Natrafiłam przypadkowo na dwa artykuły, które rzuciły nowe światło na pewne moje wątpliwości.
1) O poczuciu winy w związku z tym, że ludziom wali się świat, a nam nadal żyje się dobrze. Artykuł odnoszący się do tego tematu w kontekście buddyzmu.
Streszczając jednym zdaniem: Poczucie winy to dodatkowy cios w obliczu złych wieści, nawet dotyczących innych, który zadajemy sobie sami i lepiej przejąć nad nim kontrolę, np. przechodząc do działania - tu najprostszym rozwiązaniem byłby wolontariat lub finansowe wsparcie dla organizacji walczących z pandemią.
Miał ktoś podobne przemyślenia? Mnie przeszło przez głowę, ale jakoś nie zastanawiałam się nad tym głębiej. Mimo to fajnie było przeczytać, że to nie jest jakieś zupełnie niespotykane zjawisko.
www.vox.com/future-perfect/2020/5/1/21242047/coronavirus-pandemic-guilt-buddhism
2) O C-PTSD. Kobieta opisuje swoje doświadczenia, jak złożony syndrom stresu pourazowego oraz droga jaką przeszła, pomaga jej w obecnej sytuacji. Pisze, że teraz wielu ludzi czuje to, co latami było jej rzeczywistością oraz że teraz to ona, dzięki swoim doświadczeniom, jest wsparciem dla innych.
I tak się zastanawiam, czy takie i inne problemy, które już wcześniej zmusiły ludzi do pracy nad sobą, faktycznie sprawiają, że oni łatwiej przechodzą tę pandemię? Możliwe? Czy raczej to kolejny cios, który trudniej im znieść, czyli inaczej niż pisze ta pani)?
www.vox.com/the-highlight/2020/4/23/21231596/coronavirus-covid-19-mental-health-ptsd-anxiety-depression
Co sądzicie o tych dwóch tematach?
A może jakieś zupełnie inne kwestie Was zastanawiają? Ciekawe jakie