Dodaj do ulubionych

samotność, czy to normalne?

02.06.20, 21:58
NIe wiem co mi się dzieje, depresja czy coś? Jakieś rozkminy mam ostatnio, nigdy tak nie miałam. Przyczepiają się do mnie tematy i analizuję do znudzenia. Ostatnio na temat samotności, mam wkoło rodzinę, męża, mamę, a jakoś się samotnie czuję. Może dlatego, że pracuję zdalnie, nie mam okazji poplotkować, pobyć z innymi ludźmi, może to dlatego tak się czuję? Mam wyrzuty sumienia, że nie dbałam wystarczająvo o stare znajomości, wiele się wykruszyło. Czy to normalne, że jak jest człowiek młody to otacza go wianuszek znajomych, spotkania, koleżanki a potem jak się ma rodzinę, to wszystko się rozpływa, znajomi zajmują się własnym życiem i zostaje tylko najbliższa rodzina? A może ja odpycham ludzi? Jak to u was wygląda? Macie wielu przyjaciół, znajomych do pogadania, poimprezowania? Czy wystarcza wam rodzina a krąg znajomych jest nieistotny?
Obserwuj wątek
    • kotejka Re: samotność, czy to normalne? 02.06.20, 22:02
      mam, ale nie desperacko, co czasem obserwuję
      zawsze wolę oczywiscie z dziecmi i rodziną
      ale mamy grono do kielicha, na wyjscie do klubu, ognisko wycieczke, narty, na wspolny wypad nad wodę
      ja mam psiapsie (tak teraz mlodziez mowi? wink) do winka i ploteczek, szybkiej kawki na tarasie
      o to niestety trzeba dbac
      nieuprawiane znajomosci luzują sie i znikaja
      i nie czekac - przypominac się, zapraszac tez

      • tarkatarka Re: samotność, czy to normalne? 02.06.20, 22:11
        Ja chyba nie umiałam dbać, bo większość znajomości rozpłynęła się albo aktualnie rozpływa. Może ja za dużo oczekuję, nie mogę się zgodzić na koleżankę, która ma anty-wsztystko poglądy, antyszczepionki, anty gej, anty cośtam, tak jej się porobiło i nie jest już koleżanką. Wiele osób mnie rozczarowało, a może właśnie nie powinnam oceniać, bo to koleżanki, nie ślubowały lojalności, trzeba było bardziej lekko to traktować. I tak to leci, a z czasem nawiązać nowe znajomości, przyjaźnie jest bardzo trudno, a jeśli się nie pracuje wśród ludzi to już wogóle.
        • kotejka Re: samotność, czy to normalne? 02.06.20, 22:15
          no niestety - nie ma ludzi idealnych, ale i my już nie mamy 15 lat zeby oceniac ich czarno-bialo i byc bezkompromisowym
          jesli ktos jest zyczliwy i ciekawy to jestem w stanie wybaczac drobne potkniecia czy 'przewinienia'
          nie skreslam czlowieka po jakiejs zniezrecznosci,
          poglady polityczne uwazam za nietemat wcale
          i na pewno nie jest to cos, co w moich oczach mogloby skreslic znajomych, no chyba ze nawracacze
          ale takich nie znam
          kazdy sobie wyznaje co tam chce
          ja tez nie jestem ideałem smile
            • kotejka Re: samotność, czy to normalne? 02.06.20, 22:24
              no musisz sie postarac i nie byc krytyczna
              nie znajdziesz ogloszenia od krokodyla gieny na plocie, ze szuka przyjacioli trzeba sie zglosic smile
              trzeba kogos poznac, wyciagnac reke, zaproponowac, albo dac sie zaprosic
              poswiecic czas, uwage drugiej osobie
              i nie oceniac od razu
              nie oczekiwac tez cudow
              czasem spotka sie bratnia dusze i mozna bez slow, czasem jest po prostu zyczliwa para z dzieciakami w podobnym wieku i tez jest milo
              czasem zona kolegi meza okaze sie swietna kolezanka
              tylko pozniej ,fakt - trzeba to utrzymac i podtrzymac
              • fil.lo Re: samotność, czy to normalne? 02.06.20, 23:23
                Według mnie jednak pewna wspólnota światopoglądowa jest ważna. Co to za znajomość, jeśli co chwilę będę się gryzła w język, albo udawała, że nie słyszę głupot np. o szczepionkach, czy gejach (odnoszę się tu do przykładów autorki wątku). Wiadomo, że nie we wszystkim trzeba się super zgadzać, ale warto nie iść na za daleko idące ustępstwa, bo wtedy spotkania zamiast przyjemnością, staną się męką.
    • piesiedwa Re: samotność, czy to normalne? 02.06.20, 22:24
      Wg mnie kazdy czuje sie samotny, nie kazdy swiadomie. To zdrowesmile. Trzeba nauczyc sie byc ze soba. Wyciszylas otoczenie i masz mozliwosc analizy. Ja utrzymuje znajomosci tylko z wartosciowymi ludzmi. Mam ich niewielu , za to sa duzo warcismile. Pozdrawiam
    • ira_08 Re: samotność, czy to normalne? 02.06.20, 22:32
      To zależy od wielu czynników, ale przede wszystkim od charakteru. Ja mam grono bliskich znajomych, a dalsze znajomości traktuję luźno i okazjonalnie. Są ludzie trzymający się na uboczu całe życie i tacy, co do starości żyją otoczeniu gronem znajomych.

      >znajomi zajmują się własnym życiem i zostaje tylko najbliższa rodzina?

      Nigdy nie rozumiałam argumentu o "własnym życiu" - przecież przyjaciele i znajomi to właśnie część własnego życia, tak jak rodzina - tylko część innej sfery tego życia. W czasach studiów tych znajomych było więcej, bo było więcej okazji ich poznać, ale były to też często luźne znajomości, połączone np. tylko wspólnym imprezowaniem.

      >Macie wielu przyjaciół, znajomych do pogadania, poimprezowania?

      Wystarczająco.

      >A może ja odpycham ludzi?

      Niekoniecznie, różnie to bywa. Może Ty za mało dbałaś, a może oni za mało dbali? Czasem ludzie się po prostu rozchodzą, czasem znajomość trzeba uciąć (z koleżanką, którą opisujesz też bym nie wytrzymała). Ważne, żeby mieć kontakt z ludźmi, z którymi coś nas łączy. Współlokatorka z akademika po 20 latach może już nie mieć z Tobą nic wspólnego i nie będzie to niczyja wina.
    • fil.lo Re: samotność, czy to normalne? 02.06.20, 23:28
      Mam bliską przyjaciółkę i kilka koleżanek, z którymi spotykam się od czasu do czasu (raczej rzadko). Poza tym pracuję wśród ludzi, których w większości lubię. To mi wystarcza, myślę o sobie jako o samotniczce, bardzo lubię pobyć sama. Lubię nawet samotne wyjazdy, samotne wyjścia do kina, na kawę, samotne spacery wink
      Teraz przede wszystkim brakuje mi dawnego życia. Nadal pracuję w domu, to mnie męczy i denerwuje. Lubię wystroić się, wyjść, pobyć poza domem. Nie czuję się bardziej samotna niż zwykle, ale wydaje mi się, że te wyraziste reakcje emocjonalne, odczucie różnych braków, jakiejś pustki, to coś normalnego przy długim odizolowaniu od normalności.
      Trzymaj się, kiedyś jeszcze będzie normalniesmile
    • daniela34 Re: samotność, czy to normalne? 02.06.20, 23:33
      Nie wiem, u mnie jest odwrotnie. W dzieciństwie i młodości miałam zdecydowanie mniej osób dookoła. W podstawówce może 3-4 koleżanki, w LO dwie przyjaciółki. Na studiach sporo znajomych, ale bliższe grono niewielkie. 1 przyjaźń z LO przetrwała, 2 koleżanki ze studiów stały się przyjaciółkami. A potem, w ostatnich 5 latach przybyło mi ludzi w bliskim kręgu, pojawiły się nowe przyjaźnie całych rodzin. I to jest super
    • kafana Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 00:29
      W pt opiekowałam się dzieckiem przyjaciółki Kasi. W sb wpadła do mnie na wknd przyjaciółka Magda z córka. W tym czasie maz był na męskim wypadzie. Jak położyłyśmy z Magda dzieci spać wpadła z winem przyjaciółka Asia z chłopakiem i psem. W pn Asia odwiedziła mnie na kawę w pracy. Jutro idę na spacer z Kasia i jej córka. Na wknd jedziemy do teściów i spotkamy się w plenerze z Magda, Gosia i Kamilem plus rodziny oraz idziemy na babski wieczor z reszta dziewczyn z miejscowości. Na Boże ciało jedziemy na Mazury z ekipa w męskiego wypadu męża plus rodziny. W drodze powrotnej zahaczamy na zaległego dzień dzieckowego grilla do ogródka szwagra na wsi. Wakacje poplanowane w podobnym tonie. I tak to się kręci. Nienawidzę siedzieć w domu. Jestem w stałym kontakcie online z ok 30 osobami na grupach messengerowych. Mamy świetny kontakt z rodzina z obu stron.
      Dbam o to tak ze dzwonię, przyjeżdżam, zapraszam, inicjuje i chętnie przyjmuje opcje proponowane przez innych. Taki charaktersmile poświęcę dużo byle by się coś działo.
    • znowu.to.samo Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 08:02
      Ja jakoś nauczyłam się być sama ze sobą. Jest mi doskonale obojętne czy ktoś chce sie ze mną zadawać czy nie. Teraz nawet mam tak, że wolę czas zmarnowany na głupie pitolenie przeznaczyć np na sport albo zajęcia z dziećmi.
      Sporo ludzi też mnie zawiodło, rozczarowało i już nie chce mi się inwestować czasu i energii w jakieś znajomości bez sensu.

      Kolejna sprawa np moja mama była bardzo towarzyska i miała tabuny znajomych
      Ja obserwowałam to wszystko z boku i stwierdziłam że jakość wielu z tych znajomości była mocno wątpliwa. Większość to były zwykłe plociuchy albo przyjaciółki toksyczne, które właziły mojej mamie na głowę. Mnie by się nie chciało tracić na to czasu
      • tarkatarka Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 10:47
        Właśnie jakość znajomości mnie zastanawia, ja tęsknię za troszkę głębszymi relacjami. Jest typ ludzi, którzy mają ciągle otwarty dom i tabuny ludzi wkoło, aż takich potrzeb nie mam. A znowu zbudować dobre relacje z nową osobą, to trzeba nadawać na podobnych falach, a po drugie mieć częsty kontakt z taką osobą, np w pracy, bo inaczej znajomość się nie zacieśni. Jak na przykład można zacieśnić relacje ze znajomą, fajną mamą poznaną na zebraniu dziecka? Gadu-gadu i do domu. Ja chyba muszę zmienić pracę na pracę z ludźmi.
        • znowu.to.samo Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 12:24
          Co takiego korzystnego jest, że ja się komuś z czegoś zwierzam a ta osoba raczej za mnie tego problemu nie rozwiąże, jeszcze rozgada dookoła i taka z tego korzyść.
          Poza tym ja nie lubię się zwierzać, otwierać, jakoś tak introwertyczna jestem.
          I w odwrotną stronę: cudze sprawy mało mnie interesują, ale wysłuchać mogę, jeśli to tej osobie pomoże
          Spędzać z kimś czas przy grillu na luźnych pogaduszkach ostatecznie mogę, ale to znowu ciężko sie zorganizować bo wszyscy stękają że zalatani, że nie ma czasu
          • tarkatarka Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 13:02
            znowu.to.samo napisała:

            > Co takiego korzystnego jest, że ja się komuś z czegoś zwierzam a ta osoba racze
            > j za mnie tego problemu nie rozwiąże, jeszcze rozgada dookoła i taka z tego kor
            > zyść.

            No jakoś tak lżej się robi jak komuś coś powiesz co ci ciąży, albo można się poradzić, albo zobaczyć jak bardzo można mieć inny punkt widzenia na tą samą sprawę, to koryguje życiowe postawy. A problemy innych zawsze mnie interesowały, lubię dbać o swoich znajomych, np martwię się koleżanką singielką, kiedy ona w końcu kogoś znajdzie, chyba jestem jedyną osobą, która ją dopinguje (tak mi powiedziała) Z drugiej strony to właśnie ta koleżanka jako jedyna ze znajomych często pyta jak tam u mnie w pracy, nikogo innego to nie interesuje.
          • kotejka Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 13:07
            no wlasnie czy to slynne zwierzenia to jest bliskosc? czy juz wampiryzm energetyczny
            ja mam taka kuzynke, ktora nie odzywa sie pol roku, a jak juz sie odezwie, to akurat sie po raz kolejny zastanawia nad rozwodem, bo ma malzenski kanal
            na koniec slysze, och juz mi lepiej, tobje mige wszystko powiedziec, swietnie, ale mi nie lepiej
            upieprzania kogos swoim negatywem nie nazywam bliskoscua tylko wstretnym energetycznym naduzyciem
            czyz mniej serdeczne jest wpadnij, narwalam rukoli, pomyslalam, ze sie przyda, albo - planujemy kajaczki brakuje tylko was
            • pade Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 13:41
              Nie można stawiać znaku równości pomiędzy zwierzeniami a wampiryzmem i to tylko dlatego, że miało się nieszczęście spotkać wampirów na drodze.
              Problem moim zdaniem polega na tym, że większość ludzi nie umie słuchać i nie umie wspierać. Co wcale mnie nie dziwi, bo pewnie jako dzieci nie byli słuchani, czy też wspierani. Stąd często skrajne postawy typu: powierzchowna relacja (bo nie umiem mówić o sobie, albo nie ufam) albo traktowanie drugiego człowieka jako zlewu na swoje emocje.
              • znowu.to.samo Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 20:31
                U mnie nigdy to jakoś nie działało
                Zawsze gdy komuś się zwierzałam to potem zastanawiałam się, czy wogóle dobrze zrobiłam że się "wywnętrzałam", czy nie powiedziałam za dużo, i czy czasem to nie dotrze do osób niepowołanych

                Chyba tylko raz miałam przyjaciółkę w czasach wczesnej młodości przy której naprawdę mogłam być sobą, potem już nikt taki w moim życiu się nie pojawił.
    • annika2000 Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 08:19
      Mam podobnie, a nawet gozej. Moja rodzina to dzieci i mąż. Rodzice i teściowie nie żyją, jesteśmy jedynakami, do tego maz nie jest Polakiem. Miałam siostrę cioteczna, ale też zmarła. Najgorsze są święta gdy jesteśmy sami, żal mi dzieci bo widzę, że im brakuje rodziny, towarzystwa, nie wiedzą kto To Babcia. Jesteśmy introwertykami, ale kiedyś miałam dużo znajomych, ciągle imprezy, pogaduchy, gdzie się to ucięło trochę z mojej winy, ale nie tylko. Też się czuję samotna, do tego ta praca zdalna... Nie jesteś sama jak widacsmile
      • tarkatarka Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 10:57
        U nas tak wyszło, bo często się przeprowadzaliśmy. Ja mam koleżanki jeszcze ze studiów, ale to z roku na rok troszkę się rozluźnia, bo mieszkamy daleko i rzadko się widujemy, co najwyżej zostają telefony i spotkania 2 razy w roku. Mój mąż ma kolegę od serca, ale mieszka na drugim końcu Polski, dobre i to, rozumieją się doskonale, mają podobne zainteresowania. Inny kolega, który mieszka na miejscu był do wyjazdów, razem jeździli w plener, aż do momentu gdy ten kolega naliczył za wspólny wyjazd poza kosztami benzyny na pół jeszcze "koszty zużycia samochodu", no i znajomość się wychłodziła. Ja z kolei od dzieciństwa miałam bliską koleżankę, ale coś jej odbija ostatnio, przerzuciła się na komunikatory typu messenger, a ja wolę pogadać przez telefon, kontakt sę wychładza, nie ma serdeczności. Nowe znajomości można mieć pobieżne, jak ktoś pracuje w domu to naprawdę trzeba szczęścia jakiegoś żeby spotkać odpowiednią osobę i mieć okazję z nią zacieśnić znajomość. A moż ja nie umiem po prostu? Może jestem zbyt zamknięta, wymagająca?
        • kotejka Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 11:00
          sprobuj nie szukac na sile, nie szukac od razu glebokiej przyjazni - na to trzeba czasu
          a otworz sie na nowa sympatyczna znajomosc
          hobby jakies, cwiczenia, dzieci rowiesnicze?
          kawka, kijki, wycieczka?
          uda sie to uda, nie to szukaj dalej
        • pade Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 11:07
          Wg mnie nie jesteś.
          Ja uważam, że świat poszedł w złym kierunku z komunikacją. Co z tego, że można mieć kontakt z kimś na drugim końcu świata, skoro trudno złapać kontakt z kimś z domu obok. Jeszcze do niedawna zamiast spotkań w realu był skype lub telefon. Teraz ludzie chyba wolą nie widzieć się, nie słyszeć i piszą na komunikatorach. Tyle, że żaden tekst, żadna emotikonka nie zastąpi kontaktu z żywym człowiekiem.
          • tarkatarka Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 11:28
            pade napisała:


            > . Tyle, że żaden tekst, żadna emotikonka nie zastąpi kontaktu z żywym człowieki
            > em.

            No właśnie dokładnie tak myślę! Nawet zaczęłam już oskarżać tego cholernego messengera o rozbijanie mi przyjaźni. A potem doszłam do wniosku, że skoro ktoś nie chce rozmawiać przez tel, tylko przez komunikator, to nie chce bliskich relacji i nie chce się odkrywać do końca. Dziwny ten świat, ktoś woli gimnastykę na klawiaturze od zwyczajnej wymiany myśli przez telefon. NIe rozumiem tego, dzwoniąc można powiedzieć więcej, szybciej, można się pośmiać wyczuć emocje, a przez komunikator ktoś komunikuje to czy tamto, albo wstawia zdjęcia, a ja mam jedną rolę - podziwiać i lajkować.
            • cauliflowerpl Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 18:07
              Przez komunikator też możesz się odkryć do końca wink
              Mam 3 przyjaciółki, jesteśmy rozrzucone po całym kraju i na żywo spotykamy się raz w roku. Nie przeszkodziło to nam "wspólnie" przeżyć paru bardzo osobistych spraw.
              Z moją najlepszą przyjaciółką gadam raz na dwa tygodnie, a na co dzień wysyłamy sobie audiomonologi.

              Komunikator jest też dobry gdy chcesz się po prostu wygadać i nie zależy Ci na natychmiastowej reakcji. Ba, dzięki temu można ten kontakt utrzymywać praktycznie bez przerwy bo Ty możesz pisać kiedy chcesz, nie zastanawiając się, czy druga osoba odbierze czy może jest zajęta albo nie ma ochoty rozmawiać. Potem sobie doczyta i odpisze.

              Nie zastąpi to kontaktu na żywo, ale zakładanie, że komunikator nie pozwala na wartościowy kontakt to błąd.
              Równowaga jest potrzebna, jak we wszystkim.

              Ja jestem introwertyk na przykład i ekipa w pracy, partner plus czasem (rzadko) przejażdżka z koleżankami z klubu w zupełności zaspokajają moje potrzeby kontaktu na żywo. Inna rzecz to kontakty internetowe, które też bardzo cenię, tym bardziej, że gdyby nie net, wielu z tych osób nigdy nie poznałabym na żywo. Pewnie części nigdy nie poznam, co niczego im nie ujmuje.
              • cauliflowerpl Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 19:45
                A! Natomiast w innym wątku "zdziwiło mnie zdziwienie", że można przyjaciółce opowiadać szczegóły dotyczące ewentualnego poczęcia mimo stosowania antykoncepcji (abstrahując od opisywania tego na forum).
                Bo ja właśnie "przyjaciółką" nazywam kobietę, której takie szczegóły mogę opowiedzieć, jeśli są kluczowe dla rozwiązania/potwierdzenia moich obaw, bez żadnego tabu. I bardzo się cieszę, że taką właśnie przyjaciółkę mam, co najmniej jedną.
          • tarkatarka Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 11:36
            I jeszcze napiszę, że zawsze zazdrościłam innym krajom, tego że można sobie wejść do knajpy i pogadać z nieznajomymi nie będąc podejrzanym o np podryw. U nas nie ma takiej kultury, spotykania się na mieście, otwartości, żeby z kimś bliżej się poznać trzeba albo z nim pracować/studiować/być w jednej organizacji itd. Faktycznie łatwiej mieć kontakt z osobą na drugim końcu świata, niż złapać kontakt z kimś z otoczenia. Ja obserwuję, że w moim otoczeniu nawet wieloletni sąsiedzi drzwi w drzwi, znają się tylko z widzenia.
    • pani_tau Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 09:01
      Wygląda jakbyś z rodziną nie nadawała na tych samych falach a przynajmniej nie do końca, co może być przykre, dla kogoś komu świat nie kończy się na kuchni.
      Ludzie mający rodziny nawiązują znajomości z innymi rodzinami, na wywiadówkach, placach zabaw, jakichś tam wspólnych okoloszkolnych imprezach. Może przy takiej okazji spróbuj do kogoś zagadać.
      • grey_delphinum Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 09:13
        Zdecydowanie mam mało ludzi (znajomych, przyjaciół) wokół siebie, kilka razy już o tym pisałam, z tym że mi to pasuje, bo bardzo męczy mnie przebywanie z ludźmi, z którymi nie do końca mi po drodze światopoglądowo itp. Potrzebuję również uważności i wzajemności w relacjach - jeśli tego nie ma, kończę bliższą zażyłość.

        Gdy dzieci były mniejsze, miałam sporo znajomych - życie towarzyskie kręciło się bardzo mocno, ale te znajomosci nie przetrwały próby czasu, bo ich ośrodkiem były przyjaźnie dzieci, które też się poluzowały.

        Generalnie stoję na stanowisku, ze nic na siłę. Naprawdę na kilometr można poznać desperata, który narzuca się innym swoim towarzystwem, mimo że dostaje czytelne sygnały, ze ktoś chce zachować dystans w kontaktach.
        • pade Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 11:09
          "Zdecydowanie mam mało ludzi (znajomych, przyjaciół) wokół siebie, kilka razy już o tym pisałam, z tym że mi to pasuje, bo bardzo męczy mnie przebywanie z ludźmi, z którymi nie do końca mi po drodze światopoglądowo itp. Potrzebuję również uważności i wzajemności w relacjach - jeśli tego nie ma, kończę bliższą zażyłość.

          Gdy dzieci były mniejsze, miałam sporo znajomych - życie towarzyskie kręciło się bardzo mocno, ale te znajomosci nie przetrwały próby czasu, bo ich ośrodkiem były przyjaźnie dzieci, które też się poluzowały."

          U mnie identyczne.
          Z wiekiem nie chcę wokół siebie tłumu i szumu, tylko ludzi, z którymi łączy mnie coś więcej. Wolę mieć 2-3 bliskie relacje, niż 30 powierzchownych.
    • trampki-w-kwiatki Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 13:35
      Normalne. Nienawidzę zdalnej pracy i zrobiłam wszystko, by pracować stacjonarnie, ale dupa, znów robię zdalnie i ten brak rytmu, to, że nie słyszę każdego ranka "część, miło cię widzieć", że nie mam komu powiedzieć "ale masz fajne spodnie/bluzkę /rajty" mnie dobija. Lubię chwilę płotek przy ksero, lubię pracować obok kogoś.

      Znajomych miałam wielu, moje młode lata kręciły się wokół innych ludzi. Straciłam ich wtedy, gdy okazało się, że wprawdzie jestem świetnym powiernikiem cudzych problemów, ale już gdy sama mam kryzys, to staję się nieatrakcyjna towarzysko. Wtedy przeszłam na powierzchowne znajomości poznane przy okazji organizowania wydarzeń w pracy. Krótkie, nietrwałe i bezbolesne.

      Ostatnia transza znajomych odeszła wraz z rozwodem. I choć relacje z byłym mężem mam bardzo dobre i względnie bliskie, to wspólni znajomi się odcięli, jakbyśmy byli obydwoje trędowaci (rozwód był cichy, żadnego prania brudów, znajomi dowiedzieli się przy okazji zapraszania nas na sylwestra). Ale może to był tylko pretekst.

      Dziś mam dwie względnie bliskie koleżanki. Nie jestem dobra w rozmowach telefonicznych, więc dzwonimy rzadko, widzimy się też sporadycznie, ale wciąż możemy na siebie liczyć. Mam jedną przyjaciółkę. Jedną. Kiedyś miałam przyjaciela w osobie byłego męża, ale z oczywistych przyczyn przestał pełnić tę funkcję.

      Brak ludzi źle na mnie działa, więc chętnie nawiązuję nowe relacje. Z sąsiadami, z mamami na placu zabaw, z ludźmi z pracy. Ale to nie są żadne bliskie znajomości. Ot, pogadamy przy okazji.

      Tak, że tak. Nie każdy ma bujne życie towarzyskie. Gdybym je miała, to bym pewnie nie siedziała na ematce 🤪
    • koronka2012 Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 17:55
      Mam dokładnie odwrotnie - rodzina to rodzina, zdecydowanie mi nie wystarcza. A kiszenie się w kręgu najbliższej rodziny trąci mi patologią tongue_out Nie mogę się nadziwić że tak dużo ludzi kręci się we własnym sosie i ogranicza całą rozrywkę do imienin wujka Józka itp eventów.
      Najfajniej wspominam czasy bardzo intensywnego życia towarzyskiego, ustały po rozwodzie bez związku z dziećmi. Nadal to grono jest relatywnie spore, tylko formuła się zmieniła. Przy czym nie uznaję kontaktów typu wpis na FB za jakiekolwiek "relacje".
    • monserrate Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 18:51
      Takie rozkminianie, wałkowanie tematów, drążenie, rozkładanie na czynniki pierwsze jest jednym z symptomów depresji, więc może i jest coś na rzeczy. Pytanie, czy występują też inne charakterystyczne cechy.

      Mnie nadmiar samotności nie służy, praca zdalna z okazji pandemii dobiła mnie, ale ja mam silne skłonności do depresji. Z tego co zrozumiałam Ty pracujesz tak stale, więc masz z czym porównywać i może to nie twój przypadek.

      Ja mam pewne grono znajomych, nie tak duże jednak jak bym chciała, te relacje nie do końca są tak bliskie, jak bym sobie życzyła.
      Za sobą mam trochę znajomości, które się skończyły, a ja nie wiem jak. Nie pamiętam. Na pewno nie stało się nic wielkiego, po prostu rozeszło się po kościach najpewniej przez zaniedbanie.
      Dopiero niedawno, na terapii zresztą, dotarło do mnie, że o znajomości trzeba dbać, że to wymaga wysiłku i zaangażowania.
      • tarkatarka Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 20:15
        Ten wątek to też forma terapii. Z symptomów depresji mam jeszcze bezsenność, coraz gorzej śpię. Przestaje mi zależeć na wyglądzie, włosy nie pomalowane, chodzę w dresach. Nie wychodzę, nie "bywam", jeszcze ta cholerna epidemia, to gdzie mam się stroić, do warzywniaka?

        A z wątku mam wnioski, niektóre wpisy mnie oświeciły, za co dziękuję:
        - chyba mało dbałam o relacje
        - za dużo wymagam od znajomych i jestem zbyt oceniająca i krytyczna, szukam głębi a trzeba szukać bardziej rozrywki
        - nie wychodzę z inicjatywą
        - nie jestem zbyt aktywna w mediach społecznościowych
        - w messengerze widziałam tylko zło, a może trzeba zmienić podejście?
        • danaide Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 20:50
          Z moich obserwacji i rozkminek wynika, że po prostu w pewnym momencie trzeba więcej wysiłku włożyć w samo chcenie. Żeby wyjść czy spotkać się na początku trzeba chcieć zrobić cokolwiek. A łóżko jest takie miękkie i ciepłe, prawda?

          Takie wątki jak ten są zakładane regularnie. Jedna z recept to znalezienie ludzi wg klucza zainteresowań. Czynniki fizjologiczne (np. matki dzieciom) bywają niesłychanie zwodniczebig_grin
        • pani_tau Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 21:01
          Potrzebujesz głębi a będziesz szukać płytkich relacji? Wdepniesz w jeszcze większą depresję.
          A czy te znajomości, które ci się powygaszaly były warte tego, żeby o nie walczyć? Znam ludzi otoczonych mnóstwem osób, tak jak któraś tu pisała - z tą na piwo, z tamtą na rower, z inną na zakupy, z kolejną na wycieczkę i patrząc z zewnątrz wygląda to jak z reklamy, a gdy spojrzysz od wewnątrz to tyle ma to wspólnego z prawdą co i reklama. Złośliwostki kwitowane "no przecież żartuję", jakieś obgadywania, rywalizacja, zawiść skrywana pod uśmiechami i dzióbkami. Tylko przez jakiś rok miałam do czynienia z tym kręgiem, a wymęczył mnie tak, że mi do końca życia wystarczy. A żeby było zabawniej to długo nie mogłam ogarnąć dlaczego mi ten krąg nie leży, bo wszystkie te zachowania były dość subtelne, taki korniczek dyskretnie podgryzajacy. Jak się mojemu chłopu z tego zwierzyłam to mi wprost powiedział, że chyba zwariowałam, to są tacy super ludzie, raz był z nimi na imprezie (raz!) to przecież wie.
          Niestety szukając jakichkolwiek bliższych relacji trzeba być mega ostrożnym, bo mozna się przejechać.
        • monserrate Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 22:10
          tarkatarka napisał(a):

          > Z symptomów depresji mam jeszcze bezsenność, co
          > raz gorzej śpię. Przestaje mi zależeć na wyglądzie, włosy nie pomalowane, chodz
          > ę w dresach. Nie wychodzę, nie "bywam"

          Mam obecnie podobnie - rozkminiam, nie śpię, zwykłe codzienne sprawy wymagają ode mnie większego wysiłku. Zauważam natłok myśli, życie staje się ciężarem, pojawiają się stany lękowe.
          Wszystko to znam, na razie jednak nie chcę wdrażać leczenia.

          > A z wątku mam wnioski, niektóre wpisy mnie oświeciły, za co dziękuję:
          > - chyba mało dbałam o relacje
          > - za dużo wymagam od znajomych i jestem zbyt oceniająca i krytyczna, szukam głę
          > bi a trzeba szukać bardziej rozrywki
          > - nie wychodzę z inicjatywą
          > - nie jestem zbyt aktywna w mediach społecznościowych
          > - w messengerze widziałam tylko zło, a może trzeba zmienić podejście?

          To też o mnie. Właściwie uświadomiłam to sobie dopiero na terapii (już ją skończyłam). Ja miałam przekonanie, że znajomość od razu musi być super, a jak nie jest, to dziękuję. Przy tym niechętnie się otwieram, ale głębi oczekuję wink
          Czasem pewnie tak się zdarza, że od razu zaiskrzy, ale przeważnie zbudowanie czegoś fajnego wymaga czasu, inicjatywy, elastyczności. I kontaktu.
          Nie uważam też, że każda relacja musi być super wartościowa. Nie ma co stawiać sobie i innym zbyt wysoko poprzeczki. Na głębię może przyjdzie czas za jakoś czas smile A może nie, ale i tak może być fajnie smile
          • trampki-w-kwiatki Re: samotność, czy to normalne? 04.06.20, 00:11
            Dziewczyny, ale czemu od razu więzi i głębokie relacje? Serio pytam. Kiedyś to była dla mnie oczywistość, z przyjaciółkami tworzyłyśmy swoiste siostrzeństwo i pokrewieństwo dusz. Ale to był efekt wspólnego dojrzewania, wieloletnich codziennych spotkań, wspólnego przeżywania każdej chwili. W dorosłym życiu nie mam kiedy takich więzi budować i pielęgnować,bo muszę zająć się rodziną. Wolę poczytać córce, niż pleplać przez telefon.
            Bliskie relacje dawały mi więź, ale tę potrzebę zaspokaja we mnie związek z partnerem. Ważne, intymne rozmowy, których kiedyś potrzebowałam, mogę spokojnie toczyć na forum internetowym, gdzie nietrudno znaleźć interlokutora, który wesprze, podzieli się radą lub zwyczajnie napisze, że rozumie. A obecność innych, pogaduszki, mogę uskuteczniać z sąsiadami lub znajomymi.
            • danaide Re: samotność, czy to normalne? 04.06.20, 00:29
              > Ważne, intymne rozmowy, których kiedyś potrzebowałam, mogę spokojnie toczyć na forum internetowym, gdzie nietrudno znaleźć interlokutora, który wesprze, podzieli się radą lub zwyczajnie napisze, że rozumie.

              Na forum - to znaczy gdzie niby???
              Bo chyba nie tu.
              Tu jest jak na sparingu bokserskim. Jak w życiu znów staniesz na ringu, będziesz to miała przećwiczone na ematce.

              W życiu w ostatnich latach doszłam do jednego wniosku: zamiast mieć kontakt z super błyskotliwymi/inteligentnymi, ale często toksycznymi wolę mieć kontakt z sympatycznymi. Mile spędzić czas, pogadać o życiu, radościach i troskach (brzmi znajomo, co?). Wystarczy. Musi. Inteligentne mam filmy, książki, no i dziecko, oczywiście big_grin
    • clears Re: samotność, czy to normalne? 03.06.20, 21:40
      Mi nie wystarcza, ale nie szukam już na siłę. Moja ostatnia " przyjaciółka"okazała się osobą szukają darmowego psychoterapeuty i animatora czasu wolnego. Po trzech latach ochladzam znajomość. Dzwoni do mnie np. w sobotę i proponuje szybką kawę. Na moją odmowę ( poniewaz sobotę mam już zaplanowaną) i propozycje przyszłej soboty odpowiada, że w sumie to jeszcze nie wie co będzie robić , bo miało być jakieś piwo z kimś tam itd. czyli jestem rezerwową osobą na weekendy. smile. Najbardziej brakuje mi mamy z synem w podobnym wieku otwartej na świat. Nie lubię plot, ale lubie zwiedzic muzeum, pojechać na wycieczkę, rozmowy głębsze niż te o teściowych....Nie mam w swoim otoczeniu takich osób, a jeżeli są, to nie są zainteresowane znajomością ze mną i trudno. Dwuletnia psychoterapia pomogła mi sobie poradzić z tym problemem smile
    • mama-ola Re: samotność, czy to normalne? 04.06.20, 08:09
      > Mam wyrzuty sumienia, że nie dbałam wystarczająvo o stare znajomości, wiele się wykruszyło.

      U mnie też tak jest. Ale zdaję sobie z tego sprawę od lat, że tracę znajomości. I nic nie robię, by utrzymywać to, co jeszcze bym mogła, bo tak naprawdę nie chce mi się.
      Ostatnio umarła moja koleżanka z podstawówki, bardzo dobra wówczas koleżanka. Przy okazji się dowiedziałam, że utrzymywała kontakt przez cały ten czas z naszą trzecią koleżanką. Dzwoniły do siebie i spotykały się raz czy dwa w roku. Przyszła refleksja, czy gdybym mogła cofnąć czas, to też bym utrzymywała takie kontakty? I odpowiedź, że nie. Po prostu niektórzy tego nie potrzebują. Tracą ludzi, znajomych, ale dlatego, że ich nie potrzebują. Mimo że jakoś tam - na odległość - bardzo ich lubią i miło wspominają. Rodzina wystarcza.
      • kafana Re: samotność, czy to normalne? 04.06.20, 15:12
        A tak jeszcze chciałam napisać w kontekście tych 2-3 głębokich relacji, które tu wychwalacie. Jasne, ze każdemu jego porno ALE moim zdaniem więcej dobrych znajomych oznacza więcej możliwości i większa niezależność. Szczerze -mi z biegiem lat brzydną te całkowicie siostrzane mega głębokie przyjaźnie. Oczekiwania z nimi związane oraz przeżywanie problemow innych. Nie przyjdziesz na urodziny to przykro, nie rzucisz się w pomaganie przy problemie - żal, nie chcesz jechać na konkretne wakacje - źle. Prawdopodobieństwo, że coś się na jakimś etapie wykrzaczy jest spore. Wtedy smutek i żal że nie ma się nikogo innego. Prawdziwie głęboka relacje to można mieć z mężem / matka. Jasne nie skreślam sprawdzonych dobrych przyjaźni. Tak jak pisałam wiele osób znam od dawna. To są sprawdzeni ludzie na których można liczyć.
        Ale mam fajny wybór co kiedy i z kim chce robić. Dla mnie to duża wartość.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka