W różnych wątkach się przewija temat grypy i jej powikłań.
No więc ja nigdy grypy nie miałam. No chyba, że przechodziłam ją tak lekko, że nie miałam objawów.
Zresztą ja w ogóle rzadko choruję, anginę miałam tylko raz w życiu, w dzieciństwie, za to taką, że pogotowie do mnie wzywali.
I tak się teraz zastanawiam, czy to działa na moją korzyść, czy niekorzyść w czasach pandemii

P.S. chorobę współistniejącą niestety mam, a w sumie nawet 2, choć jedna to pierdoła.