Dodaj do ulubionych

Samopoczucie dziecka a odebranie go ze szkoły

03.03.20, 09:27
Mam pytanie z innej beczki. Dzisiaj o 8.30 zadzwoniła pani ze szkoły żeby najlepiej natychmiast odebrać dziecko ze szkoły, bo "jest blada i zrobiło jej się niedobrze, mówi że prawie zemdlała". Oczywiście odebrałam córkę, nie widzę póki co żeby coś się działo. Zastanawiam się o co chodzi - córka była w zeszłym tygodniu przeziębiona, ale od piątku wszystko było ok. Rano wstała, zjadła mleko z płatkami, trochę porozmawiałyśmy, pomarudziła trochę że ona nie cierpi WF, który ma na pierwszej lekcji. Jedyne co, to że nie chciała się niczego napić mimo propozycji. Zdążyła się przez chwilę pobawić i odwiozłam ją do szkoły. Po pół godzinie ten telefon. Jak przyjechałam to wypiła kubek herbaty z termosu i na tę chwilę czuje się dobrze. Nic jej nie boli, nie ma podwyższonej temperatury, odzyskała kolory. Pani kazała ją odebrać tonem nieznoszącym sprzeciwu (zastanawiam się co by było, gdybyśmy akurat byli poza miastem, co się czasami zdarza). Strasznie dziwna sytuacja -pierwszy raz się mi coś takiego zdarza. Zastanawiam się gdzie jest ta granica, że trzeba natychmiast dziecko zabrać ze szkoły z powodu gorszego samopoczucia
Obserwuj wątek