paola.brunetti
15.08.20, 01:00
Taka sytuacja: mam dobrą koleżankę, właściwie nawet przyjaciółkę, która mieszka w okolicach Rzymu z mężem Włochem. Raz czy dwa odwiedziliśmy ich będąc na wakacjach, ale jesteśmy w stałym kontakcie. Teraz znienacka koleżanka zaprosiła nas na ślub swojej córki, w połowie września. Już wiem, że mój mąż nie pojedzie, bo akurat w tym czasie ma wyjazd służbowy. Nastoletnie dzieci (17, 15) tez wolałyby zostać w domu, wszelkie śluby to dla nich nuda, nawet jeśli odbywają się we Włoszech. Jeśli zdecyduję się pojechać, dzieci przez kilka dni będą same, bo męża nie będzie. Koleżanka nie może mnie przenocować, będę musiała spać w pensjonacie. W dodatku nie będzie miała dla mnie dużo czasu, bo ślub i te sprawy. To nie jest oczywiście kłopot, już widzę się na samotnych włóczęgach po Rzymie. Martwię się jednak lotami, nieprzewidzanymi okolicznościami związanymi z wirusem, itp. Co robicie na moim miejscu - jedziecie czy nie?