Dodaj do ulubionych

W czarnej d*

12.09.20, 17:19
Weźcie mnie trochę pocieszcie, trochę zmotywujcie. Kopać nie trzeba bo sama to zrobiłam sobie i nic z tego nie ma.

Zacznę od początku. Mam 42lata. Troje dzieci (15,14,4). Mam w sumie 2 lata doświadczenia zawodowego. Tak, dwa. Z mojej winy. Mam też dwa mgr i jakieś tam dwie podyplomowki. Nie umiem znaleźć pracy. Na stanowiska asystentów, referentów młodszych i stażystów - jestem za stara. Na lepsze niż najniższe biurowe - mam za mało doświadczenia. W McDonald's i KFC mnie nie chcą - za stara, nie zgram się z zespołem. Najmłodszy często choruje - będę brała często L4. Mogę pracować tylko w określonych godzinach - jestem głównym "szoferem" dzieciaków. Mieszkamy podmiejsko i tu nie na jak dojechać a starsi rozwijają swoje zainteresowania, chodzą na zajęcia sportowe.
Mąż realizuje się zawodowo w korpo, na stanowisku nie żadnym super wysokim, ale pensją godną, jak na nasze okolice. Nie może wydziwiac z godzinami pracy czy zwolnieniami bo wyrzucą go.
Nie wiem czy ma sens pisać czemu tyle lat siedziałam w domu, najważniejsze jest to że teraz nie umiem dostać pracy. A ja w domu już umieram, duszę się. Jestem bardzo nieszczęśliwa.
Byłam na terapii, wszystko sprowadziło się do tego, że "powinna sobie pani znaleźć satysfakcjonująca pracę". Wiem, powinnam...
Nie mam żadnych umiejętności, nie znam programów obecnie wykorzystywanych, mój angielski sprowadził się po tylu latach do tego że umiem zamówić kawę na wakacjach i powiedzieć jak się nazywam i gdzie mieszkam. doświadczenie sprzed lat 15 nie liczy się dla nikogo.
Po tylu latach siedzenia w domu, dbania o innych ja już naprawdę nie wiem o sobie za wiele. Nie wiem co lubię, co Bym chciała robić, ciągle albo wożę gdzieś dzieci (4-5h w aucie spędzam, w zależności od dnia tygodnia i id korków) albo robię zakupy albo sprzątam, piorę czy gotuję. Resztę czasu oglądam durne seriale, zabijam czas, żeby nie czuć się tak bezwartościowa.

Jestem w tej sytuacji z mojej winy, z mojej głupoty, jestem nieszczęśliwa i nie wiem co ze sobą zrobić. Przestałam już nawet CV wysyłać, i tak mnie nigdzie nie chcą sad

Napisałam, zaczęłam poprawiać literówki i doszłam do wniosku że jestem tak denna i to jest tak beznadziejna sytuacja że bez sensu w ogóle wysyłać ten post. Ale wysyłam, nie poprawiam już nic, niech idzie na forum, może mi trochę lżej będzie.
Obserwuj wątek
    • piszaca.zza.swiatow Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:33
      No właśnie najpierw musisz postanowić co tak naprawdę chcesz robić. Jak już będziesz wiedziała to może warto zacząć od jakiegoś kursu, szkolenia itp. i dopiero potem zacząć szukać? Może się okaże, że założysz jakąś działalność Isana sobie będziesz szefem?
      Nie masz szans na zamieszkanie gdzieś bliżej cywilizacji, żeby nie robić za taksówkę?
      • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:45
        Przy obecnych cenach nieruchomości nie bardzo jest jak się przeprowadzać w naszym przypadku. Boimy się też kredytu - praca męża jest w porządku pod względem zarobków ale to korpo i zdarzają się reorganizacje i cześć ludzi jest zwalniana. Tym bardziej teraz, w tych "kowidowych". W przyszłym roku powinno być trochę lepiej z dojazdami - obecnie cześć korków jest spowodowana przebudową dróg.
      • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:48
        Żeby zamieszkać gdzieś bliżej, w lepszym miejscu musielibyśmy sprzedać obecne i wziąć kredyt. Za gotówkę nie mamy szans kupić a nasze obecne mieszkanie jest dużo mniej warte niż mieszkania w centrum. (Chyba wszędzie tak jest)
      • olena.s Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:04
        Albo od wolontariatu w jakiejś sporej organizacji społecznej.
        • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:07
          Co Wy z tym wolontariatem, przecież to nie jest praca. Jak siedzi w domu i ogląda seriale, to przynajmniej paliwa nie marnuje, a na wolontariat by musiała gdzieś dojeżdżać.
          • olena.s Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:34
            Może zyskać doświadczenie zawodowe. Na przykład przy księgowości, rozliczeniach, projektach unijnych.
            • yennefer.00 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:05
              Nie należy wspierac takich patologicznych form, czyli niby wolontariat, a tak właściwie to odwalanie roboty za darmo. To jest nadużywanie tego pojęcia. Wolontariat jest wtedy, jak innym ludziom lub zwierzętom chce się pomóc, a nie jak się pracuje za darmo
              • olena.s Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:06
                Powaliło cię? Ona potrzebuje jakiegoś sensu i jakiejś perspektywy pracy. Jeżeli nie znadzie niczego teraz i tutaj, to warto jest wykorzystać możliwości, żeby nawet za darmo zyskać doświadczenie i podbudować praktyczne umiejętności.
              • boogiecat Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:01
                yennefer.00 napisała:

                > Nie należy wspierac takich patologicznych form, czyli niby wolontariat, a tak w
                > łaściwie to odwalanie roboty za darmo. To jest nadużywanie tego pojęcia. Wolont
                > ariat jest wtedy, jak innym ludziom lub zwierzętom chce się pomóc, a nie jak si
                > ę pracuje za darmo

                😂😂😂
                • yennefer.00 Re: W czarnej d* 13.09.20, 16:06
                  Co jest w tym śmiesznego? Chyba nie masz pojęcia, jak w pewnych branżach tzw. "wolontariaty" były nadużywane, teraz ludzie już trochę zaczynają to bojkotować
          • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:01
            Czytając i odpisując tutaj podsumowalam moje dni w ciągu tygodnia roboczego. Oglądam około 1.5-2h dziennie jakieś bzdety. Często przy gotowaniu. Ogarniam jeszcze w ciągu tygodnia ogródek, niedużo tam jest bo on jest mały, ale jednak samo się nie zasieje, nie wyplewi, nie podleje, nie zbierze, nie przekopie. I faktycznie mogłabym podarować sobie te seriale i choćby przeglądnac jakąkolwiek książkę związaną ze studiami i tym co mnie pasjonowało kiedyś.
            • simply_z Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:25
              a czy jak już oglądasz te seriale, to może spróbuj oglądać z angielskimi napisami, wtedy przynajmniej język poćwiczysz.
          • 3-mamuska Re: W czarnej d* 13.09.20, 04:20
            triss_merigold6 napisała:

            > Co Wy z tym wolontariatem, przecież to nie jest praca. Jak siedzi w domu i oglą
            > da seriale, to przynajmniej paliwa nie marnuje, a na wolontariat by musiała gdz
            > ieś dojeżdżać.

            Z wolontariatu można przejść na etat.
            Obyć się z ludźmi, odetchnąć się od rutyny dnia codziennego.
            Nabrać pewności siebie zmienić myślenie. Uznać ze jednak się do czegoś nadaje.
            Co przekłada się później na sposób bycia przy rozmowach i rekrutacji.
            • georgia.guidestones Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:25
              W UK na pewno, w PL pozarzadowka i nie tylko orze wolontariuszami ile tylko sie da.

              Forumka iberka tez po latach siedzenia na doodzie w domu znalazla prace, ale zaczela od stazu w urzedzie.
              • kalllka Re: W czarnej d* 14.09.20, 10:42
                O taxi iber to świetna propozycja. Sama ja zreszta /podświadomie?/ sobie podpowiedziałas,gdy pisałaś o szoferowaniu, także „czytaj siebie”zamiast podstawianych scenariuszy.
          • tapatik Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:22
            triss_merigold6 napisała:

            > Co Wy z tym wolontariatem, przecież to nie jest praca.
            > Jak siedzi w domu i ogląda seriale, to przynajmniej paliwa
            > nie marnuje, a na wolontariat by musiała gdzieś dojeżdżać.

            Dawno temu moja kuzynka zorganizowała Dzień Przytulania. Namawiała ludzi do przytulania w środku miasta. Zainteresowała się nią lokalna telewizja, kilka gazet i radio. Kilka dni później skontaktowała się z nią firma, która szukała pracownika.

            Siedzenie w domu i oglądanie telewizji Nicnieumiem przerabia teraz. Jak na razie nie ma pracy.

            Jeśli ruszy dupę i zacznie działać w jakiejś organizacji to pozna ludzi, nauczy się czegoś, pokaże się ludziom.
            Jak ktoś będzie szukał kogoś do pracy, to ktoś inny podpowie "a wiesz, znam taką jedną, która nam jarmark zorganizowała, ona chyba nie ma pracy, może będzie się nadawać"?

            A nawet jeśli nie, to w CV będzie mogła wpisać - od 2020 działam w wolontariacie, gdzie zorganizowałam (i tutaj lista dokonań).
            • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 19:31
              I bonusik, wisienka na torcie - pozna fajnych często ludzi
              • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 19:36
                Byle sensowny ten wolontariat wybrać. Autorka wie jaki.
                Kiedyś w dzieciństwie późnym sprzątałam podłogę u staruszki co tydzień w ramach wolontariatu kościelnego - dużej okazji zdobywania doświadczeń, podnoszenia kwalifikacji, zdobywania kontaktów/ przyjaźni wartościowych, nie mówiąc o ewentualnym wpisie do cvbig_grin - w tym nie było. Staruszka w porzo.
                • bergamotka77 Re: W czarnej d* 14.09.20, 19:52
                  igge ty tez nie pracujesz prawda?
                  • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 20:18
                    Pracujęwink
                    Bezpłatnie. Na rzecz rodziny. Cholerne świadczenie pielęgnacyjne miałam razem z zakazem pracy dodatkowej na legalu. Teraz to ok1800 zł, dla mnie subiektywnie sporo. Ale pandemia i tak wywróciła wszystko do góry nogami. Nie będę się rozpisywać.
                    Okazje do zarobkowej pracy trafiają się i bywa, że czuję się winna, że nie korzystam. Trzeba wiedzieć czego się chce od życia i z jakimi konsekwencjami to się wiąże.
                    Akurat u mnie wiek podeszływink, ale problemu ze stosunkowo niezłą i w miarę satysfakcjonującą pracą zawodową i teraz nie miałabym, tylko olałabym wysyłanie cv upierdliwe i przewidywane odmowy i zatrudniłabym się gdybym chciała na jednoosobowej dg, plus lub nieetycznie wykorzystałabym zjawisko nepotyzmu. Czyli praca po znajomościach i wtedy mogłabym duuuużo się nauczyć i zdobyć nowe sensowne kwalifikacje plus pod ręką mieć dobre miejsce pracy.
                    Niestety moje dzieci/ mąż odrzucają nepotyzm, są bardziej ode mnie etyczni.
                    • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 14.09.20, 20:31
                      A jaki to wiek podeszły? Tak około? Masz 70 lat?
                      • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 23:33
                        Nieistotne co mówi metryka. Podeszły w moim subiektywnym odczuciu wiek. Dużo ekstremalnie męczących doświadczeń w życiu, (ok, wiem, że wielu osobom było/ jest trudniej) sprawia, że tak jakby przeżywasz ze dwawink życia zamiast jednego w praktyce, albo, że czas biegnie szybciej, to jakby kumuluje się w organizmie. Pewnie przesadzam. Nie mam 70smile Ale nawet mój młodszy mąż siwieje ostatnio. Siwieje się, tak po całości włosów, jakby były poprzetykane srebrem, w podeszłym wieku, no nie ?
                        • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 15.09.20, 07:10
                          Siwieć można w wieku 35 lat smile
                          Tak tylko zapytałam, bo sama mam 50 lat. Czuję się ok, choć ostatnio niestety nasilają się różne choroby i mam coraz mniej sił. Pracuję w zasadzie całe życie, długo brałam dodatkowe zlecenia, teraz już nie, nie mam siły.
                    • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 20:51
                      igge napisał:

                      > Pracujęwink
                      > Bezpłatnie. Na rzecz rodziny. Cholerne świadczenie pielęgnacyjne miałam razem z
                      > zakazem pracy dodatkowej na legalu. Teraz to ok1800 zł, dla mnie subiektywnie
                      > sporo. Ale pandemia i tak wywróciła wszystko do góry nogami. Nie będę się rozpi
                      > sywać.
                      > Okazje do zarobkowej pracy trafiają się i bywa, że czuję się winna, że nie korz
                      > ystam. Trzeba wiedzieć czego się chce od życia i z jakimi konsekwencjami to się
                      > wiąże.
                      > Akurat u mnie wiek podeszływink, ale problemu ze stosunkowo niezłą i w miarę sat
                      > ysfakcjonującą pracą zawodową i teraz nie miałabym, tylko olałabym wysyłanie cv
                      > upierdliwe i przewidywane odmowy i zatrudniłabym się gdybym chciała na jednoos
                      > obowej dg, plus lub nieetycznie wykorzystałabym zjawisko nepotyzmu. Czyli praca
                      > po znajomościach i wtedy mogłabym duuuużo się nauczyć i zdobyć nowe sensowne k
                      > walifikacje plus pod ręką mieć dobre miejsce pracy.
                      > Niestety moje dzieci/ mąż odrzucają nepotyzm, są bardziej ode mnie etyczni.

                      Jeśli masz świadczenie pielęgnacyjne to znaczy że bardzo ciężko pracujesz opiekując się kimś, kto tego potrzebuje. Dużo siły Ci życzę 😘
    • mamtrzykotyidwa Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:38
      Jakie te mgr i podyplomówki?
      Chcesz w tych zawodach pracować, czy w czymś zupełnie nowym?
    • asiairma Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:40
      Chyba bez doświadczenia faktycznie bycie asystentka czy sekretarką wcale nie będzie łatwe. Jesteś zorganizowana? Empatyczna, ale wyznaczasz granice? Szybko łapiesz terminologię medyczną. Ostatnio widzę sporo ogłoszeń dla osób które telefonicznie rejestrują pacjentów ubezpieczonych prywatnie. A może jak lubisz starszych ludzi to pomyśl o opiece? Można prywatnie ale też są takie "punkty" gdzie zgłaszają się opiekunowie i potrzebujący opieki. Nie zawsze to ciężka praca, czasami regularny spacer, zakupy czy towarzyszenie. A Tobie chyba bardziej niż praca potrzebne jest poczucie bycia przydatnym ... i samodzielnym.
      • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:48
        Laska jest gospodynią domową, która od lat opiekuje się rodziną. Doprawdy, dodatkowy staruszek czy inny niepełnosprawny podopieczny potrzebny jej jak dziura w moście.
        • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:52
          Wolę myć toalety w markecie niż opiekować się seniorami lub osobami niepełnosprawnymi. Tego na pewno nie chcę robić. Na pewno. Na pewno nie chcę też zajmować się dziećmi małymi.
          • liliawodna222 Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:54
            nicnieumiem42 napisała:

            > Wolę myć toalety w markecie niż opiekować się seniorami lub osobami niepełnospr
            > awnymi. Tego na pewno nie chcę robić. Na pewno. Na pewno nie chcę też zajmować
            > się dziećmi małymi.

            Nie dziwię się. A cos małego własnego?
          • asiairma Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:57
            No to wiemy czego nie chcesz 🙂
        • asiairma Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:56
          Nie wiemy (jeszcze) jakie ma wykształcenie, ale po kilkunastu latach poza rynkiem pracy to już prawie bez znaczenia. A jeśli jest dobra organizatorką życia, to organizowanie go innym, za pieniądze, daje inne odczucia i satysfakcję niż dla domowników. Jeśli nie ma się doświadczenia lub hobby czy niezrealizowanych marzeń, to trzeba pomyśleć: "a co mi wychodzi". Sama sobie poleciałbym, idź na kursy, zostań florystyką, ale wiem że choć nigdy tak nie pracowałam, to mam do tego dryga.
          • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:16
            Zdolności plastycznych, muzycznych czy jako grafik albo chociaż makijażystka czy pani od paznokci - nie mam. Całkiem nieźle jeżdżę autem. Potrafię zorganizować jakieś tematy okolodomowe typu wyjazd wakacyjny czy rozpisać grafik dojazdów. Ogarniam sprawnie budżet domowy, jestem oszczędną osobą.
            • alicia033 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:09
              nicnieumiem42 napisała:

              > Całkiem nieźle jeżdżę autem.

              niezły trop, firmy kurierskie nieustająco poszukują pracowników, nie trzeba kat. D (choć ma to przełożenie na zarobki), B ogarnia samochody typu renault master czy fiat ducato.
              • bazia8 Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:16
                Kategoria D to autobusy, nie wciskaj kitu autorce.
            • mio-nuskropka Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:38
              nicnieumiem42 napisała:

              > Całkiem nieźle jeżdżę autem. Potrafię zorganizowa
              > ć jakieś tematy okolodomowe typu wyjazd

              Uber, rozwożenie zakupów online jeśli taka usługa jest w okolicy, albo, z wykorzystaniem tej księgowości i organizacji - wirtualna asystentka.
              • georgia.guidestones Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:28
                Nic nie napisala ze jest ksiegowa, nawet pakietu office twierdzi ze nie kuma. Dobre VA umieja jeszcze np w zwinne zarzadzanie projektami, itp. Jak ma fundusze to sie doedukuje.
        • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:40
          Racja.
        • nessy Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:30
          triss, młodsi też maja problem ze znalezieniem fajnej pracy...
          • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:14
            No pewnie. Mają jednak niektórzy młodzi mniejsze wymagania, są elastyczni bardziej, uczą się ( niektórzy) szybciej, akceptują czasem śmieszne stawki. Mają bardziej zasadniczo luksusową sytuację niż autorka. Choć ona przynajmniej nie musi wymagać jakiejś minimalnej podstawowej pensji, która wystarczy jej na opłacenie wszystkich niezbędnych rachunków i opłat stałych. Bo to mąż ogarnia w tej chwili.
            • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:27
              Ale rozumiesz, że istnieje coś takiego jak minimalna krajowa i pracodawca nie może jej zapłacić mniej?
              • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:35
                triss_merigold6 napisała:

                > Ale rozumiesz, że istnieje coś takiego jak minimalna krajowa i pracodawca nie m
                > oże jej zapłacić mniej?

                Można płacić mniej niż minimalna - na śmieciówkach. (Kwestie etyczne tutaj pomijam). Można też mniej niż minimalna na umowie o pracę - na umowie jest pół etatu z połową najniższego wynagrodzenia a faktycznie obowiązki wykonuje się w 3/4 etatu. (Podkreślam, że o etyce nie dyskutuję, o naginaniu prawa - też nie.)
                (No i bez umowy też można...)
                • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:41
                  Można, można.
                  I Ty chcesz, żeby Cię serio traktować jako kandydata na pracownika z wykształceniem akademickim? Z takim podejściem to faktycznie tylko ścierka i mop, bo nawet na produkcji pracownicy mają dla siebie trochę szacunku.
                  • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 18:22
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Można, można.
                    > I Ty chcesz, żeby Cię serio traktować jako kandydata na pracownika z wykształce
                    > niem akademickim? Z takim podejściem to faktycznie tylko ścierka i mop, bo nawe
                    > t na produkcji pracownicy mają dla siebie trochę szacunku.


                    Wiedza o praktykach rynkowych stosowanych przez niektórych pracodawców a szacunek do siebie to są sprawy nie łączące się, wg mnie oczywiście.
                    • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 20:01
                      Ostatnio nad morzem dzieciak, 17 letni sprzedawca w sieciówce ubraniowej, cropp chyba, mówił, że matka jego osobistej dziewczyny dwa razy nie wypłaciła mu należnej płacy za wakacyjną pracę. Pracodawca.
                      Synowi też jakaś kawiarnia nie dała ostatniej wypłaty jak odchodził. Szacunek szacunkiem a oszuści pracodawcy mają się dobrze. Nie każdemu chce się lecieć od razu do sądu pracy.
              • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 19:54
                Źle napisałam. Chodzi mi o minimalną w sensie tego co ona MUSI zarobić, żeby dom funkcjonował i rodzina. Weź mnie nie rozśmieszaj minimalną krajową ( której oczywiście, że nie wolno pracodawcy nie zapłacić). W życiu bywa dorosłym, że nie możesz sobie pozwolić na zarobki rzędu minimalnej ktajowej bo Twój czynsz, gaz i światło, ( i rata kredytu np) nie mówiąc o rehabilitacji dziecka wynosi kilka razy więcej MINIMALNIE od tej minimalnej krajowej. I musisz tę kasę mieć, zarobić, innej drogi nie ma i żadne fanaberyjne oczekiwania pracodawcy w kwestii wysokości Twojego wynagrodzenia nie mają racji bytu bo i tak niestety MUSISZ olać ciepłym strumieniem moczu nawet cudownego pracodawcę potencjalnego i na cito znaleźć pracodawcę, który zaproponuje godnewink dla Ciebie minimalne wynagrodzenie, pensję, stawkę.
                Toteż sytuacja autorki, która nie ma tego noża na gardle wydaje mi się luksusowa. Luksusowa pod tym względem jest także sytuacja wielu młodziaków, studentów, absolwentów. Niektórzy ciągną kasę od rodziców nadal i to fajnie, mają łatwiej. Pracodawca wtedy nie tylko musi dać sensownie zarobić ( albo wręcz to jest mało istotne) ale ( wtedy masz przestrzeń w sobie by o tym pomyśleć/ zamarzyć/ zrealizować) dać dobre warunki pracy i rozwoju, nauki, zdobywania doświadczenia, kwalifikacji, pracę zgodną z predyspozycjami i z zamiłowaniami.
                To miałam na myśli pisząc o minimalnej podstawowej pensji.
                Nie ważne ile zarabiasz ważne ile wydajesz.
                W dorosłym starszym życiu tych niezbędnych stałych opłat, na które trzeba zarobić jest więcej zdecydowanie.
    • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:45
      Z Twojego opisu wynika, że nie masz czasu na pracę.
      • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:49
        Realnie na ten moment mogłabym pracować między 9 a 14 (o ile bym miała pracę przy przedszkolu)
        • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:52
          Buhahahaha. Cóż, pozostaje Ci popytać sąsiadów, czy ktoś nie potrzebuje wyprowadzania psa, pomalowania płotu, obsługi kuchennej na weselu etc.
          • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:53
            Jako pomoc kuchenna bym nawet chciała pracować ale brak ofert w godzinach 9-14 wink
            • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:56
              Pomoc do sprzątania w przedszkolu?
              • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:06
                To było naprawdę super, w zeszłym roku rozmawiałam o czymś w tym stylu z dyrektor przedszkola (pani do podawania posiłków, sprzątnięcia stołówki, pomycia kuchni). To jest prywatna placówka i niestety, częste choroby najmłodszego mnie zdyskwalifikowaly. (Przyjęte w przedszkolu mają na tego typu stanowiska kobiety z odchowanymi dziećmi, takie 55+)
                • 3-mamuska Re: W czarnej d* 13.09.20, 04:36
                  nicnieumiem42 napisała:

                  > To było naprawdę super, w zeszłym roku rozmawiałam o czymś w tym stylu z dyrekt
                  > or przedszkola (pani do podawania posiłków, sprzątnięcia stołówki, pomycia kuch
                  > ni). To jest prywatna placówka i niestety, częste choroby najmłodszego mnie zd
                  > yskwalifikowaly. (Przyjęte w przedszkolu mają na tego typu stanowiska kobiety z
                  > odchowanymi dziećmi, takie 55+)



                  No tak to jest jak się rodzi najmłodsze po latach.
                  Zamiast odchować 2 i iść do pracy to się pakuje na nowo w pieluchy 🤷‍♀️
          • hexella Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:56
            Triss Twoja empatia z nałożonym na pysk kagańcem realizmu mnie fascynujesmile
            • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:14
              Ależ ja jestem empatyczna.
              Dwóm znajomym kobietom 40+, wyoutowanym z rynku pracy i samooceną na poziomie szamba po latach chwytania byle zleceń, załatwiłam sensowną, stabilną pracę biurową w nieobciachowym miejscu. Ale one chciały pracować, mogły przyjść z dnia na dzień, mogą mieć raz w miesiącu dyżur w weekend i nie pie...liły, że tylko w godzinach 9-14 mogą pracodawcę zaszczycić.
              • kropkacom Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:18
                Dokładnie. Dopóki możesz pracować tylko w takich godzinach oznacza, że własciwie nie możesz pracować. Może gdyby to nie była Polska, ale jest, prawda?
                • lauren6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:21
                  Jeszcze bym zrozumiała, że kobieta może pracować 9-14, bo w pozostałych godzinach opiekuje się np niepełnosprawnym dzieckiem. Ale ona szuka pracy na część etatu, żeby nastoletnie dziubdziusie nie musiały jeździć zbiorkomem, a ona wieczorem miała czas na oglądanie seriali.

                  Cała ta opiwieść brzmi jakby autorka miała alergię na pracę zawodową. Nie wygląda to dobrze w oczach potencjalnego pracodawcy.
                  • aguar Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:54
                    Co Wy chcecie od tych godzin? Ja cały czas pracuję mniej więcej w takich w dni robocze, czyli kiedy moje dziecko jest w szkole (oprócz tego jeszcze trochę godzin w weekendy i święta).
                    • georgia.guidestones Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:29
                      aguar napisała:

                      > Co Wy chcecie od tych godzin? Ja cały czas pracuję mniej więcej w takich w dni
                      > robocze, czyli kiedy moje dziecko jest w szkole (oprócz tego jeszcze trochę god
                      > zin w weekendy i święta).
                      Ale nie na umowe o prace. Pani watkodajka to sobie moze byc freelancerką, tylko w brsnzy typu robienie ludziom drobnych zakupow z dowozem.
                  • anku1982 Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:31
                    To są normalne godziny pracy na cześć etatu. Obecnie pracuje tak miedzy 9-15, ale u mnie sporo obowiązków domowych i transport rano i odbiór dziecka młodszego z przedszkola załatwia mąż.
                    • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 14:55
                      Znajomej dziecko student ( wydział ekonomia) pracuje tak w biurze. Nie jest żadnym przynieś, podaj czy sprzątaj. Ma część etatu. Zmienia co jakiś czas jaka ta część etatu jest w zależności od tego ile czasu na studiach potrzebuje.
                      Potem kiedyś na całym etacie prawdopodobnie zostanie.
                      Raz musieli z innymi pracownikami na kilka dni wyjechać do innego miasta robić jakieś badania/ sondaże. Weekendy raczej wolne.
              • hexella Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:28
                Dlatego w tej konkretnej sytuacji przyszło mi do głowy, że nie można autorce zaproponować w zasadzie nic więcej poza wizytą w punkcie totolotka. Nie wpadłam na to, że można jeszcze malować płoty.
                • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:31
                  Tomek Sawyer.
                  Z amerykańskich seriali dla młodzieży jest jeszcze: koszenie trawników, rozwożenie gazet, czyszczenie basenu, popołudnie w lokalnej kafejce i babysitting.
                  • hexella Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:44
                    Właśnie ponoszę konsekwencje czytania w młodości Chmielewskiej, a nie Twaina ale kto mógłby przypuszczać, że survivalowe rozwiązania wciąż będą tak aktualne w XXI wieku. Nadrobię.
                  • alicia033 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:56
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Tomek Sawyer.
                    > Z amerykańskich seriali dla młodzieży jest jeszcze: koszenie trawników,

                    dla nastolatków jako kieszonkow ok., ale choćby zusu z tego nie opłaci

                    > rozwożenie gazet,

                    w Polsce to nigdy się nie przyjęło

                    >czyszczenie basenu,

                    sorry, nie ten klimat

                    > popołudnie w lokalnej kafejce

                    there is no sutch places

                    > i babysitting.

                    o ile nie chodzi o własną matkę, która dzięki temu może zyskać prawo do minimalnej emerytury, to nikt nie chce się w to bawić.
                    • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:01
                      To był żart...
                      • alicia033 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:06
                        triss_merigold6 napisała:

                        > To był żart...


                        następnym razem w takim przypadku wstaw stosowną emotkę.
                • tapatik Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:28
                  A co da wizyta w totku?
              • sundace46 Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:23
                triss_merigold6 napisała:

                > Ależ ja jestem empatyczna.


                Taaa, jak kij w dupie.
            • lauren6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:15
              No ale takie są fakty. O te wszystkie niskopłatne stanowiska będzie rywalizowała z dyspozycyjnymi Ukrainkami i Polkami z odchowanymi dziećmi.
            • anika772 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:57
              hexella napisała:

              > Triss Twoja empatia z nałożonym na pysk kagańcem realizmu mnie fascynujesmile
              >

              big_grin
        • liliawodna222 Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:58
          nicnieumiem42 napisała:

          > Realnie na ten moment mogłabym pracować między 9 a 14 (o ile bym miała pracę p
          > rzy przedszkolu)


          Marne szanse, niestety...
        • sol_13 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:02
          nicnieumiem42 napisała:

          > Realnie na ten moment mogłabym pracować między 9 a 14 (o ile bym miała pracę p
          > rzy przedszkolu)

          A dlaczego najmlodsze nie może byc dłużej w przedszkolu niz 9-14? W takich godzinach nie znajdziesz pracy
          • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:36
            Może być dłużej najmłodszy, około 14:30 muszę odebrać starsze żeby zawieźć na dodatkowe zajęcia. Komunikacją publiczną nie mają szans dojechać na czas po lekcjach. Po odwiezieniu starszych odbieram najmłodszego.
            • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:37
              Przestajesz wozić na dodatkowe zajęcia, proste.
              Organizujecie dzieciom dodatkowe zajęcia w pobliżu.
              • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:15
                Triss Ty mieszkasz w Warszawie albo w jakimś innym dużym mieście? U nas, W pobliżu, nic nie ma, nic. To typowa podmiejska wiocha, sypialnia dla GOPu. Bez domów kultury, bez basenu, bez siłowni. Jest orlik na którym nie ma zajęć. Kościół jest, filialny. Z zajęć dodatkowych można chodzić na mszę świętą dwa razy w tygodniu i raz w roku jest festyn dożynkowy. Nawet najblizsza szkoła podstawowa jest w drugiej wsi, nic tam nie oferują z dodatkowych zajęć. Starsze dzieci wożę do innej szkoły, poza "rejonem".
                • lauren6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:23
                  To szukaj pracy dalej.
                • mae224 Re: W czarnej d* 13.09.20, 08:56
                  Jakby Ci to powiedzieć, GOP to nie Bieszczady i przestrzenie, o których piszesz to nie przedzieranie się przez pola, lasy i góry. 🤣Wygodna jesteś. I wykorzystywana.
            • forumologin Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:50
              kobieto, w Twojej obecnej sytuacji priorytetem jest Twoja praca a nie zajecia dodatkowe dziecka! albo znajdz mu cos blizej szkoly albo zrezygnuj. Jak mnie wqrwia oczekiwanie ze matka poswieci cale zycie, czas i ambicje by babelek nanzajecia dodatkowe pojechal.
              • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:52
                To oczekiwanie jest tylko w jej głowie (lub głowie męża).
            • panterarei Re: W czarnej d* 13.09.20, 06:32
              Jaja sobie robisz
            • tapatik Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:33
              nicnieumiem42 napisała:

              > Może być dłużej najmłodszy, około 14:30 muszę odebrać starsze żeby zawieźć
              > na dodatkowe zajęcia. Komunikacją publiczną nie mają szans dojechać na czas
              > po lekcjach. Po odwiezieniu starszych odbieram najmłodszego.

              Masz do wyboru - albo twoja praca albo zajęcia dodatkowe dla dzieci.
              • mia_mia Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:47
                To akurat brzmi dla mnie absurdalne, czy w całym mieście dzieci mają szoferów czy nie chodzą na zajęcia dodatkowe czy te dodatkowe są tak niszowe, że tylko na drugim końcu miasta?
        • ggrruu Re: W czarnej d* 12.09.20, 22:27
          A może sprzątanie? Serio. Co z tego, że mało ambitne. Jak sprzątasz swój dom to pewnie umiesz to robić dobrze. Bardzo brakuje solidnych sprzątaczek, a pieniądze nie są złe - warszawskie stawki to jest 30-35 zł za godzinę. Możesz sprzątać, prasować, na pewno znajdziesz chętnych.
          • sol_13 Re: W czarnej d* 13.09.20, 05:43
            Ale ona nie jest z Warszawy to raz, dwa że bez przesady raczej 25zl/h, trzy nikt jej do sprzątania nie zarejestruje a fajnie jakby jednak zaczęła w końcu placic sobie skladki emerytalne. Chociaz w sumie po tylu latach bez pracy to nie wiem czy to ma znaczenie.
          • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 08:02
            Może to cena na Kabatach albo sprzątania na budowie, bo normalna stawka Ukrainek to 25 zł za godzinę sprzątania mieszkania/domu. Sorry, za taką pracę nikt randomowej pani na Wygwizdowie poza aglomeracją nie da więcej jak 15-20 zł za godzinę.
            • ggrruu Re: W czarnej d* 13.09.20, 08:45
              No jak 20 zł mało to lepiej pierdziec dalej w kanapę przy serialach
              • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 08:49
                Lepiej nie opowiadać bezrobotnej kocopałow.

                Pani potrzebuje pracy: stabilnej, oskładkowanej, pod kierunkiem i takiej, w której ją przyuczą do wykonywania czynności X na stanowisku Y. Nic samodzielnego, biorąc pod uwagę, że przez prawie 20 lat nie zdążyła samodzielnie wykazać inicjatywy.
                • ggrruu Re: W czarnej d* 13.09.20, 15:12
                  A ja potrzebuje domu z ogrodem... Jak się nie ma nic to się nie wybrzydza
                  • pani_tau Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:40
                    ggrruu napisała:

                    > A ja potrzebuje domu z ogrodem...

                    Ostrożnie z takimi życzeniami. Ja mam - krzyż i męka.
                    • ggrruu Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:48
                      Spoko, mogę pocierpieć
          • georgia.guidestones Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:31
            ggrruu napisała:

            > A może sprzątanie? Serio. Co z tego, że mało ambitne. Jak sprzątasz swój dom to
            > pewnie umiesz to robić dobrze. Bardzo brakuje solidnych sprzątaczek, a pieniąd
            > ze nie są złe - warszawskie stawki to jest 30-35 zł za godzinę. Możesz sprzątać
            > , prasować, na pewno znajdziesz chętnych.
            Z GOP do Wawy ma troche za daleko, tam stawki pewnie max 25 jak nie mniej.
    • trampki-w-kwiatki Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:47
      Praca jest ci potrzebna na cito. I to nie jakaś wymarzona, ale serio jakakolwiek. Bylebyś wyszła z domu, miała zajęcie, była potrzebna. Rozejrzyj się po urzędach pracy ze swojej okolicy. Sprawdź jakie mają programy dla bezrobotnych, swego czasu up organizowały fajne kursy dla osób wracających na rynek pracy. Często elementem takiego kursu był staż. Zorientuj się czy nie mają ofert staży, od czegoś musisz zacząć, mieć jakiś wpis do CV.
      I nie stawiaj sobie teraz zbyt wysokich wymagań, nie wiń się, stało się. A takim mówieniem o sobie w samych negatywach to szybko się zniechęcisz...
      • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 15:06
        Mnie fascynuje czemu, na Zeusa, autorka ma niskie poczucie wartości. Bo to, że dusi się w domu to jeszcze potrafię zrozumieć.
        Triss znowu o kogoś poczuciu wartości wysokości szamba mówiła, też zagadka czemu ludzie sami sobie taką krzywdę robią.
        • trampki-w-kwiatki Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:59
          Ja bez pracy też czułam się gorzej niż zero. Zapewne dlatego, że nie miałam własnych pieniędzy.
          • nessy Re: W czarnej d* 14.09.20, 16:56
            Czyja to wina, że się tak czułaś? Rodziny i otoczenia, dla których nie byłaś nic warta, bo nie przynosiłaś kasy w zębach do domu.
    • kropkacom Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:49
      Po prostu idź do pracy. Tak, to nie będzie praca marzeń. Nawet ludzi bez dziur w cv na taką nie stać.
    • mia_mia Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:51
      Może zacznij od wolontariatu. A jakie masz wykształcenie, tzn kierunek.
      • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:54
        Proponowanie bezrobotnemu wolontariatu jest bez sensu, pani potrzebuje pracy, a nie kolejnej bezproduktywnej zabawy.
        • doubledoublejoyandtrouble Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:45
          triss_merigold6 napisała:

          > Proponowanie bezrobotnemu wolontariatu jest bez sensu, pani potrzebuje pracy, a
          > nie kolejnej bezproduktywnej zabawy.

          Ależ Ty jesteś podła. Oraz - co było bezproduktywną zabawą? Zajmowanie się dziećmi?
          • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 15:25
            Oczywista oczywistość, że autorki praca w domu na rzecz swojej rodziny też nie była żadną bezproduktywną zabawą. Autorko, szanuj się dziewczyno. Nie trzeba zewnętrznych źródeł podnoszenia swojego poczucia wartości.
            • doubledoublejoyandtrouble Re: W czarnej d* 13.09.20, 16:22
              igge napisał:

              > Oczywista oczywistość, że autorki praca w domu na rzecz swojej rodziny też nie
              > była żadną bezproduktywną zabawą. Autorko, szanuj się dziewczyno. Nie trzeba ze
              > wnętrznych źródeł podnoszenia swojego poczucia wartości.

              Ale autorka postu ewidentnie jest w dole i nie widzę sensu, zeby jej dokopywaćmi nabijać się z niej. Choć owszem, wolontariat to może nie być najlepsze rozwiązanie. Natomiast dziewczyny tu doradzają bardzo wyważone i rozsądne kroki, bez jechania po autorce, która ewidentnie już łopaty nie potrzebuje, bo sama się dobija.
        • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 15:19
          Wolontariat nie jest bezproduktywną zabawą. I tak, jest pracą, równie wartościową i ciężką jak płatna praca. Przynosi szereg korzyści obu stronom, część ktoś już zaczął wymieniać wyżej.
          Mimo tego co właśnie napisałam, całkowicie się zgadzam tu z triss, że proponowanie autorce wolontariatu jest raczej bez sensu ( choć zarobk ewentualne autorki, kasa, w jej sytuacji może wydają się nie najważniejszą motywacją do znalezienia płatnej roboty). Autorka potrzebuje stabilnej satysfakcjonującej pracy zarobkowej i chce ją podjąć, nie wyklucza prac pt sprzątanie nawet. Nie myśli chyba o pracy na swoim, dg, musi przekonać pracodawcę do siebie. Czy, sorry, nie dałoby się rozejrzeć za pracą korzystając ze swojej sieci społecznej, przyjaciele, znajomi, rodzina może wiedzą o jakimś job opening?
          Rozumiem, że załatwianie pracy po znajomości to obciach ale skoro jest trudno inaczej, autorka próbowała...
          Znajomi nie namawiają do pójścia tu czy tam? Ich pracodawca nie szuka kogoś z Twoim wykształceniem, nawet bez wielkiego udokumentowanego doświadczenia?
          • mika_p Re: W czarnej d* 13.09.20, 15:57
            > Rozumiem, że załatwianie pracy po znajomości to obciach ale skoro jest trudno inaczej, autorka próbowała...

            Nie wiemy za dużo, poza tym, że odmówiono jej w fastfoodach. Wątpię, czy jakakolwiek firma (poza jakimś januszexem z szefem-bucem) mówi kandydatowi wprost, że jest za stary na asystenta, referenta czy coś w ten deseń.

            Poza tym, trzeba by się też wyzwolić z myślenia o przymusie bycia szoferem. Są taksówki, mozliwe, że stałe zlecenie nie wyjdzie aż tak drogo, żeby się nie opłaciło iść do pracy na pełny etat.

            Poza tym, nie trzeba celować w minimalną pensję. W tym ogłoszeniu, które gdzieś tam linkowałam (służba cywilna) sama podstawa jest zachęcająca, a że to urząd, to trzeba też liczyć się z premiami, ZFŚS i innymi dodatkami.
            A zanim do tego dojdzie, urząd ma obowiązek zaprosić kandydata do dalszych etapów rekrutacji, jeśli spełnia wymogi formalne. Testy są do zdania, wystarczy się przyłożyć do nauki. A potem ejst rozmowa. Nawet jak nic z tego nie wyjdzie (i z takim nastawieniem trzeba iść), to sobie człowiek potrenuje tę rozmowę. Trening czyni mistrza.
            • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 16:16
              No więc trzeba zastanowić się co jest, a co jednak nie jest możliwe i nie ma co kopać się z koniem, szkoda czasu, energii.
              Kolejne odmowy, brak zaproszenia na rozmowę, dziesiątki cv - są deprymujące i zniechęcające i podkopujące wiarę w siebie niestety. W twarz może różnych rzeczy się nie słyszy np że wiek nie taki.
              Są przypadki beznadziejne możliwe, ale w końcu albo coś zaklika albo jakiś pomysł autorce zaświta i się np przebranżowi.
              Jakąś okazję zauważy i wykorzysta, spróbuje przynajmniej.
      • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:00
        Aż wstyd mi pisać. Mgr psychologii. Mgr ekonomii. Podyplomowka z rachunkowości. Podyplomowka coaching.
        Z rachunkowości kompletnie nic nie pamiętam, przepisy zmieniły się pięć razy od kiedy skończyłam pracę jako księgowa (w2007 ostatnio coś księgowa łam...)
        Psychologię zrobiłam ale nie przepracowałam nawet jednego dnia w zawodzie (studiowałam mając już dzieci, czasu mi nie starczało na dodatkowe angażowanie się w wolontariaty; ofert dla psychologów jest mało i wszędzie chcą osoby z doświadczeniem - ja go nie mam)
        • asiairma Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:09
          Podyplomowka coaching ... Po co Ci to było? Wkręcasz nas? Jeśli nie wkręcasz, to z głębi serca życzę ci, abyś znalazła jakąś satysfakcjonującą (w miarę) pracę bo leniwa to nie jesteś 🙂
        • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:16
          Podyplomowka coaching.

          powiedz, że sama sobie opłacałaś ten szajs
          • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:17
            Nie. Podyplomowki obie zrobiłam z funduszy unijnych.
        • alicia033 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:16
          nicnieumiem42 napisała:

          > Aż wstyd mi pisać. Mgr psychologii. Mgr ekonomii. Podyplomowka z rachunkowości. Podyplomowka coaching.
          > Z rachunkowości kompletnie nic nie pamiętam, przepisy zmieniły się pięć razy od kiedy skończyłam pracę jako księgowa (w2007 ostatnio coś księgowa łam...)

          nieistotne, wzorcowy plan kont nie zmienił się od 100 latwink, na 0 dalej księgujemy aktywa trwałe, na 1 środki pieniężne i tak dalej ale na pomoc w księgowości nikt bez znajomości Cię nie weźmie.
          Realnie, na Twoim miejscu, rozglądałabym się, niestety (bo pieniądze O.K. ale praca wyjazdowa), za kursami opiekunów/pielęgniarskimi i pracą w Skandynawii/Niemczech/Szwajcarii.
          Ojciec dzieci albo ktoś wynajęty będzie musiał ogarnąć dowożenie i opiekę nad dziećmi do/z placówek przedszkolnych/szkolnych.
          • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 15:50
            Ale ona nie chce nikim się zawodowo opiekować, pisała.
        • hexella Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:17
          Jeśli masz ogarniętą rachunkowość (musisz zaktualizować wiedzę, ale to jest do zrobienia) możesz rozliczać firmy prowadząc własny biznes, co przy Twoich ograniczeniach dałoby ci pewną swobodę czasowo-lokalową.
          • alicia033 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:12
            hexella napisała:

            > Jeśli masz ogarniętą rachunkowość (musisz zaktualizować wiedzę, ale to jest do zrobienia) możesz rozliczać firmy prowadząc własny biznes,

            firmy prowadzące własny biznes w jej okolicy są już od początku księgowo ogarnięte a ona nie ma żadnego atutu, które akurat do niej mógłby je przyciągnąć.
            • hexella Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:20
              niech skusi ceną, na początek.
            • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 15:56
              Musiałaby być to praca po znajomościach.
              Małe biura rachunkowe ( i większe ale wtedy doświadczenie konieczne) szukają czasem pracownika, którego chętne są przyuczyć. Pensja wtedy nie jest specjalna, za to atmosfera dobrawink i korzyści ze zdobywanego doświadczenia.
              Szkolić się nonstop trzeba. Szkolenia nie są tanie. Takie małe biuro rachunkowe niekoniecznie będzie szukać tylko młodego pracownika.
              Po jakimś dśuższym czasie zostawiasz małą firemkę i angażujesz się, już z doświadczeniem, do lepiej płacącej dużej firmy w księgowości. Ale predyspozycje trzeba mieć, nie tylko chęci.
              • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 15:57
                Opcja na swoim w księgowości też jakoś tam w perspektywie może zaistnieć.
          • conena Re: W czarnej d* 13.09.20, 08:01
            hexella napisała:

            > Jeśli masz ogarniętą rachunkowość (musisz zaktualizować wiedzę, ale to jest do
            > zrobienia) możesz rozliczać firmy prowadząc własny biznes, co przy Twoich ogran
            > iczeniach dałoby ci pewną swobodę czasowo-lokalową.
            >

            Niebezpieczna i najgłupsza rada w całym wątku.
            Ciekawa jestem czy ty powierzyłbyś swoje podatki i księgi zupełnie zielonej, nieprzygotowanej, nie posiadającej żadnego systemu osobie. To nie lata dziewięćdziesiąte, kiedy nożna było prowadzić chałupniczo pkpiry. To, że cały czas pilotuje przekonanie, ze ot tak można sobie rozliczać księgi to największe przekleństwo pięknego zawodu księgowej.

            Nie idź tą drogą! Już lepiej zgłoś się do MPK, przyucza cię na motorniczą za darmo, a szukają ludzi non-stop.
            • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 08:13
              Lepiej bym tego nie ujęła.

              Pomysł z MPK się trzyma kupy i Poczta.

              Cała reszta koncepcji wymagających inwestycji, czasu, kolejnych kursów na koszt męża czy dojeżdżania do "wolontariatow", to marnowanie energii, której pani nie ma w nadmiarze.
              Koncept z kołczingiem czy pracą jako psycholog jest idiotyczny, pani nie tylko ma zerowe doświadczenie, ale jest przykładem jak NIE układać sobie życia, charyzmą też nie grzeszy, skoro nie przyjęli jej nawet do KFC.
            • jolie Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:15
              Nie, na pewno nie powierzyłabym rachunkowości swojej firmy takiej osobie. To jakiś żart, a skutki mogłyby być dla mnie opłakane (bez urazy autorko wątku).
              • morekac Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:16
                Już lepiej szukać roboty w biurze rachunkowym na najniższym dostępnym stanowisku.
            • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 16:06
              Znam osoby zajmujące się podatkami.
              Nie znam firmy, ( nawet osób pojedynczych na dg) która powierzyłaby swoją księgowość osobie z ulicy, nie z polecenia, bez doświadczenia i kierując się tylko niską ceną usług ( która to cena konkurencyjna jest atutem, ale bez przesady, kwalifikacje najpierw).
              Księgowa to zawód obarczony konkretną odpowiedzialnościąwink
              Znam starsze, bez wyższego wykształcenia nawet i dają radę ale z latami doświadczenia mozolnego i licznych szkoleń. Tę samą pracę obok nich wykonuje młodsze pokolenie ale już z dyplomem z finansów. Uprawnieniami głównej księgowej etc.
        • mia_mia Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:26
          Wcale nie jest najgorzej. Psychologia to studia, które dają papier, na który inni muszą pracować 5 lat. Może poświęć rok na przygotowanie się do pracy i zacznij działać, nie różnisz się wiele od świeżej absolwentki takich studiów.
          • hexella Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:48
            Mia, ale skończenie psychologii jeszcze niewiele daje. Żeby móc pracować np. jako terapeuta trzeba jeszcze zrobić dodatkowe 2 letnie przygotowanie terapeutyczne. I też tak z marszu nikt Cię nie zatrudni. Psychologów jak pedagogów jest raczej nadmiar.
            • lauren6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:26
              Jako psycholog (z jakąś podyplomówką z pedagogiki?) mogłaby chyba pracować jako nauczyciel wspomagający. Godziny pracy miałaby takie jakie chce.
              • hexella Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:32
                z tym pedagogiem to ja tylko dla przykładu. Autorka ma fakultet z rachunkowości i jakiś coaching. Do szkoły jej nie przyjmą w ramach pracy z dziećmi. Ta rachunkowość to jest konkret, chyba w tę stronę bym szła.
                • alicia033 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:49
                  hexella napisała:

                  po tylu latach braku kontaku z tematem ta rachunkowość to już niestety żaden konkret, mimo że główne zasady się nie zmieniły. To (nie)stety jest wiedza, którą byle licealista jest w stanie opanować praktycznie w ciągu miesiąca, a bardziej na wiedzę oporny - w trzy miesiące.
              • jolie Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:49
                Napisała, że nie ma uprawnień pedagogicznych. Nie może być wspomagającym.
                • lauren6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:11
                  Uprawnienia można zrobić. O ile w ogóle chce się rozwijać w tym kierunku.
                  • muireade Re: W czarnej d* 22.08.21, 18:11
                    Najpierw lokalne kuratorium by musiało wyrazić zgodę na pracę.
        • umi Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:55
          Moim zdaniem masz dobre papiery i to do siebie pasuje. Nie mozesz wybrac czegos z tego, co juz masz? Dac sobie chwile czasu na zorientowanie sie w lokalnych mozliowsciach, nadrobic co sie da (moze z pomoca jakichs ofert urzedu pracy) i dzialac? Psycholog laczy sie z coachingiem, a ekonomia z ksiegowoscia. Masz dwa zawody, nie da sie zadnego z tego wybrac?
        • anika772 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:59
          No to załóż DG, ogłoś się, i klienci przyjdą na ten coaching. Skoro do wróżek chodzą...
          Godziny pracy elastyczne, sama decydujesz kiedy i ile.
          • asiairma Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:05
            Mocne.
            • anika772 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:12
              Albo księgowość, autorko. Znam panią, która 15 lat wychowywała dzieci i prowadziła dom (przed dziećmi pracowała jako księgowa). Po tych 15 latach dokształciła się, znalazła pracę w swoim zawodzie, jest zadowolona.
              Masz wykształcenie ekonomiczne, możesz zacząć jako asystentka księgowej, a z czasem uzupełnisz kwalifikacje.
              Problem jednak w tym, że nie wierzysz że to się uda, bo cały czas masz zakodowane, że tylko Ty jesteś odpowiedzialna za dzieci i logistykę domową; oraz brak Ci wiary w siebie.
              Masz dopiero 42 lata, i nie trać teraz energii i czasu na rozpamiętywanie złych decyzji. Zawalcz o siebie.
              • mizantropka Re: W czarnej d* 13.09.20, 08:15
                Czy naprawdę zdajesz sobie sprawę jaką wiedzę, doświadczenie i umiejętności musi posiadać dzisiaj księgowa????? Piszę oczywiście o samodzielnej, nie o p. Krysi z budżetówki
                • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 08:19
                  Krysia z budżetówki musi znać pzp i inne przepisy + cały czas pamiętać, że ma na karku audyt, NIK, prokuratora i CBA w razie wątpliwości przy kontroli.
                  • mizantropka Re: W czarnej d* 13.09.20, 08:23
                    Doprawdy? Przykład poproszę
                • anika772 Re: W czarnej d* 13.09.20, 08:55
                  Pomoc, asystentka.
                  No przecież nie samodzielna od razu.
                • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:41
                  mizantropka napisał(a):

                  > Czy naprawdę zdajesz sobie sprawę jaką wiedzę, doświadczenie i umiejętności mus
                  > i posiadać dzisiaj księgowa????? Piszę oczywiście o samodzielnej, nie o p. Kry
                  > si z budżetówki
                  >
                  >
                  Nie mogę czytać tych bzdur i muszę się wtrącić. Mój mąż współpracuje z księgowymi ponad dwadzieścia lat. Na 100 pań z 10 jest ogarniętych. Reszta ma problemy z fakturowaniem, nie mówiąc o poważniejszych sprawach i jakoś pracują.
                  Autorka ma bardzo dobre wykształcenie. Zarówno psychologia (i coaching), jak i ekonomia (i rachunkowość) to podstawy do założenia własnego biznesu. Ematki chyba za mocno siedzą w realu i nie wiedzą, że mnóstwo kobiet rozwija działalność w necie i zarabia (również na tym wyśmiewanym coachingu) całkiem dobre pieniądze.
                  Warto w siebie w końcu uwierzyć i zacząć od maleńkich kroków. Np. rozliczać pity, potem jedną firmę, potem kolejną. To, że jest dużo biur rachunkowych o niczym nie świadczy. Ludzie, wbrew pozorom nie wybierają wyłącznie największych biur i najbardziej doświadczonych księgowych. Liczy się jeszcze tzw. chemia.
                  • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:56
                    A ten biznes to w zakresie picia magicznej kawy na własnym tarasie, czy tak po prostu od chwili zarejestrowania DG kasa jej zacznie wpływać na konto?
                    Żeby rozliczać PiT-y musiałaby się ruszyć, poszukać tych chętnych do rozliczania.
                    • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:44
                      triss_merigold6 napisała:

                      > A ten biznes to w zakresie picia magicznej kawy na własnym tarasie, czy tak po
                      > prostu od chwili zarejestrowania DG kasa jej zacznie wpływać na konto?
                      > Żeby rozliczać PiT-y musiałaby się ruszyć, poszukać tych chętnych do rozliczan
                      > ia.

                      Wyjdź w końcu ze swojego grajdołka to może zobaczysz, że są jeszcze inne możliwości zarabiania pieniędzy, poza pracą biurwy na etacie.
                      • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:23
                        Przecież te inne możliwości były tu podawane: poczta, MPK, infolinie, 1/2 etatu w małym sklepie, lidle/biedronki, pomoc w biurze rachunkowym, wklepywanie danych etc.
                        Pani nie znajdzie pracy w administracji, bo nic nie umie, więc tej ścieżki nie doradzam.
                        • mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:33
                          Ale to już położenie się do zawodowej trumny. Dla niej jeszcze jest nadzieja, w rok czy dwa może przygotować się do pracy, zdobyć pierwsze doświadczenie, tylko musi zacząć działać, a na to się nie zanosi.
                          Mając 65 lat może pracować w księgowości, edukacji, jako psycholog, z pracą fizyczną gorzej.
                      • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:20
                        smile
                        To Triss chyba niedawno chwaliła, że ekonomia to nie jest zły kierunek studiów. Chyba, że mylę nick.
                        • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:27
                          W połączeniu z prawe, finansami, bankowością etc. to znakomity kierunek. Pod warunkiem, że absolwent podejmie pracę i zdobędzie jakieś doświadczenie zawodowe. Autorka tego akurat warunku nie spełnia, więc w jej wypadku typ skończonych studiów jest bez znaczenia.
                          • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:38
                            Znajomi po ekonomi fakt dają radę. Absolwentka tegoroczna sąsiadka na razie ma stypendium naukowe i pracę też i to długo już. Różne części etatu, bardzo elastycznie pracodawca podchodzi. Pewnie zostanie tam. Studiuje tylko jeden kierunek. Ale pracowita i skrupulatna i nie jest obciążona rodziną jeszcze.
                  • morekac Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:25
                    Chemia to się kończy jak się US do czegoś przyczepi.
                    • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:41
                      Złoży czynny żal, złoży korektę i będzie po sprawiesmile Trochę żartuję, a trochę nie. Różne rzeczy już widziałam.
                      • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:24
                        Zawsze kiedyś US wezwie na kontrolę, każe donieść dokumenty. Najlepsza księgowa tego nie uniknie.
                        Po to się właśnie ma księgową, żeby ten US za Ciebie ogarniała.
                  • conena Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:46
                    pade napisała:

                    > mizantropka napisał(a):
                    >
                    > > Czy naprawdę zdajesz sobie sprawę jaką wiedzę, doświadczenie i umiejętnoś
                    > ci mus
                    > > i posiadać dzisiaj księgowa????? Piszę oczywiście o samodzielnej, nie o
                    > p. Kry
                    > > si z budżetówki
                    > >
                    > >
                    >
                    > m nie świadczy. Ludzie, wbrew pozorom nie wybierają wyłącznie największych biur
                    > i najbardziej doświadczonych księgowych. Liczy się jeszcze tzw. chemia.

                    Uuuu, widzę, że dzisiaj idziemy na rekord.
                    Powiedz mi, czy zapłacisz w imieniu autorki wątku odszkodowanie, którego domagać się będzie od niej klient, któremu nieprawidłowo rozliczy podatki? Są to kwoty zaczynające się od czterech zer u mnie na prowincji, w Kato to będą wyższe kwoty.


                    Opinie twojego męża na temat pracy pań w księgach litościwie pomijam milczeniem, znam takich mądrali i wiem ile warte są ich opinie.
                    • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:40
                      Litościwie pominę co sądzę o twojej opinii na temat mojego męża.
                      Taka mądra a nie wie, że biura rachunkowe mają OC?big_grin
                      • morekac Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:49
                        Mają. Tylko że ubezpieczyciel zrobi wszystko, by tego nie zapłacić. A wina niewprawionej w księgowaniu wątkodajki może być ewidentna. Sama zresztą może niechcący wpakować się w czarną d...pę - wskutek nieznajomości przepisów.
                        • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 19:55
                          morekac napisała:

                          > Mają. Tylko że ubezpieczyciel zrobi wszystko, by tego nie zapłacić. A wina niew
                          > prawionej w księgowaniu wątkodajki może być ewidentna. Sama zresztą może niec
                          > hcący wpakować się w czarną d...pę - wskutek nieznajomości przepisów.
                          >

                          Rany boskie, autorka ma studia z ekonomii i podyplomówkę z rachunkowości. Bez problemu apdejtuje sobie wiedzę.
                          Ważniejsze jest to, czy ona faktycznie chce w tym zawodzie pracować.
                          Dla mnie jest niemiłosiernie nudny, wolę psychologięsmile
                          • morekac Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:02
                            Po 15 latach to jej ta wiedza wyparowała, zwłaszcza że nigdy nie używana. A w księgowości sporo się zmieniło przez 15 lat. Również w zakresie odpowiedzialności księgowych.
                            • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:27
                              morekac napisała:

                              > Po 15 latach to jej ta wiedza wyparowała, zwłaszcza że nigdy nie używana. A w k
                              > sięgowości sporo się zmieniło przez 15 lat. Również w zakresie odpowiedzialnośc
                              > i księgowych.
                              >

                              Przepisy non stop się zmieniają, nic nowego. Pracując w księgowości też trzeba się stale dokształcać, a nie bazować wyłącznie na doświadczeniu.
                              Ktoś, kto zna język rachunkowości i rozumie ustawy podatkowe, dużo szybciej się poduczy niż całkowity laik.
                              • morekac Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:33
                                Nie wiem, czy rozumie. Zdaje się, że praktyki specjalnie nie miała.
                                • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:41
                                  morekac napisała:

                                  > Nie wiem, czy rozumie. Zdaje się, że praktyki specjalnie nie miała.
                                  >
                                  >

                                  A ja nie rozumiem dlaczego robicie z tego jakąś wiedzę tajemną. Ja się podstaw księgowości i rachunkowości nauczyłam sama, nie wspominając o kadrach i płacach. Nauka obsługi programu zajęła mi jakiś tydzień. (Miałam kontrole z US, ZUS i tylko raz trafił mi się błąd - nie mój, programubig_grin).
                                  Potem tylko uzupełnianie wiedzy na bieżąco plus wykupiony pakiet np. w inforze, gdzie można zadzwonić i otrzymać poradę specjalisty, w razie trudnego przypadku (interpretacje).
                                  • nenia1 Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:55
                                    pade napisała:

                                    >
                                    > A ja nie rozumiem dlaczego robicie z tego jakąś wiedzę tajemną. Ja się podstaw
                                    > księgowości i rachunkowości nauczyłam sama, nie wspominając o kadrach i płacach
                                    > . Nauka obsługi programu zajęła mi jakiś tydzień. (Miałam kontrole z US, ZUS i
                                    > tylko raz trafił mi się błąd - nie mój, programubig_grin).

                                    To nie jest wiedza tajemna, ale zawodowe prowadzenie obsługi księgowej i kadrowo-płacowej firm
                                    to nie jest też takie hop-siup, jak to przedstawiasz.
                                    Jak się chce sensownie zarabiać i doradzać podatkowo to trzeba mieć wiedzę z wielu obszarów,
                                    bo nie dzieje się tak, że pojawiają się tylko firmy o określonym tym samym profilu z dwoma pracownikami ze stałym wynagrodzeniem w wysokości minimalnej. Dość niebezpieczne podejście do sprawy, zjawiają się u mnie osoby z takich "biur" i włos jeży się na głowie co potrafią zrobić panie "sama się nauczyłam i jestem tania".
                                    Bądźmy poważni...
                                    • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 21:16
                                      nenia1 napisała:


                                      >
                                      > To nie jest wiedza tajemna, ale zawodowe prowadzenie obsługi księgowej i kadrow
                                      > o-płacowej firm
                                      > to nie jest też takie hop-siup, jak to przedstawiasz.

                                      Oczywiście, że nie jest hop siup, ale też nie jest to wiedza wyłącznie dla noblistów, bądźmy poważni.

                                      > Jak się chce sensownie zarabiać i doradzać podatkowo to trzeba mieć wiedzę z wi
                                      > elu obszarów,

                                      Którą się nabywa wraz z doświadczeniem. Kiedyś trzeba zacząć, sama teoria to za mało.

                                      > bo nie dzieje się tak, że pojawiają się tylko firmy o określonym tym samym prof
                                      > ilu z dwoma pracownikami ze stałym wynagrodzeniem w wysokości minimalnej. Dość
                                      > niebezpieczne podejście do sprawy, zjawiają się u mnie osoby z takich "biur" i
                                      > włos jeży się na głowie co potrafią zrobić panie "sama się nauczyłam i jestem t
                                      > ania".
                                      > Bądźmy poważni...

                                      Masz rację, bądźmy poważni i nie opowiadajmy, że ci wszyscy doświadczeni księgowi nigdy w życiu żadnego błędu nie zrobili. Nie chcę tutaj zdradzać szczegółów ale mam na ten temat sporą wiedzę i wiem o czym piszę.
                                      • nenia1 Re: W czarnej d* 13.09.20, 21:30
                                        Pade, znaj proporcje, w tym wątku jest mowa o osobie, która nie ma żadnego doświadczenia i od lat kontaktu z przepisami, gdzie tu w ogóle wspominać o nobliście?
                                        Owszem, wiedzę nabywa się wraz z doświadczeniem, ale najpierw zatrudniając się w charakterze pomocy księgowej, a nie z grubej rury własna firma i obsługa cudzych firm.
                                        Każdy, kto pracuje się myli, nie ma ludzi nieomylnych, ale są zawody, w których pomyłka kosztuje więcej. Tu w grę wchodzą cudze pieniądze, czasem duże i bardzo duże, to zawód obarczony sporą odpowiedzialnością i ryzykiem zawodowym a polisa nie obejmuje wszystkiego. Może i masz wiedzę, choć z mojego doświadczenia ludzie, którzy twierdzą, że księgowość jest prosta na ogół wiedzę mają bardzo mizerną. Tym bardziej skoro wiesz, że i doświadczeni księgowi się mylą, doradzanie komuś kompletnie bez doświadczenia takiego zajęcia jest wsadzaniem na minę.
                                        • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 21:40
                                          nenia1 napisała:

                                          > Pade, znaj proporcje, w tym wątku jest mowa o osobie, która nie ma żadnego dośw
                                          > iadczenia i od lat kontaktu z przepisami, gdzie tu w ogóle wspominać o nobliści
                                          > e?
                                          > Owszem, wiedzę nabywa się wraz z doświadczeniem, ale najpierw zatrudniając się
                                          > w charakterze pomocy księgowej, a nie z grubej rury własna firma i obsługa cudz
                                          > ych firm.
                                          > Każdy, kto pracuje się myli, nie ma ludzi nieomylnych, ale są zawody, w których
                                          > pomyłka kosztuje więcej. Tu w grę wchodzą cudze pieniądze, czasem duże i bardz
                                          > o duże, to zawód obarczony sporą odpowiedzialnością i ryzykiem zawodowym a poli
                                          > sa nie obejmuje wszystkiego. Może i masz wiedzę, choć z mojego doświadczenia lu
                                          > dzie, którzy twierdzą, że księgowość jest prosta na ogół wiedzę mają bardzo miz
                                          > erną. Tym bardziej skoro wiesz, że i doświadczeni księgowi się mylą, doradzanie
                                          > komuś kompletnie bez doświadczenia takiego zajęcia jest wsadzaniem na minę.

                                          Nigdzie nie napisałam, że księgowość jest prosta. Napisałam, że nie jest to wiedza wyłącznie dla wybrańców.
                                          Uważam, ze autorka nie ma noża na gardle więc ma czas i możliwości, żeby (jeśli będzie chciała to robić) poduczyć się, popraktykować i może za jakiś czas robić na własny rachunek.
                                          • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 21:41
                                            ma czas i możliwości

                                            pani lat 40+ z dwuletnim stażem pracy zmarnowała chyba wystarczająco dużo czasu na rozważanie, czym mogłaby się zająć jak dorośnie
                                      • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 21:36
                                        Pani nie jest doświadczoną księgową. Ściślej rzecz biorąc, w ogóle nie jest księgową.
                                        Jeśli już koniecznie chce w tej branży, doświadczenia powinna nabywać jako na początek pomoc w biurze rachunkowym.
                                        • arwena_11 Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:17
                                          No ale chyba nikt nie mówi o posadzie samodzielnej księgowej. Jako pomoc, jak zna zasady rachunkowości, jak wie po której stronie księguje się koszty a po której przychody - to będzie jej łatwiej się wdrożyć.
                                          • morekac Re: W czarnej d* 14.09.20, 08:36
                                            Toteż piszę, żeby szukała jako pomoc księgowej i by nie łapała się od razu za prowadzenie biura samodzielnie.
                                        • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:17
                                          Też tak myślę.
                                      • sasanka4321 Re: W czarnej d* 13.09.20, 21:44
                                        >Nie chcę tutaj zdradzać szczegółów ale mam na ten temat sporą wiedzę i wiem o czym piszę.


                                        Pojecia nie masz, o czym piszesz. To jest tak glupie, ze az smieszne i trudno to komentowac.
                                        Owszem, autorka watku moze sie nauczyc ksiegowosci. Do tego nawet nie trzeba byc specjalnie inteligentnym i do niczego nie sa potrzebne studia. Natomiast zaczynanie od zalozenia firmy i rozliczania firm jest poprostu kuriozalne.
                                        • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 21:58
                                          sasanka4321 napisała:

                                          > >Nie chcę tutaj zdradzać szczegółów ale mam na ten temat sporą wiedzę i wie
                                          > m o czym piszę.
                                          >
                                          >
                                          > Pojecia nie masz, o czym piszesz. To jest tak glupie, ze az smieszne i trudno t
                                          > o komentowac.
                                          > Owszem, autorka watku moze sie nauczyc ksiegowosci. Do tego nawet nie trzeba by
                                          > c specjalnie inteligentnym i do niczego nie sa potrzebne studia. Natomiast zacz
                                          > ynanie od zalozenia firmy i rozliczania firm jest poprostu kuriozalne.

                                          To nie komentuj.
                                          Zamiast tego możesz przeczytać jeszcze raz to, co napisałam. Ze zrozumieniem.
                                        • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:18
                                          To jedt późniejsxy etap, fakt.
                                          • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:19
                                            Korekta:
                                            To jest późniejszy etap
                                      • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:05
                                        Moja bliska znajoma księgowa zrobiła na przestrzeni wielu lat poważny błąd zdaje się raz jedyny i straciła dobrego klienta natychmiast przez to.
                                        Dokształca się nonstop. Plus i tak miewają różnice zdań np z inną młodszą choć też doświadczoną i wykształconą ( finanse) księgową z biura.
                                  • morekac Re: W czarnej d* 13.09.20, 21:56
                                    Tak, niech próbuje. Jakby co, US będzie jej licytował ten domek, bo dlaczegóż nie?
                                    Prowadziłaś księgowość sobie? Więc wiedziałaś, jakie wałki robisz i że nie są one duże. Gorzej, jeśli dziewczyna nie wyłapie - z braku doświadczenia chociażby - że klient jest ściemniacz (albo kretyn) - i będzie miała przechlapane.
                                    • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 21:59
                                      Ach ten kołczing, taki motywujący <Pade wydaje się, że jest kołczem>.
                                      • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:13
                                        triss_merigold6 napisała:

                                        > Ach ten kołczing, taki motywujący <Pade wydaje się, że jest kołczem>.

                                        A nie księgową? Czy może wykonuje jakiś pokrewny do księgowej zawód?
                                        • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:16
                                          A dlaczego pytasz triss, a nie mnie?big_grin
                                          • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:23
                                            Bo jej odpowiadam smile

                                            Wydawało mi się, że kiedyś pisałaś coś o pracy jako księgowa. Dawno temu. To zapytam smile cię w takim razie jaki zawód wykonujesz?
                                            • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:31
                                              redwineiswhatilike napisał(a):

                                              > Bo jej odpowiadam smile
                                              >
                                              > Wydawało mi się, że kiedyś pisałaś coś o pracy jako księgowa. Dawno temu. To za
                                              > pytam smile cię w takim razie jaki zawód wykonujesz?

                                              Aktualnie się przekwalifikowujęsmile
                                              Nic więcej nie napiszę, bo wiadomo jak jest z ematkąsmile
                                              • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:49
                                                Dzięki smile
                                    • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:06
                                      morekac napisała:

                                      > Tak, niech próbuje. Jakby co, US będzie jej licytował ten domek, bo dlaczegóż n
                                      > ie?
                                      > Prowadziłaś księgowość sobie? Więc wiedziałaś, jakie wałki robisz i że nie są o
                                      > ne duże. Gorzej, jeśli dziewczyna nie wyłapie - z braku doświadczenia chociażby
                                      > - że klient jest ściemniacz (albo kretyn) - i będzie miała przechlapane.
                                      >

                                      Na ponad dwadzieścia lat doświadczenia trafiła nam się jedna oszustka. Główna księgowa. Trochę ją ciągano po sądach, ale summa summarum wybroniła się, cwaniara.
                                      Ja nigdzie nie twierdzę, że autorka ma od jutra obsługiwać wielkie spółki albo firmy z zagranicznym kapitałem. Każde biuro rachunkowe jakie znam zaczynało od małych, kilkuosobowych firemek.
                                      Piszę, może niewyraźnie, że ma czas żeby się pouczyć i nabrać doświadczenia zanim założy własną działalność. Mam koleżankę, która tak zaczynała. To było 15 lat temu, do dziś prowadzi biuro.
                                      • nenia1 Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:19
                                        No właśnie to jest pytanie czy ma czas. Wbrew pozorom nawet mniejsze firmy wymagają jednak dość szerokiej wiedzy z wielu dziedzin, zwłaszcza teraz od kiedy mamy PiS i "uszczelnianie systemu", nie w samym księgowaniu problem, bo tego przy uproszczonej księgowości faktycznie może się szybko nauczyć, ale w coraz bardziej skomplikowanych i niejasnych przepisach, szybko się zmieniających, które i tak już wcześniej były niejednoznaczne i skomplikowane. Dodatkowo mamy coraz bardziej rozbudowany system kar i sankcji.A nie jest niestety tak, że jak firma nie jest wielką spółką to nie obowiązują ją ustawy i rozporządzenia podatkowe.
                                        • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:29
                                          Nenia, masz doświadczenie w temacie i doskonale wiesz, że wiedzę zdobywasz poprzez doświadczanie, czyli rozwiązywanie problemów, szukanie przepisów, interpretacji, a nawet poprzez dzwonienie do US i dopytywanie jak powinno być w takim to a takim przypadku. W tym zawodzie uczysz się cały czas (zresztą nie tylko w tym).
                                          Kiedyś trzeba zacząć a moment "umiem już wszystko" raczej nie nastąpismile
                                      • morekac Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:33
                                        Nikt nie twierdzi, że docelowo może sobie tego biura nie prowadzić. Ale żeby to robić, trzeba być trochę bardziej obytym w przepisach i procedurach niż nic.
                                        • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:40
                                          morekac napisała:

                                          > Nikt nie twierdzi, że docelowo może sobie tego biura nie prowadzić. Ale żeby to
                                          > robić, trzeba być trochę bardziej obytym w przepisach i procedurach niż nic.
                                          >

                                          Czy ja gdzieś sugerowałam, żeby jutro otwierała biuro?
                                          Ha, przypomniała mi się znajoma, która wiedzy nie miała żadnej, ale zatrudniła za pieniądze z dotacji księgową, potem asystentkę księgowej, a potem kolejną. Ona zajmowała się szukaniem klientów (była bardzo przekonująca i skuteczna), a panie wykonywały pracę właściwą.
                                          Celowo podaję różne przykłady, bo w przyrodzie nie występuje tylko jeden, właściwy sposób na.
                                          • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:27
                                            Jak była taka przekonująca i skuteczna w szukaniu tych nowych klientów dla biura rachunkowego ( dla tych swoich 2 plus księgowych) to czy możesz pade zdradzić jej wykształcenie, które w tym pomagało czy były to li i jedynie jej predyspozycje charakterologiczne???? Serio pade pliis chciałabym wiedzieć.
                                            • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:30
                                              To nie wykształcenie a charaktersmile
                                              • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:42
                                                Hmm
                                                To dobrze. Choć i źle zarazem.
                                              • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:43
                                                Dziękuję pade w każdym razie.
                                      • mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:41
                                        Ale jednak początkujący nie zaczynali od samodzielnej pracy, to chyba kiedyś było niemożliwe. Myślę, że jednak nie znalazłaby klientów. Bez szkoleń i kilku lat zdobywania doświadczenia samodzielne prowadzenie biura jest karkołomnym pomysłem, nawet jeśli legalne.
                                        Szkoda, że nawet na potrzeby wątku nie zdeklaruje się w którą stronę zawodową chciałaby iść. Ona nie ma pomysłu na siebie, a możliwości wcale nie najmniejsze jeśli się zorganizuje, zacznie działać i myśleć w dłuższej perspektywie.
                                        • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:44
                                          mia_mia napisał(a):

                                          > Ale jednak początkujący nie zaczynali od samodzielnej pracy, to chyba kiedyś by
                                          > ło niemożliwe. Myślę, że jednak nie znalazłaby klientów. Bez szkoleń i kilku la
                                          > t zdobywania doświadczenia samodzielne prowadzenie biura jest karkołomnym pomys
                                          > łem, nawet jeśli legalne.

                                          Tak, kiedyś było to niemożliwe, trzeba było zdawać egzaminy.

                                          > Szkoda, że nawet na potrzeby wątku nie zdeklaruje się w którą stronę zawodową c
                                          > hciałaby iść. Ona nie ma pomysłu na siebie, a możliwości wcale nie najmniejsze
                                          > jeśli się zorganizuje, zacznie działać i myśleć w dłuższej perspektywie.

                                          To prawda.
                                          • arwena_11 Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:30
                                            Nieprawda, egzaminy wprowadzili później. Na początku lat 90 nie było egzaminów. Potem był okres przejściowy - można było mieć studia wyższe kierunkowe i 2 lata stażu lub średnie kierunkowe i chyba 5 lat stażu. Wtedy nie zdawało się egzaminów. Na pewno działało to do 2001 roku. Podobnie było z doradcami podatkowymi.
                                  • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:58
                                    No pade, na tej zasadzie to mój mąż regularnie pyszczy i dyskutuje z księgowymi dwiema w biurze rachunkowym, z którego korzystamy i czasem udaje mu się nawet postawić na swoimwink tongue_out
                                    Drugi przypadek pasujący do Twojej Pade zgrabnej narracji to pan prowadzący od wielu lat dużą firmę. Jest tam produkcja więc księgowość raczej trudniejsza. Płace oczywiście dla licznych pracowników tej produkcji plus inżynierów itd w firmowym biurze. I on zrezygnował z biura rachunkowego, które mu w czymś podpadło ( plus biuro rachunkowe za bardzo dbało o skrupulatne płacenie podatków, a za mało miało pomysłów na kombinowanie i na legalu omijanie/ redukowanie ich wysokości). Pan kreatywny i dobrze sam myśli. I on zatrudnił do obsługi księgowej tej całej firmy potem jedną jedyną kobietę po macierzyńskim księgową, w dodatku płacił jej jakąś śmieszną kwotę ( 500 zł????? To było ładnych parę lat temu, mogę przekręcać kwotę).
                                    Kwota dla pani była znacząco mniejsza niż płacił wcześniej temu małemu biuru rachunkowemu. I był bardzo zadowolony ze współpracy. Żadne biuro tak mało by za obsługę księgową jego firmy nie wzięło. Wpadek w US nie było.
                          • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:42
                            Ale kasa lepsza, o ile to istotne.
                      • conena Re: W czarnej d* 13.09.20, 14:35
                        pade napisała:

                        > Litościwie pominę co sądzę o twojej opinii na temat mojego męża.
                        > Taka mądra a nie wie, że biura rachunkowe mają OC?big_grin

                        Założycielka wątku ma kilka tysi na dzień dobry, żeby opłacić OC swojego ewentualnego biura rachunkowego? Na ewentualne spory sądowe z klientem? Na aktualizacje wiedzy z prawa podatkowego? Pomijając fakt, że już każdy ubezpieczyciel pędzi w podskokach i wypłaca odszkodowanie kiedy błąd popełni „księgowa”.
                        Ty w ogóle nie wiesz o czym piszesz, nie zdajesz sobie sprawy z odpowiedzialności zaszytej w ustawach regulujących podatki.

                        Na serio, nie podpowiadacie jej zakładania biura rachunkowego, bo zrobicie kobiecie krzywdę.
                        • mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 14:54
                          Żeby prowadzić biuro trzeba mieć chyba uprawnienia, zdać jakieś egzaminy. To może być jej cel na za kilka lat. Teraz powinna odświeżyć wiedzę, porobić kursy i zatrudnić się na jakimś niskim stanowisku i pilnie się uczyć. Tylko kto zatrudni kogoś niedyspozycyjnego i wiecznie na L4. Tu widzę problem, dlatego z rok bym poczekała i porządnie się do tego powrotu przygotowała, bo kiepska opinia i kiepskie referencje mogą być gorsze od dodatkowego roku w domu.
                          • morekac Re: W czarnej d* 13.09.20, 15:11
                            W tej chwili nie trzeba.
                          • conena Re: W czarnej d* 13.09.20, 15:16
                            Gowin uwolnił zawód, nie trzeba mieć żadnych uprawnień. Niestety, każdy może prowadzić „biuro rachunkowe” i to jest prawdziwe, tylko mało widowiskowe, nieszczęście.
                            Trafić do dobrego biura na cześć etatu to wygrana na loterii, prędzej zamrożona kostka moczu z samolotu cię trafi w głowę.
                            Jeżeli zna jakiś ciekawy język niech idzie do CUW.
                            • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:35
                              Conena potrafisz ucieszyć człowieka. Zamrożona kostka moczu z samolotu w głowę ???big_grin
                              Wygrana na loterii??
                              A ja mam w domu 3 gamoni, którzy tego, co piszesz nie rozumieją chalery.
                              Chyba zapiszę i powieszę na lodówce.
                              Może kiedyś oprzytomnieją. Dzięki.
                            • arwena_11 Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:35
                              Ostatnio chodzą słuchy, że przywrócą egzaminy dla tych bez licencji - bo drastycznie spadła jakość usług. Ale kiedy - nie wiadomo
                        • morekac Re: W czarnej d* 13.09.20, 14:55
                          Dokładnie. To, co może zrobić, to zrobic update wiedzy podatkowo-księgowej, nauczyć się obsługi jakiegoś oprogramowania (jeśli to możliwe) i aplikować na asystentkę w księgowości.
                        • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 19:51
                          Nie no, nie wiem, mając trzech głównych księgowych w rodzinie nie mam zielonego pojęcia. Niech Ci będzie.
                          Autorka twierdzi, że oszczędności ma, poza tym może wystąpić o dofinansowanie.
                          • conena Re: W czarnej d* 14.09.20, 08:59
                            pade napisała:

                            > Nie no, nie wiem, mając trzech głównych księgowych w rodzinie nie mam zielonego
                            > pojęcia. Niech Ci będzie.
                            > Autorka twierdzi, że oszczędności ma, poza tym może wystąpić o dofinansowanie.

                            LOL. mieszkam płot w płot z małżeństwem lekarzy - od dzisiaj zatem zaczynam wypisywać recepty! chętna?

                            przykro mi, ale nie masz zielonego pojęcia i ośmieszasz się pisząc, że aby "rozliczać firmy" wystarczy kumać co to winien, a co to ma. mieszasz podatki z rachunkowością, nie dociera do ciebie, że odpowiedzialność za błędy w podatkach jest ogromna i teraz już dotyczy nawet prostych spraw, takich jak GTU na fakturach - sztandarowy najnowszy przykład.
                            i teraz się skup - nie ma nic złego w tym, że nie ogarniasz tematyki biur rachunkowych! (od lat de facto są to biura podatkowe, ale to już OT totalny) nie musisz, zajmij się kołczingiem i ciesz się, że go jeszcze nie zdelegalizowali. ale wmawianie komukolwiek, że jak nie ma dla niego pracy to niech otworzy biuro i rozlicza firmy, bo to wszak nie fizyka kwantowa to jest zachowanie bezmyślne i niebezpieczne dla wątkodajki.

                            ps. WIEM, że jest mnóstwo biur rachunkowych, które świadczą usługi fatalnej jakości, pan Jarosław Gowin lubi to i jak zwykle: można z nim sympatyzować, a można mieć swoje zdanie.
                            • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 09:32
                              Ojoj, jakie urażone egobig_grin Stąd pewnie personalne dosrywanki. Albo brak argumentów.
                              Jeśli nie widzisz różnicy między sąsiadem a rodziną, między życiem z czymś na bieżąco, przez lata, a zasłyszanymi informacjami, to ja Ci jej tłumaczyć nie będę.
                              A co do reszty, to polecam czytanie ze zrozumieniem. Przydaje się nawet w księgowościtongue_out
                              • nocnamagia Re: W czarnej d* 14.09.20, 09:51
                                pade napisała:

                                > Ojoj, jakie urażone egobig_grin Stąd pewnie personalne dosrywanki. Albo brak argument
                                > ów.
                                > Jeśli nie widzisz różnicy między sąsiadem a rodziną, między życiem z czymś na b
                                > ieżąco, przez lata, a zasłyszanymi informacjami, to ja Ci jej tłumaczyć nie będ
                                > ę.
                                > A co do reszty, to polecam czytanie ze zrozumieniem. Przydaje się nawet w księg
                                > owościtongue_out
                                Dlaczego obrażasz kogoś, kto pisze merytorycznie. Przemysł to. Zastanów się jakie kompleksy w sobie dusisz
                                • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 10:15
                                  nocnamagia napisał(a):


                                  > Dlaczego obrażasz kogoś, kto pisze merytorycznie. Przemysł to. Zastanów się jak
                                  > ie kompleksy w sobie dusisz

                                  Personalne przytyki nie mają nic wspólnego z merytoryką.
                                  Zdanie o kompleksach pominę litościwie milczeniem.
                              • conena Re: W czarnej d* 14.09.20, 10:00
                                pade napisała:

                                > Ojoj, jakie urażone egobig_grin Stąd pewnie personalne dosrywanki. Albo brak argument
                                > ów.
                                > Jeśli nie widzisz różnicy między sąsiadem a rodziną, między życiem z czymś na b
                                > ieżąco, przez lata, a zasłyszanymi informacjami, to ja Ci jej tłumaczyć nie będ
                                > ę.
                                > A co do reszty, to polecam czytanie ze zrozumieniem. Przydaje się nawet w księg
                                > owościtongue_out


                                o losie... emotki jakiejś zapomniałaś wstawić, czy co? masz w rodzinie trzech głównych księgowych i to wg ciebie oznacza, że żyjesz tą tematyka na bieżąco i to według ciebie oznacza, że znasz się na rachunkowości i doradzasz zakładanie biura rachunkowego jako remedium na bezrobocie.

                                cóż, nie podziękuję za radę, bo powinno się dziękować za coś, co się przyda, ale mogę się odwdzięczyć radą - zacznij pisać ze zrozumieniem. ale może w jakimś innym temacie.
                                • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 10:13
                                  conena napisała:


                                  >
                                  >
                                  > o losie... emotki jakiejś zapomniałaś wstawić, czy co? masz w rodzinie trzech g
                                  > łównych księgowych i to wg ciebie oznacza, że żyjesz tą tematyka na bieżąco i t
                                  > o według ciebie oznacza, że znasz się na rachunkowości i doradzasz zakładanie
                                  > biura rachunkowego jako remedium na bezrobocie.
                                  >
                                  > cóż, nie podziękuję za radę, bo powinno się dziękować za coś, co się przyda, al
                                  > e mogę się odwdzięczyć radą - zacznij pisać ze zrozumieniem. ale może w jakim
                                  > ś innym temacie.

                                  Pogubiłaś się w wątku czy nie zrozumiałaś postu, w którym pisałam, że pracowałam w księgowości? (kilkanaście lat)
                                  Tak bardzo zależy ci, żeby mnie zdyskredytować, że pomijasz to, co ci nie pasuje, a czepiasz się tego, co ci wygodne.
                                  Nie mam zamiaru tłumaczyć się skąd mam taką, a nie inną wiedzę na temat biur rachunkowych. Naprawdę dobra księgowa to jest skarb. Cała reszta jest po prostu przeciętna. Przyjmij to w końcu do wiadomości.
                                  I doczytaj wreszcie dokładnie jaką ścieżkę proponowałam autorce.
                                  • conena Re: W czarnej d* 14.09.20, 10:52
                                    pade napisała:


                                    >
                                    > Pogubiłaś się w wątku czy nie zrozumiałaś postu, w którym pisałam, że pracowała
                                    > m w księgowości? (kilkanaście lat)
                                    > Tak bardzo zależy ci, żeby mnie zdyskredytować, że pomijasz to, co ci nie pasuj
                                    > e, a czepiasz się tego, co ci wygodne.
                                    > Nie mam zamiaru tłumaczyć się skąd mam taką, a nie inną wiedzę na temat biur ra
                                    > chunkowych. Naprawdę dobra księgowa to jest skarb. Cała reszta jest po prostu p
                                    > rzeciętna. Przyjmij to w końcu do wiadomości.
                                    > I doczytaj wreszcie dokładnie jaką ścieżkę proponowałam autorce.

                                    nie wczytuję się dokładnie w te twoje bajania, to fakt. plus to, że zmieniasz wersje jak ci wygodnie i raz jesteś samoukiem ale takim osłuchanym i z wiedzą nabytą od rodziny, a raz masz kilkunastoletnie doświadczenie również nie dodaje wiarygodności. to przecież tylko forum i można wypisywać co tylko dusza zapragnie, więc pisz na zdrowie, przecież założycielka wątku ma dyplom i niech rozlicza, co cię to obchodzi.

                                    tylko się zastanów nad prostym faktem - skoro osobie o tak miernych kwalifikacjach doradzasz rozliczanie podatków (niech nawet będzie asystentką młodszego referenta, w polskich warunkach wpływa to na jakość całego biura) to jak myślisz, skąd się potem lęgną słabe biura? fuck logic, co nie?


                                    dobra, ja nie mam już więcej do dodania w tej odnodze tego wątku.
                            • arwena_11 Re: W czarnej d* 15.09.20, 10:09
                              Bądźmy szczerzy - wiele biur gdzie były licencje, przed uwolnieniem zawodu - było beznadziejnych. Ile firm wyprowadzaliśmy po takich biurach to nie zliczę. Kilka spraw sądowych o zwrot kasy, kilkanaście spraw załatwionych ugodą.

                              O powrót egzaminów walczy Stowarzyszenie Księgowych, bo im się kurek zakręcił i stracili kasę za kursy przygotowujące. A marzy im się jeszcze obowiązkowa przynależność do korporacji i ciągnięcie składek jak Doradcom Podatkowym.
                              • morekac Re: W czarnej d* 15.09.20, 10:22
                                Bądźmy szczerzy - klienci też bywają beznadziejni.
                                • arwena_11 Re: W czarnej d* 15.09.20, 10:30
                                  Z tą różnicą, że klient płaci. Jak przestanie płacić - to BR nie będzie miało kasy na wypłatę dla księgowych.
                                  • morekac Re: W czarnej d* 15.09.20, 10:48
                                    Płaci albo i nie płaci. W każdym razie przy braku doświadczenia (np.w zakresie podatków) ze strony księgowej, jak w wyniku desperacji przy doborze klientów dość łatwo jest wylądować w bagnie. Dlatego nie polecam tej drogi wątkodajce. Zwłaszcza, że wiedzę podatkowo-księgową musiałaby sobie dość ostro zaktualizować nawet po 4 latach nieobecności w zawodzie.
                                    • conena Re: W czarnej d* 15.09.20, 10:53
                                      jeżeli biuro ma podpisaną umowę na swoje usługi (spuszczam zasłonę milczenia na biura biorące kasę pod stołem), usługi wykonuje i wystawia faktury, a klient bezpodstawnie odmawia zapłaty swoich zobowiązań, to można kasę skutecznie zwindykować. nie ma tak, że klient nie płaci, bo ma widzimisię. chyba, że w arwenowym świecie tak to działa.
                                      • morekac Re: W czarnej d* 15.09.20, 11:03
                                        No, chyba że mu kasę US zajmie.
                              • conena Re: W czarnej d* 15.09.20, 10:22
                                SKwP, archaiczny twór istniejący w zasadzie nie wiadomo po co, może sobie marzyć do woli. i tak goovno zrobi, bo tyleż może. po zlikwidowaniu departamentu rachunkowości UoR traci na znaczeniu w tempie geometrycznym, liczą się podatki, podatki, podatki!
                                • arwena_11 Re: W czarnej d* 15.09.20, 10:33
                                  ksiegowosc.infor.pl/rachunkowosc/zasady-ogolne/3006763,Powrot-do-certyfikacji-zawodu-ksiegowego-jak-zmieni-sie-rynek-uslug-ksiegowych.html
                                  • conena Re: W czarnej d* 15.09.20, 10:44
                                    no i? artykuł sprzed roku ma się tak do dzisiejszych realiów jak ubiegłoroczny śnieg.
                                    "projekt rozwiązań legislacyjnych" nie ujrzał światła dziennego do tej pory.
                    • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:31
                      Dlatego autorka musi mieć bardziej doświadczone i kompetentne osoby nad sobą w tym przykładowym biurze rachunkowym np.

                      Wtedy takich niedopuszczalnych wpadek nie będzie i tyle.
                      Taka wpadka oznacza też utratę klienta, firma raczej zmieni biuro prowadzące księgi. FInansowa/ karna odpowiedzialność.
                      Małe biuro nie bardzo może pozwolić sobie na utratę klienta/ klientów. Bo samo szybko padnie.
                      • arwena_11 Re: W czarnej d* 15.09.20, 10:21
                        A skąd autorka będzie wiedziała, że one są kompetentne? Że nie robią błędów? Zatrudniona na uop księgowa odpowiada bodajże do 3 pensji. Przed klientem i US odpowiada BR.
                        • morekac Re: W czarnej d* 15.09.20, 10:27
                          Jest też osobista odpowiedzialność księgowej - finansowa i karna.
                          • igge Re: W czarnej d* 15.09.20, 12:53
                            Lubię sobie poczytać i popodziwiać forumkismile Dzięki.
                            Tutaj o biurach podatkowych/ rachunkowych.
                            Partner nie kuma skąd, na Zeusa, info o biurach p/r w wątku o czarnej dudzie.
                            • morekac Re: W czarnej d* 15.09.20, 13:26
                              Mężczyźni są jednak ograniczeni.
                            • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 15.09.20, 14:05
                              igge napisał:

                              > Lubię sobie poczytać i popodziwiać forumkismile Dzięki.
                              > Tutaj o biurach podatkowych/ rachunkowych.
                              > Partner nie kuma skąd, na Zeusa, info o biurach p/r w wątku o czarnej dudzie.


                              Nie zamierzam zakładać biura rachunkowego w najbliższych latach, chyba niedokładnie to napisałam we wcześniejszych komentarzach. Wiem że nie trzeba mieć licencji; licencję mam (już ponad 10 lat). Księgować potrafię, ale z podatków moja wiedza jest mocno niedzisiejsza (tak, wiem, mogłabym ją odświeżyć na kursach). Główne ryzyko w małych podmiotach to ryzyko podatkowe, nie jestem gotowa na dzisiaj go ponosić.

                              Wątek biura rachunkowego żyje własnym życiem, rozrósł się do tego stopnia że może trzeba by założyć odrębny temat.
                  • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:18
                    Tak, zgadzam się ale nawet w małych biurach rachunkowych klienci często od dziesięcioleci niemal ci sami, a nowi dochodzą bardzo powoli i raczej z polecenia. Trzeba by umieć zdobywać klientów.
                    Nie zniechęcam do księgowości broń Boże. Tylko może na początek zatrudnić się w takim małym biurze trzeba. Uczyć.
                    Firmy znajome pracują w realu fakt. Ale miało być wyjście z domu i wyjście do ludzi.

                  • mizantropka Re: W czarnej d* 14.09.20, 19:48
                    Więc Twój mąż współpracuje z księgowymi hmmmmm może sobie daruję diagnozę - ja z uporem maniaka podkreślam, że księgowa na wolnym rynku żeby zaistnieć musi: ciągle się dokształcać, mieć opanowane nie tylko pzp ( bo jej nie dotyczy) ale szereg ustaw podatkowych; KRS; MSR; prawo pracy i ubezpieczeń społecznych i całe mnóstwo przepisów wykonawczych - tak, że helooo? Nadal rozmawiamy o p. Krysi z budetówki
              • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 16:51
                Znam panią pracującą (i nie jako motorniczy czy sprzątaczka) zawodowo po 20 plus przerwie w pracy bo zajmowała się dzieckiem z mocną niepełnosprawnością intelektualną. Zadowolona. Drugie sprawne dziecko na swoim już, nie mieszka z nią, z nimi.

                Autorka ma pewien problem w tym, że to ona ( nie mąż) ma dopasować swoją ewentualną pracę zawodową do opieki nad dziećmi i to ona ogarnia te dzieci. Jej mąż nie musi swojej pracy w korpo dopasowywać do niczego, dom funkcjonuje i rodzina bez takiego męskiego jego dopasowywania, swoją drogą niemożliwego do uzyskania w tej jego pracy.
                Nie oceniam męża broń Boże. Nie wtrącam się do tego, co autorka uważa za niezbędne w kwestii opieki/ ułatwiania życia nastolatkom swoim i maluchowi. Niezbędne w ogóle i niezbędne do OSOBISTEGO ogarniania, bez delegowania zadań.
                • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 16:54
                  W ogóle środowisko znajome osób z niesprawnościami intelektualnymi uważam za wyjątkowo nie tylko sympatyczne ale i ogarnięte, pracowo, intelektualnie, wyjazdowo, zajęciowo, towarzysko, rodzinnie, zawodowo itd. Podziwiam bardzo.
          • abecadlowa1 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:00
            Szewc bez butów chodzi.
          • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 16:42
            Coaching?
            Coś w stylu szewc bez butów chodzi?
            • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 13.09.20, 16:48
              igge napisał:

              > Coaching?
              > Coś w stylu szewc bez butów chodzi?

              Tak jak onkolog może mieć nowotwór tak samo psycholog/coach (bez doświadczenia praktycznego) może się zamotać w swoim własnym życiu.
              • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 16:57
                Nie ma potrzeby tłumaczyć.
                U nas wyjazdowo/ rekreacyjnie podobna sytuacja trochę zachodziwink
        • asia_i_p Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:18
          To najbardziej sensowne wydaje się zaktualizować księgowość.
        • 3-mamuska Re: W czarnej d* 13.09.20, 04:47
          nicnieumiem42 napisała:

          > Aż wstyd mi pisać. Mgr psychologii. Mgr ekonomii. Podyplomowka z rachunkowości.
          > Podyplomowka coaching.
          > Z rachunkowości kompletnie nic nie pamiętam, przepisy zmieniły się pięć razy od
          > kiedy skończyłam pracę jako księgowa (w2007 ostatnio coś księgowa łam...)
          > Psychologię zrobiłam ale nie przepracowałam nawet jednego dnia w zawodzie (stud
          > iowałam mając już dzieci, czasu mi nie starczało na dodatkowe angażowanie się w
          > wolontariaty; ofert dla psychologów jest mało i wszędzie chcą osoby z doświadc
          > zeniem - ja go nie mam)



          Zawsze mnie zastanawia po co ludzie uczą się w jakimś kierunku, a potem nie pracują w zawodzie nawet 1 dnia, później biorą się za coś z zupełnie z innej dziedziny.
          Chyba tylko po to aby się wykazać ze robią ze sobą cokolwiek 😳 co do niczego nie prowadzi i rodząc dzieci z taka rozpiętością czasowa.
          • mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 06:01
            Dzieci czasem pojawiają się znienackawink Psychologia (może kończyła społeczną) połączona z ekonomią to teoretycznie bardzo dobra kombinacja, nawet Nobla można dostaćwink
            • 3-mamuska Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:34
              mia_mia napisał(a):

              > Dzieci czasem pojawiają się znienackawink Psychologia (może kończyła społeczną) p
              > ołączona z ekonomią to teoretycznie bardzo dobra kombinacja, nawet Nobla można
              > dostaćwink

              No napewno można tylko czy siedząc na własnej kanapie z kubkiem kawy?

              Co do dzieci rozumiem ,ze może pojawić się 1 znienacka ale 3?
          • abecadlowa1 Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:55
            3-mamuska napisała:

            > Zawsze mnie zastanawia po co ludzie uczą się w jakimś kierunku, a potem nie pr
            > acują w zawodzie nawet 1 dnia, później biorą się za coś z zupełnie z innej dziedziny.

            Bo ludzi do nauki motywują nie tylko pieniądze, które będą mogli zarobić w wyniku wykonywania określonego zawodu.

            Wiesz, że są kierunki studiów, które nie dają żadnego zawodu, a ich studiowanie to po prostu intelektualna lub twórcza przygoda? Jak nie masz potrzeb tego rodzaju to nie rozumiesz po co.

            Są też ludzie, którzy studiują na kierunku wybranym przez rodziców. Znam co najmniej kilka osób, które uległy rodzicom w zamian za pięcioletnie utrzymanie na studiach. A potem zaczęły prace w innym kierunku, bo ten wybrany przez rodziców wcale im nie pasował. Niektórzy z nich w końcu poszli na studia, na które chcieli.

            Bywa jeszcze podejście w rodzaju: "bo trzeba skończyć jakiekolwiek studia".
            • 3-mamuska Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:31
              Bo ludzi do nauki motywują nie tylko pieniądze, które będą mogli zarobić w wyniku wykonywania określonego zawodu.

              Wiesz, że są kierunki studiów, które nie dają żadnego zawodu, a ich studiowanie to po prostu intelektualna lub twórcza przygoda? Jak nie masz potrzeb tego rodzaju to nie rozumiesz po co.


              No to skoro pani została stworzona do wyższych celów , jak widać do pracy tez nie ,bo na wszystko jest odpowiedz się nie da się.

              To zostaje pani być na utrzymaniu męża. I nie narzekać.
              Mogę zrozumieć ze młoda osoba może bujać w obłokach, ale jak założyła rodzine to raczej zdawała sobie sprawy ze trzeba dzieci wykarmić.

              Gorzej jak panu się odwidzi i znajdzie sobie młodszy model. Albo coś mu się stanie. Zostanie w tak zwanej czarnej dupie i przyjdzie się zderzyć z rzeczywistością.
              • abecadlowa1 Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:59
                3-mamuska napisała:

                > Gorzej jak panu się odwidzi i znajdzie sobie młodszy model. Albo coś mu się sta
                > nie. Zostanie w tak zwanej czarnej dupie i przyjdzie się zderzyć z rzeczywisto
                > ścią.
                >

                Nawet jeżeli mąż pozostanie wierny i szczodry do końca życia, to nie zmienia to faktu, że pani jest nieszczęśliwa. Podjęła decyzje, których konsekwencje są dla niej przykre. Każdemu się zdarza. Na szczęście raz podjęta decyzja nikogo nie obliguje to tego by na zawsze pozostać konsekwentnym. Zawsze można zmienić zdanie i ponieść kolejne koszty tej zmiany. Zawsze warto poszukać czegoś co sprawi, że człowiek będzie trochę bardzej zadowolony ze swojego życia, nawet jeżeli to trudne i dużo kosztuje (niekoniecznie pieniędzy).
                • 3-mamuska Re: W czarnej d* 13.09.20, 15:42
                  abecadlowa1 napisała:

                  > 3-mamuska napisała:
                  >
                  > > Gorzej jak panu się odwidzi i znajdzie sobie młodszy model. Albo coś mu s
                  > ię sta
                  > > nie. Zostanie w tak zwanej czarnej dupie i przyjdzie się zderzyć z rzecz
                  > ywisto
                  > > ścią.
                  > >
                  >
                  > Nawet jeżeli mąż pozostanie wierny i szczodry do końca życia, to nie zmienia to
                  > faktu, że pani jest nieszczęśliwa. Podjęła decyzje, których konsekwencje są dl
                  > a niej przykre. Każdemu się zdarza. Na szczęście raz podjęta decyzja nikogo nie
                  > obliguje to tego by na zawsze pozostać konsekwentnym. Zawsze można zmienić zda
                  > nie i ponieść kolejne koszty tej zmiany. Zawsze warto poszukać czegoś co sprawi
                  > , że człowiek będzie trochę bardzej zadowolony ze swojego życia, nawet jeżeli t
                  > o trudne i dużo kosztuje (niekoniecznie pieniędzy).


                  Życzę jej z całego serca a żeby mąż był do grobowej deski.
                  Tylko właśnie pani jest nieszczęśliwa ale za bardzo w miejscu , gdzie mieszka wiek i ograniczenia powodują ze musi przemyśleć albo brać pod uwagę każdą prace. Lub również wolontariat i prace tam gdzie sobie nie wyobraża.
                  Żeby tylko wyjść do ludzi.
                  • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 17:04
                    Ja życzę autorce satysfakcji z życia plus ewentualnych zmian w nim.
                    Moim zdaniem dziewczyna narzędzia i potencjał ma by być szczęśliwa.
            • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 17:01
              Wszystko wymienione prawdasmile
        • tylkotakieo Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:28
          nicnieumiem42 napisała:

          > Aż wstyd mi pisać. Mgr psychologii. Mgr ekonomii. Podyplomowka z rachunkowości.
          > Podyplomowka coaching.
          > Z rachunkowości kompletnie nic nie pamiętam, przepisy zmieniły się pięć razy od
          > kiedy skończyłam pracę jako księgowa (w2007 ostatnio coś księgowa łam...)
          > Psychologię zrobiłam ale nie przepracowałam nawet jednego dnia w zawodzie (stud
          > iowałam mając już dzieci, czasu mi nie starczało na dodatkowe angażowanie się w
          > wolontariaty; ofert dla psychologów jest mało i wszędzie chcą osoby z doświadc
          > zeniem - ja go nie mam)
          Z rachunkowości teraz nawet nie trzeba specjalnego wykształcenia i tak władują Cię na najmniej płatne i najbardziej odpowiedzialne stanowisko, bo rynek jest napchany. I wywaliłabym z CV te studia, bo desperatów bez szkół zawsze zatrudnią. Ewentualnie tę rachunkowość i ekonomię zostawić, żeby mieli podkładkę, że odpowiedzialność zwalili na kogoś.
        • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 15:35
          Koleżanka po rozwodzie z dnia na dzień zaczęła pracować w prywatnej szkole podstawowej. Jest nauczycielem wspomagającym lub kimś w tym rodzaju. Skupia się na dzieciaku/ dzieciakach z aspergerem np. Wyjeżdża na zielone/ białe szkoły. Praca kreatywna, niespodziankowa, rozwijająca, satysfakcjonująca i dająca wg niej dużo wolności bo dyrekcja w zasadzie się nie wtrąca.
          Ona jeszcze coś z ubezpieczeniami równolegle ciągnie. Plus jeszcze jakieś wsrsztaty w szkole rodzenia etc.
          Ty musiałabyś autorko mniej pracować bo masz dużo więcej obowiązków domowych. ( nie da się ich częściowo scedować na innych, babcie/ opiekunki/ sąsiadkę za opłatą etc ???)
          Koleżanki wykształcenie to mgr psychologii i tyle.
          Ma przewlekłe i trudne problemy zdrowotne dodatkowo, które musi ogarniać, a i tak daje radę i chwali sobie satysfakcję ( zarobki też ważne bo nie ma partnera) z roboty i tryb życia, który prava zawodowa niejako wymusza na niej.
        • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 15:44
          Akurat jeśli chodzi o psychologa szkolnego ( bardzo ważna, odpowiedzialna i potrzebna, trudna praca) to w liceum dzieciaka mojego cholery można było dostać taka rotacja. Najdłużej chyba psycholożki wytrzymywały ok 2 lat. Zamiast podwyżek miały obniżki pensji bo gminie coś odpiep...ło itd. Nie radzily sobie chyba też z jakimś poczuciem winy czy coś, obwinianiem może przez dyrekcję nie wiem, możliwe, że po prostu czuły się niewykwalifikowane w kwestii ciężkości problemów, z jakimi przychodziło im się niestety mierzyć na co dzień np samobójstwa, narkotyki, depresje, itp
          Miały swoje rodziny, dzieci, młode dość akurat były i pewnie swoimi sprawami wolały się zająć zamiast użerać się za słabą płacę.
        • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 15:48
          Zupełnie nie rozumiem czemu WSTYD. Wstyd Ci pisać. Wybrałaś takie studia bo takie chciałaś i nikomu nic do tego. Podyplomówki - tym bardziej szacun.
          A życie potoczyło się tak, że dopiero teraz będziesz mogła może cokolwiek z tego wykształcenia skorzystać może i tyle.
        • arwena_11 Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:02
          Zasady rachunkowości są cały czas te same. Zmieniają się przepisy ale od tego masz ustawy. Programów do księgowości jest od cholery i trochę. Wiele ma wersje darmowe na miesiąc czy dwa. Można zobaczyć, poczytać, ale i tak idąc gdzieś do pracy - będziesz się pewnie uczyć. Ale jak wiesz po której stronie księgujesz koszty/przychody - to sobie poradzisz.
    • hannamontanna Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:58
      Jesteś wartosciowa.
      Pracujesz jako menadżerka domowego ogniska, delegujesz zadania, a jednocześnie je wykonujesz. Poszukaj komiksu "Trzeba było poprosić " , tam jest doskonale wykazane, ile energii psychicznej wymaga prowadzenie domu.
      Jeśli chodzi o pracę zawodową, może kurs wirtualnej asystentki? Kosztuje kilkaset złotych, ale w waszej sytuacji to chyba nie problem.

      • cosmetic.wipes Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:11
        hannamontanna napisał:


        > Pracujesz jako menadżerka domowego ogniska, delegujesz zadania, a jednocześnie
        > je wykonujesz.

        😂
      • georgia.guidestones Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:36
        hannamontanna napisał:

        > Jesteś wartosciowa.
        > Pracujesz jako menadżerka domowego ogniska, delegujesz zadania, a jednocześnie
        > je wykonujesz. Poszukaj komiksu "Trzeba było poprosić " , tam jest doskonale wy
        > kazane, ile energii psychicznej wymaga prowadzenie domu.
        > Jeśli chodzi o pracę zawodową, może kurs wirtualnej asystentki? Kosztuje kilka
        > set złotych, ale w waszej sytuacji to chyba nie problem.
        >
        To pic na wode, lepiej niech sie doksztalci w kierunku zarzadzania projektami, plus uzupelni wiedze z rachunkowosci. Wtedy jako VA (nie od mailowej obslugi klienta, tylko majac mocne konkrety w reku) moze wyciagnac naprawde dobre pieniadze, pracujac tylko pare h dziennie.
        • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:43
          lepiej niech sie doksztalci w kierunku zarzadzania projektami

          ojezusie... oczywiście, może sobie zapłacić za Agile czy zrobić na początek szkolenie z poziomu Prince2 Foundation, ale bez wcześniejszego kontaktu z jakimś projektem, nie zrozumie z tego nic, a już na bank nie będzie potrafiła wykorzystać wiedzy teoretycznej.
          • georgia.guidestones Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:50
            Jasne, niech wezmie cokolwiek, ale przy np samej zdalnej mailowej obsudze klienta to sie urobi po pachy, a nie zarobi. Chyba ze chodzi o jakiekolwiek zajecie i dalsza nauke.
            • georgia.guidestones Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:51
              georgia.guidestones napisała:

              > Jasne, niech wezmie cokolwiek, ale przy np samej zdalnej mailowej obsudze klien
              > ta to sie urobi po pachy, a nie zarobi. Chyba ze chodzi o jakiekolwiek zajecie
              > i dalsza nauke.
              *obsłudze
            • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:54
              georgia.guidestones napisała:

              > . Chyba ze chodzi o jakiekolwiek zajecie
              > i dalsza nauke.

              Też się właśnie zastanawiam czy chodzi po prostu o wyjście z domu czy o zarobienie pieniędzy na rachunki. Ale chyba jednak o jakąś pracę, własne pieniądze, wyrobienie emerytury a nie kolejną podyplomówkę.
      • purchawka2017 Re: W czarnej d* 14.09.20, 11:58
        Nie rozśmieszaj mnie, pracujące osoby robią to samo.
    • bistian Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:01
      W tym wieku, jeszcze dużo można, nawet zdobyć nowy i sensowny zawód.

      Ja tu też czytam, jak Triss, że chciałabyś, ale w zasadzie nie możesz, bo dzieci mają swoje zainteresowania, najmłodsze może chorować, a mąż nie może brać wolnego, bo jego pieniądze robią budżet. Więc w zasadzie jesteś uziemiona, a jeżeli chcesz coś nowego, trzeba się poświęcić w całości, a nie, między chorobami dzieci i ich zajęciami dodatkowymi.

      Jeśli nie praca na części etatu gdzieś w sklepie, to może budowlanka, jakaś wykończeniówka? Tak pracuje Edel, ale nie w Polsce, to fakt. Poza tym, można się pobrudzić i połamać pazury, ale satysfakcja i pieniądze są
      • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:17
        może budowlanka, jakaś wykończeniówka

        jeszcze by musiała coś umieć, no i wykończeniówka to praca od 7 rano do 17., a nie wpadanie sobie na godzinkę pomalować szczebelki od balkonu.
      • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:22
        Pazurów nie mam nadmiernie długich, nie połamię smile Umiem zagruntować ścianę, pomalować. No jeszcze przed gruntowaniem małe ubytki zaszpachlować, zeszlifować. I to niestety koniec moich umiejętności. Tyle to każdy potrafi.
        • alicia033 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:20
          nicnieumiem42 napisała:

          > Tyle to każdy potrafi.

          ale nie każdy chce.
          Będąc na Twoim miejscu bardzo serio rozważyłabym kurs zawodowy w kierunku elektryk a jeszcze bardziej: hydraulik i zaczęlabym zarabiać w ten sposób.
          Poważnie. Nie znam biednego hydraulika. Montaż instalacji w przeciętnym domu jednorodzinnym to circa +/- 10 000 na czysto.
        • anorektycznazdzira Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:34
          Wiesz, córka mojej koleżanki w sumie wykształcona jako kosmetyczka czy coś- pracuje jako wykończeniowiec w firmie budowlanej. Szpachluje, gruntuje, maluje, lakieruje. Szef firmy ją uwielbia i w razie co, to na kolanach by prosił, żeby nie odchodziła bo... tylko ona nigdy nie przychodzi do pracy nawalona, jest o czasie i nie ma kaca.
          • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:05
            No ja nigdy nie chodzę nawalona, nie spóźniam się, nie boję się pracy fizycznej. Pokoje u nas sama malowałam, z dziećmi, szkoda mi było kasy na fachowców, wiecznie spóźnionych, drogich i właśnie nieraz będących pod wpływem %
            • bistian Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:50
              nicnieumiem42 napisała:

              > No ja nigdy nie chodzę nawalona, nie spóźniam się, nie boję się pracy fizycznej
              > . Pokoje u nas sama malowałam, z dziećmi, szkoda mi było kasy na fachowców, wie
              > cznie spóźnionych, drogich i właśnie nieraz będących pod wpływem %

              Ja to wyczułem wink
              Dlatego zaproponowałem wykończeniówkę. Proponuję malowanie i kosmetykę albo łazienki.
              Wbrew pozorom, najważniejsza w tym wszystkim jest dokładność, nie siła. Pojawia się problem, to szybko sobie z tym radzisz, a nie zostawiasz dla potomnych, a wszyscy są zadowoleni, budżet też się spina. wink

              W razie opieki nad dzieckiem, można załatwić kogoś w zastępstwie do opieki, a godziny nie są tak restrykcyjnie kontrolowane, byle robota szła do przodu zgodnie z harmonogramem.

              Proponuję iść do firmy i od razu zagadać w rodzaju: nie znam się, ale lubię pracę fizyczną, nie piję, zawsze przychodzę do pracy, w razie problemów z dziećmi, coś wymyślę, ale robota będzie zrobiona. Trzy firmy to maks, może nawet wcześniej dostaniesz szansę. Wszystkiego można się nauczyć, nawet zostać niezłą księgową w tym wieku, ale trzeba mieć na to sporo czasu. Przy pracy "fizycznej" jest łatwiej, bo jest mniej danych big_grin i sukces przychodzi szybciej
            • bazia8 Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:18
              Hydraulik to niekoniecznie, ale elektryk pracuje w dosc eleganckich warunkach smile)) i wiecznie ich brakuje. Popatrz na kursy i uprawnienia SEP.
              • bistian Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:25
                bazia8 napisała:

                > Hydraulik to niekoniecznie, ale elektryk pracuje w dosc eleganckich warunkach :
                > ))) i wiecznie ich brakuje. Popatrz na kursy i uprawnienia SEP.
                >

                OK, ale jak żyję, nie widziałem kobiety od elektryki. Widziałem za to kobiety malujące, układające płytki czy izolacje z dodatkami. Nawet widziałem takie od ciężarówek i jeżdżące na widlakach.

                Myślę, że podpowiedź powinna się mocno trzymać życia, szczególnie do osoby, która zaczyna i zupełnie nie wie, co mogłaby robić, a ma mało czasu na błędne decyzje
                • laura.palmer Re: W czarnej d* 12.09.20, 22:56
                  A kto jej będzie nosił materiały budowlane? Przecież to jest cholernie ciężkie.
            • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 17:19
              To nie wątek o (pseudo) fachowcach ale i ja i matka i teściowa zawsze jakieś problemy z cholerami.
              Raz miałam dobrą polską ekipę i raz ukraińską poważną i świetną. Są rozrywani. Ta pierwsza jest ekstremalnie kosztowna bo się bardzo ceni i też szegf jej miał upierdliwą wadę bo nieogar mimo, że kierowca pod względem orientacji w terenie i wszędzie pierdołę trzeba było samemu wozić i zawozić, a i tak mógł się zgubić. Ale to szczególik. Szybcy i pracowici byli. Choć drogo.
        • mayaalex Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:04
          Ja nie potrafie. Moze moglabym sie nauczyc ale szkoda mi czasu i ryzyka, ze sciana brzydko wyjdzie i trzeba bedzie i tak poprawiac. Jestem w stanie wymienic zarowke i z trudem wbic gwozdz w sciane. Budowlanka/remonty i w ogole cos w rodzaju zlotej raczki to moze byc dobry trop. To jest konkret, naprawde nie kazdy umie i jest sporo ludzi ktorzy w domu niewiele sa w stanie zrobic.
          Zrob jakis kurs zawodowy, to jest dobra opcja. No i masz juz samochod wiec do klienta dojedziesz.
          A jak nie to ta ekonomia z ksiegowoscia tez wg mnie rokujaca...
      • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 17:12
        No nie wiem, może autorce ta satysfakcja z pracy zarobkowej i poczucie szczęścia wynagrodzi to dołożenie sobie kolejnych stresów, obowiązków, samokształcenia itd.?
        Bo jak pisze chce upchnąć te ewentualne nowe zadania czasochłonne i wymagające wysiłku między to prowadzenie domu/ ogródek/ zajęcia dodatkowe dzieci/ przedszkole itd
        Triss krótko napisała, że nie widzi czasu na pracę zawodową w tym układzie dobowym.
        Ale przecież są osoby, które żonglują. Zamiast seriali wieczorem można 1.5 godz gotować/ prać/ pucować domwink
        • sumire Re: W czarnej d* 13.09.20, 17:42
          igge napisał:

          > Ale przecież są osoby, które żonglują. Zamiast seriali wieczorem można 1.5 godz
          > gotować/ prać/ pucować domwink

          Żeby żonglować, trzeba mieć pole manewru. Z tego, co wątkodajka pisze, jest całkowicie zależna od rozkładu dnia pozostałych domowników.
    • asiairma Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:04
      No to z innej strony, nie wierzę, że nie ma niczego co dobrze robisz i lubisz. Trywializujac, jak nie opieka, w której z pewnością jesteś dobra, to może lepisz ekstra pierogi. Lub może jakiś mały, lokalny sklep, księgarnia... Bo nie będzie łatwo z godzinami które podajesz.
    • b.bujak Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:06
      a możesz napisać, w jakim regionie mieszkasz?
      • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:19
        Śląsk, GOP
        • spirit_of_africa Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:37
          Gdzie ty mieszkasz w GOPie ze nic nie masz wkoło?
          • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:08
            My tu mamy takie wioseczki, oddalone nieco od Katowic, w których nic za bardzo nie ma, oprócz orlika zarastającego trawą i kościoła oczywiście. Zbiorkom dojeżdża raz na dwie godziny. Nie chcę pisać nazwy wsi tak na otwartym forum.
            • spirit_of_africa Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:05
              Ale ja mieszkam w GOPie i serio nie wiem gdzie ty masz te wioseczki gdzie tylko orlik i kościół
              • niennte Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:17
                spirit_of_africa napisała:

                > Ale ja mieszkam w GOPie i serio nie wiem gdzie ty masz te wioseczki gdzie tylko
                > orlik i kościół


                Przecież GOP to nie tylko wielkie miasta, ale miejscowości w rodzaju Psary, Dobieszowice, Sączów, Wymysłów, Pyrzowice... To teren Górnego Śląska, Zagłębia, częściowo Małopolski. Wystarczy mieszkać gdzieś tam albo choćby na obrzeżach miasta jak u nas: Piekło, Niepiekło, Marianki - i już wszędzie daleko bez samochodu.
        • b.bujak Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:53
          poza moim zasięgiem;
          ale napiszę Ci tylko, że Twoim problemem na pewno nie jest wiek; moi najlepsi pracownicy to ludzie w przedziale 40-50 lat; parę tygodni temu przyjęliśmy nawet emerytkę - daje radę smile
          • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 17:30
            No ja mam znajome 2 emerytki 75 plus i pracują zawodowo aż się furczy choć zdrowie powoli słabnie. Jedna z nich trwa w zawodzie. Druga no problem zawsze sobie coś znajdzie, dorobi, dojedzie przez pół miasta zbiorkomem do pracy, pracowita jest choć niskopłatne okropnie prave wybiera, znajduje. Ale jak jej jedna z pracodawców ( zaprzyjaźniły się, kolejne prace jej proponowała różne), zaproponowała dodatkowo, żeby piekła swoje doskonałe szarlotki za pieniądze dla jej znajomych licznych - babcia emerytka ją ZABIŁA ŚMIECHEM. W dudzie z extra kasą, szarlotki domowe są BEZCENNE i kropka. Jedną emerytka pracodawczyni upiekła bo ją lubi i szła do niej na kawę ( były tam u niej te koleżanki pracodawcy chętne płacić). Ale inne szarlotki bezcenne to tylko dla przyjaviół i wnuków własnych of course. Emerytka szanuje się i słusxnie. A swoje kolejne prace i często pracodawców lubi. Wykończy się w końcu ale kasę extra do emerytury ma i satysfakcję też. Jak raz wchodziło w grę jakieś prasowanie koszul extra, to jak z tą sprzedażą szarlotek - powiedziała, że, w dudzie, prasować nie będzie bo nie lubi.
            • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 17:31
              Prace
            • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 17:33
              Przyjaciół
              Słusznie
              • sasanka4321 Re: W czarnej d* 13.09.20, 17:41
                Wlasnie sobie wyswietlilam watek od najnowszych postow i pierwsze dziesiec postow, to posty igge. wink
                Jestem w stanie pojsc o zaklad, ze igge bedzie niekwestionowanym zwyciezca w turnieju na najwieksza liczbe postow napisanych w 2020 na emamie. To jest dopiero dodatkowy etat.
                • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 00:04
                  Pandemiawink
                  • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 00:06
                    Ale w sobotę wyjeżdżam na tydzień to będzie przerwatongue_out
    • zbyfauch Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:06
      42 lata, to jesteś jeszcze młoda dupa. Niezależnie od tego, co powiedzą biegli w excelu i pałapunkcie haerowcy. Jeżeli nie jesteś debilem, możesz robić wszystko. Wszystkiego możesz się w wieku 42 lat nauczyć. Ale niestety, pracy szukaj głównie po znajomości..
      • norra.a Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:59
        Mam 40 lat i jestem "wonskom specjalistkom" z długim stażem, ale raz na czas nachodzi mnie ochota na odwrócenie życia do góry nogami i rzucenie mojej branży. Ostatnio, w szczycie największej pandemii dostałam ofertę pracy w dużej i znanej korporacji w Katowicach na stanowisku juniorskim za prawie 2 średnie krajowe, kierownik działu, powiedział, że choć doświadczenie mam zupełnie odbiegające od tego co robią, to chętnie zatrudnią osobę w moim wieku.
        Wiem, że trudno porównywać te dwie sytuacje, bo mimo wszystko mam jakieś tam skille z dotychczasowego zatrudnienia, a jednak zaczynałabym w tej nowej branży prawie od zera, ale wiek nie byłby przeszkoda, tylko zaletą.
    • dolcenera Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:15
      Moja daleka ciotka ześwirowała mając tyle kat co ty i podobny przebieg. Doktorowa, z mgr z prawa, wypuściła w świat trójkę dzieci i od ich wczesnej podstawówki pucowała codziennie półki i półeczki. Popadła w głęboka depresję, którą leczyła armia psy maści wszelakiej - bez skutku, kiedyś wpadła na starego niemieckiego psychiatrę, który wysłał ma do pracy w obuwniczym na pół etatu. Po początkowym szoku -pani doktorowa musiała dopasowywać buty na nogach klientów, ciotka cudownie ozdrowiała, depresja się skończyła.
      Historia autentyczna, jak mamę kocham.
      • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:19
        Ależ wierzę na 100%.
        Pani po prostu wali na głowę w domu i ma poczucie zmarnowania czasu na naukę i studia + wiszenie na mężu jedynym żywicielu jest ciut ryzykowne.
        • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:31
          No tak, tak. Pan mąż jest na razie dość grzeczny, podwójnego życia nie prowadzi, ale to żadna prognoza na przyszłość. W każdej chwili może poznać młodą i piękną ambitną kobitkę w pracy i się "zakochać" wink

          Pisałam wyżej, jestem nieszczęśliwa, w domu się duszę. Podjęłam bardzo złe decyzje, obudziłam się niedawno.

          Najmłodszy cały pierwszy rok w opiece przedszkolnej przechorowal - zaczęłam prowadzać do przedszkola jak miał 2.5, obecnie ma 3.5 (to był koszmarny czas bo funkcjonowaliśmy mniej więcej tak: w 5 dni w przedszkolu, 2 tygodnie chory, 3 dni w przedszkolu, tydzień chory itd.). Przebadany, podobno zdrowy i niektóre dzieci tak mają. Od razu dopiszę, dość zdrowo karmiony, dbam o odporność, hartuję (w granicach rozsądku), nie przegrzewam.
          • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:35
            Okeeej i co z tego? Mój starszak pierwsze 2 lata w przedszkolu chorował regularnie, co miesiąc brałam zwolnienie, na zmianę brał ojciec dziecka etc. Podrósł, migdałki poszły precz, przestał chorować. Pracowałam cały czas + dorabiałam w soboty (w każdą sobotę w roku szkolnym).
          • dolcenera Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:42
            To nie tylko o kasę chodzi, Triss to zgrabnie ujęła jako poczucie zmarnowanego czasu na studia, naukę, bycia pijawką społeczną.

            Natomiast dostrzegam w Twoich wypowiedziach ( bez urazy) takie niebezpieczne akcenty, ze nie chcesz się zgodzić na pracę, którą uważasz za niegodna twoich kwalifikacji np przy małych dzieciach jako niania, pedagog, opiekunka w żłobku. Moja ciotka tez tak miała, ze chciała być Ally mcbeal z 15-letnim zakurzonym magistrem z prawa.

            Powiem Ci więcej, jestem od Ciebie młodsza i mam dwulatkę na stanie, która tez pewnie będzie chorować, i mimo podwójnego magistra i 11 lat nieprzerwanej „korpokariery” zaczynam w poniedziałek pracę - po „tylko” dwuletnim wychowawczym - znacznie poniżej moich kwalifikacji i za 1/3 mojej wcześniejszej pensji, ale to nie znaczy ze zamierzam na tej pozycji zostać na stałe wink
            • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:23
              Ja chcę pracę (prawie) jakąkolwiek. Aplikowałam np. do fastfoodów, do sprzątania - nie chcieli mnie (bo jestem za stara i nie zgram się z zespołem). Bardzo bym tylko nie chciała przy małych dzieciach i przy seniorach. Nie będę dobrą opiekunką, szczególnie dla małego dziecka. No i tzw. "towarzyskie" też nie chcę. Reszta jest ok.
              • dolcenera Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:17
                Możesz założyć własna firmę sprzątająca i nikogo nie prosić o łaskę.

                Możesz jednak celować w przedszkola ( bliskość, polowki etatu) w szeroki rozumianym doradztwie rozwojowym / coachingu, trochę dziwne ze mając trójkę własnych nie przepadasz za zajmowaniem się dziećmi, ale ok

                Na koniec, możesz grać w tak, ale lub chce,ale nie mogę, ale jeżeli masz ( uzasadnione) poczucie,ze siedzisz w czarnej dupie, to wiedz ze możesz się z niej wydostać tylko samodzielnie i zatrudnij się obuwniczym na pół etatu, zanim całkowicie odjedzie ci peron, potem możesz awansować i na korpokierowniczkę całej sieci obuwniczych albo przebranżowić się na podologa tongue_out

              • brenya78 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:19
                "Aplikowałam np. do fastfoodów, do sprzątania - nie chcieli mnie (bo jestem za stara i nie zgram się z zespołem)."

                To idz z tym do sadu po odszkodowanie, bo to czystej wody agism.
                • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:27
                  brenya78 napisała:

                  > "Aplikowałam np. do fastfoodów, do sprzątania - nie chcieli mnie (bo jestem za
                  > stara i nie zgram się z zespołem)."
                  >
                  > To idz z tym do sadu po odszkodowanie, bo to czystej wody agism.

                  Jak i co udowodnię pani kierowniczce z KFC która mi powiedziała że wszystko ok i pewno bym dała radę sprzątać, przecierać blaty, ogarniać toalety i jeździć na mopie, ale że zespół jest bardzo młody i ona przewiduje że mogą być problemy ze zgraniem się których nie będzie się dało rozwiązać. Nic na piśmie, tylko podczas rozmowy. Szkoda się szarpać przecież.
                  • brenya78 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:38
                    Ale to oni beda musieli udowodnic z jakich to powodow niby nie nadajesz sie do pracy w KFC. Niech sie tlumacza...
                  • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 19:21
                    Kierowniczkav%*@#.
                    Koleżankavw pracy ma nonstop przewijających się stażystówvw wieku jej dzieci i móodsxych teraz chyba
                    Dogadują się świetnie, wyglupiają, są zgrani. Wiek akurat jakoś nie gra roli choć może zespół ogólnie mają dość zgrany , wesoły, nieco zwariowany mimo, że trzon stanowią panie koło50.
              • samawsnach Re: W czarnej d* 13.09.20, 03:41
                Ale czemu Ty nie rozumiesz się zawodowo, w kierunku, jaki masz, tylko szukasz prac dla studentow ( fast food). Psychologow szkolnych ciagle szukają - godziny pracy to dla matki praca marzen. Próbuj, aplikuj, a w międzyczasie doszkalaj się zdalnie ( uprawnienia pedagogiczne, szkolenia specjalistyczne- od groma tego)
                • georgia.guidestones Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:40
                  samawsnach napisała:

                  > Ale czemu Ty nie rozumiesz się zawodowo, w kierunku, jaki masz, tylko szukasz p
                  > rac dla studentow ( fast food). Psychologow szkolnych ciagle szukają - godziny
                  > pracy to dla matki praca marzen. Próbuj, aplikuj, a w międzyczasie doszkalaj si
                  > ę zdalnie ( uprawnienia pedagogiczne, szkolenia specjalistyczne- od groma tego)
                  O ile ma specjalizacje szkolną.
          • mikawi Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:00
            Mój tez w przedszkolu chorował, dokładnie tak samo. Tydzień w przedszkolu, dwa tygodnie w domu. Nie mamy tu żadnej babci ani cioci. Przez pierwsze 2 lata przedszkola mieliśmy nianię, której płaciliśmy kasę za pełen wymiar/etat. Plus koszt przedszkola. Niania była „na zawołanie” - katarek, przeziębienie, rano była u nas. Dzięki temu nie puszczałam dziecka do przedszkola choćby z katarem ale tez nie mogłam sobie pozwolić na zwolnienia co chwile. Oboje pracowaliśmy i żadne z nas nie moglo pozwolić sobie na zwolnienie co dwa tygodnie. Te dwa lata sporo kosztowały, ale warto było. W tym czasie awansowaliśmy, a nie wypadliśmy z rynku pracy. Nie rozumiem argumentów o niemożności pójścia do pracy bo trzeba wozić nastoletnie dzieci na zajęcia dodatkowe albo ze przedszkolak może zachorować. No może. Nie będziesz pracować kolejne naście lat z powodu opieki nad dzieckiem?
            Na twoim miejscu poszłabym w rachunkowość, odnowiła wiedzę, uprawnienia i szukała pracy w jakimś biurze rachunkowym. Ale nie z założeniem pracy 9.00-14.00 na starcie.
          • asia_i_p Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:22
            Nasz pierwszy rok też tak wyglądał, drugi o niebo lepiej. Nic nie jest przesądzone, może nie będzie teraz tak chorował.
            • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:28
              W sierpniu nie chodził (ospa). Pierwszego września we wtorek poszedł do przedszkola i ósmego we wtorek odbierałam go awaryjnie, z gorączką, przed południem. Gorączka minęła, gile z nosa do brody. Teraz z powodu kowida nie ma mowy o tym żeby rano w przedszkolu przyjęli dziecko z katarkiem, nawet przeźroczystym, "alergicznym".

              • mikawi Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:48
                Zgadza się. Dlatego przy przedszkolaku i planie pójścia do pracy trzeba mieć plan B. Bo dziecko chorować będzie. Ale jeśli zakładasz, ze pracodawca będzie tolerował zwolnienia przez większość miesiąca to długo nigdzie nie popracujesz. Musisz ustalić z mężem co w razie W. Jeśli on nie ma możliwości brania zwolnień to pozostaje niania, babcia, sąsiadka - ktoś do opieki nad przeziębionym dzieckiem. Mój miał w zasadzie co chwile gile. Zwolnienia brałam w razie gorączki dziecka, bo chciałam zaopiekować się sama. Ale nie było takich poważnych chorób bardzo dużo. Ale gile do pasa byly co chwile, ewentualnie jakieś 37. Nie wyobrażałam sobie puszczać dziecka do przedszkola z katarem, choć sa mamusie które nie maja takich dylematów. Ale nie kosztem pracy. Musicie mieć plan na chorobę małego. A starsze czas odpepowić i przestać być kierowcą.
              • sol_13 Re: W czarnej d* 13.09.20, 05:57
                nicnieumiem42 napisała:

                > W sierpniu nie chodził (ospa). Pierwszego września we wtorek poszedł do przeds
                > zkola i ósmego we wtorek odbierałam go awaryjnie, z gorączką, przed południem.
                > Gorączka minęła, gile z nosa do brody. Teraz z powodu kowida nie ma mowy o tym
                > żeby rano w przedszkolu przyjęli dziecko z katarkiem, nawet przeźroczystym, "a
                > lergicznym".
                >
                Po ospie jest duży spadek odporności.
                Nie mogłaś go zaszczepić?
              • nangaparbat3 Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:07
                Trochę kiepsko.
                Ale przypomniałam sobie, jak moja córka, szukając pracy, przez chwilę zatrudniła się w jakiejś firmie sprzedającej w internecie, pracowała zdalnie przygotowując opisy produktów na ich stronę, coś w tym rodzaju. Więc na początek miałabyś pracę z domu, to byłoby jednak łatwiej ogarnąć niż inną, w kontekście chorującego malucha. Coś byś zarobiła, miała do wpisania w CV, tak na rozruch. A równolegle spokojnie szukasz czegoś z wychodzeniem z domu.
    • kanna Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:24
      Psycholog to niezła praca.

      Może w jakiejś poradni? Zaczniesz od wywiadów i testów., to szybko ogarniesz / przypomnisz sobie.
      Szkoły też szukają psychologów, godziny by Ci pasowały.

      Grupy dla dzieci? Reedukacja?
      Masz przygotowanie pedagogiczne?
      • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:28
        Mam nadzieję, że 42-latka z zerowym doświadczeniem w zawodzie i zerową praktyką, nie dostanie pracy w szkole ani poradni.
        • mia_mia Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:51
          A czym się różni od 23 latki kończącej studia, poza tym, że wie jak wygląda i działa dziecko?
          • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:54
            23-latka nie trafia od razu do poradni tylko musi mieć konkretne kursy + praktykę. Samo ukończenie psychologii nie daje nic, mozna najwyżej pisać lepsze listy do redakcji.
            • alicia033 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:00
              triss_merigold6 napisała:

              > 23-latka nie trafia od razu do poradni

              oczywiście, że 23-latka trafia od razu do poradni na praktyki (&kursy).
              A jak nie trafia, to niestety ale kończy jak autorka tego wątkusad(
              • alicia033 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:02
                alicia033 napisała:

                > oczywiście, że 23-latka trafia od razu do poradni na praktyki (&kursy)./staż

                dalej bez zmian:
                > A jak nie trafia, to niestety ale kończy jak autorka tego wątkusad(
            • kanna Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:20
              > 23-latka nie trafia od razu do poradni tylko musi mieć konkretne kursy + praktyk

              Trafia smile Kursy i praktykę ma na studiach.
              • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 19:36
                I wcale takie młodziutkie niby bez praktyki psycholożki nie są koniecznie złe i niepomocne. Kolejki zadowolonych uczniów pod gabinetem.
                A są pedagodzy starsi mocno, z wieloletnim doświadczeniem i stażem szkolnym gdzie dzieci w kryzysie dziwnie wszystkie wolą w kolejce do innej pani pedagog ( tu akurat też nie młodej) stać i czekać. A tej pierwszej pokój pusty nonstop - nastolatki omijają starannie.
            • mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 05:54
              Mylisz się, w Polsce w zasadzie nie trzeba skończyć studiów z psychologii, żeby zajmować się np. psychoterapią. Kiedyś słuchałam audycji na ten temat, miała być ustawa o zawodzie psychologa, ale jej nie ma. Zresztą nawet gdyby była, to ona jest psychologiem, a nie absolwentką weekendowego kursu.
              Moja koleżanka pierwszą pracę w zawodzie dostała jeszcze przed obroną i to nie po znajomości.
              • nangaparbat3 Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:13
                Jednak żeby pracować w szkole, trzeba mieć "przygotowanie pedagogiczne". Ukończenie psychologii tego nie daje.
                Szkoła chyba może przyjać osobę bez tego, pod warunkiem, że nie ma innego kandydata z przygotowaniem i że zatrudniany/a będzie się dokształcać i uzupełni to w najbliższym czasie.
                • mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:22
                  Jeśli chce iść w tą stronę to uzupełni, tylko musi podjąć decyzję co chce robić. Z wykształceniem wystarczy jej pewnie podyplomówka. Za rok, dwa będzie mogła pracować, a na wolontariacie równolegle zdobywać doświadczenie.
                • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 19:37
                  Nie chyba tylko na pewno. Zgoda dyrekcji musi być.
        • umi Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:01
          Czemu nie? Tyle lat sie uzerala z mezem i dziecmi, wiec praktyki ma az nadto. I raczej nie jest wypalona ani zmeczona praca, wrecz sie do niej garnie. Kokosow nie zarobi, ale chyba nie oczekuje kokosow.

          Inna mozliwosc, nie wymagajaca wyksztalcenia - sprzatanie domow. W ramkach 9-14 spokojnie sie zmiesci.
        • nangaparbat3 Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:10
          Dlaczego? 42latka z doświadczeniem matki trojgu dzieciom, jeśli tylko zechce się uczyć i szkolić, może być o niebo lepsza od dziewczyny bezpośrednio po studiach, która nie zaznała innego życia niż szkoła/studia.
        • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 19:29
          Czasami PREDYSPOZYCJE bywają bardziej skuteczne niż doświadczenie i praktyka psucia dzieci w szkole , oczywiście z kwalifikacjami na papierze wszelakimi.
          Trudno się pozbyć takiego " wykwalifikowanego", nic nie wnoszącego dla dobrostanu czy edukacji dzieci pracownika ze szkoły. Nawet jak dyrekcja wie, nawet jak są skargi rodziców liczne.
          I w liceum i w podstawówce mieliśmy takich 2 pedagogów bez sensu zabierających i zatruwających dzieciom czas w szkole.
      • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:51
        Nie mam kwalifikacji pedagogicznych (musiałabym dorobić dodatkowo podyplomowe studia), praca w szkole odpada zatem.

        • umi Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:03
          Ale w poradni nie. Albo z doroslymi. Albo mozesz odkurzyc ta rachunkowosc i sprobowac z dg (moze jest jakas kasa na start, zainteresuj sie). Albo zostaje Ci sprzatanie, nie wymaga wyksztalcenia, jedynie wytrzymalosci fizycznej i zorganizowania (masz lata praktyki). Spokojnie wracajac mozesz podjechac po dzieciaki i je porozwozic.
          • lauren6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:16
            Jako psycholog mogłaby popytać się OPS czy nie szukają np asystenta rodziny.
        • nangaparbat3 Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:19
          To szybciutko dorób. Może są on-line? Pewnie są.
          W szkole pracujesz mniej godzin i przy dzieciach to duży atut.
          Być może zatrudniliby Cię gdzieś na kawałek etatu na początek i pod warunkiem, że uzupełnisz wykształcenie. Wydaje mi się, że przy Twoich rodzinnych obowiązkach byłoby to niezłe wyjście na początek. Dzieci podrosną, możesz pracując w szkole doksztalcić się jako coach i zacząc praktykować.

          Inna opcja to "złota rączka" - tyle że to chyba ma sens, o ile jest niedaleko jakieś większe miasto, gdzie mnóstwo ludzi samotnych, starych, część ma dwie lewe ręce i bardzo potrzebuje kogoś, kto naprawi, dokręci, pomauluje jeden pokój a nie od razu całe mieszkanie - ja bym nie wiem co dała za taką panią.
          • georgia.guidestones Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:42
            nangaparbat3 napisała:

            > To szybciutko dorób. Może są on-line? Pewnie są.
            > W szkole pracujesz mniej godzin i przy dzieciach to duży atut.
            > Być może zatrudniliby Cię gdzieś na kawałek etatu na początek i pod warunkiem,
            > że uzupełnisz wykształcenie. Wydaje mi się, że przy Twoich rodzinnych obowiązka
            > ch byłoby to niezłe wyjście na początek. Dzieci podrosną, możesz pracując w szk
            > ole doksztalcić się jako coach i zacząc praktykować.
            >
            > Inna opcja to "złota rączka" - tyle że to chyba ma sens, o ile jest niedaleko j
            > akieś większe miasto, gdzie mnóstwo ludzi samotnych, starych, część ma dwie le
            > we ręce i bardzo potrzebuje kogoś, kto naprawi, dokręci, pomauluje jeden pokój
            > a nie od razu całe mieszkanie - ja bym nie wiem co dała za taką panią.
            Praktyki tez online? (Chyba ze w covidowej rzeczywistosci juz byly)
            • mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:02
              Ale ona musi tak pracować 20 lat, a w wieku 65 lat nie będzie skakać po drabinach czy składać szaf, nawet jeśli teraz może. Ma pewne atuty, których nie mają inni, typu formalne wykształcenie, które można stosunkowo szybko uzupełnić sensownymi kursami czy podyplomówkami. Nie chce pracować z dziećmi, to może uczyć ekonomii czy psychologii w technikum czy jakiejś szkole. Do tego w rok się przygotuje. Możliwości są tylko trzeba chcieć.
              • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:17
                Zgadzam się. Nie wiem tylko, czy aby uczyć ekonomii w technikum ekonomicznym nie trzeba znowu skończyć 3 semestralnej podyplomówki.
                Psychologii w szkole jako przedmiotu do uczenia to jest chyba ćwierć etatu i to nie w każdym liceum. Ona będzie stażystą czyli 2 tysiące netto za etat. Nie mówię, żeby tego nie brać ale pytanie czy ona w ogóle rozważa bycie nauczycielem ekonomii w liceum czy technikum albo bycie psychologiem w szkole. W ogóle dziwi mnie, że ktoś po ekonomii oraz psychologii plus 2 podyplomówki zastanawia się nad pracą w KFC. Na pewno trzeba szukać pracy w zawodzie. Ma bardzo dobre wykształcenie. Brak doświadczenia, owszem ale nadrobi z pewnością.
                • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:20
                  Gdzie macie psychologię jako przedmiot w szkołach podnadpodstawowych?
                  • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:37
                    Wyobraź sobie, że w liceach są klasy o profilu psychologiczno-humanistycznym, a zajęcia prowadzą wykładowcy z SWPS i uniwerków.
                    Taki kapitał kulturowy, a taki brak wiedzy...
                    • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:40
                      w liceach są klasy o profilu psychologiczno-humanistycznym

                      w dużych miastach
                      autorka ma problem, żeby podjechać gdzieś codziennie ze swojej wioski, no i nie jest wykładowcą, tylko absolwentką sprzed wieku lat danego kierunku, ma zerowe doświadczenie metodyczne, edukacyjne i pedagogiczne
                  • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:40
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Gdzie macie psychologię jako przedmiot w szkołach podnadpodstawowych?

                    Bywa w niektórych szkołach, w niektórych profilach. Bywa. Dlatego to może być ćwierć etatu w jednej szkole średniej na 15.
                    • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:43
                      No właśnie, bywa. W pojedynczych klasach, w pojedynczych szkołach. Pani by więcej wydała na paliwo i fryzjera niż zarobiła, doprawdy, to już oglądanie seriali jest tańszym hobby.
                      • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:47
                        Ja mam wrażenie, że w przypadku jej rodziny w ogóle nie chodzi o pieniądze. Mąż ich utrzymuje. Mają 3 razy 500 +
                        Ona chce po prostu wyjść z domu do jakiejkolwiek pracy. Nie dla zarobku.
                        Pytanie czy dostanie pracę w godzinach od 9.00 do 14.00 już teraz, bez żadnych dodatkowych kursów, podyplomówek.
                    • mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:49
                      Nie chodzi o licea ogólnokształcące, jest dużo kierunków typu opiekun, technik reklamy, sprzedaży, gdzie psychologia danej działki w programie.
                • mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:31
                  Pewnie chodzi o przygotowanie pedagogiczne, a psychologii jako przedmiotu w szkołach nie ma chyba wcale, ale na kursach, w szkołach policealnych na różnych kierunkach jestem pewna, że jest.
                  • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:38
                    To by mogła być całkiem fajna praca. Musiałaby tylko posprawdzać czy ma uprawnienia do nauczania w szkole i czy musi robić kolejne studia. No i czy taka praca jest w godzinach 9.00 do 14.00. Bo kursy szkoły policealne itp to mogą być trochę inne godziny, też po południu. Ale pomysł dobry moim zdaniem.
                    • norra.a Re: W czarnej d* 15.09.20, 09:50
                      Miałam kiedyś taką panią, trochę do opieki, trochę do sprzątania. Nie musiała pracować bo mąż miał prężną firmę, ale koniecznie chciała "wyjść do ludzi", nie wyszło jej to długoterminowo, mimo że miała sprzątać, to dawała odczuć, że sprzątanie to jednak poniżej jej godności, przy dzieciach też najlepiej jej wychodziło dawanie rad i wychwalanie swojego potomstwa. Lubiłam ją, ale czułam, że szukała bardziej rozrywki i towarzystwa, niż pracy, którą naprawdę wykonywała byle jak, z sympatii tolerowałabym taki układ, ale coraz częściej odwoływała wizyty, bo musiała coś dla męża zrobić, z córką iść na zakupy, po jakimś czasie opiekować dziećmi chciała się tylko u siebie w domu, bo np czekała na kuriera do firmy. Motywacja, żeby "wyrwać się z domu" okazała się za słaba do sumiennej pracy.
                      • igge Re: W czarnej d* 15.09.20, 13:04
                        Znam emerytkę. Nie sprząta. Bywa nianią. Motywacja " wyrwać się z domu" silna. Męża z firmą prężną/ w korpo z wysoką pensją brak. Kasa też na rozrzutność przyjemnościową potrzebna. Jest bardzo jeśli chodzi o dzieci sumienna i dzieci traktuje jak własne wnuki. Z wzajemnością. Ona ma w pakiecie te 3 rzeczy bo satysfakcja/ zadowolenie z życia ( mimo harówki momentami) gratis.
    • demodee Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:27
      Nie widzę nic beznadziejnego w tej sytuacji.

      Idziesz do roboty na pół etatu, może do jakiegoś biura, będziesz skanować dokumenty w godzinach 10-14. Albo na infolinię. To też praca z doskoku i jak masz wyższe, to kulturalną rozmowę przez telefon przeprowadzisz.

      Kokosów z tego nie ma, oczywiście.
      • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:39
        Na infolinię bardzo chętnie! Skanować dokumenty też chętnie! Dziękuję za pomysły! Masz jakiś pomysł jaka nazwa takiego stanowiska gdzie się skanuje dokumenty, jak tego szukać na pracuj.pl?
        • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:43
          Wpisywanie danych czy coś takiego.
          Infolinie rekrutują na słuchawki non stop.
          Są też prace typu "pół etatu w szmateksie/innym lokalnym sklepie".

          Skoro masz skończone 2 kierunki studiów, powinnaś umieć posługiwać się wyszukiwarkami ofert zawężając kryteria.
          • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:47
            Dziękuję za Twoją opinię o tym co powinnam umieć smile
            • trampki-w-kwiatki Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:38
              Słowo klucz to "praca z dokumentem". W wielu miejscach stanowisko "asystent księgowego" albo "asystent działu kadr i płac", to właśnie robota kogoś kto ma ułożyć dokumenty w segregatorach wedle klucza, bądź zredagować listy przewodnie.
              • mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 23:43
                Sporo zależy od tego co kto chce wynieść z takiej pracy, jeśli ktoś ma głowę na karku to się sporo nauczy zwłaszcza jeśli dołoży do tego pracę własną i kursy.
                • grey_delphinum Re: W czarnej d* 14.09.20, 06:20
                  Wy naprawdę jeszcze powielacie to stereotypowe przekonanie, ze praca w szkole kończy się o 14???
                  Mój syn codziennie kończy przedmiotowe lekcje 14.30, a np. terapię pedagogiczną z racji dys ma dopiero po lekcjach. Patrzyłam ostatnio na godziny pracy pedagoga i psychologa - dwa razy w tygodniu pracują do 17.00, by mogli przyjść do nich rodzice po pracy.
                  Muszą tez byc obecni na wszelkich wywiadowkach i radach pedag., które odbywają się popołudniami w końcu.
                  • kotejka Re: W czarnej d* 14.09.20, 06:26
                    Owszem zdarza się, ale to wciąż pensum 25 a nie 40 w korpo
        • asiairma Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:52
          dygitalizacja/digitalizacja
          archiwizacja
          • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:23
            asiairma napisała:

            > dygitalizacja/digitalizacja
            > archiwizacja

            Dziękuję smile
    • dariamax Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:31
      Może poszukaj zajęcia w NGO najpierw wolontariat a potem zlecenia.
      • azja1942 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:43
        Skoro miałaś doświadczenie w księgowości to poszłabym w tym kierunku. Spokojnie w tym wieku można zacząć życie zawodowe, dzieci za chwilę zaczną swoje życie, zostać z niczym jest dla kobiety bardzo niebezpieczne
      • lily_evans11 Re: W czarnej d* 12.09.20, 23:23
        Aaaaaaa! Kolejna !
        • georgia.guidestones Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:44
          Czasem szukaja psychologow do jakichs projektow unijnych, ale zwykle maja konkretne kryteria naboru.
    • alexis1121 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:37
      Masz skończone fajne kierunki i możesz robić absolutnie wszystko, nawet mając wypracowane tylko te dwa lata. Są strony, gdzie profesjonaliści pomogą stworzyć ci idealne cv, gdzieś popełniasz na pewno błąd. Poza tym albo idziesz do pracy, albo nie. Żadnych półśrodków typu „będę musiała często chodzić na zwolnienia” i „praca tylko od 9 do 14”. Jeżeli czujesz, że masz depresję, to na ten okres skorzystałabym z pomocy psychiatry i leków, to naprawdę może zmienić twoje czarnowidzenie i doda ci pewności siebie. Powodzenia!
      • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:39
        gdzieś popełniasz na pewno błąd

        tak, mając 2 lata doświadczenia zawodowego w wieku 40+
        tego się nie da wytłumaczyć <znaczy da się, ale trzeba świetnie ściemniać i wykazać się znajomością języka obcego>
        • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:41
          Ale jak tu ściemniać? Że po studiach pojechałam za mężem do Anglii, rodziłam tam dzieci i pracowałam na zmywaku, na czarno, z doskoku? Musiałabym lepiej znać angielski potoczny chyba do takiej ściemy. Czy jak inaczej?
          • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:46
            Gdzieś dalej niż do UK, byłaś przy mężu, pomagając mu w prowadzeniu firmy/whatever, poznałaś doskonale realia lokalne, realizowałaś się jako manager, wsparcie strategiczne etc.
            Osobie, która nie umie obsłużyć wyszukiwarki na pracuj.pl, nie polecam.
            • jowita771 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:47
              Triss, ugryź się czasem w język, naprawdę nie ma obowiązku udzielać się w każdym wątku. Kobieta jest ewidentnie zdołowana sytuacją, a Ty dowalasz. Można czasami się przymknąć albo podziamgać do siebie pod nosem zamiast wypuszczać w świat każdą myśl, która przyjdzie do głowy.
              • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:13
                big_grin
          • azja1942 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:48
            Nie musisz się z niczego tłumaczyć. Chcesz pracować to pracujesz, na początku za minimalną pewnie ale jakie to ma znaczenie, ważne żeby ruszyć do przodu. Ale musisz się nastawić na pracę na etat, 8 h a nie od 9 do 14
          • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:03
            Dobra ściema nie jest złabig_grin zatrudniłam się kiedyś jako nastolatka ( 19 lat jakoś plus) w dużym tlocznym pubie za barem, wmawiając właścicielom, że mam ogromne doświadczenie. Nie umiałam nalać piwa poprawnie ( sama piana, nie schyliłam szklanki), nie znałam nazw żadnego alkoholu, dozowania, naczyń odpowiednich, nie znałam nazw ani receptur drinków. Czasami w ogóle przekręcałam zamówienia, nie dosłyszałam dobrze. W ogóle nigdy wcześniej alkoholu w ustach nie miałam właściwie i po pubach nie chodziłam. Pierwsze dni za barem to była komedia pomyłek. Zamawiali wysokoprocentowy kieliszeczek czegoś jeden - ja stawiałam 7 pintów piwa itp. Właściciele często byli w środku i obserwowali życzliwie i z uśmiechem, żartobliwie choć w osłupienie chyba musieli wpadać też. Jasne było, że moje kłamliwe doświadczenie, na podstawie którego pracę dostałam było zerowe. Uczyłam się wszystkiego, dostawałam wypłatę, ilości wylanego zmarnowanego alkoholu nikt mi nie odliczał od wypłaty. Dostawałam napiwki, które metodycznie wydawałam na kolejne próbowanie po kolei po raz pierwszy napitków z najwyższej w pubie półki ( aż menadżer delikatnie i z uśmiechem zasugerował, że co ja do diabła robię w przerwach pijąc, że przecież nie wolno wziąć mi do ust ani kropli alkoholu w pracy, więc odkładałam sobie te napiwki potem)
            Generalnie chcieli, żebym pracowała na stałe i nawet jakieś kursy zafundować chcieli ale po 3 miesiącach wakacje się skończyły i rzuciłam pracę. Wtedy to już jak wchodzili do pubu stali bywalcy - od razu leciałam nalewać to i tyle ,co pamiętałam, że zawsze chcieli, bez potrzeby werbalizowania zamówienia. Śmiechowo było.
            Nie wiem jak uczą się panie po 40 nowych rzeczy, ja byłam młoda, teraz byłoby mi o niebo trudniej. Ale znam panie w średnim wieku startujące od niemal zera. Nie jest ich za wiele wśród znajomych ale wio i do przodu.
            Dlatego wierzę w autorkę.
      • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:45
        I co mam zrobić z tym chorującym dzieckiem? Zapisałam go rok temu, poszedł jako 2.5latek, połowę przechorował a dokładniej, to miał ciut więcej nieobecności niż obecności. Znam dokładne liczby bo jeśli odpowiednio wcześnie zgłosiłam nieobecność to nie musiałam płacić za jedzenie w danym dniu. Zakatarzonego, z gilami do brody, z gorączką nie można przyprowadzać do przedszkola...
        • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:48
          Co zrobić z chorującym dzieckiem, niech pomyślę... mąż bierze zwolnienia? bierzecie opiekunkę na telefon, do skorzystania w razie awarii, traktując ją jako inwestycję w Twoją pracę?
          • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:05
            U męża w pracy zwolnienia na dziecko nie przejdą. Tzn. jasne, może jedno wziąć, ładnie mu wypłacą zasiłek za ten czas ale przy kolejnych znajdzie się na liście osób do zwolnienia przy pierwszej lepszej okazji. Ludzie stamtąd wylatują z powodów zbyt częstych L4. Okazje tam są stosunkowo często, reorganizacje, przeniesienia obowiązków, łączenia udziałów, outsourcing funkcji. Wtedy całą rodzina bedzie w czarnej d*, nie tylko ja.

            A poszukiwania dyspozycyjnej, godnej zaufania opiekunki na telefon to jak poszukiwania kwiatu paproci.
            • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:09
              A poszukiwania dyspozycyjnej, godnej zaufania opiekunki na telefon to jak poszukiwania kwiatu paproci.

              grasz, w "Tak, ale..."
              Ty nie chcesz iść do pracy.
              Ty chcesz się lepiej poczuć, robiąc to, co dotąd, czyli będąc gospodynią domową.
              • alexis1121 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:18
                Mi się wydaje, że chce iść do pracy, ale wszystko ją przerasta i tkwi w niemocy.
              • mio-nuskropka Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:44
                A ty uważasz doświadczenie typu „praca w budżetówce” za uniwersalne.
                Praca przy małym, chorowitym dziecku to jest akrobatyka jeśli się nie ma zaplecza.
                Tyle, że dzieci z tego chorowania na ogółneyrastają mniej więcej po roku pobytu w placówkach więc jest szansa, żeton problem sam się rozwiąże.
                • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:07
                  Zupełnie nie uważam doświadczenia typu "praca w budżetówce" za uniwersalne, zwłaszcza, że mam dość zdywersyfikowane cv i różne doświadczenia, w rozmaitych formach zatrudnienia. Niemniej, nawet całe życie zawodowe jako starszy referent w urzędzie gminy jest lepsze niż zero życia zawodowego przez 20 lat.
              • kanna Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:24
                >grasz, w "Tak, ale..."
                >Ty nie chcesz iść do pracy.

                I jak zwykle się z triss nie zgadzam, to tu się zgodzę.
                Kobieta deklaruje, zę szuka pracy,
                • huang_he Re: W czarnej d* 12.09.20, 23:06
                  Bzdura. Jak się coś chce, to się natychmiast tego wyszukuje i robi się COŚ. Cokolwiek. Choćby pomalowanie ścian emerytce za 1/2 ceny. Emerytki, które chcą pomalować ściany, będą zachwycone. Można się ogłosić już teraz na jakimś olx albo gumtree, można zamiast jęczeć w tym necie wydrukować ogłoszenia, wziąć jutro samochód i to porozwieszać.

                  A tu jest - a, bo dziecko chore, a bo zajęcia, a bo coś. Mam dwoje dzieci, przechorowały strasznie żłobek, jedno i drugie. Mam też ich zajęcia dodatkowe i po prostu dzieci chodzą na zajęcia na godz. 17. Ale tu będzie - nie da się, bo obiad, bo późno, bo lekcje, bo się nie da.

                  Jak się tyle lat siedzi w domu, to nic się nie da, bo czas przelatuje przez palce. Obiad się gotuje przez pół dnia. To wstawianie i rozwieszanie prania urasta do rangi pracy w kopalni na przodku. Po czym magicznie te kobiety, które pracują, nagle znajdują czas i na te obiady, i na odwożenie na zajęcia, i jakoś radzą sobie z chorobami dzieci i wtedy radzi sobie dwójka dorosłych, a nie jedno, i jeszcze wieczorem sobie książkę poczytają i pranie też mają zrobione.
            • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:21
              No widzisz ja znam taki skarb kwiatu paproci ale i ona wkurza się na tę nieprzewidywalną nadmiarową własną dyspozycyjność i elastyczność. Choć pracodawcom to odpowiada bardzo. Stawkę ma normalną, chytrzą czasem. Ale obsypywana prezentami też bywa i traktowana niemal jak członek rodziny. Dzieci, szczególnie to młodsze uwielbiają ją. Ekstra nie wymagane obiadki mu robi i dowozi.
              Druga opiekunka tego typu, którą znam to studentka nomen omen psychologii. A dzieciaki, którymi od kilku lat się opiekuje ( trójka malutkich na raz, dla mnie horror ale daje radę) są dziećmi pani psychologbig_grin , która w tym czasie przyjmuje swoich pacjentów w gabinecie obok. Stawkę też ma taką sobie ale nie prosi o więcej to nie dostaje więcej.
        • umi Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:57
          Nie macie chcacych sobei dorobic studentow? Wiele uczelni dziala zdalnie, a wiele dzieciakow ma glowy do interesu. Nie da sie z kims umowic, ze bedzie do tego dziecka wpadal za wynagrodzeniem?
        • azja1942 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:12
          Jednak nie chcesz pracować, dalej szukaj wymówek
    • fil.lo Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:46
      A może idź na nowe studia? Wyjdziesz z domu, nauczysz się czegoś nowego, może załapiesz jakieś kontakty albo świeższe spojrzenie na swoją sytuację? Nawet podyplomówka, która da Ci jakąś nową umiejętność + papier nie byłaby tu od rzeczy. Skoro to GOP, to uczelni tu od groma.
      • simply_z Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:35
        proszę cię..kobiecie potrzeba pracy, a nie kolejnych studiów, za które będzie płacić oczywiście mąż. poza tym większość zajęć odbywa się teraz online..już widzę wyjście do ludzi.
        • fil.lo Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:45
          Za dzienne nie trzeba płacić. Można ułożyć plan w godzinach 9:00-14:00.
          Autorka nie tyle potrzebuje pieniędzy, co wyjścia z domu, które wniesie w jej życie jakiś sens. Osobiście widzę więcej sensu w studiach, niż w sprzątaniu czyjegoś domu - oczywiście pod warunkiem, że dzieci mają co jeść etc.
          Mam wielu studentów, którzy z różnych powodów zaczynają studia w wieku 40+, wg mnie to pomysł równie wart rozważenia, co NGOsy czy wolontariat proponowane powyżej.
          Z argumentem nauki zdalnej niestety muszę się zgodzić, mam jednak nadzieję, że online będzie tylko ten zimowy semestr...
          • morekac Re: W czarnej d* 13.09.20, 06:50
            Zważywszy, że autorka ma dwie magisterki i 2 podyplomówki oraz 2 lata pracy, to żadne studia nie zwiększą jej szans na rynku pracy. No i z tymi godzinami pracy może być problem. A największy problem jest z przekonaniem, że przecież dzieci chorują i trzeba je wtedy osobiście niańczyć.
            Jeśli autorka wątku zna nieźle angielski - szukać roboty typu asystentka. Szukać roboty w HR, kadrach i księgowości - ewentualnie zrobić jakiś kurs odświeżający przepisy czy umiejętności obsługi oprogramowania. Aplikować oczywiście na stanowisko typu asystentka księgowa, kadrowa itp. W biurach księgowych jest wieczne szukanie osób na takie stanowiska.
            Nastawić się, że będą jednak szukać na cały etat (chociaż może 9-14 będzie ok, może część pracy zrobisz zdalnie ), no i poszukać jakiejś awaryjnej opieki do młodszego.
            A przede wszystkim za bardzo nie marudzić.
            • morekac Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:02
              A jeśli to nie wyjdzie: szukać roboty w call center. Kuzynka miała 9 lat przerwy w pracy i średnie wykształcenie, pracy szukała jako 37latka. Zaczęła od słuchawek właśnie, potem podłapała zwykłą biurową robotę.
              Owszem, nie wszędzie przejdzie praca 10-14, ale możliwe, że w niektóre dni porobisz dłużej, w inne krócej i dziubdziusie nie odniosą wielkich strat w zajęciach dodatkowych. Bo chyba nie musisz wozić ich codziennie?
              BTW: dowozem potomstwa do placówek zająłby się może mąż? Ty wtedy zaczynałabyś robotę od 7mej rano?
              • mika_p Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:03
                > BTW: dowozem potomstwa do placówek zająłby się może mąż? Ty wtedy zaczynałabyś robotę od 7mej rano?

                Od 6 nawet. 6-14 to pełny etat.
                • morekac Re: W czarnej d* 13.09.20, 17:46
                  Nie wszędzie pracują od 6tej.
                  Niemniej można próbować, ale przede wszystkim mąż powinien przejąć część obowiązków i wtedy dziewczyna będzie miała większe szanse przy szukaniu roboty.
                  • mika_p Re: W czarnej d* 13.09.20, 18:15
                    > Nie wszędzie pracują od 6tej.

                    No i co z tego? Nie wszędzie też pracują od 7, nie wszędzie od 8.
                    Znam firmę, gdzie część pracowników biura przychodziła na 6, część na 8, na sztywno, bo tego wymagały ich zadania.
                    Nie zmienia to faktu, że łatwiej znaleźć pracę na pełny etat niż 7/8 czy inny kawałek
                    • morekac Re: W czarnej d* 13.09.20, 18:21
                      6-14 i tak wymagałaby współpracy męża w zakresie rozwożenia potomstwa do szkół.
                      • mika_p Re: W czarnej d* 13.09.20, 18:31
                        > 6-14 i tak wymagałaby współpracy męża w zakresie rozwożenia potomstwa do szkół.

                        Każde godziny poza wymarzonymi 9-14 wymagać będą współpracy męża
                        • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:56
                          Albo opiekunki
                        • szpil1 Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:00
                          mika_p napisała:


                          >
                          > Każde godziny poza wymarzonymi 9-14 wymagać będą współpracy męża
                          >

                          A ja obstawiam, że tej współpracy nie ma i nie będzie, bo mężowi jest bardzo wygodnie tak jak jest. Po co ma przyczyniać się do zmian? I obstawiam, że autorka też to wie.
                          • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:21
                            Ale to nadal zgadywanie. Autorka milczy w tej kwestii. Może zdarzyć się i tak, że mąż, mimo najszczerszych chęci i braku wygodnictwa, obiektywnie nic w kwestii dopasowania swojej pracy do ewentualnej pracy żony zrobić nie może bo wyleci z roboty i wygeneruje ewentualne kolejne większe problemy.
                            • morekac Re: W czarnej d* 14.09.20, 18:25
                              Może ją poprzeć chociażby w ciachnięciu zajęć dla dzieci/zmuszeniu potomstwa, by swoich wizji nie realizowali kosztem matki (czyli zajęcia blisko szkoły i takim terminie), by nie trzeba było ich wozić między szkołą a zajęciami, wzięcie na siebie (i starsze bombelki) części prac domowych i nie marudzenie, że obsługa w lokalu nie przypomnia już AI. Byłoby dobrze, gdyby mógł wozić swoje własne dzieci do szkoły albo je odbierać - chociaż ze 2-3 razy w tygodniu i by otworzył portfel na okazyjną opiekunkę dla najmłodszego.
                              • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 20:30
                                Ok. Mam zerowe doświadczenie w mężach nie współpracujących i nie ułatwiających żonom życia, może wasze zgadywanie trafniejsze??
                            • szpil1 Re: W czarnej d* 14.09.20, 19:13
                              igge napisał:

                              > Autorka milczy w tej kwestii.

                              No, moim zdaniem to milczenie sporo mówi.
                          • morekac Re: W czarnej d* 14.09.20, 19:10
                            Gorzej: może wręcz to torpedować.
                  • 3-mamuska Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:10
                    morekac napisała:

                    > Nie wszędzie pracują od 6tej.
                    > Niemniej można próbować, ale przede wszystkim mąż powinien przejąć część obowią
                    > zków i wtedy dziewczyna będzie miała większe szanse przy szukaniu roboty.
                    >


                    No tak żeby mąż stracił prace a żona nie zarobi na dom. Ekstra rada.
                    • morekac Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:14
                      No nie wiem. Może ma na 9 tą i spokojnie bachorki rozwiezie.
                      Będą musieli sobie sami kanapeczki robić, no zgroza po prostu.
                    • mika_p Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:17
                      3-mamuska napisała:

                      > morekac napisała:
                      >
                      > > Nie wszędzie pracują od 6tej.
                      > > Niemniej można próbować, ale przede wszystkim mąż powinien przejąć
                      > > część obowiązków i wtedy dziewczyna będzie miała większe szanse
                      > > przy szukaniu roboty.
                      > >
                      >
                      >
                      > No tak żeby mąż stracił prace a żona nie zarobi na dom. Ekstra rada.
                      >

                      Na litość! Od zrobienia dzieciom śniadania nie traci się pracy. Od wrzucenia paru ciuchów do pralki też nie. Od powieszenia tychże takoż nie.
                      Nie widzę też problemu w tym, żeby tatuś, jadąc do pracy, podrzucił starsze dziubdziusie do cywilizacji, niech sobie dojadą autobusem do szkół. I to można wdrożyć już teraz. Przynajmniej - jak najmłodszy będzie chory - nie będzie potrzeby wyciągać go z domu.
                      • 3-mamuska Re: W czarnej d* 13.09.20, 21:42
                        mika_p napisała:

                        > 3-mamuska napisała:
                        >
                        > > morekac napisała:
                        > >
                        > > > Nie wszędzie pracują od 6tej.
                        > > > Niemniej można próbować, ale przede wszystkim mąż powinien przejąć
                        > > > część obowiązków i wtedy dziewczyna będzie miała większe szanse
                        > > > przy szukaniu roboty.
                        > > >
                        > >
                        > >
                        > > No tak żeby mąż stracił prace a żona nie zarobi na dom. Ekstra rada.
                        > >
                        >
                        > Na litość! Od zrobienia dzieciom śniadania nie traci się pracy. Od wrzucenia pa
                        > ru ciuchów do pralki też nie. Od powieszenia tychże takoż nie.
                        > Nie widzę też problemu w tym, żeby tatuś, jadąc do pracy, podrzucił starsze dzi
                        > ubdziusie do cywilizacji, niech sobie dojadą autobusem do szkół. I to można wdr
                        > ożyć już teraz. Przynajmniej - jak najmłodszy będzie chory - nie będzie potrzeb
                        > y wyciągać go z domu.
                        >
                        >

                        Ale już od spóźnienia się do pracy lub brania L-4 można stracić prace, bo jak dobrze wiemy problemem nie jest pranie i zmywarka a mieszkanie na zadupiu.
                        Podrzucić starsze /odwieść młodsze.
                        • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 21:47
                          Stąd pomysł na pracę w weekendy - pan mąż może wtedy zajmować się domem, dziećmi, ogródkiem, a pani jeździć do pracy.
                          • 3-mamuska Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:07
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Stąd pomysł na pracę w weekendy - pan mąż może wtedy zajmować się domem, dziećm
                            > i, ogródkiem, a pani jeździć do pracy.


                            O ile pani jest na tyle zdeterminowana żeby zostawić całkiem życie weekendowe/rodzinne.
                            Nie jazdy chce iść do pracy ,gdy domownicy są w domu.
                            • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:24
                              Nie jazdy chce iść do pracy ,gdy domownicy są w domu.

                              Naturalnie.
                              Niemniej, rozwiązałoby to częściowo przynajmniej problem z logistyką dziecięco-dowozową.
                              Autorka powinna sama sobie uczciwie odpowiedzieć na pytanie, jak bardzo chce znaleźć i podjąć pracę.

                        • mika_p Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:01
                          3-mamuska napisała:

                          > Ale już od spóźnienia się do pracy lub brania L-4 można stracić prace, bo
                          > jak dobrze wiemy problemem nie jest pranie i zmywarka a mieszkanie
                          > na zadupiu.
                          > Podrzucić starsze /odwieść młodsze.
                          >

                          Każdy może stracić pracę od spóźniania się, a jednak ludzie mieszkają poza miastem, wożą dzieci do przedszkoli i szkół i jakoś zdążają do pracy. I to takie dzieci, że naprawdę je trzeba podrzucić do szkoły, a nie 14- i 15-latka, którzy poruszanie się po mieście w zakresie dojazdu do szkoły powinni mieć ogarnięte.
                          • 3-mamuska Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:04
                            mika_p napisała:

                            > 3-mamuska napisała:
                            >
                            > > Ale już od spóźnienia się do pracy lub brania L-4 można stracić prace, bo
                            >
                            > > jak dobrze wiemy problemem nie jest pranie i zmywarka a mieszkanie
                            > > na zadupiu.
                            > > Podrzucić starsze /odwieść młodsze.
                            > >
                            >
                            > Każdy może stracić pracę od spóźniania się, a jednak ludzie mieszkają poza mias
                            > tem, wożą dzieci do przedszkoli i szkół i jakoś zdążają do pracy. I to takie dz
                            > ieci, że naprawdę je trzeba podrzucić do szkoły, a nie 14- i 15-latka, którzy p
                            > oruszanie się po mieście w zakresie dojazdu do szkoły powinni mieć ogarnięte.
                            >
                            >
                            >

                            Oczywiście ze jeżdżą i oczywiście czasem się spóźniają ,a bo korek ,wypadek ,śnieg.
                            Za późno wyszli z domu.
                            Wszystko zależy jak na to patrzy pracodawca.
                            • mika_p Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:09
                              3-mamuska napisała:

                              > mika_p napisała:
                              >
                              > > Każdy może stracić pracę od spóźniania się, a jednak ludzie
                              > > mieszkają poza miastem, wożą dzieci do przedszkoli i szkół i
                              > > jakoś zdążają do pracy. I to takie dzieci, że naprawdę je trzeba
                              > > podrzucić do szkoły,
                              > >
                              > >
                              >
                              > Oczywiście ze jeżdżą i oczywiście czasem się spóźniają ,a bo korek ,
                              > wypadek , śnieg.
                              > Za późno wyszli z domu.
                              > Wszystko zależy jak na to patrzy pracodawca.
                              >

                              To się może przydarzyć każdemu dojeżdżającemu samochodem do pracy, nawet jak mieszka od niej rzut beretem. Więc nie demonizuj.
                              • 3-mamuska Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:50
                                mika_p napisała:

                                > 3-mamuska napisała:
                                >
                                > > mika_p napisała:
                                > >
                                > > > Każdy może stracić pracę od spóźniania się, a jednak ludzie
                                > > > mieszkają poza miastem, wożą dzieci do przedszkoli i szkół i
                                > > > jakoś zdążają do pracy. I to takie dzieci, że naprawdę je trzeba
                                > > > podrzucić do szkoły,
                                > > >
                                > > >
                                > >
                                > > Oczywiście ze jeżdżą i oczywiście czasem się spóźniają ,a bo korek ,
                                > > wypadek , śnieg.
                                > > Za późno wyszli z domu.
                                > > Wszystko zależy jak na to patrzy pracodawca.
                                > >
                                >
                                > To się może przydarzyć każdemu dojeżdżającemu samochodem do pracy, nawet jak mi
                                > eszka od niej rzut beretem. Więc nie demonizuj.
                                >
                                >
                                🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️Czy ty czytasz o co mi chodzi.


                                Przecież ja nie o spóźnieniu pisze , wiadomo ze każdemu może się zdarzyć , ja mówię o tym CO NA TO JEGO PRACODAWCA. Jadąc w pojedynkę mniejsze szanse na spóźnienie, niż zebranie i dostatecznie 3 dzieci do placówek.
                    • sumire Re: W czarnej d* 13.09.20, 20:18
                      3-mamuska napisała:

                      > No tak żeby mąż stracił prace a żona nie zarobi na dom. Ekstra rada.

                      Mąż raczej nie straci pracy od tego, że podwiezie/odbierze dziecko. A jeśli wątkodajka będzie miała rękę w gipsie, to co, dzieci przestaną chodzić do szkoły, bo mama nie będzie mogła dowieźć?...
                  • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 21:01
                    Syn pracował kiedyś w firmie prywatnej gdzie godziny sztywne pracy były 7-15.
                    Wszystkim pasowało.
                    Koleżanka wynegocjowała z pracodawcą wcześniejsze wyjście chyba o 1-2 godziny ( małe dziecko) w zamian za rezygnację z przerwy na lunch.
                    Mąż autorki niestety może nie móc przejąć żadnej części obowiązków bo wyleci z roboty. Pisała.
                    Nie każdy jest referentem w budżetówce i może brać w ogóle zwolnienie na dziecko.
                    • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 21:40
                      Mąż autorki niestety może nie móc przejąć żadnej części obowiązków bo wyleci z roboty.

                      Nie może, rzekomo, brać zwolnień. Natomiast, zdaje się, nie pracuje w weekendy, więc małżonka mogłaby poszukać pracy weekendowej.
                      • 3-mamuska Re: W czarnej d* 13.09.20, 21:44
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Mąż autorki niestety może nie móc przejąć żadnej części obowiązków bo wyleci
                        > z roboty.

                        >
                        > Nie może, rzekomo, brać zwolnień. Natomiast, zdaje się, nie pracuje w weekendy,
                        > więc małżonka mogłaby poszukać pracy weekendowej.


                        No PENWIE ze może o ile chce zrezygnować całkowicie z czasu kiedy są wszyscy w domu.
                        Lub pomoc teściom/rodzicom.
                        • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 21:46
                          Priorytetem rodziny powinno być w tej chwili podjęcie pracy przez mamusię. Rodzice i teściowie najwyraźniej nie pomagają jej w codziennej logistyce, więc z powodzeniem mogą zajmować się sobą.
                          • 3-mamuska Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:26
                            Ale ja nie twierdze inaczej.
                            Jednak decyzja należy do niej.
                          • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:30
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Priorytetem rodziny powinno być w tej chwili podjęcie pracy przez mamusię. Rodz
                            > ice i teściowie najwyraźniej nie pomagają jej w codziennej logistyce, więc z po
                            > wodzeniem mogą zajmować się sobą.

                            Kompletnie nie pomagają, nigdy nie pomagali i pomagać nie będą. Mieszkają daleko, na wsi, dziadkowie są starej daty, prowadzili gospodarstwa
                            a teraz z racji wieku i braku sił mają już tylko kury, ogród, króliki (teść), sami potrzebują wsparcia bo zdrowie już nie to indifferent

                            To kolejny punkt gdzie mogłabym iść do weekendowej pracy ale mam opory, właśnie ze względu na to że czuję się w obowiązku pomagać. To chyba nie jest popularne dzisiaj zachowanie.

                            Jeździmy i do moich rodziców i do teściów, raz do jednych, raz do drugich.


                            • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:35
                              Niech mąż jeździ.

                              Grasz w "Tak, ale".

                              Pragmatycznie: rodzice i teściowie umrą, a Ty zostaniesz w d..ie bez prawa do emerytury i będziesz wisieć na własnych dzieciach.
                              • 3-mamuska Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:57
                                triss_merigold6 napisała:

                                > Niech mąż jeździ.
                                >
                                > Grasz w "Tak, ale".
                                >
                                > Pragmatycznie: rodzice i teściowie umrą, a Ty zostaniesz w d..ie bez prawa do e
                                > merytury i będziesz wisieć na własnych dzieciach.


                                Triss ale ja tez bym nie poszła do pracy weekendowej ,tylko dlatego ze chce pracować i wyjść do ludzi. Wtedy kiedy rodzina jest w domu jadą do teściów /rodziców. Ty musisz iść do pracy.

                                Do takiej pracy się idzie jak się przymiera głodem i nie ma się za co rachunków zapłacić ,a nie tylko dlatego ze matce się nudzi.
                                Ona ma jakieś zabezpieczenie ma stare lata.
                                Może niech sobie ogarnie tak aby była pewna i zabezpieczona. A pracy szuka hobbystycznej.

                                Ja bym poszła na wolontariat przynajmniej kilka miesięcy /rok. Dziecko podrośnie przestanie chorować a ona już coś ze sobą będzie robić. Zdobywać doświadczenie. Czy choćby nabierze pewności siebie i zobaczy czy się ogarnie.
                                Odsapnie psychicznie.
                            • lauren6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:41
                              To może najwyższa pora pomyśleć o sobie i własnej przyszłości? Póki co robisz za darmowego szofera i służącą. Cała rodzina Cię wykorzystuje i ma gdzieś Twoje potrzeby. Widzisz to i dlatego czujesz się nieszczęśliwa. Po co Ci to?
                            • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:44
                              Wiesz co, bardzo Ci kibicuję, żebyś znalazła pracę i dobrze Ci życzę. Nie do końca potrafię sobie wyobrazić staż 2 lata przy wieku 42 ale rozumiem, że różnie się ludziom układa. Też mieszkam pod miastem, wiem jak to bywa z dojazdami. Pracuję praktycznie cały czas od czasu gdy miałam 23 lata a wcześniej dorywczo. Był czas gdy przy 2 dzieci pracowałam 6 dni w tygodniu, w sobotę dodatkowo na umowę zlecenie. Byłam zmęczona i to bardzo. Teraz dzieci mam duże i pracuję dużo mniej.
                              Wydaje mi się, że będzie Ci naprawdę ciężko coś znaleźć. Wiem, że chcesz. Moim zdaniem masz bardzo dobre wykształcenie. Mogłabyś znaleźć fajną pracę. Chodzi o to, że ponieważ tak długo zajmujesz się domem i dziećmi, nie umiesz sobie wyobrazić tego, że wyjeżdżacie wszyscy o 7.00 z domu pod miastem, rozwozisz dzieci do szkoły i przedszkola, jedziesz do pracy, a po pracy ty albo mąż odbieracie dzieci, może jedno czeka ewentualnie jak dzieci skończą zajęcia dodatkowe. Ty znasz inny model. Dlatego tak ci trudno. Praca w godzinach 9.00 do 14.00 i tylko od poniedziałku do piątku. Nie mówię, że takiej pracy nie ma. Ale ciężko będzie ją znaleźć. Pytanie też, czy chcesz po prostu wyjść z domu i robić coś z sensem czy jednak chcesz przy okazji zarobić pieniądze na rachunki itp. Życzę powodzenia smile
                              Rozumiem, że może Ci być na początku bardzo trudno.
    • nangaparbat3 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:46
      Po pierwsze zmień nick, szybciutko. Jest kłamliwy i dołujący.
      Po drugie - trudno mi wyobrazić sobie, jaką pracę mogłabyś mieć od 9.00 do 14.00 i w dodatku blisko przedszkola.
      Może jakieś biuro rachunkowe?
      Sklep na kawałek etatu?
      Czasem w kioskach potrzebują kogoś na zmianę na parę godzin.
      Ważne, zebyś zaczęła, niech to będzie jakakolwiek praca.
      Jeszcze przyszła mi do głowy taksówka. Koleżanka córki ma mamę taksówkarkę, jest zadowolona z tej pracy.
      • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:50
        Na taksówce nie pracuje się w godzinach 9-14, bo wtedy tylko dołoży do interesu.
        • majenkir Re: W czarnej d* 13.09.20, 19:07
          Uber Eats? Wtedy moglaby wozic lunche do biur.
    • sylwiam_m Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:48
      Na słuchawce można wybierać godziny, pracować w weekendy i nocki. Jeśli znasz biegle jakiś język, to nawet fajnie można zarobić.
    • mama-ola Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:52
      Nie wiem, czy już ktoś to napisał, bo całego wątku nie przeczytałam.
      Proponuję Ci zostanie taksówkarką.
      • nangaparbat3 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:30
        Pisałam, ale Triss mówi, że w tych godzinach, kiedy może pracować (9-14) finansowo by się nie opłaciło w ogóle.
      • b.bujak Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:49
        mama-ola napisała:


        > Proponuję Ci zostanie taksówkarką.

        albo kurierką

        zaletą obu zajęć jest kontakt z ludźmi, można ich delikatnie podpytywać o zatrudnienia
    • nocnamagia Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:07
      Możesz zostać stażystką GW lub urodzić kolejne dziecko, żeby mieć zapewnioną emeryturę.
      • anika772 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:14
        nocnamagia napisał(a):

        > Możesz zostać stażystką GW lub urodzić kolejne dziecko, żeby mieć zapewnioną em
        > eryturę.

        I to jest pomysł! Autorka zyska emeryturę, a społeczeństwo płatnika ZUS!
        • asiairma Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:32
          Szczerze mówiąc, to było by jakieś zabezpieczenie. Życie nieciekawe historie pisze.
        • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:55
          Czwartego nie urodzę. Już trzecie to była nieplanowana wpadka, czwartego nie będzie.
    • escott Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:08
      Po pierwsze, umiesz dużo. A po drugie, dałaś się wrobić w bezpłatne co najmniej pół etatu jako szoferka. I jeszcze robisz sobie o to wyrzuty! To odpada. Wożenie dzieci trzeba przeorganizować, jeśli masz podjąć normalną pracę, inaczej zostanie Ci tylko uber. Ale tak powinnaś o tym mysleć: już masz pół etatu, nikt obcy Ci nie płaci, ale bez tej pracy mąż nie mógłby się realizować w korpo. Albo pomoże albo musicie wziąć na klatę, że w tej chwili mieszkając na zadupiu nie możecie zapewnić dzieciom tyle zajęć. No 15 i 14 to naprawdę mogą same wrócić ze szkoły.
      Jeśli masz i dyplom z psychologii i coaching, to aż się prosi o szukanie klientów przez skajpa na prywatne konsultacje. Z takim doświadczeniem rodzicielskim na pewno możesz się wyprofilować chociażby jako super modne teraz coachingi okołowychowawcze - jeśli tyle upiornych kobiet może rozwijać kwitnące biznesy na tle "rodzicielstwa bliskości" i doradztwa w tym zakresie, to znaczy, że rynek naprawdę jest potężny. Ale jeśli Cię to nie kręci - to po prostu wykorzystaj wiedzę, którą masz. Jak angielski słaby, to trudno, wciąż jednak więcej osób w Polsce potrzebuje usług po polsku smile
      • aguar Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:50
        "Jeśli masz i dyplom z psychologii i coaching, to aż się prosi o szukanie klientów przez skajpa na prywatne konsultacje."
        Właśnie miałam pisać coś podobnego. Mnóstwo mniej kompetentnych osób udziela takich porad, psychoterapeutami bywają teraz osoby, które nawet nie skończyły psychologii. Spokojnie sobie poradzisz. Teraz jak grzyby po deszczu powstają firmy świadczące zdalnie usługi medyczne, oprócz lekarzy różnych specjalności biorą też psychologów. Oczywiście lepiej być na swoim, ale na początek może coś takiego? Zaletą są elastyczne godziny.
        • taka-sobie-mysz Re: W czarnej d* 13.09.20, 08:23
          A teraz napisz szczerze, czy sama byś chciala trafić do takiego psychologa/coacha? Który studia skończył 20 lat temu i od tamtej pory nic? Żadnej praktyki, poszerzania wiedzy, no nic kompletnie?
          • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 08:35
            Przecież to żałosne.

            Pomysły z MPK i pocztą najlepsze, rady o zainwestowaniu w kolejne coś tam tylko odsuwają panią od realnego podjęcia zatrudnienia.
          • mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 09:06
            Wątek jest o możliwościach pracy, a nie o tym jaka będzie jej jakość.
            Niektórym ludziom nie przeszkadza, że ich terapeuta czy coach jest po weekendowym kursie, choć trudno w to uwierzyć.
            • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 09:37
              To ma być praca, a nie działalność, do której będzie musiał pani dokładać mąż.
              Jako coach wannabe pani nie zarobi nawet na ZUS.
              • nangaparbat3 Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:26
                Tego nie wiesz. Czytałam kiedyś o pani, która zarabia krocie tylko za to, że wysłuchuje zwierzeń. Nie doradza, nie terapeutyzuje. Ale umie słuchać.
                Takie czasy.
                I wiesz, może ta słuchająca pani jest skuteczniejsza niż różne przeszkolone i certyfikowane osoby - niestety wiele z nich w ogóle się nie sprawdza i czasem za sukces można uważać, że nie szkodzą.
                • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 13:18
                  Otóż to.
          • nangaparbat3 Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:23
            Ja bym zdecydowanie wolała panią 40 plus i matkę trojga dzieci niż pannę po studiach obczytaną.
            Tu się czasem pojawia nick udzielający takich książkowych porad, naumiany, a jednocześnie głupi jak but i szkodzący ludziom.
          • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 00:38
            Na tej zasadzie, to jeśli autorka zna jakiś język obcy - może udzielać korepetycji.
            • m_incubo Re: W czarnej d* 14.09.20, 08:45
              Nie potrafię policzyć ile razy musiałam naprawiać szkody poczynione przez "korepetytorów", którym wydawało się, że znają język.
              • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 10:14
                Nie matura, lecz chęć szczerawink

                Dlatego napisałam "na tej zasadzie"tongue_out
                To nie musi być język ale np matematyka.
                Wiem, że jakość i poziom i ceny korepetycji są, delikatnie mówiąc, bardzo różne. I korepetytorzysad
                • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 10:20
                  "Wiem, że jakość i poziom i ceny korepetycji są, delikatnie mówiąc, bardzo różne. I korepetytorzy"

                  Jak wszystko inne Igge. Tylko do ematek to nie dociera, co świadczy albo o braku kontaktu z realem, albo jakimś wyparciu. Mało tu wątków o jakości usług?
                  • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 10:25
                    I dlatego doradzasz bezrobotnej od lat kobiecie skok na główkę do pustego basenu, w postaci wzięcia odpowiedzialności za cudzą kasę?
                    • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 10:39
                      Twierdzę, że osoba, która ma podwójne studia i podyplomówki do głupich i leniwych raczej nie należy. Ma szansę odkurzyć wykształcenie i zdobyć doświadczenie w co najmniej dwóch zawodach.
                      Sprzątaczką zawsze zdąży zostać.
                      • nocnamagia Re: W czarnej d* 14.09.20, 10:49
                        pade napisała:

                        > Twierdzę, że osoba, która ma podwójne studia i podyplomówki do głupich i leniwy
                        > ch raczej nie należy. Ma szansę odkurzyć wykształcenie i zdobyć doświadczenie w
                        > co najmniej dwóch zawodach.
                        > Sprzątaczką zawsze zdąży zostać.


                        Ta osoba przez lata nie zrobiła nic, żeby podjąć pracę. W wolnym czasie oglądała seriale, a przecież czasu na odkurzenie wyksztalcenia i zdobycie doświadczenia miała dużo. I nic z tym nie zrobiła. Twoje rady są szkodliwe i mogłyby doprowadzić rodzinę autorki do ruiny finansowej
                        • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 10:58
                          nocnamagia napisał(a):


                          >
                          > Ta osoba przez lata nie zrobiła nic, żeby podjąć pracę. W wolnym czasie oglądał
                          > a seriale, a przecież czasu na odkurzenie wyksztalcenia i zdobycie doświadczeni
                          > a miała dużo. I nic z tym nie zrobiła. Twoje rady są szkodliwe i mogłyby doprow
                          > adzić rodzinę autorki do ruiny finansowej

                          Mnóstwo ematek ogląda seriale i to nie tylko w weekend, albo na urlopie. To nie jest żaden argument przeciw.
                          Osoba, która dość długo pozostaje bezrobotna, często popada w depresję i traci wiarę w siebie. Im bardziej w siebie nie wierzy (nic nie umiem, nie mam doświadczenia, nikt mnie nie zatrudni, za stara jestem) tym trudniej jej podjąć jakikolwiek wysiłek w celu zmiany sytuacji. To są podstawy psychologii.
                          Autorka potrzebuje wsparcia a nie kopania po tyłku. To ostatnie sama potrafi doskonale robić.
                          • nocnamagia Re: W czarnej d* 14.09.20, 11:39
                            Nie pierwszy raz wjeżdżasz na białym koniu w obronie uciśnionych na własne życzenie. W dodatku wchodzisz w nieswoje kompetencje wmawiajac depresję na niewiadomo jakiej podstawie. Wg jakich kryteriów ustaliłas rozpoznanie?
                            • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 12:05
                              Teraz to powszechnie każdy dołek, zły nastrój dłuższy, brak satysfakcji z życia, nazywany jest z mety depresją. Depresja nie jest już powodem do stygmatyzacji. Dlatego chyba też powszechne jest niemądre podejście, że każda depresja to lekarz/ leki ewentualnie terapia i wio do przodu WYLECZONAbig_grin
                              Szybciutko najlepiej.
                              Żałoba możliwe ma już jakiś kod F.
                              Nie zmienia to faktu, że lawinowo wręcz przybywa przypadków zaburzeń nastroju co widać po ilości wykupywanych recept na antydepresanty u pacjentów z diagnozą depresji lub bez tej diagnozy.
                              • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 12:09
                                Regularnie od matki słyszę teksty radosne, że kolejny celebryta i jeszcze jeden celebryta/ celebrytka zostali błyskawicznie wyleczeni z depresji i ona sama łyknęła raz antydepresanty ( internistka przepisała raz, dużo seniorów dopada d) i już 2 dni później ZADZIAŁAŁY i poczuła się świetnie, wyzdrowiała.
                            • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 12:20
                              Ktoś w obronie uciśnionych musi stawać no nie?
                              Świat będzie lepszytongue_out
                              Siwki to mój ulubiony kolor koni choć niepraktyczny.
                              Pade to mądra kobieta.
                              A na otwartym forum każdy pisze to co chce i tyle co chce.
                              Pade kilka razy już precyzowała, o co jej chodziło.
                              Rad ewentualnie potencjalnie ryzykownych i niebezpiecznych każdy autor wątku chyba nie ma obowiązku wcielać w życie?? Autorka ma własną głowę na karku i rozum?
                              I forum zwykle przedstawia wiele opcji i wiele różnych ocen korzyści z tych opcji do wyboru?
                            • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 12:28
                              nocnamagia napisał(a):

                              > Nie pierwszy raz wjeżdżasz na białym koniu w obronie uciśnionych na własne życz
                              > enie. W dodatku wchodzisz w nieswoje kompetencje wmawiajac depresję na niewiado
                              > mo jakiej podstawie. Wg jakich kryteriów ustaliłas rozpoznanie?

                              Następna, która nie umie czytać ze zrozumieniem.
                              Tak, długotrwałe bezrobocie może powodować depresję. Nie ja to wymyśliłam, są na ten temat badania. Doprawdy, gugiel nie gryzie.
                              • nocnamagia Re: W czarnej d* 14.09.20, 12:37
                                Czy wiedzę czepiesz Googla a tak naprawdę guzik wiesz na jakiej podstawie stawia się rozpoznanie.
                          • pierwszychleb Re: W czarnej d* 14.09.20, 11:48
                            Pade osobie ktora w siebie nie wierzy nie doradzalabym otwieranie wlasnej dzialalnosci ani rozliczania firm bo na tym sie trzeba znac, nie z jsiazki czy kursu ale wlasnie z doswiadczenia, ktorego tu nie ma.
                            Ona zapewne jest inteligentna osoba, stad dyplomy, i ok. Ale tyle lat poza rynkiem ja teraz ogranicza. Nie nakreslalabym jej wizji pracy jak dla osoby prosto po studiach czy po 3 latach przerwy. Male kroki wyjsc z domu miec rutyne, i powoli wracac na rynek.
                            • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 12:34
                              pierwszychleb napisała:

                              > Pade osobie ktora w siebie nie wierzy nie doradzalabym otwieranie wlasnej dzial
                              > alnosci ani rozliczania firm bo na tym sie trzeba znac, nie z jsiazki czy kursu
                              > ale wlasnie z doswiadczenia, ktorego tu nie ma.
                              > Ona zapewne jest inteligentna osoba, stad dyplomy, i ok. Ale tyle lat poza rynk
                              > iem ja teraz ogranicza. Nie nakreslalabym jej wizji pracy jak dla osoby prosto
                              > po studiach czy po 3 latach przerwy. Male kroki wyjsc z domu miec rutyne, i pow
                              > oli wracac na rynek.

                              Cały czas wyraźnie piszę, że warto zdobyć się na pierwszy krok i choćby rozliczać pity, żeby nabrać doświadczenia. Bez tego ani rusz.
                              Ludzie zmieniają zawód na całkiem odmienny od poprzedniego, wymagający zupełnie innych umiejętności nawet i po 50-tce.
                              Jeśli jest chęć, otwartość, zapał i wysiłek to w końcu są i rezultaty.
                              • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 12:56
                                Zmieniają, mając jakiś zawód i będąc ogólnie wdrożonymi do pracy tj. wykonywania określonych, zadaniowych czynności i obowiązków, w terminie, za pieniądze etc. Wtedy łatwiej się uczyć, doksztalcac, rozmawiać o wchodzeniu w nowe obszary. Autorka nawet tego nie potrafi, bo od kilkunastu lat nie układała sobie relacji z ludźmi w pracy, ani ze współpracownikami, ani z przełożonymi, ani z klientami.
                                • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:29
                                  No to będzie jej jeszcze trudniej i tyle. I tak nie jest w żadnej beznadziejnej sytuacji.
                                  Spróbować może. Nie ryzykuje aktualnie zawaleniem finansowania całej rodziny.
                                  Na pewno łatwiej gdyby była już na starcie wdrożona.
                                  Ale z jej postów nie wynika, że siedzi tylko na ematce i ogląda seriale, obiad gotuje 5 godzin, czas jej przecieka między palcami - przeciwnie. Jakiś potencjał ma. Potencjał na sukces także.
                                  • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:36
                                    Wynika, że jest szoferem dzieci, zajmuje się ogródkiem i pomaga rodzicom i teściom.

                                    Potencjał wykształcenia ma, aczkolwiek trochę zakurzony, ale nic w jej cv i doświadczeniach zawodowych nie wskazuje na podejście serio do tematów pracowych.
                                    • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:42
                                      Ale pisze właśnie, czytaj autorki posty triss, że tak jak serio podchodziła do związku/ rodziny - teraz serio podejdzie do kwestii zawodowo- zarobkowych. Taki ma zamiar, stąd wątek. Choco pisała, że lepiej późno, niż później bo czas działa na niekorzyść.
                      • kobietazpolnocy Re: W czarnej d* 14.09.20, 10:52
                        pade napisała:

                        > Twierdzę, że osoba, która ma podwójne studia i podyplomówki do głupich i leniwy
                        > ch raczej nie należy.

                        Bo?
                        Nie chcę obrażać autorki, ale wszystko, co napisała o swoich zawodowych wyborach życiowych, pochlebnego świadectwa jej nie wystawia.
                        Inwestowanie w kolejne dyplomy i kursy, z których nigdy się nie skorzystało, i przepracowanie w życiu dwóch lat jedynie to raczej poszlaka wskazująca na osobę, która potrafi się uczyć i zdawać egzaminy, ale u której brak myślenia praktycznego.
                        I na osobę, która jest leniwa. Wybacz, ale te wszystkie peany o logistyce domowej to naprawdę żaden dowód na wyjątkową pracowitość. O czym mogą zaświadczyć wszystkie pracujące zawodowo matki dzieci.
                        Ona nie umie grać w te klocki, bo nigdy nie chciała i nie musiała. Nie wiem, gdzie tu pracowitość i mądrość.
                        • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 11:01
                          kobietazpolnocy napisał(a):


                          > Bo?
                          > Nie chcę obrażać autorki, ale wszystko, co napisała o swoich zawodowych wyborac
                          > h życiowych, pochlebnego świadectwa jej nie wystawia.
                          > Inwestowanie w kolejne dyplomy i kursy, z których nigdy się nie skorzystało, i
                          > przepracowanie w życiu dwóch lat jedynie to raczej poszlaka wskazująca na osobę
                          > , która potrafi się uczyć i zdawać egzaminy, ale u której brak myślenia praktyc
                          > znego.
                          > I na osobę, która jest leniwa. Wybacz, ale te wszystkie peany o logistyce domow
                          > ej to naprawdę żaden dowód na wyjątkową pracowitość. O czym mogą zaświadczyć ws
                          > zystkie pracujące zawodowo matki dzieci.
                          > Ona nie umie grać w te klocki, bo nigdy nie chciała i nie musiała. Nie wiem, gd
                          > zie tu pracowitość i mądrość.

                          Gdyby ktoś do Ciebie przyszedł z takim problemem, powiedziałabyś mu prosto w oczy to, co tutaj napisałaś? Naprawdę potrafiłabyś kogoś zdołowanego w taki sposób podsumować? I uważasz, że to byłoby skuteczne?
                          Serio pytam.
                          • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 11:08
                            Powinien jej to powiedzieć pierwszy z brzegu doradca zawodowy, żeby nie traciła czasu na karmienie złudzeń.
                          • kobietazpolnocy Re: W czarnej d* 14.09.20, 11:50
                            Pade, znów ci się włącza tryb zachwytu własną dobrocią.

                            Nie sądź, że nie współczuję autorce. Jest w ciężkiej sytuacji i z tego, co pisze, jest dopiero na początku drogi do zmian (te wszystkie "tak, ale").
                            Ale ja nie jestem jej znajomą ani siostrą. Jako anonim na forum mam komfort mówienia wprost tego, co myślę. I uważam, że po to między innymi autorka tu pisze - by usłyszeć to, czego w realu ludzie mogą nie być w stanie jej powiedzieć.
                            • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 12:43
                              kobietazpolnocy napisał(a):

                              > Pade, znów ci się włącza tryb zachwytu własną dobrocią.

                              Nie. To jest sprzeciw wobec bezmyślnego okrucieństwa.
                              Autorka sama się "podsumowała", w pierwszym poście. Brandzlowanie się tym i powtarzanie na milion sposobów czegoś, o czym ona sama wie jest po prostu okrutne.

                              >
                              > Nie sądź, że nie współczuję autorce. Jest w ciężkiej sytuacji i z tego, co pisz
                              > e, jest dopiero na początku drogi do zmian (te wszystkie "tak, ale").
                              > Ale ja nie jestem jej znajomą ani siostrą. Jako anonim na forum mam komfort mów
                              > ienia wprost tego, co myślę. I uważam, że po to między innymi autorka tu pisze
                              > - by usłyszeć to, czego w realu ludzie mogą nie być w stanie jej powiedzieć.

                              Ale co to da? Przecież Ty podsumowałaś przeszłość. Coś, czego ona nie jest w stanie zmienić. W czym to ma pomóc?

                              A co do trybu... w tym wątku wielu osobom, w tym Tobie, włączył się tryb "och, jaką ja jestem zajebistą realistką, nie to, co ta...".
                              Chroń mnie panie boże od takich ludzi.
                          • lauren6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 12:28
                            A co jej pomoże? Rozsiewanie cukierkowych, nierealnych wizji?

                            Prawda jest taka, że autorka nie znajdzie żadnej pracy jeśli nie zmieni swojego roszczeniowego nastawienia. To nie jest ważne czy składa CV na stanowisko sprzątaczki czy głównej księgowej: pracodawcy nie będzie się chciało wchodzić w relację z problematyczną osobą, dla której priorytetem jest wożenie nastolatków czy pielenie ogródka teściowej. Pracodawca chce mieć pracownika, a nie chodzący problem po dwóch fakultetach. I tu klepanie po głowie niewiele da, jeśli autorka nie poprzestawia sobie życiowych priorytetów.
                            • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 12:50
                              lauren6 napisała:

                              > A co jej pomoże? Rozsiewanie cukierkowych, nierealnych wizji?
                              >
                              > Prawda jest taka, że autorka nie znajdzie żadnej pracy jeśli nie zmieni swojego
                              > roszczeniowego nastawienia. To nie jest ważne czy składa CV na stanowisko sprz
                              > ątaczki czy głównej księgowej: pracodawcy nie będzie się chciało wchodzić w rel
                              > ację z problematyczną osobą, dla której priorytetem jest wożenie nastolatków cz
                              > y pielenie ogródka teściowej. Pracodawca chce mieć pracownika, a nie chodzący p
                              > roblem po dwóch fakultetach. I tu klepanie po głowie niewiele da, jeśli autorka
                              > nie poprzestawia sobie życiowych priorytetów.

                              No i znowu epitety...
                              To wszystko prawda co piszesz, ale jest jedno ale. Jeśli ktoś kilkanaście lat z rzędu jest podporządkowany rodzinie, robi wszystko bez szemrania być zmyć choć trochę z siebie odium bezrobotnej, w ogóle nie zauważa swoich potrzeb; może mieć problem z priorytetami i to duży. Do ich zmiany potrzebna jest motywacja. A do tego by pojawiła się motywacja potrzebna jest albo złotówka w portfelu i głodne dzieci, albo wsparcie i zachęta ze strony innych.
                              Oczywiście nie macie obowiązku nikogo wspierać, ale ja nie mam obowiązku nie sprzeciwiać się temu, co czytam.
                              • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 13:09
                                Zaraz, autorka nie pisze, że została zrzucona na zadupie przez kosmitów, nie mieszka w Tarnawie Niżnej gdzie dojazd bezdrożami, a najbliższa szkoła 25 km dalej. Niech bierze odpowiedzialność za swój wkład we wspólne małżeńskie decyzje.
                                Jedyną sensowną opcją jest sprzedaż domku z ogródkiem i przeprowadzka w miejsce, z którego dzieci będę mogły dojeżdżać samodzielnie. Skoro teraz wozi 15-latka, to ile lat zamierza wozić obecnego 4-latka?
                                • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 13:15
                                  triss_merigold6 napisała:

                                  > Zaraz, autorka nie pisze, że została zrzucona na zadupie przez kosmitów, nie mi
                                  > eszka w Tarnawie Niżnej gdzie dojazd bezdrożami, a najbliższa szkoła 25 km dale
                                  > j. Niech bierze odpowiedzialność za swój wkład we wspólne małżeńskie decyzje.
                                  > Jedyną sensowną opcją jest sprzedaż domku z ogródkiem i przeprowadzka w miejsce
                                  > , z którego dzieci będę mogły dojeżdżać samodzielnie. Skoro teraz wozi 15-latka
                                  > , to ile lat zamierza wozić obecnego 4-latka?

                                  Przecież wzięła odpowiedzialność i wozi dzieci, by nic nie straciły z powodu decyzji podjętych przez rodziców.
                                  Za decyzję o zamieszkaniu w miejscu gdzie nie ma sensownej infrastruktury dla rodzin z dziećmi, odpowiedzialny jest w połowie mąż, w połowie żona. Nie wiemy jak pan się zapatruje na zmianę miejsca zamieszkania. Wiemy jedynie, że autorka boi się zmian. A na lęk nie działa kop w dupę. Lęki się oswaja, a nie torpeduje.
                                  • kobietazpolnocy Re: W czarnej d* 14.09.20, 13:39
                                    pade napisała:

                                    > triss_merigold6 napisała:
                                    >
                                    > > Zaraz, autorka nie pisze, że została zrzucona na zadupie przez kosmitów,
                                    > nie mi
                                    > > eszka w Tarnawie Niżnej gdzie dojazd bezdrożami, a najbliższa szkoła 25 k
                                    > m dale
                                    > > j. Niech bierze odpowiedzialność za swój wkład we wspólne małżeńskie decy
                                    > zje.
                                    > > Jedyną sensowną opcją jest sprzedaż domku z ogródkiem i przeprowadzka w m
                                    > iejsce
                                    > > , z którego dzieci będę mogły dojeżdżać samodzielnie. Skoro teraz wozi 15
                                    > -latka
                                    > > , to ile lat zamierza wozić obecnego 4-latka?
                                    >
                                    > Przecież wzięła odpowiedzialność i wozi dzieci, by nic nie straciły z powodu de
                                    > cyzji podjętych przez rodziców.
                                    > Za decyzję o zamieszkaniu w miejscu gdzie nie ma sensownej infrastruktury dla r
                                    > odzin z dziećmi, odpowiedzialny jest w połowie mąż, w połowie żona. Nie wiemy j
                                    > ak pan się zapatruje na zmianę miejsca zamieszkania. Wiemy jedynie, że autorka
                                    > boi się zmian. A na lęk nie działa kop w dupę. Lęki się oswaja, a nie torpeduje
                                    > .

                                    Ale gdzie tu widzisz torpedowanie lęków?
                                    Realistyczne podejście do tego, gdzie się jest i dlaczego to IMO właśnie ich oswajanie. I podstawowy warunek tego, by mądrze pomyśleć o następnym kroku.

                                    W jednej z wypowiedzi akurat daję autorce rzetelną radę - dla ułatwienia przypomnę: jest to poważne rozważenie przeprowadzki.
                                    • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 13:56
                                      kobietazpolnocy napisał(a):


                                      > Ale gdzie tu widzisz torpedowanie lęków?

                                      Nie TU, tylko w tym wątku. W wypowiedziach triss i nie tylko.

                                      > Realistyczne podejście do tego, gdzie się jest i dlaczego to IMO właśnie ich os
                                      > wajanie. I podstawowy warunek tego, by mądrze pomyśleć o następnym kroku.

                                      Opisałaś proces podejmowania decyzji a nie oswajania lęku.
                                      Oswajanie lęku to nieatakowanie siebie za błędne decyzje, to akceptacja emocji i samej siebie, wiara w siebie, z czasem też coraz większa odwaga i asertywność.

                                      >
                                      > W jednej z wypowiedzi akurat daję autorce rzetelną radę - dla ułatwienia przypo
                                      > mnę: jest to poważne rozważenie przeprowadzki.

                                      Też bym rozważyła przeprowadzkę, autorka opisuje jakiś komunikacyjny koszmar.
                                  • lauren6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 13:52
                                    > Przecież wzięła odpowiedzialność i wozi dzieci, by nic nie straciły z powodu decyzji podjętych przez rodziców.

                                    Czy dzieci są świadome, że to wzięcie odpowiedzialności przez matkę de facto oznacza, że za kilka - kilkanaście lat będą musieli utrzymać matkę, która nie wyrobi sobie prawa do żadnej emerytury?

                                    Ja bym powiedziała, że to żadna odpowiedzialność, tylko niedźwiedzia przysługa.
                                    • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 13:59
                                      Wczoraj napisałam to samo. W swoim bezbrzeznym egoizmie, pani bez emerytury obciąży swoim utrzymaniem dzieci. Prawa do renty też nie ma, nie spełnia warunku 5 lat pracy.
                                      • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:13
                                        triss_merigold6 napisała:

                                        > Wczoraj napisałam to samo. W swoim bezbrzeznym egoizmie, pani bez emerytury obc
                                        > iąży swoim utrzymaniem dzieci. Prawa do renty też nie ma, nie spełnia warunku 5
                                        > lat pracy.

                                        Jeszcze nie wybieram się na rentę big_grin Ale dzięki za inspirację, jako rencistka będę pozostawała na utrzymaniu ZUSu czyli pracujących od kołyski aż po grób emateczek big_grin Kusząca propozycja.

                                        Lat nieskładkowych mam z 10, składkowych ze 4, ale tak jak wcześniej pisałam, realnie świadczyłam pracę na umowach o pracę przez 2 z niedużym kawałkiem. (Tak, wiem że stosunek składkowych i nieskładkowych musi być odpowiedni by dostać jakąkolwiek emeryturę.)

                                        (Miałam jeszcze trochę śmieciówek, w sumie to pominęłam we wcześniejszych wpisach, i trochę pracowałam dorywczo na czarno, to były pomocnicze prace biurowe)
                                        • conena Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:27
                                          nicnieumiem42 napisała:

                                          > triss_merigold6 napisała:
                                          >
                                          > > Wczoraj napisałam to samo. W swoim bezbrzeznym egoizmie, pani bez emerytu
                                          > ry obc
                                          > > iąży swoim utrzymaniem dzieci. Prawa do renty też nie ma, nie spełnia war
                                          > unku 5
                                          > > lat pracy.
                                          >
                                          > Jeszcze nie wybieram się na rentę big_grin Ale dzięki za inspirację, jako rencistka
                                          > będę pozostawała na utrzymaniu ZUSu czyli pracujących od kołyski aż po grób ema
                                          > teczek big_grin Kusząca propozycja.
                                          >



                                          OJP, ale z czego ty się cieszysz?
                                          kpiny z normalnie pracujących ematek zachowaj na czas jak skołczowana przez dobre dusze forumowe zaczniesz w końcu zarabiać na swoich wydumanych warunkach.
                                          • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:35
                                            conena napisała:

                                            > OJP, ale z czego ty się cieszysz?
                                            > kpiny z normalnie pracujących ematek zachowaj na czas jak skołczowana przez dob
                                            > re dusze forumowe zaczniesz w końcu zarabiać na swoich wydumanych warunkach.
                                            >
                                            >
                                            Żartowałam sobie, stąd wesołe emotki w mojej wypowiedzi; humor pozwala mi przetrwać trudniejsze chwile.

                                            Nikogo nie oceniam, nie obrażam, nie wskazuję palcem, nie krzywdzę złośliwymi wypowiedziami, nie odbieram nadziei - tylko sobie zażartowałam. Wg mnie to nic złego 😁
                                            • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 19:05
                                              big_grin
                                      • metro_mh [...] 14.09.20, 14:42
                                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                        • lauren6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:16
                                          Wystarczy, że mąż się z nią rozwiedzie lub umrze (co wcale nie jest takie rzadkie u zarobionych po pachy jedynych żywicieli wielodzietnej rodziny) zanim ona osiągnie wiek gdy przysługuje wdowia renta.

                                          Oszczędności i majątku może starczy na utrzymanie i wyposażenie dzieci, póki nie będą mogły same na sibie zarabiać. I w zasadzie na tyle. Ona zostanie bez oszczędności, bez pracy, bez perspektyw na emeryturę.
                                        • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 19:13
                                          Boszsze, świat do góry nogami, bo w obronie triss napiszę, że partner niepijący alkoholik ( w dodatku ryzykowne i godne podziwu zaufanie mu byciem z nim w związku kiedy zaczynał tę jazdę bez trzymanki, autoreformę i wysiłek dopiero) - to skarb i już. On zdaje się odniósł wielki sukces ( i widać miał dla kogo, nie tylko dla siebie), który, nie znam danych i nie podam linków ( tongue_out ) ale zgaduję, że bardzo niewielu ludziom się trwale udaje. Szacunek i podziw i pozdro dla małża.
                                    • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:02
                                      lauren6 napisała:

                                      >
                                      > Czy dzieci są świadome, że to wzięcie odpowiedzialności przez matkę de facto oz
                                      > nacza, że za kilka - kilkanaście lat będą musieli utrzymać matkę, która nie wyr
                                      > obi sobie prawa do żadnej emerytury?

                                      Pewnie są, a to najmłodsze najbardziej.
                                      >
                                      > Ja bym powiedziała, że to żadna odpowiedzialność, tylko niedźwiedzia przysługa.

                                      Co nie?
                                      Pewnie ją oddadzą do przytułku, albo wyniosą się na drugi koniec świata, żeby nie mieć z nią do czynienia.
                                      • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:11
                                        Za przytułek będą musiały zapłacić, OPS ich zwindykuje.
                                        Pomijając opcję z przytułkiem, za 15 lat będą mieć na karku prawie 60-letnią śmiertelnie znudzoną, samotną, nieszczęśliwą matkę, która zacznie wystawiać rachunek za to dbanie o zajęcia dodatkowe i poświęcenie.
                                        • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:17
                                          triss_merigold6 napisała:

                                          > Za przytułek będą musiały zapłacić, OPS ich zwindykuje.
                                          > Pomijając opcję z przytułkiem, za 15 lat będą mieć na karku prawie 60-letnią śm
                                          > iertelnie znudzoną, samotną, nieszczęśliwą matkę, która zacznie wystawiać rachu
                                          > nek za to dbanie o zajęcia dodatkowe i poświęcenie.


                                          Triss, widzę że masz szklaną kulę/ wróżysz z fusów 🔮 Czy mogłabyś podać mi jakie padną liczby w totku w najbliższym losowaniu? Wygram, zgarnę miliony i zaoszczędzimy podatnikom utrzymywania mnie za 20 lat big_grin tongue_out
                                          • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:25
                                            To czysty real, już teraz jesteś nieszczęśliwa i dusisz się w domu, ale jeszcze widzisz sens kontynuowania modelu dysponowania czasem, bo dzieci, zajęcia sportowe, szkoła etc. Za parę lat nawet ta iluzja uzasadnienia zniknie i będziesz domagać się atencji.
                                            • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 19:24
                                              Atencję zapewnią np koty. Wystarczą hmm ze 3wink
                                              Będzie sobie leżała, pachniała, a mruczące hobby przychodzić będzie na kolana i ugniataćwink
                                              Ehh, rozmarzyłam się
                                              • morekac Re: W czarnej d* 14.09.20, 19:58
                                                Koty nie zapewniają atencji. Koty jej wymagają.
                                                • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 20:37
                                                  big_grin

                                                  Trzeba wyszkolić sobie zarówno męża i dzieci nie wymagającewink jak i koty, których wymagania liczne są Twoją ogromną frajdąsmile
                                                  Moje atencji specjalnej nie wymagają, bułka z masłem w porównaniu do hmm śp psa.
                                                  Tzn nie wymagają ale jak coś w domu robisz okołojedzeniowego to są jak horda roczniaków. Wtedy wymagają.
                                                  • grey_delphinum Re: W czarnej d* 14.09.20, 20:44
                                                    Igge, dajże już spokój, załóż własny wątek. Jesteś na dobrej drodze do tego, co się nazywa s.aczką forumową wink
                                                  • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 20:46
                                                    Ok widzę. Plaster na usta i rekreacja z mężem terazwink
                                        • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:18
                                          triss_merigold6 napisała:

                                          > Za przytułek będą musiały zapłacić, OPS ich zwindykuje.
                                          > Pomijając opcję z przytułkiem, za 15 lat będą mieć na karku prawie 60-letnią śm
                                          > iertelnie znudzoną, samotną, nieszczęśliwą matkę, która zacznie wystawiać rachu
                                          > nek za to dbanie o zajęcia dodatkowe i poświęcenie.

                                          We trójkę dadzą radę złożyć się na jakiś najtańszy.
                                          • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:22
                                            Najtańsze to circa about 3 tysiące + koszt leków i środków medycznych. Ale spoko, taki prezent na nową drogę życia dla dorosłych dzieci od matki, która nie zdążyła iść do pracy.
                                            • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:30
                                              triss_merigold6 napisała:

                                              > Najtańsze to circa about 3 tysiące + koszt leków i środków medycznych. Ale spok
                                              > o, taki prezent na nową drogę życia dla dorosłych dzieci od matki, która nie zd
                                              > ążyła iść do pracy.

                                              Ty pracujesz zdaje się i też dostałaś taki niechciany prezent.
                                              Daj sobie lepiej spokój z wróżbami.
                                              • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:37
                                                Chyba nie sądzisz, że za to płacę? Jeszcze nie och...am.
                                                Przy całym obciążeniu, przynajmniej finanse tj. wysokość emerytury nie są problemem.
                                          • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 19:27
                                            Albo niech szkoli dzieci w pracy na czarno i kreatywnej księgowości. Będą umiały ukrywać swoje prawdziwe dochody. W przyszłości takiej na czarno - jak znalazłsmile
                                        • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 19:19
                                          Nie mogę się powstrzymaćwink , sorry triss: BAJDURZYSZsmile
                                  • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 18:56
                                    Rozumiem, że jestem nieprzewidująca lub nieodpowiedzialna wręcz bo za młodu kupując dom w kredycie zupełnie z mężem nie braliśmy pod uwagę dostępności i odległości do szkół odpowiednich. A mieliśmy już 3 latka na stanie, byłam w ciąży drugiej. Dom jawił nam się, między innymi, jako brak konieczności szukania letniska/ zieleni/ lasu/ świeżego powietrza dla dziecka latem ( latem centrum miasta śmierdziało rozgrzanym asfaltem). No i ta mityczna kawka spokojna z mężem na tarasiewink
                                    Gdybyśmy zmienili zdanie w kwestii domu i jego lokalizacji ( a zaistniały w życiu zaskakujące zmiany nie do przewidzenia chyba) to byłoby nam wtedy trudno sprawnie przeprowadzić się gdzie indziej. I jakieś znaczące straty byłyby nieuniknione gdybyśmy próbowali. Autorka wątku pisze, że rozważają zmianę lokum, są otwarci, elastyczni.
                                • kobietazpolnocy Re: W czarnej d* 14.09.20, 13:42
                                  triss_merigold6 napisała:

                                  > Zaraz, autorka nie pisze, że została zrzucona na zadupie przez kosmitów, nie mi
                                  > eszka w Tarnawie Niżnej gdzie dojazd bezdrożami, a najbliższa szkoła 25 km dale
                                  > j. Niech bierze odpowiedzialność za swój wkład we wspólne małżeńskie decyzje.
                                  > Jedyną sensowną opcją jest sprzedaż domku z ogródkiem i przeprowadzka w miejsce
                                  > , z którego dzieci będę mogły dojeżdżać samodzielnie. Skoro teraz wozi 15-latka
                                  > , to ile lat zamierza wozić obecnego 4-latka?

                                  Zgadzam się. No chyba że uda jej się znaleźć pracę zdalną przy kompie. Do wykonania w ciągu tych 5 wolnych godzin i/bądź wieczorem.
                                  • daniela34 Re: W czarnej d* 14.09.20, 13:50

                                    > Zgadzam się. No chyba że uda jej się znaleźć pracę zdalną przy kompie. Do wykon
                                    > ania w ciągu tych 5 wolnych godzin i/bądź wieczorem.


                                    Obawiam się, że ja też się zgadzam. To znaczy uważam, że jeśli naprawdę NIE DA SIĘ inaczej zorganizować dowozu dzieci do szkoły i ich zajęć dodatkowych (nie znamy przecież szczegółów, autorka pisze, że się nie da, aż trudno mi w to uwierzyć, że chociaż rano mąż nie mógłby dzieci porozwozić do placówek, żeby autorka mogła zacząć pracę wcześniej niż o tej 9.00, ale może mało widziałam, więc przyjmuję, że się nie da)- to dość trudno będzie autorce znaleźć pracę w takich godzinach. Zostaje praca zdalna (która nie rozwiązuje problemu siedzenia w domu i niekoniecznie zrobi dobrze kondycji psychicznej autorki) albo wyprowadzka. DG to moim zdaniem w tym momencie jest najsłabszy pomysł ze wszystkich. Za jakiś czas- może. Ale nie teraz.
                                    • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:06
                                      daniela34 napisała:

                                      > . Zostaje praca zdalna (która nie rozwiązuje problemu siedzenia w domu i
                                      > niekoniecznie zrobi dobrze kondycji psychicznej autorki) albo wyprowadzka. DG
                                      > to moim zdaniem w tym momencie jest najsłabszy pomysł ze wszystkich. Za jakiś c
                                      > zas- może. Ale nie teraz.

                                      Nie rozważam nawet w tym momencie DG, ani rozliczania podatków zawodowo (rozliczam tylko siebie i męża plus teściów - pity roczne), ani otwierania biura rachunkowego. Tamten wątek się bardzo rozrósł bo niektóre dziewczyny ujęły się za mną, pisały wspierająco (dziękuję kiss a inne uznały że należy mi wylewać kubły lodowatej wody na głowę
                                      Szukam dzisiaj ogłoszeń na portalach bardziej lokalnych w zakresie sprzątania (to spoko jest do zrobienia na ndg, ryzyka vatowego brak, przychody rozlicza się w deklaracji rocznej, limitów nie przekroczę).
                                      • bergamotka77 Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:11
                                        A nie masz dosyć sprzątania u siebie? Ja wolałabym pracować w przedszkolu.
                                        • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:22
                                          bergamotka77 napisała:

                                          > A nie masz dosyć sprzątania u siebie? Ja wolałabym pracować w przedszkolu.
                                          >

                                          Wolę sprzątać niż opiekować się dziećmi. Pisałam wcześniej gdzieś (ale tu jest dużo komentarzy, mogło gdzieś umknąć) że niecały rok temu rozmawiałam z dyrektor przedszkola gdzie chodzi młody, chciałam do prac pomocniczych (sprzątanie, podawanie posiłków dzieciom, pomycie na kuchni, z doskoku też zaopatrzenie gdy coś potrzebne nagle, ewentualnie zastąpienie dorywczo pomocy kucharza, takie trochę przynieś-wynieś-pozamiataj) ale niestety częste choroby syna mnie zdyskwalifikowaly sad
                                          • bergamotka77 Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:30
                                            Ake pracowałeś tam? Bo inaczej skąd wiedzieli czy będziesz chodzić na zwolnienia? No i miałam na myśli opiekunkę grupy a nie pania do pomocy.
                                            • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:52
                                              bergamotka77 napisała:

                                              > Ake pracowałeś tam? Bo inaczej skąd wiedzieli czy będziesz chodzić na zwolnieni
                                              > a? No i miałam na myśli opiekunkę grupy a nie pania do pomocy.
                                              >

                                              To jest przedszkole do którego jest zapisany mój syn. W zeszłym roku nie chodził więcej (z powodu chorób) niż chodził. Nie dało się tego ukryć, bo niby jak? Oni potrzebują kogoś kto poprostu będzie przychodził do pracy, rozumiem to.
                                              • mia_mia Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:19
                                                To zaproponuj, że za darmo będziesz pomagać w te dni, kiedy dziecko jest w przedszkolu z nastawieniem na naukę nowych rzeczy, ale jak trzeba to możesz zastąpić pomoc kuchenną czy sprzątaczkę na zwolnieniu. Co nie zwalnia Cię z przygotowywania się do pracy w docelowym zawodzie na normalnych zasadach za rok czy dwa. Nawet finansowo będziesz do przodu o koszty kursowania między wsią i miastem.
                                        • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 20:44
                                          Ja tam dzieci bardzo lubię ale za nic nie opiekowałabym się cudzymi za pieniądze.
                                      • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:15
                                        nicnieumiem42 napisała:


                                        >
                                        > Nie rozważam nawet w tym momencie DG, ani rozliczania podatków zawodowo (rozlic
                                        > zam tylko siebie i męża plus teściów - pity roczne), ani otwierania biura rachu
                                        > nkowego. Tamten wątek się bardzo rozrósł bo niektóre dziewczyny ujęły się za mn
                                        > ą, pisały wspierająco (dziękuję kiss a inne uznały że należy mi wylewać kubły lo
                                        > dowatej wody na głowę
                                        > Szukam dzisiaj ogłoszeń na portalach bardziej lokalnych w zakresie sprzątania (
                                        > to spoko jest do zrobienia na ndg, ryzyka vatowego brak, przychody rozlicza się
                                        > w deklaracji rocznej, limitów nie przekroczę).

                                        Mam dla Ciebie jeszcze inną propozycję, ale wolałabym na gazetową, bo tu się zaraz przyczepią panie, że gdzie tam, nie ma opcji, co najmniej 30 lat doświadczenia potrzebujesz, trzy języki i wiek poniżej 25 lat.
                                        Moja przyjaciółka, w Twoim wieku, właśnie zaczęła robić to, co chciałam Ci zaproponować. To jest głównie praca popołudniami, albo w weekendy, więc da się jakoś ułożyć logistykę okołodomową. Tylko musiałabyś w siebie uwierzyć.
                                        • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:16
                                          Amway czy Avon?
                                          • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:19
                                            triss_merigold6 napisała:

                                            > Amway czy Avon?

                                            ależ skąd
                                            kanalarz
                                            • daniela34 Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:23
                                              pade napisała:

                                              > ależ skąd
                                              > kanalarz

                                              To w sumie ma sens. Też bym musiała bardzo mocno w siebie uwierzyć, żeby wleźć do kanału. Myślę, że musiałabym wyjść ze swojej strefy komfortu i stać się lepszą wersją siebie wink
                                              Wybaczcie, że Wam się wcinam w dyskusję.
                                              • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:26
                                                big_grinbig_grinbig_grin

                                                To jest stopień samorozwoju dostępny tylko dla wtajemniczonychbig_grin
                                        • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:59
                                          To napisz na maila gazetowego smile
                                          • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:11
                                            Napisałam
                                            • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:28
                                              pade napisała:

                                              > Napisałam

                                              Nic nie mam w skrzynce, spam też sprawdziłam, pusto sad
                                              • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:31
                                                nicnieumiem42 napisała:

                                                > pade napisała:
                                                >
                                                > > Napisałam
                                                >
                                                > Nic nie mam w skrzynce, spam też sprawdziłam, pusto sad

                                                sorry, literówka mi się wkradła w adres
                                                wysyłam raz jeszcze
                                      • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:16
                                        Poszukaj prostych zajęć na lokalnych portalach - 1/2 etatu w sklepie, rejestracja medyczna, etat w zakładzie produkcyjnym, poczta, pomoc do kuchni w szkole, jakieś biuro obsługi klienta itp. albo powiedz wprost mężowi, żeby załatwił Ci robotę.

                                        Nie musisz demonstracyjnie obnosić się ze sprzątaniem.
                                        • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:30
                                          Sprzątanie dla mnie jest bardzo ok. Nie jest ciężką pracą (nie celuję w sprzątanie po budowach ani w specjalistyczne usługi sprzątania mieszkań w których ktoś zmarł i jego ciało trochę tam leżało zanim się ktoś znalazł). Jeśli dzieciak mi zachoruje to trudno, zawiadomię, że mnie nie będzie, ale nie zawalę innym roboty (w pracach biurowych nieobecność jednego pracownika, nawet na niskich stanowiskach stanowi utrudnienie dla innych, opóźnia pracę innych). Najwyżej mnie zleceniodawca wyrzuci, najwyżej będę szukać kolejnego.
                                          Tak sobie to wyobrażam że do jednego domu przychodziłabym raz w tygodniu, nawet jeśli mnie wyrzucą z jednego to zostaną mi jeszcze trzy/cztery.
                                          • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:34
                                            nicnieumiem42 napisała:

                                            > Sprzątanie dla mnie jest bardzo ok. Nie jest ciężką pracą (nie celuję w sprząta
                                            > nie po budowach ani w specjalistyczne usługi sprzątania mieszkań w których ktoś
                                            > zmarł i jego ciało trochę tam leżało zanim się ktoś znalazł). Jeśli dzieciak m
                                            > i zachoruje to trudno, zawiadomię, że mnie nie będzie, ale nie zawalę innym rob
                                            > oty (w pracach biurowych nieobecność jednego pracownika, nawet na niskich stano
                                            > wiskach stanowi utrudnienie dla innych, opóźnia pracę innych). Najwyżej mnie zl
                                            > eceniodawca wyrzuci, najwyżej będę szukać kolejnego.
                                            > Tak sobie to wyobrażam że do jednego domu przychodziłabym raz w tygodniu, nawet
                                            > jeśli mnie wyrzucą z jednego to zostaną mi jeszcze trzy/cztery.

                                            Ja Ci chciałam nieśmiało przypomnieć, że nie robisz się coraz młodsza i silniejsza.
                                            Najpierw spróbuj odkurzyć wykształcenie.
                                            Pomysł ze sprzątaniem brzmi jakby mąż Cię właśnie z domu wyrzucał, albo jakbyś była zrozpaczona. Ja rozumiem, że masz dość, ale to jest dość histeryczny krok.
                                            Sprzątać zawsze zdążysz.
                                            • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:51
                                              Dokładnie. Mądra babka z dyplomem psychologa i mgr ekonomii plus 2 podyplomówki, chce sprzątać.
                                              Autorko, spokojnie i powoli znajdziesz normalną pracę w okolicach szkół dzieci w mieście. Wierzę w to. Ty też musisz w to uwierzyć. Pytaj znajomych, może dyrektora w szkole dzieci.
                                        • pierwszychleb Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:51
                                          triss_merigold6 napisała:

                                          > Poszukaj prostych zajęć na lokalnych portalach - 1/2 etatu w sklepie, rejestrac
                                          > ja medyczna, etat w zakładzie produkcyjnym, poczta, pomoc do kuchni w szkole, j
                                          > akieś biuro obsługi klienta itp. albo powiedz wprost mężowi, żeby załatwił Ci r
                                          > obotę.
                                          >
                                          > Nie musisz demonstracyjnie obnosić się ze sprzątaniem.

                                          To jest bardzo dobra rada. Wez pod uwage.
                                      • mia_mia Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:37
                                        I tak zamierzasz sprzątać przez 20 lat, czy za kilka będziesz szukała pracy z cv bogatszym o mycie toalet i dziwiła się, że nie chcą Cię nigdzie zatrudnić? Podejmij decyzję gdzie się widzisz za kilka czy kilkanaście lat, jeśli ze szczotką sprzątająca market to przyuczaj się do zawodu.
                                        I szczerze jeśli wierzę w to, że można znaleźć kogoś kto zatrudni osobę po bardzo długiej przerwie na wychowywanie dzieci, bo to nie jest w Polsce niespotykane, a wyglądasz na łatwo wyuczalną, tak z pracą sprzątaczki w cv będzie jeszcze dużo trudniej, bo dla pracodawcy stajesz się osobą niezaradną, bez inicjatywy.
                                        I jakie to wyjście do ludzi? Dostaniesz klucze i co najwyżej z psem czy kotem sobie porozmawiasz.
                                  • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 13:58
                                    kobietazpolnocy napisał(a):

                                    > chyba że uda jej się znaleźć pracę zdalną przy kompie. Do wykon
                                    > ania w ciągu tych 5 wolnych godzin i/bądź wieczorem.

                                    Byłoby świetnie, mam też trochę doświadczenia w administrowaniu grupy na FB (grupa ponad 30k), liczę, że to pomoże smile
                                    • chococaffe Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:00
                                      wink
                                    • conena Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:07
                                      nicnieumiem42 napisała:

                                      > kobietazpolnocy napisał(a):
                                      >
                                      > > chyba że uda jej się znaleźć pracę zdalną przy kompie. Do wykon
                                      > > ania w ciągu tych 5 wolnych godzin i/bądź wieczorem.
                                      >
                                      > Byłoby świetnie, mam też trochę doświadczenia w administrowaniu grupy na FB (gr
                                      > upa ponad 30k), liczę, że to pomoże smile


                                      załóż konto na instagramie, zostań influencerką i zarabiaj anytime anywhere.
                              • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:37
                                Brak GŁODNYCH dzieci na stanie przy pustym portfelu uważam za atut autorki i tęczowy przyjemny aspekt jej aktualnej egzystencji. Co prawda te GŁODNE dzieci byłyby najlepszą, najskuteczniejszą, najszybszą motywacją do podjęcia pracy zarobkowej. Wtedy jej satysfakcja z pracy zawodowej mogłaby zaistnieć pobocznie i mimochodemwink
                                • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:45
                                  Tak, to atut, a zarazem blokada.
                                  Nie ona pierwsza tu na forum z takim podejściem. Nie ona też pierwsza nadaje wysoką ważność prozaicznym domowym czynnościom i standardowym zajęciom.
                            • bergamotka77 Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:09
                              Lauren ma rację. Autorka jest na pozycji petentki a nie dyktujacej warunki i musi wykazać się elastycznością chcąc iść do pracy bo nikt jej warunków nie zaakceptuje. Praca tylko od tej do tej godziny i blisko szkoły, dużo zwolnien na dziecko i coś tam jeszcze. Mogłaby pewnie znaleźć coś w szkole, gdyby miała przygotowanie pedagogiczne, ale dziećmi zajmować się nie chce, seniorów nie chce... Szkoda tylko tych lat, które poświęciła na edukację. Mogłaby może zostać psychoterapeuta po doksztalceniu i przyjmowac w domu?
                              • georgia.guidestones Re: W czarnej d* 14.09.20, 14:42
                                bergamotka77 napisała:

                                > Lauren ma rację. Autorka jest na pozycji petentki a nie dyktujacej warunki i mu
                                > si wykazać się elastycznością chcąc iść do pracy bo nikt jej warunków nie zaakc
                                > eptuje. Praca tylko od tej do tej godziny i blisko szkoły, dużo zwolnien na dzi
                                > ecko i coś tam jeszcze. Mogłaby pewnie znaleźć coś w szkole, gdyby miała przyg
                                > otowanie pedagogiczne, ale dziećmi zajmować się nie chce, seniorów nie chce...
                                > Szkoda tylko tych lat, które poświęciła na edukację. Mogłaby może zostać psycho
                                > terapeuta po doksztalceniu i przyjmowac w domu?
                                >
                                tak, po czterech latach, tyle to trwa. a przy mieszkaniu w srodku zadopia lepiej zdalnie, wtedy da rade pracowac z rodakami z calego świata.
                          • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 12:45
                            Ale kobietazpolnocy jako obcy człowiek z forum może sobie oceniać, że autorka " pochlebnego" świadectwa sobie swoimi wyborami życiowymi nie wystawia. Że autorka powinna coś chcieć i musieć. Może nawet odmawiać autorce pracowitości i mądrości ( dyskusyjne co najmniej). Na razie kobietazpolnocy nie używa jakoś specjalnie mocnych wulgaryzmów/ epitetów/ inwektyw/ słów wybitnie raniących ( zależy co kogo rani fakt)/ nie wyśmiewa się z góry. Ocenia negatywnie ( tylko?) cudze życie na popularnej wink zasadzie każdy jest kowalem swojego losu i sama jesteś sobie autorko winna. Wg mnie to zasadniczo nieistotne i strata czasu bo to przeszłość i nic w niej nie da się cofnąć czy zmienić. Biorę za dobrą monetę, że autor chce zmian i może chce usłyszeć od obcych w jakim kierunku te zmiany mogłyby pójść. Za to słyszy, że tak naprawdę nie chce zmian i że gra w tak alewink
                            Ale to dyplomowana x 2 czy 4 autorka czy zupełnie niewykształcona jakaś inna podobna wątkodajka musi mieć szacunek i poczucie adekwatnej własnej wartości i umieć mieć centralnie w DUDZIE pochlebne czy nie oceny forum.
                            Zakładanie wątków/ ewentualnie czytanie forum zamiast seriali tu, gdy powyższego nie ma, mija się z celem, bo nie będzie dla niej korzystne (emocjonalnie?) w ostatecznym rozrachunku.
                            Kilka osób to już tutaj pisało bo wręcz dziewczyna poczuła się chętna do niepotrzebnego usprawiedliwiania/ tłumaczenia okoliczności przyrody swoich życiowych wyborów, liczby dzieci np.
                            • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 13:07
                              Zgadzam się z Tobą Igge.
                      • lauren6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 12:33
                        > Twierdzę, że osoba, która ma podwójne studia i podyplomówki do głupich i leniwych raczej nie należy.

                        Polemizowałabym. Uważam, że wiele głupich i leniwych osób (nie twierdzę, że autorka do nich należy!) skończyło wiele kierunków na szkołach lansu i blansu, tylko po to by przedłużyć sobie studenckie lata i migać się przed wejściem na rynek pracy. Poziom tych niedaj boże szkolinek jest taki, że przed 20-30 laty taka osoba nie zdałaby nawet matury, nie mówiąc o tytule licencjata lub magistra.
                  • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 10:37
                    Jak wszystko inne, faktsmile
                    Trzeba mieć w sobie jakąś podstawową rzetelność i poczucie przyzwoitości podejmując się jakiegoś zadania np dorabiania sobie uczeniem. Potem chyba reguluje to popyt/ podaż.
                    Jak są kolejki chętnych i najmniejszego problemu z dopływem nowych klientów nie ma - to, choć też nie zawsze, oznacza to, że jednak ta jakość świadczonej pracy jest w miarę ok?
                    Znajome biuro podatkowe ( choć tabliczka na drzwiach, dam się zabić, brzmi rachunkowe, a z forum dowiaduję się inaczej) rozlicza też ludzi na jednoosobowych dg. Np nauczycieli/ tłumaczy.
                    • mia_mia Re: W czarnej d* 14.09.20, 10:40
                      Ona nie potrzebuje dorabiać, potrzebuje pracować przez długi czas.
                      • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 10:59
                        Zgoda. Po prostu dołożyłam do całej długiej listy przeróżnych haseł typu motorniczy, sprzątacz, panienka na poczcie, dg, psycholog, pomoc księgowej, asystent itd te nieszczęsne korepetycje bo akurat wpadły mi do głowy.
                        Nie wiem, tak szczegółowo, jakie są zasoby, skille, charakter, potrzeby, kwalifikacje autorki i jakie są jej preferencje.
                        Ma zawsze wybór, czym zajmie się ostatecznie bo pisze, że tak czy inaczej zamierza wprowadzić zmiany i chce prowadzić życie, (jak to triss ujęła?), "normalnego" dorosłego normalnie funkcjonującego zatrudnionego człowieka.
                    • pade Re: W czarnej d* 14.09.20, 10:43
                      Oczywiście, że trzeba być rzetelnym i mieć poczucie przyzwoitości. To, czy się prawidłowo wykonało rozliczenie jest sprawdzalne i chyba oczywistym jest (chociaż po tej dyskusji widzę, że nie dla wszystkich), że osoba początkująca dziesięć razy się upewni zanim coś wyśle.
                      • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 11:06
                        Oczywistym jest również, że chcąc mieć doświadczenie zawodowe i przyzwoitą pracę, nie siedzi się w domu do wieku 40+, obrabiając jakiś ogródek i wożac dzieci.

                        Dla autorki powyższe nie było oczywiste, skąd wniosek, że w pracy z cudzą kasą byłaby ultra rzetelna, zamiast skupiać się np. na tym, czy zdąży wyjść przed 14?
                      • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 11:54
                        W moim znajomym niewielkim biurze - autorka miałaby chyba szansę na staż - bo i dlatego, odnosząc się do Twoich słów Pade, że tam dwie główne prowadzące biuro doświadczone panie w życiu nie dałyby jej szansy od razu na samodzielne wysyłanie czegokolwiek, myślę, tylko DZIESIĘĆ RAZY upewniłyby się same, że dobrze zrobione/ prawidłowo ogarnięte papiery wysyła.
                        A i do przedszkola zdążyłaby bo były tam już pracownice dzieciate i w ciąży itp i była dla nich życzliwość i zrozumienie choć część kierownictwawink sama o dzieciach/ rodzinie/ sprzątaniu/ gotowaniu itp komponentach " normalnego" życia dorosłej normalnej kobiety - nie ma/ nie miała bladego pojęcia i nigdy nie doświadczyła.
                        Pensja tam, moim zdaniem, była mizerna, ale doświadczenie i to nie na jakimś wąskim specjalistycznym wycinku tylko szerokie - można w takim układzie zdobywać powoli. Uczyć się. Potem taka dziewczyna odfruwa na dobrze płatną posadę z pocałowaniem ręki bo właśnie naumiała się wszystkiego w takiej malutkiej firemce gdzie właściciel serwuje ( no dobra, produkty z lodówki właściciela to ona musiała wykładać ) o świętej nienaruszalnej porze pożywne śniadanko/ lunch i świeże bułeczki z kawką do niego. Po nocach też nie siedziała w pracy. Albo w weekendy.
                    • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 10:45
                      Co prawda na wszystkich klientów biura podatkowego/ rachunkowego, tego które opisuję, tacy klienci ( jednoosobowa dg) to margines. 2-3 klientów. Kliencików bo pracy z papierkami jest, a zarobek z takiego kliencika żaden.
    • mary_lu Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:09
      IDŹ DO JAKIEJKOLWIEK PRACY.

      Jakiejkolwiek. Bez myślenia, kombinowania. Po prostu zatrudnij się i przepracuj miesiąc.

      Po tym czasie tak wszystko przestawi ci się w głowie, że nie będziesz pamiętała o co chodziło ci wcześniej i jakie to właściwie były problemy z tymi dziećmi i dojazdami.

      Miałam tak 10 lat temu. W chałupie po prostu się dusiłam, nie miałam pojęcia kim jestem i czy do czegokolwiek się nadaję. Miałam pokończone różne studia i kursy, ale akurat te najbardziej mnie interesujące miałam rozgrzebane tylko i nie wierzyłam, że je kiedykolwiek dokończę. Okazało się, że najtrudniejszym etapem było wydrukowanie moich dokumentów i zaniesienie ich do interesującej mnie instytucji. A jak wskoczyłam w administracyjne trybiki, to samo się działo. Przez kilka lat byłam chyba najlepszym pracownikiem w okolicy, bo tak mnie uszczęśliwiał sam fakt pracowania i zarabiania (już mi przeszło na szczęście).
      • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:14
        Mary_lu ma rację.
        Dokładnie tak to wygląda.
      • ladyinred84 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:19
        A ja Ci proponuję założenie firmy sprzątającej. Myślę że jest teraz na to popyt i godziny pracy mógłbyś sobie dostosować. O ile oczywiście nie jest to poniżej Twojej godności.
        • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:45
          To chyba najrozsądniejszy pomysł, z przedszkola mam dobry dojazd do dzielnicy domków jednorodzinnych, pięć godzin to nie jest mało czasu na ogarnięcie domu (zależnie oczywiście od pożądanego stopnia czystości i od tego jak właściciele dbają), zacząć mogę od ndg, nakład początkowy niewielki. Pani sprzątająca nie musi się wykazywać doświadczeniem, CV, ma tylko szybko i sprawnie posprzątać do zakładanego poziomu czystości. Dodatkowo mogę wykonać proste prace w ogródku, skosić trawnik, wypielić rabatkę, zagrabić liście.
          • odnawialna Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:57
            Też chciałam radzić założenie działalności. Poszukaj projektu unijnego, weź dotację na sprzęt (teraz ok. 23 tysięcy) plus dostaniesz pomostowe, które opłaci zus i inne bieżące wydatki przez pierwszy rok działalności. Niczym nie ryzykujesz, jeśli się nie uda, zwyczajnie zwiniesz działalność. Może być sprzątanie na początek. A mogą być usługi księgowe, tylko musisz się podszkolić z bieżących przepisów. Wiesz ilu ludzi nie odróżnia vatu od dochodowego i zakłada działalność? Ty masz bardzo dobre podstawy. Zdobędziesz z 15 klientów najprostszych jednoosobowych działalności i masz 3 - 4 tys. na początek.
            • bistian Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:13
              odnawialna napisała:

              > Też chciałam radzić założenie działalności. Poszukaj projektu unijnego, weź dot
              > ację na sprzęt (teraz ok. 23 tysięcy) plus dostaniesz pomostowe, które opłaci z
              > us i inne bieżące wydatki przez pierwszy rok działalności. Niczym nie ryzykujes
              > z, jeśli się nie uda, zwyczajnie zwiniesz działalność. Może być sprzątanie na p
              > oczątek. A mogą być usługi księgowe, tylko musisz się podszkolić z bieżących pr
              > zepisów. Wiesz ilu ludzi nie odróżnia vatu od dochodowego i zakłada działalność
              > ? Ty masz bardzo dobre podstawy. Zdobędziesz z 15 klientów najprostszych jednoo
              > sobowych działalności i masz 3 - 4 tys. na początek.

              To będzie trwało, zanim otrzyma się dofinansowanie, co też nie jest pewne. Jeśli lubi księgowe sprawy, to dobry trop, ale raczej widzę, że entuzjazm jest średni, a trzeba będzie walczyć na rynku. To jest do zrobienia, znam takie panie zaczynające od zera w wieku 40 plus, teraz cenione na rynku.
              Każdy filtruje przez własne doświadczenia i dla mnie to nie jest dobra praca, chociaż pewno jestem bardziej na bieżąco. Przy pracy fizycznej zdobywa umiejętności, które się nie zestarzeją. W sprzątanie też bym nie szedł, jeśli nie miałbym w rezerwie zgranego zespołu, to jest ciężka praca, musi być wszystko na czas, ceny nie są wysokie, a pracownicy chętnie wykorzystują wszystkie luki albo zwyczajnie porzucają pracę
          • alicjak-2 Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:09
            Jesteś wykształcona,3 dzieci jest co robić, pójdziesz do fizycznej pracy i będziesz padać na twarz że zmęczenia, nie jedna osoba by Ci mogła pozazdrościć. STAC CIĘ na wygodne życie, tobie przydałaby się lekka ,przyjemna praca niestety takiej nie ma w twojej okolicy .Najlepiej było by zatrudnić się w jakimś sklepie ale to też nie jest takie proste bo w małej miejscowości jest wszystko obsadzone .Pomysl może żeby założyć swój sklep ale to nie jest takie piękne myślisz 24 godz na dobę żeby się utrzymać, zatrudnić jakiegoś pracownika ,zadbać o towar to nie jest takie rozowe
        • hanusinamama Re: W czarnej d* 12.09.20, 21:21
          Bardzo dobry pomysł. Tez bym to zaproponowała. Godziny sobie sama wybierzesz jakie.
      • hexella Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:38
        10/10
        Musi przełamać psychologiczną barierę wyjścia z kręgu "nie da się". Gdziekolwiek.
        Jest w końcu po psychologii.
      • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:19
        Mnie nikt nie chce zatrudnić, w tym mój problem. Jak posłałam najmłodszego do przedszkola jesienią zeszłego roku to bardzo szukałam pracy, wysyłałam CV, Aplikowałam na pracuj.pl, chodziłam pytać. Podczas lockdownu dałam sobie spokój, troje dzieci w domu, szkoły zamknięte, przedszkole przez pewien czas też.

        Starsze dzieci wożę bo mają naprawdę daleko do szkoły, samodzielny powrót zbiorkomem to kosmos, przesiadki i max dużo czasu. Nie byliby w stanie korzystać z zajęć dodatkowych, rozwijać się sensownie. Mają pasje, hobby fajne, nie siedzą z nosami w smartfonach, nie zatonęli jeszcze w internetach, obawiamy się że przeniesienie ich teraz do szkoły w drugiej wsi /mogliby dojeżdżać na rowerach/ spowodowałoby że bezsensownie by zaczęli spędzać czas po lekcjach. Stąd gdzie mieszkamy naprawdę nie bardzo jest jak jeździć zbiorkomem na choćby koszykówkę /jeden syn gra w klubie, jest dobrym zawodnikiem/ do miasta do sensownego klubu.
        • alicia033 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:33
          nicnieumiem42 napisała:

          > Mnie nikt nie chce zatrudnić, w tym mój problem.

          niestety ale taki tu klimatsad
          Dlatego radzę Ci kurs zawodowy w kierunku elektryk czy hydraulik w szkole policealnej czy centrum kształcenia ustawicznego, skąd wyjdziesz z papierami technika i jakimiś podstawami zawodowymi a reszty douczysz się w praktyce, bo ludzi z tych specjalności na rynku brakuje i masz olbrzymią szansę, że ogłazając się w tych branżach jakiś chętny zleceniobiorca się trafi. A po paru latach nabierania doświadczenia będziesz mogła żyć z koordynowania pracy własnych wchodzących do zawodu ludzi.
          Jeśli bardzo się bronisz przed pracą fizyczną, to odświeżaj rachunkowość i podatki i zdawaj egzamin na doradcę podatkowego - będziesz musiała odbyć obowiązkowe praktyki w różnych jednostkach i może tą drogą znajdziesz sobie jakichś klientów.
        • palacinka2020 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:58
          Jesli mieszkanie posrodku niczego cie udupia to sie przeprowadzcie. Oboje poszukajcie pracy w bardziej atrakcyjnym miescie, gdzie dzieci moglyby dojezdzac same do szkoly. Mowie to jako osoba, ktora za praca przeprowadzila sie 4 razy do innego miasta, w tym 2 razy do innego kraju. Nie zalowalam mojego ogrodka, towarzystwa ani znajomego zlobka- byla szansa to sie spakowalismy i tyle.
        • morekac Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:27
          >. Nie byliby w stanie korzystać z zajęć dodatkowych, rozwijać się sensownie. Mają pasje, hobby fajne, nie siedzą z nosami w smartfonach, nie zatonęli jeszcze w internetach,


          A jak wygląda twoje życie?
        • morekac Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:02
          >Mnie nikt nie chce zatrudnić, w tym mój problem

          Twoim problemem jest, że nie chcesz pracować. Bo albo pracodawca musi się dostosować z godzinami i ogólnie powinien po rękach całować, że ty z dwoma fakultetami i buk wie z czym, zaszczycisz go swoją obecnością. A tymczasem może obawiać się, że ty z takim wykształceniem ą, ę zaczniesz mu po prostu stroić fochy. Jakiś czas temu odrzuciłam osobiście w rekrutacji panią po 30tce, która aplikowała na stanowisko asystenckie (w mojej dziedzinie zaczynała), ale chciała pensję dla stanowiska dwa szczeble wyżej. Bo ona ma wykształcenie itp. Tylko to jej wykształcenie nie było konieczne dla tego stanowiska, a na więcej to ona nie miała zapewne umiejętności.
        • solejrolia Re: W czarnej d* 13.09.20, 14:11
          nicnieumiem42 napisała:

          > Mnie nikt nie chce zatrudnić, w tym mój problem. Jak posłałam najmłodszego do p
          > rzedszkola jesienią zeszłego roku to bardzo szukałam pracy, wysyłałam CV, Aplik
          > owałam na pracuj.pl, chodziłam pytać. Podczas lockdownu dałam sobie spokój, tro
          > je dzieci w domu, szkoły zamknięte, przedszkole przez pewien czas też.



          Błąd, że szukasz na pracuj.pl.

          Szukaj na lokalnych grupach, na Facebook na spotted własnej wiochy, na spotted gminny, i powiatowym portalu ogłoszeniowym, Macie tam jakąś lokalną gazetkę?, to tam też szukaj.
          Sama również umieść swoje ogłoszenie. A nóż widelec ktoś, kto szuka pracownika, przeczyta i odezwie się.

          I błąd że przez lockdown odpuściłaś w takich nietypowych momentach trafiają się zazwyczaj nieoczekiwane okazje. Tylko trzeba bacznie obserwować co sie dzieje dookoła. A nie odpuszczać.

          > Starsze dzieci wożę bo mają naprawdę daleko do szkoły, samodzielny powrót zbior
          > komem to kosmos, przesiadki i max dużo czasu. Nie byliby w stanie korzystać z z
          > ajęć dodatkowych, rozwijać się sensownie. Mają pasje, hobby fajne, nie siedzą z
          > nosami w smartfonach, nie zatonęli jeszcze w internetach, obawiamy się że prze
          > niesienie ich teraz do szkoły w drugiej wsi /mogliby dojeżdżać na rowerach/ spo
          > wodowałoby że bezsensownie by zaczęli spędzać czas po lekcjach. Stąd gdzie mies
          > zkamy naprawdę nie bardzo jest jak jeździć zbiorkomem na choćby koszykówkę /jed
          > en syn gra w klubie, jest dobrym zawodnikiem/ do miasta do sensownego klubu.

          Nie ogarniam tego uncertain

          Może dlatego że mam jedną córkę, w dodatku non stop w komputerze,
          i tylko czasem ją gdzieś podwiozę - jak jadę rano do pracy w kierunku jej szkoły, albo wracam od klienta, to ją zaboirę do domu. Ale żeby to był zwyczaj, nie, nie, i jeszcze raz nie.
          Od początku podstawówki było to tak ustawione, by była jak najbardziej samodzielna, a zajęcia dodatkowe- lokalne np w szkole, czy domu kultury, lub u nas w domu (do dziś przyjeżdża do nas anglistka, a teraz to będzie raczej online).
          No dobra, w zeszłym roku jeździłam do miasta po córkę żeby ją odebrać z zajęć, no ale te zajęcia kończyły przed 21.00 i nie chciałam żeby po całym dniu poza domem wracała 1,5godziny komunikacją do domu.
          Ale trwało to pół roku, i odpuściła.

          Szczerze mówiąc: Bycie taksówkarzem własnych dzieci to dla mnie jakiś mega kosmos.
      • dolcenera Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:29
        Amen, mary_lu
      • morekac Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:30
        Mary_lu, 1000/100.
        Po miesiącu okaże się też, że trupki dzieci zmarłych z powodu braki opieki mamusi i domowych obiadków nie walają się po kątach domku i - o dziwo - wszyscy żyją.
        • panorama1234 Re: W czarnej d* 14.09.20, 05:58
          Witam, A ja mam pytanie do autorki jeśli zacznie pracę to jak pogodzi to z opieką nad dziećmi? Dom, gotowanie, rozwożenie dzieci, małe dziecko 4 letnie które choruje. Z tego co czytałam to mąż nie ogarnia dzieci i nie bierze L4? Piszę to z własnego doświadczenia, mam dwoje dzieci w pierwszch klasach podstawowowej szkoły i pracuję i dyżuruje, mąż średnio się dziećmi zajmuje, czyli wszystko jest na mojej głowie i marzę o tym by móc posiedzieć w domu i mieć święty spokój, bo jestem na granicy zajechania. Tak że kij ma zawsze dwa końce. Pozdrawiam
          • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 06:01
            Weźmie opiekunkę, starsi zostaną nauczeni samodzielnego dojeżdżania, mąż się wdroży etc. Pani ma szansę funkcjonować normalnie, jak dorośli pracujący ludzie, bo na razie się boi i uprawia czarnowidztwo.
            • kotejka Re: W czarnej d* 14.09.20, 06:25
              No otóż, u mnie najstarszy nastolatek już nie jest w kategorii dziecko do opieki, tylko trzecia dorosła osoba do pomocy
              Pelet przerzuci, pranie powiesi i dzieckiem się zajmie, jak matka ma fitness
              Potrafi jeździć rowerem i wozić go nie trzeba, chyba ze przyklaskiwał, to jeszcze małego do przedszkola wrzuci, a ja nie muszę krążyć w poszukiwaniu miejsca do parkowania
              • kotejka Re: W czarnej d* 14.09.20, 06:25
                Nie przyklaskiwał, tylko przy okazji wink
              • jolie Re: W czarnej d* 14.09.20, 06:45
                Jeżeli syn ukończył 18 lat, to owszem, zaprowadzi do przedszkola. Jeżeli nie, to nie ma nawet takiej opcji, że rodzeństwo zaprowadza/odbiera młodszego brata z placówki.
                • kotejka Re: W czarnej d* 14.09.20, 08:48
                  owszem jest, u mnie to dziala
                  zreszta nie po to pisze, zeby dzielila pomoc tak jak ja
                  ale zeby zrozumiec, ze 15, 14 latki to nie sa dzieci do nianczenia, ale rowniez do pomocy
                  • jolie Re: W czarnej d* 14.09.20, 15:18
                    W żadnej placówce nie ma możliwości zaprowadzania i odbierania małego dziecka przez niepełnoletnie rodzeństwo. Zatem 15 czy 14 latek nie pomoże w ten sposób. Oczywiście może pomagać inaczej, ale nie na tym konkretnym polu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka