Dodaj do ulubionych

mąż mi marudzi...

22.10.20, 10:59
Że trzymam produkty spożywcze, takie jak ryże, mąki i przzyprawy bez podpisu i jak chciał sobie upiec ciasteczka to nie wiedział która mąka która.
Tak z czystej ciekawosci, jaki macie system? Przesypujecie i podpisujecie? PRzesypujecie i nie podpisujecie? Zostawiacie w oryginalnych opakowaniach?
A jeśli podpisujecie to jak? Bo jakkolwiek nie potrzebuję w sumie podpisywać mąk, ryżów, a tym bardziej przypraw, to naprodukowałam dżemory identycznie wyglądajace, ale w różnych smakach i zaraz przestanę je rozróżniać...
Obserwuj wątek
    • alicia033 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:10
      Nie przesypuję.
    • mona-taran Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:14
      Nie przesypuję.
      • mona-taran Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:15
        A na dżemory po prostu naklej etykietki :p może być zwykły pasek papieru przyklejony taśmą.
        • rosie Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 14:56
          w księgarniach są ceny do naklejania, te większe są super do opisywania słoików
          • lellapolella Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 15:03
            Tak, używam ich do przetworów, są nie do zdarcia.
    • konstancja16 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:14
      mąki i ryżu nie przesypuję chociaż czasem wkładam do dodatkowego hermetycznego opakowania, żeby zabezpieczyć przez molem spożywczym. Podpisuję przyprawy za to, mam trochę egzotycznych, kupionych na targach w różnych zakątkach świata (w czasach kiedy można było podróżować). Nabyłam zestaw naklejek wielorazowych różnej wielkości ze specjalnymi flamastrami i podpisuję.

      ale skoro podpisów brakowało innemu członkowi rodziny to natychmiast skorzystałabym z okazji i mianowała taką osobę project managerem z zadaniem przeanalizowania różnych systemów opisywania produktów, a następnie zrealizowania wybranego i opisania tej nieszczęsnej mąki (a przy okazji i dżemów, przypraw czy co Ci tam potrzebne) wink
      • triismegistos Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:20
        Nieee, mąk nie będę podpisywać tongue_out
    • barattolina Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:16
      Przesypuje i nie podpisuje, z wyjątkiem soli i cukru.
      Tylko dlatego, że kiedyś do gara z kompotem z wiśni mój D. dodał soli zamiast cukru.
      • aerra Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 12:33
        Używam różowej soli, więc nie ma problemu, nikt z cukrem nie myli wink
      • hamerykanka Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 15:38
        No to mi przypomnialas, jak na ktores swieta obiecalam mezowi Amerykaninowi polskie pierogi z miesem. Wzielam make z pojemnika, wlasnie niepodpisanego i lepie, ale jakies dziwne to ciasto, strasznie sie lepi do palcow. W koncu zagniotlam, zrobilam pierogi, ugotowalam. Maz sprobowal i przychodzi z dziwna mina, ze jakies slodkie te pierogi. Sprobowalam...no tak. Maz mi wsypal do pojemnika z maka resztki cukru pudru...
    • hanusinamama Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:18
      Przesypuje bo w poprzednim mieszkaniu mole spozywcze ostro dały mi sie we znaki. Gotuję w domu tylko ja, mąz sprząta. Ja segreguje sobie spożywke po swojemu, on chemie do sprzatania po swojemu
    • ichi51e Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:21
      Tz ma system podpisanych sloikow. Nie przeszkadza mi to. Ja wole trzymac w opakowaniach ale nie upieram sie
    • kosmos_pierzasty Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:22
      Przesypuję tylko sól i cukier i taki żarcik: na soli mam wzór chemiczny cukru smile A to dlatego że pojemnik na sól mi się stłukł, a że miałam dodatkowy do cukru, to postanowiłam go wykorzystać, zamiast kupować kolejny. Najlepsze że sama się przez to raz pomyliłam big_grin
    • koko8 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:23
      Nie przesypuję.
      Btw. mąż sam nie może podpisać?
      • triismegistos Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:30
        Może, ale nie wie co jest w pojemnikach wink
    • berdebul Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:28
      Wszystko przesypuję i podpisuję markerem.
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 12:10
        I nie zmywa ci się? Ja popodpisywałam słoiczki i się pozmywały napisy z tych, których często używam, no i po myciu też się zmywa.
        • berdebul Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 13:11
          Nie, używam markerów do podpisywania płyt cd. Można zmyć alkoholem.
          • mebloscianka_dziadka_franka Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 15:40
            No ja też niby jakiegoś specjalnego użyłam i dupa big_grin
    • ritual2019 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:29
      Oryginalne opakowania.
    • mia_mia Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:34
      Wiele rzeczy przesypuję, z opakowania wycinam nazwę i wrzucam do pojemnika, niektóre podpisuję markerem, przetwory podpisuję markerem (ale ja głównie ogórki i pomidory robię, więc chodzi o rok i stopień redukcji sosu pomidorowego i rok)
    • mikams75 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:37
      niektore rzeczy przesypuje, nie podpisuje, choc czasem robie na spodzie mini naklejke z data przydatnosci, szczegolnie tego, co rzadko uzywam. To po tym jak platki owsiane przelezaly wieki i upieklam gorzkie ciasteczka. Choc nastepnym razem po prostu przed pieczeniem sprobowalam platkow. Zlezale niestety gorzknieja.
      Przyprawy trzymam w oryginalnych opakowaniach i sporo innych rzeczy tez. Przesypuje zazwyczaj rzeczy, ktore sa w rozwalajacych sie torebkach.
      • mikams75 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:39
        ale pomrozilam kiedys zupy i pozniej mialam niespodzianki, bo oczywiscie zapomnialam, ktora i gdzie polozona i w czym, jakos sie przemieszalo a po zamrozeniu one wszystkie wygladladaja jednakowo. Podobnie z pierogami z roznym farszem - bylam pewna, ze bede pamietac.
        • leyla76 Re: mąż mi marudzi... 23.10.20, 10:38
          Z mrozonymi mam to samo. Zawsze mowie, ze będę pamietać, a potem niestety nie wiem co jest co.
      • mia_mia Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:43
        To właśnie mnie wkurza, tak mało rzeczy można kupić w kartonowych pudełkach, a to takie wygodne.
        • ritual2019 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:49
          Mi sie torby z maka nie rozwalaja. Ryz, makaron itp pakowany jest w foliowe, mocne torby z paskiem do sklejenia po otworzeniu.
          • mikams75 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 13:05
            akurat te z maka, papierowe wygladaja wyjatkowo nieestetycznie jak sie je pare razy rozwinie i zwinie a w plastikowych te paski maja slaby klej. Ryz najczesciej kupuje w pudelkach kartonowych, makarony czesto tez. Ostatnio natrafilam na opakowanie strunowe z ziarnami slonecznika, tez fajne i na dodatek stoi i sie nie przewraca.
            • ritual2019 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 13:14
              Estetyka jest bez znaczenia bo sa w szafach a nie na wierzchu. Na klej nie narzekam.
              • mikams75 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 15:18
                owszem, ma znaczenie, lubie jak jest ladnie w szafkach i przyjemniej sie pichci jak nie musze wyszukiwac produktow pomiedzy zmietolonymi torebkami.
                • ritual2019 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 18:25
                  Moje torby nie za zmietolone i nie musze niczego wuszukiwac, kwestia ilosci szaf. A szafy sa zamkniete wiec estetyka jest nieistotna.
                  • mikams75 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 19:02
                    nie wiem jakim cudem mozesz otwierac i zamykac wielokrotnie papierowe torby i nie beda zmietolone. A i dolem tez sie czasem cos wysypuje. A jak sie nie zauwazy kropli wody na blacie to taka papierowa torebka podmaka. I co z tego, ze w szafce? Bo inni nie widza? A ja to sie nie licze? Od razu jest przyjemniej otwierac jak szafki kuchenne w srodku sa estetyczne.
                    • ritual2019 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 19:48
                      ??? Nie mam takich problemow o jakich piszesz , dla mnie sa z doopy wziete i swiadcza raczej o niechlujnosci. I wyobraz sobie ze w moich szafach jest wystraczajaco estetycznie dla mnie, nie mam produktow w wynietolonych ani rozwalaonych opakowaniach ani bajzlu w ktorym niczego nie moge znalezc ale to widac kweestia osobowosci, niektorym nawet sloje nie pomoga. Nie mam tez moli spozywczych wiec nie ma potrzeby przesypywania niczego do pojemnikow.
                    • triismegistos Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 20:03
                      Piszesz do najmy. O stosunku najmy do higieny możesz poszukać w odmętach forum. Polecam wątek o autobusowych śmierdzielach.
                      • mikams75 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 22:10
                        a link moge poprosic?
    • male_a_cieszy Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:46
      Ze względu na mole przesypuję, ale nie podpisuję. Mój mąż i tak nie gotuje. Córka gdy chce gotować lub coś piec to się dopytuje, jeżeli nie kojarzy co jest w pojemniku.
    • abecadlowa1 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:47
      Przestałam przesypywać po tym jak mąka ziemniaczana wylądowała w jednym pojemniku z cukrem pudrem.
    • szmytka1 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:48
      nie przesypuję, mam jeden rodzaj mąki, mąż za to ze 4. Ja piekę tylko ciasta, on chleby, buły i co tam se umysli
    • ritual2019 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:50
      Te mole sa tak popularne?
      • triismegistos Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 12:24
        Tak, to u nas ostatni krzyk mody. Oczywiście tylko w zacofanej Polsce, s postępowym UK trzyma się karaluszki...
        • mondovi Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 12:37
          To pluskwy są już passe?
          • ritual2019 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 13:15
            Pluskwy? Mieszkalas/es w jakiejs norze? Nie widzialm na zywo, tak jak moli.
          • triismegistos Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 14:50
            Pluskwy są passę co najmniej od trzech sezonów.
    • heca7 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:50
      Nie przesypuję. Wczoraj natomiast musiałam na szybko jechać do sklepu aby kupić cukier-puder. Jak zadzwoniłam do syna wcześniej to zapewnił mnie , że w szufladzie stoi prawie pełna paczka. Kiedy przyszło nasypać na gofry okazało się, że to co on wziął za cukier-puder to bułka tarta, którą mój ojciec starł osobiście i mi w takiej torebce przyniósł wink
      • profes79 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 12:35
        Ja rozumiem pomylić cukier z solą albo cukier puder z mąką ziemniaczaną - ale pomylić cokolwiek z bułką tartą?
        • alicia033 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 13:16
          skup się, profes: ojciec hecy przyniósł jej własnoręcznie zmieloną bułkę w torebce po cukrze pudrze.
          Dziecko pewnie nie zajrzało do środka torebki, tylko po opakowaniu podpisanym "cukier puder" stwierdziło, że cukier jest.
    • mava Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 11:57
      przesypuje wiele produktów w słoiki, od kiedy musiałam wywalic wszystko z szafki, z powodu moli. Teraz przynajmniej jak plaga się zdarzy to nie wyrzucam.
      Podpisuje na wieczkach bo mam rózne mąki, rózne ryże itd.Podpisuje markerem permanentnym.
    • volta2 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 12:02
      u mnie to sprawa tylko paru przypraw, rzadziej używanych, przy przesypaniu odrywam napis z etykiety i wrzucam do sloiczka. nie naklajam zewnętrznie tylko własnie do srodka daję luzem, podobnie robię jak zamrażam korpus z kurczaka/kaczki na rosół, to wtedy etykietka, że zagrodowy czy inny rosołowy
    • hungaria Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 12:05
      Przesypuję, bo przyniosłam kiedyś mole spożywcze ze sklepu i bardzo nie chcę powtórki z rozrywki.
      Wydzieram kawałek opakowania z datą przydatności, dopisuję, jaka to mąka, i naklejam na opakowanie.
    • attiya Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 12:08
      Mam ogarniętęgo męża, nie muszę podpisywać nic w domu
      • triismegistos Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 12:21
        attiya napisała:

        > Mam ogarniętęgo męża

        Łał, jesteś taka zajebista
        🥳
        • ritual2019 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 12:37
          Jest w przeciwienstwie do ciebie.
          • triismegistos Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 14:48
            🤭
      • magdallenac Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 14:04
        Ja prdl, nawet w takim wątku zjawią się wszechwiedzące z idealnymi mężami. Zapewiam Cię mój mąż jest 10 razy bardziej ogarnięty od Twojego, a ja wciąż przesypuję mąki do dużych szklanych pojemników i je podpisuję.
    • feniks_z_popiolu Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 12:21
      Przesypuję wszystko co sypkie do szklanych pojemników. Głównie ze względu na mole spożywcze. Zdarzyło mi się przynieść ze sklepu opakowania z molami; przy przesypywaniu od razu to widać i wtedy od razu wyrzucam do śmieci. Niektóre pojemniki albo opisuję albo oznaczam wyciętym z opakowania napisem, takie z podobną zawartością.
    • bialeem Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 12:26
      Dzemory własne bym podpisała przyklejając taśmę-plaster jak to babcia robiła.
      Wszystko inne jest w swoich opakowaniach.
      Przyprawy czym są widać organoleptycznie, ale też trzymam w "kartotece" oryginalnych opakowań w kolejności z przodu najczęściej używanych + osobno zapas każdej. Przesypane za szybko mi wietrzały
      Ryże bym rozróżniła. Mąki używam takie, że pomylenie ich nie spowoduje katastrofy. Ewentualną orkiszową widać, że inna.
      • triismegistos Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 12:30
        O proszę, a ja właśnie przesypuję żeby nie wietrzały.
        • bialeem Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 15:27
          Mam dość dużą rotację przypraw i używam ich kilkunastu więc w opakowaniach zajmują mało miejsca, a żeby wypełnić słoiczek potrzeba ich kilku, a same słoiczki dużo miejsca zajmują.Tym sposobem na raz mam otwartą tylko jedną, a całość zajmuje korytko 15x50 cm. W czasie gotowania dosłownie czuję się jak bibliotekarka wertująca indeksybig_grin
          Znajomi u których czasem gotuję mają system słoiczkowy i u nich to jest cała wielka szuflada z czasem źle opisanymi słoiczkami i jeszcze pół małego cargo.
          • triismegistos Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 15:39
            U mnie to szafka że słoiczkami i mlynkami. Nie opisuję ich wcale. W sumie nie wietrzeją jakoś bardzo, bo kupuję niemielone, a ziół używam tylko świeżych.
          • leyla76 Re: mąż mi marudzi... 23.10.20, 10:47
            Przyprawy kupuje w słoiczkach juz oryginalnie opisanych, dopiero po posiadaniu słoiczka kupuje dana przyprawę (jak jest) w jakiejś torebce i przesypuje do odpowiedniego słoiczka.
    • bialeem Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 12:31
      Co zabawne - mole o których wspominacie nigdy mi się nie pojawiły w oryginalnie zamkniętych opakowaniach natomiast mój brat ma zwyczaj przesypywać i częste przeboje z molami. To cholerstwo dostanie się wszędzie i tak a mnie się nie chce bawić z pojemnikami.
      • kk345 Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 14:09
        >mole o których wspominacie nigdy mi się nie pojawiły w oryginalnie zamkniętych opakowaniach
        To miałaś szczęście, życzę, by się utrzymało.
        • bialeem Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 15:28
          Miałam raz mole. Zalęgły się w zapomnianej gdzieś kaszy w woreczkach, której i tak bym nie przesypała.
          • triismegistos Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 15:37
            Kilka razy w życiu przyniosłam mole ze sklepu. Raz nie zauważyłam i...
      • mava Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 16:14
        mój brat ma zwyczaj przesypywać i częste przeboje z molami.

        plastikowe pojemniki nie chronia przed molami. Słabym punktem sa tu zamkniecia - tak, widziałam pajęczyny na zamknięciach w moich pojemnikach. Tylko słoik dokladnie zakrecony jest w stanie ochronic żywnośc.
        Poza tym brat mogł przynosic zakażona żywnosc. Jest to prawdopodobne jesli była to zawsze żywnosc z tego samego źródła.
        • bominka Re: mąż mi marudzi... 22.10.20, 16:17
          Nie podpisuje bo nie przepisuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka