Dodaj do ulubionych

Jestem przutłoczona

19.03.20, 01:21

Tym co się dzieje. Może to wynika z charakteru, predyspozycji wynikających z nerwicy, ale boję się bardzo tego dziadostwa. Boję się o rodzinę, rodziców. O to ile to jeszcze potrwa i czy rozniesie się u nas. Spać nie mogę, jeść nie mogę. Dzieci fiksuja w domu, syn nie rozumie o co chodzi, chce do szkoly, złości się. Miękka jestem, ruszyło mnie srogo.

--
Syn images90.fotosik.pl/310/9bfb535fd7211a7b.jpg
Obserwuj wątek
    • minniemouse Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 01:49
      sluchaj - czy sie bedziesz denerwowac czy nie, to nic nie zmienisz.
      olej to, zyj w miare normalnie, dziecku wytlumacz ze taki przyszedl prikaz od panstwa czyli od nauczycieli w szkole ze szkola zamknieta bo ludzie choruja i nie wolno sie spotykac - powtarzaj do znudzenia jak automat bo i tak nic innego nie mozesz.

      wyszukuj dzieciom aktywnych zabaw bo naprawdę po prostu nudzą sie. najgorsze u nich to brak rozładowania energii, wiadomo. męża masz, bo nie wiem - jest ktoś kto zbuduje im domowy gym?
      na przyklad



      jak byłam mała to robiliśmy namioty z kocy, krzeseł i sznurka od bielizny smile



      Minnie




      --
      Savoir Vivre czyli jak się zachować
      • aankaa Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 02:21
        jak byłam mała to robiliśmy namioty z kocy, krzeseł i sznurka od bielizny

        ematka ? takimi tanimi sposobami ?

        a dziecku można prosto wytłumaczyć: pojawił się pan (ś)wirus, który zaraża i można złapać kaszel/gorączkę/... musimy uważać = nie dotykamy ..., po przyjściu do domu myjemy łapki (wskazana fantazja: jaka piosenka trwa 30 sek, można włączyć jakieś przedszkolne przyśpiewki) a później kombinujesz jak koń pod górę czym zająć progeniturę przez resztę dnia
        np wieczorne (po zmroku) wyjście ze śmieciami (maski z krepiny, rękawiczki, szalik -> szpieg z krainy deszczowców) albo z pieskiem

        --
        jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
      • ichi51e Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 08:19
        Serio myslisz ze ktos ma w domu lezaca plyte ze sklejki, srubokret mechaniczny/wiertarke i te chwytaki do wspiania sie? W domu to mozna sobie na szybko fort z koca zbudowac - to sie zgodze

        --
        wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
    • potworia116 Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 08:23
      Ja teżuncertain
      Córka (2lata) chora, ale ruchliwa, pobudzona i marudna jak rój komarów, ja chora, spowolniona, opuchnięta i zasmarkana.
      Nigdy jeszcze samotne macierzyństwo nie wydawało mi się tak ciężkie.
      Bardziej niż wirusa boję się długofalowych skutków kwarantanny, także psychicznych. Ja już wysiadam.
    • nangaparbat3 Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 09:14
      Moim zdaniem najlepszym sposobem jest rutyna. Jestem z natury okropnie niezdyscyplinowaną, nieplanującą osobą. Teraz mam praktycznie zaplanowany cały dzień, budzik nastawiony, poranna gimnastyka, praca od 8.15 i druga tura wieczorem, to jakoś daje się znieść. Widzę, że trzeba się ruszać, bo jak siedę dłużej przy kompie, zaczynam odczuwać ból tu i ówdzie, tylko ruszanie się pomaga. Dawkowanie internetu, a nawet radia (tv nie mam), żeby nie być wciąż wystawioną na informacje. Spacer w ciągu dnia, koniecznie.
      NAwet zaczęłam podlewać kwiatki codziennie o tej samej porze.
      O, zrobiłam hodowlę cebuli w skrzynce na kwiaty - może u Ciebie dzieci miałyby na chwilę zajęcie?
      Zamierzam też zrobić porządki i wywalić pół mieszkania, ale to chyba w weekendy - w zwykłe dni trochę brakuje czasu.
      Trochę jesteśmy jak w więzieniu i mam w głowie jakiegoś takiego skrajnie zdyscyplinowanego więźnia, który codziennie dużo ćwiczył - chyba nie ma innego wyjścia.
      A poza tym do obejrzenia "Bogowie są szaleni" - wsadź dzieci na kanapę, przytul mocno, i oglądajcie razem smile

      --
      "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
      • ajaksiowa Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 09:29
        A ja si€ czuję jak skazaniec czekający w celi na wykonanie(nie wiadomo kiedy)wyroku.😭😭

        --
        ....jak się wyłapie tego,który jest wrażliwy,zamknięty,i mu się dogryzie,to się zyskuje w grupie.Czasem też poniżam.Żeby przypomnieć:wiecie,nie jestem pedałem....,,
        • nangaparbat3 Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 10:10
          No tak, usłyszałam w radio, jak znany psycholog chce się umawiać, zeby pogadać o tym jak wszystko się skończy, że to ma działać uspokajająco - a na mnie działa wręcz odwrotnie, nie chcę o tym myślęć, co będzie to będzie, jeśli dozyję, ale już nie będzie tak samo, nie będzie lepiej.
          Boję się bardzo, o siebie, o mamę, o dzieci, brata i bratową, ciocię i wujka - kurczę - żeby jakoś z tym sobie poradzić, skupiam się na tym co tu i teraz - praca, sprzątanie, książka, coś do zjedzenia. Te kwiatki w doniczkach. zaraz wysieję rzeżuchę, a potem kolejna konsultacja na skypie, wcześnie spać i wcześnie wstać, "gimnastyka oddechowa" i gimnastyka. Może sobie zrobię masaż stóp? Mam urządzenie, stoi w kącie od pół roku nieużywane, bo mi się nie chciało - bardzo łatwo "mi się nie chce", ale teraz nie czas na to.

          --
          "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
    • lellapolella Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 10:11
      Dziewczyny dobrze radzą, by wyszukiwać aktywne zajęcia dzieciom. Namiot jest dobry, ewentualnie chowanie różnych rzeczy i znajdowanie ich, jak masz panele i kredę, można narysować trasę i grać kapslami w kolarzy. Swoją drogą, patenty z PRL jak znalazł na tę poręwink Nanga też ma rację, pisząc o dyscyplinie, ona spina wszystko w kupie. Ja na stałe pracuję zdalnie ale dopiero teraz zaczęłam wcześniej wstawać i planować- to pomaga okiełznać emocje, narzuca wrażenie porządku. Myślisz, co trzeba zrobić i robisz to. Wiem, że brzmi cynicznie, ale tak naprawdę pomaga nam, bo wiemy, że nie nawalamy i to uspokaja. Np. do rodziców teraz dzwonię codziennie, zawsze mam w tzw. zanadrzu jakąś zabawną historię lub problem z dudy- wiem, że oni boja się bardziej niż ja i muszę skierować ich uwagę w jaśniejsze rejony. Trzymaj się ciepło, staraj się nie poświęcać uwagi sprawom, na które nie masz wpływu, bo to wykrwawia.

      --
      Jest w mówieniu „Nie” ogromna siła i czasem wydaje mi się,

      że jest ona tak wielka, iż nawet nią samą można żyć.Canetti
    • gaskama Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 10:20
      Mój młody często chorował jako dziecko. Pamiętam:
      - budowanie domów z koców, kołder, krzeseł i foteli. Potrafiliśmy kilkupokojowe domy zbudować.
      - z pudeł po zakupach robiliśmy auta, doklejaliśmy wycięte koła, robiliśmy kierownice
      - z pudeł budowaliśmy wieżowce, doklejaliśmy płomienie
      - bawiliśmy się w szkołę, młody zawsze lubił rozwiązywać zadania matematyczne
      - ileż ja się nagrałam teatrzyków … to był koszmar … miał figurki Powe Rangers i tymi figurkami odgrywałam spektakle … nieraz i godzinne, aż do zachrypnięcia
      - zawsze mieliśmy kupę gier planszowych
      - w internecie jest kupa fajnych stron do gier, nauki, pamiętam, że na stronie bbc było te kilkanaście lat temu sporo gier, które syn uwielbiał.
      - kupa gier edukacyjnych była kiedyś na kompa, w formie filmików rysunkowych
      - przygotowywałam młodemu poszukiwanie skarbów (rysowałam mapy z punktami w mieszkaniu, musiał odnajdywać kolejne wskazówki aż docierał do skarbu
      Ja mam wrażenie, że o wiele bardziej świruje młodzież, która normalnie prowadzi bardzo aktywny tryb życia. Mój nastolatek dostaje pierdolca, ale jest typem nadaktywnego adhdowca. Odpadła mu szkoła i wyszstkie dodatkowe zajęcia, których kilkanaście godzin tygodniowo. No i brak imprez. Kilku kumpli akurat miało organizować osiemnastki. Dla młodych ludzi spędzenie tych ważnych urodzin bez kupli to naprawdę problem wink


      --
      "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
    • rekreativa Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 10:55
      Mam tak samo, też nerwica.
      Dzisiaj przeczytałam niusy i już mnie boli w klacie i się ledwo powstrzymuję, żeby nie zacząć ryczeć.
      Ja już się nawet nie boję samego wirusa, ale tego, co się dzieje dookoła. Dentyści pozamykali gabinety, ludzie piszą, że pogotowia dent. też pozamykane, lekarze odwołują wszystkie planowe wizyty i badania, szpitale odwołują operacje i zabiegi...
      Zaczynam się bać, że mnie trafi coś innego niż koronawirus i dopiero będę miała przesrane.

      --
      "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
    • daniela34 Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 10:56
      Hedna, a wychodzicie na zewnątrz? Słucham właśnie lekarza w tvn24 (dr Paweł Grzesiowski- epidemiolog) i zaleca wychodzenie, mowił że na świeżym powietrzu wystarczy 1m odległości od innych osób.
    • alpepe Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 10:56
      W Niemczech obecnie jest ponad 200 przypadków zejścia na powikłania pogrypowe, a ty się boisz korony?

      --
      "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
    • ga-ti Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 11:35
      Hedna, przytulam! Też się boję i nawet nie potrafię powiedzieć dokładnie czego się boję albo nie chcę tego wypowiadać na głos, bo się boję, że się spełni uncertain
      Z tych nerwów w zeszły czwartek tak mnie zaczęło coś boleć w klatce piersiowe, pod mostkiem, że się przestraszyłam, że jakiegoś zawału dostaję, czy co. Ja, która nie choruję, do lekarzy nie chodzę i nagle ten ból, trwał 2 dni, mąż twierdził, że to od nerwów. Później rozbolał mnie żołądek, dzień bólu, drugi dzień chodziłam jak walnięta w łeb. I żeby było mało to rozbolał mnie jajnik (czy coś, w dole brzucha), na furaginie jakoś dałam radę. Myślałam, że zejdę z bólu i nerwów. Tłumaczyłam sama sobie, jak dziecku.
      Do tego jakiś taki irracjonalny obraz z czasów wojny, przypominanie wszelkich przeczytanych, obejrzanych tematów wojennych, cierpienia i ogromnej nienawiści, zezwierzęcenia ludzi, to mnie przeraża jeszcze bardziej.
      Do tego lęk o dzieci, a co będzie , jak zachorują, a co jak my zachorujemy, kto się nimi zajmie? Już nawet dałam im tel. do znajomych, którzy mam nadzieję, że by pomogli.
      Nie chcę myśleć o przyszłości, bo cholera wie, kiedy będzie normalnie. Już się nastawiam, że Wielkanoc normalna nie będzie, a majówka, a urodziny dzieci, a wakacje??? Dziecko najmłodsze pyta,kiedy pójdziemy na lody (ciepło się zrobiło), kiedy pojedziemy do babci, kiedy spotka się z koleżankami, kiedy będą występy w przedszkolu, do których się przygotowywali itd. a ja zaciskam zęby i odpowiadam 'przecież wiesz, że jest wirus i musimy siedzieć w domu', no wie, wie, ale nie pojmuje, tak samo jak ja.
      Ale przed dziećmi gram spokój, opanowanie, poczucie humoru, bo nie chcę ich dołować.

      O wyszło, że sobie zrobiłam psychoterapię Waszym kosztem wink Sorry za przynudzanie, ale gdzie, jeśli nie tu?
    • takamania Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 12:18
      Mąż miał 2 tyg wolne. W międzyczasie infekcją u syna, 2 stresujące wizyty u lekarza ( jedna 200 km od domu) . Do tego pogada była do dudy , no i wirus odciął skutecznie drogę na jakikolwiek wyjazd. Efekt nic co mieliśmy do zrobienia w domu dalej czeka. Obijalismy się o siebie bez celu. Wrócił do pracy a ja wybyłam na ogród z młodym ale zamiast siedzieć na tyłku zagonilam do roboty. Mąż po pracy wyglądał na bardziej wypoczętego niż po tych 2 tygodnikach. I ja też. O tym,że mi się chce mnóstwa rzeczy od wczoraj nie wspomnę. Mam za sobą okres załamania bo moje i syna choroby zamykały mnie skutecznie na wiele tygodni w 4 ścianach. Bezruch i brak akywności na zewnątrz to największy wróg dla psychiki.

      --
      Kobiety są jak anomalie pogodowe, cały dzień słońca a jak pierd*lnie to znienacka.
    • na_deszczu Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 12:58
      Mnie tez szkoda moich dzieci. Syn czekał na wiosnę, a teraz krótki spacer raz dziennie. Tęskni za kolegami z klasy. I wkurza mnie, ze inni to olewają powodując, ze sytuacja będzie się przeciągać a on będzie cierpiał dłuzej niż gdybysmy byli bardziej solidarni.
    • kornelia_sowa Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 13:14
      Mnie -pod wpływem poczytania ematki-naszly mysli- A gdybym ja i ma z jednocześnie i trza by było do szpitala to co z dziećmi?

      Jedyne osoby, które by im ruszyły na pomoc bez namysłu to mój ojciec (onkologiczny, schorowany, nie umie gotowac) i teściowa-sprawna ale chorpwita. Ja zwykle przeziębienie kładzie do łóżka.

      I to mnie tak realnie przestrasza gdy o tym myślę.

      • gaskama Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 13:42
        Jest wyjątkowa sytuacja. Nie masz żadnych przyjaciół, znajomych, sąsiadów? W takich sytuacjach okazuje się, że jest więcej rozwiązań, niż myślałaś. Ile lat mają dzieci?

        --
        "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
        • kornelia_sowa Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 15:46
          Oczywiscie, ze mam

          Tylko ja mówie o sytuacji gdybyśmy się zakazili i chorowali na tyle ciężko, że konieczna by była hospitalizacja.

          U dzieci wtedy tylko kwestia czasu aż zachorują albo wiadomo że rozsiewaja przechodzac bezobjawowo

          Już widze te tłumy moich kolezanek i przyjaciółek z których każda ma dzieci/jest w ciąży/ma chorych rodziców zabierające do siebie dzieciaki u których zapewne na dniach wystapią objawy

          Może by i zabrał ktoś ale wtedy chorowaliby oni

          Myslę o tym po prostu

          Zawsze jest jakies rozwiązanie tylko nie zawsze jest choć jedno dobre

          • gaskama Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 16:04
            Nie myśl w ten sposób. Jesteście młodzi, prawdopodobieństwo, że i ty i mąż wylądujecie w szpitalu jest marginalne.

            --
            "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
            • kornelia_sowa Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 18:46
              Wiem, wiem 🙂 dzięki

              Siedzę na wsi w domu z dziećmi

              Mąż jednak jeździ do Krakowa. Nie zamknie firmy, bo zjadlyby nas kary.

              Dopóki odgórnie nie przesuną terminów wykonania, to będą pracować.

              Przypomniała mi się jelitówka która mieliśmy w październiku.
              Dobrze że najpierw dzieci przeszły lekko i wróciły do przedszkola i szkoły.
              My zaczęliśmy chorować razem jednego dnia i to tak, że czolgalismy się z łazienek (dobrze, że mamy dwie) i pojechanie po córkę do przedszkola kończyło się koniecznością przebrania koszulki-pot z wysiłku
      • ga-ti Re: Jestem przutłoczona 20.03.20, 00:06
        Ja mam przedszkolaka, ale i nastolatki, więc jakby co, to się zajmą sobą i najmłodszym, ugotują, umyją, poczytają przed snem, ubiorą rano. Nagadałam, żeby w razie co się sobą zajęli.
        Dziadkowie jedni daleko i 60++, drudzy 80, więc raczej wolałabym ich nie ściągać gdyby zagrożenie zarażeniem było tak duże (w sensie my w szpitalu). Reszta rodziny raz, że daleko, dwa ma własne dzieci, starszych rodziców, też kiepsko.
        Mamy znajomych, ale sytuacja, jak wyżej. Wiem, że gdyby coś, to przyjedzie z pomocą kolega, a nawet dwóch, raczej się nie będą bać, pomogą, doglądną, ale oni też mają rodziny, więc w sytuacji tak trudnej nie będę wymagać, ale mam nadzieję, że pomogą.
        Mam tylko nadzieję, że ich do domu dziecka, czy innego pogotowia opiekuńczego nie wezmą, a z drugiej strony, że się zainteresują, czy zdrowi. Ech...
      • hedna Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 17:48
        Tusiu nie potrafi czytać. W lecie kończy 10 lat, jest autystą z upośledzeniem i innymi atrakcjami. Ostatnio ciastolinę lubi, zabawy wodą, lubi jeździć w swoje ulubione miejsca. Puzzle teraz mniej.

        --
        Syn images90.fotosik.pl/310/9bfb535fd7211a7b.jpg
        • ichi51e Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 18:03
          U mnie uspokajajaco dziala radio dzieciom z offu. Daj ciastoline i niech sobie slucha

          --
          wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
        • ga-ti Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 23:57
          Hedna, zrób Tusiowi masę solną, taniej wyjdzie wink szklanka mąki, szklanka soli i woda tak na oko, ale dolewaj po trochu i zagniataj 'ciasto', ma być miękkie jak ciatolina właśnie. Można dodać trochę barwnika spożywczego albo i farbki, ale moje dzieciaki lubią bez barwników, za to później piekę w piekarniku to, co ulepiły i malują sobie farbami, flamastrami. Daję stolnicę, wałek, foremki do ciastek, nożyk jakiś i produkują. A jak zostanie niewykorzystana to zawiń w torebkę foliową i do lodówki, na drugi dzień będzie.

          Moje tworzyły jakiś magiczny piasek z mąki i pianki do golenia i nieszczęsne slajmy, jest dużo przepisów w necie, yt.
          Fajnie, że lubi takie ciapki, można się pobawić. A sypkie? Bo jeśli lubi sypkie to daj w pudełko kaszę, ryż, mąkę, sól...(różne każdego dnia inne) i niech sobie gmera, przesypuje, miesza, jakieś pudełeczka do tego, lejek, łyżki, słomki...
          Każdy się ratuje, jak może smile
    • umi Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 13:52
      Nie ma sensu sie denerwowac. Patrz na plusy sytuacji, nie na negatywy. Rozniesc sie rozniesie na ochotnikow. O ile kojarze, jestes z Polski. Masz warunki, zeby sie nie zarazic, wystarczy skorzystac. Obywatele GB nie maja takich luksusow. Jesli siedzisz na doopie, nie ma sie co rozniesc na Cb czy bliskich (o ile tez siedza na doopie).
      A przymus zap.przania w kolowrotku jest korponawykiem. Ludzie fiksuja (mali tez) bo maja nawyk chomika. Zabrali im kolowrotek wiec nie wiedza co ze soba zrobic.
      Jedyna pozytywna strona tego koronobadziewia jaka widze jest to, ze ludzie wreszcie naucza sie byc ze soba a nie obok siebie. Rozmawiac ze soba, spedac czas we wlasnym towarzystwie, robic rozne rzeczy wspolnie.
      Przy okazji niektorzy rodzice zaczna byc blizej ze swoimi dziecmi, zwlaszcza ci, ktorzy dotad przerzucali te dzieci na rozne placowki.

      BTW, 2 tygodnie kwarantanny to jest nic. Nikt tu nigdy nie chorowal poltora czy dwa tygodnie, nie mial zadnego zabiegu szpitalnego, dziecko mu na tyle nie zachorowalo? To jest dokladnie to samo, tak samo sie siedzi na doopie, z ta przewaga, ze czlowiek nie jest chory i dobrze sie czuje.
      Wiec zamiast fiksowac polecam znalezc pozytywne rzeczy i nie wylazic jesli ktos nie musi. Przez takich wylazacych problem bedzie sie cignal i cignal, zamiast wygasnac uncertain
      • alicia033 Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 21:47
        umi napisała:

        > BTW, 2 tygodnie kwarantanny to jest nic. Nikt tu nigdy nie chorowal poltora czy dwa tygodnie, nie mial zadnego zabiegu szpitalnego, dziecko mu na tyle nie zachorowalo?

        owszem, tylko że dla mnóstwa osób z tych, którzy teraz już zostali uziemieni nigdy się to nie zbiegło z utratą dochodów/pracy praktycznie z dnia na dzień, na nie wiadomo jak długo i nie wiadomo w jak potem zmienionej rzeczywistości.
        Więc pisanie, że "to jest dokładnie to samo" świadczy o konkretnych problemach z głową.


        --
        volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
        "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
        czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
        • minniemouse Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 23:38
          chcesz przepis na domowa ciastolinę?
          biorę taka opcje pod uwagę ze możesz zamówić online make, sol, olej i farbki do jedzenia
          szybka, prosta i tania
          na dwa sposoby
          15 minutowa

          poza tym
          [url=https://mojedziecikreatywnie.pl/2017/11/zabawy-dla-dzieci-w-domu/]zabawy dla dzieci w domu - super!/url]
          zabawy w domu

          Minnie

          --
          Savoir Vivre czyli jak się zachować
        • umi Re: Jestem przutłoczona 20.03.20, 14:23
          Nooo... i myslisz, ze pogarszanie tej rzeczywistosci i nakrecanie sie bardziej cos w tym pomoze? Poza tym w Polsce raczej nie da sie tak po prostu umrzec z glodu, zwlaszcza w czasie epidemii. To nie USA, gdzie bez dochodu lecisz na bruk bez ubezpieczenia zdrowotnego i w ogle czegokolwiek. Zycie i zdrowie jest najwazniejsze, reszte da sie odbudowac.

          Pominawszy fakt, ze najbardziej panikuja nie ci bez pracy, a ci, ktorzy maja siedziec na dopie w domu i wlasnie pracowac. Nagle im cztery sciany za ciasne i musza polazic towarzysko. Wez moze polep sobie ta ciastoline od minnie suspicious
    • asia_i_p Re: Jestem przutłoczona 19.03.20, 15:24
      Mówią, że psychika potrzebuje dwóch tygodni, żeby się przestawić po kryzysie. Na ile możesz, walcz z tą swoją tendencją.

      --
      The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
        • hedna Re: Jestem przutłoczona 21.03.20, 23:30
          Od początku marca syn dostaje 2 nowe leki (zamiast 2 innych) - wyciszające.Bywa lepiej, ale bywa bardzo ostro. Mimo ,że ma niecałe 10 lat jest bardzo silny jak na swój wiek i wysoki -blisko 170cm. Mąż teraz jest w domu, dużo się nim zajmuje. Ale bywa,że zupełnie niespodziewanie syn się czymś zdenerwuje i okrutnie uszczypie, czasem uderzy. Agresja nadal jest, choć w porównaniu do 1,5 miesiąca temu, jest trochę lepiej. Zmianę leczenia zaproponowała nowa lekarka z Krakowa, podobno bardzo dobra. Stosujemy się idealnie do wszystkiego. Ale wystarczy czasem bzdura, np nie taki obiad jak syn myślał i jest grubo. Szczypanie, wrzask, kopanie, firanka leci z karnisza.... Czasem popłaczę bo nie wytrzymuję.


          --
          Syn images90.fotosik.pl/310/9bfb535fd7211a7b.jpg
          • homohominilupus Re: Jestem przutłoczona 22.03.20, 00:14
            hedna napisała:

            > Od początku marca syn dostaje 2 nowe leki (zamiast 2 innych) - wyciszające.Byw
            > a lepiej, ale bywa bardzo ostro. Mimo ,że ma niecałe 10 lat jest bardzo silny j
            > ak na swój wiek i wysoki -blisko 170cm. Mąż teraz jest w domu, dużo się nim zaj
            > muje. Ale bywa,że zupełnie niespodziewanie syn się czymś zdenerwuje i okrutnie
            > uszczypie, czasem uderzy. Agresja nadal jest, choć w porównaniu do 1,5 miesiąca
            > temu, jest trochę lepiej. Zmianę leczenia zaproponowała nowa lekarka z Krakowa
            > , podobno bardzo dobra. Stosujemy się idealnie do wszystkiego. Ale wystarczy cz
            > asem bzdura, np nie taki obiad jak syn myślał i jest grubo. Szczypanie, wrzask,
            > kopanie, firanka leci z karnisza.... Czasem popłaczę bo nie wytrzymuję.
            >
            >

            Współczuję. Strasznie to musi być trudne.


            --
            Never trust a man in a blue trench coat
            Never drive a car when you're dead
            • hedna Re: Jestem przutłoczona 22.03.20, 00:22
              Czasem jest bardzo, bardzo ciężko. Kocham go całym sercem, to wspaniały chłopiec.Tylko kiedy dziecko Cię bije....

              --
              Syn images90.fotosik.pl/310/9bfb535fd7211a7b.jpg
        • szmytka1 Re: Jestem przutłoczona 23.03.20, 08:35
          tylko 2, ale za to jakich wink Potłukli mi szybę w drzwiach, zalali ksiązki z biblioteki itp kosztowne wypadki im się zdarzają. Zawsze niechcąco i to był wypadek. Do tego jeden pisk i wrzask, bo mały jest w fazie, że musi mieć koniecznie to samo, co duży. A duży nastoletnie humory ma, więc w połączeniu z moim wybuchowym charakterem jest to mieszanka wybuchowa. Migrena po 2 x w tygodniu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka