Dodaj do ulubionych

Polecam tekst

12.09.20, 13:28
wyborcza.pl/Jutronauci/7,165057,26288947,czy-twoje-dziecko-zrozumie-janusza.html#weekend#S.W-K.C-B.1-L.1.duzy
Dążymy indywidualnie do maksymalizacji naszych korzyści, przyczyniając się jednocześnie do erozji dobra wspólnego. To ta sama pułapka społeczna jak korki uliczne: wsiadamy do samochodu, żeby szybciej i wygodniej dotrzeć na miejsce, ale że wszyscy robią tak samo, stoimy w korkach. Powodujemy zatory, mimo że to nie było naszą intencją. Jeśli jednak przesiądę się do komunikacji zbiorowej, wezmą mnie za frajera lub idealistę, a co więcej, utknę w tych samych korkach, tylko stojąc w autobusie, a nie siedząc we własnym aucie. Życie społeczne postrzegane jest jako gra o sumie zerowej: żeby ktoś wygrał, ktoś musi przegrać.

Mili biali rodzice chcą, by ich dzieci dostały się do najlepszej szkoły, i nie ma w tym nic złego. Ale tym samym rozkładają na łopatki system szkolnictwa publicznego, który albo przegrywa z placówkami prywatnymi, albo bardzo się rozwarstwia, dzieląc się na szkoły bardzo dobre i bardzo złe.
Obserwuj wątek
    • szeera Re: Polecam tekst 12.09.20, 15:55
      Przeczytałam. Moje refleksje:

      1. Wg mnie to nie nierówne szkoły tworzą społeczeństwo z dużymi nierównościami, tylko społeczeństwo z dużymi nierównościami zawsze wytworzy nierówności w edukacji (jeśli edukacja w danym społeczeństwie ma znaczenie), czy to będzie się odbywało w budynku szkoły, czy po lekcjach.

      Przekonuje mnie rozumowanie przedstwawione przez autorów tej książki:
      "Love, Money, and Parenting: How Economics Explains the Way We Raise Our Kids" Matthias Doepke, Fabrizio Zilibotti, www.jstor.org/stable/j.ctvc77fr1

      2. Nietrafne jest wg mnie porównie do USA i narzekanie na to, że to mili rodzice z klasy średniej niszczą edukację powszechną. USA zniszczyło, czy może bardziej nigdy nie zbudowało, systemu powszechnej edukacji ze względów rasowych. Nigdy nie udało się odwrócić skutków segregacji. Na to nakładają się, też będące skutkiem segregacji, ogrome różnice ekonomicze. W takim systemie rodzic z klasy średniej nie ma w sumie żadnego wyboru: albo wyśle dziecko do szkoły dla klasy średniej, albo do niedeofinansowanej szkoły z ciągle zmieniającymi się nauczycielami. W tej chwili w większości miejsc nie ma po prostu szkół zawierających cały przekrój społeczny.

      3. To jest popularne przekonanie, że zaangażowani rodzice z kapitałem kulturowym są w stanie pozytywnie wpłynąć na jakość edukacji. Mnie to nie przekonuje. Z tego co widzę, w najlepszych przeważnie prywatnych szkołach rodzice mają bardzo niewiele do powiedzenie odnośnie procesu edukacji.

      Rodzice po prostu przeważnie nie wiedzą czego powinni od szkoły oczekiwać. Widzę to świetnie to moim hobby czyli matematyce wczesnoszkolnej. Rodzice amerykańscy robią bardzo dużo, aby matematyka była uczona tak jak w ich czasach (bardzo słaby pomysł). Jednocześnie rodzice z Europu Wschodniej i Azji nie byli wstanie w sumie w ogóle wpłynąć na system nauczania matematyki w szkolnictwie powszechnym. Wszystko co powstało w ostatnich latach w USA i dobrze uczy matematyki to zajęcia pozaszkolne.

      W USA wpływ zamożnych rodziców na szkoły publiczne jest dużo bardziej przyziemny - po prostu dofinansowują szkoły swoich dzieci na dużą skalę za pomocą PTA (czyli sami dają pieniądze na teoretycznie publiczną szkołę i zbierają po swoich zamożnych znajomych).

      4. Bardzo przemawia do mnie wstęp do artykułu - w Polsce nie ma pracy dla wysokowykształconych specjalistwów.
      • olena.s Re: Polecam tekst 12.09.20, 19:15
        >Wg mnie to nie nierówne szkoły tworzą społeczeństwo z dużymi nierównościami, tylko społeczeństwo z dużymi nierównościami zawsze wytworzy nierówności w edukacji<
        Według mnie to jest tak zwana szwungszajba: jedno wzmacnia drugie, drugie wzmacnia pierwsze, i nie jest kluczowo ważne, czy pierwsze było jajko czy kura. Ważne jest, że proces się toczy, a być może - rozpędza.
        • szeera Re: Polecam tekst 12.09.20, 20:42
          "jedno wzmacnia drugie, drugie wzmacnia pierwsze, i nie jest kluczowo ważne, czy pierwsze było jajko czy kura. Ważne jest, że proces się toczy, a być może - rozpędza."

          Zgadzam się, że to działa w dwie strony, tylko że uważam, że wpływ społeczeństwa na szkołę jest silniejszy. Nawet przy bardzo wyrównanym odgórnie poziomie edukacji nie da się zabronić zamożnym rodzicom, żeby zapewniali swoim dzieciom wszelkie możliwe przewagi edukacyjne, jeśli wierzą oni, że wygrany zgarnia wszystko i ich dzieci muszą za wszelką cenę zachować lub polepszyć swoją pozycję społeczną.
      • nangaparbat3 Re: Polecam tekst 12.09.20, 19:43
        Bardzo przemawia do mnie wstęp do artykułu - w Polsce nie ma pracy dla wysokowykształconych specjalistwów.
        Myślałam, że to ironia.
        Bo potraktowanie wprost, powoduje uwstecznienie systemu kształcenia, i w ogóle upadek nauki, uczelni. Naprawdę lepiej, by część nawet spora, przyzwoicie wykształconych wyjeżdżała, niż żeby obniżać ogólny poziom.
        • szeera Re: Polecam tekst 12.09.20, 20:37
          "Myślałam, że to ironia.
          Bo potraktowanie wprost, powoduje uwstecznienie systemu kształcenia, i w ogóle upadek nauki, uczelni. Naprawdę lepiej, by część nawet spora, przyzwoicie wykształconych wyjeżdżała, niż żeby obniżać ogólny poziom."

          Tzn. ja zgadzam się z tym, że w Polsce w tej chwili nie ma pracy dla wysokowykształconych osób w bardzo wielu dziedzinach. Tzn. jest trochę pracy na uczelniach, mało w sektorze prywatnym i prawie wcale w sektorze publicznym oraz pozarządowym. Nie uważam jednak, że zaprzestanie kształcenia ludzi to dobry pomysł, wręcz przeciwnie. W tej chwili część wyjeżdza, część zostaje pracując poniżej swoich możliwości, część znajduje jakieś sposoby pośrednie, najczęściej z wsparciem zagrnicznym.

          Dla mnie raczej smutne jest, to że w Polsce nie ma mocnych merytorycznie instytucji które wykorzystywałyby wiedzę swoich obywateli. Wysoki poziom edukacji nie wystarczy, jeśli potem absolwenci trafiają w próżnię i mają bardzo ograniczone możliwości rozwoju na swojej drodze zawodowej. Oni sami sobie tych instytucji nie zbudują, musi to być świadoma polityka państwa.
      • mio-nuskropka Re: Polecam tekst 12.09.20, 19:53
        W USA jest rejonizacja a szkoły finansowane z podatków od nieruchomości z danego rejonu. Tam, gdzie domy są drogie, szkoły mają masę kasy, więc bogaci rodzice nie muszą dotować PTA choć często to i tak robią. Ale ten pierwszy czynnik to teoretycznie rząd mógłby zlikwidować. Teoretycznie, bo w praktyce to raczej nie przejdzie z powodu cytowanego na górze - rodzice po to zaciągają dług na mieszkanie w lepszej dzielnicy, żeby swoim dzieciom dać lepsze warunki niż dzieciom sąsiada, więc im nie będzie po drodze, że oni się zarzynają i taką forsę płacą a dzieci narkomanów z prodżektów mają tak samo dobrą szkołę.
        • turzyca Re: Polecam tekst 12.09.20, 22:38
          >dzielnicy, żeby swoim dzieciom dać lepsze warunki niż dzieciom sąsiada, więc im nie będzie po drodze, że oni się zarzynają i taką forsę płacą a dzieci narkomanów z prodżektów mają tak samo dobrą szkołę.


          Fun fact polega na tym, że każdy rodzic powinien przyklasnąć temu każdą kończyną oraz uszami, bo dobra szkoła w każdej dzielnicy oznacza koniec zarzynania się kredytami. Oraz dojazdami. Możesz mieszkać gdzie chcesz i mieć dobrą szkołę. Mniej pracy. Więcej życia. Więcej czasu dla dzieci. Marzenie.
          • mio-nuskropka Re: Polecam tekst 13.09.20, 19:45
            Tylko w teorii. Bo raz, że nie ma obiektywnie czegoś takiego jak dobra szkoła, tzn. jej jakość się mierzy w porównaniu z czymś, czyli z jakąś złą szkołą. Dwa, że tym rodzicom nie zależy na dobrej edukacji, im zależy na LEPSZEJ edukacji. Lepszej od tej, którą dostają inne dzieci. Takiej, która przetrze drogę do dobrych uczelni i kariery. W Stanach wszyscy mają jobla na punkcie konkurencyjności, a dobrych uniwersytetów nie ma wystarczająco, więc tu chodzi o to, żeby dziubdziusie dobrze wyposażyć w wyścigu o sukces. Gdyby szkoły były równe, to zwyciężałyby talent, pracowitość, inteligencja, ale to są cechy na które rodzice nie mają wpływu, jedyne, na co mają, to to, żeby ich dzieci miały większą szansę na rozwinięcie swoich możliwości od dzieci konkurentów.
      • nangaparbat3 Re: Polecam tekst 12.09.20, 20:09
        Kilkanaście lat temu, kiedy opracowywaliśmy piękny "model absolwenta", uświadomiłam sobie, że tak naprawdę realizujemy (liceum, wysoko w rankingach) model ukryty- pracownika korporacji. W międzyczasie korporacje się pozmieniały, zhumanizowały (tak tak, wiem, że to nie anioły, że im się opłaca - ale skutki są jakie są), a my mamy librusa, przy pomocy którego wspólnie z rodzicami przygotowujemy osoby, kóre przełkną inwigilację i w ogóle spodziewam się totalitaryzmu. Dlatego tak protestuję przeciw dziennikom elektronicznym, bo to świetne narzędzie umożliwiające z jednej strony inwigilację, z drugiej ograniczające podmiotowość i odpowiedzialność nauczycieli.
        Z wywiadem ogólnie się zgadzam, jest jak napisane. Fromm pisał (w "Ucieczce odwolności"), że system edukacji kształtuje osoby przystające do panującego systemu społeczno-ekonomicznego, jakoś tak.
        Dodałabym więc coś, co uważam za bardzo ważne: kiedy byłam dzieckiem/nastolatką, szłam do szkoły, żeby SIĘ uczyć. W tej chwili młodzi ludzie przychodzą do szkoły, żeby ICH przygotowała do matury. Oni oczywiście rozumieją, że muszą włożyć w to własny wysiłek, ale samych siebie traktują jak wykonawców, szkoła ma ich nauczyć, takie samouprzedmiotowienie. Nie wiem, na ile to skutek działania szkoły, na ile inne czynniki, ale na pewno sposób funkcjonowania edukacji się przyczynia.

        W tej chwili mam wrażenie, że szkoła jest zadeptywana - przez państwo, ale i społeczeństwo. Nie dziwię się - szkoła u nas jest miejscem opresji, każdy kto chodził musiał był oberwać - ani szkoła, ani nauczyciele nie są lubiani, jeśli to pojedyncze osoby. Energia i pieniądze, jakie można było przeznaczyć na reformę, zostały zmarnowane.
        • boogiecat Re: Polecam tekst 13.09.20, 11:31
          No tak, opresyjna szkola miazdzaca odpowiedzialnosc i podmiotowosc z jednej strony, a z drugiej pchanie ludzi w, niszczace poczucie sprawczosci, konsumpcyjne podejscie do wszystkiego, w tym do serwisu publicznego.
          Fromm mial racje- szkola przygotowuje ludzi do aktualnego systemu spoleczno-ekonomicznego, ktory zacheca do walki o niewykluczenie przez wykluczanie, ludzie w to ida- co pieknie podtrzymuje ten system oparty na szalonym produkowaniu/eksploatowaniu bogactw.
          Tak samo wiec, jak przekonano ludzi, ze glownym celem w szkole jest miec dobra ewaluacje, tak przekonano ich np. ze chemia jest potrzebna do wyzywienia planety.

          To przez wygode i lenistwo bedziemy wszyscy coraz glupsi i coraz biedniejsi.
    • boogiecat Re: Polecam tekst 12.09.20, 16:39
      A ogladalas moze film Mélanie Laurent pt. "Tomorrow" ?

      Szkoda, ze artykul skupia sie jedynie na edukacji (uberwaznej, ale nie jedynej) podejmujac bardzo ogolna kwestie dobra wspolnego/ zaufania spolecznego/ lepszego zycia. Stad moze efekt o ktorym pisze szeera- brak dobrej diagnozy pochodzenia problemu nierownosci spolecznych i wogole aktualnego pedzenia prosto w sciane. Wyglada jakby to sama szkola i jakas jej reforma byla za wszystko odpowiedzialna.
      • chococaffe Re: Polecam tekst 12.09.20, 16:50
        brak dobrej diagnozy pochodzenia problemu nierownosci spolecznych i wogole aktualnego pedzenia prosto w sciane. Wyglada jakby to sama szkola i jakas jej reforma byla za wszystko odpowiedzialna.

        bingo
      • anorektycznazdzira Re: Polecam tekst 13.09.20, 20:07
        A nie jest ta diagnoza prosta jak budowa cepa? Że nierówności są, bo zawsze były, po prostu je odziedziczyliśmy, NIGDY w historii ludzkości nie było inaczej. Mało tego, pomysł, że to źle jest stosunkowo młody i próby zwalczania nierówności także. Może więc nie ma się co dziwić że są- dużo ważniejsze jest, czy mamy jakikolwiek pomysł, co z nimi zrobić.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka