Dodaj do ulubionych

Niszczę piękną miłość

17.01.20, 16:10
Spokojnie, nie weszłam w żaden romanssmile Sprawa w gruncie rzeczy dotyczy pracy i powiedziałabym, że jest absurdalna. Otóż dwa miesiące temu rozpoczęłam pracę. Zostałam przyjęta na stanowisko już obsadzone przez chłopaka zatrudnionego tylko na sezon i który w kwietniu powinien wrócić do siebie (chodzi o sektor turystyczny, chłopak jest z zupełnie innej części Włoch i jako że u niego teraz jest teraz martwy sezon, dyrekcja postanowiła wysłać go w moje strony). Założeniem dyrekcji było, że on wdraża mnie do pracy, a po jego wyjeździe ja obejmuję jego stanowisko już jako osoba samodzielna.
Chłopak ten jakiś czas temu poznał dziewczynę (która współpracuje z naszą strukturą, ale nie jest w niej bezpośrednio zatrudniona). Dziewczyna na początku była wobec mnie neutralna, jednak po ostatniej wizycie dyrekcji i ogólnym przypomnieniu dyrektora, że zbliża się kwiecień i muszę stawać się coraz bardziej autonomiczna, bo niedługo zostanę sama na tym stanowisku, zaczęła się zachowywać bardzo niemiło plus utrudniać życie zawodowo. np. nie informować o wszystkim co zrobiła (a to jej obowiązek), zostawiać rzeczy nie na swoim miejscu itp...widząc co się dzieje postanowiłam nie wchodzić z nią zbytnio w interakcje i do wszelkich komunikacji wysyłać głównie tego chłopaka, ewentualnie inną osobę będącą ze mną na zmianie. Poporosiłam też by robić więcej zmian popołudniowych (wtedy się na nią nie napotykam), jakkolwiek kierowniczka zdecydowała, że zmioany poranne też są ważne i dziś wylądowałam na zmianie porannej. Siedzę w biurze i stukam w komputer gdy zjawia się ona i mi mówi, że musimy porozmawiać. I prosi mnie bym zrezygnowała ze stanowiska, bo wtedy dyrekcja zaproponuje jemu, by został i wtedy on zostanie na miejscu. Powiedziałam jej wprost, że chyba coś się jej pomyliło, sytuacja od początku była jasna, mi zależy na tej pracy i jestem tu po to, by nauczyć się i móc pracować, a nie by wspierać czyjąś miłość. Jak chcą być razem, to niech chłopak na własną rękę szuka pracy (w okolicy jest sporo hoteli). No i dziewczyna w płacz, że ja niszczę ich miłość, jestem niedobra i popamiętam.
I teraz tak: bezposrednio ona niewiele może mi zrobić, ale może utrudniać życie zawodowo. Z jednej strony sytuacja komiczna, z drugiej trochę mnie stresuje, bo w mojej pracy współpraca i dobre stosunki są bardzo ważne. Co śmieszne ten chłopak uczy mnie bardzo chętnie, jest pomocny, nigdy nie dał mi odczuć, że mogę być jego konkurencją czy coś w tym stylu.
Co wy byście radziły?
Obserwuj wątek
    • cauliflowerpl Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 16:19
      Poinformować przełożonych jak najszybciej. Bez szczegółów, bez opowiadania, co do tej pory zrobiła, po prostu uprzedzić wypadki: ta osoba, z powodów osobistych może mącić w Twojej pracy.
    • pade Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 16:21
      Chyba poinformowałabym przełożonych. Nie, że niszczę czyjąś miłośćbig_grin tylko, że dana osoba prosiła mnie o rezygnację z pracy i w związku z tym, że nie zamierzam rezygnować, obawiam się, że mogą się pojawić z jej strony utrudnienia.
      • arista80 Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 16:26
        Myślę, że kierowniczka widzi, że zależy mi, bo codziennie jestem z nią w kontakcie i ostatnio sama wyszłam z inicjatywami. Nie wiem też co ona może zrobić w stosunku do niej, bo ta dziewczyna nie jest pracownikiem na umowie, tylko pracownikiem firmy wykonującej usługi dla naszej struktury.
        Zastanawiam się też czy nie pogadać z tym chłopakiem. Do tej pory nie chciałam w nic ingerować, ale może jak on z nią pogada, to może coś do niej dojdzie.
        • pade Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 16:35
          To nie o to chodzi. Ty masz porozmawiać z przełożoną po to, by miała świadomość, że Twoja praca będzie teraz utrudniona i, że może się zdarzyć sabotaż. Skontaktować się z tą firmą też może.
          Rozmawianie z chłopakiem, czyli de facto naskarżenie na dziewczynę, będzie jeszcze większym "niszczeniem miłości".
          • prezent_urodzinowy Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 16:45
            Otóż to. Plus nie unikaj konfrontacji - Twoje proszenie o konkretne zmiany i załatwianie spraw z nią przez osoby trzecie może zostać źle odebrane (i wcale bym się nie zdziwiła). Na razie laska - jakiś wolny elektron - dyktuje warunki etatowemu pracownikowi, to śmieszne, ale za chwilę może stać sie straszne.
          • anorektycznazdzira Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 12:16
            dokładnie!
        • cruella_demon Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 16:50
          Ty głupia jesteś czy jaka?
          Nie chodzi o to co kierowniczka widzi, tylko o to, że laska przy pierwszej sposobności podłoży ci konkretną świnię.
          • cauliflowerpl Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 17:23
            "Ty głupia jesteś czy jaka?"
            Serio, musisz tak ostro?
            • cruella_demon Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 17:42
              Muszę, bo to już kolejny wątek aristy z cyklu "Marceli Szpak dziwi się światu".
              Ostatni był zdaje się, "czy można zarazić się rakiem od chorego kota".
        • hanusinamama Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 17:11
          Tym bardziej musisz powiedzieć.
    • annajustyna Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 16:22
      A chlopak o tej milosci wie w ogole?
      • iberka Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 16:27
        O tym samym pomyślałam 😂
      • arista80 Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 16:27
        Nie mam pojęcia, bo ja nie gadam z nim o niej. Wiem, że razem wychodzą, robią wycieczki, ale nigdy się nie interesowałam jego planami wobec niej.
    • pani-nick Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 16:34
      Pogadalabym z chłopakiem smile)) lepiej żeby go ostrzec przed wariatka.
      • pade Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 16:36
        To może grozić wieelką zemstąbig_grin
        • bi_scotti Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 16:45
          Osoba jest completely nieprofesjonalna. Moze mloda, moze niedoswiadczona … whatever … Zapisuj przypadki, w ktorych nie wypelnia swoich obowiazkow/zobowiazan powodujacych utrudnienia w Twojej pracy (z datami) a przede wszystkim otwarcie poinformuj swoja przelozona, ze taka sytuacja ma miejsce, dobrze by bylo gdyby przelozona robila przy Tobie notatki z rozmowy zeby slad pozostal. Innej drogi nie ma. To ktos z HR albo bezposredni supervisor powinien z ta osoba porozmawiac o granicach pomiedzy zyciem prywatnym i zawodowym. Good luck w nowej pracy smile Cheers.
        • gama2003 Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 20:43
          Vendettą
    • cruella_demon Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 16:49
      Natychmiast po tej rozmowie poszłabym do przełożonych.
      • hanusinamama Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 17:13
        Ja tez. Tutaj jest problem bo to jest osoba z firmy współpracującej. Wiec tym bardziej moze być dym. Nie wiem tez czy bym nie porozmawiała z chłopakiem, ze jestem w niekomfortowej sytuacji, ze mi jest przykro ze sie muszą rozstać ale ze od poczatku było wiadomo jak sprawa stoi.
    • lacunalegis Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 17:53
      Na Twoim miejscu pewnie poszłabym do przełożonego, ale, w miarę możliwości, opowiedziała całą historię tak, żeby nie narobić kłopotów temu chłopakowi. Cokolwiek go z dziewczyną łączy lub nie łączy, to pewnie nie chciałby, żeby było to roztrząsane przez pracodawcę w miejscu pracy.
    • anika772 Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 20:12
      A czy on w ogóle jest świadomy tej pięknej miłości?
    • snakelilith Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 22:43
      A ja w odróżnieniu od innych nie poszłabym do przełożonych, w każdym razie nie na tym etapie. Istnieją sytuacje życiowe, kiedy ludzie zachowują się nieco emocjonalnie i to może być taka sytuacja dla tej dziewczyny. Nigdzie nie jest powiedziane, że będzie podstawiać ci świnie. Być może po wyjeździe chłopaka opamięta się, przepłacze i jej minie, a jak zakapujesz teraz do przełożonych, to może ci tego właśnie nie zapomnieć. Bo to jest pewnego rodzaju świństwo. Nie wszystkie konflikty załatwia się biegnąć jak skarżypyta do mamusi, czyli szefa. Chciałabyś, by ktoś tak postąpił z tobą? Bo ja nie. Wolałabym jasną, wyjaśniającą rozmowę, która właśnie miała między wami miejsce. Ja zanotowałabym sobie tylko datę rozmowy, jej przebieg i ewentualne trudności, które ci robi. Z doświadczenia wiem też, że szefowstwo nie ceni sobie pracowników, którzy w konfliktowych sytuacjach nie potrafią być asertywni i z każdą pierdołą przylatują do nich, tym bardziej na początku pracy, kiedy nie potrafią jeszcze ocenić, coś ty za jedna. Więc możesz zaszkodzić też sobie. Jak na razie to ona nie zrobiła ci tak naprawdę niczego złego. W najgorszej sytuacji wyprze się i wyjdziesz na intrygantkę i konfilktową babę. A może jak zatrzymasz tajemnicę tej rozmowy dla siebie, to ci kiedyś nawet za to podziękuje i będzie ci się z nią dobrze pracowało. Po co robić sobie już na początku wrogów? Nie wiesz też, co pomyślą o twoje akcji inni w firmie. Jesteś nowa i mogą uznać cię za kapusia, nie będziesz miała z takim imidżem łatwego życia.
      • pade Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 23:09
        Ta dziewczyna JUŻ utrudnia autorce pracę.
        Co jej da notowanie, jeśli kilka razy nie otrzyma istotnej informacji przez co zawali sprawy i klienci będą mieli pretensje? Co ma zrobić z tymi notatkami?
        Tłumacząc się po fakcie wyjdzie na osobę niewiarygodną.
        • pade Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 23:12
          Dodam jeszcze, że dla mnie ktoś, kto każe mi rzucić pracę, bo komplikuję mu życie, jest niespełna rozumu i trzymałabym się od takiej osoby z daleka.
          • snakelilith Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 23:38
            Autorka nie napisała, że są to jakieś ogromne utrudnienia, równie dobrze mogą być to efekty rozkojarzenia dziewczyny, czy innych problemów, co może ta dziewczyna twierdzić przyparta do muru. Oskarżenia przed przełożonym muszą mieć ręce i nogi, a nie wynikać z widzimisię i jednej emocjonanej prywatnej rozmowy, w której mogły paść różne słowa, ale nie było żadnych konkretnych gróźb. Powtarzam jeszcze raz, takie coś może autorce wątku nie pomóc, a zaszkodzić. Należy być asertywnym, robić swoją pracę, dbać o prawidłowy stosunek służbowy do kolegów, w razie czego upomnieć się o potrzebne informacje i nie wciągać się w prywatne sprawy albo z prywatnych robić służbowe. To, co łączy tę dziewczynę z kolegą nie jest też sprawą przełożonych. Kolega sobie też pójdzie, ale ta dziewczyna zostanie i na tym etapie nie należy robić sobie z niej wroga. To może nam bowiem długoterminowo bardziej zaszkodzić. A notowanie da jej coś, gdyby sytuacja wybuchła i potrzebne będę dokładne informacje w rozmowie z przełożonymi, ale nie widzę powodu, dla którego należy oczekiwać najgorszego. Zakładanie, że dziewczyna jest niespełna rozumu, to bowiem spore nadużycie. Jesteś jej psychiatrą, albo lekarzem, że pozwalasz sobie na takie oceny? I pewno praca aristy też nie polega na stawianiu takich diagnoz. Na tym etapie profesjonalne ignorowanie jest najlepszą strategią. Osobiście nie podoba mi się też w tym wątku kokietowanie i solidaryzowanie się z chłopakiem i bezpardonowe traktowanie dziewczyny. Nie wiemy o co między nimi chodzi, ale jeszcze raz, on sobie pójdzie, ona zostanie i to z nią trzeba będzie pracować. Czasem trzeba być dyplomatycznym i myśleć nieco dalej niż na długość pierwszego odruchu.
            • pade Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 23:57
              Dziewczyna chce by autorka rzuciła pracę, gdy ta odmawia - grozi, że ją popamięta. Sorry, ale takie zachowania NIE SĄ NORMALNE. I kropka. Nie muszę być psychiatrą by to stwierdzićbig_grin
              • pade Re: Niszczę piękną miłość 17.01.20, 23:58
                I co to za pytanie: czy mam kompetencje do wystawiania takich ocen? Halo, tu jest forum! Tu się ocenia, zachowania, sytuacje, wszystko.
                • snakelilith Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 00:12
                  Na własny użytek możesz sobie myśleć co chcesz, ale nie radzę ci tego robić w rozmowie z przełożonym. big_grin Ja osobiście oceniam tę sytuacją mniej poważnie niż ty. Nie widzę osobistych gróźb, a pewną desperację dziewczyny, o której niewiele wiem i nie znam też szczegółów jej relacji z tym chłopakiem. Wygląda na to, że działa z własnej inicjatywy, coś tam między nią, a tym chłopakiem nie gra, a ja, czyli arista, przypadkowo wpadłam pomiędzy fronty. Nie odbieram więc tego osobiście i dopóki nie widzę solidnej agresji wyrażonej w prawdziwie udokumentownym wrogim zachowaniu, nie robię z igły widły. Nie lubię widzieć się w roli ofiary, a tym byłoby kapowanie do przełożonych. Nie wiesz też, czy rozmowa z przełożnym coś w ogóle da, a może postawić cię w brzydkim świetle intrygantki i/albo słabej psychicznie malkontentki. Jeszcze ktoś puści potem plotę, że chcesz odbić dziewczynie chłopka i po co te stresy w pracy? Coś takiego może ciągnąć się w firmie długo jak smród w gaciach, a z dziewczyną i tak trzeba będzie pracować, bo na jej dyscyplinarne zwolnienie jest za mało.
                  • pade Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 00:24
                    Ja bym rozważała to jeszcze inaczej: czy aby na pewno chcę się codziennie zastanawiać, czy już mi panna wywinęła numer, czy jeszcze nie, i żyć w ciągłej czujności? Czy wolę to jednak zwalić na przełożonych, niech oni się tym martwią?
                    Wobec niektórych osób dyplomacja nie działa. No i przede wszystkim, nie wiem czy miałabym ochotę kombinować, jak tu postępować z osobą niestabilną emocjonalnie. To jest cholernie męczące. Ale być może są ludzie, którzy lubią takie gierki, dreszczyki emocjibig_grin
                    • snakelilith Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 01:00

                      Za dużo myślisz pade. wink Tu nie ma nad czym bowiem myśleć, to, czy dziewczyna wywinie ci jakiś numer zobaczysz prędzej czy później, ale asekurowanie się na zapas, jest trochę infantylne i nie świadczy o asertywności. Raczej o kimś, kto lubi widzieć się w roli ofiary i chce, by ktoś tam wyższej rozwiązał za niego problemy. Tu należy bardzo uważać, bo zachowując się tak, wysyłamy w eter sygnał, że jesteśmy łatwymi ofiarami mobbingu. To wyczuwają inni i i paradoksalnie nie poprawimy sobie tym sytuacji w firmie. Przełożony ma bowiem też bardzo często ograniczone pole działania i jego decyzja może nie być dla ciebie korzystna. Może z braku innych możliwości na przykład przenieść właśnie ciebie na mniej odpowiedzialne stanowisko, gdzie z daną osobą kontaktu mieć nie będziesz, ale nie o to chyba chodzi? Nasze wyobrażenia o tym, że przełożony pogrozi dziewczynie paluszkiem, nas poklepie po plecach i wszystko będzie cacy, są często bardzo naiwne. Przełożeni to bowiem też tylko ludzie i mogą kierować się sympatiami i antypatiami, a ta dziewczyna jest tam dłużej i nie wiesz, jaką ma pozycję w nieoficjalnej hierachii. Można oczywiście tupać nóżkami i domagać się egzekucji domniemanego oprawcy, ale takich ludzi się nie lubi, życia nie zmienisz. Lepiej więc zachowywać się ugodowo. Zapewnić sobie silną pozycję w firmie przez kompetencję, asertywność i profesjonalność, a nie przez kapowanie i donoszenie prywatnych problemów pracowników do dyrekcji.
                      Nie bierz też wypowiedzi forumek w tym wątku zbyt poważnie, bo gdy chodzi o problemy innych, to łatwo się pisze w stylu "wystaw walizki". Gdy chodzi o nasze życie nieco dłużej zastanawiamy się, czy pierwsza reakcja, która przyszła nam do głowy, jest na pewno korzystna. big_grin
                      • pade Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 01:31
                        Nie nazwałabym absolutnie unikanie osób niestabilnych emocjonalnie stawianiem siebie w pozycji ofiary. Ba, w przypadku relacji z takimi osobami asertywność i profesjonalizm można sobie w kieszeń wsadzić, chyba, że jak pisałam wyżej, ma się stalowe nerwy i lubi się ten "dreszczyk emocji".
                        Ja tam w pracy wolę pracować.
                        A piszę trochę z doświadczenia. Moje byłe, na szczęście, szefowe to typowe narcyzy, a w jednej z firm 50% załogi to panie w wieku 55+. Można było zwariować. Tam się nie liczył profesjonalizm tylko barometr nastrojówbig_grin Każdy dzień w pracy to jak chodzenie po polu minowym. A daj spokójbig_grin Ja tam wolę stabilnych psychicznie za współpracowników.
                        • snakelilith Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 02:09
                          Oj, pade, każdy człowiek, nawet ten najbardziej stabilny, może kiedyś znaleźć się w sytuacji kiedy puszczą mu nerwy. Ocenianie więc tej dziewczyny przez pryzmat jednego desperackiego zachowania w obliczu, jak chyba wygląda, nieszczęśliwej miłości, nie jest fair. Zagrożenie od niej wychodzące nie jest jeszcze aż tak duże, by tłumaczyło to zachowanie na wyrost i to tylko dla naszej potrzeby świętego spokoju. Jak pomyślisz na spokojnie, to nie znajdziesz w wypowiedzi aristy żadnego dowodu na prawdziwą osobistą szkodę i prawdziwą niechęć. Ta dziewczyna się miota i przy okazaji dostało się osobie, która ma zastąpić jej ukochanego. Z tego powodu nie ma potrzeby wzywać policji, interpolu i chłopaków z rosyjskiej mafii, nie ma też po co od razu kablować do szefa, tym bardziej. że sama wiesz, że szef nie zawsze działa jak Salomon i można wejść w miny, a przecież wystarczyło tylko dreptać wyznaczoną ścieżką i nie przejmować się, że ktoś porzucał w ciebie skórkami banana, bo jest akurat w kryzysie. Ja osobiście kupiłam bym dobre ciacho i poszła do laski pogadać. Takie tam, że bardzo ci przykro, ale decyzja zapadła, tobie na tej pracy zależy i jest za późno na jakiekolwiek zmiany. I, że nie jest to osobiście przeciwko niej, ale nic o tej relacji nie wiedziałaś i może powinna to jakoś przegadać i rozwiązać z chłopakiem, bo ty nie chcesz nikomu w żaden sposób robić przykrość. Wziąć ją na dobroć, zrozumienie i ugodę, w końcu to nie twoja wina, że ten facet chce odejść. Dać jej szansę na opamiętanie się, a ty masz jeden dobry uczynek w niebie na plus. big_grin
                          • tt-tka Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 03:03
                            snakelilith napisała:

                            > Oj, pade, każdy człowiek, nawet ten najbardziej stabilny, może kiedyś znaleźć s
                            > ię w sytuacji kiedy puszczą mu nerwy. Ocenianie więc tej dziewczyny przez pryzm
                            > at jednego desperackiego zachowania

                            To nie bylo zachowanie ani jedno, ani desperackie. Jak nam napisano, panna nie wywiazuje sie z obowiazkow sluzbowych, by utrudnic prace autorce. Raczej na zimno, w desperacji to by jej ewentualnie mogla kawe na lapka wylac.

                            . Z tego powodu nie ma potrzeby wzywać policji, interpolu i chłopaków z rosyjs
                            > kiej mafii,

                            A ktos to postulowal ?

                            >nie ma też po co od razu kablować do szefa,

                            Imo jest. Zawalanie obowiazkow przez wspolpracownice, z premedytacja, jak sie okazuje, to na pewno powod.
                            • snakelilith Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 14:48
                              tt-tka napisała:


                              > To nie bylo zachowanie ani jedno, ani desperackie. Jak nam napisano, panna nie
                              > wywiazuje sie z obowiazkow sluzbowych, by utrudnic prace autorce. Raczej na zi
                              > mno, w desperacji to by jej ewentualnie mogla kawe na lapka wylac.

                              Jak na razie chodziło tylko o zatrzymanie pewnych informacji. Nie ma mowy o "niewywiązywaniu się z obowiązków służbowych" i nie wiesz, czy przełożeni tak to właśnie będą widzieć, bo nie wiesz, co dziewczyna tam jeszcze robi, jak robi, jaką jest pracownicą i czy przełożeni są z niej ogólnie zadowoleni. Nie ma też dowodów na to, że zrobiła coś na zimno, a przynajmniej nie można jej tego udowodnić. Przytoczysz rozmowę o chłopaku, to może się wyprzeć i postukać się w czoło. I kto wyjdzie na wariatkę? Masz bowiem na to dowody? I co odpowiesz, gdy przełożony zapyta, co z tą informacją ma w ogóle zrobić? Może kompletnie go to nie obchodzi? W jaki sposób udowodnisz, że ci groziła i czym przed wszystkim? I skąd pomysł, że akurat tobie uwierzą? Osobie nowej, którą trzeba przyuczać i jeszcze na dobrze nie zaczęła pracować, a już przychodzi z historiami i mąci?
                              • tt-tka Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 14:53
                                Przekazywanie info na biezaco i raportowanie jest sluzbowym obowiazkiem dziewczyny.
                                Nie wywiazala sie, jak wynika ze startera, juz kilkakrotnie.
                                Owszem, zglosilabym.

                                Na rozmowy prywatne z osoba, z ktora jestem zwiazana wylacznie sluzbowo, mozna nie miec ochoty. Tym bardziej na lagodzenie sytuacji po takim, jak opisany, wystepie tej osoby. Autorka jest pracownica instytucji, a nie terapeutka pani.
                          • pade Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 13:12
                            snakelilith napisała:

                            > Oj, pade, każdy człowiek, nawet ten najbardziej stabilny, może kiedyś znaleźć s
                            > ię w sytuacji kiedy puszczą mu nerwy. Ocenianie więc tej dziewczyny przez pryzm
                            > at jednego desperackiego zachowania w obliczu, jak chyba wygląda, nieszczęśliwe
                            > j miłości, nie jest fair.

                            Pod warunkiem, że dziewczyna ma 16 lat.
                            Owszem, każdy może mieć czasem gorszy dzień. Może krzyknąć, powiedzieć coś złośliwego, odmówić, strzelić focha. Jednakże prośba by ktoś zwolnił się z pracy i grożenie konsekwencjami po odmowie to już jest inny, dużo grubszy kaliber.
                            I te konsekwencje JUŻ się pojawiły. Więc dziewczyna nie groziła wyłącznie słownie i tylko wcieliła słowa w czyn.

                            Zagrożenie od niej wychodzące nie jest jeszcze aż tak
                            > duże, by tłumaczyło to zachowanie na wyrost i to tylko dla naszej potrzeby świ
                            > ętego spokoju. Jak pomyślisz na spokojnie, to nie znajdziesz w wypowiedzi arist
                            > y żadnego dowodu na prawdziwą osobistą szkodę i prawdziwą niechęć.

                            Nie przekazała informacji, które miała obowiązek przekazać. Czyli wprowadziła w błąd.

                            Ta dziewczy
                            > na się miota i przy okazaji dostało się osobie, która ma zastąpić jej ukochaneg
                            > o. Z tego powodu nie ma potrzeby wzywać policji, interpolu i chłopaków z rosyjs
                            > kiej mafii, nie ma też po co od razu kablować do szefa, tym bardziej. że sama w
                            > iesz, że szef nie zawsze działa jak Salomon i można wejść w miny, a przecież wy
                            > starczyło tylko dreptać wyznaczoną ścieżką i nie przejmować się, że ktoś porzuc
                            > ał w ciebie skórkami banana, bo jest akurat w kryzysie. Ja osobiście kupiłam by
                            > m dobre ciacho i poszła do laski pogadać. Takie tam, że bardzo ci przykro, ale
                            > decyzja zapadła, tobie na tej pracy zależy i jest za późno na jakiekolwiek zmi
                            > any. I, że nie jest to osobiście przeciwko niej, ale nic o tej relacji nie wied
                            > ziałaś i może powinna to jakoś przegadać i rozwiązać z chłopakiem, bo ty nie ch
                            > cesz nikomu w żaden sposób robić przykrość. Wziąć ją na dobroć, zrozumienie i u
                            > godę, w końcu to nie twoja wina, że ten facet chce odejść. Dać jej szansę na op
                            > amiętanie się, a ty masz jeden dobry uczynek w niebie na plus. big_grin

                            Jasne. Nikt tu nie proponuje strzelania z armaty.
                            Ja pewnie też nie poleciałabym w pierwszej sekundzie. Zwłaszcza, że propozycja padła w piątek, więc dałabym dziewczynie weekend na ochłonięcie, w poniedziałek rozmowa, a jeśli powtórzy sabotaż - idę do przełożonych.
                            Oczekujesz od autorki profesjonalnego zachowania a całkowicie z jego braku rozgrzeszasz dziewczynę.
                            Trudna miłość jej nie usprawiedliwia, ona jest w pracy! Gdyby coś zaniedbała, płakała po kątach, rozumiem, pewnie sama bym jej pomogła i kryła przed innymi, ale w opisanej sytuacji? Radziłabym jej się szybko ogarnąć i nie przeciągać struny.
                            • snakelilith Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 14:26
                              pade napisała:

                              > Nie przekazała informacji, które miała obowiązek przekazać. Czyli wprowadziła w
                              > błąd.

                              > Oczekujesz od autorki profesjonalnego zachowania a całkowicie z jego braku rozg
                              > rzeszasz dziewczynę.

                              Pade, ja nie szukam winnego, a konstruktywnego rozwiązania sytuacji. Takiego, które byłoby dla mnie korzystne. W pracy przede wszystkim pilnuje się swoich obowiązów, a nie tych innych kolegów, chyba, że masz niezbite dowody na to, że ktoś jawnie sabotuje twoją pracę, a akurat w to nie do końca w tej historii wierzę lub nie potrafiłabym udowodnić. Już napisałam, dziewczyna wyprze się, wytłumaczy błędem, a ty wyjdziesz na mściwą wariatkę i narobisz sobie u przełożonych siana. Ten błąd, czyli zatrzymanie informacji nie wpłynął bowiem tak znacząco na pracę aristy i prawdopodobnie nawet małe szpileczki z jej strony nie będą wpływać. Ty chcesz jednak wymusić, by ludzie w pracy zachowywali się w stosunku do ciebie zawsze lojalnie i zawsze na 100%, ale taką sztywną i malkontencką postawą możesz uzyskać tylko tego przeciwieństwo. I wroga w postaci tej dziewczyny na zawsze. Naprawdę tego byś chciała? I co? Polecisz z każdą złośliwością, którą ci ona zrobia, albo jej koleżanki znowu do przełożonych? I to ma być twoim zdaniem święty spokój? Bo o tym, że dziewczynę zwolnią, to zapomnij. Mogą ale dojść do wniosku, że to ty jako nowa osoba wprowadzasz ferment w firmie, bo przed tobą tego nie było i przy najbliższej okazji ci podziękować. I takie historie czytało się już tu na forum, a biedna ofiara zawsze miała rację, tylko z tego w życiu często niewiele wynika. Przełożeni też chcą mieć bowiem święty spokój. Pracowałam bowiem w takiej mniejszej firmie, w której był szef, ja zatrudniona do odciążenia z pewnych obowiązków szefa i personel. Ponieważ dzieliłam się pracą z szefem, często mieliśmy ze sobą kontakt i on wiele razy przewracał oczami, bo pomiędzy dwoma dziewczynami z personelu dochodziło ciągle do problemów. Obie wytykały sobie błędy i chociaż jedna była zaczepniejsza, a druga częściej broniła swoich racji, to obie były upierdliwe i szefowi było obojętne, która sobie pójdzie. On nie mógł pojąć, dlaczego nie potrafią się dogadać. A to był w sumie dobry szef, ale wymagał profesjonalności i pewnej samodzielności. Nie każdy bowiem chce bowiem pilnować pracownika na każdym kroku i sprawdzać, czy nie podkłada innym świni. Praca ma się zrobić, a reszta go nie interesuje.
                              • arista80 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 15:05
                                "Ten błąd, czyli zatrzymanie informacji nie wpłynął bowiem tak znacząco na pracę aristy i prawdopodobnie nawet małe szpileczki z jej strony nie będą wpływać. "

                                Snake...jakikolwiek jej błąd wpływa znacząco na moją (i innych osób zatrudnionych na tym samym stanowisku) pracę. Dziewczyna jest odpowiedzialna za czystość i kontrolę stanu technicznego pokojów. MA OBOWIĄZEK zgłaszać wszelkie ewidentne usterki, uszkodzenia i cokolwiek co może spowodować niezadowolenie klienta (np. smród po papierosach itp...). My wtedy wzywamy technika, który dokonuje naprawy lub podejmujemy inne działania. Jeżeli to jej pomaga, może mi wbijacz szpileczki osobiste, ale jej zakichanym obowiązkiem jest powiadomienie mnie (jesli jestem na zmianie) o stanie technicznym pokoju. Nie ma prawa wykręcać się, że zapomniała, bo to jej podstawowy obowiązek taki sam jak mój zrobienie check in klientowi. A nieinformowanie o istotnych sprawach utrudnia pracę nie tylko mi, ale całemu zespołowi, bo nas jest kilka. O tym też powinna pomyśleć, jak i o tym że szkodzi również sobie, bo ona nie jest u nas na etacie tylko jest jakby wynajęta. Jeżeli będzie dużo skarg, to hotel może zrezygnować z usług "jej" firmy.
                                Ja nie chcę robić dymu u kierowniczki, ale też nie chcę zbierać skarg od klientów za coś, za co nie jestem odpowiedzialna (a klienta to nie obchodzi w razie reklamacji). Jestem ostatnią osobą, która skarży się na kogoś, ale ta sytuacja mi ciąży. I nie rozumiem dlaczego ona musi się wyładowywać na mnie, skoro od samego początku było wiadomo, że on tu jest tylko po to by nie spędzić zimy na bezrobociu (jak się poznali to ja już tu byłam więc nie weszłam z impetem w ich miosne życie), a poza tym nikt mu nie broni układać sobie życia tutaj. Jest tu sporo hoteli, wcześniej czy później coś by sobie znalazł.
                                • snakelilith Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 15:20
                                  arista80 napisała:


                                  >
                                  > Snake...jakikolwiek jej błąd wpływa znacząco na moją (i innych osób zatrudniony
                                  > ch na tym samym stanowisku) pracę. Dziewczyna jest odpowiedzialna za czystość i
                                  > kontrolę stanu technicznego pokojów. MA OBOWIĄZEK zgłaszać wszelkie ewidentne
                                  > usterki, uszkodzenia i cokolwiek co może spowodować niezadowolenie klienta (np.
                                  > smród po papierosach itp...).

                                  O rany, a przedstawiłaś w pierwszym poście, jakby chodziło o nie wiadomo co. big_grin Jasne, zakabluj, pokaż kto tam rządzi, ale nie wiem, czy co to coś pomoże i czy w ten sposób zdobędziesz sympatię pracujących tam ludzi. A możesz też przepuścić po prostu przez uszy, co ci powiedziała w prywatnej rozmowie i odczekać jeszcze do momentu, gdy chłopak odejdzie, a twoje stanowisko stanie się faktem dokonanym. Po co to w ogóle bierzesz tak osobiście? Przecież to nie ma nic wspólnego z tobą. Jeżeli zrobisz jednak z tego osobisty problem biegnąc do przełożnych, to może być, że zacznie się zezłośliwiać. Jeżeli wiesz, że czegoś ci nie przekazała, to osobiście i ostro zwróć jej uwagę. Czujesz się tak słaba, że potrzebujesz przełożnych do poparcia w plecach? Kogo w kadrach obchodzi też, że jakiejś lasce z ekipy sprzątającej z miłości się pomyliło i chce zatrzymać chłopaka szantażując nieudolnie jego następcę? Brazylijska telenowela, przełożony będzie miał kupę śmiechu.
                                  • arista80 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 15:40
                                    Czy ja gdzieś napisałam że zamierzam biec z tym do przełożonych czy kadr? Nie, to były sugestie forumek, ja póki co jeszcze nie zamierzam skorzystać z tej rady, bo pisałam już wyżej dla mnie dobre stosunki w pracy są ważne i liczę, że może ta dziewczyna się opamięta. Póki co obrałam taktykę nie wchodzenia z nią w interakcje. Jednak ta sytuacja zaczyna mi ciążyć.
                                    • ritual2019 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 16:01
                                      Arista a czy zostaje gdzies slad po tym ze ona ciebie o czyms nie poinformowala? Czy ty sie z nia komunikujesz tylko werbalnie? Ile zebralas skarg od klientow dlatego ze ona nie dala ci tych informacji?
                                      • arista80 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 17:39
                                        Procedura jest taka, że każda ze sprzątających dziewczyn dostaje kartki i tam wpisują swoje imię i czyszczone pokoje (płacone są od ilości wyczyszczonych pokoi), następnie pod spodem wpisują ewentualne usterki, zwykle hasłowo.. Potem opowiadają nam fron office bardziej szczegółowo i my np. wtedy wzywamy technika. I o ile z czyszczenia pokoi wywiązuje się dobrze, to przy usterkach albo nic nie pisze, albo coś naskrobie i nie chce powiedzieć nic więcej (przy mojej zmianie). I np. jestem ja, ona np. pisze w usterkach tylko "prysznic", a ja się pytam co nie tak z prysznicem (np. nie działa, uszkodzona rączka, zatkał się zlew?), i ona wtedy zaczyna się wściekać, że ona nie jest technikiem by opowiadać szczegółowo, że po prostu sami mamy sprawdzić, a ona się spieszy. Albo nic nie napisze, a wieczorem klient zgłasza nam, że prysznic nie działa. Owszem po kartce dojdziemy, że ten prysznic należał do jej kompetencji (tzn. zauważenie że nie działa), ale nie możemy obwinić ją, bo np. jak ona była mógł być sprawny, a zepsuć się potem. Tylko tych sytuacji już było kilka i dziwnie za każdym razem to się działo gdy te pokoje czyściła ona. Albo np. klient zapomni klucza, ona ma je odnieść na miejsce i albo "zapomina", albo jak ją pytam o te klucze to rzuca że gdzieś położyła i ucieka, a ja potem muszę ich szukać (często pozostawione szufladzie gdzie nie mają prawa być lub zostawione w pokoju). Od klientów do tej pory zebrałam jedną skargę (na szczęście ja wtedy miałam wieczorną zmianę i wiadomo było, że nie miałam wpływu na sytuację). W innych sytuacjach mieliśmy szczęście (błąd wykryty przypadkowo przez kogoś z nas) lub trzeba było wykonać pracę, która tak naprawdę do nas nie należy i utrudnia nam (mnie) życie (np. szukanie kluczy czy sprawdzanie czy w pokoju nie śmierdzi, bo ona ostentacyjnie stwierdziła, że dla niej jest okey, a jak ja jestem delikatna to nie jej problem, a to nie chodzi o mnie tylko o to by klientowi potem nie śmierdziało).
                                        • tt-tka Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 18:11
                                          O matko
                                          myslalam, ze panna jest specjalistka, nawet jesli niewaska i problemy, ktore stwarza tez sa specjalistyczne smile

                                          Nie wypuszczaj z pracy, poki nie sprawdzis, jak jej dzialka zostala wykonana, domagaj sie wyjasnien, poki nie otrzymasz wyczerpujacych itd. To, ze ona nie ma czasu powinno byc twoim problemem dokladnie w tym samym stopniu, co dla niej twoja delikatnosc
                                          • tt-tka Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 18:15
                                            PS mozesz zapytac chlopaka (nie mowiac, o kogo chodzi), czy takie przypadki zdarzaly sie przy nim i jak jest przyjete reagowac smile
                                    • ola5488 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 16:04
                                      arista80 napisała:

                                      > Czy ja gdzieś napisałam że zamierzam biec z tym do przełożonych czy kadr? Nie,
                                      > to były sugestie forumek, ja póki co jeszcze nie zamierzam skorzystać z tej rad
                                      > y, bo pisałam już wyżej dla mnie dobre stosunki w pracy są ważne i liczę, że mo
                                      > że ta dziewczyna się opamięta. Póki co obrałam taktykę nie wchodzenia z nią w i
                                      > nterakcje. Jednak ta sytuacja zaczyna mi ciążyć.

                                      Warto rozważyć różne możliwe reakcje przełożonych i pozostałych współpracowników. Na pewno znasz lepiej to środowisko niż my, jak widać po dyskusji wiele osób ma różne doświadczenia i wnioski. Moją pierwszą myślą było, że szef może potraktować Cię niepoważnie, a współpracownicy jako osobę która mąci.
                                      • ritual2019 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 16:11
                                        A dlaczego mialby ja brac niepowaznie?
                                        • ritual2019 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 16:12
                                          I dlaczego inni pracownicy mieliby sie dowiedziec na tym etapie?
                                          • lumeria Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 16:44
                                            Mnie sie wydaje, ze traktowanie pracownicy jak rozszlochanej i rozemocjonowanej pensjonariuszki w akademiku, dbanie o jej emocje, rozkminianie co może przeżywać i rozkminianie by jej nie urazic sa nie na miejscu.

                                            Obawy, ze przełożona źle zareaguje, strach przed dyrekcja lub odwetem tez pachną emocjonalną manipulacją.

                                            Mnie sie wydaje, ze dla dobra tej pracownicy warto zwrócić uwagę na problem który zaistniał. Merytorycznie - wiec ja zgłosiłabym do przełożonej trend zachowania.

                                            Skoncentrowałabym sie na tym co pracownica robi - kilka prostych przykładów. Zasugerowałabym rozwiązania - np. proszę, by Iksinska zapisywała problemy na kartce (czy cokolwiek). Kwestii dlaczego ona to robi nie poruszałabym. Nie czekałabym tez zbyt długo, by szef nie miał wrażenia, ze ukrywam czy nie umiem rozmawiać o problemach.

                                            Uważam, ze lepiej zgłosić problem kiedy jest mały i emocje nie narosły. Podchodząc calkowicie od strony techniczno-merytorycznej.

                                            Młoda pracownica potrzebuje dostać sygnal, ze jej zachowanie nie jest w porzadku. Uczucia może sobie mieć, ale musi zachowywać sie w pracy profesjonalnie. I lepiej, by ten sygnal byl spokojny ale stanowczy i na etapie, gdzie pracownica wiele nie straci na takiej rozmowie czy nawet reprymendzie.

                                            Najgorsze co można zrobić, to pobłażać nieprofesjonalnym zachowaniom. Wtedy osoba myśli, ze to jest OK i problem rozrasta się. Teraz ta pracownica jest postrzegana jako zakochana dziewczyna, którą emocje poniosły. Ale za parę lat jej zachowanie nie będzie takie rozkoszne, wiec lepiej dac jej spokojny sygnał teraz, ze musi sie ogarnąć. Zamiast hodować potwora, który pozwoli sobie wylądowywać swoje frustracje na innych pracownikach.

                                            Długometrażowy, zgłoszenie problemu będzie dobre dla wszystkich (choć może chwilowo nieprzyjemne). Zatajanie go będzie miało efekt odwrotny.



                                            • snakelilith Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 17:01
                                              lumeria napisała:

                                              > Młoda pracownica potrzebuje dostać sygnal, ze jej zachowanie nie jest w porzadk
                                              > u.

                                              Wiek tej pracownicy nie ma nic do rzeczy, a jak na razie, to ta "młoda pracownica" jest tam dłużej, a autorka wątku jest nowa. Jest nowa, w trakcie szkolenia i nie ma jak na razie pewnej pozycji. Prawdopodobnie nie zna się na pracowych układach i zwyczajach. Nie wiesz, czy zostanie potraktowana przez przełożnych jako osoba wzbudzająca zaufanie, nie wiesz czy jej uwierzą i czy nie pomyślą, że wyolbrzymia i przesadza. Do tego może dostać łatkę konfilktowej zanim stanie się stałym członkiem zespołu. Ale niech idzie do przełożnych, życzę jej szczęścia, tylko niech nie płacze, gdy nie pójdzie po jej myśli. Moim zdaniem, to nie jest problem, z którym należy udać się niezwłocznie do szefa. To trochę kuriozalna sytuacja, którą należy odsiedzieć i poczekać, co przyniesie czas. Zachować zimną krew i przekonać solidną pracą, a nie przy byle konflikcie biegać do dyrekcji. Nadgorliwość jest bowiem bardzo często gorsza od faszyzmu. A takich pracowników NIKT nie lubi.
                                              • lumeria Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 17:09
                                                Masz calkowicie racje, ze wiek calkowicie nie powinien byc brany pod uwagę w tej sytuacji. Lecz niestety jest.

                                                Jednak ludzie sa bardziej poblazliwi wobec mlodej osoby, niz starszej i bardziej profesjonalnie doswiadczonej.

                                                Jesli autorka tak bardzo miałaby sie bać by zgłosić problem do szefa/dyrekcji, to naprawdę doradziłabym jej zastanowić sie, czy chce pracować w miejscu, gdzie zgłoszenie faktycznego problemu ( dajmy na to "usterka w pokoju 111 nie została zgłoszona 12.1.2020) jest uważane za donosicielstwo, i za brak współpracy z zespołem.


                                                • snakelilith Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 17:28
                                                  lumeria napisała:


                                                  > Jesli autorka tak bardzo miałaby sie bać by zgłosić problem do szefa/dyrekcji,
                                                  > to naprawdę doradziłabym jej zastanowić sie, czy chce pracować w miejscu, gdzie
                                                  > zgłoszenie faktycznego problemu ( dajmy na to "usterka w pokoju 111 nie został
                                                  > a zgłoszona 12.1.2020) jest uważane za donosicielstwo, i za brak współpracy z z
                                                  > espołem.
                                                  >
                                                  >
                                                  Tu nie chodzi o strach, a o ludzkie odruchy i różne strategie współpracy/ komunikacji. Jeżeli jesteśmy gdzieś nowi, to warto najpierw zaznajomić się panującym zwyczajami i strategiami rozwiązywania konfliktów. Istnieją miejsca pracy, gdzie szef lubi kontrolować wszystko, łącznie z prywatym życiem pracowników i takie, gdzie szef takie pierdoły odczuwa jako upierdliwość i zwracanie gitary. Każdy ma tam obowiązki i jego zdaniem jest dbanie o to, by wszystko grało. Od pracowników oczekuje się pewnego stopnia samodzielności. Weź pod uwagę, że szef ma zwykle mnóstwo innych obowiązków i takie sprawy jak "usterka w pokoju 111 nie została zgłoszona 12.1.2020" może uznawać za problem autorki, a nie jego. Po to ona tam jest. Interesować może go dopiero, gdy pracownik przyszedł pijany do pracy i narzygał w holu, albo spoliczkował gościa.
                                                  • lumeria Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 17:37
                                                    >Interesować może go dopiero, gdy pracownik przyszedł pijany do pracy i narzygał w holu, albo spoliczkował gościa.

                                                    Wow.... szczeka mi opadła.
                                        • ola5488 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 16:20
                                          ritual2019 napisał(a):

                                          > A dlaczego mialby ja brac niepowaznie?

                                          Jeśli pozwolisz, to odpowiem zbiorczo na oba pytania wink

                                          Ad.1. Bo często bywa tak, jak pisała Snakelilith - szef nie jest kompletnie zainteresowany specyficznymi problemami pracowników. A jeśli wchodzą one w materię zawodową, to wybiera rozwiązanie najmniej uciążliwe i najwygodniejsze dla siebie. Nawet, jeśli oznaczałoby to degradację jednej z pań. I nie mam pewności, której.

                                          Ad.2. W małym środowisku szef może mieć swoje ,,zaufane" osoby wśród współpracowników, szczególnie jeśli pracują razem wiele lat. To bardzo możliwe w małym hotelu (nie wiem jak jest tutaj, to jedna z możliwości). Wtedy wieść o rozmowie autorki wątku z szefem rozniesie się szybko.

                                          Nie można przekładać standardów idealnych na życie. Ono takie rzadko bywa.
                                          • ritual2019 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 16:41
                                            ola5488 napisała:

                                            >
                                            A jeśli wchodzą one w materię zawodową, to wybiera rozwiązanie najmniej uciążliwe i najwygodniejsze dla siebie. Nawet, jeśli oznaczałoby to degradację jednej z pań. I nie mam pewności, kt órej.


                                            Z mojego doswiadczenia wynika co innego ale to pewnie zalezy jakie ma sie doswiadczenia czyli od miejsca pracy.

                                            > Ad.2. W małym środowisku szef może mieć swoje ,,zaufane" osoby wśród współpraco
                                            > wników, szczególnie jeśli pracują razem wiele lat. To bardzo możliwe w małym ho
                                            > telu (nie wiem jak jest tutaj, to jedna z możliwości). Wtedy wieść o rozmowie a
                                            > utorki wątku z szefem rozniesie się szybko.


                                            Wlasciwie to nie wiadomo w jak duzym hotelu pracuje autorka watku i nie wiadomo jakiego ma szaf ale tak czy inaczej uwazam ze lepiej zeby sie asekurowala.

                                            • ola5488 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 16:45
                                              ritual2019 napisał(a):

                                              > Z mojego doswiadczenia wynika co innego ale to pewnie zalezy jakie ma sie doswi
                                              > adczenia czyli od miejsca pracy.

                                              A ja zaryzykuję tezę, że zależy od charakteru szefa, humoru danego dnia, natłoku spraw i wielu innych czynników. Mniej od miejsca jednak wink Natknęłam się na różne zachowania w różnych miejscach.

                                              > Wlasciwie to nie wiadomo w jak duzym hotelu pracuje autorka watku i nie wiadomo
                                              > jakiego ma szaf ale tak czy inaczej uwazam ze lepiej zeby sie asekurowala.

                                              Rozumiem, ja uważam że ta asekuracja jest przedwczesna i może pogorszyć. Ale to autorka ma dylemat, my się wymądrzamy z pozycji postronnych osób.
                                          • pade Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 18:20
                                            "Ad.1. Bo często bywa tak, jak pisała Snakelilith - szef nie jest kompletnie zainteresowany specyficznymi problemami pracowników. A jeśli wchodzą one w materię zawodową, to wybiera rozwiązanie najmniej uciążliwe i najwygodniejsze dla siebie. Nawet, jeśli oznaczałoby to degradację jednej z pań. I nie mam pewności, której."
                                            A to już jest histeria. Z tego co pisze autorka wynika, że ona sama jest pracownikiem hotelu, a dziewczyna jest z zewnętrznej formy sprzątającej.
                                            Naprawdę uważacie, obie ze Snake, że dyrekcja hotelu, po skargach ze strony klientów zredukowałaby autorkę?
                                            Pracowałam kiedyś z firmami zewnętrznymi i moim obowiązkiem jako pracownika było informować szefa, że ktoś z tej firmy nawalił. Bo klienci mieli do nas pretensje, że usterka nie jest naprawiona na czas, a nie do podwykonawcy.
                                            • ola5488 Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 03:39
                                              pade napisała:

                                              > A to już jest histeria. Z tego co pisze autorka wynika, że ona sama jest pracow
                                              > nikiem hotelu, a dziewczyna jest z zewnętrznej formy sprzątającej.
                                              > Naprawdę uważacie, obie ze Snake, że dyrekcja hotelu, po skargach ze strony kli
                                              > entów zredukowałaby autorkę?

                                              Pade, nikt tu nie histeryzuje wink Ja bardzo lubię przeanalizować sytuację pod różnym kątem, to wiele uczy (mnie samą to forum uczy przeróżnych możliwych zachowań ludzkichwink)

                                              Wyobraź sobie taką możliwość i reakcję szefa (po poinformowaniu przez autorkę, że dziewczyna mści się na niej i złośliwie nie wywiązuje się ze swoich obowiązków aby jej konkretnie utrudnić pracę): "No tak...znowu problem z tymi kobietami, mało mam na głowie poważnych problemów. I ta nowa nie może się jakoś dogadać bezpośrednio, znowu muszę to sam załatwić. Jeszcze obie zaczną urządzać sobie wyścig złośliwości, a straci na tym mój hotel. Nie ma rady, jak ja nie cierpię przenoszenia prywatnych spraw na zawodowe. No cóż, spróbuję porozmawiać z tą drugą i zbadać, jaka jest prawda. A może to ona jest oczerniana? Tej nowej nie znam za dobrze.." itd.

                                              Tak może być, a może szef zareaguje jak profesjonalny przełożony z idealnych wytycznych HR z dużej korporacji wink)) Kto wie.
                                              • pade Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 09:54
                                                A ktokolwiek sugerował tutaj, żeby autorka powiedziała, że dziewczyna się mści?? To jest interpretacja, a szefostwo trzeba poinformować o faktach. Tylko i wyłącznie. Niech sobie samo wnioski wyciąga.
                                                • ola5488 Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 09:59
                                                  pade napisała:

                                                  > A ktokolwiek sugerował tutaj, żeby autorka powiedziała, że dziewczyna się mści?
                                                  > ? To jest interpretacja, a szefostwo trzeba poinformować o faktach. Tylko i wył
                                                  > ącznie. Niech sobie samo wnioski wyciąga.
                                                  >

                                                  No mamy inne zdanie, nic odkrywczego nie napiszę wink
                                                  • pade Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 10:46
                                                    Jak się sobie wyobraża, że to mały hotelik z silnymi relacjami i szefem, którego babskie problemy nic nie obchodzą, albo, że to jakieś korpo, w którym ukrywanie istotnych informacji nie ma wpływu na działanie firmy, gdzie sabotaż jest ok, a udzielenie informacji szefostwu o problemie jest donosicielstwem, grożącym co najmniej ostracyzmem, jak nie zwolnieniem z pracy, to faktycznie można mieć inne zdanie.
                                                  • ola5488 Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 10:51
                                                    pade napisała:

                                                    > Jak się sobie wyobraża, że to mały hotelik z silnymi relacjami i szefem, któreg
                                                    > o babskie problemy nic nie obchodzą, albo, że to jakieś korpo, w którym ukrywan
                                                    > ie istotnych informacji nie ma wpływu na działanie firmy, gdzie sabotaż jest ok
                                                    > , a udzielenie informacji szefostwu o problemie jest donosicielstwem, grożącym
                                                    > co najmniej ostracyzmem, jak nie zwolnieniem z pracy, to faktycznie można mieć
                                                    > inne zdanie.
                                                    >

                                                    Ach, nie tylko wtedy wink
                                                  • pade Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 10:55
                                                    Owszem, nie tylko wtedy. Ale akurat w tym wątku obie ze Snake dokonałyście duuużej nadinterpretacji.
                                                  • ola5488 Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 11:03
                                                    pade napisała:

                                                    > Owszem, nie tylko wtedy. Ale akurat w tym wątku obie ze Snake dokonałyście duuu
                                                    > żej nadinterpretacji.
                                                    >

                                                    Tego nikt z nas nie wie, poza autorką. Krzepiące jest to, że ludzie starają się doradzić zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą i doświadczeniem. Ciężar decyzji i konsekwencji w oczywisty sposób spoczywa na autorce.

                                                    Ja wiem, co zrobiłam nie w identycznej, ale w podobnej sytuacji - gdy musiałam pracować z dosyć wrogo nastawionym współpracownikiem (kwestia awansu, który go ominął). Neutralizacja okazała się najlepsza. Ciekawe, co zrobi autorka i co okaże się tutaj lepsze smile
                                                  • pade Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 11:34
                                                    "Tego nikt z nas nie wie, poza autorką"
                                                    Opis działalności, rodzaj zależności, to wszystko jest opisane w tym wątku.
                                          • nenia1 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 18:32
                                            ola5488 napisała:

                                            >
                                            > Ad.1. Bo często bywa tak, jak pisała Snakelilith - szef nie jest kompletnie zai
                                            > nteresowany specyficznymi problemami pracowników. A jeśli wchodzą one w materię
                                            > zawodową, to wybiera rozwiązanie najmniej uciążliwe i najwygodniejsze dla sieb
                                            > ie. Nawet, jeśli oznaczałoby to degradację jednej z pań. I nie mam pewności, kt
                                            > órej.
                                            >
                                            ola5488 napisała:

                                            > Ad.1. Bo często bywa tak, jak pisała Snakelilith - szef nie jest kompletnie zai
                                            > nteresowany specyficznymi problemami pracowników. A jeśli wchodzą one w materię
                                            > zawodową, to wybiera rozwiązanie najmniej uciążliwe i najwygodniejsze dla sieb

                                            Ale tu nie chodzi o problemy pracowników, jak rany i rozstrzyganie która z pań ma rację. Sama jestem szefem i jako szefa interesuje mnie prawidłowe działanie firmy, a w takiej sytuacji jak opisana już dochodzi do zaniedbań, dezorganizacji pracy czyli do działań na szkodę firmy. Firma ma przynosić zyski, z chwilą utraty klientów, ich niezadowolenia, szczególnie w dzisiejszych czasach, gdzie ludzie bardzo chętnie umieszczają opinie w internecie, troska o wysoką jakość usług i sprawne działanie jest podstawą każdej firmy, której zależy na utrzymaniu się na rynku i zarabianiu.
                                            Jako szef chcę o tym wiedzieć, bo tu nie chodzi o "proszę pani, proszę pani, a koleżanka mnie straszy", tylko o to jak działa moja firma. I tu nie ma nic do rzeczy jaki mam humor, czy wstałam lewą nogą, jakie są układy w pracy, albo że to "kapowanie" koleżanki, wtf? Profesjonalny szef przyjmuje informacje do wiadomości i sam wdraża dalsze procedury, bo tego typu sytuacja uderza w profesjonalne działanie firmy. Wobec kogo zatem jesteś lojalna, wobec koleżanki, która dezorganizuje pracę, czy wobec firmy, która cię zatrudnia i płaci za pracę.

                                            • lumeria Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 18:36
                                              100/10
                                            • ola5488 Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 03:25
                                              nenia1 napisała:

                                              > Jako szef chcę o tym wiedzieć, bo tu nie chodzi o "proszę pani, proszę pani, a
                                              > koleżanka mnie straszy", tylko o to jak działa moja firma. I tu nie ma nic do r
                                              > zeczy jaki mam humor, czy wstałam lewą nogą, jakie są układy w pracy, albo że t
                                              > o "kapowanie" koleżanki, wtf? Profesjonalny szef przyjmuje informacje do wiadom
                                              > ości i sam wdraża dalsze procedury, bo tego typu sytuacja uderza w profesjonaln
                                              > e działanie firmy. Wobec kogo zatem jesteś lojalna, wobec koleżanki, która dezo
                                              > rganizuje pracę, czy wobec firmy, która cię zatrudnia i płaci za pracę.

                                              Fajnie, że takie masz podejście wink Ale podkreślę - rzutowanie samego siebie na wzorzec zachowania u innych rzadko działa, z oczywistych względów.

                                              Na przestrzeni lat pracy (do emerytury mam jednak więcej niż mniej), w różnych zespołach, bycia pracownikiem i kierownikiem, mimo pozornej elitarności środowiska (oczekiwania społeczne są większe, nie oceniam czy słusznie), to natrafiam na wszystkie typy i rodzaje zachowań u ludzi.

                                              Ja bym próbowała zneutralizować i rozwiązać problem sama - nie włączając w to póki co ani szefa ani tym bardziej (absurdalne wg mnie) potencjalnego "chłopaka" tej dziewczyny. Czy to najlepsze rozwiązanie w tej konkretnej sytuacji? Nie wiem, ale ja bym na to postawiła na początku.
                                              • nenia1 Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 09:09
                                                ola5488 napisała:


                                                > Na przestrzeni lat pracy (do emerytury mam jednak więcej niż mniej), w różnych
                                                > zespołach, bycia pracownikiem i kierownikiem, mimo pozornej elitarności środowi
                                                > ska (oczekiwania społeczne są większe, nie oceniam czy słusznie), to natrafiam
                                                > na wszystkie typy i rodzaje zachowań u ludzi.
                                                >
                                                Wiesz, bardzo odkrywcze to nie jest, że ludzie są różni i do zauważenia tego, nie trzeba nawet wielu lat pracy. Niemniej zdecydowana większość ludzi prowadzących biznes nie po to zatrudnia pracownika by ten sabotował pracę. Oczywiście, że na tym etapie można próbować różnych rozwiązań. Ale pisanie, z drugiej strony, że szefa nie będzie interesować jakość wykonywanej pracy, czy że potraktuje takie informacje niepoważnie, bo "właściwie nic się nie stało" jest nieco dziwne z punktu widzenia osoby, która otwiera i prowadzi biznes. No chyba, że mu manna leci z nieba obojętnie jak działa. Sytuacja nie trwa zbyt długo i może się wyklaruje, niemniej zachowania dziewczyny są niepokojące, bo nie utrudnia tylko życia autorce, ale doprowadza do dezorganizacji pracy w firmie, czym obniża jakość jej działania, więc naraża na straty. Powiedzmy, że tylko jeden klient napisze w internecie "śmierdzi papierosami i nie działa prysznic". Niby nic, ale ilu ludzi to przeczyta i zrezygnuje z tego miejsca?
                                                W takiej sytuacji to nie jest "kapowanie koleżanki", tylko informacja o nieprawidłowym działaniu na potencjalną szkodę firmy, może faktycznie nie ma sensu robić tego od razu po 1 dniu czy 1 zdarzeniu, ale jeśli mija tydzień i a sytuacja się powtarza, czy zaostrza, moim zdaniem, nie ma na co czekać, przy czym warto sobie zanotować "co, gdzie, kiedy" bo ma się wtedy konkretne informacje.
                                                • ola5488 Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 09:25
                                                  nenia1 napisała:

                                                  > Wiesz, bardzo odkrywcze to nie jest, że ludzie są różni i do zauważenia tego, n
                                                  > ie trzeba nawet wielu lat pracy.

                                                  Ale pisanie, z drugiej strony
                                                  > , że szefa nie będzie interesować jakość wykonywanej pracy, czy że potraktuje t
                                                  > akie informacje niepoważnie, bo "właściwie nic się nie stało" jest nieco dziwne
                                                  > z punktu widzenia osoby, która otwiera i prowadzi biznes.

                                                  Nie pisałam, że szefa nie interesuje jakość wykonywanej pracy wink Jedynie to, że może zareagować w różny sposób - niekoniecznie w taki, jakiego oczekiwałaby autorka. No mamy inne zdanie, każdy opiera się na własnych doświadczeniach, intuicji, podejściu do ludzi itp. Wiem, to także jest takie mało odkrywcze...wink
                                                  • nenia1 Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 09:44
                                                    No ale to oczywistość, że może zareagować w różny sposób smile
                                                    Dlatego kierować się należy pewnym prawdopodobieństwem, a moim zdaniem bardziej prawdopodobne jest, że szef interesuje się jak pracują pracownicy i jaki to ma wpływ na funkcjonowanie firmy, niż że podchodzi do sprawy "znowu te baby zawracają mi głowę". Nie mamy bardzo odmiennego zdania, bo faktycznie na tym etapie można odczekać jeszcze chwilę, ale chwilę, i zobaczyć co się będzie dalej działo, niemniej takie dłuższe nastawianie "szef może różnie zareagować" prowadzić może do paraliżu decyzyjnego, bo "skoro nie wiadomo jak zareaguje, a więc obojętnie co zrobimy, może doprowadzić do tego, że zareaguje nie tak jak się spodziewamy, to lepiej nic nie robić". Nadmierna analiza, choć wydaje się być często bardziej mądrym postępowaniem, też czasem może prowadzić na manowce.
                                                  • ola5488 Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 09:49
                                                    nenia1 napisała:

                                                    > Dlatego kierować się należy pewnym prawdopodobieństwem, a moim zdaniem bardziej
                                                    > prawdopodobne jest, że szef interesuje się jak pracują pracownicy i jaki to ma

                                                    No właśnie w przypadku małego, kameralnego hotelu gdzie każdy każdego zna prywatnie, lubi, są silne relacje poza pracą itp. to niekoniecznie tak może działać. Tak samo dużą niewiadomą są relacje między współpracownikami - dla nowego pracownika, który dopiero co zakończył szkolenie.

                                                    > amy, to lepiej nic nie robić". Nadmierna analiza, choć wydaje się być często ba
                                                    > rdziej mądrym postępowaniem, też czasem może prowadzić na manowce.

                                                    To prawda, zgadzam się. Rzadziej jednak zawodzi chłodna analiza niż ,,najpierw działam".
                                                  • nenia1 Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 10:04
                                                    ola5488 napisała:


                                                    >
                                                    > No właśnie w przypadku małego, kameralnego hotelu gdzie każdy każdego zna prywa
                                                    > tnie, lubi, są silne relacje poza pracą itp.

                                                    No z opisu autorki nie wygląda to na sielską atmosferę i silne przyjacielskie relacje w małym gronie. Nie tak się wtedy rozwiązuje problemy, zastraszając i źle wykonując pracę. Nadinterpretujesz i to coraz mocniej.
                                            • snakelilith Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 13:21
                                              nenia1 napisała:


                                              > Ale tu nie chodzi o problemy pracowników, jak rany i rozstrzyganie która z pań
                                              > ma rację. Sama jestem szefem i jako szefa interesuje mnie prawidłowe działanie
                                              > firmy, a w takiej sytuacji jak opisana już dochodzi do zaniedbań, dezorganizacj
                                              > i pracy czyli do działań na szkodę firmy.

                                              Tak, tak, wiemy, jesteś szefem i naturalnie najlepszym w każdej kategorii. Całe szczęście, że nie wszycy ludzie na tej planecie zachowują się w tak wyważony sposób jak ty, bo inaczej gatunek by wymarł - umarlibyśmy po prostu z nudów. big_grin A wracając do sytuacji, to bardzo ciekawe jest, że zarzucałaś mi już wielokrotnie na tym forum agresję, a gdy w konkretnej życiowej sytuacji proponuję ugodowy sposób rozwiązania, to spotykam się z oporem i jakąś taką pruską chęcią wprowadzenia porządku. Według motta - przyszła nowa z kijem w doopie i pokaże wszystkim, jak się pracuje. big_grin I wszystkie jak jeden mąż leciałyby do szefa, bo jak to tak, by ta mała zdzira, robiła co chciała i przeszkadzała nam w naszej świetlanej karierze w hotelu? A prawda jest taka, że obie kobiety są tylko małymi trybikami w całym systemie i nikogo nie interesują tam ich osobiste motywy. Może być też, że ta dziewczyna zawsze tak pracowała i udowodnienie jej, że uwzięła się akurat na nas, nie jest w ogóle możliwe. Więc nie bardzo wiem, o czym rozmawia się z przełożonym? O tym, że dziewczyna jest wariatką i nam grozi, czy tylko o tym, że nie wypełnia obowiązków? Ale hej, jak arista się wykaże gorliwym wychwytaniem jej błędów, to może laskę zwolnią i wszystko będzie cacy, w końcu w tym wrednym świecie każdy powinien pilnować tylko własnego nosa, co nas obchodzi, że za naszą sprawą jakaś sprzątaczka wyleci z pracy? I jakaś tam ludzka rozmowa z nią, czy próby po prostu zdobycia jej sympatii, by nie utrudniała nam pracy, to idiotyzm z innej planety. Na takie sentymenty nie ma ani czasu, ani miejsca. Łokciem ją. big_grin
                                              • nenia1 Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 14:16
                                                snakelilith napisała:

                                                > Tak, tak, wiemy, jesteś szefem i naturalnie najlepszym w każdej kategorii.

                                                Kobieto, czy ty nie masz ciekawszych rzeczy do robienia w życiu niż personalne dopier...nie się do mnie?
                                                Prosiłam cię już parę razy grzecznie, nie dociera? Pomijam już żałosne podpieranie się liczbą mnogą, mów się siebie a nie rób się rzecznikiem tłumu.

                                                > Całe
                                                > szczęście, że nie wszycy ludzie na tej planecie zachowują się w tak wyważony s
                                                > posób jak ty, bo inaczej gatunek by wymarł - umarlibyśmy po prostu z nudów. big_grin

                                                Ha, ha, ha, cóż za zabawny żarcik, pęknę się śmiechu...
                                                faktycznie jak ktoś lubi walki w kisielu to mógłby przy mnie umrzeć z nudów,
                                                na szczęście w realu jakoś dziwnie nie natykam się na "ostre żylety" bo mocne w gębie
                                                są głównie anonimowo na forum.

                                                > A wracając do sytuacji, to bardzo ciekawe jest, że zarzucałaś mi już wielokrot
                                                > nie na tym forum agresję, a gdy w konkretnej życiowej sytuacji proponuję ugodow
                                                > y sposób rozwiązania, to spotykam się z oporem i jakąś taką pruską chęcią wprow
                                                > adzenia porządku.

                                                Cóż za megalomania, ty się spotykasz z oporem??? A kim ty jesteś? Bo wydaje mi się, że zwykłą dyskutantką, jak inni, ty też stawiasz opór bo masz inne zdanie? Może mnie aresztuj za stawianie oporu big_grin

                                                Według motta - przyszła nowa z kijem w doopie i pokaże wszyst
                                                > kim, jak się pracuje. big_grin I wszystkie jak jeden mąż leciałyby do szefa, bo jak
                                                > to tak, by ta mała zdzira, robiła co chciała i przeszkadzała nam w naszej świe
                                                > tlanej karierze w hotelu?

                                                Dziecko, doczytaj może moje wypowiedzi, wyraźnie napisałam, że za wcześnie już w tej chwili iść do szefa, tylko zrobić to jeśli sytuacja nie będzie się zmienić i potrwa dłużej, i stonuj nieco kwiecistość swoich wypowiedzi, bo widać, że cierpisz na nieumiejętność przyjęcia, że ktoś może widzieć sytuację nieco inaczej i malujesz ją w coraz dramatycznych barwach. Zdzira? Skąd ci się to bierze...

                                                • snakelilith Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 14:47
                                                  nenia1 napisała:


                                                  >
                                                  > Kobieto, czy ty nie masz ciekawszych rzeczy do robienia w życiu niż personalne
                                                  > dopier...nie się do mnie?

                                                  Ziew. Puściły ci nerwy nudziaro? big_grin
                                                  • nenia1 Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 15:11
                                                    No już nie kokietuj, taka niby nudziara a latasz za mną jak kot z pęcherzem... big_grin
                                    • boogiecat Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 13:44
                                      Snejk wszystko napisala, czyli trzy rzeczy - obserwacja, komunikacja i samodzielnosc w pracy i w konstruktywnym rozwiazywaniu konfliktowych sytuacji. Moze dodam elastycznosc.

                                      Panikowanie przy pierwszych problemikach i ich wyolbrzymianie nie jest zalecane, zanim sie nie zrozumie/ nabierze wiecej dystansu do nowego otoczenia i jego organizacji/ funkcjonowania.

                                      Unikanie kontaktu z osoba z ktora sie wspolpracuje nigdy nic dobrego nie przyniesie; zazwyczaj ze wszystkimi da sie dogadac bez przechodzenia pozniej przez terapie z powodu doznanych krzywd emocjonalnych.

                                      Takie bieganie do pani o byle co / straszenie policja o byle co/ szkolne dzihady o byle co (update: nagrywanie rozmow 😀) NIE swiadcza o nabyciu tych trzech umiejetnosci.
                                      Asekurowanie sie, jak to nazywacie, nie tyle bedzie mialo bardzo negatywne skutki, co bedzie po prostu bezuzyteczne.
                                      Przez szefostwo bedzie to raczej na pewno odebrane jako sztuczny problem i raczej na pewno zaden przelozony nie zmieni zasadniczo sytuacji, tylko uzna ze problemu nie bylo a nagle jest, wiec was obie wezwie do porzadku i dogadania sie bo wszystko co go interesuje to zeby bylo zrobione, a nie bedzie robil sledztwa z prywatna sprawa w tle.
                                      Po zjebce i krotkim okresie chodzenia jak w zegarku, tamta dziewczyna znowu zacznie i tak w kolko az do zainstalowania sie historycznego konfliktu. Wtedy juz nikt nie bedzie pamietal genezy.

                                      Na dzisiaj konfliktu mozna uniknac innymi sposobami niz proponowane, w takich sytuacjach reagujac inteligentnie i z inicjatywa mozna w zasadzie wszystko wygrac.

                                      I nie chodzi wcale o to ze szef jest do dupy i ma wszystko gdzies, raczej nie ma czasu, ma wazniejsze problemy i w mniejszych chcialby liczyc na pracownikow.

                                      Ale oczywiscie mozna tez uznac, ze szef jest od tego zeby takich historii wysluchiwac i nie zmieni to tez zasadniczo losow swiata ani hotelu.
                                      • snakelilith Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 14:52
                                        boogiecat napisała:


                                        > Na dzisiaj konfliktu mozna uniknac innymi sposobami niz proponowane, w takich s
                                        > ytuacjach reagujac inteligentnie i z inicjatywa mozna w zasadzie wszystko wygra
                                        > c.

                                        Cały post, to doskonałe podsumowanie sprawy. smile Nigdy bym nie pomyślała, że akurat ty zaskoczysz mnie trzeźwym umysłem. wink

                                        • lumeria Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 16:06
                                          snakelilith napisała:

                                          >Weź pod uwagę, że szef ma zwykle mnóstwo innych obowiązków [...]
                                          >Interesować może go dopiero, gdy pracownik przyszedł pijany do pracy
                                          >i narzygał w holu, albo spoliczkował gościa.

                                          Po przeczytaniu tego szczeka mi opadła, ze sa jeszcze miejsca pracy, gdzie funkcjonuje sie na takim poziomie.

                                          Nie dziwie sie zatem pozycji snakelilith, jesli u niej w pracy progiem zawieszalności jest intoksykacja alkoholowa lub pobicie klienta.

                                          Wow... just wow.

                                          W mojej pracy kłótnia z klientem jest nie do pomyślenia, nawet nie wchodzi w grę, a opcja fizycznego uderzenia kogokolwiek nie istnieje.
                                          • lumeria Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 16:09
                                            próg zgłoszenia / zgłaszalności
                                          • ritual2019 Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 16:21
                                            W takich watkach wychodzi w jakich miejscach pracy pracuja ematki 😀
                                          • snakelilith Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 19:08
                                            lumeria napisała:


                                            >
                                            > Po przeczytaniu tego szczeka mi opadła, ze sa jeszcze miejsca pracy, gdzie funk
                                            > cjonuje sie na takim poziomie.
                                            >
                                            > Nie dziwie sie zatem pozycji snakelilith, jesli u niej w pracy progiem zawiesza
                                            > lności jest intoksykacja alkoholowa lub pobicie klienta.
                                            >

                                            Myślisz, że atakując mnie personalnie wzmocnisz swoje argumenty? No niestety, ale szef, zwłaszcza dużego kompleksowego systemu ma głęboko w doopie prywatne problemy i wyobrażenia podrzędnych pracowników. O czym mu to w ogóle gadamy? O fabryce rakiet na atomowym napędzie? To tylko hotel, w którym codziennie zdarzają się błędy, wpadki i niedociągnięcia, bo tam nie pracuje personel, że tak powiem, z dyplomami elitarnych uczelni. Przełożeni o tym wiedzą i reagują zwykle, gdy problemy osięgają jakiś tam krytyczny poziom, a nie bo pokojówka na liście usterek nie napisała "prysznic nie działa", a tylko enigmatycznie "prysznic". big_grin Polecam autorce wątku zresztą zaraz po szkoleniu, zabrać się za techników, bo jak ci widząc na liśie "prysznic" dostają stuporu z powodu braku informacji i nie sprawdzą nawet działania tego prysznica, to ten hotel ma o wiele większy problem niż złośliwa pokojówka. big_grin
                                        • boogiecat Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 22:37
                                          snakelilith napisała:

                                          >
                                          > Cały post, to doskonałe podsumowanie sprawy. smile Nigdy bym nie pomyślała, że ak
                                          > urat ty zaskoczysz mnie trzeźwym umysłem. wink
                                          >


                                          Tylko spokojnie z tymi usmieszkami i schlebianiem sobiebig_grin

                                          To, ze sie czasem z toba zgodze, a w 100% przypadkow chodzi o zupelne oczywistosci, nijak nie umniejsza zalosnosci twojego zwyczajowego uzywania na forum skromnej nadwyzki intelektu czy tam zyciowego doswiadczenia w nieuczciwy sposob i z niskich pobudek- zazwyczaj w celu kompulsywnej i megalomanskiej autopromocji, myslac ze nikt tego nie zauwaza.

                                          To tak w kwestii twojego trzezwego myslenia, moja ty znawczyni ludzi.
            • ola5488 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 05:16
              snakelilith napisała:

              > solidaryzowanie się z chłopakiem i bezpardonowe traktowanie dziewczyny. Nie w
              > iemy o co między nimi chodzi, ale jeszcze raz, on sobie pójdzie, ona zostanie i
              > to z nią trzeba będzie pracować. Czasem trzeba być dyplomatycznym i myśleć nie
              > co dalej niż na długość pierwszego odruchu.

              Zgadzam się z tą wypowiedzą, jest mądra i tego uczy doświadczenie w pracy z ludźmi. Mimo nerwowej sytuacji czy napięcia warto (dla siebie) patrzeć dalej. Pracodawca często nie ma pola manewru i nie rozwiąże sytuacji w oczekiwany sposób. A ludzie różnie oceniają i takie zachowanie może wysłać sprzeczny sygnał. Moim zdaniem snakelilith dobrze to ujęła.
              • pade Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 13:19
                "Osobiście nie podoba mi się też w tym wątku kokietowanie i solidaryzowanie się z chłopakiem i bezpardonowe traktowanie dziewczyny."

                Ja na temat chłopaka zdaje się słowa nie napisałam. A pozostałe osoby zapytały tylko czy chłopak wie o tej miłości. Gdzie tu kokieteria? I skąd to wyolbrzymianie?
                Umniejszasz Snake zachowanie dziewczyny i nadmuchujesz proponowaną reakcję na nie.
                Trzeba wypośrodkować. Zobaczyć z dystansu, bez solidaryzowania się z niespełnioną miłością, zachowanie pracownicy, chłopaka w ogóle odsunąć bo rozmowa z nim byłaby tylko dolewaniem oliwy do ognia, a w to miejsce wstawić autorkę, która niedawno zaczęła pracę, uczy się i jest zależna od informacji przekazywanych przez zakochaną dziewczynę.
              • ritual2019 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 14:56
                Nie chodzi o to zeby przelozony wyciagal konsekwencje wobec dziewczyny ale zeby wiedzial ze cos takiego mialo miejsce. Poinformowanie przelozonego o czyms takim to nie jest zadne kapowanie, skad to w ogole sie bierze. Przelozony jako osoba zarzadzajaca zespolem powinien wiedziec zeby moc dzialac jesli sytaucja bedzie sie zaostrzac. Na tym etapie to jest tylko informacja a prawidlowa reakcja przelozonego jest obserwowanie oraz regularne rozmowy z autorka watku w kwestii przebiegu wspolpracy z ta dziewczyna. Przelozony nie musi na tym etapie informowac dziewczyny ani jej chlopaka ze wie tej rozmowie. Jednak zachowanie tego dla siebie moze miec konsekwencje dla autorki watku.
                • snakelilith Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 15:09
                  ritual2019 napisał(a):

                  > Nie chodzi o to zeby przelozony wyciagal konsekwencje wobec dziewczyny ale zeby
                  > wiedzial ze cos takiego mialo miejsce.

                  A po co? Przełożny i tak z tym nic nie zrobi, a dziewczyna stanie się naszym wrogiem na zawsze. Chcecie utrudniać sobie życie, proszę bardzo, ale przełożoy nie jest od wychowywania pracowników, a udowodnić dziewczynie celowy sabotaż naszej pracy jak na razie nie można. W każdym razie niewystraczająco.
                  • ritual2019 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 15:25
                    Czy tu umiesz czytac? Na tym etapie ma wiedziec a nie informowac dziewczyne ze wie i zaostrzac sytuacje przeprowadzajac jakies rozmowy. Przelozony jest takze od tego aby dbac o dobra wspolprace swoich pracownikow I powinien umiejetnie do tego dazyc takze poprzez prawidlowe rozwiazywanie ewentualnych konfliktow. Jesli autorka watku zachowa to teraz dla siebie a dziewczyna w zlosci utrudni jej prace i autorka bedzie miala powazne problemy to bedzie za na przekazanie tej informacji bo wtedy bedzie wygladalo ze ona to sobie wymyslila zeby sie usprawiedliwic i oczernia dziewczyne. Akurat w takich sytuacjach trzeba sie asekurowac.
                    • ola5488 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 15:30
                      ritual2019 napisał(a):

                      > Czy tu umiesz czytac? Na tym etapie ma wiedziec a nie informowac dziewczyne ze
                      > wie i zaostrzac sytuacje przeprowadzajac jakies rozmowy. Przelozony jest takze
                      > od tego aby dbac o dobra wspolprace swoich pracownikow I powinien umiejetnie do
                      > tego dazyc takze poprzez prawidlowe rozwiazywanie ewentualnych konfliktow. Je
                      > sli autorka watku zachowa to teraz dla siebie a dziewczyna w zlosci utrudni jej
                      > prace i autorka bedzie miala powazne problemy to bedzie za na przekazanie tej
                      > informacji bo wtedy bedzie wygladalo ze ona to sobie wymyslila zeby sie uspraw
                      > iedliwic i oczernia dziewczyne. Akurat w takich sytuacjach trzeba sie asekurowa
                      > c.

                      A ja pracując od wielu lat w różnych zespołach nauczyłam się, że ludzie rzadko zachowują się idealnie tak, jakbyśmy tego od nich oczekiwali: szef nie jest mędrcem, który dyplomatycznie wydaje salomonowe wyroki, współpracownicy są tylko ludźmi którzy w przypływie złego humoru mogą coś powiedzieć lub zrobić. A pracować trzeba dalej, często też nie wiadomo kto i kiedy będzie potrzebował współpracować.
                      Podkreślę - to moje doświadczenia, obserwacje. Uważam rady Snakelilith w tym wątku za najmądrzejsze i najbardziej rozważne. Inni mają prawo uważać inaczej wink Wierzę, że sporo osób chce doradzić zgodnie z najlepszymi intencjami i własną wiedzą, doświadczeniem.
                      • ritual2019 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 15:43
                        Good for you.
                    • snakelilith Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 15:44
                      ritual2019 napisał(a):

                      > Czy tu umiesz czytac? Na tym etapie ma wiedziec a nie informowac dziewczyne ze
                      > wie i zaostrzac sytuacje przeprowadzajac jakies rozmowy. Przelozony jest takze
                      > od tego aby dbac o dobra wspolprace swoich pracownikow I powinien umiejetnie do
                      > tego dazyc takze poprzez prawidlowe rozwiazywanie ewentualnych konfliktow.

                      Nie podniecaj się. Nie tylko umiem czytać, ale w odróżnieniu od ciebie znam się lepiej na ludziach i lepiej potrafię przewidzieć, co w takiej sytuacji może się stać. Przełożeni z reguły nie zajmują się pierdołami, a są od tego, by system grał i w wielu przypadkach wymagają od pracowników samodzielności. Masz dowody, że laska celowo i złośliwie cię sabotuje? To idziesz kablować. Masz wrażenie, że to robi, to czekasz aż dowody się nazbierają, albo rozmawiasz z laską w cztery oczy. Przecież ta cała akcja z próbą zatrzymania kochasia, to jakaś farsa i tak należy to traktować, a nie wciągać w to szefa. Jesteś dorosła, czy dzieciuchem, który bez rodziców nie da sobie rady? Z tego co zrozumiałam to hotel, a nie ośrodek dla ludzi szczególnej troski.
                      • ritual2019 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 15:48
                        Oczywiscie, ty na wszystkim znasz sie najlepiej. EOT
                      • lumeria Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 17:02
                        >Masz dowody, że laska celowo i złośliwie cię sabotuje?

                        Autorka napisala :
                        >MA OBOWIĄZEK zgłaszać wszelkie ewidentne usterki, uszkodzenia i cokolwiek co >Pmoże spowodować niezadowolenie klienta (np. smród po papierosach itp...). My >wtedy .... [czesc wycielam] Nie ma prawa wykręcać się, że zapomniała, bo to jej >podstawowy obowiązek taki sam jak mój zrobienie check in klientowi. A >nieinformowanie o istotnych sprawach utrudnia pracę nie tylko mi, ale całemu >zespołowi, bo nas jest kilka

                        Nie trzeba atakowac pracownicy, tylko mozna stwierdzic, ze system zglaszania usterek nie dziala. W takim a takim dniu nie zostalo zgloszone to i tamto. W innym dniu zostalo pominiete to.

                        To utrudnia wszyskim prace, wiec prosimy o ulepszenie systemu, na przyklad ustanowienie formalnej procedury albo formularz, ktory bedzie wypelniany przez Iksinska i jej wspolpracownikom, by wszyscy wiedzieli o usterkach.

                        Czyli mozna podejsc do sprawy systemowo i merytorycznie, bez wchodzenia w osobiste dygresje.

                        Nie jest wazne (w pracy) dlaczego Iksinska tak sie zachowuje, tylko to, ze nastepuje awaria w komunikacjach, ktora trzeba naprawic.
                        • snakelilith Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 17:17
                          lumeria napisała:


                          > Nie trzeba atakowac pracownicy, tylko mozna stwierdzic, ze system zglaszania us
                          > terek nie dziala. W takim a takim dniu nie zostalo zgloszone to i tamto. W in
                          > nym dniu zostalo pominiete to.
                          >

                          Nie przesadzaj, gdyby system nie działał, to odbiłoby się to negatywnie na efekty pracy autorki, a jak na razie nic wielkiego się nie stało. I proponowałam, że jeżeli mamy wrażenie, że nie dochodzą do nas wszystkie informacje, to zwracam się najpierw bezpośrednio do dziewczyny, a nie lecę z każdym problemem do szefa. To kapowanie, coś co w wielu zespołach traktowane jest bardzo negatywnie przez ludzi. Każdemu zdarzają się bowiem błędy i nikt nie chce być tak traktowany. Albo chcesz się zemścić za szantaż dziewczyny? Akurat najlepszym wyjściem byłoby ignorowanie całej tej sprawy z próbą zatrzymania chłopaka, bo to nie leży w naszej kompetencji. On odchdzi, my jesteśmy na jego miejsce i nie jest to złośliwość skierowana w stronę kogokolwiek. To jest sprawa potwierdzona przez przełożonych i nie ma potrzeby rozstrząsać to jeszcze raz przed kimkolwiek. I mam zresztą wrażenie, że autorkę cała ta sytuacja bardziej bawi, niż rzeczywiście stanowi zagrożenie dla jej pracy. Małą upierdliwość, ok, ale ma okazję się wykazać, tym bardziej, że wie, że nie ma to z nią nic wspólnego, ktoś tam odreagowuje tylko swoją frustrację.

                          • lumeria Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 17:33
                            >Nie przesadzaj, gdyby system nie działał, to odbiłoby się to negatywnie na efekty >pracy autorki, a jak na razie nic wielkiego się nie stało.

                            Jesli kolejny klient czy gosc przychodzi by zglosic usterke, to niby nic takiego, nikomu krzywda sie nie dzieje. Autorka tez moze to potraktowac obojetnie. Nie ona zepsula/niedopatrzyla, nie ona zaniechala zglosic, wiec moze jej to kolo nosa latac.

                            Tylko firma na tym cierpi - jedno takie nieznaczące zdarzenie - no trudno. Ale kiedy to zaczyna dziać się często, to jednak wpływa na reputacje uslugodawcy. Klienci nie sa szczodrzy i wspanialomyslni piszac negatywne recenzje. Publicznie ogłaszają brak ręczników, niefunkcjonującą klimatyzacje, plamy na dywanie czy smrod papierosów w niepalących pomieszczeniach.

                            Myślisz, ze dyrekcja byłaby z tego zadowolona? Ze podziękowałaby załodze, ze pienie współpracują i problemów nie zgłaszają?
                            • pade Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 18:03
                              Dokładnie.
                              Gdy w necie pojawią się nieprzychylne opinie na temat firmy, na reakcję będzie już za późno.
                          • arista80 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 17:54
                            Uważasz, że nic takiego się nie stało, bo pare razy zamiast wykonywać swoją pracę musiałam osobiście latać po pokojach w poszukiwaniu zaginionych kluczy lub wąchać pokój, bo ona nie raczyła mi dać rzeczowej odpowiedzi? Niby drobnostki, ale to nie należy do moich kompetencji i sprawia, że nie mogę wykonywać mojej pracy.
                            Owszem nie raz się zdarzyło, że ktoś się pomylił i to normalne (w tym i ja), ale zwykle to się zdarza raz kiedy, sprawa jest wyjaśniania i okey. Nie latamy do kierowniczki z byle czym, ale dlatego że będąc w dobrych stosunkach umiemy wyjaśnić problemy między sobą.
                            Ponieważ zdaję sobie sprawę, że ta dziewczyna przy mnie zaczyna robić się niemiła, poprosiłam by częściej przychodzić na wieczorne zmiany, albo pracować w systemie 4+4, tak by miec z nia malo do czynienia, bo do innych jest milsza (oczywiście oficjlany powód podałam jako inny). Jednak te poranne zmiany są też bardzo ważne i nie mogę wiecznie przed nią uciekać i jeszcze bać się jak wyjdę w oczach kierowniczki czy klientów.
                            • lumeria Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 18:06
                              Aristo - calkowicie Cie wspieram i jestem po Twojej stronie.

                              Ludzie popelniaja bledy i po prostu bierzemy na to poprawke. Ale tutaj nie chodzi o osobe, ktora raz kiedys pomyli sie, lub cos zapomni.

                              Tutaj jest celowe dzialanie tak, zeby utrudnić prace innym osobom - szczegolnie Tobie. To juz nie jest mały pikuś, który można przypisać roztargnieniu. To systematyczny sabotaz.

                              Wiec nie zgadzam sie ze Snake, ze przesadzasz. Wręcz odwrotnie. Po tym co teraz napisałaś, to raczej starasz sie załagodzić i pomniejszyć narastający problem. sad

                              To jest bardzo trudna sytuacja, bo to Ty jesteś reprezentantka hotelu, i Ty martwisz sie by wszystko bylo w porzadku. Dzielna jesteś, i ja widzę, ze robisz co możesz by być profesjonalna i dojrzała wobec naprawdę złych zachowań tej osoby.
                            • pade Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 18:13
                              Ja bym jeszcze dodała, że unikanie tej dziewczyny jest bez sensu. Nie należy dążyć do starcia, owszem, ale unikać konfrontacji też nie. Choćby dlatego, że ona może pomyśleć, że Ty się jej obawiasz a czując psychiczną przewagę nad Tobą, może się posuwać do różnych upierdliwości. Utrzymywałabym chłodny dystans psychiczny, profesjonalizm i stanowczość. Merytoryczne rozmowy i w razie jej kolejnego "ups" nazywanie rzeczy po imieniu.
                              • arista80 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 18:30
                                Dziękuje dziewczyny. Mi na tej pracy bardzo zależy i nie chciałabym jest stracić bo jakaś laska obwinia mnie o rozpad związku. Nas na stanowisku jest kilka osób, wszystkie są bardzo fajne. Pomyłki zdarzają się, ale wyjaśniamy je między sobą i staramy się nie dopuścić do tego, by pojawiły się ponownie. Z innymi dziewczynami sprzątającymi też komunikacja jest raczej sprawna.
                                Tak się zastanawiam czy nie pogadać z jej chłopakiem, może on z nią pogada, a przede wszystkim wyjaśnią między sobą kwestie dotyczące przyszłości ich związku. On sam jest bardzo pomocny, z drugiej strony nie chce się wtrącać w jego życie prywatne.
                                • tt-tka Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 18:42
                                  Aristo, czy chlopak opowiada ci o swoim prywatnym zyciu ?
                                  jesli nie, odpuscilabym sobie rozmowe na temat dziewczyny. Pytalabym go tylko i wylacznie o procedury/przyjete zwyczaje, gdy ktos z pracownikow nawala.
                                  • arista80 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 18:50
                                    Raczej nie mowi o prywatnym zyciu, chyba ze w kontekscie, ze byli w fajnym miejscu, dobrze zjedli. O procedurach w pracy niewiele moze mi powiedziec bo przyszedl niewiele przede mna.
                                • cauliflowerpl Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 09:24
                                  Rozmawianie z chłopakiem w takich sytuacjach zazwyczaj kończy się tak samo: szybko staniesz się wrogiem OBOJGA.
                                  Odpuść sobie. To praca a nie grupka przyjaciół.
                                  • chatgris01 Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 09:31
                                    100/100
                                    Też odradzam mieszanie w to chłopaka.
                                • ritual2019 Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 12:29
                                  arista80 napisała:


                                  > Tak się zastanawiam czy nie pogadać z jej chłopakiem, może on z nią pogada, a p
                                  > rzede wszystkim wyjaśnią między sobą kwestie dotyczące przyszłości ich związku.
                                  > On sam jest bardzo pomocny, z drugiej strony nie chce się wtrącać w jego życie
                                  > prywatne.

                                  Dosc ryzykowne. Wlasciwie co chcialabys mu powiedziec? Jesli ona ma obawy co do ich zwiazku do tego stopnia ze ciebie poprosila o rezygnacje z pracy zeby on mogl w niej zostac to znaczy ze ich zwiazek raczej nie jest powazny tzn nie z jego strony a ona to czuje i jest zdesperowana. Ona raczej nie zdaje sobie sprawy z tego ze nawet gdyby on w tej pracy zostal nie gwarantuje przetrwania zwiazku. Dziewczyna jest dosc dziwna i niestabilna emocjonalnie, rozmowa z nim moze ja sprowokowac do dzialan przeciwko tobie jeszcze bardziej.
                                  Tak jak ci doradzono nie unikaj pracy z nia, bo ona pomysli ze sie jej obawiasz, poczekaj jeszcze troche ale nie za dlugo I jesli nadal bedzie przekazywac ci nieprecyzyjne informacje to porozmawiaj o tym z przelozonym. Powiedz ze poprosila cie o rezygnacje z pracy zeby jej chlopak zostal a ty odmowilas a ona ci jasno dala do zrozumienia ze bedziesz tego zalowac. Pokaz wczesniej zrobione notatki przez nia i przez siebie np 'prysznic' i powiedz ze pytajac o szczegoly odpowiedziala ze nie ma czasu. Wiec ty musialas isc i sprawdzic ten prysznic i oczywiscie to zrobilas zeby uniknac ewentualnych negatywnych uwag klientow i usunac problem ale ze to dezorganizuje ci prace. Prysznic jest przykladem oczywiscie porozmawiaj o tym jesli bedziesz miala wiecej takich przykladow. Byc moze przelozony porozmawia z nia a byc moze poprosi firme o nieprzysylanie jej wiecej do was do pracy. Jesli ona jest z firmy zewnetrznej to hotel moze poprosic o przyslanie innej osoby bo z dotychczasowej jest niezadowolony. Chlopak tez odejdzie wkrotce I bedzie normalnie.
                            • kocynder Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 10:54
                              1. Przede wszystkim egzekwować jej obowiązki. Napisała "prysznic"? No to o co chodzi z tym prysznicem? Spieszy jej się? To JEJ problem, teraz jest w pracy, ma siąść na tyłku i wyjaśnić o co chodzi z tym prysznicem. Oj, coś tam? Ale co tam? "Będziesz tu siedziała tak długo, aż TY mi nie wyjaśnisz o co chodzi - bo to TWÓJ obowiązek a nie mój latanie po pokojach.".
                              2. Żadnego "krycia" jej nawalanek. Nie napisała, że w pokoju np śmierdzi? NIE UKRYWASZ tego! Nie latasz za nią, nie robisz jej roboty! Klient zgłasza (słuszną!) reklamację - krótkie sprawdzenie (zasadności i kto nawalił) i notatka służbowa "X w relacji pominęła informację, że..." do kierownika zmiany. Dalej normalnie.
                              3. Jeśli masz dobre relacje z przełożoną/przełożonym - możesz wspomnieć w rozmowie, że ta osoba już kilkakrotnie usiłowała ci z przyczyn pozasłużbowych utrudniać życie. Na zasadzie zasygnalizowania, że może być problem i może być i tak, że pannica zacznie cię poważniej sabotować. Zupełnie nieoficjalnie - bo MOŻE panna po wyjeździe chłopaka wróci do normy? No i wszelkie rozmowy z "kochanką" bym nagrywała - uprzedziwszy ją o tym! - nie dla sądu, ale dla krycia swojego tyłka. W tej chwili w każdym telefonie jest dyktafon, a rozmowy "niewinne" można od razu usunąć. Zostawiać natomiast takie jak:
                              - Napisałaś "okno", o co chodzi z tym oknem?
                              - Odczep się, nie mam czasu!
                              - Ale zacina się, stłukła się szyba?
                              - Idź se sama sprawdź!
                              Albo:
                              - Dlaczego nie poinformowałaś mnie o braku czegoś tam?
                              - Mówiłam ci, że popamiętasz, że niszczysz naszą miłość?! To masz! Wylecisz na mordę a mój ukochany zostanie!
                              Oraz temu podobne. W razie gdyby doszło do sytuacji "na ostrzu noża" - będziesz miała "materiał dowodowy", że pannica od dłuższego czasu cię bojkotowała i sabotowała.
    • tt-tka Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 00:14
      arista80 napisała:


      > ten c
      > hłopak uczy mnie bardzo chętnie, jest pomocny, nigdy nie dał mi odczuć, że mogę
      > być jego konkurencją czy coś w tym stylu.

      Czyli - temu chlopakowi nie zalezy, by zostac na tym konkretnym stanowisku. A byc moze w ogole na tym terenie smile


      > Co wy byście radziły?

      to co przedpisczynie...
    • anorektycznazdzira Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 12:11
      Natychmiast poinformować przełożonych, że jest pewien problem natury prywatnej i to nie Twojej na dodatek.
      Wyrazić neutralną troskę o jakość działania oddziału i zapewnić, że Ty się w żadne niemerytoryczne historie nie zamierzasz angażować, ale po takiej rozmowie za panią nie dajesz głowy.
    • ritual2019 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 14:42
      Na twoim miejscu poinformowalabym przelozona o tym. To jest bardzo nieprofesjonalne zachowanie ze strony tej osoby i jesli z nia wspolpracujesz to mozesz spodziewac sie problemow. Twoja przelozona/y powinna wiedziec I zrobic z tego notatke. Ona przekroczyla granice, praca to nie miejsce na rozgrywki milosne. Wyjscie z taka propozycja do ciebie jest bardzo niestosowne.
      • cruella_demon Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 14:46
        Przede wszystkim, to trzeba mieć potężnie nierówno pod sufitem, żeby w ogóle coś takiego proponować, nikt zdrowy na umyśle nie wpadłby na taki pomysł.
        A wkurzona wariatka jest niebezpieczna.
        • ritual2019 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 15:04
          Zaraz wariatka. Jesli jest mloda do tego zakochana i ma wizje odejscia chlopaka to jej emocje zaburzaja zdrowy rozsadek i w akcie desperacji powiedziala autorce to co ta napisala. Oczywiscie to nie usprawiedliwia takiego zachowanie bo bylo ono mocno niestosowne dlatego przelozony powinien wiedziec. Jednak emocje maja to do siebie ze moga sie nasilic ale moga tez oslabnac i po jakims czasie opadna a ona bedzie zachowywac sie normalnie, moze nawet przeprosic autorke. Na razie spokojnie rozmowa z przelozonym bez konsekwencji oraz obserwacja.
          • arista80 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 15:10
            Rozumiem że jest zakochana i przeraża ją rozstanie, ale dlaczego najpier nie pogada z tym chłopakiem? Jemu owszem skończy się umowa, ale nie wiza. Przecież po zakończeniu pracy mógłby spokojnie zostać i poszukać nowej w innym miejscu. Obiektów turystycznych u nas nie brakuje.
            • ola5488 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 15:16
              arista80 napisała:

              > Rozumiem że jest zakochana i przeraża ją rozstanie, ale dlaczego najpier nie po
              > gada z tym chłopakiem? Jemu owszem skończy się umowa, ale nie wiza. Przecież po
              > zakończeniu pracy mógłby spokojnie zostać i poszukać nowej w innym miejscu. Ob
              > iektów turystycznych u nas nie brakuje.

              Ale Twoje pytanie nie dotyczy chyba analizy psychologicznej tej dziewczyny, ale tego jak najlepiej mogłabyś się zachować w tej sytuacji, tak? Dla własnego dobra.
              • arista80 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 15:25
                Oczywiście, dla mnie w tej chwili najważniejsze ustalenie jest co mam zrobić by ta dziewczyna nie utrudniała mi życia (na pewno nie zamierzam z nią gadać o jej związku), jakkolwiek moje ostatnie pytanie wzięło się z tego co napisały snake i ritual, że dziewczyna młoda, zakochana, przerażona. No to niech o tym pogada z ukochanym zamiast wyładowywać swe frustracje na mnie.
            • ritual2019 Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 15:31
              arista80 napisała:

              > Rozumiem że jest zakochana i przeraża ją rozstanie, ale dlaczego najpier nie po
              > gada z tym chłopakiem?

              Nie masz na to wplywu, jedyne co mozesz zrobic to poinformowac przelozona(ego) o rozmowie sugerujac brak wyciagania konsekerncji zeby nie zaostrzac sytuacji ale poprosic o obserwacje. Ty powinnas sie asekurowac, bo moze dojsc do sytuacji ze ona pod wplywem emocji zrobi ci powazny problem w pracy i bedzie za pozno na taka informacje. Ona powie ze sobie to wymyslilas zeby usprawiedliwic swoj blad w pracy.
              Ty podejdz do tego bez emocji ale informuj przelozonego bo to ty mozesz miec problem.
              W pracy trzeba byc ostroznym I raczej nie rozwiazywac konfliktow zwlaszcza tego rodzaju na wlasna reke.
              • lumeria Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 17:53
                Popieram to co pisze ritual.

                Odstaw romantyczne rozkminy na bok i popatrz na sprawę praktycznie.

                Nie jesteś odpowiedzialna za życie uczuciowe innej osoby, ale za swoje profesjonalne jak najbardziej. Rob to, co jest konieczne, byś nie denerwowała się za każdym razem kiedy przekroczysz próg pracy. Ta pracownica sie z Toba i Twoimi uczuciami nie liczy. Nie ma co ja chronić przed konsekwencjami jej własnego zachowania. Niestety.




            • anorektycznazdzira Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 09:16
              Przecież to oczywiste: widocznie gość nie chce!!!
              A ona sobie wykombinowała, że gdyby Wasz oddział go błagał aby został wciskają mu wręcz stanowisko (bez żadnego tam szukania), to chłopak może by i został. To desperatka, zaprawdę powiadam Ci: uważaj na tę osobę.
    • lumeria Re: Niszczę piękną miłość 18.01.20, 18:23
      To piękny przykład dlaczego romansowanie w pracy nie jest wyłącznie "piękną miłością" zainteresowanych tylko bólem dupy dla wszystkich wokół.
    • ichi51e Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 08:28
      Pania chyba pogiell
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 10:06
      No nie wiem, chyba bym poinformowała szefostwo z obawy, że ten co mnie szkoli może być miły w udawany sposób a później wbije mi nóż w plecy a dziewczyna dobije gwoździami wieko do trumny.
      • kryzys_wieku_sredniego Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 10:14
        Ciekawe jest to że mimo iż ten chłopak nic nie zrobił i jest miły i profesjonalny to przez takie działanie dziewczyny, która może mu zwisać emocjonalnie on sam został postawiony w złym świetle. Typowy przykład jak należy uważać na wybór znajomych.
        • chatgris01 Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 10:36
          kryzys_wieku_sredniego napisał(a):

          > Typowy przykład jak należy uważać na wybór znajomych.

          Oraz na to, że nie powinno się mieszać pracy z życiem prywatnym.
          • kryzys_wieku_sredniego Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 14:22
            On przecież nie miesza, poszedł z koleżanką na kawę i do kina a ona już mu życie układa, tak jak kilka naszych forumek.
    • lumeria Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 15:31
      Pomyślałam o innej opcji rozmowy z szefową.

      Jestes przyuczana do pracy, wiec możesz zapytać jak masz się zachowywać w danych sytuacjach.

      Np. "Często się zdarza, ze pracownica sprzątająca gubi klucz. Jaką procedure powinnam wtedy zastosować? Na razie szlam i szukałam klucza, ale to wydaje mi się nieodpowiednie, bo pozostawiam recepcje bez obslugi. Co powinnam w takim wypadku zrobić?" (Przykłady z datami na podorędziu.)

      "Kiedy osoba sprzątająca zgłasza, ze jest usterka, ale nie ma czasu wytłumaczyć co dokładnie, w jaki sposób powinnam to załatwić i jak to zrobić bez opuszczania mojego stanowiska pracy?" (Przykłady)

      "Niestety pan X, który mnie przyucza nie byl w stanie odpowiedzieć na te pytania"
    • bulzemba Re: Niszczę piękną miłość 19.01.20, 19:54
      A chłopak w ogóle wie, że się kochają?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka