Dodaj do ulubionych

Mąż i schizofrenia

05.09.20, 19:18
Czytałyście artykuł?
weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,26246794,choroba-meza-byla-nasza-najwieksza-tajemnica-nawet-jego-dziadkowie.html
Smutna historia.
A jeszcze smutniejsze komentarze pod nim.
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:28
      Właśnie przeczytałam. Bardzo poruszająca rozmowa.

      Przypomniały mi się takie słowa: Bądź dobry, każdy, kogo spotykasz, prowadzi ciężki bój.
      Mną najbardziej wstrząsneło, że dziewczyna pozostawała z tym wszystkim sama.

      • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:31
        Rodzice i teściowie postawili sprawę jasno: rodzice odradzali, a teściowie uprzedzili, że wiedziała, że bierze ślub z człowiekiem ciężko i nieuleczalnie chorym psychicznie. Skoro facet uciekał ze szpitala, to niby kto i w jaki sposób mógł jej pomóc, tym bardziej, że temat trzymała w tajemnicy.
        • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:37
          Pomagać można na najróżniejsze sposoby.
          Że rodzice odradzali, a teściowie uprzedzali, to nie powód, by nie pomagać. Choćby wysłacheniem, rozmową - a tego nawet nie było.
          Z drugiej strony, gdyby było jej trochę lżej, może wciąż by w tym tkwiła.
          Tak czy inaczej - dzielna dziewczyna, dzielna, że w to weszła, dzielna, że się uwolniła.
            • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:46
              Chciałam chodzić choć raz w miesiącu na randkę, mieć towarzysza równego sobie, wyjeżdżać, spędzać sobotnie wieczory gdzieś na mieście ze znajomymi, a okazało się, że ja tego robić nie mogę i nigdy nie będę mogła.
              a chciała tego na podstawie? bo wszystkie wymieniane przez nią okoliczności przedślubne świadczyły, że to nie będzie możliwe
              • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:54
                triss_merigold6 napisała:

                > a chciała tego na podstawie? bo wszystkie wymieniane przez nią okoliczności prz
                > edślubne świadczyły, że to nie będzie możliwe

                Pani (w tym artykule, bo nie wiem czy w rzeczywistości też) jawi się jako bardzo naiwna i mająca mocno nierealistyczne oczekiwania wobec chorego męża.
                  • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:04
                    triss_merigold6 napisała:

                    > a funkcjonowanie chorych na schizofren
                    > ię nie było żadną tajemnicą.

                    No dziwne. Bo z jednej strony pani niby świadomie wchodziła w zwiazek z chorym a z drugiej tak jakby oczekiwała, że będzie się zachowywal jak zdrowy.
                    • aandzia43 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:02
                      daniela34 napisała:

                      > triss_merigold6 napisała:
                      >
                      > > a funkcjonowanie chorych na schizofren
                      > > ię nie było żadną tajemnicą.
                      >
                      > No dziwne. Bo z jednej strony pani niby świadomie wchodziła w zwiazek z chorym
                      > a z drugiej tak jakby oczekiwała, że będzie się zachowywal jak zdrowy.

                      Nie sądziła ze przebieg choroby będzie u niego taki a nie inny, ze zażywane nieustannie leki będą miały na niego wpływ, że będą niezbędne takie dawki/leki, że nawroty będą tak częste, itd. Niby miała wiedzę o chorobie, ale miała nadzieję na lżejszą jej wersję.
                      • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:07
                        aandzia43 napisała:

                        . Niby miała wiedzę o chorobie, ale miała nadzieję
                        > na lżejszą jej wersję.

                        Kurczę, ale podejmując taką decyzję nie można zakładać tylko najlepszej wersji zdarzeń. Raczej trzeba przygotowywać się najgorszy wariant a miec nadzieję na najlepszy. Inaczej to jest właśnie skrajna naiwność. Sama wyżej piszesz - opcja z jednym rzutem choroby to jest opcja bajkowa.
                        • memphis90 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:29
                          Ale ona miała 20 lat i była zakochana. Nie była pierwsza, która sądziła, że "po ślubie się zmieni". I nie przesadzajmy z tym dostępem do informacji 20lat temu, wówczas internet dopiero raczkował....
                          • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:30
                            I nie przesadzajmy z tym dostępem do informacji 20lat temu
                            > , wówczas internet dopiero raczkował....
                            >

                            Nie chodziło mi o internet. 20 lat temu miałam 16 lat i o ile pamiętam pozyskiwanie informacji w przypadku zdiagnozowania u bliskiej osoby jakiejś choroby przewlekłej/nieuleczalnej zaczynało się od tego, że kupowało się/wypożyczało z biblioteki książki i czytało wszystko na ten temat co się da, zeby wiedzieć czego się spodziewać. Dziewczyna nie mieszkała w głuszy i studiowała, nie byla dzieckiem z meliny, dla którego ksiazka jako źródło informacji nie istnieje. Nie przesadzajmy też z tym raczkowaniem internetu. Internet byl juz w szkołach, w bibliotekach, a zasób informacji był już całkiem spory. Raczkowały być może dopiero fora internetowe, wiec rzeczywiscie nie mialaby moze dostępu do doświadczen rodzin chorych.
                            • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:37
                              Czy to 20 czy 50 lat temu nadal 1% populacji cierpiał na schizofrenię. Na prawdę nie trzeba było internetu, Wikipedii, encyklopedii zdrowia by wiedzieć jak chorzy na tę chorobę funkcjonują w życiu codziennym. Jeśli nie miała schizofrenika w bliższej lub dalszej rodzinie to w kręgu znajomych na pewno już tak. Matka tej dziewczyny wiedziała jak przebiega ta choroba, czyli ona również została uświadomiona.
                          • lily_evans11 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:52
                            Dokładnie, memphis.
                            Wczoraj miałam okazję rozmawiać z moją matką o depresji.
                            Ona z tych, co nadal uważają, że jak ktoś porządnie weźmie się za siebie, to depresja zniknie, a psychiatra i leki to zuo. To mówi wykształcona kobieta, która ma dostęp do netu i literatury wszelkiego rodzaju.
                            I następny hit - jak kiedyś ktoś był transem albo miał ciągoty do zmiany płci, to kiedyś nic o tym nie mówił z powodu społecznego ostracyzmu, i problem z czasem znikał, bo "chłopakowata" dziewczyna w końcu znajdowała sobie chłopa i miała dzieci, kobiecość w końcu się w niej uwalniała.
                            W skrócie to wszystko zmierza do filozofii: radź sobie i nieś swój krzyż (choć matka jest wojującą antyklerykałką).
                            Jeśli teraz ludzie tak myślą, czytając to i owo na różne trudne i drażliwe dla naszego społeczeństwa tematy, to co dopiero te 20 lat temu...
                            • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:56
                              Lily, ale to jest trochę inna sytuacja. Twoja mama mając dostęp do informacji nie czyta i nie sięga, bo nie ma w tej chwili takiej potrzeby, nie dotyczy jej to bezpośrednio. Ale serio zakladasz, że gdyby 20 lat temu zdiagnozowano u twojej mamy jakąś chorobę (psychiczną czy fizyczną) to ty byś nie sięgnęła do wszystkich źródeł informacji, zeby się dowiedzieć co to jest i jak z tym żyć???
                              • lily_evans11 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 13:38
                                Ależ ona czyta, z jednej strony te artykuły ją bulwersują, bardzo np. pomstuje na brak systemowych rozwiązań antyprzemocowych dla kobiet, na nagonkę na ludzi nie hetero czy jaja, które policja urządziła z powodu zatrzymania Margot. Itp. Itd. A jednocześnie gdzieś tam w środku siedzi... płaskoziemca big_grin.
                                Po wypadku samochodowym, w którym zmarła bliska osoba - kierowca, miała też długotrwałą depresję, nie była nawet w stanie stawić się na przesłuchaniu na policji. No i ma argument, że przeczytała książkę "Jak poradzić sobie z depresją" czy jakoś tak, pomogło jej, wróciła do aktywności, przeżyła i przepracowała żałobę itp. - no to inni powinni tak samo!
                                Myślę, że niektórzy ludzie są mało refleksyjni po prostu. Mnie jeszcze w ciązy, na 100% zasiłku chorobowym, wydawało się, że samotne macierzyństwo różni się od pełnej rodziny jedynie brakiem chłopa jako takiego eksponatu w domu. A teraz mogę to podsumować tak, że z obecną wiedzą i ciężkimi dla mnie doświadczeniami na ten temat wybrałabym szybką aborcję. Życie mnie strasznie przeorało i to też trochę na własne życzenie. Niestety, to wynika też z powikłanego modelu rodziny, postaw rodziców, konstrukcji psychicznej młodej osoby itp. czynników gdzieś tam po drodze.
                                I jeszcze - jak zwykle najbardziej tutaj gardłują, że "sama sobie winna" cyniczne i podstarzałe baby, które już kiedyś zdążyły się w życiu sparzyć na wielu rzeczach, także i na związkach. Ja też mogłabym dziś powiedzieć mojej córce nt różnych spraw: nie warto w to się angażować, bo straty będą większe niż życiowe zyski. Bo doświadczyłam albo obserwowałam, mam wiedzę i dojrzałość psychiczną, żeby ocenić, że niektóre rzeczy to czasami typowy efekt Concorde'a.
                      • ichi51e Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 22:52
                        Ale jakim cudem?

                        „ Ja go znałam od dziecka, i to była moja pierwsza miłość. Zawsze go kochałam, ale parą zaczęliśmy być, kiedy był już chory. 

                        Brzmi bardzo romantycznie. W jakim chłopaku się pani zakochała? 

                        Bardzo atrakcyjnym w każdym tego słowa znaczeniu. Wysoki, świetnie zbudowany, wysportowany, a do tego bardzo towarzyski, zabawny, pewny siebie. Dziewczyny interesowały się nim zawsze. W ogóle był wokół niego wianuszek osób.

                        Kiedy ujawniła się choroba, ci wszyscy ludzie natychmiast zniknęli z jego życia. Przestał być atrakcyjny towarzysko, skończył się dowcip, skończyła się cięta riposta. Po lekach bardzo przytył - ważył ponad sto kilo, pojawił się ślinotok, potem zaburzenia wzwodu i szereg innych skutków ubocznych.

                        Jak się objawiła choroba?

                        Zachorował jako 20-latek, a jeśli schizofrenia się ujawnia w tym właśnie momencie - kiedy człowiek osiąga pełną dojrzałość - to jej przebieg jest ostry.

                        Zaczęło się od bełkotania, pourywanych zdań. Zawieszał się, przez kilka godzin siedział bez słowa. Albo biegał w kółko i był agresywny słownie. Mówił niedorzeczności. "Moja siostra mówi, że chciałaby ze mną uprawiać seks" - to już były głosy w jego głowie. A z zajęć na uczelni nagle wybiegał, bo głosy go ostrzegały przed zagrożeniem terrorystycznym. Musiał porzucić dobre studia i na ponad rok zamknąć się w szpitalu psychiatrycznym, by ustawiono mu leki.

                        W tamtym czasie w zasadzie całe grono przyjaciół go opuściło. Nie opuściłam go tylko ja.
                        Więcej: weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,26246794,choroba-meza-byla-nasza-najwieksza-tajemnica-nawet-jego-dziadkowie.html

                        Matka Teresa pewnie sama z rodziny dysfunkcyjnej
                • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:33
                  To jest takie myślenie, ze miłością go wyleczy. Znam taką dziewczynę...u niej o tyle gorzej ze wyjechała do niego, do USA. Została tam sama z jego chorobą. Wiedziała jak wyjezdzała co z nim jest, bo nawet jego rodzice dzwonili do niej zeby ja uprzedzić.
                  • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:46
                    hanusinamama napisała:

                    > To jest takie myślenie, ze miłością go wyleczy.

                    Może nie, że wyleczy, ale że będzie go kochać i wszystko będzie dobrze, choroba się uspokoi, wyciszy - coś w tym stylu
                    • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:30
                      Tak. Ale tu tez rodzice uprzedzali ze chłopak nie leczy sie ciągle. Jak bierze leki jest ok jak przestaje jest tragedia. Ona tuz po studiach on prawie 40 lat. Zniszczył 2 poważne związki. Uwazałam, ze rodzice chłopaka są bardzo fair...ona uwazała, ze go nie kochają...i pojechała.
                    • georgia.guidestones Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:14
                      daniela34 napisała:

                      > hanusinamama napisała:
                      >
                      > > To jest takie myślenie, ze miłością go wyleczy.
                      >
                      > Może nie, że wyleczy, ale że będzie go kochać i wszystko będzie dobrze, choroba
                      > się uspokoi, wyciszy - coś w tym stylu
                      Milosc ani dobre warunki bytowe niestety nie uchronia przed nawrotami choroby, to tak nie dziala. Epizodow i to ostrych (szpital psychiatryczny) przed slubem mial na pewno wiecej niz 1 z teho co ona wspomina.
                      • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:18

                        > Milosc ani dobre warunki bytowe niestety nie uchronia przed nawrotami choroby,
                        > to tak nie dziala.

                        Ja wiem. Bohaterka artykułu najwyrazniej albo nie wiedziała, albo naiwnie wierzyła w lepszy scenariusz
                  • 3-mamuska Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:22
                    hanusinamama napisała:

                    > To jest takie myślenie, ze miłością go wyleczy. Znam taką dziewczynę...u niej o
                    > tyle gorzej ze wyjechała do niego, do USA. Została tam sama z jego chorobą. Wi
                    > edziała jak wyjezdzała co z nim jest, bo nawet jego rodzice dzwonili do niej ze
                    > by ja uprzedzić.
                    >

                    To nie chodzi o miłość ,ale w pl nie mówi się prawdy o chorobach.
                    Jak dziecko ZD to wszyscy tylko spijają sobie z dziobków jak powiesz prawdę ze jest ciężko to od razu ze jesteś potworem.

                    Jak alkoholik to w chorobie musisz wspierać.
                    Uczy się dziewczynki /kobiety ze mogą uratować świat. Ze to one muszą się troszczyć o cała rodzinie ,dźwigać brzemię ogniska domowego.

                    I wiele bierze sobie na głowę chorych leniwych uzależnionych bo one muszą się poświecić.

                    Ja nie mogę zrozumieć jego rodziców oddali po opiekę zony i umyli ręce.
                    • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:36
                      > Ja nie mogę zrozumieć jego rodziców oddali po opiekę zony i umyli ręce.

                      To akurat jestem w stanie świetnie zrozumieć.
                      Rodzice już zdążyli zaznać tego miodu gdy chłopak był na studiach i nie przeszkadzało im, że przez kilka lat syn będzie miał darmową opiekunkę. Prawdopodobnie zdawali sobie sprawę, że prędzej czy później to małżeństwo się rozleci i stare lata spędzą opiekując się ciężko chorym synem.
                      • 3-mamuska Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:13
                        lauren6 napisała:

                        > > Ja nie mogę zrozumieć jego rodziców oddali po opiekę zony i umyli ręce.
                        >
                        > To akurat jestem w stanie świetnie zrozumieć.
                        > Rodzice już zdążyli zaznać tego miodu gdy chłopak był na studiach i nie przeszk
                        > adzało im, że przez kilka lat syn będzie miał darmową opiekunkę. Prawdopodobnie
                        > zdawali sobie sprawę, że prędzej czy później to małżeństwo się rozleci i stare
                        > lata spędzą opiekując się ciężko chorym synem.



                        Ile tego miodu zaznali rok dwa lata?
                        Powinni ja po rękach całować i wspierać zajmować się nim na zmianę, a nie umyć raczki.
                        • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 23:12
                          > Ile tego miodu zaznali rok dwa lata?

                          Wiesz co oznacza rok dwa mieszkania pod jednym dachem ze schizofrenikiem zakupoholikiem? To jest wystarczająco dużo czasu by wyczyścić dom rodzinny z elektroniki, biżuterii, kosztowności, bo panu zamarzył się 80 calowy telewizor i nie miał tyle pieniędzy. To jest akurat ten czas gdy do domu rodzinnego zacznie pukać windykator, bo chory nabrał chwilówek. Jak w Polsce wygląda spotkanie z komornikiem chyba każdy wie. Czego chory nie zdążył wynieść do lombardu to zajmie komornik na poczet długów.
                • vre-sna Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:25
                  Czytam i naorawde sie zastanawiam co z Was za osoby
                  Przeciez ta kobieta byla mloda, niedoswiadczona gdy weszla w cos, co wydawalo jej sie jedyne
                  Potem zweryfikowala podejscie, i dobrze zteszta, ale jak mloda, romantycznie nastaeiona kobieta miala ocenic na zimno te relacje?
                  • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:28
                    jak mloda, romantycznie nastaeiona kobieta miala ocenic na zimno te relacje?

                    normalnie, była na studiach, mieli kręgi znajomych, miała materiał porównawczy w postaci innych mężczyzn
                    jedyne, jedyne... bez przesady
                  • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:33
                    vre-sna napisała:

                    > Czytam i naorawde sie zastanawiam co z Was za osoby


                    Czekaj, ale ja jej nie czynię z tego zarzutu, tylko się dziwię, że była aż tak naiwna. To nie jest tak, ze 20 lat temu schizofrenia była jakąś tajemniczą chorobą, o której nic nie było wiadomo i nie dało się dowiedzieć na czym polega. Tak, dobrze że wyszła z tej relacji, ale dziwie się, że weszła aż tak nieświadomie.
                  • volta2 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 16:27
                    i właśnie po to są rodzice, by uprzedzić, ostrzec, doradzić
                    młoda i niedoświadczona - ok, ale trzeba w to uwierzyć i posłuchać starszych, a przynajmniej nie odrzucać tego co mówią

                        • bywalec.hoteli Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 22:24
                          Ale może w międzyczasie weszłyby lepsze leki, mniej efektów ubocznych, a może medycyna nauczyłaby się jak trwałe wyleczyc z Tej choroby (np operacjami na mózgu). Mózg jest wciąż bardzo mało zbadany.

                          Przecież kiedyś „wariatów” zamykali w izolacji a teraz masa ludzi łyka tabsy i żyje normalnie?
              • aandzia43 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:54
                triss_merigold6 napisała:

                > Chciałam chodzić choć raz w miesiącu na randkę, mieć towarzysza równego sobi
                > e, wyjeżdżać, spędzać sobotnie wieczory gdzieś na mieście ze znajomymi, a okaza
                > ło się, że ja tego robić nie mogę i nigdy nie będę mogła.

                > a chciała tego na podstawie? bo wszystkie wymieniane przez nią okoliczności prz
                > edślubne świadczyły, że to nie będzie możliwe

                Jesli dobrze zrozumiałam pobrali się po pierwszym epizodzie choroby. Czasem jest tak ze jest to pierwszy i ostatni raz, nawet jeśli potem po jakimś czasie nie bierze się leków - to wersja wręcz bajkowa. W wersji mniej bajkowej bierze się nie otępiające szczególnie dawki leków i nawroty mają miejsce raz na wiele lat. Są też wersje mniej optymistyczne aż do braku reakcji na leki i szpitalu do końca życia. Ona pewnie liczyla na łagodniejszy przebieg choroby. Trochę wbrew temu co przewidywali lekarze, ale miała nadzieję. Przykre to wszystko sad
                  • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:54
                    A pomagając, dojechałabym siebie. Znaczy, miałabym np. dawać kasę czy spłacać długi, bo wariat uroił sobie kupno gadżetu czy samochodu na kredyt? Sorry, ale nie. Przede wszystkim myślałabym o małym dziecku, dla którego schizofrenik w domu może być śmiertelnie niebezpieczny.
                    • memphis90 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:33
                      >A pomagając, dojechałabym siebie.

                      Nie, miałabyś na przykład czasem ZAJĄC SIĘ CÓRKĄ, albo wnukiem, albo pomoc w codziennych obowiązkach, zakupy zrobić, zawiezc dziecko na zajęcia dodatkowe. Rzeczywiście "dojechałabys siebie", bo byś raz z 4 latkiem do kina w weekend poszła, wielkie, wielkie byłyby Twe poświęcenia....
                • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:23
                  > Pomogłabym w odejściu.

                  A co byś zrobiła, gdyby twoi rodzice nieproszeni o zdanie zaoferowaliby ci pomoc w odejściu od partnera alkoholika? Przyjęłabyś pomoc czy posłqła ich do diabła?

                  Nie jest rolą rodziców wtrącać się w decyzje dorosłego dziecka i jego małżeństwo. Z opisu wynika, że ta kobieta miała dobrą sytuację ekonomiczną i w każdej chwili mogła spakować walizki i wyjść z domu. Od początku do końca problemem była jej psychika. Musiała sama dojrzeć do decyzji o odejściu, a wszelkie wtrącanie się rodziny i chęć niesienia pomocy w odejściu od męża mogło nieść efekt odwrotny do zamierzonego.

                  Jedyne co imo mogli robić rodzice to mogli być dobrymi dziadkami dla wnuka, żeby mu choć trochę zrekompensować to, że realnie wychowuje się bez jednego rodzica.
                  • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:26
                    Wiesz, wieloletnia trzeźwość mojego partnera nie rzutuje negatywnie na życie moje i dzieci, więc widzę zasadniczą różnicę.
                    Tak, rodzice pani mogli być dobrymi dziadkami dla wnuka, ale nie poprzez odejmowanie pani codziennych obowiązków, po to, żeby miała więcej sił dla męża.
                    • ludzikmichelin4245 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:29
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Wiesz, wieloletnia trzeźwość mojego partnera nie rzutuje negatywnie na życie mo
                      > je i dzieci, więc widzę zasadniczą różnicę.

                      A co z dziedziczeniem skłonności do alkoholizmu? Że tak z przekąsem zapytam.
                    • 3-mamuska Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:20
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Wiesz, wieloletnia trzeźwość mojego partnera nie rzutuje negatywnie na życie mo
                      > je i dzieci, więc widzę zasadniczą różnicę.
                      > Tak, rodzice pani mogli być dobrymi dziadkami dla wnuka, ale nie poprzez odejmo
                      > wanie pani codziennych obowiązków, po to, żeby miała więcej sił dla męża.


                      Tak tak tylko tobie wolno wiązać się z patologią.
                      Mąż jest jak tykająca bomba tak samo jak to ujęłaś „wariat”
                      Mąż może zacząć pic w każdej chwil na nowo zaciągnąć długi na alkohol.
                    • lauren6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:45
                      Zazwyczaj kobiety ukrywają przed rodzicami to co się dzieje w ich domu. Ta kobieta z wywiadu również ukrywała przed rodziną prawdę o stanie zdrowia męża. Dlaczego rodzice mieliby jej pomóc odejść od męża skoro ona nie deklarowała, że potrzebuje takiej pomocy? Nie mogli z góry założyć, że skoro mąż choruje na schizofrenię/depresję/alkoholizm itd to na bank córka potrzebuje pomocy w odejściu. To jest jej życie i jej decyzje.
                      • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:13
                        Jednak rodzice mogą tworzyć atmosferę, która bez mówienia daje znak: zawsze możesz na nas liczyć. Albo nie.
                        Ta konkretna pani przypuszczalnie uważała, że usłyszałaby: A nie mówiłam! Sama chciałaś, to masz. Etc.
                        • hanusinamama Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 21:28
                          Ta konkretna Pani ma problem, bo zwiazała sie człowiekiem wymagającym opieki. Nie chciała przyznać przed nikim ze źle wybrała. Juz ktoś tu pisał, ze sie związała bo chciała sie opiekować...urodziło sie dziecko to odeszła bo miała nowy obiekt do opieki.
                        • lily_evans11 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 11:57
                          Nanga, też tak myślę.
                          Czasami i ta rozmowa w otwartej atmosferze przydaje się, kiedy usłyszysz, że świat cię nie będzie winił, jeśli wycofasz się z czegoś, co cię zżera.
                          Lepiej odejść nawet po 10, 20 latach niż wcale.
                          • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:07
                            Szkolonej, kształconej pani najwyraźniej nikt nie powiedział o dylemacie gracza, to klasyczna sytuacja, w której trzeba szacować ryzyko i decydować, czy wycofać się z małą stratą, czy grać dalej i odegrać się lub tracić coraz więcej.
                            • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:43
                              Triss, nauczanie teorii nie ma nic do rzeczy - chyba że naucza własna matka albo własny ojciec. Wtedy przekazuje informację: nie będę cię obwiniać . To tylko o to chodzi w prawdziwym życiu.
              • 3-mamuska Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:17
                bywalec.hoteli napisał:

                > Nie pomagałabys własnej corce?
                >

                Ona nie. Przecież nie od dziś wiadomo ze ona pomaga tylko tym co robią tak jak ona chce.
                Każdy inny dostaje kopa. Bądź siła zostaje zmuszony do życia według jej zasad np. Do aborcji.

                A osoby chore psychicznie są do odstrzału.
            • daniela34 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:51
              triss_merigold6 napisała:

              > Ja też starałabym się nakłonić dziecko, żeby odeszło, ale nie pomagać, żeby był
              > o mu/jej łatwiej ciągnąć związek.


              No to tak, tu mamy chyba podobne podejście- pomóc dziecku odejść.
            • lily_evans11 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:51
              Pomagać tak, żeby chciało odejść i uwierzyło, że ma jedno życie i nie może go dalej marnować.
              To, co powiedziała matka tej pani, bardzo przypomina mi teksty mojej, kiedy urodziłam dziecko jako samotna matka. Moje dziecko nie było chore, nienormalne, może sprawiało trochę więcej problemów zdrowotnych niż krzepkie niemowlę urodzone o czasie, ale bez przesady. Nawet nje wiesz, jak to czlowieka gnoi, jak widzi taka postawę rodziców. I wcale to nie jest konstruktywne, wcale nie pomaga w rozwiązywaniu problemów, mnie rozwiazywac problemy nie pomógł kop w dupe od rodzinki, tylko psychiatra, bo dzięki tej cudownej atmosferze miałam depresję.
              Wiem jedno, swoje dziecko bym wyciągnęla z bagna za uszy, prosba, groźba, czymkolwiek.
          • szmytka1 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:03
            sobie radź powiedzieli teściowie, rodzicom nic nie mowiłą o problemach, jako że przed ślubem, wiedząc o chorobie rpzyszłego zięcia, odradzali córce ten ślub. Toteż uniosła się honorem i nie szukała u nich potem wsparcia
              • triss_merigold6 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:28
                Poniosła tak naprawdę ich ciężar, a oni - jeśli wierzyć dosłownie w ten tekst - się wypięli.
                przecież to było do przewidzenia, pani pana przejęła wraz ze zobowiązaniami
                i nie wiem, czy to był ich ciężar - facet zachorował jako dorosły, ubezwłasnowolniony nie był, pracę jakąś miał, nie widzę tu specjalnie pola dla rodzicow
                • memphis90 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 10:38
                  Czyli gdyby chłop zachorował na rdzeniowy zanik mięśni, to też tylko żona miałaby go do końca życia sama dźwigac na wózek czy obsrane pieluchy zmieniać, bo " facet zachorował jako dorosły, ubezwłasnowolniony nie był, nie widzę tu specjalnie pola dla rodzicow"? Straszne. uncertain
                • 3-mamuska Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 12:34
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Poniosła tak naprawdę ich ciężar, a oni - jeśli wierzyć dosłownie w ten teks
                  > t - się wypięli.

                  > przecież to było do przewidzenia, pani pana przejęła wraz ze zobowiązaniami
                  > i nie wiem, czy to był ich ciężar - facet zachorował jako dorosły, ubezwłasnowo
                  > lniony nie był, pracę jakąś miał, nie widzę tu specjalnie pola dla rodzicow


                  Aaa dla rodziców pola niw było dla żony było 🙄
                  Hehe fajne rozumowanie.
      • damartyn Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 20:15
        qwirkle napisał(a):

        > Czytałam. Smutny bardzo. Gdy jest się młodym, wiele spraw wydaje się być do udź
        > wignięcia i wierzy się, że te siły będzie mieć się zawsze.

        dokładnie tak.
        • kub-ma Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:28
          triss_merigold6 napisała:

          > Gdy jest się młodym, wiele spraw wydaje się być do udźwignięcia i wierzy się
          > , że te siły będzie mieć się zawsze.

          >
          > guzik prawda, zdrowi ludzie nie mają aż takiego syndromu ratownika

          Zdrowi? Co to oznacza w tym akurat przypadku? Mniej empatyczni? Mniej zakochani? Ta młoda wówczas dziewczyna znała chłopaka jeszcze jako zdrowego i świetnego faceta. Młodość rządzi się dziwnymi prawami.

          To tak jakby pytać młodych ludzi dlaczego żenią się/wychodzą za kogoś kto dużo pije, nigdy nie miał stałej pracy, wydaje wszystkie pieniądze itd.
          • damartyn Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 22:58
            mam w pracy taki przykład na wyciągnięcie ręki. Byli ze sobą od 17 lat.Mniej więcej w 9 roku pojawił się choroba inna niż schizofrenia ale równie trudna, wyniszczająca i wymagająca z czasem stałej opieki nad chorym, który popada w coraz gorszy stan. Dziewczyna tez z początku myślała, że pokona wszystko ale nie pokonała. Nie poradziła sobie z codziennym życiem psychicznie, a przede wszystkim fizycznie. I po 8 latach od rozpoznania odeszła.
        • livia.kalina Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 14:54
          Ale o czym ty w ogóle piszesz? Schizofrenik schizofrenikowi nierówny. Jeśli jest odpowiednio leczony i dobrze prowadzony może osiągać sukcesy niedostępne przeciętnemu człowiekowi i zostać noblista jak John Forbes Nash.

          To jest dokładnie tak samo jak z alkoholizmem. Jeden alkoholik da radę i będzie się sprawdzał w życiu, inny zapije się na śmierć. Ale to jest wciąż ten sam alkoholik. I zawsze, nawet ten najlepiej funkcjonujący, pewnego dnia może spaść na dno i już się z niego nie dźwignąć. Ale zakochanie i wiara, że "dla mnie się zmieni" sprawia, że i alkoholicy i schizofrenicy partnerki znajdują. To chyba dobrze i często się sprawdza, prawda? A dzieci z taka osobą? No cóż- dziedziczą podatność zarówno na alkoholizm jak i schizofrenię. A jednak kobiety decydują się na posiadanie potomstwa z takimi partnerami. I czasami to się udaje. A czasami to się nie udaje.

          A;le życie to nie matematyka. Nie wystarczą proste rachunki i obliczanie prawdopodobieństwa, żeby było udane. Czasami kierujemy się emocjami, miłością, wiarą, nadzieją, a czasami czystym wariactwem i rzucamy sie na głęboką wodę i to się sprawdza. No czyż nie, Triss?
          • nangaparbat3 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 21:37
            Dobrze mówisz smile
            A jeszcze najdziwniejsze, ze ze wszystkiego dobrego, co nas spotyka, wyłoni się kiedyś jakieś nieszczęście, a ze wszystkich nieszczęść - coś dobrego. Że każda decyzja będzie miała i pozytywne, i negatywne skutki.
          • aandzia43 Re: Mąż i schizofrenia 06.09.20, 23:16
            "Schizofrenik schizofrenikowi nierówny. Jeśli jest odpowiednio leczony i dobrze prowadzony może osiągać sukcesy niedostępne przeciętnemu człowiekowi i zostać noblista jak John Forbes Nash."

            Nie kiedy będzie "dobrze leczony i prowadzony" tylko kiedy szczęśliwie przytrafi mu się łagodniejsza, mniej okaleczająca postać schizofrenii ORAZ kiedy będzie ona dobrze leczona. Na te ciężkie i mocno okaleczające postacie nie ma skutecznych leków.

            "Ale zakochanie i wiara, że "dla mnie się zmieni" sprawia, że i alkoholicy i schizofrenicy partnerki znajdują. To chyba dobrze i często się sprawdza, prawda?"

            No sorry, ale wypisujesz jakieś niebezpieczne głupoty - nie jest dobrze i nie sprawdza się kiedy alkoholicy czynni albo nawet średnio przykładający się do terapii znajdują sobie partnerki. Wtedy jest kicha i zazwyczaj nic dobrego z tego nie wychodzi. Dobrze kiedy w związki wchodzą ludzie trwale trzeźwi i ciągle nad sobą pracujący. Co do schizofrenii to łagodne i dobrze leczone postacie mogą nie być szczególnie toksyczne dla rodziny.
            • livia.kalina Re: Mąż i schizofrenia 07.09.20, 00:01
              >No sorry, ale wypisujesz jakieś niebezpieczne głupoty
              Wypowiedź adresuję do bardzo konkretnej osoby, która weszła dokładnie w taki ryzykowny związek i zdecydowała sie w nim na dziecko, co więcej jest z tego związku/małżeństwa zadowolona i nie zamierza go kończyć. Więc powinna zrozumieć, ze i inni podejmują takie ryzyko i im tez się czasami udaje.
              • aandzia43 Re: Mąż i schizofrenia 07.09.20, 12:37
                livia.kalina napisała:

                > >No sorry, ale wypisujesz jakieś niebezpieczne głupoty
                > Wypowiedź adresuję do bardzo konkretnej osoby, która weszła dokładnie w taki ry
                > zykowny związek i zdecydowała sie w nim na dziecko, co więcej jest z tego związ
                > ku/małżeństwa zadowolona i nie zamierza go kończyć. Więc powinna zrozumieć, ze
                > i inni podejmują takie ryzyko i im tez się czasami udaje.

                Aaa, o to chodzi. Z tym że napisałaś "zakochanie i wiara ze się dla mnie zmieni sprawiają..." Z tego co kojarzę Triss nie "wierzyła" że on się dla niej zmieni, tylko widziała rezultaty jego wieloletniej pracy nad sobą i miała twarde (co nie oznacza osczywiście 100%-owej pewności) podstawy do podęcia decyzji o wejsciu w związek. Wiara że się cos wydarzy to nie to samo co osąd na podstawie rzetelnej obserwacji.
    • lily_evans11 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:31
      Ech, też komentowałam, ale powtórzę : dobrze, że w końcu dała radę odejść, oderwać się zamiast katować się skutkami swojej decyzji przez następne kilkadziesiąt lat. Tym bardziej, że każde dziecko zasługuje na normalnych rodziców i choćby przeciętnie stabilny dom.
    • livia.kalina Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:39
      „Po prostu pewnego dnia poczułam, że nie uniosę więcej. Mnie się życie z mężem i z tą chorobą nie udało. To jest piekło rodzica i rodzic jest w stanie unieść chorobę swojego dziecka, ale dla partnera to jest nie do udźwignięcia. Ja tego nie udźwignęłam”


      Pani teoretyzuje. Tak jak teoretyzowała, że da radę żyć z. Chorobą męża. Równie dobrze można nie udźwignąć choroby dziecka. I tak się niestety zdarza.
    • ludzikmichelin4245 Re: Mąż i schizofrenia 05.09.20, 19:50
      Mnie chyba w komentarzach zabolała łatwość, z jaką odmawia się poszczególnym osobom rozmnażania.
      Jestem córką schizofreniczki i czytając komentarze dowiedziałam się, że vox populi uznało, że nie powinnam mieć dzieci. Nie, żebym planowała, ale to jednak mocno zabolało.