liberica1
22.06.20, 22:55
Od miesiąca jestem na diecie. Mam apkę, która codziennie pilnuje żebym jadła regularnie 1500 kcal dobowo. Myk polega na tym, że w ciągu roku przytyłam 10 kg jedząc ok 800 kcal dziennie niezamierzenie zupełnie. Tak się sprawy zdrowotne układu pokarmowego potoczyły, że nie byłam w stanie jeść więcej. Obecnie jem więc dużo więcej czyli te 1500 kcal. Jem bardzo regularnie czego brakowało wcześniej. Dodam, że mam stan przedcukrzycowy czyli insulinooporność. Metforminę biorę max 500 mg dziennie. Wg diabetologa powinnam brać przy moich skokach cukru 1500 mg dziennie. Ale nie ma opcji - mega ból żołądka i poczucie jakbym miała zatrucie pokarmowe na takiej dawce. Do tej pory jadłam niereguralnie i bardzo mało. Waga zaczęła rosnąć właśnie przy dłuższym takim spadku kalorycznosci. Robiłam badania tarczycy - tsh piękne 2,5 max. Ft 3 i 4 super. Usg dwa mikro guzki mikruski. Żadnego hashi, wielkość w normie. Anty tpo super w normie. Cholesterol w normie. Jedynie ten cukier. Mam glukometr i pilnuje tego. Odkąd jem regularnie nie jest źle. Niestety waga stoi w miejscu. Zero, totalne zero spadku wagi. Codziennie robię ok 8 km intesywnego spaceru. Co jescze mogę zrobić? Dodam, że chciałabym zrzucic te 10 kg. Aha IF nie wchodzi w grę. Po niejedzeniu przez 10 h mam spadki cukru dość mocne i zero życia więc żadne tam okna niejedzenia już w grę nie wchodzą gdy cukier świruje bardzo w sensie mam niedodukrzenia strasznie silne. Nie jem żadnych słodyczy, żadnych słodkich napojów, zero nic. Naprawdę solidnie pilnuje się.