Dodaj do ulubionych

Do tych co znają się na alimentach

15.01.20, 23:38
Słuchajcie rozstałam się z partnerem w sierpniu 2018. Odeszłam i wyprowadziłam do swojego mieszkania. Z dzieckiem 3 letnim. Moje zarobki Ok 3000 tys netto. Ojca zarobki Ok 20.000 tys netto. Prace ma w firmie państwowej wiec i zarobki uczciwie udokumentowane.
Dziecko ma problemy zdrowotne. Potwierdzone przez lekarza na co są dokumenty. Utrzymanie jest drogie, leki, jedzenie wizyty lekarskie, na wszystko są dokumenty. Samo jedzenie kosztuje bardzo dużo bo ma alergie. Dużo choruje, ma uczulenia na leki, nie jest wskazany pobyt w przedszkolu wiec dzieckiem za darmo opiekuje się moja mama w domu.
Ojciec kredytów żadnych nie ma, obciążeń także innych finansowych nie ma, w sadzie przedstawiłam rożne dokumenty np. potwierdzające np. drogie wycieczki 2 razy w roku za 30.000 tys do Australii czy Seszele.
Ojciec dziecka nie zabiera go na noc do swojego domu, tylko przyjedzą do mnie i siedzi z nim 2 razy w tygodniu po 9 godzin jak jestem w pracy.( ostatnio przyjezdza tylko jeden dzień w tygodniu )

I teraz się zaczyna... w listopadzie 2018 złożyłam wniosek o zabezpieczenie alimentów. Do tej pory Ex płacił mi 500 zł na dziecko i na tyle zostało zatwierdzone to w sadzie. W uzasadnieniu wyroku było napisane, ze nie złożyłam dokumentów, dowodów itp... wszystko to jest nieprawda bo miałam kilkadziesiąt stron dowodów. Wyrok jak z kosmosu.
Mam adwokata. Podobno dobrego. Kazała moja adwokat mi złożyć apelacje w sadzie apelacyjnym gdzie terminy sa bardzo długie. Dopóki nie odbędzie się sprawa w sadzie apelacyjnym o ustalenie zabezpieczenia to nie może się odbyć sprawa o alimenty w sadzie okręgowym.
Pani adwokat uważa, ze to dobra droga bo powinnam dostać wyższa kwotę zabezpieczenia alimentów i to będą pewne pieniądze a jak będzie sprawa o alimenty w sadzie rodzinnym to mój Ex może się odwoływać i sprawa w sadzie będzie trwała nawet 2-3 lata. I znając chciwość i paskudny charakter mojego Ex to wiem, ze tak będzie.
Do dnia dzisiejszego czyli przez ponad rok czekam na rozprawę w sadzie apelacyjnym i nikt nie wie kiedy się odbędzie...
Alimenty na chore dziecko będę miała zasadzone pewnie po Ok 5 latach.
Ojciec nie dokłada się w zaden sposób finansowy do jego wychowania. Kilka razy byli na frytkach w mc donaldzie, raz był w kinie.
Finansowo pomagają mi rodzice.
Co byście zrobiły w mojej sytuacji? Czy można coś zrobić? Wszelkie rady będą miłe widziane


Obserwuj wątek
    • mysiaapysia Re: Do tych co znają się na alimentach 16.01.20, 00:05
      A składałaś wniosek o przyspieszenie rozpoznania odwołania? Naciskaj na adwokata, żeby działał. A nawet sama pojedź do sądu i wypytaj w sekretariacie o najbliższe terminy. Nawet jeśli masz pełnomocnika możesz sama działać, zwłaszcza w kwestii przyspieszenia sprawy..
    • berdebul Re: Do tych co znają się na alimentach 16.01.20, 08:51
      Zarabiasz 3000 czy 3000 tysięcy, bo to jednak spora różnica. tongue_out
      Jeżeli adwokat nie pomaga, to zmień. Jeżeli to kwestia terminów, to cźekaj i zbieraj dowody.
      Musisz spójnie opisywać sytuację, podobnie w sądzie. Ten opis jest chaotyczny, niegramatyczny i czyta się go źle. Może stad taki dziwny wyrok. Musisz być opanowana i logicznie przedstawiać swoje racje, lub musi to zrobić Twój adwokat.
    • koktajlowe Re: Do tych co znają się na alimentach 16.01.20, 09:46
      Dziwny sąd i dziwny adwokat.
      Dziwny też wyrok mówiący o 500 zł na dziecko przewlekle chorujące od ojca z pensją państwową 20 tyś (swoją drogą skoro to praca w firmie państwowej, to ministrem jest jakimś? w zarządzie spółki skarbu państwa?). Jeszcze o takim wyroku nie słyszałam, może 1 zera nie dopisałaś?
      Przede wszystkim zmień adwokata. Nie wiem jakie dowody złożyłaś, muszą być imienne faktury, zwykłe paragony i oświadczenia sąd ma spokojnie prawo odrzucić i słusznie.
      Chciwość i paskudny charakter faceta nie mają wpływu na czas trwania sprawy o alimenty jeśli będziesz miała właściwie oszacowany koszt utrzymania dziecka, musisz dostać co najmniej połowę wyliczonej kwoty i nikt łaski nie robi w przypadku takich zarobków ojca.
      Chyba, że ojcem jest jakiś partyjnie powiązany urzędas, to wówczas, kto wie...
      • profes79 Re: Do tych co znają się na alimentach 16.01.20, 09:49
        Żeby zarabiać 20 tysięcy to chyba musiałby być dobrze usadzonym politycznie przedstawicielem w spółce państwowej i to na wysokim szczeblu bo w administracji rządowej to takie pieniądze może konstytucyjni ministrowie na oczy widzą.
        • koktajlowe Re: Do tych co znają się na alimentach 16.01.20, 09:52
          "Żeby zarabiać 20 tysięcy to chyba musiałby być (...)"

          No też mnie ten fakt (?) zastanawia... Nie wiem na jakim stanowisku w państwowej firmie (?) zarabia się 20 tys. netto.
          • triss_merigold6 Re: Do tych co znają się na alimentach 16.01.20, 10:06
            Spółki skarbu państwa, zarządy firm powoływanych do realizowania konkretnych zadań i podlegające urzędom centralnym, Lasy Państwowe...
          • lauren6 Re: Do tych co znają się na alimentach 16.01.20, 10:41
            Na ematce króluje mit, że jak budżetówka to na pewno zarabia pensję minimalną lub niewiele powyżej. To jest bzdura, bo budżetówka budżetówce nie równa.
            • triss_merigold6 Re: Do tych co znają się na alimentach 16.01.20, 10:43
              Bo panie nie sięgają ponad perspektywę osrodka pomocy społecznej okienko "zasiłki" czy wydziału komunikacji ageodezji w urzędzie gminy.
              • triss_merigold6 Re: Do tych co znają się na alimentach 16.01.20, 10:44
                albo geodezji
                • profes79 Re: Do tych co znają się na alimentach 16.01.20, 10:57
                  Ale ja sięgam. 20 koła netto w budżetówce to naprawdę trzeba mieć dobrze poparte plecami stanowisko. 20 koła w spółce SP już jest bardziej realne ale znowu - na odpowiednim stanowisku popartym odpowiednimi plecami. I to na stanowisku pozwalającym na ominięcie ustawy kominowej. To nie jest kwestia "niemożliwe". To jest kwestia tego, że takich pieniędzy bez jakiegokolwiek wsparcia politycznego nie ma w budżetówce szansy osiągnąć. Wyższe stanowiska w służbie cywilnej mają pułap 8,0 narzucony ustawowo (a dokładniej rozporządzeniem RM) - te 8,0 to obecnie trochę ponad 15k brutto...
            • koktajlowe Re: Do tych co znają się na alimentach 16.01.20, 10:56
              "Na ematce króluje mit, że jak budżetówka to na pewno zarabia pensję minimalną lub niewiele powyżej. To jest bzdura, bo budżetówka budżetówce nie równa. "

              Nie wiem jaki mit króluje, wiem, że w budżetówce można zarobić sensowne pieniądze, osobisty teść zarabiał pięciocyfrową kwotę na wysokim stanowisku, jednak nadal nie 20 tys. netto (czyli prawie 30 tys brutto).
        • thea19 Re: Do tych co znają się na alimentach 16.01.20, 10:10
          eee tam, a ile zarabiały asystentki glapińskiego?
        • michalinalis Re: Do tych co znają się na alimentach 28.01.20, 21:38
          Byle chirurg w państwowym szpitalu bierze ok 30 tys miesięcznie na kontrakcie
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Do tych co znają się na alimentach 16.01.20, 10:22
      Tu znajomość na alimentach nie ma nic do rzeczy, bo jeśli faktycznie jest jak napisałaś to i za 5 lat będziesz dostawać 500 zł.
      No chyba, ze z ręką na sercu spóźniłaś się w dostarczeniu materiałów.
      Jak nie to widać że papa ma znajomości.
    • malanieszczesliwa Re: Do tych co znają się na alimentach 28.01.20, 21:24
      Mam zasadzone, kilka dni temu zabezpieczenie 1000 zł. Koszty wszystkie uwzględnione, pan sędzia uznał ze ojciec zabierając dziecko 2-3 razy w tygodniu na 10 godzin sprawuje piecze naprzemienna i nie dał więcej. Ma być na sprawie o alimenty.
      A tata dziecka tak się wkurzył, ze powiedział ze jak dziecko ma mieć ojca to mam mu ja wozić rano i przyjeżdżać po nią wieczorem. Tak 35 km w jedna stronę.
      I trwa w tym drugi tydzień... to tak w nawiązaniu do jego uczuć i tęsknoty do dziecka, które to często podkreślał w pismach do sądu.
      • kochamruskieileniwe Re: Do tych co znają się na alimentach 29.01.20, 07:04
        Dziewczyno - zbieraj dowody, na to co mówi ojciec dziecka (maile np.). Czeka Cie sprawa o alimenty. Wtedy nie będzie mógł pisać o uczuciach i tęsknocie za dzieckiem. I wyklucza to opiekę naprzeminną...
      • jak.z.nut Re: Do tych co znają się na alimentach 29.01.20, 07:58
        Alimenty to Twoj najmniejszy problem niestety.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka