Dodaj do ulubionych

o psach będzie.

06.01.20, 19:45

Miałam kiedyś sukę. koncertowo oblewała wszystkie egzaminy, jak pozorant się zbliżał machając kijem - panna bardzo się cieszyła , przynosiła drugi patyczek i rzucała pozorantowi pod nogi. względnie wywalała brzuch na wierzch i machałą ogonem. a była kupiona jako pies obronny. wygląd miała odpowiedni, nawet mogła nim postraszyć - dopóki jej się morda nie zaczęła cieszyć. pogodziłam się, że to ja jej muszę bronić, jakby co.
kiedyś wracałyśmy z nocnego spaceru. z bramy kamiennicy wyszło dwóch panów . zamiary mieli złe. nie machali niczym, żaden nawet nie zdążył się odezwać. panna przybiegła ( bo szlajała się gdzieś z tyłu) , stanęła między mną a panami i zaczęła cichutko warczeć. nic więcej. i to było tak przerażające, tak oczywiste że zaraz się na nich rzuci - że i ja i panowie natychmiast to wiedzieliśmy. panowie powolutko wycofali się i zniknęłi w bramie. a ona polizała mnie po ręce i ... poprowadziła dalej. serio. moja dupowata ciapa . nigdy wcześniej tak się ne zachowała ale też nigdy wcześńiej nie groziło mi prawdziwe niebezpieczeństwo. przez swoje długie życie jeszcze raz miała okazję pokazać złym ludziom że z nią nie warto zaczynać.
czy Wasze psy sprawiły, że nagle zaczęłyście postrzegać je zupełnie inaczej? dawajcie, uwielbiam historie o zwierzakach.
Obserwuj wątek
    • basiastel Re: o psach będzie. 06.01.20, 20:03
      Nasza wzięta ze schroniska sunia ( niewielka, 16 kg ) jest bardzo łagodna, ale obca osoba nie może do mnie nagle wyciągnąć ręki, bo atakuje. Kiedyś przyszedł do mnie fryzjer ( miałam złamaną nogę ) i co on do mnie z nożyczkami, to sunia do niego z zębami. Musiałam ją przywiązać do kaloryfera. Nie pozwala tez innym psom zbliżać się do mnie. Bardzo się poczuwa do pilnowania w domu i gdy ktoś przyjdzie, to siada obok i nie da się swobodnie ruszyć. A w ogóle to taka sierota z niej, co to przeprasza, że żyje.
    • pani_tau Re: o psach będzie. 06.01.20, 20:08
      Mój tata miał kundelka, który był super inteligentny, np. potrafił chodzic przy nodze, chociaż nigdy nikt go tego nie uczył.
      Kiedyś wpadłam na, (teraz przyznaję, że wredny) pomysł: żeby go czymś zająć, bo nudził, dałam mu duży kubek po śmietanie. No i go zajęłam...na całe trzy minuty: piesek fachowo rozciął zębami walec kubka na cztery części, rozłożył łapkami jak rozetę i każdą wylizał do ostatniej kropli.
    • sofia_87 Re: o psach będzie. 06.01.20, 20:19
      Jaka rasa suczki?
      Rodzice koleżanki mieli taka sama - kaukaza. Wydawała się przylepa, która złodzieje wyniesliby razem z rzeczami.
      Raz pana bandyci zaatakowali bandyci gdy był przy samochodzie, ciapowata suczka była wszędzie, trzech panów uciekło
    • berdebul Re: o psach będzie. 06.01.20, 20:21
      Mój nietowarzyski, nielubiący innych zwierząt (w ostateczności toleruje i nie zagryza, o ile sobie pójdą) pies, regularnie wynajduje sieroty potrzebujące pomocy. Jeże, wiewiórkę zaatakowaną przez sroki, zmarzniętą sikorkę itd. Zbieram towarzystwo i grzeję, nawadniam, ratuję. Wierzę w dobre serduszko, magiczną przemianę, a później przychodzi kot sąsiadów i jest dżihad. suspicious
      • mysiulek08 Re: o psach będzie. 06.01.20, 20:29
        hmm to nasza Kicia.Yoda jest pierwsza do ratowania smile a to kroliczka znajdzie zaplatanego w krzakach, a to kolibra w domu wypatrzy i czeka az wypuscimy, pokaze, ze inny kot potrzebuje pomocy (zeby potem wrzeszczec na niego), przepiorki przypilnuje smile tzn tak sie dzialo na poprzednim miejscu, teraz nie ma co ratowac tongue_out
    • mysiulek08 Re: o psach będzie. 06.01.20, 20:26
      Dawno temu mialam psa, ot taki maly kundelek, przynioslam go w chusteczce ( a potem tez wynioslam jak zmarl po otruciu przez sasiada), taki troche ciapowaty byl, cichy jak na psa. Ktorejs nocy obudzil jazgotem cala rodzine, szczekal tak jakby byl co najmniej owczarkiem. Okazalo sie, ze ostrzegal przed zlodziejami... mieszkalismy na parterze, bylo lato, okno w lazience bylo leciutko uchylone (gorny lufcik), ciepla noc, zero wiatru a jak tatko wszedl do lazienki, to sie okazalo, ze okno otwarte na cala szeroka a na parapecie przesuniete rzeczy. Tak sie nasz Zuczek postawil smile
    • nessy Re: o psach będzie. 06.01.20, 20:27
      Czasami takie ciepłe kluchy, zamieniają się w bestie.
      Kiedyś pisali o psie ON, który był niezwykle łagodny. Wszyscy go znali, dzieciaki mogły z nim robić co chciały ... itd...Pewnego dnia , pod nieobecność właścicieli, miało miejsce włamanie do domu przez dwóch typków i to łagodne ciele, stanęło na wysokości zadania. Pies rzucił się na złodziei i pogryzł ich do tego stopnia, że kiedy właściciele psa wrócili do domu, zastali dom we krwi. Oboje byli w szoku, ponieważ nie spodziewali się tego po swoim pupilu.
      Włamywaczy ujęto. Oni sami byli tak przerażeni atakiem psa, że woleli przed nim wiać i niczego nawet nie wynieśli z domu.

    • stara-a-naiwna Re: o psach będzie. 06.01.20, 20:35
      mój pies dupa ciapowata co się boi wszystkiego (jest ze schroniska i na początku bał się nawet szelestu reklamówki i podniesionej ręki po kubek z szafki)
      nie grzie, nie zaczepia, spokojny, karny - jak wyjeżdzamy sąsiedzi go bez smyczy wyprowadzają, kotów nie goni, delikatny, nadstawia się do głaskania, jak ktoś w dzień do nas wchodzi biegnie i się wita merdając ogonkiem...

      raz facet co nam okna montował zgubił akumulator do wiertarki, znaleźliśmy, zadzowniliśmy i on sobie przyjechał odebrać. Wiedzieliśmy ze będzie wieczorem (było ciemno), zobaczyliśmy, ze auto zaparkowało pod domem, facet wchodzi jak do siebie na ogródek, otworzyłam drzwi z akumulatorem w ręce, pies wyleciał i jak nigdy zaczął bronić terenu.
      Sama nie weszłą bym na ogródek z takim psem.
      Byłam w szoku, ze on tak potrafi.
    • hrabina_niczyja Re: o psach będzie. 06.01.20, 20:40
      Miałam ja shih tzu, wiadomo małe z kucykiem. Któregoś wieczora wracalysmy do domu, ciemno już, późno, niosłam ją na ręku. Wyleciał jakiś facet, gadał do mnie coś w stylu która godzina i czy mam telefon, bo musi zadzwonić i w pewnym momencie złapał lapą za pasek torebki. Mała pchła go ugryzła, jazgot zrobiła taki, że ktoś z bloku wyleciał. Od tamtej pory nikt nie miał prawa się do mnie zbliżyć, ścisłe grono osób i koniec. Obecna niegdy nie uczona sama z siebie podaje łapę i chodzi przy nodze. Też mnie broni, a łagodna jak baranek, bardziej niż poprzednia. Amstaf mojej ciotki tak się ze mną zżył jak chwilę u nich mieszkałam, że kiedy spałam leżał pod drzwiami i nie dał nikomu wejść. Kiedys poszli gdzieś na imprezę, zostałam sama, dom duży i przeszklony. Ktoś chodził po podwórku, pukał w okno, a pies nic, chodzi do mnie i macha ogonem pokazując okno. Ja przerażona, bo takie bydle w domu i zupełny luz. Już miałam dzwonić po policję jak się okazało, że to mój brat wpadł na chwilę i nie wziął kluczy. Widocznie poznał swojego.
    • schnupfchen Re: o psach będzie. 06.01.20, 22:06
      Ja miałam kiedyś amstaffa, wielka gapa 45-kilowa. Kochał wszystkich, ludzie się go bali 😉 Zawsze jak ja go brałam na spacer, mój ojciec mówił do niego: Bazyl, pilnuj Madzi. No i kiedyś szliśmy sobie z Bazylam na spacer, mijaliśmy przystanek, siedzał tam jakiś facet, który, jak tylko nas zobaczył, ruszył w naszym kierunku. Nie wiem na 100%, ale był chyba pijany. No i ten mój Bazyl, jak się na faceta zjeżył i wyszczerzył zęby... Faceta wmurowało, a mnie jeszcze bardziej 😁 Bazyl pilnował swojej Madzi. Ech, jak ja za nim tęsknię.
    • hamerykanka Re: o psach będzie. 06.01.20, 22:36
      Kiedy bylam nastolatka, mialam dobermanke, z ktora lubilam lazic po miasteczku jak sie robilo ciemno. Po prostu lubilam ciemnosc, patrzec na gwiazdy itp.
      No i kiedys zostalam zaczepiona przez doroslego faceta, z grupka przyjaciol, najpierw zaczal bluzgac, potem gdy znajomi go podludzali, wyciagnac noz sprezynowy i zaczal na mnie isc. Wtedy z krzakow wyskoczyla moja dobermanka i chciala rzucic sie na niego-ledwie moglam ja utrzymac za obroze. Facet dal dyla, odgrazajac sie. Wrocilam do domu roztrzesiona, chcialam zadzwonic na policje, ale moj dupowaty ojciec, ktory woli zwalic wszystko co sie dzieje na mnie, zabronil mi.
      Nastepnego dnia uslyszalam, ze ten sam facet podzgal innego, ojca trojki dzieci. Facet z ranami cietymi i klutymi brzucha trafil do szpitala. Nie wiem czy przezyl.

      Kolejny raz zostalam uratowala juz tu, w Teksasie, przez moje dwie dobermanki, ktore wyprowadzalam na spacer na automatycznych smyczach, zeby sobie wachaly krzaki przy rowach. Z okolo domu, ktory miljalysmy, wyskoczyl pitbul z dyndajacym kawalkiem lancucha. Rzucil sie na mnie, poczulam szarpniecie za nogawke i wtedy wlaczyly sie psice, capnely go z obu stron i przez pare chwil widzialam tylko szamotanine i po chwili pit uciekl z piskiem kulejac.
      A psice nigdy wczesniej nie pokazaly agresji wobec ludzi i zwierzat, byly trenowane na service dogs, chcialam je zabierac do szpitali, domow opieki itp dla ludzi do glaskania, przeszly szkolenie i egzamin na Canine Good Citizen, nawet gdy policja wpadla do domu aresztowac mojego meza, kiedy mnie dusil, nie zareagowaly na paru obcych facetow z bronia.

      Nierstety, obie zmarly w ciagu ostatnich osmiu miesiecy, jedna na szybko postepujacego raka kosci, druga miala zawal.
      W miedzyczasie kupilam hybryde wilka z owczarkiem niemieckim. Zaczelam ja uczyc chodzic na smyczy, chodzilam po sasiedztwie. Niestety, jest tam malzenstwo ktore uwaza, ze jesli mieszka sie poza miastem, mozna robic wszystko, lacznie z puszczaniem wolno swojego buldoga amerykanskiego. Buldog zaatakowal nas juz trzy razy-wilczyca nie przestraszyla sie i w wieku 7 miesiecy zaatakowala buldoga, chwytajac go za szyje i probujac przegryzc tetnice, za innym razem wyrwala mu kawal skory z policzka.
      Za kolejnym razem, kiedy wlasciciele byli na zewnatrz i nie kwapili sie do odwolania psa, zagrozilam ze zadzwonie na policje. Oni w odpowiedzi zagrozili uzyciem broni. Nie chodze juz tamtedy, nie chce miec do czynienia ze swirami.

      Czesciowo z kolei o psach; kiedys jezdzilam wiecej konno. Moja wieksza klacz, rasy Tennesee Walker, ma psy gleboko w dudzie. Kiedy jadac rowem melioracyjnym wzdluz drogi, bylysmy zaatakowane przze trzy duze psy w typie kaukaza, odwrocila sie tylem, podniosla tylne kopyto i czekala, wyraznie mierzac, zeby poslac je na orbite. Na szczescie psy uciekly.
    • fitfood1664 Re: o psach będzie. 06.01.20, 22:39
      Miód na moje serce. Zakupiłam niedawno właśnie taką pipę. Piękna jak baletnica, wielka, szczekliwa, no ale cóż, jak widzi nieznajomych to kocha ich miłością wielką. Czyli jednak jest nadzieja, że się przyda... ?
    • bei Re: o psach będzie. 06.01.20, 22:46
      W moim domu rodzinnym panował zwyczaj, ze nie zamykaliśmy nigdy drzwi. Szlam do szkoły, rodzice w pracy a drzwi otwarte. W domu zostawał pies. Każdego wpuszczał, ale nikogo nie wypuszczał. Jak ktoś wszedł, mógł psa pogłaskać, pies go pilnował i nie odstępował , jak ktoś chciał znowu dotknąć klamki to powarkiwał, często przyciskał sobą do ściany.

      Pisałam już kiedys o naszym jamniczku. W nocy przychodził, budził, i musieliśmy iść za nim i przykryć go kocykiem. Gdy pojawił się w domu młodziutki rottweiler, to jamnik z zazdrości nauczył się wszystkich komend, które uczyliśmy nowego psa, po czym wytresował go sobie by w nocy okrywał go kocykiem. Przełamał famę, ze jamniki nie są inteligentne😉
    • la_mujer75 Re: o psach będzie. 06.01.20, 23:07
      Miałam ukochaną suczkę- mieszankę setera ze spanielem. Kochała wszystkich miłością wielką. A jak już ktoś coś jadł, dałaby się pokroić za cokolwiek, co się akurat jadło. Potworny był z niej łasuch. Kradła nawet słodycze z okolicznych sklepów! A gdy dostała zakaz wchodzenia (siedziała grzecznie pod sklepem), to nauczyła się kraść słodycze od dzieciaków na podwórku. Widziała takiego malucha z lodami, podbiegała, kładła się na grzbiecie i pozwalała się głaskać, a potem w mgnieniu oka, łapała loda/lizaka/batonika i uciekała! To były czasy, że się wychodziło z psem bez smyczy. No, moja po kilku takich akcjach, była prekursorką wychodzenia tylko na smyczy!

      Byłam na studiach. Przyczepił sie taki jeden do mnie. Natręt. Irytował mnie przeokropnie, a miła jeszcze byłam i mało asertywna, więc udało mu się wprosić do mnie.
      Przyszedł, siedział ze mną w pokoju, coś tam akurat jadł, jak sunia wróciła ze spaceru. Weszła do pokoju i jak to ona, od razu zaczęła się łasić. Co mnie jednak zdziwiło - nie zaczęła żebrać o jedzenie. A po kilku minutach rzuciła się na kolesia i ugryzła go w nos, gdy ten sie nad nią nachylił. Byłam w szoku. Nigdy wcześniej ani później nic takiego nie miało miejsca.
      Tego samego dnia, wieczorem, razem jechaliśmy na imprezę do znajomych z roku.
      Traf chciał, że do autobusu wszedł mój były facet. Zapoznałam panów, a mój były od razu zapytał się o rany na nosie kolesia. Po wysłuchaniu historii, odparł : "No, cóż mnie tam zawsze i psina, i pani lubiła. Życzę powodzenia, kolego" smile I dopiero wtedy zorientowałam się, że koleś na mnie leciał i dlatego pewno tak mnie denerwował, a to wyczuła moja psina.

      Była cudowna. Akceptowała wszelkie zwierzaki, które pojawiały się w domu- od myszek chińskich, przez szczury, świnki morskie po papugi.
      Z dwa razy zdarzyło się, że myszki uciekły z klatki. Psina je odnalazła i w pysku przyniosła.
      Raz nam papuga wyleciała z klatki. To samo. Złapała ją, ale nie przybiegła jej oddać. Coś mnie zaintrygowało w jej zachowaniu. Pytam się : "Niunia, co ty robisz?" Ona normalnie prawie głową pokręciła, że ona nic nie robi i w ogólę, jak śmiem ją o coś podejrzewać. Normalnie focha strzeliła. Podchodzę, a ona między łapami ma mokrą, wylizaną jedną z naszych papug. Oddała, ale przez cały dzień z wyrzutem na mnie patrzyła. Papudze nic się nie stało, ale długo potem nie chciała wychodzić z klatki na latanie.
    • solejrolia Re: o psach będzie. 06.01.20, 23:11
      Kilka nocy temu po moim terenie w nocy łazili jacyś, z latarkami. Najpierw sie wystraszyłam, i trzymałam moją owczarkę przy nodze, bo pomyślałam, że moze mysliwi, że mogą ją zwyczajnie postrzelić (z czystej pierdo.olonej zlosliwosci, że im przerywamy zabawę). Ale jednak poszłyśmy, razem, we dwie..i zanim tam doszłyśmy towarzycho wystraszyło sie, i sobie poszło .
      Boże jak ten pies przepięknie ze mną współpracował.
      Nie trenuje jej od dluzszego czasu, i nie ćwiczymy, ze wzgledu na jej zdrowie, ale to czego zdołalismy nauczyc jest super. Kazda sekunda poświęcona na szkolenie i treningi, każda złotówka zainwestowania w mega drogie leczenie i szkolenia- to wszystko pieknie mi się zwrociło tej nocy, ponieważ ja naprawdę poczułam się z nią bezpiecznie .
    • lilia.z.doliny Re: o psach będzie. 07.01.20, 06:57
      jedna z moich suk (kilka forumek.ją zna) jest.. hm... osobliwa. Duzo by pisać, ale po prostu jest. Poza tymnto wielki, przytulasny, puchaty i mieciutki pluszak. Kocha swiat. Ludzi. zwierzęta. Koty. Fafunie. Kwiaty. Muchy. Listonosza. Hydraulika. Pana barmana w naszym ulubionym pubie. Cieszy sie, kiedy po koszeniu ogrodu przylatuja na larwową ucztę szpaki i, machajac ogonem, patrzy jak jedza.
      Kiedys lezala na podlodze i jadla ukochaną pomaranczowà paprykę. Ze trzy sztuki miala obok siebie. Obok przechodzil drugi pies, prywatnie jej matka. I ona zmienila sie w nanosekunde tak, ze do dzisiaj sie nie otrzasnelam To byl blysk. Gardlowy bulgot, zle spojrzenie, wyskok, chwyt za gardlo, przewrocenie drugiego psa na grzbiet i zwycieska postawa z wyszczerzonymi zebami. To bylavJEJ papryka.
    • nangaparbat3 Re: o psach będzie. 07.01.20, 07:06
      Miałam swego czasu wyżła, taki brat-łata, kochał wszystko co żyje, żartowaliśmy, że jak złodziej przyjdzie, będzie go lizać po rękach. Któregoś wieczoru szłam z nim ulicą, a z naprzeciwka szedł jakiś mężczyzna, na pozór zwyczajny, nie zwrócił mojej uwagi. Za to pies przystanąl i zaczął warczeć dokładnie tak samo jak to opisałaś - cichutko, z głębi brzucha, przerażająco. Mężczyzna przeszedł, pies ucichł, nie wiem, o co szło, minęło ze 30 lat, a pamiętam, jakby wczoraj.
      Drugi raz słyszałam to straszne warczenie, kiedy idąc przez wieś odszczeknęłam się ujadającemu na mnie ONkowi - ten wybiegł zza płotu, podszedł do mnie, i warczał właśnie tak - cichutko i strasznie. Zamarłam z przerażenia, psów się nie boję, ale wtedy nie miałam odwagi oddychać. Staliśmy tak, on warcząc, ja na bezdechu, kiedy nagle usłyszałam jak cicho mówię: Idź do domu. Poszedł.
      Twoja opowieść jest piękna, bo jasno pokazuje, jakie śmieszne są nasze poglądy na temat zwierząt, nauczania ich, tego, co myślą, jak reagują. Nieustająco polecam wszystkie książki Fransa de Waala, a teraz jeszcze "Dziką sprawiedliwość. Moralne życie zwierząt" smile
    • massinga Re: o psach będzie. 07.01.20, 16:42
      Kiedys poszlam na plaze z moim kundelkiem. Gdy ja sie kapalam, on warowal przy ubraniu. W pewnym momencie doszedl do wniosku, ze za daleko wyplynelam i trzeba mnie ratowac. Zaczal plynac w moja strone, co bylo dla mnie duzym zaskoczeniem, bo po raz pierwszy widzialam go wchodzacego dobrowolnoe do wody. Bardzo mnie to rozczulilo.
    • alpepe Re: o psach będzie. 07.01.20, 16:56
      To raczej anegdotka rozczulająca. Kiedy moja cavi miała może ze trzy miesiące, nagle nigdzie jej nie widziałam, ale słyszałam warczenie. Warczenie dobiegało z kuchni. Wlazła pod szafkę kuchenną, taką wysoką, na dość wysokich nóżkach, a że było ciasno pod szafką, to suka dzielnie warczała, żeby ją szafka kuchenna puściła. Cóż, szafka nie puszczała, choć biedactwo próbowało ją wystraszyć. Na szczęście nadeszła pańcia, wyciągnęła za tyłek maleństwo i było po problemie.
    • maadzik3 Re: o psach będzie. 07.01.20, 17:16
      Słyszałam podobne do Twojej historie. Tak, psy odróżniają zabawę w walkę (którą nie każdy lubi) od prawdziwego zagrożenia.
      Opowieści o psach mam multum, ale chwilowo nie mam czasu pisać, spróbuję później. Moja ciapowata ukochana psica właśnie wygrzewa się na moim łóżku smile
      • verdana Re: o psach będzie. 07.01.20, 17:30
        Moja mopsica zgodziła się przyjąć parotygodniowego rudego kotka , który jak tylko wszedł do domu, to uznał, że jest jego matką. Zaczął ssać, suka nie protestowała, po dwóch dniach miała już mleko. Kot ssał ją trzy lata, aż do jej śmierci - nawet , gdy był już większy od niej. Wystarczyło, ze podchodził i szturchnął głową, a suka grzecznie układała się w pozycji do karmienia.
    • sumire Re: o psach będzie. 07.01.20, 18:11
      Pamiętam coś takiego, jak najbardziej, wiele mam psich historii, bo ja z nimi całe życie.
      Wracałam ze spaceru ze świętej już pamięci psem rodziców po zmierzchu i jakieś pijaczki się napatoczyły. To był duży pies, bardzo duży nawet, ale ogromnie łagodny. I wydał z siebie takie własnie ciche warknięcie, bardzo ostrzegawcze. Nigdy wcześniej ani nigdy później nie zawarczał w taki sposób. To było po psiemu wyartykułowane "sp.....".
      Ale to był cudowny, wyjątkowy pies. Kiedy mój tata był naprawdę kiepsko chory, psiuch przychodził spać pod łóżkiem, czego normalnie nie robił, bo w sypialni było mu zbyt ciepło.
      Jego następca jest nieco dupowaty i nerwowy, ale za to jest świetnym tropicielem i potrafi otwierać lodówkę.
    • pani-nick Re: o psach będzie. 07.01.20, 18:35
      Moja suczka zawsze mnie próbuje pocieszać, jak widzi ze jestem smutna. Trudno mi to opisać, ale ona jest wtedy tak smutna, ze żeby jej nie martwić staram się uśmiechać.
    • cauliflowerpl Re: o psach będzie. 07.01.20, 19:19
      Moja nieżyjąca już kotka pewnej letniej nocy zaczęła drzeć japę jak opętana. Wstałam, poszłam do drugiego pokoju i zobaczyłam, że przez otwarte na oścież okno (osiatkowane, luzik) do pokoju wlewa się woda, sporo już było na podłodze.

      Kotka się uspokoiła jak tylko zobaczyła, że zrozumiałam o co jej chodzi.
    • vinca Re: o psach będzie. 08.01.20, 01:09
      Mam psa od bardzo niedawna, ale kilka dni temu sprawiła że ciary mi po plecach przeszły. Podczas spaceru zblizylysmy się do miejsca w którym niedawno zderzył się wypadek i ktoś zginął. Stoję tam znicze, leży wiązanka. Moja psina zatrzymała się kilka metrów przed tym miejscem i za Chiny ludowe nie chciała tam podejść, jakby wrosla w ziemię. Ogon pod siebie, skulona ze strachu ciągnęła w przeciwna stronę. Dziwne to byłouncertain

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka