Dodaj do ulubionych

W czarnej d*

12.09.20, 17:19
Weźcie mnie trochę pocieszcie, trochę zmotywujcie. Kopać nie trzeba bo sama to zrobiłam sobie i nic z tego nie ma.

Zacznę od początku. Mam 42lata. Troje dzieci (15,14,4). Mam w sumie 2 lata doświadczenia zawodowego. Tak, dwa. Z mojej winy. Mam też dwa mgr i jakieś tam dwie podyplomowki. Nie umiem znaleźć pracy. Na stanowiska asystentów, referentów młodszych i stażystów - jestem za stara. Na lepsze niż najniższe biurowe - mam za mało doświadczenia. W McDonald's i KFC mnie nie chcą - za stara, nie zgram się z zespołem. Najmłodszy często choruje - będę brała często L4. Mogę pracować tylko w określonych godzinach - jestem głównym "szoferem" dzieciaków. Mieszkamy podmiejsko i tu nie na jak dojechać a starsi rozwijają swoje zainteresowania, chodzą na zajęcia sportowe.
Mąż realizuje się zawodowo w korpo, na stanowisku nie żadnym super wysokim, ale pensją godną, jak na nasze okolice. Nie może wydziwiac z godzinami pracy czy zwolnieniami bo wyrzucą go.
Nie wiem czy ma sens pisać czemu tyle lat siedziałam w domu, najważniejsze jest to że teraz nie umiem dostać pracy. A ja w domu już umieram, duszę się. Jestem bardzo nieszczęśliwa.
Byłam na terapii, wszystko sprowadziło się do tego, że "powinna sobie pani znaleźć satysfakcjonująca pracę". Wiem, powinnam...
Nie mam żadnych umiejętności, nie znam programów obecnie wykorzystywanych, mój angielski sprowadził się po tylu latach do tego że umiem zamówić kawę na wakacjach i powiedzieć jak się nazywam i gdzie mieszkam. doświadczenie sprzed lat 15 nie liczy się dla nikogo.
Po tylu latach siedzenia w domu, dbania o innych ja już naprawdę nie wiem o sobie za wiele. Nie wiem co lubię, co Bym chciała robić, ciągle albo wożę gdzieś dzieci (4-5h w aucie spędzam, w zależności od dnia tygodnia i id korków) albo robię zakupy albo sprzątam, piorę czy gotuję. Resztę czasu oglądam durne seriale, zabijam czas, żeby nie czuć się tak bezwartościowa.

Jestem w tej sytuacji z mojej winy, z mojej głupoty, jestem nieszczęśliwa i nie wiem co ze sobą zrobić. Przestałam już nawet CV wysyłać, i tak mnie nigdzie nie chcą sad

Napisałam, zaczęłam poprawiać literówki i doszłam do wniosku że jestem tak denna i to jest tak beznadziejna sytuacja że bez sensu w ogóle wysyłać ten post. Ale wysyłam, nie poprawiam już nic, niech idzie na forum, może mi trochę lżej będzie.
Obserwuj wątek
    • piszaca.zza.swiatow Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:33
      No właśnie najpierw musisz postanowić co tak naprawdę chcesz robić. Jak już będziesz wiedziała to może warto zacząć od jakiegoś kursu, szkolenia itp. i dopiero potem zacząć szukać? Może się okaże, że założysz jakąś działalność Isana sobie będziesz szefem?
      Nie masz szans na zamieszkanie gdzieś bliżej cywilizacji, żeby nie robić za taksówkę?
      • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:45
        Przy obecnych cenach nieruchomości nie bardzo jest jak się przeprowadzać w naszym przypadku. Boimy się też kredytu - praca męża jest w porządku pod względem zarobków ale to korpo i zdarzają się reorganizacje i cześć ludzi jest zwalniana. Tym bardziej teraz, w tych "kowidowych". W przyszłym roku powinno być trochę lepiej z dojazdami - obecnie cześć korków jest spowodowana przebudową dróg.
      • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:48
        Żeby zamieszkać gdzieś bliżej, w lepszym miejscu musielibyśmy sprzedać obecne i wziąć kredyt. Za gotówkę nie mamy szans kupić a nasze obecne mieszkanie jest dużo mniej warte niż mieszkania w centrum. (Chyba wszędzie tak jest)
        • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:07
          Co Wy z tym wolontariatem, przecież to nie jest praca. Jak siedzi w domu i ogląda seriale, to przynajmniej paliwa nie marnuje, a na wolontariat by musiała gdzieś dojeżdżać.
            • yennefer.00 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:05
              Nie należy wspierac takich patologicznych form, czyli niby wolontariat, a tak właściwie to odwalanie roboty za darmo. To jest nadużywanie tego pojęcia. Wolontariat jest wtedy, jak innym ludziom lub zwierzętom chce się pomóc, a nie jak się pracuje za darmo
              • olena.s Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:06
                Powaliło cię? Ona potrzebuje jakiegoś sensu i jakiejś perspektywy pracy. Jeżeli nie znadzie niczego teraz i tutaj, to warto jest wykorzystać możliwości, żeby nawet za darmo zyskać doświadczenie i podbudować praktyczne umiejętności.
              • boogiecat Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:01
                yennefer.00 napisała:

                > Nie należy wspierac takich patologicznych form, czyli niby wolontariat, a tak w
                > łaściwie to odwalanie roboty za darmo. To jest nadużywanie tego pojęcia. Wolont
                > ariat jest wtedy, jak innym ludziom lub zwierzętom chce się pomóc, a nie jak si
                > ę pracuje za darmo

                😂😂😂
                • yennefer.00 Re: W czarnej d* 13.09.20, 16:06
                  Co jest w tym śmiesznego? Chyba nie masz pojęcia, jak w pewnych branżach tzw. "wolontariaty" były nadużywane, teraz ludzie już trochę zaczynają to bojkotować
          • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 20:01
            Czytając i odpisując tutaj podsumowalam moje dni w ciągu tygodnia roboczego. Oglądam około 1.5-2h dziennie jakieś bzdety. Często przy gotowaniu. Ogarniam jeszcze w ciągu tygodnia ogródek, niedużo tam jest bo on jest mały, ale jednak samo się nie zasieje, nie wyplewi, nie podleje, nie zbierze, nie przekopie. I faktycznie mogłabym podarować sobie te seriale i choćby przeglądnac jakąkolwiek książkę związaną ze studiami i tym co mnie pasjonowało kiedyś.
          • 3-mamuska Re: W czarnej d* 13.09.20, 04:20
            triss_merigold6 napisała:

            > Co Wy z tym wolontariatem, przecież to nie jest praca. Jak siedzi w domu i oglą
            > da seriale, to przynajmniej paliwa nie marnuje, a na wolontariat by musiała gdz
            > ieś dojeżdżać.

            Z wolontariatu można przejść na etat.
            Obyć się z ludźmi, odetchnąć się od rutyny dnia codziennego.
            Nabrać pewności siebie zmienić myślenie. Uznać ze jednak się do czegoś nadaje.
            Co przekłada się później na sposób bycia przy rozmowach i rekrutacji.
              • kalllka Re: W czarnej d* 14.09.20, 10:42
                O taxi iber to świetna propozycja. Sama ja zreszta /podświadomie?/ sobie podpowiedziałas,gdy pisałaś o szoferowaniu, także „czytaj siebie”zamiast podstawianych scenariuszy.
          • tapatik Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:22
            triss_merigold6 napisała:

            > Co Wy z tym wolontariatem, przecież to nie jest praca.
            > Jak siedzi w domu i ogląda seriale, to przynajmniej paliwa
            > nie marnuje, a na wolontariat by musiała gdzieś dojeżdżać.

            Dawno temu moja kuzynka zorganizowała Dzień Przytulania. Namawiała ludzi do przytulania w środku miasta. Zainteresowała się nią lokalna telewizja, kilka gazet i radio. Kilka dni później skontaktowała się z nią firma, która szukała pracownika.

            Siedzenie w domu i oglądanie telewizji Nicnieumiem przerabia teraz. Jak na razie nie ma pracy.

            Jeśli ruszy dupę i zacznie działać w jakiejś organizacji to pozna ludzi, nauczy się czegoś, pokaże się ludziom.
            Jak ktoś będzie szukał kogoś do pracy, to ktoś inny podpowie "a wiesz, znam taką jedną, która nam jarmark zorganizowała, ona chyba nie ma pracy, może będzie się nadawać"?

            A nawet jeśli nie, to w CV będzie mogła wpisać - od 2020 działam w wolontariacie, gdzie zorganizowałam (i tutaj lista dokonań).
              • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 19:36
                Byle sensowny ten wolontariat wybrać. Autorka wie jaki.
                Kiedyś w dzieciństwie późnym sprzątałam podłogę u staruszki co tydzień w ramach wolontariatu kościelnego - dużej okazji zdobywania doświadczeń, podnoszenia kwalifikacji, zdobywania kontaktów/ przyjaźni wartościowych, nie mówiąc o ewentualnym wpisie do cvbig_grin - w tym nie było. Staruszka w porzo.
                  • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 20:18
                    Pracujęwink
                    Bezpłatnie. Na rzecz rodziny. Cholerne świadczenie pielęgnacyjne miałam razem z zakazem pracy dodatkowej na legalu. Teraz to ok1800 zł, dla mnie subiektywnie sporo. Ale pandemia i tak wywróciła wszystko do góry nogami. Nie będę się rozpisywać.
                    Okazje do zarobkowej pracy trafiają się i bywa, że czuję się winna, że nie korzystam. Trzeba wiedzieć czego się chce od życia i z jakimi konsekwencjami to się wiąże.
                    Akurat u mnie wiek podeszływink, ale problemu ze stosunkowo niezłą i w miarę satysfakcjonującą pracą zawodową i teraz nie miałabym, tylko olałabym wysyłanie cv upierdliwe i przewidywane odmowy i zatrudniłabym się gdybym chciała na jednoosobowej dg, plus lub nieetycznie wykorzystałabym zjawisko nepotyzmu. Czyli praca po znajomościach i wtedy mogłabym duuuużo się nauczyć i zdobyć nowe sensowne kwalifikacje plus pod ręką mieć dobre miejsce pracy.
                    Niestety moje dzieci/ mąż odrzucają nepotyzm, są bardziej ode mnie etyczni.
                      • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 23:33
                        Nieistotne co mówi metryka. Podeszły w moim subiektywnym odczuciu wiek. Dużo ekstremalnie męczących doświadczeń w życiu, (ok, wiem, że wielu osobom było/ jest trudniej) sprawia, że tak jakby przeżywasz ze dwawink życia zamiast jednego w praktyce, albo, że czas biegnie szybciej, to jakby kumuluje się w organizmie. Pewnie przesadzam. Nie mam 70smile Ale nawet mój młodszy mąż siwieje ostatnio. Siwieje się, tak po całości włosów, jakby były poprzetykane srebrem, w podeszłym wieku, no nie ?
                        • redwineiswhatilike Re: W czarnej d* 15.09.20, 07:10
                          Siwieć można w wieku 35 lat smile
                          Tak tylko zapytałam, bo sama mam 50 lat. Czuję się ok, choć ostatnio niestety nasilają się różne choroby i mam coraz mniej sił. Pracuję w zasadzie całe życie, długo brałam dodatkowe zlecenia, teraz już nie, nie mam siły.
                    • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 20:51
                      igge napisał:

                      > Pracujęwink
                      > Bezpłatnie. Na rzecz rodziny. Cholerne świadczenie pielęgnacyjne miałam razem z
                      > zakazem pracy dodatkowej na legalu. Teraz to ok1800 zł, dla mnie subiektywnie
                      > sporo. Ale pandemia i tak wywróciła wszystko do góry nogami. Nie będę się rozpi
                      > sywać.
                      > Okazje do zarobkowej pracy trafiają się i bywa, że czuję się winna, że nie korz
                      > ystam. Trzeba wiedzieć czego się chce od życia i z jakimi konsekwencjami to się
                      > wiąże.
                      > Akurat u mnie wiek podeszływink, ale problemu ze stosunkowo niezłą i w miarę sat
                      > ysfakcjonującą pracą zawodową i teraz nie miałabym, tylko olałabym wysyłanie cv
                      > upierdliwe i przewidywane odmowy i zatrudniłabym się gdybym chciała na jednoos
                      > obowej dg, plus lub nieetycznie wykorzystałabym zjawisko nepotyzmu. Czyli praca
                      > po znajomościach i wtedy mogłabym duuuużo się nauczyć i zdobyć nowe sensowne k
                      > walifikacje plus pod ręką mieć dobre miejsce pracy.
                      > Niestety moje dzieci/ mąż odrzucają nepotyzm, są bardziej ode mnie etyczni.

                      Jeśli masz świadczenie pielęgnacyjne to znaczy że bardzo ciężko pracujesz opiekując się kimś, kto tego potrzebuje. Dużo siły Ci życzę 😘
    • asiairma Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:40
      Chyba bez doświadczenia faktycznie bycie asystentka czy sekretarką wcale nie będzie łatwe. Jesteś zorganizowana? Empatyczna, ale wyznaczasz granice? Szybko łapiesz terminologię medyczną. Ostatnio widzę sporo ogłoszeń dla osób które telefonicznie rejestrują pacjentów ubezpieczonych prywatnie. A może jak lubisz starszych ludzi to pomyśl o opiece? Można prywatnie ale też są takie "punkty" gdzie zgłaszają się opiekunowie i potrzebujący opieki. Nie zawsze to ciężka praca, czasami regularny spacer, zakupy czy towarzyszenie. A Tobie chyba bardziej niż praca potrzebne jest poczucie bycia przydatnym ... i samodzielnym.
        • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:52
          Wolę myć toalety w markecie niż opiekować się seniorami lub osobami niepełnosprawnymi. Tego na pewno nie chcę robić. Na pewno. Na pewno nie chcę też zajmować się dziećmi małymi.
        • asiairma Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:56
          Nie wiemy (jeszcze) jakie ma wykształcenie, ale po kilkunastu latach poza rynkiem pracy to już prawie bez znaczenia. A jeśli jest dobra organizatorką życia, to organizowanie go innym, za pieniądze, daje inne odczucia i satysfakcję niż dla domowników. Jeśli nie ma się doświadczenia lub hobby czy niezrealizowanych marzeń, to trzeba pomyśleć: "a co mi wychodzi". Sama sobie poleciałbym, idź na kursy, zostań florystyką, ale wiem że choć nigdy tak nie pracowałam, to mam do tego dryga.
          • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:16
            Zdolności plastycznych, muzycznych czy jako grafik albo chociaż makijażystka czy pani od paznokci - nie mam. Całkiem nieźle jeżdżę autem. Potrafię zorganizować jakieś tematy okolodomowe typu wyjazd wakacyjny czy rozpisać grafik dojazdów. Ogarniam sprawnie budżet domowy, jestem oszczędną osobą.
            • alicia033 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:09
              nicnieumiem42 napisała:

              > Całkiem nieźle jeżdżę autem.

              niezły trop, firmy kurierskie nieustająco poszukują pracowników, nie trzeba kat. D (choć ma to przełożenie na zarobki), B ogarnia samochody typu renault master czy fiat ducato.
            • mio-nuskropka Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:38
              nicnieumiem42 napisała:

              > Całkiem nieźle jeżdżę autem. Potrafię zorganizowa
              > ć jakieś tematy okolodomowe typu wyjazd

              Uber, rozwożenie zakupów online jeśli taka usługa jest w okolicy, albo, z wykorzystaniem tej księgowości i organizacji - wirtualna asystentka.
          • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:14
            No pewnie. Mają jednak niektórzy młodzi mniejsze wymagania, są elastyczni bardziej, uczą się ( niektórzy) szybciej, akceptują czasem śmieszne stawki. Mają bardziej zasadniczo luksusową sytuację niż autorka. Choć ona przynajmniej nie musi wymagać jakiejś minimalnej podstawowej pensji, która wystarczy jej na opłacenie wszystkich niezbędnych rachunków i opłat stałych. Bo to mąż ogarnia w tej chwili.
              • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:35
                triss_merigold6 napisała:

                > Ale rozumiesz, że istnieje coś takiego jak minimalna krajowa i pracodawca nie m
                > oże jej zapłacić mniej?

                Można płacić mniej niż minimalna - na śmieciówkach. (Kwestie etyczne tutaj pomijam). Można też mniej niż minimalna na umowie o pracę - na umowie jest pół etatu z połową najniższego wynagrodzenia a faktycznie obowiązki wykonuje się w 3/4 etatu. (Podkreślam, że o etyce nie dyskutuję, o naginaniu prawa - też nie.)
                (No i bez umowy też można...)
                • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:41
                  Można, można.
                  I Ty chcesz, żeby Cię serio traktować jako kandydata na pracownika z wykształceniem akademickim? Z takim podejściem to faktycznie tylko ścierka i mop, bo nawet na produkcji pracownicy mają dla siebie trochę szacunku.
                  • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 14.09.20, 18:22
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Można, można.
                    > I Ty chcesz, żeby Cię serio traktować jako kandydata na pracownika z wykształce
                    > niem akademickim? Z takim podejściem to faktycznie tylko ścierka i mop, bo nawe
                    > t na produkcji pracownicy mają dla siebie trochę szacunku.


                    Wiedza o praktykach rynkowych stosowanych przez niektórych pracodawców a szacunek do siebie to są sprawy nie łączące się, wg mnie oczywiście.
                    • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 20:01
                      Ostatnio nad morzem dzieciak, 17 letni sprzedawca w sieciówce ubraniowej, cropp chyba, mówił, że matka jego osobistej dziewczyny dwa razy nie wypłaciła mu należnej płacy za wakacyjną pracę. Pracodawca.
                      Synowi też jakaś kawiarnia nie dała ostatniej wypłaty jak odchodził. Szacunek szacunkiem a oszuści pracodawcy mają się dobrze. Nie każdemu chce się lecieć od razu do sądu pracy.
              • igge Re: W czarnej d* 14.09.20, 19:54
                Źle napisałam. Chodzi mi o minimalną w sensie tego co ona MUSI zarobić, żeby dom funkcjonował i rodzina. Weź mnie nie rozśmieszaj minimalną krajową ( której oczywiście, że nie wolno pracodawcy nie zapłacić). W życiu bywa dorosłym, że nie możesz sobie pozwolić na zarobki rzędu minimalnej ktajowej bo Twój czynsz, gaz i światło, ( i rata kredytu np) nie mówiąc o rehabilitacji dziecka wynosi kilka razy więcej MINIMALNIE od tej minimalnej krajowej. I musisz tę kasę mieć, zarobić, innej drogi nie ma i żadne fanaberyjne oczekiwania pracodawcy w kwestii wysokości Twojego wynagrodzenia nie mają racji bytu bo i tak niestety MUSISZ olać ciepłym strumieniem moczu nawet cudownego pracodawcę potencjalnego i na cito znaleźć pracodawcę, który zaproponuje godnewink dla Ciebie minimalne wynagrodzenie, pensję, stawkę.
                Toteż sytuacja autorki, która nie ma tego noża na gardle wydaje mi się luksusowa. Luksusowa pod tym względem jest także sytuacja wielu młodziaków, studentów, absolwentów. Niektórzy ciągną kasę od rodziców nadal i to fajnie, mają łatwiej. Pracodawca wtedy nie tylko musi dać sensownie zarobić ( albo wręcz to jest mało istotne) ale ( wtedy masz przestrzeń w sobie by o tym pomyśleć/ zamarzyć/ zrealizować) dać dobre warunki pracy i rozwoju, nauki, zdobywania doświadczenia, kwalifikacji, pracę zgodną z predyspozycjami i z zamiłowaniami.
                To miałam na myśli pisząc o minimalnej podstawowej pensji.
                Nie ważne ile zarabiasz ważne ile wydajesz.
                W dorosłym starszym życiu tych niezbędnych stałych opłat, na które trzeba zarobić jest więcej zdecydowanie.
              • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:06
                To było naprawdę super, w zeszłym roku rozmawiałam o czymś w tym stylu z dyrektor przedszkola (pani do podawania posiłków, sprzątnięcia stołówki, pomycia kuchni). To jest prywatna placówka i niestety, częste choroby najmłodszego mnie zdyskwalifikowaly. (Przyjęte w przedszkolu mają na tego typu stanowiska kobiety z odchowanymi dziećmi, takie 55+)
                • 3-mamuska Re: W czarnej d* 13.09.20, 04:36
                  nicnieumiem42 napisała:

                  > To było naprawdę super, w zeszłym roku rozmawiałam o czymś w tym stylu z dyrekt
                  > or przedszkola (pani do podawania posiłków, sprzątnięcia stołówki, pomycia kuch
                  > ni). To jest prywatna placówka i niestety, częste choroby najmłodszego mnie zd
                  > yskwalifikowaly. (Przyjęte w przedszkolu mają na tego typu stanowiska kobiety z
                  > odchowanymi dziećmi, takie 55+)



                  No tak to jest jak się rodzi najmłodsze po latach.
                  Zamiast odchować 2 i iść do pracy to się pakuje na nowo w pieluchy 🤷‍♀️
            • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:14
              Ależ ja jestem empatyczna.
              Dwóm znajomym kobietom 40+, wyoutowanym z rynku pracy i samooceną na poziomie szamba po latach chwytania byle zleceń, załatwiłam sensowną, stabilną pracę biurową w nieobciachowym miejscu. Ale one chciały pracować, mogły przyjść z dnia na dzień, mogą mieć raz w miesiącu dyżur w weekend i nie pie...liły, że tylko w godzinach 9-14 mogą pracodawcę zaszczycić.
              • kropkacom Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:18
                Dokładnie. Dopóki możesz pracować tylko w takich godzinach oznacza, że własciwie nie możesz pracować. Może gdyby to nie była Polska, ale jest, prawda?
                • lauren6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:21
                  Jeszcze bym zrozumiała, że kobieta może pracować 9-14, bo w pozostałych godzinach opiekuje się np niepełnosprawnym dzieckiem. Ale ona szuka pracy na część etatu, żeby nastoletnie dziubdziusie nie musiały jeździć zbiorkomem, a ona wieczorem miała czas na oglądanie seriali.

                  Cała ta opiwieść brzmi jakby autorka miała alergię na pracę zawodową. Nie wygląda to dobrze w oczach potencjalnego pracodawcy.
                  • aguar Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:54
                    Co Wy chcecie od tych godzin? Ja cały czas pracuję mniej więcej w takich w dni robocze, czyli kiedy moje dziecko jest w szkole (oprócz tego jeszcze trochę godzin w weekendy i święta).
                    • georgia.guidestones Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:29
                      aguar napisała:

                      > Co Wy chcecie od tych godzin? Ja cały czas pracuję mniej więcej w takich w dni
                      > robocze, czyli kiedy moje dziecko jest w szkole (oprócz tego jeszcze trochę god
                      > zin w weekendy i święta).
                      Ale nie na umowe o prace. Pani watkodajka to sobie moze byc freelancerką, tylko w brsnzy typu robienie ludziom drobnych zakupow z dowozem.
                  • anku1982 Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:31
                    To są normalne godziny pracy na cześć etatu. Obecnie pracuje tak miedzy 9-15, ale u mnie sporo obowiązków domowych i transport rano i odbiór dziecka młodszego z przedszkola załatwia mąż.
                    • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 14:55
                      Znajomej dziecko student ( wydział ekonomia) pracuje tak w biurze. Nie jest żadnym przynieś, podaj czy sprzątaj. Ma część etatu. Zmienia co jakiś czas jaka ta część etatu jest w zależności od tego ile czasu na studiach potrzebuje.
                      Potem kiedyś na całym etacie prawdopodobnie zostanie.
                      Raz musieli z innymi pracownikami na kilka dni wyjechać do innego miasta robić jakieś badania/ sondaże. Weekendy raczej wolne.
              • hexella Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:28
                Dlatego w tej konkretnej sytuacji przyszło mi do głowy, że nie można autorce zaproponować w zasadzie nic więcej poza wizytą w punkcie totolotka. Nie wpadłam na to, że można jeszcze malować płoty.
                  • hexella Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:44
                    Właśnie ponoszę konsekwencje czytania w młodości Chmielewskiej, a nie Twaina ale kto mógłby przypuszczać, że survivalowe rozwiązania wciąż będą tak aktualne w XXI wieku. Nadrobię.
                  • alicia033 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:56
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Tomek Sawyer.
                    > Z amerykańskich seriali dla młodzieży jest jeszcze: koszenie trawników,

                    dla nastolatków jako kieszonkow ok., ale choćby zusu z tego nie opłaci

                    > rozwożenie gazet,

                    w Polsce to nigdy się nie przyjęło

                    >czyszczenie basenu,

                    sorry, nie ten klimat

                    > popołudnie w lokalnej kafejce

                    there is no sutch places

                    > i babysitting.

                    o ile nie chodzi o własną matkę, która dzięki temu może zyskać prawo do minimalnej emerytury, to nikt nie chce się w to bawić.
            • lauren6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:15
              No ale takie są fakty. O te wszystkie niskopłatne stanowiska będzie rywalizowała z dyspozycyjnymi Ukrainkami i Polkami z odchowanymi dziećmi.
        • sol_13 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:02
          nicnieumiem42 napisała:

          > Realnie na ten moment mogłabym pracować między 9 a 14 (o ile bym miała pracę p
          > rzy przedszkolu)

          A dlaczego najmlodsze nie może byc dłużej w przedszkolu niz 9-14? W takich godzinach nie znajdziesz pracy
          • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:36
            Może być dłużej najmłodszy, około 14:30 muszę odebrać starsze żeby zawieźć na dodatkowe zajęcia. Komunikacją publiczną nie mają szans dojechać na czas po lekcjach. Po odwiezieniu starszych odbieram najmłodszego.
              • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:15
                Triss Ty mieszkasz w Warszawie albo w jakimś innym dużym mieście? U nas, W pobliżu, nic nie ma, nic. To typowa podmiejska wiocha, sypialnia dla GOPu. Bez domów kultury, bez basenu, bez siłowni. Jest orlik na którym nie ma zajęć. Kościół jest, filialny. Z zajęć dodatkowych można chodzić na mszę świętą dwa razy w tygodniu i raz w roku jest festyn dożynkowy. Nawet najblizsza szkoła podstawowa jest w drugiej wsi, nic tam nie oferują z dodatkowych zajęć. Starsze dzieci wożę do innej szkoły, poza "rejonem".
            • forumologin Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:50
              kobieto, w Twojej obecnej sytuacji priorytetem jest Twoja praca a nie zajecia dodatkowe dziecka! albo znajdz mu cos blizej szkoly albo zrezygnuj. Jak mnie wqrwia oczekiwanie ze matka poswieci cale zycie, czas i ambicje by babelek nanzajecia dodatkowe pojechal.
            • tapatik Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:33
              nicnieumiem42 napisała:

              > Może być dłużej najmłodszy, około 14:30 muszę odebrać starsze żeby zawieźć
              > na dodatkowe zajęcia. Komunikacją publiczną nie mają szans dojechać na czas
              > po lekcjach. Po odwiezieniu starszych odbieram najmłodszego.

              Masz do wyboru - albo twoja praca albo zajęcia dodatkowe dla dzieci.
              • mia_mia Re: W czarnej d* 14.09.20, 17:47
                To akurat brzmi dla mnie absurdalne, czy w całym mieście dzieci mają szoferów czy nie chodzą na zajęcia dodatkowe czy te dodatkowe są tak niszowe, że tylko na drugim końcu miasta?
        • ggrruu Re: W czarnej d* 12.09.20, 22:27
          A może sprzątanie? Serio. Co z tego, że mało ambitne. Jak sprzątasz swój dom to pewnie umiesz to robić dobrze. Bardzo brakuje solidnych sprzątaczek, a pieniądze nie są złe - warszawskie stawki to jest 30-35 zł za godzinę. Możesz sprzątać, prasować, na pewno znajdziesz chętnych.
          • sol_13 Re: W czarnej d* 13.09.20, 05:43
            Ale ona nie jest z Warszawy to raz, dwa że bez przesady raczej 25zl/h, trzy nikt jej do sprzątania nie zarejestruje a fajnie jakby jednak zaczęła w końcu placic sobie skladki emerytalne. Chociaz w sumie po tylu latach bez pracy to nie wiem czy to ma znaczenie.
          • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 08:02
            Może to cena na Kabatach albo sprzątania na budowie, bo normalna stawka Ukrainek to 25 zł za godzinę sprzątania mieszkania/domu. Sorry, za taką pracę nikt randomowej pani na Wygwizdowie poza aglomeracją nie da więcej jak 15-20 zł za godzinę.
          • georgia.guidestones Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:31
            ggrruu napisała:

            > A może sprzątanie? Serio. Co z tego, że mało ambitne. Jak sprzątasz swój dom to
            > pewnie umiesz to robić dobrze. Bardzo brakuje solidnych sprzątaczek, a pieniąd
            > ze nie są złe - warszawskie stawki to jest 30-35 zł za godzinę. Możesz sprzątać
            > , prasować, na pewno znajdziesz chętnych.
            Z GOP do Wawy ma troche za daleko, tam stawki pewnie max 25 jak nie mniej.
    • trampki-w-kwiatki Re: W czarnej d* 12.09.20, 17:47
      Praca jest ci potrzebna na cito. I to nie jakaś wymarzona, ale serio jakakolwiek. Bylebyś wyszła z domu, miała zajęcie, była potrzebna. Rozejrzyj się po urzędach pracy ze swojej okolicy. Sprawdź jakie mają programy dla bezrobotnych, swego czasu up organizowały fajne kursy dla osób wracających na rynek pracy. Często elementem takiego kursu był staż. Zorientuj się czy nie mają ofert staży, od czegoś musisz zacząć, mieć jakiś wpis do CV.
      I nie stawiaj sobie teraz zbyt wysokich wymagań, nie wiń się, stało się. A takim mówieniem o sobie w samych negatywach to szybko się zniechęcisz...
      • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 15:06
        Mnie fascynuje czemu, na Zeusa, autorka ma niskie poczucie wartości. Bo to, że dusi się w domu to jeszcze potrafię zrozumieć.
        Triss znowu o kogoś poczuciu wartości wysokości szamba mówiła, też zagadka czemu ludzie sami sobie taką krzywdę robią.
        • doubledoublejoyandtrouble Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:45
          triss_merigold6 napisała:

          > Proponowanie bezrobotnemu wolontariatu jest bez sensu, pani potrzebuje pracy, a
          > nie kolejnej bezproduktywnej zabawy.

          Ależ Ty jesteś podła. Oraz - co było bezproduktywną zabawą? Zajmowanie się dziećmi?
          • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 15:25
            Oczywista oczywistość, że autorki praca w domu na rzecz swojej rodziny też nie była żadną bezproduktywną zabawą. Autorko, szanuj się dziewczyno. Nie trzeba zewnętrznych źródeł podnoszenia swojego poczucia wartości.
            • doubledoublejoyandtrouble Re: W czarnej d* 13.09.20, 16:22
              igge napisał:

              > Oczywista oczywistość, że autorki praca w domu na rzecz swojej rodziny też nie
              > była żadną bezproduktywną zabawą. Autorko, szanuj się dziewczyno. Nie trzeba ze
              > wnętrznych źródeł podnoszenia swojego poczucia wartości.

              Ale autorka postu ewidentnie jest w dole i nie widzę sensu, zeby jej dokopywaćmi nabijać się z niej. Choć owszem, wolontariat to może nie być najlepsze rozwiązanie. Natomiast dziewczyny tu doradzają bardzo wyważone i rozsądne kroki, bez jechania po autorce, która ewidentnie już łopaty nie potrzebuje, bo sama się dobija.
        • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 15:19
          Wolontariat nie jest bezproduktywną zabawą. I tak, jest pracą, równie wartościową i ciężką jak płatna praca. Przynosi szereg korzyści obu stronom, część ktoś już zaczął wymieniać wyżej.
          Mimo tego co właśnie napisałam, całkowicie się zgadzam tu z triss, że proponowanie autorce wolontariatu jest raczej bez sensu ( choć zarobk ewentualne autorki, kasa, w jej sytuacji może wydają się nie najważniejszą motywacją do znalezienia płatnej roboty). Autorka potrzebuje stabilnej satysfakcjonującej pracy zarobkowej i chce ją podjąć, nie wyklucza prac pt sprzątanie nawet. Nie myśli chyba o pracy na swoim, dg, musi przekonać pracodawcę do siebie. Czy, sorry, nie dałoby się rozejrzeć za pracą korzystając ze swojej sieci społecznej, przyjaciele, znajomi, rodzina może wiedzą o jakimś job opening?
          Rozumiem, że załatwianie pracy po znajomości to obciach ale skoro jest trudno inaczej, autorka próbowała...
          Znajomi nie namawiają do pójścia tu czy tam? Ich pracodawca nie szuka kogoś z Twoim wykształceniem, nawet bez wielkiego udokumentowanego doświadczenia?
          • mika_p Re: W czarnej d* 13.09.20, 15:57
            > Rozumiem, że załatwianie pracy po znajomości to obciach ale skoro jest trudno inaczej, autorka próbowała...

            Nie wiemy za dużo, poza tym, że odmówiono jej w fastfoodach. Wątpię, czy jakakolwiek firma (poza jakimś januszexem z szefem-bucem) mówi kandydatowi wprost, że jest za stary na asystenta, referenta czy coś w ten deseń.

            Poza tym, trzeba by się też wyzwolić z myślenia o przymusie bycia szoferem. Są taksówki, mozliwe, że stałe zlecenie nie wyjdzie aż tak drogo, żeby się nie opłaciło iść do pracy na pełny etat.

            Poza tym, nie trzeba celować w minimalną pensję. W tym ogłoszeniu, które gdzieś tam linkowałam (służba cywilna) sama podstawa jest zachęcająca, a że to urząd, to trzeba też liczyć się z premiami, ZFŚS i innymi dodatkami.
            A zanim do tego dojdzie, urząd ma obowiązek zaprosić kandydata do dalszych etapów rekrutacji, jeśli spełnia wymogi formalne. Testy są do zdania, wystarczy się przyłożyć do nauki. A potem ejst rozmowa. Nawet jak nic z tego nie wyjdzie (i z takim nastawieniem trzeba iść), to sobie człowiek potrenuje tę rozmowę. Trening czyni mistrza.
            • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 16:16
              No więc trzeba zastanowić się co jest, a co jednak nie jest możliwe i nie ma co kopać się z koniem, szkoda czasu, energii.
              Kolejne odmowy, brak zaproszenia na rozmowę, dziesiątki cv - są deprymujące i zniechęcające i podkopujące wiarę w siebie niestety. W twarz może różnych rzeczy się nie słyszy np że wiek nie taki.
              Są przypadki beznadziejne możliwe, ale w końcu albo coś zaklika albo jakiś pomysł autorce zaświta i się np przebranżowi.
              Jakąś okazję zauważy i wykorzysta, spróbuje przynajmniej.
      • nicnieumiem42 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:00
        Aż wstyd mi pisać. Mgr psychologii. Mgr ekonomii. Podyplomowka z rachunkowości. Podyplomowka coaching.
        Z rachunkowości kompletnie nic nie pamiętam, przepisy zmieniły się pięć razy od kiedy skończyłam pracę jako księgowa (w2007 ostatnio coś księgowa łam...)
        Psychologię zrobiłam ale nie przepracowałam nawet jednego dnia w zawodzie (studiowałam mając już dzieci, czasu mi nie starczało na dodatkowe angażowanie się w wolontariaty; ofert dla psychologów jest mało i wszędzie chcą osoby z doświadczeniem - ja go nie mam)
        • asiairma Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:09
          Podyplomowka coaching ... Po co Ci to było? Wkręcasz nas? Jeśli nie wkręcasz, to z głębi serca życzę ci, abyś znalazła jakąś satysfakcjonującą (w miarę) pracę bo leniwa to nie jesteś 🙂
        • alicia033 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:16
          nicnieumiem42 napisała:

          > Aż wstyd mi pisać. Mgr psychologii. Mgr ekonomii. Podyplomowka z rachunkowości. Podyplomowka coaching.
          > Z rachunkowości kompletnie nic nie pamiętam, przepisy zmieniły się pięć razy od kiedy skończyłam pracę jako księgowa (w2007 ostatnio coś księgowa łam...)

          nieistotne, wzorcowy plan kont nie zmienił się od 100 latwink, na 0 dalej księgujemy aktywa trwałe, na 1 środki pieniężne i tak dalej ale na pomoc w księgowości nikt bez znajomości Cię nie weźmie.
          Realnie, na Twoim miejscu, rozglądałabym się, niestety (bo pieniądze O.K. ale praca wyjazdowa), za kursami opiekunów/pielęgniarskimi i pracą w Skandynawii/Niemczech/Szwajcarii.
          Ojciec dzieci albo ktoś wynajęty będzie musiał ogarnąć dowożenie i opiekę nad dziećmi do/z placówek przedszkolnych/szkolnych.
        • hexella Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:17
          Jeśli masz ogarniętą rachunkowość (musisz zaktualizować wiedzę, ale to jest do zrobienia) możesz rozliczać firmy prowadząc własny biznes, co przy Twoich ograniczeniach dałoby ci pewną swobodę czasowo-lokalową.
          • alicia033 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:12
            hexella napisała:

            > Jeśli masz ogarniętą rachunkowość (musisz zaktualizować wiedzę, ale to jest do zrobienia) możesz rozliczać firmy prowadząc własny biznes,

            firmy prowadzące własny biznes w jej okolicy są już od początku księgowo ogarnięte a ona nie ma żadnego atutu, które akurat do niej mógłby je przyciągnąć.
            • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 15:56
              Musiałaby być to praca po znajomościach.
              Małe biura rachunkowe ( i większe ale wtedy doświadczenie konieczne) szukają czasem pracownika, którego chętne są przyuczyć. Pensja wtedy nie jest specjalna, za to atmosfera dobrawink i korzyści ze zdobywanego doświadczenia.
              Szkolić się nonstop trzeba. Szkolenia nie są tanie. Takie małe biuro rachunkowe niekoniecznie będzie szukać tylko młodego pracownika.
              Po jakimś dśuższym czasie zostawiasz małą firemkę i angażujesz się, już z doświadczeniem, do lepiej płacącej dużej firmy w księgowości. Ale predyspozycje trzeba mieć, nie tylko chęci.
          • conena Re: W czarnej d* 13.09.20, 08:01
            hexella napisała:

            > Jeśli masz ogarniętą rachunkowość (musisz zaktualizować wiedzę, ale to jest do
            > zrobienia) możesz rozliczać firmy prowadząc własny biznes, co przy Twoich ogran
            > iczeniach dałoby ci pewną swobodę czasowo-lokalową.
            >

            Niebezpieczna i najgłupsza rada w całym wątku.
            Ciekawa jestem czy ty powierzyłbyś swoje podatki i księgi zupełnie zielonej, nieprzygotowanej, nie posiadającej żadnego systemu osobie. To nie lata dziewięćdziesiąte, kiedy nożna było prowadzić chałupniczo pkpiry. To, że cały czas pilotuje przekonanie, ze ot tak można sobie rozliczać księgi to największe przekleństwo pięknego zawodu księgowej.

            Nie idź tą drogą! Już lepiej zgłoś się do MPK, przyucza cię na motorniczą za darmo, a szukają ludzi non-stop.
            • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 08:13
              Lepiej bym tego nie ujęła.

              Pomysł z MPK się trzyma kupy i Poczta.

              Cała reszta koncepcji wymagających inwestycji, czasu, kolejnych kursów na koszt męża czy dojeżdżania do "wolontariatow", to marnowanie energii, której pani nie ma w nadmiarze.
              Koncept z kołczingiem czy pracą jako psycholog jest idiotyczny, pani nie tylko ma zerowe doświadczenie, ale jest przykładem jak NIE układać sobie życia, charyzmą też nie grzeszy, skoro nie przyjęli jej nawet do KFC.
            • jolie Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:15
              Nie, na pewno nie powierzyłabym rachunkowości swojej firmy takiej osobie. To jakiś żart, a skutki mogłyby być dla mnie opłakane (bez urazy autorko wątku).
            • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 16:06
              Znam osoby zajmujące się podatkami.
              Nie znam firmy, ( nawet osób pojedynczych na dg) która powierzyłaby swoją księgowość osobie z ulicy, nie z polecenia, bez doświadczenia i kierując się tylko niską ceną usług ( która to cena konkurencyjna jest atutem, ale bez przesady, kwalifikacje najpierw).
              Księgowa to zawód obarczony konkretną odpowiedzialnościąwink
              Znam starsze, bez wyższego wykształcenia nawet i dają radę ale z latami doświadczenia mozolnego i licznych szkoleń. Tę samą pracę obok nich wykonuje młodsze pokolenie ale już z dyplomem z finansów. Uprawnieniami głównej księgowej etc.
        • mia_mia Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:26
          Wcale nie jest najgorzej. Psychologia to studia, które dają papier, na który inni muszą pracować 5 lat. Może poświęć rok na przygotowanie się do pracy i zacznij działać, nie różnisz się wiele od świeżej absolwentki takich studiów.
          • hexella Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:48
            Mia, ale skończenie psychologii jeszcze niewiele daje. Żeby móc pracować np. jako terapeuta trzeba jeszcze zrobić dodatkowe 2 letnie przygotowanie terapeutyczne. I też tak z marszu nikt Cię nie zatrudni. Psychologów jak pedagogów jest raczej nadmiar.
            • lauren6 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:26
              Jako psycholog (z jakąś podyplomówką z pedagogiki?) mogłaby chyba pracować jako nauczyciel wspomagający. Godziny pracy miałaby takie jakie chce.
              • hexella Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:32
                z tym pedagogiem to ja tylko dla przykładu. Autorka ma fakultet z rachunkowości i jakiś coaching. Do szkoły jej nie przyjmą w ramach pracy z dziećmi. Ta rachunkowość to jest konkret, chyba w tę stronę bym szła.
                • alicia033 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:49
                  hexella napisała:

                  po tylu latach braku kontaku z tematem ta rachunkowość to już niestety żaden konkret, mimo że główne zasady się nie zmieniły. To (nie)stety jest wiedza, którą byle licealista jest w stanie opanować praktycznie w ciągu miesiąca, a bardziej na wiedzę oporny - w trzy miesiące.
        • umi Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:55
          Moim zdaniem masz dobre papiery i to do siebie pasuje. Nie mozesz wybrac czegos z tego, co juz masz? Dac sobie chwile czasu na zorientowanie sie w lokalnych mozliowsciach, nadrobic co sie da (moze z pomoca jakichs ofert urzedu pracy) i dzialac? Psycholog laczy sie z coachingiem, a ekonomia z ksiegowoscia. Masz dwa zawody, nie da sie zadnego z tego wybrac?
        • anika772 Re: W czarnej d* 12.09.20, 18:59
          No to załóż DG, ogłoś się, i klienci przyjdą na ten coaching. Skoro do wróżek chodzą...
          Godziny pracy elastyczne, sama decydujesz kiedy i ile.
            • anika772 Re: W czarnej d* 12.09.20, 19:12
              Albo księgowość, autorko. Znam panią, która 15 lat wychowywała dzieci i prowadziła dom (przed dziećmi pracowała jako księgowa). Po tych 15 latach dokształciła się, znalazła pracę w swoim zawodzie, jest zadowolona.
              Masz wykształcenie ekonomiczne, możesz zacząć jako asystentka księgowej, a z czasem uzupełnisz kwalifikacje.
              Problem jednak w tym, że nie wierzysz że to się uda, bo cały czas masz zakodowane, że tylko Ty jesteś odpowiedzialna za dzieci i logistykę domową; oraz brak Ci wiary w siebie.
              Masz dopiero 42 lata, i nie trać teraz energii i czasu na rozpamiętywanie złych decyzji. Zawalcz o siebie.
              • mizantropka Re: W czarnej d* 13.09.20, 08:15
                Czy naprawdę zdajesz sobie sprawę jaką wiedzę, doświadczenie i umiejętności musi posiadać dzisiaj księgowa????? Piszę oczywiście o samodzielnej, nie o p. Krysi z budżetówki
                • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:41
                  mizantropka napisał(a):

                  > Czy naprawdę zdajesz sobie sprawę jaką wiedzę, doświadczenie i umiejętności mus
                  > i posiadać dzisiaj księgowa????? Piszę oczywiście o samodzielnej, nie o p. Kry
                  > si z budżetówki
                  >
                  >
                  Nie mogę czytać tych bzdur i muszę się wtrącić. Mój mąż współpracuje z księgowymi ponad dwadzieścia lat. Na 100 pań z 10 jest ogarniętych. Reszta ma problemy z fakturowaniem, nie mówiąc o poważniejszych sprawach i jakoś pracują.
                  Autorka ma bardzo dobre wykształcenie. Zarówno psychologia (i coaching), jak i ekonomia (i rachunkowość) to podstawy do założenia własnego biznesu. Ematki chyba za mocno siedzą w realu i nie wiedzą, że mnóstwo kobiet rozwija działalność w necie i zarabia (również na tym wyśmiewanym coachingu) całkiem dobre pieniądze.
                  Warto w siebie w końcu uwierzyć i zacząć od maleńkich kroków. Np. rozliczać pity, potem jedną firmę, potem kolejną. To, że jest dużo biur rachunkowych o niczym nie świadczy. Ludzie, wbrew pozorom nie wybierają wyłącznie największych biur i najbardziej doświadczonych księgowych. Liczy się jeszcze tzw. chemia.
                  • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 10:56
                    A ten biznes to w zakresie picia magicznej kawy na własnym tarasie, czy tak po prostu od chwili zarejestrowania DG kasa jej zacznie wpływać na konto?
                    Żeby rozliczać PiT-y musiałaby się ruszyć, poszukać tych chętnych do rozliczania.
                    • pade Re: W czarnej d* 13.09.20, 11:44
                      triss_merigold6 napisała:

                      > A ten biznes to w zakresie picia magicznej kawy na własnym tarasie, czy tak po
                      > prostu od chwili zarejestrowania DG kasa jej zacznie wpływać na konto?
                      > Żeby rozliczać PiT-y musiałaby się ruszyć, poszukać tych chętnych do rozliczan
                      > ia.

                      Wyjdź w końcu ze swojego grajdołka to może zobaczysz, że są jeszcze inne możliwości zarabiania pieniędzy, poza pracą biurwy na etacie.
                      • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:23
                        Przecież te inne możliwości były tu podawane: poczta, MPK, infolinie, 1/2 etatu w małym sklepie, lidle/biedronki, pomoc w biurze rachunkowym, wklepywanie danych etc.
                        Pani nie znajdzie pracy w administracji, bo nic nie umie, więc tej ścieżki nie doradzam.
                        • mia_mia Re: W czarnej d* 13.09.20, 12:33
                          Ale to już położenie się do zawodowej trumny. Dla niej jeszcze jest nadzieja, w rok czy dwa może przygotować się do pracy, zdobyć pierwsze doświadczenie, tylko musi zacząć działać, a na to się nie zanosi.
                          Mając 65 lat może pracować w księgowości, edukacji, jako psycholog, z pracą fizyczną gorzej.
                        • triss_merigold6 Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:27
                          W połączeniu z prawe, finansami, bankowością etc. to znakomity kierunek. Pod warunkiem, że absolwent podejmie pracę i zdobędzie jakieś doświadczenie zawodowe. Autorka tego akurat warunku nie spełnia, więc w jej wypadku typ skończonych studiów jest bez znaczenia.
                          • igge Re: W czarnej d* 13.09.20, 22:38
                            Znajomi po ekonomi fakt dają radę. Absolwentka tegoroczna sąsiadka na razie ma stypendium naukowe i pracę też i to długo już. Różne części etatu, bardzo elastycznie pracodawca podchodzi. Pewnie zostanie tam. Studiuje tylko jeden kierunek. Ale pracowita i skrupulatna i nie jest obciążona rodziną jeszcze.