olena.s
12.09.20, 13:28
wyborcza.pl/Jutronauci/7,165057,26288947,czy-twoje-dziecko-zrozumie-janusza.html#weekend#S.W-K.C-B.1-L.1.duzy
Dążymy indywidualnie do maksymalizacji naszych korzyści, przyczyniając się jednocześnie do erozji dobra wspólnego. To ta sama pułapka społeczna jak korki uliczne: wsiadamy do samochodu, żeby szybciej i wygodniej dotrzeć na miejsce, ale że wszyscy robią tak samo, stoimy w korkach. Powodujemy zatory, mimo że to nie było naszą intencją. Jeśli jednak przesiądę się do komunikacji zbiorowej, wezmą mnie za frajera lub idealistę, a co więcej, utknę w tych samych korkach, tylko stojąc w autobusie, a nie siedząc we własnym aucie. Życie społeczne postrzegane jest jako gra o sumie zerowej: żeby ktoś wygrał, ktoś musi przegrać.
Mili biali rodzice chcą, by ich dzieci dostały się do najlepszej szkoły, i nie ma w tym nic złego. Ale tym samym rozkładają na łopatki system szkolnictwa publicznego, który albo przegrywa z placówkami prywatnymi, albo bardzo się rozwarstwia, dzieląc się na szkoły bardzo dobre i bardzo złe.