Weźcie mnie trochę pocieszcie, trochę zmotywujcie. Kopać nie trzeba bo sama to zrobiłam sobie i nic z tego nie ma.
Zacznę od początku. Mam 42lata. Troje dzieci (15,14,4). Mam w sumie 2 lata doświadczenia zawodowego. Tak, dwa. Z mojej winy. Mam też dwa mgr i jakieś tam dwie podyplomowki. Nie umiem znaleźć pracy. Na stanowiska asystentów, referentów młodszych i stażystów - jestem za stara. Na lepsze niż najniższe biurowe - mam za mało doświadczenia. W McDonald's i KFC mnie nie chcą - za stara, nie zgram się z zespołem. Najmłodszy często choruje - będę brała często L4. Mogę pracować tylko w określonych godzinach - jestem głównym "szoferem" dzieciaków. Mieszkamy podmiejsko i tu nie na jak dojechać a starsi rozwijają swoje zainteresowania, chodzą na zajęcia sportowe.
Mąż realizuje się zawodowo w korpo, na stanowisku nie żadnym super wysokim, ale pensją godną, jak na nasze okolice. Nie może wydziwiac z godzinami pracy czy zwolnieniami bo wyrzucą go.
Nie wiem czy ma sens pisać czemu tyle lat siedziałam w domu, najważniejsze jest to że teraz nie umiem dostać pracy. A ja w domu już umieram, duszę się. Jestem bardzo nieszczęśliwa.
Byłam na terapii, wszystko sprowadziło się do tego, że "powinna sobie pani znaleźć satysfakcjonująca pracę". Wiem, powinnam...
Nie mam żadnych umiejętności, nie znam programów obecnie wykorzystywanych, mój angielski sprowadził się po tylu latach do tego że umiem zamówić kawę na wakacjach i powiedzieć jak się nazywam i gdzie mieszkam. doświadczenie sprzed lat 15 nie liczy się dla nikogo.
Po tylu latach siedzenia w domu, dbania o innych ja już naprawdę nie wiem o sobie za wiele. Nie wiem co lubię, co Bym chciała robić, ciągle albo wożę gdzieś dzieci (4-5h w aucie spędzam, w zależności od dnia tygodnia i id korków) albo robię zakupy albo sprzątam, piorę czy gotuję. Resztę czasu oglądam durne seriale, zabijam czas, żeby nie czuć się tak bezwartościowa.
Jestem w tej sytuacji z mojej winy, z mojej głupoty, jestem nieszczęśliwa i nie wiem co ze sobą zrobić. Przestałam już nawet CV wysyłać, i tak mnie nigdzie nie chcą
Napisałam, zaczęłam poprawiać literówki i doszłam do wniosku że jestem tak denna i to jest tak beznadziejna sytuacja że bez sensu w ogóle wysyłać ten post. Ale wysyłam, nie poprawiam już nic, niech idzie na forum, może mi trochę lżej będzie.