Dodaj do ulubionych

Niskie progi do szkół

15.08.20, 12:18
Jak myślicie? Czy szkoły średnie, przygotowujące do matury (licea, technika) nie powinny mieć pewnego progu, poniżej którego nie powinny przyjmować? Czy takich szkół nie powinno się zlikwidować bądź przeprofilowac na szkoły branżowe? I bądź II stopnia? Oczywiście, jeśli jest to mozliwe. Są licea (np. w Warszawie), gdzie progi są na poziomie 30-40 pkt (niejedna branżowa ma wyższe) a ostatnio na grupie "idziemy gdzie" widziałam listę przyjętych do technikum ekonomicznego z dolną punktacja ok. 25. Przecież to jest oszustwo, większa części tych dzieciaków nie będzie miała szansy na maturę - o zdaniu dwóch kwalifikacji w technikum nie wspominając.
Obserwuj wątek
    • zwyczajnamatka Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 12:25
      W zeszłym roku o tym pisałam i niestety nikt się że mną nie zgodził.
      Mam takie samo zdanie na ten temat. Oczywiście, że powinien być próg poniżej którego nie przyjmujemy do lo, 1/4 uczniów nie zdała matury, o czymś to świadczy.
        • latulka1 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 12:45
          Nie zgadzam się. Spora część uczniów ma wszystko gdzieś bo i tak nauczyciel go przepchnie. To nauczycielom ma zależeć? A ja się pytam-dlaczego? Roszczeniowa postawa rodziców bo ich dzieciątko się uczyło(ale czy się nauczyło?) i mamy to co mamy. Zaczyna się w podstawówce, potem sxkoła średnia i wreszcie wysyp magistrów którzy nie wiedzą kto to był Kantor. Teraz nauczyciel musi się dostisować do ucznia- pierdyliard zaświadczeń o różnych dys. Jak uczeń nie kuma to czyja wina? Nauczyciela!
          • kropkaa Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 12:59
            Nie raz i nie dwa pisałam o wszelkich "dys". Po to jest skala ocen, by jej używać, ale nie - każdemu należy się co najmniej 5, w tym połowie z "dys". Niedługo do szkoły baletowej będą dostarczać papierki, że mają dyswagię, a do szkoły muzycznej, że dyssłuchię. Ale nie mogą przecież być pominięci w rekrutacji, bo bardzo chcą.
          • triss_merigold6 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 14:29
            Z ciekawości - po uja magistrowi bardziej wiedza kim był Kantor, a nie np. z zakresu rozumienia planów zagospodarowania terenu czy AutoCada do podstwowego projektowania? Jestem po humanie, w liceum dowiedziałam się kim był Kantor, obejrzałam parę inscenizacji i nigdy w życiu dorosłym nie tknęłam tych klimatów nawet długim kijem.
            • latulka1 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 14:44
              Bo człowiek inteligenty pewne rzeczy powinien wiedzieć. Inaczej jest ćwierćinteligentne. Nie postuluję żeby każdy był miłośnikiem Przybyszewskiego/Prousta etc. ale jednak miło byłoby gdyby wiedział kto zacz.
              • triss_merigold6 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 14:57
                Ponawiam pytanie, po co akurat niszowy malarz i reżyser, a nie np. wiedza, czym jest Dolina Krzemowa, na czym polegały eksperymenty Zimbardo albo jak działa najnowocześniejsza na świecie spalarnia śmieci w Kopenhadze i na czym polegają inwestycje w green energy?
                Zasób wiedzy przyrasta skokowo, nie ma potrzeby fiksowania się akurat na wąskiej kulturowo i w gruncie rzeczy bez znaczenia.
                • latulka1 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 15:02
                  Odpowiadam raz jeszcze- bo człowiek inteligentny powinien pewne rzeczy wiedzieć. I twierdzenie, że informatykowi nie jest potrzebna wiedza kto to był Kantor jest, w dłuższej perspektywie, tworzeniem ćwierćinteligentów.
                  Uważasz, że Proust jest niszowy?
                    • latulka1 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 15:24
                      Triss nie wiem czy nie rozumiesz czy nie chcesz zrozumieć. Nie wymagam znajomości biografii Kantora ale wiedzy, że był taki artysta. Tak samo jak oczekuję od inteligentnego człowieka, że „Dziadek do orzechów” nie skojarzy mu się tylko z łupaniem orzechów. Rozumiesz?
                      Ja z marszu nie obliczę tangensa w trójkącie prostokątnym ale wiem CO to jest.
                  • lauren6 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 17:18
                    > bo człowiek inteligentny powinien pewne rzeczy wiedzieć

                    To są twoje pobożne życzenia.

                    Pewnie zarabiasz najniższą krajową i dorabiasz sobie ideologię, że jesteś inteligentniejsza od tych głąbów z korpo zarabiających 4 razy tyle co ty, bo wiesz kim był jakiś niszowy malarz.

                    Podpowiem, że to obciach tak epatować swoimi kompleksami na forum. Inteligentni ludzie są bardziej subtelni.
                  • morekac Re: Niskie progi do szkół 16.08.20, 17:32
                    latulka1 napisała:

                    > Odpowiadam raz jeszcze- bo człowiek inteligentny powinien pewne rzeczy wiedzieć
                    > . I twierdzenie, że informatykowi nie jest potrzebna wiedza kto to był Kantor j
                    > est, w dłuższej perspektywie, tworzeniem ćwierćinteligentów.
                    > Uważasz, że Proust jest niszowy?

                    Ciekawe, że zawsze ta wiedza ogólna dotyczy polskiego i historii, a nie fizyki, biologii czy matematyki. 😉
              • olena.s Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 21:14
                Hę? Jestem inteligentką, bynajmniej nie w pierwszym czy drugim pokoleniu, i jak rany, śmieszy mnie nadzwyczajnie wizja, w której maturzysta czy student ma być kopią inteligenta z dwudziestolecia. Nie po to jest wykształcenie, matura i studia.
              • taje Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 22:08
                No ale dlaczego nieznajomość kim był Kantor czyni z człowieka ćwierćinteligenta a nieznajomość twierdzenia Bayesa czy paradoksu kota Schrodingera nie? Dla mnie jest na odwrót. Nie mówiąc o tym, że poza Polską marna szansa by dobrze wykształcony Europejczyk wiedział cokolwiek o Kantorze.
                • triss_merigold6 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 22:21
                  Dokładnie o to chodzi. Zresztą, był czas kiedy bardzo jarałam się tym, że wiem kto to Kantor i Grotowski, i że filmy Viscontiego, ale mi przeszło. Teraz uważam, że cenniejsza jest wiedza o dorobku lwowskiej szkoły matematycznej i np. Ludwika Hirszfelda albo łamaczach szyfru Enigmy.
                  Fiksowanie się na bardzo niszowych przedstawicielach kultury ma się nijak do rozumienia współczesnego świata, to po prostu kontynuacja żałosnego mitu PRL-owskiego inteligenta, który pijąc wódkę w brudnym swetrze zachwyca się byciem niezrozumianym.
                  • lauren6 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 23:48
                    Zdefiniowałaś inteligencję człowieka jako wiedzę encyklopedyczną. Tymczasem większość inteligentnych ludzi to nie są ludzie renesansu, tylko wąsko wyspecjalizowani ludzie. I bardzo dobrze. Już widzę ocenianie inteligencji biologa molekularnego, specjalisty od sieci neuronowych lub wybitnego chirurga na podstawie ich wiedzy z historii sztuki.
                    Jesteś śmieszna, nie brnij dalej w tę argumentację.
                    • latulka1 Re: Niskie progi do szkół 16.08.20, 01:35
                      Dlaczego zakładasz, że biolog molekularny nie wie kto to był Proust? Wiedza encyklopedyczna to wykucie na blachę np dat a nie świadomość kim był Mozart. Tak, wymagam od inteligentnego człowieka podstawowego obycia i wiedzy. Bo potem młodzi nie wiedzą kiedy wprowadzono stan wojenny. I dla jasności-Holender nie musi ale Polak już tak. Tak samo jak dobrze byłoby wiedzieć, gdzie szukać Tatr czy jezior mazurskich na mapie. I nie, nie trzeba znać ich głębokości.
                      „Wąska specjalizacja” -wytrych tłumaczący braki wiedzy.
                      „Jesteś śmieszna, nie brnij dalej”- serio?? Sama nie brnij bo wybitny chirurg nie musi ograniczać się tylko do swojej dziedziny i zazwyczaj ma pojęcie o kulturze i sztuce.
                        • chococaffe Re: Niskie progi do szkół 16.08.20, 10:09
                          Nikt niczego nie musi a oceniać go będą (jeśli będą) różni ludzie, niektórzy uznają go za głupka inni za geniusza - co za różnica. Na etapie szkoły ważne, żeby każdemu dziecku dać szansę bycia ekspertem i od biologii molekularnej i od Prousta.
                          • lauren6 Re: Niskie progi do szkół 16.08.20, 15:38
                            Akurat inteligencja nie jest cechą względną. Albo ktoś jest inteligentny, albo nie jest. Jest to cecha niezależna od wykształcenia i kultury.

                            Jest też możliwość, że ktoś jest obkuty na blachę wiedzą encyklopedyczną, zna nazwiska niszowych malarzy, ale inteligentny nie jest.
    • piekna_remedios4 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 12:29
      jakie 30-40 pkt? Nie rozumiem. Punkty w liceach zaczynają się od jakichś 130 pewnie.
      100pkt max za osiągnięcia, 100pkt max za egzamin - jakim sposobem ktoś mógłby dostać 25pkt, zdać w ogóle 8 klasę i startować do liceum?
      • ewa_mama_jasia Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 12:35
        A no właśnie. Też nie rozumiem. 25 punktów to zdanie na samych 2 (bo z 3 już się osiąga więcej) i zdobycie dosłownie paru punktów z egzaminu. Rozumiałabym, gdyby to była jakaś szkoła przy szpitalu (są takie, a przynajmniej były), albo jakaś szkoła specjalna. Ale nie...?
            • iwoniaw Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 12:54
              ewa_mama_jasia napisała:

              > Zmiana struktury szkolnictwa wymusza aktualne przyjęcia do szkoły maturalnej os
              > oby z progiem 30-40 punktów? Chyba trochę za daleko uzasadniasz.
              >

              Nie, ona ma rację - podaj jeden powód, dla którego dwójkowo-trójkowy uczeń miałby wybrać zawodówkę i JAKĄ - tzn. w czym pójście tam ma buć dla niego lepsze w dłuższej perspektywie niż do liceum czy technikum o niskich progach.
              • latulka1 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 14:47
                Bo uczeń dwójkowi-trójkowy w szkole podstawowej nie nadaje się do liceum. Ocena dopuszczającaboznacza, że uczeń nie jest w stanie opanować materiału samodzielnie, wymaga znacznej pomocy nauczyciela. Jego wypowiedzi są mało zrozumiałe
        • iwoniaw Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 12:52
          ewa_mama_jasia napisała:

          > A no właśnie. Też nie rozumiem. 25 punktów to zdanie na samych 2 (bo z 3 już si
          > ę osiąga więcej)

          Ano nie - za trzy dwóje masz raptem 6 punktów, więc żeby mieć 25, to egzamin musisz zdać na średnio 19%. To niedużo, ale też nie jest to "parę punktów".


          i zdobycie dosłownie paru punktów z egzaminu. Rozumiałabym, gd
          > yby to była jakaś szkoła przy szpitalu (są takie, a przynajmniej były), albo ja
          > kaś szkoła specjalna. Ale nie...?

          Już w innych wątkach padało, że ematka to nie jest standard, a w realu są naprawdę zaniedbane dzieci i kiepskie podstawówki.
          Te dzieci nie są opóźnione umysłowo i nawet jeśli nie zdadzą matury, to lata w liceum im nie zaszkodzą, a mogąpomóc. Natomiast o ile pójście do szkoły zawodowej/branżowej miało sens, gdy te szkoły miały pracownie, nauczycieli zawodu, kontrakty z firmami dającymi zatrudnienie absolwentom itd., a uczeń nie planował studiów, ale teraz? Po co ktoś miałby iść do branżówki? Technikum czy lo jest jedynym sensownym wyborem dla każdego, niezależnie czy chce iść na ambitne studia, czy do pracy po 18. urodzinach jako niewykwalifikowany pracownik.
          • agonyaunt Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 13:46
            Nie pomogą, bo nie da się w cztery lata liceum nadrobić braków z podstawówki i przyswoić materiału z zakresu liceum. Powinno się te dzieciaki skierować tam, gdzie będą rozwijać talenty i zdobywać umiejętności potrzebne w pracy, a nie wpychać w ławki podtykając pod nos podręczniki, z których ciężko jest im coś zrozumieć. Po co im cztery lata frustracji i malejącego poczucia własnej wartości, jeśli można by im zaproponować coś, w czym się odnajdą?

            Takie niskoprogowe licea powinny zniknąć, bo one nic nie dają, są tylko po to, żeby rodzice mogli się pochwalić, że mają dziecko w liceum. Dla mnie to jest dewaluacja wykształcenia, potem ludzie się dziwią, że tyle osób z wyższym nie może znaleźć pracy. No nic dziwnego, skoro to wyższe to tylko na papierze, a za tym papierem nie idzie ani wiedza, ani umiejętności, ani możliwości intelektualne. Zamiast iść w ilość, powinniśmy iść w jakość, a tymczasem mamy nadprodukcję wybrakowanych magistrów. Szkoda kasy i czasu.
              • agonyaunt Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 14:32
                Zawodówkami. Tak, wiem, to się nie uda, bo nie ma ani kasy, ani kadry, ogólniak wychodzi taniej, co z tego, że sensu w liceach dla niezainteresowanych nauką nie ma żadnego. Zdawanie matury przy 30% to jest dla mnie kpina, cały ten system jest IMO do wymiany. Jeśli całe liceum leci się z mottem "nawet idiota może zdać", to nic dziwnego, że towarzystwo się nie uczy. Podnieść progi do 60%, dzieciaki wezmą się do roboty od początku, będzie mniej płaczu przy wynikach. Słabi odpadną po roku, i słusznie, bo naprawdę nie każdy musi mieć maturę.
            • jagoda2 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 14:30
              Zgadzam się z Tobą. Nie potrzeba nam (tzn. rynkowi pracy) tylu koślawych licencjatów i magistrów. To jest marnowanie pieniędzy podatnika na kształcenie osób, którym uzyskanie wyższego wykształcenia nic nie da, jedynie pogłębi frustrację po ukończonych studiach bez szans na dobrą pracę i w końcowym efekcie spowoduje emigrację zarobkową.
              Pisałam już kiedyś o tym, ale zostałam zakrzyczana, jakoby uważam, że dobre szkoły są tylko dla elit, a dzieci z nieco gorszych środowisk nie powinny aspirować do najlepszych szkół. To nonsens, oczywiście, ale e-matki tak to zinterpretowały.
            • igge Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 16:11
              Niskoprogowe liceum skończył przyjaciel syna. Studia też jakoś nie najlepiej, chyba wręcz nadal studiuje coś tam zaocznie ( może już skończył?). Już w podstawówce pamiętam litanię zastrzeżeń wychowawczyni do matki chłopca.
              Jest już od jakiegoś czasu zatrudniony, dobrze zarabia, ma służbowe auto, pracę raczej w terenie, coś z geodezją.
              Dodatkowo by dorobić hoduje pyszne, malinowe, tanie, ekologiczne pomidorki, kupujemy skrzynkami.
              Niskoprogowe liceum mu raczej nie zaszkodziło.
                • igge Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 16:39
                  Sorry, nie powiem bo nie wiem. W życiu nie zainteresowałam się progami, dzieci działka. Przez " niskoprogowe" liceum miałam na myśli nie Staszica w Warszawie i nie jakieś przeciętne niskoprogowe typu około 135 chyba punktów, tylko jeszcze sporo niżej.
                  • igge Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 16:44
                    Ja to bym dzieciom z ZD dała możliwość wyboru nie zawodówki tylko jakiegoś niskoprogowego liceum z zestawem dostosowań i zwolnień z wymogów.
                    Choć społecznie mogłyby mieć większe problemy z grupą rówieśniczą.
                    Chodzi o czas, jakąś jakby terapię zajęciową, formę edukacji optymalną, tak by od razu, w za młodym wieku nie pchać się od razu na rynek pracy.
                      • igge Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 17:32
                        Wiem, towarzysko i społecznie radzą sobie świetnie z innymi dziećmi z ZD, z aspergerem itd.
                        A bliska fajna sensowna grupa rówieśnicza to duża wartość.
                        Ale i tak trzeba próbować, są ludzie zawodowo przygotowani do pomocy w integracji. I nie trzeba zgadzać się na coś jakby getto.
                    • ewa_mama_jasia Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 17:03
                      Dlatego napisałam, że rozumiałabym takie progi w szkołach specjalnych - ale tak rozumianych jak piszesz. Niskie progi, niski poziom na początku, dobre wyposażenie i świetni nauczyciele / terapeuci, zajęcia dostosowane pod uczniów. To miałoby sens. Rozważyłabym też możliwość przyuczenia do zawodu / zdobycia zawodu. Żeby mogły być w miarę samodzielne. Coraz więcej firm wchodzi w projekty związane z treningiem pracy i zatrudnia niepełnosprawnych (np. z ZD).
                      • igge Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 17:37
                        Ale i tak łatwiej i wygodniej z tym, wydaje mi się, w takim GB chociaż czy w Kanadzie. Aczkolwiek dokładnie się nie orientuję.
                        Trochę tak jakoś, nie wiem czy słusznie, myślę, że jako rodzic dzieciaka z niesprawnością np intelektualną, zastanowiłabym się poważnie nad emigracją.
                        Ale sama tak nie zrobiłam.
        • memphis90 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 16:37
          >Rozumiałabym, gdyby to była jakaś szkoła >przy szpitalu (są takie, a przynajmniej były
          Jaki masz konkretnie problem z nauczaniem dzieci będących pacjentami szpitala i dlaczego uważasz je z definicji za przygłupie?
          • ewa_mama_jasia Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 16:43
            Żadne. I nie uważam za przygłupie. Poznałam trochę od środka szkole w sanatorium i w szpitalu i wiem, że dzieci z takich szkół mają dużo poważniejsze problemy niż troska o punkty. W sytuacji wyboru pomiędzy życiem a punktami to drugie staje się mało ważne. Zadowalająco wyjaśniłam, czy dalej chcesz mi coś wmawiać?
          • arwena_11 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 18:02
            Nie przygłupie, ale do klas w takiej szkole przyjmowane sa wszystkie dzieci aktualnie przebywajace w szpitalu. Jak moj syn był w 2 klasie podstawowki mial 6 tygodniowy turnus rehabilitacyjny. Kazali mi co tam zapisać do szkoły. Jak dyrektorka dowiedziała się, że mieszkamy blisko i po zajęciach zabieram co do domu, to powiedziała, że wpisuje co na listę bo musi, ale żeby nie chodził bo to strata czasu dla niego. Niczego się nie nauczy, bo oni z programem są daleko do tyłu. Od swojej nauczycielki dostawał co ma robić i w przerwie między zajęciami robił swoje ćwiczenia.
            • triss_merigold6 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 12:53
              Nie masz za dużego pojęcia o szkolnictwie, prawda?
              Szkoła zawodowa/branżowa lub technikum jest o wiele droższa w organizacji i utrzymaniu niż liceum. Droższa, ogarniasz? Te szkoły istniały przy dużych zakladach przemysłowych i produkcyjnych w PRL oraz jako rolnicze szkoły przysposobienia zawodowego na wsiach, dając pracowników PGR-om. Nie ma ich, zostały zlikwidowane. Nie ma zapotrzebowania. Przez dobre 25 lat młodzież słyszała i widziała, że po zawodowce ma znacznie mniejsze szanse na pracę niż po szkole z matura i nawet bylejakim licencjacie, więc groźba bezrobocia zrobiła swoje pokoleniowo.
              • ewa_mama_jasia Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 13:04
                Podejrzewam, że wiedzę w tym zakresie mam nie gorsza od Twojej - odnosnie przemian w szkolnictwie, kosztów, specyfiki poszczególnych rejonow itd. Wiem, z czym się wiąże utrzymanie szkoły "technicznej". I dalej uważam, że utrzymywanie szkół z maturą z progiem wejsciowym 25-30-40 pkt jest błędem. I jawnym oszustwem dla uczniów. Masz prawo uważać inaczej.
                • morekac Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 14:10
                  >I dalej uważam, że utrzymywanie szkół z maturą z progiem wejsciowym 25-30-40 pkt jest błędem. I jawnym oszustwem dla uczniów.

                  Tak, ale w jej miejsce należy stworzyć branżówkę z pracowniami, i to taką, po której będzie praca. A nie branżówkę, w której nie ma nauczycieli zawodu, pracowni, a zawodu człowiek uczy się teoretycznie.
              • jagoda2 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 14:31
                triss_merigold6 napisała:

                Przez dobre 25 lat młodzież słyszała i widziała, że
                > po zawodowce ma znacznie mniejsze szanse na pracę niż po szkole z matura i naw
                > et bylejakim licencjacie, więc groźba bezrobocia zrobiła swoje pokoleniowo.

                Ale to już nieaktualne, trend jest wręcz odwrotny.
                    • igge Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 16:29
                      Ciekawe jaki jest ten dobry start na rynku pracy po zawodówce.
                      Znam 1 osobę po 2 zawodówkach. Jedna z nich to jakaś ogrodnicza chyba była. Mnóstwo nieprzydatnej do wykucia wiedzy. Druga, nie wiem jaki ma profil, ale praktyki są w hotelach. Praca jako pokojowej.
                      Generalnie to raczej formy ciekawszego, wartościowszego spędzenia czasu zamiast siedzenia w domu bo specjalnych kwalifikacji i doświadczenia młodej osobie, dla której matura jest nieosiągalna raczej nie dają. Ale może dają?? Zobaczę jak młody człowiek pójdzie do pracy w odpowiednim wieku. Na razie próby pracy nie do końca wypaliły bo brak staranności, dokładności, plus pojedyncze fantazjowanie niepotrzebne na temat rzekomego molestowania zniechęciły pracodawców.
            • jusytka Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 20:20
              Uwazam ze z bezprogowych liceów nie powinno sie robić branżówek, bo do tych szkol nie każdy się nadaje. Syn mojej kolezanki chodzi do dobrej branżówki, w gimnazjum miał czerwony pasek. Dlaczego? Bo interesuje go zawód ktory wybrał. W tej chwili są branżówki I i II stopnia, te drugie kończą się maturą i droga otwarta na studia. Ta konkretna branżówka ma poziom wyzszy niz w nie jednym technikum czy liceum. Po jej ukonczeniu młodzież ma zapewnioną pracę i dobrą pracę. Zerwijmy wiec ze stereotypem branżowek postrzeganym jak dawne zawodówki...
              • jagoda2 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 20:29
                jusytka napisała:

                Ta konkretna branżówka ma poziom wyzszy niz w nie jednym t
                > echnikum czy liceum. Po jej ukonczeniu młodzież ma zapewnioną pracę i dobrą
                > pracę. Zerwijmy wiec ze stereotypem branżowek postrzeganym jak dawne zawodówk
                > i...
                >
                Pewnie masz rację, że wciąż pokutuje w nas przeświadczenie, że szkoły branżowe to dawne zawodówki, do których szła młodzież, która "do niczego innego się nie nadawała". Pomijam, że mogą to być całkiem sensowne szkoły, nawet jeśli nie wszystkie klasy, czy oferowane zawody, to przynajmniej część z nich, ale trend zaczyna się powoli zmieniać od kilku lat i coraz więcej osób wybiera nie licea, a technika, czy właśnie szkoły lub klasy branżowe pod patronatem dobrych firm produkcyjnych.
              • morekac Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 20:33
                >W tej chwili są branżówki I i II stopnia, te drugie kończą się maturą i droga otwarta na studia.

                Nie ma branżówek II stopnia. Bo nie ma jeszcze absolwentów branżówek stopnia I.
      • lily_evans11 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 13:58
        Licea w moim mieście - albo punkty powyżej 140, niektóre ponad 170, albo na poziomie 86-100. Ta ostatnia punktacja smiechu warta. W tym wszystkim nie ma szkół dla po prostu dobrych uczniów, z przewagą 4.
    • asia_i_p Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 12:46
      Uważam, że nie. Są takie dzieci, które mają słabe oceny, ale nie mają sprecyzowanych zainteresowań ani talentów technicznych - im jest potrzebny dłuższy okres nauki ogólnej na dojrzenie i na zastanoweinie i potem mogą sobie skończyć szkołę policealną, nie wymagającą matury. Albo mają ogromne problemy zdrowotne/ rozwojowe - też potrzebują więcej czasu.
      • jagoda2 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 14:37
        asia_i_p napisała:

        > Uważam, że nie. Są takie dzieci, które mają słabe oceny, ale nie mają sprecyzow
        > anych zainteresowań ani talentów technicznych - im jest potrzebny dłuższy okres
        > nauki ogólnej na dojrzenie i na zastanoweinie i potem mogą sobie skończyć szko
        > łę policealną, nie wymagającą matury. Albo mają ogromne problemy zdrowotne/ roz
        > wojowe - też potrzebują więcej czasu.
        >
        Czyli taka trochę przechowalnia. Ale po namyśle dochodzę do wniosku, że może ma to nawet sens, o ile potem te dzieciaki nie będą ciężko zawiedzione, że nie zdały matury. Idąc do tak niskoprogowego liceum, właściwie z góry powinno się założyć, że nie przystępuje się do matury - chyba, że w trakcie szkoły uczeń nadzwyczajnie się rozwinie, dojrzeje i będzie w stanie tę maturę zdać. To trochę tak jak ze studiami, na które obecnie każdy maturzysta idzie pomimo tego, że część nigdy nie powinna o studiach nawet pomyśleć.
          • jagoda2 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 14:57
            kropkaa napisała:

            > Są studia i studia. I po automatyce i robotyce na AGH i po politologii zaocznej
            > w Pcimiu Dolnym ma się wykształcenie wyższe.

            Tylko po co, skoro nie znajdziesz pracy w zawodzie? Tylko po to, żeby nazywało się, że ma się wyższe wykształcenie? Tak się myślało 20-25 lat temu, kiedy wszyscy walili na studia drzwiami i oknami. Teraz już wiadomo, że trzeba mieć w ręku fach, żeby móc dobrze żyć.
            Nie wiem, czy są jakieś statystyki, ale nawet na oko mogę stwierdzić, że większość absolwentów studiów wyższych nie pracuje w zawodzie (zwłaszcza humanistycznych, ekonomicznych, itp.).
            • anna_miau Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 15:21
              Nie do końca. Tacy absolwenci "zaocznej politologii", mają szanse na prace w urzędach, opiece społecznej, mowie o małych i średnich miastach. Np. W moim 100 tys mieście, urząd miejski cały czas się ogłasza na proste stanowiska urzędnicze. Ciężko o chętnych, bo place słabe ale jednak co chwilę kogoś znajdują. I są to osoby wlasnie z takim słabym wykształceniem wyższym.
              Widocznie jakas czesc młodych kobiet ceni sobie prace w budżetówce a bez magistra, nie miałyby szans.
              • jagoda2 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 16:01
                anna_miau napisał(a):

                > Nie do końca. Tacy absolwenci "zaocznej politologii", mają szanse na prace w ur
                > zędach, opiece społecznej, mowie o małych i średnich miastach. Np. W moim 100 t
                > ys mieście, urząd miejski cały czas się ogłasza na proste stanowiska urzędnicz
                > e. Ciężko o chętnych, bo place słabe ale jednak co chwilę kogoś znajdują. I są
                > to osoby wlasnie z takim słabym wykształceniem wyższym.
                > Widocznie jakas czesc młodych kobiet ceni sobie prace w budżetówce a bez magist
                > ra, nie miałyby szans.
                >
                Sęk w tym, że młodzi ludzie myślą (wciąż jeszcze), że jak skończą studia, to pracodawcy na nich czekają z otwartymi ramionami i z pensją na start min. 4000 netto. Oczywiście w większości przypadków tak nie jest, młodzi ludzie otrzymują gwałtowny zimny prysznic, a to z kolei rodzi ogromną frustrację (trudno się dziwić), że
                po studiach kończą na kasach w markecie czy fastfoodzie. Wielu z nich po prostu wyjeżdża za granicę.
                Może w mniejszych miastach jest tak, jak piszesz, i ludzie zadowalają się posadą w urzędzie miasta czy gminy za najniższą krajową. Pewnie cieszą się, że w ogóle dostali pracę. W dużych miastach oczekiwania młodych są bardzo wygórowane, co nie ma zupełnie pokrycia w rzeczywistości i na każdym kroku można usłyszeć: "nie po to kończyłem studia, by pracować na kasie/rozwozić pizzę/zarabiać najniższą krajową". I trudno się z tym nie zgodzić, co sprowadza się do tego, że może nie zawsze warto pchać się na studia dla samego tytułu licencjata czy magistra.
                • triss_merigold6 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 16:58
                  Słusznie. Tylko, że żeby rozwodzić pizzę czy pracować na kasie, szkoła branżowa jest doskonale zbędna. Wystarczy przyuczyć do kasy gospodynię domową czy emerytkę, a do rozwozenia pizzy absolwenta socjologii czy animatora kultury. To tańsze niż kształcenie w zawodzie przez 3 lata.
                • lauren6 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 17:24
                  > Sęk w tym, że młodzi ludzie myślą (wciąż jeszcze), że jak skończą studia, to pracodawcy na nich czekają z otwartymi ramionami i z pensją na start min. 4000 netto

                  Sęk w tym, że często głupie prace typu wklepywanie danych czy proste prace biurowe wymagają wykształcenia wyższego. Jakby brak tytułu magistra automatycznie powodował, że człowiek nie ogarnie Excela czy Power Pointa na poziomie pana premiera.

                  Takie są wymagania rynku pracy to ludzie się dostosowują.
                  • iwoniaw Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 17:47

                    > Sęk w tym, że często głupie prace typu wklepywanie danych czy proste prace biur
                    > owe wymagają wykształcenia wyższego. Jakby brak tytułu magistra automatycznie p
                    > owodował, że człowiek nie ogarnie Excela czy Power Pointa na poziomie pana prem
                    > iera.
                    >
                    > Takie są wymagania rynku pracy to ludzie się dostosowują.

                    No dokładnie, dziś na wiele stanowisk wymagane jest wyższe (przynajmniej na poziomie licencjatu), do którego matura jest warunkiem, sine qua non - kiedyś na porównywalne miejsca rekrutowano spośród osób, które sprawnie pisały i czytały, a jeśli misły maturę, to hohoho. Ludzie po prostu się dostosowują do rynku pracy. Lepiej iść do kiepskiej szkoły średniej, zdawać maturę otwierającą drogę do dalszych etapów formalnego kształcenia (nawet licencjat z wyższej szkoły tego i owego zwiększa, a wręcz stwarza szansę zatrudnienia, jeśli jest wymogiem formalnym), a w razie niepowodzenia iść na kurs fachu do szkoły policealnej, niż marnować 3 lata na zawodówkę, po której nie zatrudnią cię nigdzie, gdzie nie można pracować i bez tej zawodówki, za to jak nagle się ockniesz, że jednak chcesz się uczyć, to musisz kolejne lata poświęcać na liceum dla dorosłych i wszystko się niepotrzebnie wydłuża.
                    • ewa_mama_jasia Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 18:05
                      Punktem wyjścia dla Twoich rozważań jest to, że taki dzieciak zda maturę. Punktem moich rozważań jest, czy dzieciak który osiągnął 20-30-40 punktów na tyle się rozwinie, żeby te maturę zdać. Nie rozważam tu sytuacji, gdy dzieciak ma 80-100 punktów. Tylko 1/2 albo 1/3 tego. Nawet przy założeniu, że nie odpadnie w trakcie, dojdzie do klasy maturalnej po 4 latach i nie wiadomo, czy wyjdzie z maturą. Ale jest duże zagrożenie, że odpadnie wcześniej. I zostanie z dwoma - trzema latami zmarnowanymi, pełnoletnością i niewielkimi perspektywami. Po branżowce I stopnia wychodzi z zawodem (3 lata) i będzie mógł, jeśli chce, kontynuować w branżowce II stopnia, zrobić maturę i iść na studia - jak proponujesz. Cały cykl trwa 5 lat, podzielony na 2 etapy, każdy zakończony czymś. Zaznaczam, pisze o dzieciakach, które mają tak dramatyczne braki w wiedzy, którego statystyczne ematka nawet nie rejestruje (vide słowa w tej dyskusji o niskim progu 135 pkt).
                      • miss_fahrenheit Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 18:16
                        ewa_mama_jasia napisała:


                        > Zaznaczam, pisze
                        > o dzieciakach, które mają tak dramatyczne braki w wiedzy, którego statystyczne
                        > ematka nawet nie rejestruje (vide słowa w tej dyskusji o niskim progu 135 pkt)

                        135 punktów to dziecko czwórkowe... Kto jest tak odklejony od rzeczywistości?
                        • igge Re: Niskie progi do szkół 17.08.20, 01:10
                          Niestety ja.
                          Rzeczywiście jestem odklejona od rzeczywistości. Z kilku przyczyn.

                          No i za dużo znajomych ma/miało dzieci w tych wysokoprogowych liceach i stworzyło to we mnie wrażenie, że te progi to taka podstawowa norma i stąd pokręciłam te progi.
                          Nie uznawałam ich za przesadnie istotne choć dzieci wybrały z moją lekką pomocą szkoły mniej więcej zgodne z ilością punktów jakimi mogły dysponować. Tylko nie był to przemyślany mocno wybór, a raczej szybki mix sugestii nauczycieli, czasu dojazdu i szeroko rozumianego profilu klasy. Chcieliśmy jedynie by szkoły koniecznie były przyjazne. Dlatego takie w typie Jeziorański, odpadły. Oraz, mniej lub bardziej trafny zbiór wyobrażeń rodzica na temat zdolności dziecka. Plus w jednej szkole był wcześniej do tej konkretnej klasy egzamin z predyspozycji, dobrze zdany przez dziecko i liczył się w punktacji chyba.
                          Dzieci znajome, ze szkoły z najniższym progiem punktowym, który znam, to te z klasy gdzie trzeba było mieć minimum powyżej 130. Tylko ten jeden jedyny chłopiec, odnoszący zresztą sukcesy zawodowe, o którym pisałam wyżej, miał skończone jakieś totalnie peryferyjne, zupełnie nieznane mi liceum z mniejszą ilością wymaganych punktów. Ale o ile mniejszą to jeszcze nie wiem.
                          Jak znajome dzieci, i po prywatnych i po państwowych rejonowych szkołach, idą/szły do różnych szkół w mieście zawsze słyszałam, że ok 130 pkt próg to słabo i że przecież nawet w Poniatowskim trzeba niewiele, to po co wybierać ok 135 pktową klasę. Zwykłe warszawskie szkoły, Poniatowski, Lelewel, nie mówiąc o Czackim, Witkacym, Staszicu, Władysławie mają wyższy próg i tam poszły te znajome dzieciaki, a jakieś wybitne nie były, część dość dobrze znałam i znam. Miałam złudzenie, że te zdecydowanie poniżej 130 pkt są na pewno niskoprogowe, ok 135 są średnioprogowe (nisko?), a reszta, którą znam z bezpośrednich relacji znajomych rodziców - wysokoprogowa.
                          Generalnie, jako matka dwójki dzieci, które skończyły liceum, powinnam się lepiej orientować. Zawsze były od progów ważniejsze sprawy. Pewnie niesłusznie. Najprościej było wysłać dzieci do a) najtrudniejszej do dostania się klasy ( bo punktów dużo) i b) do najbliższej stosunkowo szkoły ( bo muszę dowozić i zmęczone jesteśmy dojazdami, unikam korków, oraz dziecko i tak nie chciało próbować zdawać do jakiejś szkoły wyższej progowo, od razu wybrało bezpiecznie z zapasem pkt, jakby szkołę drugiego wyboru zamiast szkoły pierwszego wyboru, a jest bardzo uparte i nie było dyskusji. Nie chciało wybrać wcale i nie wpisało nawet pewnej jednej z pasujących mi dojazdowo i klimatem szkół.)
                          Jak czytam na forum o zadbanych dzieciach to wychodzi często na to, że moje zadbane nigdy nie były. Chyba, że ematki to nie jest norma.
                          • kurt.wallander Re: Niskie progi do szkół 17.08.20, 10:53
                            igge napisał:


                            > Jak znajome dzieci, i po prywatnych i po państwowych rejonowych szkołach, idą/s
                            > zły do różnych szkół w mieście zawsze słyszałam, że ok 130 pkt próg to słabo i
                            > że przecież nawet w Poniatowskim trzeba niewiele, to po co wybierać ok 135 pkto
                            > wą klasę. Zwykłe warszawskie szkoły, Poniatowski, Lelewel,

                            Akurat w Poniatowskim i Lelewelu w zeszłym roku progi wynosiły 170-180 punktów, to nie jest mało.

                            nie mówiąc o Czackim
                            > , Witkacym, Staszicu, Władysławie mają wyższy próg i tam poszły te znajome dzie
                            > ciaki, a jakieś wybitne nie były, część dość dobrze znałam i znam. Miałam złud
                            > zenie, że te zdecydowanie poniżej 130 pkt są na pewno niskoprogowe, ok 135 są ś
                            > rednioprogowe (nisko?), a reszta, którą znam z bezpośrednich relacji znajomych
                            > rodziców - wysokoprogowa.

                            Bo duzo zalezy od punktu widzenia. Moja najmłodsza rekrutowała sie w tym roku i wybrała, cytuję "liceum ze średniej półki" na pierwszy wybór. Tam był w zeszłym roku próg 165. I dla niej liceum i technikum, które dała na ostatnich wyborach, z progami ok. 120, to były szkoły zdecydowanie niskoprogowe.
                      • jagoda2 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 19:28
                        ewa_mama_jasia napisała:

                        pisze
                        > o dzieciakach, które mają tak dramatyczne braki w wiedzy, którego statystyczne
                        > ematka nawet nie rejestruje (vide słowa w tej dyskusji o niskim progu 135 pkt)
                        > .
                        > Dobre big_grin
                  • jagoda2 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 19:23
                    lauren6 napisała:

                    > Sęk w tym, że często głupie prace typu wklepywanie danych czy proste prace biur
                    > owe wymagają wykształcenia wyższego. Jakby brak tytułu magistra automatycznie p
                    > owodował, że człowiek nie ogarnie Excela czy Power Pointa na poziomie pana prem
                    > iera.
                    >
                    Masz rację, to jest idiotyczne. Przypuszczam, że jest to pokłosie zalewu magistrów z początku lat 2000-ych, kiedy wszystkim wydawało się, że zatrudnić pracownika poniżej magistra, to nie honor, bo skoro nie magister to widocznie przygłup jakiś.

                    > Takie są wymagania rynku pracy to ludzie się dostosowują.

                    Na szczęście to się powoli zmienia i pracodawcy zaczynają przeglądać na oczy, że coś ci absolwenci uczelni nie tacy super i hiper i okazuje się, że lepiej zatrudnić kogoś z kwalifikacjami, a niekoniecznie z tytułem magistra/licencjata. Ale ze 20 lat musiało minąć, by pracodawcy to pojęli.
                    • jagoda2 Re: Niskie progi do szkół 16.08.20, 08:45
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Ponieważ większość pań patrzy z perspektywy klienta urzędu gminy lub skarbowego
                      > w małej miejscowości, obsługiwanego przez referenta.

                      Niekoniecznie w małych miejscowościach. Referenci w ZUS-ie, US, UM, UW, na uczelniach i w wielu jeszcze innych budżetowych jednostkach zarabiają min. krajową. Poznań. Dodam, że również tacy z 30-letnim stażem pracy - znajoma na jednej z najpopularniejszych poznańskich uczelni (jest nawet nie referentem, a specjalistą) zarabia 2600 brutto (w tym premia i wysługa lat). Takich osób zarabiających w budżetówce minimalną krajową lub ciut więcej, znam znacznie więcej, więc nie są to opowieści wyssane z palca.
                        • jagoda2 Re: Niskie progi do szkół 16.08.20, 09:08
                          chococaffe napisała:

                          > zarabia 2600 brutto (w tym premia i wysługa lat).
                          >
                          > To chyba na nielegalu, biorąc pod uwagę wysokość minimalnej pensji , a tu jeszc
                          > ze premia i wysługa lat?

                          Na legalu, na legalu, bo jak do podstawy dodasz premię regulaminową (30%) i wysługę lat (20%), to wychodzi ciut ponad 2600 brutto. Osobiście zbuntowałam znajomą, żeby to wyjaśniała w kadrach/płacach i taką właśnie otrzymała odpowiedź.
                            • jagoda2 Re: Niskie progi do szkół 16.08.20, 09:51
                              chococaffe napisała:

                              > A minimalna pensja (podstawa) to nie przypadkiem 2600 brutto? A gdzie premia it
                              > d?

                              Nie, też tak myślałam, dlatego zbuntowałam znajomą do wypytania w kadrach. Odpowiedź otrzymała, jak pisałam.
                              To, co nam oficjalnie podają, to są przekłamiania, na które dajemy się nabierać, tak jak ja się nabrałam i jeszcze nadziei znajomej narobiłam sad.
                          • zwyczajnamatka Re: Niskie progi do szkół 16.08.20, 11:07
                            jagoda2 napisała:

                            > chococaffe napisała:
                            >
                            > > zarabia 2600 brutto (w tym premia i wysługa lat).
                            > >
                            > > To chyba na nielegalu, biorąc pod uwagę wysokość minimalnej pensji , a tu
                            > jeszc
                            > > ze premia i wysługa lat?
                            >
                            > Na legalu, na legalu, bo jak do podstawy dodasz premię regulaminową (30%) i wys
                            > ługę lat (20%), to wychodzi ciut ponad 2600 brutto. Osobiście zbuntowałam znajo
                            > mą, żeby to wyjaśniała w kadrach/płacach i taką właśnie otrzymała odpowiedź.
                            Źle mówisz. Premia może wchodzić w skład najniższej krajowej, ale wysługa lat już nie. Przykład: wynagrodzenie zasadnicze 2400 premia 200 - tak może być bo 2400+200= 2600.
                            Ale nie może być tak: zasadnicza 2400, premia 100, wysługa lat 100.
                            • jagoda2 Re: Niskie progi do szkół 16.08.20, 11:45
                              zwyczajnamatka napisał(a):

                              > Źle mówisz. Premia może wchodzić w skład najniższej krajowej, ale wysługa lat
                              > już nie. Przykład: wynagrodzenie zasadnicze 2400 premia 200 - tak może być bo 2
                              > 400+200= 2600.
                              > Ale nie może być tak: zasadnicza 2400, premia 100, wysługa lat 100.

                              Być może, ja się na tym nie znam, ale taką odpowiedź znajoma dostała u siebie w kadrach (na uczelni), że jeżeli razem ma 2600, czy też ciut ponad, to wszystko jest ok. A ja też byłam przekonana, że to wynagrodzenie zasadnicze musi być 2.600. O ja naiwna sad
                              • zwyczajnamatka Re: Niskie progi do szkół 16.08.20, 11:51
                                To weszło bardzo niedawno. W zeszłym roku chyba. Jest to jedna z niewielu dobrych rzeczy zrobionych przez PiS. Przedtem było rzeczywiście tak, że wysługa wchodziła w skład pensji minimalnej. Teraz jest wyciągnięta poza i na prawdę jest dodatkiem, czyli tak jak powinno być.
                  • ewa_mama_jasia Re: Niskie progi do szkół 16.08.20, 09:44
                    Bo tak zarabia dużo osob. W małych miastach w urzędach, szkołach, internatach. Firma zajmująca się wsparciem młodzieży na granicy wykluczenia zatrudnia ok. 3 tys. osób i większość z nich zarabia najniższa krajowa.
        • asia_i_p Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 18:02
          Niekoniecznie przechowalnia. U nas na przykład bardzo aktywna jest doradca zawodowa i zakłada się, że jest czas, żeby dzieciakom pokazać różne opcje. Myślę, że takie szkoły dla "słabych" dzieci powinny miec właśnie bardzo dobrze rozwinięte doradztwo zawodowe.
          • jagoda2 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 19:32
            asia_i_p napisała:

            > Niekoniecznie przechowalnia. U nas na przykład bardzo aktywna jest doradca zawo
            > dowa i zakłada się, że jest czas, żeby dzieciakom pokazać różne opcje. Myślę, ż
            > e takie szkoły dla "słabych" dzieci powinny miec właśnie bardzo dobrze rozwinię
            > te doradztwo zawodowe.
            >
            No trochę przechowalnia przez te 3 lata, teraz już 4, ale każdy ogólniak można w zasadzie potraktować jako przechowalnię, jeżeli idą do niego osoby o zupełnie niesprecyzowanych zainteresowaniach i kończą go nadal nie wiedząc, co chcą w życiu robić i albo nie idą na studia wcale, albo idą na jakieś zupełnie przypadkowe, byleby coś studiować. Tylko mamy przechowalnię lepszej i gorszej kategorii wink.
            • molik28 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 20:24
              Zgadzam się, że takie przechowalnie są potrzebne. To czas na dorośnięcie. Niektóre dzieciaki późno dorastają. Znam takiego co ogarnął się dopiero pod koniec LO, przy pomocy korków dostał się na wrterynarię i skończył. Wcześniej słabo z nauką. Poza tym część zawodów np technik masażysta jest tylko na kursach zawodowych lub w szkole policealnej. Nie ma technikum o takim profilu i pewnie jest jeszcze kilka takich zawodów. Z nauczaniem zawodowym jest u nas bardzo kiepsko.
              • morekac Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 20:42
                >Poza tym część zawodów np technik masażysta jest tylko na kursach zawodowych lub w szkole policealnej. Nie ma technikum o takim profilu i pewnie jest jeszcze kilka takich zawodów.

                Jest mnóstwo takich zawodów. Po prostu jeśli masz w powiecie jakiś zespół szkół z zawodówkami, to kształcą w kilku zawodach, a nie - 100. I nie będą kształcić, bo nie będzue ani nauczycieli ani uczniów. Większości nastolatków tez rodzice nie puszczą jakoś strasznie daleko od domu. Ale nawet w dużych miastach nie ma jakiejś powalającej oferty w zawodówkach.
                • molik28 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 20:49
                  Dokładnie. Dużo branżówek nie ma nawet sprecyzowanej oferty tylko klasy wielozawodowe. Moim zdaniem taka klasa nie da dobrego wykształcenia. Dopóki szkolnictwo zawodowe będzie tak wyglądało to lepsze będą kursy zawodowe w CKU lub szkoły policealne, nawet jeżeli wydłużają naukę.
      • igge Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 16:34
        Koleżanka dziecka, z integracyjnego liceum, z niesprawnościami nie wiem jakimi, właśnie potrzebowała takiego liceum jak piszesz i od razu nie miała żadnych planów podchodzenia do matury, w sumie nie wiem czemu bo bystra dziewczyna, a matura łatwa.
    • woman_in_love Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 12:52
      Nie da się - rząd PiS by upadł.

      Na szczęście - co mi się podoba - suweren będzie już skazany na tanie i byle jakie szkolnictwo publiczne, więc jego dzieci i wnuki skończą dzięki PiS w końcu tam gdzie ich miejsce: w czworakach czy tam innych fawelach.
      A my swoje dzieci wykształcimy prywatnie.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 12:52
      Spora część dzieci nie uczy się bo nie, bo ma to w dupie, dopiero w okolicy 16-17 roku życia część się ogarnia jak zbliża się czas pójścia do pracy.
      Mam kolegę który mówi, że jego mama z tatą uczyli do 3 klasy szkoły średniej i gdzieś tak w połowie załapał, co chce w życiu robić i nagle sam zaczął się uczyć, czytać, przygotowywać, oceny odrazu poszybowały w górę, dostał się na dobre studia i skończył.
      Także rozkminy ematek jakoby dziecko w 6 klasie powinno wszystko samo już ogarniać można w dziale bajki włożyć.
      Bo każdy jest inny.
          • hanusinamama Re: Niskie progi do szkół 17.08.20, 14:43
            Nie, myśle ze pewna część "zadbanych" dzieci jest ciągnięta za uszy przez rodziców, którzy robią z nimi lekcje do konca podstawówki albo i w LO, pilnują czy dzieciak pamięta i jest nauczony na klasówke, załatwia korki jak trzeba...sorry ale nie ma tak ze 100% dzieci rodziców zaangażowanych w ich wychowanie ejst samodzielna, zdolna i pracowita ...
      • igge Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 17:03
        Terapeutka, pomagająca w CZD dziecku opanować małą motorykę konieczną do nauki pisania ręcznego, wspomniała kiedyś, że całe życie była umęczona i udręczona popychaniem i pilnowaniem swojego syna przez całą ścieżkę edukacji bo jakoś sam do podręczników nie biegł. I na koniec, mówi, skubaniec, jak już był na UW na prawie, to coś w nim kliknęło i już sam dalej, a matce podobno gorąco dziękował i był wdzięczny.
        Ja zawsze byłam na drugim biegunie i bez takich rodzicielskich zachowań żadnych. Teraz jednak myślę, że to rzeczywiście zależy od konkretnego dziecka. Plus, po prostu byłam wyrodną, niemal wcale nie pomocną matką, jakieś poczucie winy jest, choć moje dzieci są zadowolone z takiego modelu wychowania i wsparcia rodzicielskiego i rozdziału na sprawy rodzinno domowe i czas domowy oraz na sprawy ( szkoła), które należą, należały zawsze wyłącznie do nich.
        Były śmieszne momenty niezrozumienia między mną i np nauczycielką wspomagającą w integracyjnej klasie dziecka jednego, kiedy np kazała mi robić to dla zawartości pierwszaka plecaka, co zawsze robiłam( wg niej oczywista oczywistość) dla starszego dziecka wcześniej. A ja literalnie NIC nie robiłam, nawet biurka nie miał.
    • zosia_1 Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 13:36
      Jestem właśnie na etapie rozkminy co dalej. Syn dostał się co prawda do szkoły średniej, jednak nie pierwszego wyboru. Jestem mocno niezadowolona, bo do szkoły I wyboru zabrakło mu 5 pkt, a w szkole do której się dostał przyjmowano uczniów, którzy mieli 30 pkt mniej niż mój syn. Rodzina bagatelizuje, że to średnia szkoła przecież, a ja mam świadomość, że jak ktoś ma 30 pkt mniej niż moje dziecko to chyba w ogóle się nie uczy, patrząc na wyniki mojego dziecka i jego kiepski stosunek do nauki. Nie wiem co robić, a nikt z bliskich nie jest mi w stanie doradzić.
      • myfaith Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 14:04
        Ty znasz najlepiej swojego syna wiec wiesz czy jego kiepski stosunek do nauki ( i wyniki ) wynikają z tego ze to co uzyskał to pułap jego mozliwowsci czy tez dlatego ze po prostu ma 15 lat i pstro w głowie.
        I w zależności od tego albo poprzestalabym na tym Lo do którego sie dostał albo najpierw zaniosłabym dokumenty do `lo do którego sie dostał i próbowałabym pisać do dyrektora wymarzonego lo z prośba o przyjecie. Caly wrzesień dzieciaki jeszcze cie przenoszą z lewa na prawo.

        A i jak masz zacięcie analityczne możesz sobie przeanalizować EWD ( czyli co szkoła "robi z uczniem" czy go stymuluje czy tylko "wykorzystuje" jego potencjał jaki miała na wejściu do szkoły) obu szkół i wyniki z matur smile w swoim rejonie.

        Ja tez mam rozkminy czy posłać do Lo do którego sie dostał czy do innego ale to bardziej ze wzgledu na charakter syna niz poziom bo oba lo porównywalne (patrząc na wyniki matur)
      • makurokurosek Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 14:06
        Wszystko zależy od tego o jakim progu punktowym mowa, 30 punktów różnicy może wynikać choćby z naciąganych ocen, paska i wolontariatu.
        Tak więc jedyny miarodajny wynik to 165+ punktów.
        Czym różni się uczeń który egzamin napisał na 80 punktów, a z ocen ma 60, od tego który ma sytuację odwrotną, niby obaj mają 140 punktów, ale jednak wiedza jednego jest sporo wyższa.

        Tak więc kwestia ile punktów twój syn zdobył z egzaminu, bo świadectwem to możesz sobie .....
      • igge Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 17:15
        Ucz odpowiedzialnego, sumiennego, obowiązkowego, pilnego, starannego podejścia do nauki. Tyle możesz zrobić. Reszta chyba nie od Ciebie zależy. Możesz jeszcze sfinansować płatne zajęcia dodatkowe, kursy, materiały, wyjazdy, sprzęt itd.
        Jak powyższego uczyć nie będziesz, to albo może być i tak ok w przyszłości i dziecko wręcz będzie bardziej myślące i samodzielne, odpowiedzialne i wewnątrzsterowne, albo jednak nie i zostanie mu ten lekki/ lekkomyślny/ kiepski Twoim zdaniem stosunek do edukacji na zawsze i będzie robiło tylko to, co naprawdę lubi. Módl się, by było to związane jakoś z wykształceniem i generalnie korzystne dla jego przyszłości.
    • zwyczajnamatka Re: Niskie progi do szkół 15.08.20, 13:42
      Jest coś takiego w szkole podstawowej jak doradztwo zawodowe. Moja córka miała chyba tylko jedne takie zajęcia przed covidem, więc nie wiem dokładnie jak to wygląda (może teraz w 8 klasie nadrobią) i chyba one po to są, żeby pomóc dzieciom wybrać szkołę ponadpodstawową? Szkoła branżowa da słabemu dziecku zawód, będzie miało fach w ręku. Jakie zasilanie rzeszy bezrobotnych u fachowca? Fachowiec to skarb! W liceum może nie zdać matury, a nawet jeśli cudem zda na minimum to gdzie pójdzie na studia? Do jakiejś marnej szkoły i zasili po niej rynek bezrobotnych. W technikum to samo, może nie zdać matury, ani egzaminów zawodowych, więc co mu da technikum?
      Moim zdaniem nie ma sensu wysyłać słabych dzieci do szkół kończących się maturą. Niech idą do branżówki, zdobędą zawód, a jeśli będą chciały jeszcze się uczyć, to są licea dla dorosłych. Nie będą mieć zamkniętej drogi do średniego lub nawet wyższego wykształcenia.