bukietlisci
06.01.20, 19:45
Miałam kiedyś sukę. koncertowo oblewała wszystkie egzaminy, jak pozorant się zbliżał machając kijem - panna bardzo się cieszyła , przynosiła drugi patyczek i rzucała pozorantowi pod nogi. względnie wywalała brzuch na wierzch i machałą ogonem. a była kupiona jako pies obronny. wygląd miała odpowiedni, nawet mogła nim postraszyć - dopóki jej się morda nie zaczęła cieszyć. pogodziłam się, że to ja jej muszę bronić, jakby co.
kiedyś wracałyśmy z nocnego spaceru. z bramy kamiennicy wyszło dwóch panów . zamiary mieli złe. nie machali niczym, żaden nawet nie zdążył się odezwać. panna przybiegła ( bo szlajała się gdzieś z tyłu) , stanęła między mną a panami i zaczęła cichutko warczeć. nic więcej. i to było tak przerażające, tak oczywiste że zaraz się na nich rzuci - że i ja i panowie natychmiast to wiedzieliśmy. panowie powolutko wycofali się i zniknęłi w bramie. a ona polizała mnie po ręce i ... poprowadziła dalej. serio. moja dupowata ciapa . nigdy wcześniej tak się ne zachowała ale też nigdy wcześńiej nie groziło mi prawdziwe niebezpieczeństwo. przez swoje długie życie jeszcze raz miała okazję pokazać złym ludziom że z nią nie warto zaczynać.
czy Wasze psy sprawiły, że nagle zaczęłyście postrzegać je zupełnie inaczej? dawajcie, uwielbiam historie o zwierzakach.