lot.ti
11.09.20, 15:13
Historia prawdziwa o tym jak pies spowodował konflikt.
Małżeństwo ma młodego psa (7 mc-cy) jest jeszcze dość niesforny i pozostawiony sam w domu szczeka. Pracują nad nim z behawiorystą, ale postępy są powolne, bo i rasa uparta i masa błędów wychowawczych popełniona. Ona pracuje w domu, więc pies praktycznie cały czas jest z kimś, sam zostaje na max 2-3 h w ciągu dnia, w godzinach gdy sąsiedzi są w pracy.
W jego rodzinie szykuje się imprezka i jest wielki kwas z powodu, że on chce wpaść na krótko z prezentem i nie pić alkoholu, jako że musi jechać samochodem - odległość między domami 40 km. Rodzina wpadła w histerię z powodu dramatu jaki zgotował im ten "cholerny" pies. Sytuacja jest już krytyczna, wszyscy obrażeni. Ona mówi, żeby jechał na tę imprez z noclegiem, przecież starczy że ona z psem zostanie. On nie chce imprezować bez niej.
Pytanie kto ma rację, obrażona rodzina, facet, który odmawia udziały w balandze, czy babka która każe mu iść samemu?