Dodaj do ulubionych

Propaganda sukcesu

24.04.20, 20:02

Powinniśmy być do niej przyzwyczajeni. To jest jednak lepsze od Barei.

Wszystkie posty Biebrzańskiego Parku Narodowego zedytowane o tekst: "Środki na akcję gaśniczą są w całości zapewnione z budżetu Państwa. Pieniądze ze zbiórki trafią do jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych."

Po prostu pięć dni temu Biebrzański park Narodowy nie wiedział, że ma wystarczająca ilość środków i prosił wszystkich o pomoc. Teraz pewnie dyrekcja dowiedziała się, ze jak chce być dłużej dyrekcja to ma sławić wielkość umiłowanej władzy.

za to pan kandydat na prezydenta Duda błysnął tak:

"Straty nie będą aż tak wielkie, bo ptactwa nie ma aż tak wiele"

bialystok.wyborcza.pl/bialystok/7,35241,25894747,pozar-w-biebrzanskim-parku-narodowym-prezydent-andrzej-duda.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza&fbclid=IwAR1mRzftI0iIEbmUA1ItMX39yoKl-rg_cQ0bQ85rOhfwJ7ZcJQl_oMzd6po
Obserwuj wątek
    • sasanka4321 Re: Propaganda sukcesu 24.04.20, 20:17
      >"Straty nie będą aż tak wielkie, bo ptactwa nie ma aż tak wiele"

      Czy ktos z prawnikow na tym forum moze mi wyjasnic, jakim cudem ktos tak tepy byl w stanie ukonczyc prawo an UJ i zrobic doktorat? Czy to mozliwe, ze to sa tak strasznie malo wymagajace studia, ze kazdy ale to kazdy jest w stanie je ukonczyc? I do tego zrobic doktorat? Ja pomijam to, ze prezydent mowi, co mu kaza, bo nie o to mi chodzi. Na youtube mozna sobie posluchac cala mase jego wypowiedzi, z ktorych widac jasno i klarownie, ze on jest poprostu glupawy.
      • triss_merigold6 Re: Propaganda sukcesu 24.04.20, 20:22
        Z UJ różne gwiazdy wyszły.tongue_out
        • gris_gris Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 19:31
          Podobnie jak z UW, prawda?
          • iwoniaw Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 19:39
            gris_gris napisała:

            > Podobnie jak z UW, prawda?


            Jak z każdego; Bush junior też coś z Ivy League skończył, nieprawdaż... 😉
            • gris_gris Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 19:46
              Oczywiście. Ale Triss nie przepusci okazji, zeby poprawić sobie samoocenę kosztem chociażby UJ, bo ona skończyła UW, a to panie dopiero tytuł do chwały.
              • iwoniaw Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 19:58
                gris_gris napisała:

                > Oczywiście. Ale Triss nie przepusci okazji, zeby poprawić sobie samoocenę kosz
                > tem chociażby UJ, bo ona skończyła UW, a to panie dopiero tytuł do chwały.

                No ale nie da się ukryć, że to nie jest wątek o matołku po UW, a UJ ma jeden z najlepszych (czy w ogóle najlepszy) wydział prawa w Polsce i nie dziwi mnie w tym kontekście zdziwienie publisi połączone z zażenowaniem i rozbawieniem. Fakty zaś są takie, że wszyscy wszędzie znamy takich, co to osiągnięcia mają jakby po innej linii niż praca i zdolności.
      • asfiksja Re: Propaganda sukcesu 24.04.20, 20:26
        >jakim cudem ktos tak tepy byl w stanie ukonczyc prawo an UJ i zrobic doktorat
        No niewątpliwie ma pewien dar zjednywania sobie starszych ludzi, szczególnie mężczyzn (na wydziałach prawa tacy rządzą).
      • kropkaa Re: Propaganda sukcesu 24.04.20, 20:40
        Jest to jedna z zagadek, która nie daje mi spokoju. Ok, studia jeszcze mógł skończyć zaocznie w dłuższym czasie, przerwy brać, ściemniać, że nie mógł się uczyć, bo dziecko małe i choruje/ząbkuje/kolki ma i 3- ubłagać. Ale myślałam, że żeby zrobić doktorat, to jakiś poziom sobą trzeba reprezentować i język znać na wyższym poziomie niż 3 kl. SP.
        • simply_z Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 00:40
          Też mnie to intryguje.
      • lily_evans11 Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 06:41
        Wiesz, zdarzają się i doktoraty "po znajomości" bądź napisane przez ghostwritera albo studentow, nie badz naiwna, dochtór nie równa się automatycznie mundry! wink
        • kropkaa Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 13:09
          Ok, pracę ktoś napisze, przeczyta 2x i obroni. A jak zdał angielski?
          • livia.kalina Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 17:59
            Przecież on ten doktorat obronił w 1974 roku, kiedy to „nie matura lecz chęć szczera” a znać angielski to był wstyd. Obstawiam, że wtedy zdawało się rosyjski. Polecam w ogóle tytuł doktoratu jak również bogatą bibliografię na stronach KBN Ludzie Nauki:

            nauka-polska.pl/#/profile/scientist?id=273093&_k=nwzpe1
            • livia.kalina Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 18:08
              O matko, jestem prosto z wątku o Kaczyńskim i stąd ten błąd!

              Duda jest tu:


              nauka-polska.pl/#/profile/scientist?id=125568&_k=xy9lh4

              Urzekł mnie ten wykładowca na wyższej szkoła im Mieszka l... ja tu mieszkam a pierwszy raz o takiej szkole słyszę.
      • tanebo001 Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 07:33
        I to jest największa wada polskiego szkolnictwa wyższego - produkcja pokornych miernot które zamiast nauką zajmują się podlizywaniem rektorowi...
        • anorektycznazdzira Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 07:35
          REKTOROWI???? 0_0
          nie byłeś na studiach, prawda?
          • tanebo001 Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 07:54
            byłem
            • triss_merigold6 Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 08:15
              Niemożliwe.
              • tanebo001 [...] 25.04.20, 08:17
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • cauliflowerpl Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 10:50
            A czemu nie?
            Wystarczyło być w Samorządzie Studenckim na jakimś konkretniejszym stanowisku i z rektorem się miało kontakt regularny i niekoniecznie formalny.
            Znam przynajmniej jednego, co właśnie na tej zasadzie przeskoczył prosto z uczelni do Urzędu Województwa, a jak go ostatnio na FB widziałam to po ONRze się plątał. Pewnie dziś jest w PiS.
            • cauliflowerpl Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 10:56
              He he,
              Przypomniałam sobie nazwisko i znalazłam.
              Kandydat do Rady Miasta z listy PiS już w 2015 roku.
            • anorektycznazdzira Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 13:21
              Kontakt z rektorem to o wieeele za mało, żeby skończyć studia. O tym bowiem decydują oceny, jakie się albo ma, albo się wyżebrało/załatwiło/oszukało u wykładowców. Problemy typu "chyba nie zdam" rozwiązuje dziekan (!) a nie żaden rektor. Rektor się nie wdrabnia w skomplikowane meandry drogi edukacji jednego z zyliona studentów, których na uczelni ma i spotyka. Ciutkę jakby zajęty jest.
              Aby to zrobił, to musiałby być wujem, dobrym sąsiadem, albo kochankiem hipotetycznego młodzieńca poszukującego niestandardowej drogi do dyplomu.
              • cauliflowerpl Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 13:29
                Ach, rozumiem. Myślałam, że chodziło Ci o to, że studencik-żuczek w ogóle nie ma szans do rektora się zbliżyć.
                Z wpływem rektora na oceny to masz rację, przy czym ten, co ma kontakt z rektorem to i zazwyczaj z dziekanem swojego wydziału ma.
                Swoją drogą, nie zdawałam sobie sprawy, że głupi samorząd studencki może być tak obrzydliwym przedsionkiem prawdziwej polityki, aż się przekonałam na własnej skórze, tfu.
        • triss_merigold6 Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 08:14
          Okeeej. Jasno określiłes, że nigdy niczego nie studiowałes, cóż za żenada.
          I Ty coś bredzisz o elitach, motłochu...
      • fitfood1664 Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 08:32
        Pomijając fakt na której uczelni studiowałam, to fakt, że studia mogą ukończyć miernoty a nawet się doktoryzować odkryłam jakoś tak w wieku 20 lat, na podstawie porównania poziomów moich wykładowców. Na studiach nie byłaś? Bo nie wierzę, że wszyscy twoi wykładowcy byli bez zarzutu. Zawsze zdarzy się taki element, że człowiek się zastanawia jak on to zrobił, że tak wysoko zaszedł. Na szczęście miałam kilku wykładowców na europejskim poziomie, a reszta na przyzwoitym. Oprócz tych dwóch baranków, których persnonaliów nie wymienię.
        • gliminstory Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 10:33
          haha, przypomniałaś mi
          Miałam kilku naprawdę świetnych wykładowców
          ale kilku innych to nieporozumienia i wstyd dla uczelni takich zatrudniac:
          - pan doktorant który z nami zajęcia prowadził - zakochał się w pani doktorantce z innego wydziału i tyle go na naszych zajęciach widzieliśmy, przychodził sporadycznie, spóźnioniony, tak może jeden raz w miesiącu coś tam pobełkotać o przedmiocie, na koniec semestru "uczciwie" przyszedł i wszystkim dał 3,0 big_grin a jak ktoś chciał więcej to musiał przy tablicy odpowiedzieć na pytania z zakresu materiału którego pan nie wyłożył choć powinien. (to były czasy gdy dla studentów urwanie się z zajęć to była frajda, bo teraz by raczej takie olewanie przez wykładowcę nie przeszło, a władze uczelni przymykały oko choć problem nieśmiało był zgłaszany). część studentów trafiła później na egzaminy ustne do innego wykładowcy, dla odmiany bardzo wymagającego i niestety spora część osób wakacje spędziła na dokształcaniu się żeby w jesiennych terminach zaliczyć ten przedmiot i nie wylecieć ze studiów, bo pan dohtorek niczego nie nauczył..
          -drugi podobny, też pan dr - co to był za przypał to głowa mała, rozdęte ego, głupie zaczepki do studentek, generalnie pan się skupiał na udowodnianiu studentom że oni nic nie wiedzą, bo on to posiadł wiedzę tajemną o przedmiocie .. tak tajemną że aż nie umiał jej przekazać i jak dzisiaj sobie przypominam z pozycji praktyka przedmiotu jakie on pierdoły gadał na tych zajęciach...
          -kolejna pani dr, córka pana profesora siedząca sobie po prostu na katedrze u słynnego tatusia, ile się za nią nachodziłam żeby chciała się zająć tym co było w programie jej przedmiotu... pani miała małe dziecko i generalnie nie była zainteresowana studentami ani zajęciami, przychodziła na chwilę na kawkę w pokoju na jednym piętrze z tatusiem, żeby ją spotkać w godzinach wyznaczonych konsultacji to trzeba było tygodniami polować, prosić się i liściki zostawiać...

          Tak z perspektywy to szkoda wielu studentów z tamtych lat których marni wykładowcy przygasili w rozwoju lub zniechęcili do kierunku, teraz chyba ciut zmieniło się podejście (przez większą świadomość kosztów studiów i wcześniejsze wchodzenie studentów na rynek pracy - koszt marnowania czasu, większa świadomość praw studentów)
          • gliminstory Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 10:49
            aha, zrobienie dr przed nazwiskiem to nie jest jakiś wielki wyczyn. wyczyn może być dalej - habilitacje, profesury - tu już czymś sie trzeba wykazać.
            panów dohtorków na polskich uczelni jest od groma, to taki dawniejszy mgr
          • cauliflowerpl Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 11:19
            O mojej uczelni swego czasu krążyła opinia, że to największa rodzinna firma w mieście.
            • simply_z Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 17:14
              haha u mnie nadal tak jest...w jednej z katedr swego czasu zasiadały dwie siostry, zięć jednej z nich, kuzynka i chyba mąż. W innej z kolei mamusia z synkiem i bratem.
              sporo malżeństw..
      • pani-nick Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 10:02
        Mnie się coraz częściej zdaje, ze on ćpa
      • hanusinamama Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 10:38
        Tu już było przy oazji popisu Dudy po angielsku. Tez sie pytałam o to, bo zeby zrobić doktorat trzeba zdać egzamin z angielskiego....
        • demodee Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 11:39
          Serio? Poloniści też? I rusycyści?
        • iwoniaw Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 18:18
          hanusinamama napisała:

          > Tu już było przy oazji popisu Dudy po angielsku. Tez sie pytałam o to, bo zeby
          > zrobić doktorat trzeba zdać egzamin z angielskiego....
          >

          Za moich czasów to nie musiał być angielski, tylko dowolny język obcy z puli "konferencyjnych". I był dużo łatwiejszy do zdania niż matura, been there, done that wink

          W sumie to sobie nie przypominam, żebym słyszała o przypadku, że był jakiś doktorant, który miałby problem z zaliczeniem tego egzaminu choćby na trójczynę; nie twierdzę, że to się nie zdarzyło, ale to musiał być wyczyn 😉
      • ingryd Re: Propaganda sukcesu 25.04.20, 14:07
        No coz, o UJ sie nie wypowiem, ale za to o mojej Alma Mater mam pojecie. Î tak, mialam zaszczyt miec za wykladowcw takich ludzi jak profs Winczorek, Kulesza, Falandysz, Murzynowski czy Wolodkiewicz.

        Ale zapewniam was ze bylo, oj bylo rowniez co nie miara fauny î flory w kadrze co to palce krotkie, czolo niskie ale wyksztalcenie wysokie. Co tu daleko szukac, nasze slonko narodu Jaroslaw niewielki, Krysia P (z nia pamietam anegdote, na egzaminy walili do niej oknami, drzwiami î kominami TYLKO faceci î TYLKO w niebieskich koszulach, Krysia nigdy nie mogla sie oprzec szarmowi mlodych mezczyzn î niebieskich koszul) oraz niezliczona ilosc doktorow od prawoznawstwa czy innej teorii prawa...
        Mam tez bardzo pocieszne wspomnienia obecnej kadry partyjnej PIS, î kurcze jakzesz to sie zgadza, juz na studiach byli to nieudacznicy, zakompleksieni, sfrustrowani, czesto niestety posmiewiska roku... (przestan aniu szczelac oczkami bo karolek nam splonie zywcem)...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka