pyza-wedrowniczka
14.03.20, 14:21
Mój ojciec, który jest zawsze analitycznym umysłem policzył, że obecnie we Włoszech chorych jest 0,02% ludności.
Czyli jedna osoba na 5000. Mówimy o chorych, nie o zmarłych. I według matematyki, że szanse, że umrze na raka, na zawał czy potrąci go samochód są dużo większe. Na raka we Włoszech choruje 1 osoba na 280, a śmiertelność jest dużo większa.
A w Polsce 1 na milion. Czyli według matematyki musisz spotkać milion osób, żeby trafić na tę jedną. Wiem, że statystyka zakłada równe rozmieszczenie itp. Ale jednak tak to wygląda.
Zaczął się zatanawiać czy konsekwencje, też te zdrowotne, paniki z koronawirusem nie będą większe. Bo ludzie i lekarze wszystkie inne przypadki i problemy odsuwają na dalszy plan, bo zaraz nie będzie wiele osób mieć pieniędzy, żeby się leczyć, bo biznesy padną itp.