igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:36 Autorko, jeszcze raz czytam startowy post i ciekawi mnie czy po pierwsze jest Ci teraz, po przelaniu obaw na papier, trochę lżej? Po drugie czy rzeczywiście i na serio myślisz, że jesteś denna i Twoja sytuacja jest naprawdę tak beznadziejna? Oraz czy myślisz, że sytuacja Twoja jest rzeczywiście wynikiem li i jedynie Twojej tylko winy i Twojej wręcz głupoty? ( jest to sytuacja występująca regularnie u jakiegoś odsetka kobiet z mojego pokolenia i wydaje mi się zdecydowanie rzadziej, o ile w ogóle, u mężczyzn) Czemu nie dajesz sobie prawa do durnych seriali dla wypoczynku i rozrywki wieczorami? Do marnowania czasu czy resetu? Zabijasz czas? A piszesz przecież, że jesteś z reguły mocno zajęta swoimi, Twoim zdaniem, niezbędnymi obowiązkami. Dla innych forumek niektóre z nich nie wydają się niezbędne ale przede wszystkim Ty masz w życiu robić te rzeczy, które stoją wysoko w Twojej osobistej hierarchii wartości. Masz taką hierarchię wartości przemyślaną dokładnie? Bo chyba, zgaduję, to co uważasz za ważne stoi ze sobą w sprzeczności. I wtedy będziesz się miotać. Wartości często się kłócą i są na tym samym poziomie ważności. Ale to wymaga poukładania ich w sobie i wyborów. Żeby kiedyś nie żałować. Przykre jest, że, piszesz, czujesz się bezwartościowa po tylu latach dbania o innych. Bo równie dobrze, właśnie z tych lat dbania o innych, mogłabyś czerpać dodatkowo swoje adekwatne, bez zaniżania, poczucie wartości. Pomyśl o sobie i o tym, co lubisz. Nie wiesz o sobie za wiele? Jak to możliwe. Jak umierasz, dusisz się, jesteś nieszczęśliwa - to coś z tych rad forumek na pewno wybierzesz. Trudno też uwierzyć, że zupełnie żadna najmniejsza okazja pracy nie pojawi się na horyzoncie znienacka, albo nie leży gdzieś od dawna wśród rodziny/ znajomych i tylko jej nie widzisz, nie korzystasz. Umowa z mężem umową i ok to on teraz utrzymuje dom, dookoła jego pracy na palcach trzeba zacząć organizować swoją ewentualną ścieżkę zawodową. Rozumiem, że po pracy nie musi się obijać, bo Ty wprowadzając zmiany będziesz bardziej niż teraz zmęczona. Nawet jak rzeczywiście nie masz żadnych umiejętności - to wypisane w tym wątku zostały ewentualne, mniej i bardziej realne, pomysły jak je zdobyć. W ostateczności prace najprostsze, nie wymagające niemal nic prócz chęci do wielkiego wysiłku też istnieją. To osławione sprzątanie, które akceptujesz. Może przewietrzyłyby Ci głowę, oderwały od domowego kieratu, zapewniły własny świat i własne kredki. Życzę siły i optymizmu . Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:54 PS Masz niełatwą sytuację, setki odrzuconych podań o pracę to bardzo przykre i dołujące, ale Twoja sytuacja nie jest z żadnej strony obiektywnie beznadziejna. Znam dobrze co najmniej 2 osoby w podobnej i w jednocześnie o niebo gorszej i trudniejszej sytuacji, które dały radę i czerpią niemałą satysfakcję z życia, zawodowego nowego też Odpowiedz Link Zgłoś
lena.113 Re: W czarnej d* 14.09.20, 21:15 Nie rozumiem tylko czemu od 9 ? Wszystkie swietlice szkolne pracują od 7...a moja od 6.30 Przedszkola to samo..od 6.30 Skoro ok 14 ma odbierac to ok I o ile rozumiem ,ze maz nie chce brać L4 ,bo jego praca jest niepewna ,to nadal nie rozumiem dlaczego przed pracą nie może dzieci porozwozić do szkoły i przedszkola.? Chyba 14 i 15 latków to wystarczy w okolicy szkoly wysadzić, nawet nie zajeżdżając w korku np ,obserwuje to każdego dnia obok szkoly... Rano większość ojców przyprowadza np w mojej szkole i fakt,te niepracujace matki... I skoro praca meza niepewna to tym bardziej powinna znaleźć etat A jak autorka by szukala w sytuacji kryzysowej,np w przypadku gdyby tego meza zabrakło (smierc,ciezka choroba,odszedł,zaginął,wypadek)?gdyby stała się jedynym żywicielem rodziny (ze zbyt mala renta np?) Myślę,ze szybciej by poszło... Odpowiedz Link Zgłoś
redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 14.09.20, 21:29 Może ojciec jedzie 30 km w kompletnie innym kierunku, nie wiem. Dlatego wozi matka. Swoją drogą, dla mnie szok. Jedzie rano pewnie godzinę do szkoły. Wraca pewnie szybciej bo nie ma korków. Za kilka godzin dokładnie to samo. Odbiera dzieci, wiezie w mieście na zajęcia, odbiera młodszego i razem, pewnie około 17.00 ruszają w stronę domu a jedzie się godzinę. To jest cały etat szofera. Nawet dla mnie, mieszkającej pod miastem to jest dziwne. My pracujemy w mieście, szkoły były w mieście, odległość od 10 km w szkole podstawowej do 15 albo 18 w szkole średniej. Cały czas pracowałam i w niektóre dni dzieci jechały ze mną a z 2 razy w tygodniu same. Szkoła była albo na trasie albo przy mojej pracy, bo tych szkół przy 2 dzieci było 3. Odpowiedz Link Zgłoś
lena.113 Re: W czarnej d* 14.09.20, 22:32 No szok,dla mnie to byłabym skołowana takim dniem,toz to gorzej jak praca... Szukalabym tego mieszkania w mieście docelowych szkol dzieci Tutaj kwestię wyboru szkoly najmłodszego bym rozważyła,albo zmiana mieszkania albo szkola pod domem Moje przedszkole i szkola jest niecałe 100 m od domu Prace tez zmienilam na taką bliżej po kilku latach dojazdów Trzeba sobie polepszać, nawet kosztem kredytu ,koszt kredytu który trzeba będzie dobrać zrównoważony częściowo brak kosztu dojazdu Nawet jeżeli znam osoby dowożące dzieci to nie znam matki ktora robilaby to 3 razy dziennie, dziela się z ojcami lub babcią Odpowiedz Link Zgłoś
lena.113 Re: W czarnej d* 14.09.20, 22:34 a ktoś w ogóle gdzieś ma z tego miejsca zamieszkania blisko? Komu ono pasuje? Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: W czarnej d* 15.09.20, 04:14 Znany mi model funkcjonowania rodzin -w tym z trójką małych dzieci (każde do innej placówki w pewnym momencie) to było: jeden rodzic jedzie na 7 rano do pracy (biuro, które ma dość elastyczne godziny pracy,zwłaszcza dla rodziców dzieci szkolnych), drugi ogarnia bachorki, dostarcza do placówek i jedzie na 9 rano. Ten pierwszy wychodzi ok 15tej i rozpoczyna zbieranie potomstwa po placówkach. Drugi system to wybór placówek blisko domu, młodsze dzieci są odbierane przez wynajętą opiekunkę (albo krewnych) i siedzą pod opieką tę jedną czy dwie godziny w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: W czarnej d* 15.09.20, 11:57 Ja tylko tak dla porządku podkreślę, że dla forumek, matek jedynaków/ jedynaczek w dodatku z dziećmi w placówce ( prywatnej?) zapewniającej na miejscu czyli bez dowozów cały wachlarz dodatkowych rozwijających zajęć i np języków w programie na zadowalającym poziomie - logistyka okołodzieciowa autorki, matki trójki dzieciaków, może być bardzo egzotyczna i daleka od ich życiowych doświadczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 15.09.20, 12:11 Masz rację ale piszą też tu pracujące matki 2 nastolatków (fakt, bez przedszkolaka) które mieszkają pod miastem i nie są szoferami. Pracują, dzieci są w państwowej szkole, też chodzą na zajęcia dodatkowe. Ale wiem, że wieś pod miastem nierówna innej wsi pod miastem. U mnie jest naprawdę ok, jest dojazd autobusem. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: W czarnej d* 15.09.20, 12:26 No nie, to lekka przesada bo trzeba dopasować zajęcia dzieci do możliwości pracy. W końcu praca ważniejsza w dłuższej perspektywie a dzieci starsze są już naprawdę duże - lada moment odpłyną w świat. Autorka powinna mieć już tylko to małe na głowie. Też mieszkam pod miastem, ale nie robię za szofera nastoletniego syna, ani młodszego, obaj chodzili/chodzą do rejonowej podstawówki kilkaset metrów od domu itd. Tylko fakt, my jesteśmy dobrze skomunikowani, właściwie na obrzeżach dużego miasta, więc transport to nie problem, nawet nocą. Po pierwsze nie zamieszkałabym na takiej totalnej wsi bo tam matka, zwłaszcza wielodzietna ma przerąbane i jest uziemiona z pracą i opieką nad dziećmi. Po drugie nie zrobiłabym długiej przerwy w pracy zawodowej, nawet na wychowawczy, bo muszę pracować i mieć kontakt z ludźmi dla higieny psychicznej, choć mogłabym być mamą domową i żoną przy mężu. Teraz rynek pracy jest niestety jeszcze trudniejszy bo pandemia Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: W czarnej d* 15.09.20, 04:25 >Jedzie rano pewnie godzinę do szkoły. Wraca pewnie szybciej bo nie ma korków. Za kilka godzin dokładnie to samo W sumie traciłaby mniej czasu, gdyby pracowała. Bo ona jeszcze podrzuca bombelki na zajęcia dodatkowe i pewnie czeka, aż skończą. Przecież to oszaleć można. Dlatego uważam, że zajęcia dodatkowe dzieci powinny mieć tak ustawione, by po szkole dojeżdżały na nie samodzielnie, a rodzic odbiera je po nich (i po swojej pracy). A jeśli uważają, że będą musiały za długo czekać, niech wracają komunikacją. Druga sprawa: mama ma prawo żądać zorganizowania funkcjonowania rodziny w ten sposób, by miała czas na pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 15.09.20, 07:05 Też tak uważam. Oczywiście ten mój opis dojazdu być może nie jest dokładny. Raczej się domyślam tego z postów autorki. Pisała o tym, że o 14.30 odbiera starsze i wiezie na zajęcia dodatkowe, oczywiście tam czeka albo w międzyczasie odbiera 4 latka. Spędza w aucie około 4 godzin dziennie o ile dobrze pamiętam z jej opisu. Chyba, że jest inaczej to przepraszam. Tak czy siak, prawda, mniej by się umęczyła jadąc do pracy do miasta z dziećmi i potem wracając razem pod miasto, nastolatki mogłyby podjechać do niej do pracy, gdzie ma samochód. Albo szkoła, praca i przedszkole w mieście byłyby na tyle blisko siebie, że można podejść pieszo. Odpowiedz Link Zgłoś
strachliwamama Re: W czarnej d* 15.09.20, 10:49 Jestem w takiej samej sytuacji jak Ty, tak samo się czuje,mam 3 dzieci( 12, 10 i 7 lat) i od lat nie pracuje. Studia i podyplomowki pokoncZone, a ja tkwię w kieracie domowych zajec, prania, sprzątania, podwozek dzieci na dodatkowe zajęcia. Czuje się totalnie bezwartościowa, niedoceniona, czuje ze nie odnalazłabym się w pracy. Nie chce mi się nawet zadbac o siebie, ani z nikim spotykać, bo co ciekawego może przedstawiać taka kura domowa. Mąż prowadzi firmę, o finanse raczej nie martwię się, ale to całe zycie domowe spoczywa na mojej głowie, bo nie ma go w domu całymi dniami. Wiec dopilnowanie lekcji i wszelkich innych spraw domowi-ogrodowych spoczywa na moich barkach. A ja czuje jak od środka umieram, brak mi cierpliwości do dzieci i checi na cokolwiek. Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: W czarnej d* 15.09.20, 10:55 Nie chce mi się nawet zadbac o siebie, ani z nikim spotykać, bo co ciekawego może przedstawiać taka kura domowa. akurat "co ciekawego" zależy od osoby a nie stanu zatrudnienia Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: W czarnej d* 15.09.20, 12:19 O nie, kolejna. Kij mi się z rękawa wyciąga. Troll czy co? Przytulam mocno. Nawet jak czujesz, że nie odnalazłabyś się w pracy ( a czuj kobieto sobie wszystkie możliwe odczucia/ emocje. Masz prawo czuć co chcesz ), to po pierwsze wróżką nie jesteś i gdybyś w tej hipotetycznej pracy wylądowała, nie wiesz jak będzie. Może czułabyś się jak ryba w wodzie? Po drugie, zamiast utwierdzać się w nieobiektywnych ocenach siebie, zrób coś by poczuć się inaczej, nawet z pade na forum tutaj pogadaj Kto ma Cię doceniać? Kwestia zadbania o siebie i spotykania, wyjścia do ludzi leży całkowicie w obszarze Twoich decyzji, preferencji, wyborów, organizacji czasu. Jak czegoś Ci się naprawdę nie chce to nie rób i tyle. Tylko po co dołować się tym, że masz możliwość robienia/ nie robienia tego czego Ci się nie chce? Uściski, jeśli jesteś prawdziwa Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: W czarnej d* 15.09.20, 12:34 Dziewczyno to po co pakowałaś się w trójkę dzieci? Nie rozumiem tego. Wiadomo, że dzieci to ogromny obowiązek i bez zaplecza finansowo-logistycznego jest trudno to ogarnąć i trzeba się poświęcić. Jeśli ojciec dzieci od razu aktywnie nie uczestniczy w opiece nad nimi to nie będzie, zrozumcie. Jak kobieta nie wróci do pracy od razu po macierzyńskim to potem już ciężko się wdrożyć. I to życie domowe wciąga, bo dzieci małe, dużo roboty i po latach następuje przebudzenie. A wtedy trudno coś zmienić... Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: W czarnej d* 15.09.20, 12:46 Sama ich sobie nie zrobiła. A teraz już nie odda do okna życia... Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: W czarnej d* 15.09.20, 13:16 Rozumiem, ale serio można to kontrolować. Jesli facet nie ogarnia domu przy dwójce to przy trójce też nie będzie. Panowie, zwlaszcza niektórzy dobrze zarabiający, na kierowniczych stanowiskach, chcą mieć żony w domu bo z czystym sumieniem zostawiają im cały dom na głowie bo "oni pracują". Jakby praca w domu była czysta rozrywka. I nikt za nią nie płaci w dodatku. Odpowiedz Link Zgłoś
raadhiyah2020 Re: W czarnej d* 15.09.20, 13:31 A ilez jest tej pracy w domu? Bez przesady z tym uciemiezeniem. Zgadzam sie z toba ze maz/partner piwinni brac udzial w ogarnianiu domu i dzieci ale sa kobiety ktore swiadomie decyduja sie na uklad w ktorym pozostaja w domu na lata a w takim ukladzie wiadomo istnieje podzial rol i to jest calkiem fair. Po latach jest tak jak widac ale to jest swiadomy wybor. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:00 No przy małych dzieciach, zwłaszcza trójce jest mnóstwo roboty. Najpierw z karmieniem, ubieraniem, przewijaniem, wożeniem do placówek, chorobami, imprezami, życiem towarzyskim U mnie tylko dwójka i to nie taka mała, ale i tak co i rusz są rzeczy, które musimy załatwić my rodzice, tj. jakieś zebrania w szkole, wizyty lekarskie, ortodontyczne, stomatologiczne, zajęcia dodatkowe, gotowanie posiłków, wymiana ubrań co kilka miesięcy, butów i innych potrzebnych rzeczy np. jakieś cudaczne materiały na plastykę typu określony typ kredek, jakieś zagubione okularki na basen, czepki czy jakieś konkretne spodenki kąpielowe ( na naszym basenie są obowiązkowe czepki i zakazane luźne szorty do pływania) itd. Pilnowanie lekcji u małolata, opłacanie zajęć językowych czy sportowych, organizowanie czasu wolnego, świąt, wakacji i ferii. Tylko rodzice pracujący robią to niezależnie od pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:03 Sprzątanie, pranie i prasowanie - o tym nawet nie wspominam. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:03 Sprzątanie, pranie i prasowanie - o tym nawet nie wspominam. Odpowiedz Link Zgłoś
raadhiyah2020 Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:52 Bez przesady. Zgodze sie ze troje malych dzieci czyli z mala roznica wieku to sporo pracy ale u autorki watku tak nie jest, tylko dwoje mala roznica wieku. Wlasciwie to ma dosc odchowane dwoje dzieci a to trzecie to no coz, na wlasne zyczenie ale skoro sie zdecydowala urodzic to to juz 4-latek a wiec nie niemowle. Z tymi wizytami u lekarzy (ilez tego moze byc?) dentysty (2x w roku mozna wziac wszystkie dzieci w tym samym czasi) , ortodonta (nie kazde dziecko potrzebuje) imprezy itd to przeciez nie jest nie wiadomo jak absorbujace. Zreszta imprezy dzieci, zajecia dodatkowe itp dopasowuje sie do mozliwosci czasowych rodzicow a nie laduje ile wlezie- to zreszta dla dzieci tez nie jest takie dobre.. Pracowalam zawsze, gdy dzieci byly male byly w przedszkolu, potem szkola, pomagaly opiekunki itd, placilismy ale praca zawodowa byla dla mnie czyms oczywistym. Dzis corka to za pare tygodni 18-latka, uczy sie i ma dwie prace. Czasem ja podwieziemy, czasem odbierzemy ale generalnie korzysta z komunikacji publicznej. Syn ma 13 lat, do szkoly go podwoze i wraca ze mna ale to dlatego ze godziny pasuja i jego szkola blisko wiec nie ma sensu zeby wracal autobusem i byl w domu pozniej odemnie. Jednak gdyby musial to jezdzilby autobusem. Nie wyobrazam sobie nie pracowac bo musze posprzatac w domu, ugotowac obiad i dzieci ze szkoly odebrac. Sorry, ale to nie jest praca na caly etat. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: W czarnej d* 15.09.20, 15:00 Oj zdziwiłabyś się bo dzieci potrafią mieć problemy, które wymagają stałej kontroli lekarskiej np. okulistyczne, ortodontyczne, ortopedyczne, alergologiczne itd. itp. i wizyty u specjalistów są regularnie, niezależnie od zwykłych sezonowych infekcji. A w polskich przychodniach państwowych taka wizyta czasem zabiera pół dnia... Odpowiedz Link Zgłoś
raadhiyah2020 Re: W czarnej d* 15.09.20, 15:27 Ale wiekszosc dzieci nie ma takich stalych problemow. Moj syn ma niedoczynnosc tatczycy ale wizyty u lekarza sa 2x roku, jedynie leki musze zamowic co miesiac. I nie, wizyt u specjalistow moje dziecko zdrowe nie ma wcale. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: W czarnej d* 15.09.20, 15:32 Moje zdrowe obiektywnie, rzadko odpukać chorują, ale ze specjalistów korzystają. I się tak wozimy Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: W czarnej d* 15.09.20, 15:32 Na przykład do ortodonty chodzi mnóstwo nastolatków w Polsce. Nie wiem jak w UK. Odpowiedz Link Zgłoś
raadhiyah2020 Re: W czarnej d* 15.09.20, 15:43 Moze I chodzi ale zeby to robic trzeba miec powod. Chyba ze w Polsce to chodza ot tak, bez powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: W czarnej d* 15.09.20, 15:59 Zastanów się kto chodzi bez powodu do ortodonty i wydaje grubą kasę? Dla sportu? Po prostu młodzi ludzie w Polsce chcą mieć ładne i równe zęby. A akurat Anglicy z nich nie słyną, więc może nie chodzą. Odpowiedz Link Zgłoś
raadhiyah2020 Re: W czarnej d* 15.09.20, 16:03 😀 no Pplacy tez nie. Twierdzisz ze wszyscy albo wiekszosc Polakow ma krzywe zeby? Widzisz, wiekszosc nie ma wiec chodza ci ktorzy musza ale to tez nie sa wizyty bardzo czesto wiec nie przesadzajmy z tymi wizytami u orrodontow ktore generuja tyle czasu ze rodzic nie moze pracowac ani nie ma czasu ma nic innego. Odpowiedz Link Zgłoś
raadhiyah2020 Re: W czarnej d* 15.09.20, 15:48 skoro zdrowe to w jakim celu korzystaja ze specjalistow dla korzystania? To jakas moda czy co? Moj syn ma niedoczynnosc tarczycy, 2x q roku widzi specjaliste, nie ma potrzeby czesciej. Corka zdeowa wiec lekarzy nie widuje. Dentysta 2xroku tez zalatwiaja sami. Optyk raz w roku ale corka juz od dwoch lat zalatwia to sama. Akurat lekarze to jest najmniekszy problem bo to jest rzadkie. Lekcje tez robia sami. Jedzenie robimy dla wszystkich a nie specjalnie dla dzieci. Kiedys byly lekcje plywania, lekcje gry na instrumencie ale tez nie codziennie i sie dzielilismy tym wiec na fitness club mialam czas a maz na swoje sprawy tez. Obecnie tego nie ma, bo lekcje gry syn ma w szkole a kursy plywania juz dawno skonczone. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: W czarnej d* 15.09.20, 15:57 Jeden ma aparat, drugi okulary i obaj są alergikami i już masz 3 specjalistów Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: W czarnej d* 15.09.20, 16:02 Bergamotka, bez przesady, nie chodzisz co tydzień. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: W czarnej d* 15.09.20, 16:29 No tak ale to się kumuluje np. co miesiąc jest ortodonta ale to już syn sam ogarnia. Teraz mam np. takie nagromadzenie, bo i ortopeda i okulista i dentysta. Ubezpieczenia dzieci, zapisy na zajęcia itd. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: W czarnej d* 15.09.20, 16:30 Zebrania szkolne, zebrania do rocznicy... Odpowiedz Link Zgłoś
raadhiyah2020 Re: W czarnej d* 15.09.20, 16:51 ??? Nie wiem co to sa ubezpieczenia dzieci i jak to sie czesto robi. Nie wiem tez o co chodzi z zapisami na zajecia i jakie zajecia. Nigdy dzieciom nie dowalalam duzej ilosci zajec, mieli nauke plywania, potem corka troche trenowala ale zrezygnowala bo nie wciagalo ja to. Syn zaczal lekcje gry na instrumencie, kiedys wozilam do szkoly muzycznej ale od dwoch lat ma to samo w normalnej szkole i nie place. Tak jak napisalam, zajecia dostosowuje sie do mozliwosci rodzicow i dzieci. Zebran szkolnych nie ma, da spotkania z nauczycielami dotyczace nauki ale to 2x roku. Zebrania do rocznicy...nie wiem co to. Serio, nie widze problemu zwlaszcza jesli para dzieli sie tym Odpowiedz Link Zgłoś
raadhiyah2020 Re: W czarnej d* 15.09.20, 16:05 bergamotka77 napisała: > Jeden ma aparat, drugi okulary i obaj są alergikami i już masz 3 specjalistów ; > ) > 😀😀😀 no tak aparat od urodzenia a wizyty ze 3 razy w tygodniu to samo okulary a alergolog tez conajmniej raz w tygodniu. Odpowiedz Link Zgłoś
nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 15.09.20, 16:38 bergamotka77 napisała: > Jeden ma aparat, drugi okulary i obaj są alergikami i już masz 3 specjalistów ; > ) > Cała trójka ma alergie (po mnie i po mężu zapewne), wizyty raz na pół roku, umawiam hurtem wszystkie trzy, jedna po drugiej. Dwóch starszych ma aparaty ortodontyczne, jeden ma skomplikowane wielowadzie, w tym wadę szkieletową, on nosi drugi aparat z trzech zaplanowanych. Jeden ma obecnie pierwszy (i ostatni) aparat. Wizyty co 4-6 tygodni, umawiam hurtem jedna po drugiej jeśli udaje się zgrać terminy (częstotliwość zależy od aparatu i od etapu leczenia, obaj mają w tej chwili różne aparaty). Ale to akurat spoko, prywatnie chodzę, w przychodniach to bym spędzała zapewne cały dzień czekając aż lekarze przyjmą. To jest stosunkowo rzadko, choć oczywiście nie lubię tych wizyt. Tu dużego problemu nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 15.09.20, 16:51 Da się, naprawdę, pracować nawet z dziećmi, które często potrzebują pomocy lekarza. Odpowiedz Link Zgłoś
nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:18 morekac napisała: > Sama ich sobie nie zrobiła. > A teraz już nie odda do okna życia... > Starsze się nie zmieszczą chyba 😁 Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:31 Aczkolwiek byłoby pewnie zapotrzebowanie... Odpowiedz Link Zgłoś
nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:55 morekac napisała: > Aczkolwiek byłoby pewnie zapotrzebowanie... > Myślę, że tak 😁 Odpowiedz Link Zgłoś
nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:15 bergamotka77 napisała: > Dziewczyno to po co pakowałaś się w trójkę dzieci? Nie rozumiem tego. Wiadomo, > że dzieci to ogromny obowiązek i bez zaplecza finansowo-logistycznego jest trud > no to ogarnąć i trzeba się poświęcić. Jeśli ojciec dzieci od razu aktywnie nie > uczestniczy w opiece nad nimi to nie będzie, zrozumcie. Jak kobieta nie wróci d > o pracy od razu po macierzyńskim to potem już ciężko się wdrożyć. I to życie do > mowe wciąga, bo dzieci małe, dużo roboty i po latach następuje przebudzenie. A > wtedy trudno coś zmienić... > Opisałam skąd trzecie dziecko gdzieś już w tym wątku. W największym skrócie: wpadka przy braniu tabletek, przy czym tabletki brałam systematycznie, od lat, ze względu na okoliczności późno się zorientowałam (8/9tc). Zresztą, nawet gdybym planowała dzieci z taką różnicą wieku, czy cokolwiek innego, to nic nie zmienia sytuacji dzisiejszej. Na stanie jest trójka: 15, 14, 4. I gdybanie o przeszłości której nie zmienię nic nie wnosi. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:24 To było akurat do strachliwej mamy. Ale generalnie mieszkając tam gdzie mieszkacie, można sobie wyobrazić ze łatwo z pracą i ogarnianiem dzieci nie będzie. Skąd taki wybór lokalizacji? Nie ma żadnej szkoły w waszej miejscowości? Średnio w to wierzę. Wzięłaś sobie na głowę niekończące się obowiązki. Trudno pracować w takich okolicznościach, bo i tak trudno o pracę w tym wieku i bez doświadczenia, a gdy się stawia warunki, to już w ogóle odpadasz niestety, bo są osoby bardziej dyspozycyjne. Odpowiedz Link Zgłoś
nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:43 bergamotka77 napisała: > To było akurat do strachliwej mamy. Ale generalnie mieszkając tam gdzie mieszka > cie, można sobie wyobrazić ze łatwo z pracą i ogarnianiem dzieci nie będzie. S > kąd taki wybór lokalizacji? Nie ma żadnej szkoły w waszej miejscowości? Średnio > w to wierzę. Wzięłaś sobie na głowę niekończące się obowiązki. Trudno pracować > w takich okolicznościach, bo i tak trudno o pracę w tym wieku i bez doświadcze > nia, a gdy się stawia warunki, to już w ogóle odpadasz niestety, bo są osoby ba > rdziej dyspozycyjne. > Nie ma podstawówki u nas, jest w drugiej wsi, mogliby dojeżdżać zbiorkomem lub na rowerze. Nie w każdej dziurze są podstawówki dzisiaj. I nie w każdej wsi jest pociąg. Gdy wybieraliśmy szkołę to mieszkaliśmy gdzie indziej, mąż pracował gdzie indziej, mieszkaliśmy z ciocią (ona u nas). Nie było trzeciego syna. Bardzo dużo się zmieniło. Bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
raadhiyah2020 Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:55 nicnieumiem42 napisała: > Gdy wybieraliśmy szkołę to mieszkaliśmy gdzie indziej, mąż pracował gdzie indzi > ej, mieszkaliśmy z ciocią (ona u nas). Nie było trzeciego syna. Bardzo dużo się > zmieniło. Bardzo. Jedno sie nie zmienilo, ani wtedy ani teraz nie pracujesz Odpowiedz Link Zgłoś
nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:57 raadhiyah2020 napisała: > Jedno sie nie zmienilo, ani wtedy ani teraz nie pracujesz Tak. Odpowiedz Link Zgłoś
redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 15.09.20, 15:10 nicnieumiem42 napisała: > Nie ma podstawówki u nas, jest w drugiej wsi, mogliby dojeżdżać zbiorkomem lub > na rowerze. Nie w każdej dziurze są podstawówki dzisiaj. I nie w każdej wsi jes > t pociąg. > > Gdy wybieraliśmy szkołę to mieszkaliśmy gdzie indziej, mąż pracował gdzie indzi > ej, mieszkaliśmy z ciocią (ona u nas). Nie było trzeciego syna. Bardzo dużo się > zmieniło. Bardzo. Ja to jak najbardziej rozumiem. Dzieci w zasadzie kończą szkołę podstawową. Teraz trzeba by zgrać ich liceum oraz twoją pracę i przedszkole młodego a potem jego szkołę. Moim zdaniem to powinno bez problemu się udać, jeśli to wszystko będzie w mieście w miarę blisko siebie. A mąż jedzie w tym samym kierunku? Nie może zabrać dzieci po drodze do swojej pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: W czarnej d* 15.09.20, 15:13 Dokładnie - jedziecie do tej samej miejscowości na 8:00. Dzieci do szkół i przedszkola podrzucasz 7:45, ty do pracy. O 16:00 kończysz i zabierasz wszystkich do domu. W czym problem? Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: W czarnej d* 15.09.20, 15:11 No ale jak daleko mają do tej sąsiedniej wsi i szkoły? To dowożenie do odległych szkół to duże zobowiązanie na lata. Ja zabieram często syna autem do dziś ale on jeździ zazwyczaj o tej samej porze co ja i w tym samym kierunku. Jak ma później to jeździ sam zbiorkomem i też jest ok. Wraca zawsze sam. Poza tym szkołę można zmienić jeśli się przeprowadziliście. Zastanawiam się też po co wybierałas takie kierunki studiów jeśli praca zgodna z wykształceniem wydaje cię nie interesować? Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: W czarnej d* 15.09.20, 16:27 nicnieumiem42 napisała: > > Gdy wybieraliśmy szkołę to mieszkaliśmy gdzie indziej, mąż pracował gdzie indzi > ej, mieszkaliśmy z ciocią (ona u nas). Nie było trzeciego syna. Bardzo dużo się > zmieniło. Bardzo. No i wybierając lokalizację domu, wybraliście tak, żebyś miała kłopot z ogarnięciem pracy. I nie zmieniliście z tego powodu dzieciom szkoły ani zajęć dodatkowych.Symptomatyczne. IMO:jeśli nadal niekonieczne potrzeby bombelków będą ważniejsze od twojej pracy, to ty nigdy do tej roboty nie pójdziesz. Bo zawsze coś jest ważniejsze niż ty. Za 3 lata starsi zaczną jeździć sami, to młodszy pójdzie do szkoły. A potem któryś podrzuci ci wnuki, bo przecież od czego jest matka, jak nie od ustającego zapieprzu? No więc najpierw chyba musicie zmienić rodzinne priorytety. Odpowiedz Link Zgłoś
raadhiyah2020 Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:37 Nie, nie wnosi ale przyszlosc moglas zmienic tak jak nadal mozesz. Odpowiedz Link Zgłoś
elise Re: W czarnej d* 09.10.20, 13:32 Zastanówmy się, co masz. Co możesz zaoferować innym, tak, żeby chcieli za to Tobie płacić. Jest tego całkiem sporo! Zaczynając od tego, że masz praktyczną wiedzę z zakresu rozwoju i wychowania dzieci. Dyplom psychologa już masz, on się nie przedawnia. Wystarczy, że zrobisz roczne studia podyplomowe lub kurs (np. przygotowanie pedagogiczne czy pedagogika). I możesz śmiało starać się o pracę psychologa szkolnego (wymagany jest mgr psychologii + przygotowanie pedagogiczne). To zwykle praca na pół etatu, a jako pracownik oświaty zarabiasz i pracujesz w wymiarze takim, jak nauczyciele (etat nauczyciela to 24 godziny w tygodniu, więc Ty musiałabyś wygospodarować jedynie 10h na pracę ). To się naprawdę da połączyć z wychowywaniem własnych dzieci. Twoja praca polegałaby na łagodzeniu sporów między dziećmi, na prowadzeniu zajęć integracyjnych, wpieraniu ich w rozwijaniu talentów lub przezwyciężaniu trudności, skierowaniu rodziców dziecka do poradni w przypadku podejrzenia o dysleksję lub jakieś trudności. Wykorzystałabyś to, co potrafisz (masz doświadczenie praktyczne w opiece nad młodzieżą), czułabyś się potrzebna (Twoja praca poprawiłaby jakość życia innych dzieci), otrzymywałabyś własne pieniądze (nawet, jeśli byłoby to tylko 1000 zł na rękę, na pewno poczujesz się lepiej, bo sama je zdobyłaś). Pamiętaj, że w takich zawodach jak psycholog szkolny, doradca zawodowy czy pedagog, Twój wiek nie jest przeszkodą, ale nawet dużym plusem - w pracy z młodzieżą lub dziećmi większe zaufanie wzbudza osoba wyglądająca na doświadczoną niż nowicjusz tuż po studiach. Szkół, przedszkoli i poradni pedagogiczno-psychologicznych jest sporo w każdym mieście. Na Twoim miejscu, zamiast koncentrować się na brakach, spróbuj pomyśleć, jakie masz atuty i jak możesz je wykorzystać przy planowaniu powrotu na rynek pracy. Spójrz na rolę matki i żony jako atut (potrafisz rozmawiać z dziećmi w różnym wieku i rozumiesz ich potrzeby, jako matka jesteś osobą odpowiedzialną i doskonale radzisz sobie z planowaniem codziennych obowiązków), nie jako przeszkodę. Roczne studia podyplomowe i kursy odbywają się głównie w weekendy, raz na dwa tygodnie, więc Twój mąż mógłby w tym czasie być razem z dziećmi. Mam znajomych po psychologii, którzy na rynku pracy walczyli o siebie sami, bez znajomości, bez pomocy z zewnątrz. Niektórzy też mieli długą przerwę między skończeniem studiów a podjęciem wymarzonej pracy. Owszem nie zawsze jest łatwo, ale wszystkim wśród moich znajomych, którzy tego chcieli, udało się znaleźć zajęcie w zawodzie. Trochę optymizmu , wytrwałości...i wszystko będzie dobrze. Nie poddawaj się! Trzymam mocno za Ciebie kciuki. To jest cudowny moment, żeby podjąć decyzję, jak byś chciała pracować i o siebie zadbać. Nie rezygnuj z przyjemności (jeśli serial to Twój jedyny moment wytchnienia w ciągu dnia), tylko pomyśl, co byś mogła robić zawodowo (biorąc pod uwagę Twoje atuty), popatrz w Internecie, gdzie i kiedy w Twoim mieście rozpoczyna się podyplomówka, np. przygotowanie pedagogiczne (niektóre się zaczynają teraz, czasem od marca)...i po prostu działaj. Jesteś bardzo silną i dzielną osobą. Zobacz, przez tyle lat radziłaś sobie doskonale z prowadzeniem domu, z byciem żoną i matką, to i z powrotem na rynek pracy sobie poradzisz! Trzymam kciuki Odpowiedz Link Zgłoś
jadwiga1350 Re: W czarnej d* 22.08.21, 08:23 nicnieumiem42 napisała: > Nie umiem znaleźć pracy. (....) > Mąż realizuje się zawodowo w korpo, na stanowisku nie żadnym super wysokim, ale > pensją godną, jak na nasze okolice. A mąż nie może załatwić Ci pracy u siebie w korpo? Odpowiedz Link Zgłoś
marta.graca Re: W czarnej d* 22.08.21, 18:19 Korpo aż się biją o osoby bez żadnego doświadczenia i umiejętności Odpowiedz Link Zgłoś
plain-vanilla Re: W czarnej d* 22.08.21, 12:08 Na twoim miejscu szukałabym wolontariatu, tylko po to, żeby znowu wyjść z domu, spotkać ludzi, zdobyć nowe doświadczenie. Rozumiem, że nie musisz pracować, żeby zarobić, więc pieniądze nie są w tej chwili priorytetem a raczej twoje zdrowie psychiczne i emocjonalne. Możliwe, że dzięki temu w końcu dojdziesz, co chciałabyś robić, poznasz ludzi, nawiazesz kontakty. W tej chwili tkwisz w stagnacji, bez żadnej stymulacji intelektualnej i trudno się dziwić, że się dusisz. Nie przejmuj się, tym co inni piszą, że masz wybrać. Nie rezygnuj z dowożenia dzieci na zajęcia, po prostu ogarnij coś w tych godzinach, które masz dostępne. Skoro młodsze dziecko choruje a rozumiem, że nie ma innej opcji opieki, to jakoś nie widzę, jak miałabyś znaleźć stałą pracę, chodząc ciągle na L4. Ja swoją stałą pracę znalazłam właśnie dzięki wolontariatowi. Pukałam do wielu drzwi, pytałam. Sama musisz wyjść z inicjatywą. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
misiamama Re: W czarnej d* 22.08.21, 14:47 a już myślałam że autorka odezwała się z hapi endem Odpowiedz Link Zgłoś
shmu Re: W czarnej d* 22.08.21, 22:07 Zahacz się w takiej pracy, na która pozwoli ci życie rodzinne. Pozwoli ci to zorientować się czego chcesz, co lubisz, w czym jesteś dobra, a w czym wręcz przeciwnie. Poza tym oderwiesz się od bycia nieszczęśliwa i rozruszasz. Nie oczekiwałabym, że ktoś cię zatrudni na inne stanowisko niż stażysty, asystentki itp. ale to dobry start. Jak się sprawdzisz, to szybko awansujesz lub zmienisz pracę. Alternatywnie, rozkręc coś sama - nawet jakby to było gotowanie obiadów dla sąsiadów. Odpowiedz Link Zgłoś