jej opisywanych historiach więc mogę się tylko odnosić do tego, co poznałam tu/teraz
                        • fornita111 Re: I się poryczałam 02.01.20, 22:29
                          Fajnie sie watek rozwinal big_grin Powiedziec, ze hrabina jest sama, bo tylko na wysokich leci, to tak jakby twierdzic, ze Wojciech Mann nie moze zatanczyc jeziora labedziego jako balerina, tylko dlatego, ze nie szyja strojow baletnicy na jego rozmiar. No zlitujcie sie wink
                          • wapaha Re: I się poryczałam 03.01.20, 08:48
                            A szyją ? suspicious
                            • fornita111 Re: I się poryczałam 03.01.20, 10:22
                              wink
                  • lauren6 Re: I się poryczałam 02.01.20, 18:41
                    Pizza raz na miesiąc to koszt 30 zł, karnet na konie 400 zł. Łapiesz różnicę? Podpowie, że jedno zero na końcu jest tutaj kluczowe.
            • mamaaspiama Re: I się poryczałam 02.01.20, 08:45
              "I niestety, musi mieć te 180 cm, to dla mnie jednak bardzo istotne i koniec, nie przeskocze. I żeby nie było próbowałam i niestety, jakbym się nie starała to jednak nie."

              No to kupuj zapas chusteczek na tegorocznego Sylwestra 😂
              • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 02.01.20, 09:45
                Po pierwsze jeszcze nie muszę, bo cały rok przede mną. Po drugie nikt nie powiedział, że co sylwester muszę łezke uronic. A po trzecie za bardzo lubię szpilki, żeby z nich rezygnować. Sorry, ale mam 168 cm, facet wzrostu 170 to jest pomyłka i tyle.
                • annajustyna Re: I się poryczałam 02.01.20, 10:26
                  Pomyłka to Twoje nastawienie do szukania partnera. Żeby nie było - też lubię wysokich, od 185 w górę...
                • fragile_f Re: I się poryczałam 02.01.20, 17:17
                  Eee... 168 dla kobiety to nie jest wysoki wzrost, tylko bardzo przecietny. Myslalam ze masz 180 i stad ten problem.

                  No ale ok, skoro upodobanie do szpilek jest dla Ciebie ważniejsze, niz charakter faceta, to jak najbardziej mozna powiedziec ze masz infantylne podejscie do zwiazkow. Cos na zasadzie faceta, ktory umawia sie dla zasady tylko z blondynkami - zabawne w wieku 15 lat, w wieku 40 dosyć smutne.
                  • mamaaspiama Re: I się poryczałam 02.01.20, 22:32
                    "skoro upodobanie do szpilek jest dla Ciebie ważniejsze, niz charakter faceta, to jak najbardziej mozna powiedziec ze masz infantylne podejscie do zwiazkow"

                    Otóż to.
                  • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 02.01.20, 23:07
                    Tak tak, bo kobieta przed 40tka to się musi już na wszystko godzić. Nawet na kurdupla 170 cm i wyrzec się wszystkiego, nawet szpilek. Nawet nie dyskutuje, bo i nie ma o czym 🤦‍♀️
                    • fragile_f Re: I się poryczałam 02.01.20, 23:20
                      No coz, szkoda ze nic nie zrozumiałaś.

                      Ps. Z takim podejsciem do zycia i ludzi raczej ciezko bedzie Ci przebierać w fajnych facetach.
                    • annajustyna Re: I się poryczałam 03.01.20, 08:42
                      Nawet szpilek?! To one są ważniejsze od związku z wartościowym człowiekiem?!
                      • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 03.01.20, 11:07
                        Ależ ja tobie nie bronię żyć z wartościowym kurduplem. Ja nie mam zamiaru. I tak, nawet szpilek. Też są ważne, bo moje i lubię. Psa też bym musiała oddać, bo może Pan jest wartościowy tylko ma alergie? To może od razu ze wszystkiego zrezygnujmy i zyjmy z tym wartościowym, który koniec końców może być takim samym wałem jak i ten wysoki. Jednakże z tym drugim ładniej się wygląda.
                  • ck2 Re: I się poryczałam 03.01.20, 10:20
                    Może tutaj większość kobiet ma libido na poziomie rowu mariańskiego i najważniejsze, żeby mężczyzna był miły, dobry, miał poczucie humoru i lubił dzieci. Ale związek i seks z facetem, który nas nie pociąga, w przypadku kobiety z libido ciut wyższym, może skończyć się jego imponującym porożem lub rozstaniem prędzej czy później. Ludzie mają jakieś rzeczy nie do przeskoczenia, np. znam faceta, który nie mógłby z kobietą nie-szczupłą, inny nie mógłby z chudą, a kobiety też maja prawo do swoich preferencji.
                    • cauliflowerpl Re: I się poryczałam 03.01.20, 10:25
                      Przy niskim libido jest jeszcze gorzej. Generalnie Ci się nieszczególnie chce, a w dodatku masz uprawiać seks z facetem, który pociąga Cię mniej więcej tak samo, jak Twój brat.
                      Człowiek zaczyna rozumieć, dlaczego określa się to jako "obowiązek małżeński". Been there, done that, tfu.
                      • ck2 Re: I się poryczałam 03.01.20, 10:46
                        Tak, tylko wtedy to żona chodzi z porożem, a nie mąż.
                        • cauliflowerpl Re: I się poryczałam 03.01.20, 11:14
                          Co w zasadzie sprowadza się do tego samego: lepiej od razu dać sobie spokój.
                    • jolie Re: I się poryczałam 03.01.20, 10:32
                      Ja, choć jestem z frakcji, że pociąg musi być od początku, inaczej rozumiem to, co pisały tu dziewczyny - że nawet jeżeli na zimno teoretycznie ktoś nie jest tym ideałem fizycznym, to chemia z tym kimś odbiegajacym od teoretycznego ideału może się pojawić i seks będzie dobry. I w sumie Hrabina tego doświadczyła, bo twierdziła, że w łóżku było bardzo dobrze.
                      • ck2 Re: I się poryczałam 03.01.20, 10:48
                        Ok, zgadzam się, ale rozumiem też, że są kwestie nie do przejścia. Nie wiem, czy akurat w tym przypadku i czy Gacio miał 163 cm wzrostu czy 173.
                        • jolie Re: I się poryczałam 03.01.20, 10:55
                          Tak, są kwestie nie do przejścia, trochę inne dla każdego. Dla mnie na pewno zapach - choćby nie wiem, jak facet był przystojny, zgrabny i wysoki, nie przemogłabym się.
                        • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 03.01.20, 11:04
                          172 dokładnie, ale pewna nie jestem, bo jak tak kiedyś stanęłam przy nim gołą stopą to mi wyszło jakieś 170.
                      • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 03.01.20, 11:09
                        Co nie znaczy, że z innymi nie było lepiej 😀 Seks nie zaczyna się tylko w łóżku.
                        • jolie Re: I się poryczałam 03.01.20, 11:24
                          Jeśli mogę - wydaje mi się, że rozumujesz po fakcie i racjonalizujesz. Gacia zdyskwalifikował raczej debilny charakter, niefajna sytuacja osobista i brak dostatecznego zaangażowania. Oczywiście masz prawo do swoich kryteriów i pożądania tylko wysokich mężczyzn, ja do chudych nadal nie mam przekonania.
                          • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 03.01.20, 11:35
                            Nie po fakcie. Od razu napisałam, że jest niski. Cała reszta to kolejny dodatek.
                            • iberka Re: I się poryczałam 04.01.20, 09:06
                              Na początku był ideałem przecież 🤨
                              • agrypina6 Re: I się poryczałam 04.01.20, 10:29
                                Oj był, był. I jedną z wielu zalet było to, że jeszcze chciał mieć dzieci. Ale skoro była żona pazury i Cameron Diaz w wieku 47 lat mogą zostać matkami to i hrabina ma szansę
                              • rosapulchra-0 Re: I się poryczałam 04.01.20, 15:34
                                Hrabina napisała w swoim pierwszym wątku o wzroście tego faceta i że prawie jest ideałem.

                                forum.gazeta.pl/forum/w,567,168838946,168838946,Facet_idealny_.html
                                • triss_merigold6 Re: I się poryczałam 04.01.20, 16:30
                                  Zdaje się, niedobór tych paru centymetrów był najmniejszym z mankamentów pana kandydata na trulov forever.
                                  • iberka Re: I się poryczałam 04.01.20, 16:52
                                    Ale mankamenty były później - najpierw cacy smile
                                • ck2 Re: I się poryczałam 04.01.20, 18:22
                                  Tak, ale to jednak nie wzrost przelał czarę goryczy.
                                  • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 04.01.20, 21:16
                                    Oczywiście, że nie. Ale był też jednym z czynników. Wykształcenie też byli. A charakter jednak przeważył. Tak czy owak i tak by z tego nic a nic nie było.
                    • snakelilith Re: I się poryczałam 04.01.20, 01:32
                      ck2 napisała:

                      > Może tutaj większość kobiet ma libido na poziomie rowu mariańskiego i najważnie
                      > jsze, żeby mężczyzna był miły, dobry, miał poczucie humoru i lubił dzieci.

                      Oesu, o chemię jest przecież szalenie łatwo. Ja w dowolnej dyskotece znajdę 10-ciu, których dobiorę sobie nosem i seks będzie rewelacyjny. Często problem jest nawet, że tych z chemią jest aż za dużo w życiu, szczególnie gdy chce się być wiernym jednemu, więc nie rób z ematki zimnej ryby. Ale nie każdy facet do seksu nadaje się też do związku i o tym jako dorosła kobieta trzeba pamiętać.
                      • annajustyna Re: I się poryczałam 04.01.20, 16:55
                        To Ty coś mało wybredna jesteś...
                        • snakelilith Re: I się poryczałam 04.01.20, 17:00
                          annajustyna napisała:

                          > To Ty coś mało wybredna jesteś...


                          Albo ty masz kij w tyłku.....
                          • annajustyna Re: I się poryczałam 04.01.20, 18:12
                            Taa, bo nie uważam, że na pierwszej lepszej dyskotece mogłabym się zainteresować choć jednym? To raczej naprawdę kwestia wymagań i wartości, a nie kija...
                            • hrabina_niczyja Re: I się poryczałam 04.01.20, 21:14
                              A jakież to wymagania można mieć na dyskotece? Wystarczy, że będzie ładny, pachnący i zainteresowany, a czym konkretnie to każdemu to Lotto. Faktycznie, życie spędzić analizując nawet faceta z dyskoteki pod względem wartości 😂
                              • annajustyna Re: I się poryczałam 05.01.20, 09:06
                                Facet z dyskoteki to nie moja liga, więc po prostu nie wnikam, co on ma w głowie czy gdziekolwiek indziej. Nie muszę po prostu.
                              • ride_like_the_wind Re: I się poryczałam 06.01.20, 15:13
                                Bzykanie się z płytkim pustakiem z dyskoteki do słucha jakiejś techno dance rąbanki nie przystoi kobiecie z klasą.
                            • snakelilith Re: I się poryczałam 04.01.20, 23:27
                              annajustyna napisała:

                              > Taa, bo nie uważam, że na pierwszej lepszej dyskotece mogłabym się zainteresowa
                              > ć choć jednym? To raczej naprawdę kwestia wymagań i wartości, a nie kija...

                              OJP. Pisałam o chemii, o seksie, niezobowiązującym pukaniu, a nie szukanie ideału, czy kandydata na partnera do związku. Wymagania inne od fizycznych ma się w stosunku do tych drugich. A to, że z większą ilością by się mogło pójść do łóżka, nie oznacza, że to się robi, ale rozumiem, że jesteś cnotką, która myśl o seksie traktuje już jako współżycie.
                              • annajustyna Re: I się poryczałam 05.01.20, 09:03
                                Wybacz, ale nawet do nie obowiązującego płukania mam trochę inne wymagania niż jakiś koło z dyskoteki...
                                • annajustyna Re: I się poryczałam 05.01.20, 09:04
                                  Niezobowiazującego
                                • snakelilith Re: I się poryczałam 05.01.20, 20:28
                                  annajustyna napisała:

                                  > Wybacz, ale nawet do nie obowiązującego płukania mam trochę inne wymagania niż
                                  > jakiś koło z dyskoteki...


                                  Nie wiem do jakiej dyskoteki ty chodzisz, ale może powinnaś zmienić adres na jakiś luksusowy country club, skoro obracasz się wśród niewartego twojego ciała i ducha plebsu. big_grin
                                  • annajustyna Re: I się poryczałam 05.01.20, 20:39
                                    Hmmm... Lepiej nie podam, w jakich kręgach się na co dzień obracam. Ale to osoby powszechnie znane. Aczkolwiek nie wiem, czy w ogóle chodzą na dyskoteki. Chyba nie, względy bezpieczeństwa raczej nie pozwalają na to...
                                    • snakelilith Re: I się poryczałam 05.01.20, 21:12
                                      annajustyna napisała:

                                      > Hmmm... Lepiej nie podam, w jakich kręgach się na co dzień obracam. Ale to osob
                                      > y powszechnie znane. Aczkolwiek nie wiem, czy w ogóle chodzą na dyskoteki. Chyb
                                      > a nie, względy bezpieczeństwa raczej nie pozwalają na to...

                                      A co mnie to obchodzi laska? Możesz swoją cnotę sprzedawać nawet na plasterki prezydentowi, tyle tylko, że to dowodzi jednoznacznie, że o chemii seksualnej, o której ja pisałam, to ty pojęcie masz zerowe. EOT.
                                      • annajustyna Re: I się poryczałam 05.01.20, 22:08
                                        Sorry, muszę w tym momencie stwierdzić, że masz poważne zaburzenia. A może po prostu "tylko" ekstremalny brak kindersztuby. Wygaszam.
                              • ride_like_the_wind Re: I się poryczałam 06.01.20, 15:05
                                Sypanie z pustakiem z dyskoteki jest czymś raczej płytkim.
                                • chatgris01 Re: I się poryczałam 06.01.20, 15:08
                                  Z ciekawości: to na dyskoteki chodzą wyłącznie pustaki?
                                  • annajustyna Re: I się poryczałam 06.01.20, 15:09
                                    Pewnie nie, że nie.
                                  • ride_like_the_wind Re: I się poryczałam 06.01.20, 15:15
                                    Myślę, że nie, ale jakiś opalony na solarium żeluś to nie będzie raczej ktoś specjalnie wyrafinowany.
                      • ck2 Re: I się poryczałam 04.01.20, 18:21
                        Ja jakby nie do końca o tym. Aha, gratuluję optymizmu, że jeśli jest chemia, to automatycznie seks będzie super.
                        • annajustyna Re: I się poryczałam 05.01.20, 09:07
                          Hehe... Ale grunt, że się dowartosciowac można, że jak niewybredny koło leży u naszych stop, to jest super 😂😂😂
                      • black_halo Re: I się poryczałam 06.01.20, 15:18
                        snakelilith napisała:

                        > ck2 napisała:
                        >
                        > > Może tutaj większość kobiet ma libido na poziomie rowu mariańskiego i naj
                        > ważnie
                        > > jsze, żeby mężczyzna był miły, dobry, miał poczucie humoru i lubił dzieci
                        > .
                        >
                        > Oesu, o chemię jest przecież szalenie łatwo. Ja w dowolnej dyskotece znajdę 10-
                        > ciu, których dobiorę sobie nosem i seks będzie rewelacyjny. Często problem jest
                        > nawet, że tych z chemią jest aż za dużo w życiu, szczególnie gdy chce się być
                        > wiernym jednemu, więc nie rób z ematki zimnej ryby. Ale nie każdy facet do seks
                        > u nadaje się też do związku i o tym jako dorosła kobieta trzeba pamiętać.

                        To chyba tak nie działa. Pracuję ww męskim towarzystwie i na prawie 200 chłopa w aktualnym miejscu, chemię mam jakąś teoretyczną z jednym. Teoretyczną bo nie próbowałam z nim wylądować w łóżku więc nie wiem.

                        Przez wszystkie lata pracy poznałam naprawdę tysiące facetów a w życiu podziałalo na mnie może z pięć sztuk. Więc nie wiem jak w dowolnej dyskotece znaleźć dziesięciu chętnych, z którymi seks będzie świetny.

                        Mozliwe, że masz lepszy nos...
                        • jolie Re: I się poryczałam 06.01.20, 16:16
                          Wyjątkowo zgadzam się z Black-halo. W moim 40-letnim życiu mega, mega chemię czułam 2, góra 3 razy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka