Dodaj do ulubionych

"Nie jestem babcią gotującą!"

18.12.20, 11:43

Słowa mojej mamy. Na fali innego wątku, jest to OK czy nie OK?
Z malusieńkim dzieckiem nawet robiłam Wigilię, na którą moja mama co roku przychodzi i siedzi u mnie przez całe święta, owszem daje też kasę, wychodzi mniej więcej pół na pół.
Tylko, że ja w tym momencie muszę albo zrobić mnóstwo rzeczy sama i jeszcze je kupić przedtem, albo zdać się na gotowce, a nie wszystko od paru lat mogę jeść "kupne". A życzenia są.
Wcześniej, kiedy moja córka była malutka i naprawdę nie miałam jak wystawać z wózkiem albo 3latką w kolejkach, to moja mama część rzeczy przynosiła, oczywiście kupionych, było to różnej jakości.
Nigdy nas nie zaprosiła na święta, w ogóle odkąd mam dziecko, to byłyśmy u niej, w mieszkaniu,w którym żyłam ileś lat, może ze 3 razy - zawsze się wykręca, a przyciśnięta do muru zaczyna coś bez sensu wykrzykiwać.
Jednocześnie bardzo chętnie zjeżdża do mnie i korzysta z tego, co ja zrobię.
Nie kumam, jak można być tak wygodnicką osobą, która nigdy wnuczce nawet nie usmażyła naleśnika, a jak np. chodziłam na zajęcia z angielskiego przez pół soboty albo dorabiałam w szkole językowej, to zawsze musiałam zostawić jedzenie łącznie z gotową lub kaszą czy ziemniakami.
Dodam, że na święta od maleńkiego dziecka jeździłam z matką do babci, też nigdy właściwie nic nie zrobiła ani nie przyniosła, poza masą makową, bo sama to lubi (więc jak chce, to potrafi).
Nie kumam, jak można było w rodzinnym domu nie nauczyć się robić czegokolwiek normalnego do jedzenia, ponad standard typu odsmażany makaron z serem i kiełbasą, tego typu g... jadłam przez lata.
Dla mnie to przykre i dziwne, że ktoś nie lubi i nigdy nie lubił nijak zadbać o swoją rodzinę, i jeszcze się tym z satysfakcją chwali... Naprawdę nie ma czym.

Ot, taka chwila irytacji z mojej strony. I nie, naprawdę trudno byłoby wyrugować matkę ze wspólnych świąt Bożego Narodzenia, tylko dlatego, że jest leniwa i nigdy nic nie gotuje wink. Ale lekki niesmak jest.
Obserwuj wątek
    • chococaffe Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 11:49
      Rozumiem rozgoryczene i jednoczesnie doceniam szczerość przekazu Twojej matki - wiesz na czym stoisz a to wcale niemało
      • notabelle Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 18:32
        Lubie to
        • minniemouse Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 02:38
          ja ogólnie tak nienawidzę gotować ze bardzo dobrze rozumiem te kobietę. wole sprzątać, zdecydowanie, nawet prac i i prasować. szyć nie lubię.
          cóż, może rzadko ale zdarzają sie niestety takie wybitne antytalenty kuchenne, nawet jak coś niecoś potrafią, i zapewne jak juz musza to wola cos albo upiec nie gotować, lub odwrotnie.
          ale w takim przypadku na miejscu tej matki absolutnie pomagałabym finansowo, np zapłaciłabym za zatrudnienie kogos kompetentnego do pomocy w sprzątaniu, w kuchni i przy dzieciach, aby córka mogła zrobić wszystko w spokoju i jeszcze mieć czas odetchnąć, posiedzieć przy tv , pójść do sklepu porobić zakupy choinkowe itp. zdecydowanie starałabym sie wynagrodzic to w inny użyteczny sposób i nie sama kasa bo sama kasa nie pomoże na zmęczenie i brak czasu. nawet jeśli musiałabym zbierać na to cały rok - zaparłabym sie, ale musiałabym uzbierać!
          Lily-evans, to jest twoja mama. pozmawiaj dyplomatycznie i powiedz jej szczerze o co masz do niej zal, powiedz ze mocno ja kochasz ale zawsze brakowało ci mamy jakie maja twoje koleżanki czyli takiej na której pomoc one mogą liczyć a ty nie. zapytaj, czy nie miałaby nic przeciwko chociaż w ten sposób na święta ci pomagać, przez opłacenie kogoś do pomocy? w ten sposób miałybyście obie frajdę - i ona i ty! może nawet wolałabyś to od prezentu pod choinkę?
          Ja, gdyby mi tak córka powiedziała, nie tylko bym się nie obraziła, ale by mi ulżyło ze oto jest rozwiązanie bo nie tylko nie muszę już nigdy gotować ale mogę sie przysłużyć inaczej - i jeszcze nie czułabym się wiecej winna ze jestem pasożytem!!
          ( na wszelki wypadek jednak dla wyjaśnienia dodam od razu ze ja osobiście, choć nie cierpię to jednak co trzeba to gotuje. mus to mus...).

          Serdecznie Ci życzę Lily dogadania sie z mama i Wesołych Swiat!! 🎄🎅❄🎅❄❄❄❄

          Minnie
    • malia Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 11:49
      A dlaczego nie powiedziałaś tego matce te kilkanaście lat temu, przecież była wtedy w miarę młoda, nie wymagała chyba obsługi. Oj to szkoda, ja też nie jestem córką gotującą, co teraz ?
      Lily, wiecej zdrowego egoizmu
      • gryzelda71 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 11:52
        Fajny tekst z tym nie jestem córką gotującą.
        Chyba bym w te święta, jak mateczka się zjawia wystąpiła z chlebem i tzw zimna płytą. No jak nikt nie gotuje,....
      • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 11:54
        Rozważę to wink. Problem w tym, że ja lubię te świąteczne potrawy, lubię ryby w różnych odsłonach, sałatki, buraki, bigosy i ona pewnie to wie...
        • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 11:55
          A kilkanaście lat temu byłam tak życiowo załamana, zahukana, z zerowym wsparciem w sensie życzliwego słowa chociaż, że pozwoliłam sobie wejść na głowę niestety.
        • black.emma Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:36
          To sobie zrobisz po świętach, albo przed smile
          • kira02 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:54
            O właśnie. Pogadaj z córką, skup się na niej, zapytaj, co by chciała zjeść na Święta. Może razem zrobicie pierogi albo upieczecie makowiec? A rybami możesz pozakładać się po Świętach. Zresztą, Święta są w końcu od odpoczynku i świętowania, Anię od urabiania się po łokcie.
            • kira02 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:56
              *pozajadac
              * A nie

              Ten słownik 🤦‍♂️
        • hanusinamama Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:47
          Powiedz ze ci sie zmieniło. Ja kiedys byłam miesożerna, na widok surowej wołowiny dostawałam ślinotoku...teraz coś mi sie porobiło i najchetniej miesa bym nie ruszała.
          • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:56
            Też ruszam mało mięsa ostatnio, dosłownie kawałek na 3-4 dni na obiad, wędlin prawie nie jem.
            Bigos robię z nastawieniem na kapustę i śliwki, trochę tylko kiełbasy i karkówki, a część kapusty będzie jarska, z grzybami, właśnie zaczęłam wink.
            Zresztą Wigilia to doskonała okazja na różne dania bezmięsne.
        • ortolann Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 14:03
          No ale słuchajcie, bo ja może nie rozumiem czegoś do końca. Ale widzę to tak: nie każdy umie i lubi gotować. Zdarzają się osoby, którym to przychodzi z trudem i bardzo tego nie lubią, nie mają wyobraźni przy gotowaniu, męczą się przy tym, potrawy wychodzą im mało smaczne. No, ale jeść trzeba, trudno. I czasem ta odgrzewana kiełba jest szczytem ich osiągnięć. Wiedzą, że czymś trzeba rodzinę wykarmić i przychodzi im do glowy właśnie to. I gotowanie dla nich to ostateczna katorga, a nie wyraz braku dbałości o rodzinę. No chyba, że mama ma całokształt osiągnięć w dziedzinie kiepskiej troski o rodzinę i widzisz to tak, że oprócz tamtego wszystkiego, to jest jeszcze ta kiepska kuchnia.
        • arwena_11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 17:34
          O której matka przyjeżdża do ciebie na Wigilię?
          Zrób jedną wcześniej dla siebie i córki na wypasie - drugą dla matki i dla was
          - chleb, masło
          -karton barszczu i jakieś kupne uszka/pierogi
          -kupne śledzie.

          a w ogóle wykorzystaj, że covid. Powiedz, że miałaś kontakt z chorym i masz kwarantannę smile

          Właśnie takiego argumentu użyli rodzice mojej znajomej żeby nie być na Wigilii z nielubianym "zięciem" i jego matką.
          • chatgris01 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 17:44
            arwena_11 napisała:

            > O której matka przyjeżdża do ciebie na Wigilię?
            > Zrób jedną wcześniej dla siebie i córki na wypasie - drugą dla matki i dla was
            > - chleb, masło
            > -karton barszczu i jakieś kupne uszka/pierogi
            > -kupne śledzie.
            >

            E, no jednak taki przykład dla nastoletniej córki to trochę słaby. To już pomysł z covidem lepszy.
          • ingryd Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 19:05
            O, proszę, to jest przyklad na zdrowe, miłosierne i przede wszystkim KATOLICKIE podejście do tego wyjątkowego dla wierzących dnia oczekiwania narodzin dziecięcia bozego,
            Brawo arwenka, jesteś po prostu idealnym egzemplarzem tego co tak podziwiam wśród twoich braci w wierze !
            • arwena_11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 19:40
              Ty głupia jesteś. Lili ma problem z matką. I ma rozwiązać go tak, aby jej małej rodzinie było dobrze. Matka miała szansę zadbać o relację przez całe życie Lili.
        • zosia_1 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 14:16
          Ona też pewnie lubi i dlatego przyjeżdża do ciebie na gotowe
      • aqua48 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 11:57
        malia napisała:

        > Lily, wiecej zdrowego egoizmu

        Egoizmu? Ma matkę która bez protestów zostaje z wnukiem by dziewczyna miała czas dla siebie i jedyną jej (tej matki) wadą jest ze nie gotuje? No bez przesady...
        • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:03
          Kurde, matka zostawała "bez protestów" przez jakiś czas, kiedy douczałam się kolejnego języka, żeby więcej zarabiać i mieć większe możliwości. I wtedy, kiedy mogłam zarobić w szkole językowej.
          Nigdy po to, żebym miała jakikolwiek czas dla siebie! A moi znajomi, kiedy im było potrzeba (co nie znaczy, że tego nadużywali!) wieźli np. dzieci do swoich rodziców, żeby sobie gdzieś tam we dwoje pojechać na kilka dni albo wyjechać służbowo, pomijając normalne spotkania typu "wnusiu, zostaniesz z piątku na sobotę u dziadków na noc".
          • grrruuuu Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:59
            No widzisz, a ja musiałam zostawić ośmiomiesięczną córkę u koleżanki bo moi rodzice nie zgodzili się jej wziąć na trzy godziny jak miałam ważne spotkanie służbowe. Jak byłam w ósmym miesiącu ciąży i z półtoraroczną córka przez tydzień sama nawet nie zaproponowali że ja na spacer zabiorą. Nie zgodzili się z nią zostać jak trzeba było mnie odebrać że szpitala po drugim porodzie, bo moja matka musiała mieć zapas czasu na makijaz przed weselem dziecka dalszych znajomych. Nie żeby to się pokrywało ale gdyby się coś przedłużyło... Od dziecka słyszałam, żebym sobie nie wyobrażała że jak jestem jedynaczką to będę rozpieszczona księżniczką. Ma to swoje zalety. Że wszystkim zawsze sobie radzę, nie ma dla mnie rzeczy nie do zrobienia. Choć czasami już rzygam tym byciem dzielną, co moja mamusia ochoczo wszystkim powtarza o mnie
            • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:05
              Wiesz co, przykre to i zupełnie niezrozumiałe.
              • grrruuuu Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 15:26
                Przykre to jest to że całe dzieciństwo ponosilam konsekwencje tego że moi rodzice nie potrafili nikomu stawiać granic. A mnie stawiają bardzo jasno. Oficjalnej zresztą moja mama jest osobą szalenie empatyczną, to ja jestem pozbawiona uczuć
                • minniemouse Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 02:45
                  to bardzo przykre co piszesz Grruu - chyba masz? miałaś? egoistycznych rodziców.
                  nie bardzo wierze w te rzekoma "empatycznosc" twojej mamy - jesli tak ja widza to albo zgrywa sie albo jest jak piszesz jest to zachowanie w wyniku nieasertywnosci, nie prawdziwej empatii.
                  tak czy siak, szkoda mi sie ciebie zrobilo - hugs. mam nadzieje ze przynajmniej masz partnera/ ke z prawdziwego zdarzenia.

                  Minnie
                  • grrruuuu Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 09:46
                    Nie potrafię rozgryźć tej kobiety. Chyba po prostu całe życie skakała wokół własnej mamusi i reszty popieprzonej godzinki bo tak ja wytresowano więc sobie odbija
                    Ojciec to w ogóle ma mnie w dupie po całości. Przeżyłam szok jak kiedyś zobaczyłam że do mnie dzwoni. Naiwnie myślałam że chce pogadać, ale okazało się że po prostu potrzebuje żeby mi ktoś poprawił pismo do urzędu... Partnera mam fajnego, to znaczy nie zdaniem moich rodziców bo dla nich każda relacja, jaka próbuje stworzyc jest nie taka bo przecież oni tacy idealni że nikt do wyśrubowanych standardów nie doskoczy. Więc my wszytko ogarniamy we dwoje, po prostu nie mamy takich momentów jak część znajomych że dziadkowie wezmą dzieci żebyśmy do kina poszli o imprezie nie mówiąc. Wszelkie imprezy czy wyjścia osobno, bo ktoś musi z dziećmi zostać. Problem się robi w takich sytuacjach jak ta z porodówką: z niespełna dwulatką została szesnastolatka że wsparciem sąsiadki. W tej chwili dotarło do mnie jeszcze coś: jak urodziła się młodsza to mój partner miał taki tryb pracy, że np. cztery dni był w domu ale potem na trzy wyjeżdżał, między dziećmi niecałe dwa lata różnicy, starsza nieplacowkowa. Fakt, raz w tygodniu brali wtedy starsza na 5 godzin. Chyba że akurat potem gdzieś szli to na 4 bo przecież makijaż... Ale nigdy nie zaproponowali jak byłam sama z dziećmi że wezmą starsza na dwie godziny na spacer. A mnie nawet nie przyszło do głowy, żeby poprosić o pomoc jak obie płakały na raz i w żaden sposób nie dawały się położyc na drzemkę. Za to ileż moja matka się napiała jaką ma niesamowitą i dzielną córkę, która jeszcze pracuje przy tym.
            • cruella_demon Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:13
              Bardzo przykre jest to co napisałaś.
              • black_magic_women Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 14:00
                Rozumiem was dziewczyny. Mam 3 dzieci, przy trzecim porodzie moja mama jechała taksowka 150km, bo mialam dosc nagłą cesarkę, a teściowej nie mogliśmy się doprosić od kilku dni. I tak obie mamy mieszkają w innych miastach. Moja nie jest przesadnie chetna do dzieci, zawsze przedkładała prace, teraz nadal pracuje. Teściowa nie pracuje, ale jak to lubi podkreślać "pomaga ludziom" czyli przed covidem opiekowała sie np cudzymi dziecmi (w dumpingowych cenach typu 3 zl za godzinę, ale to inny teamat). Ale przyjechać np kiedy rodze? Albo kiedy jestem z miesięcznym dzieckiem w szpitalu, a jej jedyny syn z 2 maluchów sam w domu? Nie no skąd!!! Najbardziej za to mnie wnerwia, że ona mówi jak bardzo kocha i tęskni za dziećmi, że sa dla niej najważniejsze. Tylko jakoś spotykać się z nimi nie musi... I konstatacja jest podobna co u Gruu. Wiemy, że musimy sobie z mężem radzić sami. Jest to mega trudne, ale daje i pewną satysfakcję i niezależność.

                • minniemouse Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 02:46
                  Woman - hugs hugs hugs.
                • mebloscianka_dziadka_franka Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 09:31
                  Abstrahując od tego, jak wujowe to i przykre jest zachowanie. To jest ciekawe dlaczego matki tak postępują? W sensie takie przypadki, gdy ktoś obcym jest w stanie prędzej pomóc, niż własnemu dziecku? Skąd to się bierze, jaki mechanizm psychologiczny za to odpowiada?
                  • kosmos_pierzasty Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 09:40
                    Moja notorycznie prosi mnie o kupienie chleba, albo kilo mąki, takich drobiazgów. Bo nie chce, żeby pani, którą ma do pomocy musiała chodzić do sklepu. Ostatnio jak po raz setny odpowiedziałam "Wyślij panią Grażynkę, za to bierze pieniądze przecież", to usłyszałam "Ty to się na nią uwzięłaś!". Dodam, że ja do mamy mam 30 m, a pani jest u niej 2x na tydzień.

                    Nie wiem, ale czasem czuję się tak, jakbym, będąc córką, była jakimś podrzędnym bytem, którego nie dotyczą te same zasady co reszty świata. Dla innych jest przemiła, usłużna, gotowa do poświęceń. Zawsze tak było, zawodowo i prywatnie. Moim zdaniem to jest jakaś fasada dla świata, kreowanie siebie jako osoby tak pomocnej, że niemal świętej. Ale córki to nie dotyczy, bo córka jest "swoja". Może, tak teraz kombinuję, córka to dla takiej matki przedłużenie siebie samej poniekąd, więc o nią nie trzeba jakoś specjalnie dbać?
                    • kosmos_pierzasty Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 09:41
                      Nie dwa tyko 3x, co drugi dzień mniej więcej.
                      • kosmos_pierzasty Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 09:42
                        Jeżu, km nie m. Przepraszam. Coś mi dziś słabo idzie pisanie.
                  • black_magic_women Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 15:00
                    mebloscianka_dziadka_franka napisała:

                    ? W sensie takie przypadki, gdy ktoś obcym jest w st
                    > anie prędzej pomóc, niż własnemu dziecku? Skąd to się bierze, jaki mechanizm ps
                    > ychologiczny za to odpowiada?

                    Moja teściowa rozymyje tak: ludzie znają ją jako "tą która pomaga" (tak nam powiedziała kiedyś. I pomaganie to jest praca-opieka nad dziećmi czy rzadziej chorymi za psie pieniadze (3-5zl za godzine). Ale juz pomóc jedynemu synowi i jego dzieciom to nie da rady. My nawet powiedzieliśmy, że zaplacimy jej x razy wiecej, żeby tyko nam pomogła. Nie!!!!! Kocha nas i dzieci najbardziej na świecie itd
                  • pade Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 15:10
                    mebloscianka_dziadka_franka napisała:

                    > Abstrahując od tego, jak wujowe to i przykre jest zachowanie. To jest ciekawe d
                    > laczego matki tak postępują? W sensie takie przypadki, gdy ktoś obcym jest w st
                    > anie prędzej pomóc, niż własnemu dziecku? Skąd to się bierze, jaki mechanizm ps
                    > ychologiczny za to odpowiada?

                    Obcy zauważy, doceni, czuje się dłużny. Bliski niekoniecznie, bo to raczej norma pomagać swoim, więc dla takiego "pomagacza" żadna korzyść.
                    To jest chyba też pokłosie traktowania własnego dziecka jako przedłużenia siebie. Samej sobie nie będziesz przecież pomagać, sama siebie nie pochwalisz, więc musisz szukać poklasku na zewnątrz.
                    Sama się nad tym wiele razy zastanawiałam, bo moi rodzice nałogowo pomagali obcych ludziom i dalszej rodzinie i mieliśmy wrażenie z bratem, że dla nich każdy człowiek na ziemi jest ważniejszy od nas.
            • szmytka1 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 15:03
              heh moja teściowa nie zgodziła się popilnować mojego śpiącego 2 latka, skutkiem czego nie byłam na weselu brata, tzn po kosciele zjedlismy obiad i o 21 byłam już w domu.
              • arwena_11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 17:38
                Dwulatki mają to do siebie, że nie zawsze śpią całą noc. Pytanie też gdzie miała pilnować dziecka. U was czy u siebie.

                A jak chciałaś iść na wesele to nie mogłaś opiekunki wynająć?
                • aandzia43 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 19:39
                  A co to za różnica? A gdyby się obudził w nocy to jakiś problem dla kochającej babci wnuka przytulić, zabawić, utulić do snu? No chyba że nie ejst się kochającą babcią.
                  • aandzia43 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 19:41
                    Albo wstaje się rano do pracy, albo ma się sześcioro dzieci dwadzieścioro wnuków i przesyt bachorami na resztę życia, albo swoją imprezę tej nocy.
                    • szmytka1 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 22:33
                      moja tesciowa ma 4 wnuków, 3 nastoletnich i ten moj 2-latek wtedy. Żadnego nigdy nie pilnowała nawet przez godzinę. Jak jej synowa miała udar, to nawet na jeden dzien nie zajęła się 2 wnukow.

                      W ten dzien co wesele nie miała zadnej imprezy, nie pracowała nigdy zawowdowo, do zadnej pracy zatem wstawać nie musiała, jej jedyny obowiązek to kot wink . Dziecko byłoby do niej dostarczone, tam uśpione. Impreza odbywała się tak z 8-10 km od domu teściowej. Gdyby dziecko się wybudziło i płakało, tak że nie mogłaby uspokoić, to mogłabym dotrzeć pewnie w 15 minut. Mam prawo jazdy i auto.
                  • arwena_11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 22:29
                    Albo nie ma się siły? Nie wyobrażam sobie abym w wieku 50 czy więcej lat miała zarywać noce, żeby opiekować się dzieckiem. Swoje dzieci dlatego miałam przed 30 aby właśnie mieć siłę się nimi zajmować.
                    • nickbezznaczenia Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 22:32
                      Co za głupoty.
                      Trumnę już masz?.

                      • arwena_11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 22:53
                        Dlaczego trumnę? W wieku 50 lat chcę móc odpocząć, kiedy będę chciała, pójść spać jak człowiek, wstać w weekend o 9-10.
                        • nickbezznaczenia Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 22:57
                          A teraz nie odpoczywasz? Masz całkiem stare dzieci.
                          Napisałaś, że pięćdziesięciolatka nie ma siły. Twoje słowa.
                          • arwena_11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 23:17
                            No właśnie teraz mogę odpocząć smile po to miałam dzieci wcześniej.
                            • nickbezznaczenia Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 22:36
                              Nie odpowiedziałaś na moje pytanie.
                    • aandzia43 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 23:03
                      arwena_11 napisała:

                      > Albo nie ma się siły? Nie wyobrażam sobie abym w wieku 50 czy więcej lat miała
                      > zarywać noce, żeby opiekować się dzieckiem. Swoje dzieci dlatego miałam przed 3
                      > 0 aby właśnie mieć siłę się nimi zajmować.

                      Opiekowac sie regularnie i czesto zarywac noce? Czy kilka razy w roku zostać na noc z kilkuletnim wnukiem, który może się obudzi, ale raczej jednak nie. Mam 57 lat i jeszcze stać by mnie było na takie "poświęcenie" wink
                      • arwena_11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 23:18
                        Jak wnuki wezmą przykład z syna - to pobudka o godzinie 6 rano i niespanie do oporu to będzie standard w wieku kilku lat.
                        Jak będą takie jak córka - to mogą nocować wink
                    • grrruuuu Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 23:42
                      Noce czy jedną noc? Naprawdę taka sporadyczna pomoc w rodzinie to jest taki wysiłek?
                    • iwles Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 23:53
                      arwena_11 napisała:

                      > Albo nie ma się siły? Nie wyobrażam sobie abym w wieku 50 czy więcej lat miała
                      > zarywać noce, żeby opiekować się dzieckiem. Swoje dzieci dlatego miałam przed 3
                      > 0 aby właśnie mieć siłę się nimi zajmować.


                      Nie chce cie straszyć, ale wkraczasz w wiek, w którym małżeński kalendarzyk katolicki staje się rosyjska ruletką do kwadratu.
                      • arwena_11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 00:01
                        NPR nie jest kalendarzykiem.
                        • iwles Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 00:06

                          W przypadku klimakterium mierzenie temperatury i obserwacje sluzu tez możesz sobie miedzy bajki włożyć.
                          • arwena_11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 00:19
                            Biorąc pod uwagę uwarunkowania genetyczne i jak to wyglądało u mojej mamy i babci ( o czym mama mi mówiła ) - jakoś się nie martwię smile
                          • mebloscianka_dziadka_franka Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 09:58
                            Dlaczego? W klimakterium temperatura nie wzrasta po owulacji? Owszem cykle mogą się stać nieregularne, ale również młode kobiety się z tym borykają, organizm może zacząć świrować w kwestii owulacji, ale jak już się ta owulacja pojawi, to da takie same sygnały o jej przebyciu jak w każdym innym cyklu.
                • szmytka1 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 22:42
                  nie mogłam, gdyż albowiem chciałam dziecko mieć pod opeiką osoby zaufanej, a nie obcej. NIe, nikt znajomy nie ma takich małych dzieci i nie poleci zaufanej opiekunki tongue_out Impreza weselna była tak 8-10 km od domu teściowej, a ode mnie kilkadziesiąt. Zatem gdyby dziecko płakało, mogłabym w kilkanaście minut być na miejscu. Zresztą co by sie takiej teściowej stało, gdyby dziecko nie spało całą noc? No co, ten stres by ją zabił na miejscu pewnie hehe. Co fajne, opiekę propnowała przyjaciołka mojej teściowej, ale ja zbytnio nie znam tej kobiety i krępowałoby mnie to i nie miałabym zaufania do w sumie obcej, znanej mi przelotnie osoby. Zeby zoabrazować stoaunek tesciowej do jej dzieci powiem, że przez kilkanaściealt małzenstwa była u nas 2 x. Raz na obiedzie slubnym, a drugi bo miała srawę w sądzie i potrzebowała transportu big_grin Teraz nawet nie wie gdzie mieszkamy. NIe żebym tęskniła, czy cos...
            • pulcino3 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 20:24
              gruu przytulam serce
          • asia_i_p Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:53
            Lily, z jednej strony rozumiem rozgoryczenie, z drugiej strony na palcach mogę policzyć razy, kiedy z moim synem w ogóle ktoś został inny niż mąż, ja, córka, niania (owszem, w tym raz był wielodniowy, za co jestem i będę dozgonnie wdzięczna). I bez trudu znajdę osoby, które tej pomocy miały czy mają jeszcze mniej niż ty i ja. To nie jest tak, że jesteś porzucona ty i cały świat, który sobie nawzajem pomaga, to jest bardzo szeroka skala. Mamy, co mamy, wystarczająco to jest frustrujące w trakcie, po co się tym frustrować parę lat po?
            • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 14:56
              Raczej nie frustrować, wyrzucić z siebie.
              Takie głośne myślenie ogromnie mi pomaga w ułożeniu sobie różnych spraw, a jak dojdą do tego jeszcze jakieś sensowne i wnikliwe komentarze... To dużo rzeczy potem mi zmienia się na lepsze.
              Co do zostawania - zauważ, że Was jest trójka do ewentualnego przejęcia synka, jakby co. Ja byłam całkowicie sama i marzyłam o chwili resetu z zostawieniem małej pod dłuższą opieką osoby, której mogłabym w pełni zaufać. Dłuższą - taką np. od rana do wieczora. Albo na wieczór i hej na jakąś imprezę, od czasu do czasu.
              • grrruuuu Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 15:27
                Mnie się marzy wyjście na randkę dalej niż na kanapę. Dla jasności, z moim facetem, nie że on zostaje z dziećmi a ja idę z kimś smile to najwcześniej w przyszłym roku we wrześniu jak młodsza pójdzie do klubu dziecięcego na kilka godzin
          • aqua48 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:56
            lily_evans11 napisała:

            > Kurde, matka zostawała "bez protestów" przez jakiś czas, kiedy douczałam się ko
            > lejnego języka, żeby więcej zarabiać i mieć większe możliwości. I wtedy, kiedy
            > mogłam zarobić w szkole językowej.

            No widzisz, a ja tego nigdy nie miałam. Moja Mama najpierw opiekowała się ciężko chorym Ojcem, potem sama była schorowana, i podejmowała się pomocy ale nieregularnie (tylko gdy się lepiej czuła) i na krótko, teściowie młodzi wówczas, konsekwentnie odmawiali zostawania z dziećmi nawet w sytuacjach podbramkowych. Teściowa została z nimi RAZ na dwie godziny tylko, podczas pogrzebu mojego Taty i też musiałam jej przygotować i zostawić cały obiad dla nie i starszego dziecka..Jak wróciłam z cmentarza była już zdenerwowana i zniecierpliwiona. A ile trwa pogrzeb z półgodzinną mszą?

            > normalne spotkania typu "wnusiu, zostaniesz z piątku na sobotę
            > u dziadków na noc".

            Moje dzieci NIGDY nie nocowały u dziadków. Nigdy.

            • black_magic_women Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 14:04
              Aqua 48, był niedawno taki watek kto zostawia dzieci dziadkom. I myślałam, że tylko nasze nigdy nie nocowały u dziadków (dzieci 7, 4, 2 lata)
              • ichi51e Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 14:24
                Moje tez nie. Tesciowa mieszkala w sasiedniej klatce z dzieckiem mysle ze zostala na godzinke jak mialam lekarza tak - z 5 razy moze.
            • pade Re: 18.12.20, 15:32
              aqua48 napisała:


              >
              > No widzisz, a ja tego nigdy nie miałam. Moja Mama najpierw opiekowała się ciężk
              > o chorym Ojcem, potem sama była schorowana, i podejmowała się pomocy ale niereg
              > ularnie (tylko gdy się lepiej czuła) i na krótko, teściowie młodzi wówczas, kon
              > sekwentnie odmawiali zostawania z dziećmi nawet w sytuacjach podbramkowych. Teś
              > ciowa została z nimi RAZ na dwie godziny tylko, podczas pogrzebu mojego Taty i
              > też musiałam jej przygotować i zostawić cały obiad dla nie i starszego dziecka.
              > .Jak wróciłam z cmentarza była już zdenerwowana i zniecierpliwiona. A ile trwa
              > pogrzeb z półgodzinną mszą?
              >
              > > normalne spotkania typu "wnusiu, zostaniesz z piątku na sobotę
              > > u dziadków na noc".
              >
              > Moje dzieci NIGDY nie nocowały u dziadków. Nigdy.
              >

              I co w związku z tym? Dlatego, ze Ty tego doświadczyłaś, to ktoś, kto miał podobnie nie może się pożalić, bo Ty to dzielnie zniosłaś? Tak brzmi to, co napisałaś.
              Nie udzielanie sobie pomocy w rodzinie nie jest normą. Nie ma się co licytować na "kto miał gorzej".
              Może warto przyznać, nawet przed samą sobą, że to boli, gdy ktoś bliski odmawia ci pomocy w ważnej sytuacji?
              • chatgris01 Re: 18.12.20, 17:48
                pade napisała:


                > Nie udzielanie sobie pomocy w rodzinie nie jest normą.

                100/100

                Tym bardziej, że forumki opisały tu sporo sytuacji podbramkowych, w których normalnie udziela się pomocy koleżankom czy nawet sąsiadkom, a co dopiero w bliskiej rodzinie.
                • grrruuuu Re: 18.12.20, 18:15
                  Akurat na sąsiadki i przyjaciół mogę liczyć. Cóż, musiałam sobie zorganizować swoja grupę wsparcia i tyle.
                • cruella_demon Re: 18.12.20, 19:05
                  chatgris01 napisała:

                  > pade napisała:
                  >
                  >
                  > > Nie udzielanie sobie pomocy w rodzinie nie jest normą.
                  >
                  > 100/100
                  >
                  > Tym bardziej, że forumki opisały tu sporo sytuacji podbramkowych, w których nor
                  > malnie udziela się pomocy koleżankom czy nawet sąsiadkom, a co dopiero w bliski
                  > ej rodzinie.
                  >
                  >
                  >
                  >
                  Dokładnie tak.
                  A potem płacz i zdziwienie że takiej "kochającej" babuni nie ma kto oddać do dpsu, o jakiejś osobistej pomocy nawet nie wspominam.

                  Umówmy się, nikt nic nie musi tylko niech potem nie płacze że umiera w samotności w zaszczanym pampersie bo nikogo życzliwego nie ma obok.
              • aqua48 Re: 18.12.20, 18:57
                pade napisała:

                > I co w związku z tym? Dlatego, ze Ty tego doświadczyłaś, to ktoś, kto miał podo
                > bnie nie może się pożalić, bo Ty to dzielnie zniosłaś? Tak brzmi to, co napisał
                > aś.
                > Nie udzielanie sobie pomocy w rodzinie nie jest normą.

                Ale wcale normą nie jest pozostawanie dziadków z dziećmi. Autorka opisuje, że matka jednak jej pomagała, z mojego subiektywnego punktu widzenia dość wydatnie.
                Nie pisałam wcale że dzielnie zniosłam fakt, że moje dzieci nie nocowały u dziadków, też miałam żal o brak takiej pomocy nie tyle ,nawet z powodu ułatwień dla mnie ile z powodu, mojego przekonania, że tak dziadkowie mogą łatwo zbudować bliskość z wnukami, tyle, że a) z żalem można się uporać i b) taka sytuacja nie jest wcale jakimś wyjątkiem..
                Ja też nigdy nie zostałam sama u mojej babci..



                • aandzia43 Re: 18.12.20, 19:53

                  > > Nie udzielanie sobie pomocy w rodzinie nie jest normą.
                  >
                  > Ale wcale normą nie jest pozostawanie dziadków z dziećmi.

                  Przejmowanie opieki nad wnukami chwilowo, w sytuacjach choroby, nawału pracy, zmęczenia, uroczystości jest pomocą udzielaną członkom rodziny czyli jest normą. Nie zostawania z wnukami (choćby czasami), nie ma normy. Poza tym normą jest budowanie relacji z wnukami, a to się robi między innymi poprzez przebywanie ze sobą.


                  Autorka opisuje, że m
                  > atka jednak jej pomagała, z mojego subiektywnego punktu widzenia dość wydatnie.

                  Potem sprecyzowała że nie tak nachalnie pomagała, no ale nie czepiajmy się.


                  > Nie pisałam wcale że dzielnie zniosłam fakt, że moje dzieci nie nocowały u dzia
                  > dków, też miałam żal o brak takiej pomocy nie tyle ,nawet z powodu ułatwień dla
                  > mnie ile z powodu, mojego przekonania, że tak dziadkowie mogą łatwo zbudować b
                  > liskość z wnukami, tyle, że a) z żalem można się uporać i b) taka sytuacja nie
                  > jest wcale jakimś wyjątkiem..
                  > Ja też nigdy nie zostałam sama u mojej babci..

                  Można przejść do porządku dziennego i nie zawracać sobie głowy uczuciami i wsparciem których się nie dostało. Ale nie zapomnieć.
                • grrruuuu Re: 18.12.20, 20:08
                  Z tego co widzę wokół siebie to jest normą. A raczej jest dość powszechne jak dziadkowie są blisko i są zdrowi.
                • lily_evans11 Re: 18.12.20, 20:12
                  No widzisz, a mnie mama "podrzucała" do babci wielokrotnie, z nocowaniem, pełnym wiktem itp., nie troszcząc się nawet czy jej matka ma czym wyżywić gościa ze swojej renty. Przed każdymi świętami, kiedy już było wolne, przez część wakacji, co już było chore, bo dzieliło nas wtedy parę osiedli i spokojnie mogłam w domu spać.
                  Co ciekawe, podrzucała mnie także, kiedy już pracowała jako nauczycielka i miała dni wolne w tym czasie, co uczniowie.
                  I wiesz co, z babcią czułam się naprawdę świetnie, zwłaszcza dopóki jeszcze mieszkała ciotka z synem, cudownie się bawiliśmy z kuzynem, ale z babcią też było super, nawet przy takich codziennych domowych czynnościach, nauczyłam się np. kawę parzyć (mieloną) wink. Co chwilę jakieś sąsiadki wpadały, wspominam to cudownie.
                  Moja córka nie będzie miała żadnych wspomnień jeden na jeden i sekrecików z babcią, nawet typu: wnusiu możesz napić się tej pepsi z lodówki wink.
                  • wapaha Re: 18.12.20, 22:13
                    lily_evans11 napisała:

                    Rozumiem twoje rozgoryczenie i zdziwienie. Moja mama była kiepską mamą i taką samą babcią.Początek mojego życia to wychowanie przez babcię. Potem każde możliwe wolne,wakacje ( całe !), ferie itp. Jako nastolatka nie mogła tego zrozumieć-jako dorosła mogę to przyznać na spokojnie- ale moją babcię kochałam bardziej niż moja mamę, mimo spędzałam z nią o wielokroć mniej czasu .
                    Jako babcia tez sie nie spisała- wyczuwałam, że była obrażona (?), że uczyniłam ją babcią

                    No ale to że matka jest do dupy nie znaczy, ze ty masz byc do dupy
                    ja bede robiła wszystko, by być fantastyczną babcią wink- staram sie ze wszystkich sił-byc wspaniałą mamą ( wiem ze fantastyczną nie bede, jak to rodzic big_grin )
                  • mebloscianka_dziadka_franka Re: 19.12.20, 10:10
                    No cóż. Twoja matka była kiepską matką i konsekwentnie jest kiepską babcią. Ponoć zdarza się, że słabi rodzice stają się całkiem fajnymi dziadkami, ale wydaje mi się, że to musi być rzadkie zjawisko. Bo rzadko kiedy człowiek robi się lepszym na starość. No chyba, że to byli tacy rodzice, którzy np. z powodów bytowych byli zmuszeni do ciężkiej pracy i nie mieli czasu dla dzieci z musu, a potem jako dziadkowie sobie to odbijają.
                    • grrruuuu Re: 19.12.20, 10:42
                      Moi są w sumie ok dziadkami, po prostu to jest na ich zasadach i nastawione na relacje z wnuczkami a nie na jakąkolwiek pomoc dla nas. Czyli jak przyjdę na kawę to super się z nimi bawią, albo mój ojciec wyjdzie na podwórko z nimi poszaleć. Ale to wtedy jak akurat im pasuje i tyle
                      • kosmos_pierzasty Re: 19.12.20, 10:46
                        Moja córka ma prawie 12 lat, babcia nawet nie ma jaj numeru telefonu, bo nigdy nie był jej potrzebny... A jak chodziłyśmy razem z wizytą, to obecność dziecka nie wpływała na zachowanie babci. Typowe narzekactwo było grane, jak zawsze. Zero prób nawiązania rozmowy bezpośrednio z wnuczką, najwyżej strofowanie za sprawy kalibru, że nie siedzi wystarczająco prosto przy stole.
                        • kosmos_pierzasty Re: 19.12.20, 10:47
                          Za to mój dziadek (ze strony taty) był przykładem człowieka, który był świetnym, mądrym, zaangażowanym dziadkiem, a fatalnym ojcem i mężem.
                    • ichi51e Re: 19.12.20, 10:49
                      Mysle ze lily jest po ludzku przykro ze nie moze dac dziecku takiej babci jak ona sama miala.
                  • aqua48 Re: 19.12.20, 13:00
                    lily_evans11 napisała:

                    > No widzisz, a mnie mama "podrzucała" do babci nie troszcząc się nawet czy jej matka
                    > ma czym wyżywić gościa
                    > Moja córka nie będzie miała żadnych wspomnień jeden na jeden i sekrecików z bab
                    > cią,

                    Wiesz, ale trudno oczekiwać od takiej matki jak Twoja ze będzie wspaniałą babcią. Najwyraźniej ona "nie umie w dzieci". Ty za to możesz być kiedyś taką babcią jak ta którą miałaś. A Twoja córka zapewne nie cierpi z tego powodu że babcię ma inną niż Ty, bo zwyczajnie nie zna innej rzeczywistości. I może jej być z tym całkiem ok.
                    Nie przeżywaj jej życia za nią, nie przenoś na nią swoich żali do matki..
                    Musisz przepracować SWÓJ żal i pretensje, przytulić to dziecko którym byłaś i przeorganizować sobie myślenie, bo tego dziecka już nie ma. I jego matki też nie ma. Są dwie dorosłe kobiety, które powinny ułożyć sobie wzajemne kontakty bez tej wzajemnej (a tu chyba niespełnionej zgodnie z oczekiwaniami) zależności rodzic-dziecko. Ty masz prawo powiedzieć matce, że ją zapraszasz na Wigilię, ale wobec tego oczekujesz wzajemności - zaproszenia na obiad w drugi dzień świąt np. bo też chcesz wówczas odpocząć od gotowania, obowiązków i wyjść z domu. Albo że chcesz żeby przyniosła na tę Wigilię jakąś potrawę - do uzgodnienia co. A matka ma prawo do odmowy. I ewentualnej rezygnacji z wizyty u Ciebie jeśli nie chce zgodzić się na te warunki.
                    • berdebul Re: 19.12.20, 13:08
                      Myślisz, że nie ma koleżanek które mają fajne babcie i o tym mówią? Skręcało mnie, jak słuchałam opowieści koleżanek jak babcie się o nie troszczą, podają śniadanie do łóżka (jakie wnuczka sobie zażyczy...), moja była z bajki „już 7 i jeszcze śpisz? Do śniadania trzeba się ubrać, a nie jak fleja w piżamie”. tongue_out
                      • ichi51e Re: 19.12.20, 19:26
                        Nie przyznam sie ze w zyciu nikt nie rozkminial u mnie kto ma jaka babcie (poza tym ze smielismh sie z melepet co je babcie odprowadzaly niosac plecak) moje babcie mieszkaly daleko jezdzilo sie do nich na swieta i wakacje. Niespecjalnie sie mna zajmowaly zajomowalg sie domem musialy posprzatac i ugotowac dzieciaki mialy nie przeszkadzac i nie brudzic.
                • pade Re: 19.12.20, 10:10
                  aqua48 napisała:


                  >
                  > Ale wcale normą nie jest pozostawanie dziadków z dziećmi. Autorka opisuje, że m
                  > atka jednak jej pomagała, z mojego subiektywnego punktu widzenia dość wydatnie.
                  > Nie pisałam wcale że dzielnie zniosłam fakt, że moje dzieci nie nocowały u dzia
                  > dków, też miałam żal o brak takiej pomocy nie tyle ,nawet z powodu ułatwień dla
                  > mnie ile z powodu, mojego przekonania, że tak dziadkowie mogą łatwo zbudować b
                  > liskość z wnukami, tyle, że a) z żalem można się uporać i b) taka sytuacja nie
                  > jest wcale jakimś wyjątkiem..
                  > Ja też nigdy nie zostałam sama u mojej babci..
                  >
                  >

                  No właśnie, to jest transakcja wiązana, wnuczek/wnuczka nawiązuje relację z babcią, a babcia odciąża potrzebującą matkę.
                  Zauważ, że sama opisałaś i inne ematki również sytuacje podbramkowe: poród, ślub, pogrzeb i obecność maleńkich dzieci. Żeby odmówić w takiej sytuacji trzeba być nie tyle asertywnym, co okrutnym.
                  Ja wcale nie miałam na myśli pomocy, która miałaby polegać na codziennym opiekowaniu się wnukami. To już właściwie nie jest pomoc, tylko wyręczanie. Mnie chodziło o sporadyczne sytuacje, na które nie ma się żadnego wpływu, sytuacje nagłe, czasem wręcz graniczne. Do kogo się wtedy zwrócić jak nie do rodziców?

                  • kosmos_pierzasty Re: 19.12.20, 10:16

                    > > dków, też miałam żal o brak takiej pomocy nie tyle ,nawet z powodu ułatwi
                    > eń dla
                    > > mnie ile z powodu, mojego przekonania, że tak dziadkowie mogą łatwo zbud
                    > ować b
                    > > liskość z wnukami, tyle, że a) z żalem można się uporać i b) taka sytuacj
                    > a nie

                    I to jest drugi moment w tym wątku, gdzie ja te 10 lat temu taką sytuację brałam za normę i nawet nie wyobrażałam sobie, że może być inaczej.

                    Sama nie wiem, skąd się takie podejście wzięło u mnie. A chętnie bym do tego doszła.

                    Btw. oczywiście córka nie ma relacji z babcią, bo spotykały się tylko z mojej inicjatywy, a jak powiedziałam dziecku już dużemu, że nie ma obowiązku odwiedzać babci i nie chcę jej do tego zmuszać, żeby sama zdecydowała, to córka odmówiła dalszych wizyt. I tu mnie zjadło, bo nie spodziewałam się, ale uszanowałam, bo w sumie ją rozumiem.
                    > > Ja też nigdy nie zostałam sama u mojej babci..
                    > >
                    > >
                    >
                    > No właśnie, to jest transakcja wiązana, wnuczek/wnuczka nawiązuje relację z bab
                    > cią, a babcia odciąża potrzebującą matkę.
                    > Zauważ, że sama opisałaś i inne ematki również sytuacje podbramkowe: poród, ślu
                    > b, pogrzeb i obecność maleńkich dzieci. Żeby odmówić w takiej sytuacji trzeba b
                    > yć nie tyle asertywnym, co okrutnym.
                    > Ja wcale nie miałam na myśli pomocy, która miałaby polegać na codziennym opieko
                    > waniu się wnukami. To już właściwie nie jest pomoc, tylko wyręczanie. Mnie chod
                    > ziło o sporadyczne sytuacje, na które nie ma się żadnego wpływu, sytuacje nagłe
                    > , czasem wręcz graniczne. Do kogo się wtedy zwrócić jak nie do rodziców?
                    >
                  • grrruuuu Re: 19.12.20, 10:40
                    Nie rozumiesz, to byłoby niegrzeczne spóźnić się na ślub albo przyjść nieperfekcyjnie wystrojona tylko dlatego, że córka urodziła
                    • pade Re: 19.12.20, 11:30
                      grrruuuu napisała:

                      > Nie rozumiesz, to byłoby niegrzeczne spóźnić się na ślub albo przyjść nieperfek
                      > cyjnie wystrojona tylko dlatego, że córka urodziła

                      Szkoda, że nikt Twojej matce nie powiedział wprost "co z pani za matka i babcia! normalna matka jedzie do córki, do szpitala, a pani się na weselu bawi". Ciekawe co by wtedy odpowiedziała.
                      To jest dobry przykład na to, wg jakich chorych reguł dba się o ten wizerunek.
                  • aqua48 Re: 19.12.20, 13:07
                    pade napisała:

                    >Mnie chod
                    > ziło o sporadyczne sytuacje, na które nie ma się żadnego wpływu, sytuacje nagłe
                    > , czasem wręcz graniczne. Do kogo się wtedy zwrócić jak nie do rodziców?

                    Wiesz, ja np zostawałam z niemowlęciem koleżanki w podobnej sytuacji - podczas pogrzebu, obrony magisterium itp. Jestem "późną jedynaczką starszych rodziców", z dużą dalszą rodziną, ale zupełnie bez bliskich z nią kontaktów, musiałam zatem samodzielnie zorganizować sobie, zbudować wokół siebie krąg serdecznych znajomych, przyjaciół, sąsiadek, osób wspierających. Do wszystkich można w podobnej sytuacji się zwrócić, jeśli z jakiegoś powodu do rodziców nie możesz.

                    • pade Re: 19.12.20, 13:52
                      aqua48 napisała:

                      > pade napisała:

                      >
                      > Wiesz, ja np zostawałam z niemowlęciem koleżanki w podobnej sytuacji - podczas
                      > pogrzebu, obrony magisterium itp. Jestem "późną jedynaczką starszych rodziców",
                      > z dużą dalszą rodziną, ale zupełnie bez bliskich z nią kontaktów, musiałam zat
                      > em samodzielnie zorganizować sobie, zbudować wokół siebie krąg serdecznych znaj
                      > omych, przyjaciół, sąsiadek, osób wspierających. Do wszystkich można w podobnej
                      > sytuacji się zwrócić, jeśli z jakiegoś powodu do rodziców nie możesz.
                      >

                      Moje pytanie było retorycznesmile
                      Uważam za normę zwracanie się w różnych podbramkowych sytuacjach do rodziców. I w drugą stronę również.
                      • aqua48 Re: 19.12.20, 14:37
                        pade napisała:

                        > Uważam za normę zwracanie się w różnych podbramkowych sytuacjach do rodziców. I
                        > w drugą stronę również.

                        No widzisz, a ja niekoniecznie.
              • ichi51e Re: 18.12.20, 19:42
                Nie odbieram tego jako licytacji kto mial gorzej tylko lily sie wydaje ze wszystkim babcie zostaja biora na weekend itp. Guzik. Masa nie bierze nie pomaga
                • lily_evans11 Re: 18.12.20, 20:04
                  Nie, nie wydaje mi się, czytam często to forum i tematy rodzinne z dużym smutkiem, i poczuciem przykrości, wiem, że jest różnie. Ale jednocześnie widzę wokół siebie ludzi, gdzie te relacje są częste, zażyłe, serdeczne. Można więc i tak. I to niestety osoba dorosła jest od nawiązywania więzi, jakiejś tam formuły spędzania razem czasu, na pewno nie kilkuletnie wnuki.
                  Moja mama obśmiewa koleżankę, która siedzi np. po parę miesięcy w Irlandii i pomaga córce przy drugim dziecku, albo sąsiadkę, która jeździ do Danii odciążać córkę (ta ma z kolei pracę naukową i jest samotną mamą). Nie rozumiem, jak można śmiać się, patrzeć z góry i wykpiwać czyjąś życzliwość, staranie, troskę i to, że ktoś lubi spędzać czas ze swoją rodziną.
                  • hrabina_niczyja Re: 18.12.20, 20:09
                    I dobrze Ci się wydaje, bo dokładnie tak jest. Babcie mające w nosie wnuki są w mniejszości. Też obserwuję te babcie co ze szkoły odbiorą, obiad ugotują, na wakacje wezmą. Moja koleżanka matkę ma 600 km dalej, matka zarabia bardzo dobrze, co miesiąc opłaca jej mieszkanie i daje kasę na nianie, żeby ona mogła w weekend gdzieś wyjść, odpocząć, bo jest samotna mama. Ale matki naprawdę już nie zmienisz, co nie znaczy, że masz stać z pochylona głową i godzić się na wszystko. Małymi kroczkami, od już, w tym roku święta u matki. I tego się trzymaj.
                  • aqua48 Re: 19.12.20, 13:09
                    lily_evans11 napisała:

                    > Moja mama obśmiewa koleżankę, która siedzi np. po parę miesięcy w Irlandii i po
                    > maga córce przy drugim dziecku, albo sąsiadkę, która jeździ do Danii odciążać c
                    > órkę

                    A zareagowałaś na to kiedyś? Powiedziałaś jej wprost co o tym myślisz?I o co do swojej matki masz żal?
                    • lily_evans11 Re: 19.12.20, 13:38
                      A owszem dyskutujemy i wtedy jest wrzask, że na pewno ja bym ją chciała wykorzystywać, a ona już swoje dziecko odchowala. I nie, nie chcę nikogo wykorzystywać. Chciałabym żeby moja matka jak każda normalna matka od czasu do czasu zrobiła dla mnie coś miłego, bo tak chyba jest w każdej zdrowej rodzinie. Takie np. raz na miesiąc. Czy to jest wykorzystanie?
                      • pade Re: 19.12.20, 13:59
                        lily_evans11 napisała:

                        > A owszem dyskutujemy i wtedy jest wrzask, że na pewno ja bym ją chciała wykorzy
                        > stywać, a ona już swoje dziecko odchowala. I nie, nie chcę nikogo wykorzystywać
                        > . Chciałabym żeby moja matka jak każda normalna matka od czasu do czasu zrobiła
                        > dla mnie coś miłego, bo tak chyba jest w każdej zdrowej rodzinie. Takie np. ra
                        > z na miesiąc. Czy to jest wykorzystanie?
                        >

                        Nie jest.
                        Ale ona widocznie ma takie podejście do macierzyństwa, jak jeszcze Ty niedawno. Źle jej się kojarzy.
                        Nie czuła się dobrze w roli matki i nie czuje się w roli babci.
                        Jedyne co możesz zrobić, to przestać traktować Waszą relację jako matka - córka, a zacząć traktować jako dorosła kobieta - dorosła kobieta. I tu pilnować symetrii.
                        • chatgris01 Re: 19.12.20, 14:12
                          pade napisała:


                          > Jedyne co możesz zrobić, to przestać traktować Waszą relację jako matka - córka,
                          > a zacząć traktować jako dorosła kobieta - dorosła kobieta. I tu pilnować symetrii.


                          Amen.
                        • aqua48 Re: 19.12.20, 14:39
                          pade napisała:

                          > Jedyne co możesz zrobić, to przestać traktować Waszą relację jako matka - córka
                          > , a zacząć traktować jako dorosła kobieta - dorosła kobieta. I tu pilnować syme
                          > trii.

                          Podpisuję się.
                        • pade Re: 19.12.20, 15:30
                          I jeszcze dodam Lily, że moja matka całe życie oczekuje ode mnie, że to ja będę się o nią troszczyła. Odkąd pamiętam odwracała role w układzie matka-córka i karała mnie za to, że nie spełniałam jej oczekiwań. Nie da się być z nią w relacji dorosła - dorosła. U Ciebie chyba jest jeszcze szansa.
                    • agniesia331 Re: 19.12.20, 18:51
                      aqua48 napisała:

                      > lily_evans11 napisała:
                      >
                      > > Moja mama obśmiewa koleżankę, która siedzi np. po parę miesięcy w Irlandi
                      > i i po
                      > > maga córce przy drugim dziecku, albo sąsiadkę, która jeździ do Danii odci
                      > ążać c
                      > > órkę
                      >
                      > A zareagowałaś na to kiedyś? Powiedziałaś jej wprost co o tym myślisz?I o co do
                      > swojej matki masz żal?
                      Dokladnie, powinnaś zareagować mówiąc jej że ta koleżanka jej matka i babcia jaka ona nigdy nie była u że nie dorasta tamtej do pięt. Sprowadź matkę do parteru, na chore jednostki tylko to działa. A za rok moja miła po prostu wyjedź z córką SAMA na swieta
          • mava Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 18:26
            >matka zostawała "bez protestów" przez jakiś czas, kiedy douczałam się kolejnego języka, żeby więcej >zarabiać i mieć większe możliwości. I wtedy, kiedy mogłam zarobić w szkole językowej.
            >Nigdy po to, żebym miała jakikolwiek czas dla siebie


            no wiesz, "kurde"...Chyba przesadzasz....matka cie zaplodnila, żeby miała obowiazek gwarantowac ci czas wolny? mało ci, że pomogła "żebys mogła wiecej zarabiać" itd?
            Ja mam taka babcię sasiadkę. Dzień w dzień zapiernicza do swoich wnuków, na służbę do córki. Córka (jedynaczka) podrzuca jej tez swoje dzieciaki, chyba juz 3, w wakacje bo widuje je pod oknami. Kobicina ledwo łazi. Ma spora nadwagę i widać, że problemy ze zdrowiem. Nie raz skarżyła mi sie, że nie ma wolnego czasu dla siebie. Powtórzę, wolnego czasu DLA SIEBIE! a nie pracuje, nie ma dzieci na utrzymaniu i powinna moc robic co tylko chce.
            jak chcesz miec "wolny czas dla siebie" to zatrudnij męża! czy tam ojca swoich dzieci. Co? on z in vitro sa?
            • szpil1 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 19:01
              mava napisała:


              > jak chcesz miec "wolny czas dla siebie" to zatrudnij męża! czy tam ojca swoich
              > dzieci. Co? on z in vitro sa?

              Mava, spokojnie. Ojcu jej dziecka regularnie sie tu na forum dostaje. Zresztą - córce też. Lily to taki tp, pretensje do wszystkich, że nie zachowuja się tak jak ona sobie wymarzyła.
    • aqua48 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 11:54
      Nie bardzo rozumiem pytanie czy to ok czy nie że jakaś kobieta nie chce, nielubi i nie umie gotować, czy przyjmować gości. Szwankuje Wam komunikacja w rodzinie skro nie umiesz powiedzieć matce wprost, że męczy Cię gotowanie tak samo jak ją, przy małym dziecku masz w dodatku mało czasu i nie będziesz spełniała jej zachcianek gastronomicznych.
      Moja Mama też nie umiała i nie lubiła gotować i choć robiła to przez lata bo musiała, z ogromną ulgą przeszła na moje obiady. Mam koleżanki którym również gotowanie i pieczenie sprawia ogromna trudność każdy smażony naleśnik się rozwala, a najlepiej wychodzi makaron z serem i kiełbasą. No bywa. Jeden nie ma drygu do gotowania inny nie rozróżnia kolorów, a jeszcze inny nie ma słuchu muzycznego.
      • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:00
        Mnie nie tyle męczy gotowanie, co mam żal. Dziecko już nie jest małe, więc nie w tym rzecz
        Ale w normalnym świecie ludzie gotują swoim dzieciom albo też i wnukom, jeśli jest taka potrzeba. To jest wyraz pomyślenia o kimś innym, odciążenia go, ale też i wyrażenia jakiejś troski o niego - przynajmniej tak to widzę w otoczeniu, i sama tak uważam.
        • wapaha Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:08
          Ale w normalnym świecie ludzie gotują swoim dzieciom albo też i wnukom, jeśli jest taka potrzeba. To jest wyraz pomyślenia o kimś innym, odciążenia go, ale też i wyrażenia jakiejś troski o niego - przynajmniej tak to widzę w otoczeniu, i sama tak uważam.

          ...tudzież swoim rodzicom- wink
          • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:16
            Oczywiście, to działa w obie strony.
            Mówiąc "gotują dzieciom" miałam na myśli dzieci niesamodzielne, które same sobie obiadu od podstaw nie zrobią. Tudzież jakąś okolicznościową np. jedną potrawę czy ciasto, właśnie na święta itp.
            Świetnie rozumiem, że im matka starsza, tym jej jest i będzie trudniej, naprawdę jej pomagam, zapraszam na obiad w weekendy (ale znowuż jest na tyle krzepka, żeby zaliczać pierdylion imprez kulturalnych) - ale z tej drugiej strony tak naprawdę w tym aspekcie nigdy nie dostałam tego, czego potrzebowałam.
            I widzę, jak niefajnie mnie ukształtowała taka nieumiejętność dawania czegoś z siebie, wyjścia poza swoją wygodę, żeby dać komuś to, czego on pragnie, a nie co mnie pasuje - i ostatnio sporo sobie we łbie przewartościowuję.
            • pade Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:24
              Lily, rozumiem Cię i uważam, że rozliczałaś się z matką w sposób niewłaściwy. Nie wzięłaś pod uwagę pracy własnej a ta też kosztuje. Powinno być moim zdaniem 1/4 do 3/4, a nie pół na pół.
              Czy Twoja mama w ogóle zauważa, że u Was jest na odwrót niż w większości społeczeństwa, czyli, że rodzic stołuje się u dziecka? Docenia to?
              • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:29
                Zawsze dziękuje, nie krytykuje jedzenia, wszystko chwali, owszem, ale tak jakby nie jest albo nie chce być świadoma, że u większości normalnych ludzi to wygląda inaczej. A ja bym chętnie to jakoś zamiennie robiła, mogłabym też przywieźć różne rzeczy. No, ale woli gościny brak, woli nocowania nas też zawsze było brak.
                • pade Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:30
                  To jest dziwne i przykre, ale tego nie zmienisz. Zastanów się, co możesz zmienić, żeby poczuć się bardziej komfortowo.
                • moze_sprobowac_inaczej Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 16:33
                  Może po prostu nie umie gotować? Moze zachęcić ją do przygotowan? Niech przyjedzie dzień wcześniej?

                  Co do "babci gotującej". Moja teściowa gotuje dużo i chętnie. Z tym, że moje dzieci nie jedzą u niej, bo im jej potrawy nie smakują. Cóż, trudno się dziwić, jak dwulatkowi dala kiedyś twarda pieczona karkówkę i społeczne ziemniaki albo mega kwaśny i tłusty żur 😜
                  • wapaha Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 17:10
                    moze_sprobowac_inaczej napisała:

                    > Może po prostu nie umie gotować? Moze zachęcić ją do przygotowan? Niech przyjed
                    > zie dzień wcześniej?
                    >
                    > Eno, właśnie ! Z tego punktu widzenia to może nawet ty się ciesz, że ona nic nie przynosi bo byłoby to niezjadliwe a głupio byłoby nie skosztować. ( skoro przyniosła)
                    • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 17:14
                      big_grin
              • tereso Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 16:11
                Chyba że mama liczy że i tak daje więcej bo Lilly powinnna rozliczyć się za siebie i córkę. Ale to tylko tak piszę dla precyzji, bo w ogóle to bardzo przykry wątek. Z tym, że myślę że to międzypokoleniowo się niesie a nie ze mama ni z tego nie z owego postanowiła być taka mało hojna. Sama Lilly pisze że późno dostrzegła jak jej szkodzi ten brak wielkoduszności, może mama miała jeszcze mniej zasobów więc nie dostrzegła na razie (albo nigdy nie zobaczy) tego u siebie.
                • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 16:18
                  Nie, nie zobaczy, we własnych oczach jest lepsza, mądrzejsza, bardziej uczuciowa, a kiedyś była piękniejsza niż jakieś 95% ludzi.
                  • tereso Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 16:37
                    No to deficyty tym bardziej prawdopodobne że miała.
            • daniela34 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:59
              lily_evans11 napisała:


              > I widzę, jak niefajnie mnie ukształtowała taka nieumiejętność dawania czegoś z
              > siebie, wyjścia poza swoją wygodę, żeby dać komuś to, czego on pragnie, a nie
              > co mnie pasuje - i ostatnio sporo sobie we łbie przewartościowuję.

              Lily, wydaje mi się, że to jest bardzo trafna diagnoza. Ze dwa tygodnie temu w wątku o córce napisałaś (a akurat Ci wtedy na to odpowiedziałam), że nie lubisz się dla kogokolwiek lub czegokolwiek wysilać. Po pierwsze- wygląda na to, że nie do końca, bo jednak wysilasz się dla mamy, która zgłasza życzenia co do menu wigilijnego. Po drugie- teraz już rozumiem, z czego to wynika.
            • tereso Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 14:37
              Brawo Lily 🍀 fajnie że to widzisz
        • grrruuuu Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:10
          Biorąc pod uwagę wątek o niegotujacych facetach sporo osób tego nie robi
        • malia Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:56
          lily_evans11 napisała:

          > Mnie nie tyle męczy gotowanie, co mam żal. Dziecko już nie jest małe, więc nie
          > w tym rzecz
          > Ale w normalnym świecie ludzie gotują swoim dzieciom albo też i wnukom, jeśli j
          > est taka potrzeba. To jest wyraz pomyślenia o kimś innym, odciążenia go, ale te
          > ż i wyrażenia jakiejś troski o niego - przynajmniej tak to widzę w otoczeniu, i
          > sama tak uważam.
          Nienienie, to ja cię źle zrozumiałam, bo myślałam, że czujesz się zmeczona i zajechana bo musisz gotować.
          To teraz nie wiem o co chodzi, rozpamiętywanie tego, co było 10 lat temu jest złe.
          Lubisz gotować i jeść, to gotuj, nie chcesz tego robić dla matki, to nie rób, nie zapraszaj i nie gotuj.
          Zastanów się ile jesteś w stanie wytrzymać i po której stronie przeważają plusy - jak zdecydujesz się obchodzić święta z matką to przyjmij z dobrodziejstwem inwentarza, komentarze olewaj i ucinaj, jak nie zniesiesz tego, to powiedz, że nie i juz. Nooo, na początek powiedz ,że jesteś chora, nie dasz rady i nie gościsz nikogo.
          A tak stoisz w rozkroku, gościsz matkę i płaczesz
        • effka454 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 18:18
          lily_evans11 napisała:

          > Mnie nie tyle męczy gotowanie, co mam żal. Dziecko już nie jest małe, więc nie
          > w tym rzecz
          > Ale w normalnym świecie ludzie gotują swoim dzieciom albo też i wnukom, jeśli j
          > est taka potrzeba. To jest wyraz pomyślenia o kimś innym, odciążenia go, ale te
          > ż i wyrażenia jakiejś troski o niego - przynajmniej tak to widzę w otoczeniu, i
          > sama tak uważam.
          >

          A co jeśli ktoś nie umie gotować, przypala wodę na herbatę, z zrobienie jajecznicy to wyzwanie ponad siły?
          Może swoje uczucie okazuje chwaląc Twoje wyczyny kulinarne, a może umie przyszyć guzik lub zacerować dziurę?
          A może tak naprawdę nie jest osobą rodzinną i kiedyś nie wiedząc dobrze w co "się pakuje" założyła rodzinę, urodziła dzieci, a potem przez wiele lat starała się z poczucia obowiązku jako tako nad tym zapanować, a teraz w końcu poczuła, że może korzystać z życia...
          Gdzieś tam dziwisz się "jak można nie nauczyć się w domu rodzinnym gotować?". Proste, wystarczy, że matka wygania wszystkich z kuchni, bo nikt nie zrobi tak dobrze jak ona, a przy pomaganiu to tylko przeszkadzają.
          Piszesz, że jak byłaś dzieckiem to Twoja mama, też nie była wybitną kucharką i posiłki były monotonne i mało wyszukane - to gdzie Ty nauczyłaś się gotować? Pewnie już we własnym domu... tylko Tobie sprawiało to przyjemność, wychodziło Ci to gotowanie, a być może Twojej matce nie - ani przyjemności, a jeszcze irytacja, jak potrawy były niesmaczne.
          Ludzie są różni - empatyczni, egoistyczni, non stop chcący pomagać i tacy, którzy odmawiają pierdół, ale jak stanie się coś poważnego to stający na wysokości zadania, i tacy którzy patrzą tylko żeby im było wygodnie, i tacy którzy będę Ci pomagać nawet jak nie chcesz, a oni wiedzą lepiej co dla Ciebie dobre (takich najbardziej nie lubię, gorsi od tych niepomagających).
          Ja osobiście nie mam do nikogo pretensji, że mi nie pomógł, nie ugotował, nie podwiózł - skoro poprosiłam a odmówił, to widocznie nie mógł, nie umiał, nie miał możliwości, a może po prostu nie chciał. Mówi się trudno i szuka się dalej smile albo wymyśla plan B
        • szpil1 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 18:20
          lily_evans11 napisała:

          > Mnie nie tyle męczy gotowanie, co mam żal.

          Ale ty masz żal do wszystkich za wszystko - do eksa, do matki, do córki, do innych matek w szkole. Zawsze źle, zawsze coś nie tak. Ubzdurasz sobie wizje idealnego życia, które by ci pasowało i winisz inncy, bo nie jest tak jak byś chciała. Zawsze inni są winni, ty nigdy.
          • cruella_demon Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 19:09
            Ale spie@#lone dzieciństwo niewątpliwie miało na to ogromny wpływ.
            W sumie lili jest doskonałym przykładem na to, jak kończą niekochane i niechciane przez matkę dzieci. Z tego co kojarzę wzorowego ojca też nie miała.
            Lilly nie popełnij tych samych błędów wobec córki.
            • niennte Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 19:33
              cruella_demon napisała:

              > Ale spie@#lone dzieciństwo niewątpliwie miało na to ogromny wpływ.
              > W sumie lili jest doskonałym przykładem na to, jak kończą niekochane i niechcia
              > ne przez matkę dzieci. Z tego co kojarzę wzorowego ojca też nie miała. - bez jej pasji, znajomych, przyjaciółek
              > Lilly nie popełnij tych samych błędów wobec córki.
              >


              To były czasy, kiedy dzieci się po prostu miało. Nie było tak, że jedni nie chcą dzieci, a inni mają misję tworzenia idealnej relacji rodzic - dziecko. Nie sądzę, żeby Lily była niekochana czy niechciana. Po prostu była dzieckiem samotnej, pracującej i nie najlepiej opłacanej matki w dość ciężkich czasach.
              Teraz nie popełnia tych samych błędów. Popełnia odwrotne: jest nadopiekuńcza, rozwija zbyt wielki parasol ochronny nad córką. Czy kiedy ona dorośnie, będzie umiała żyć samodzielnie? Nie bać się życia? Podejmować wyzwania? Walczyć o siebie? Czy matka wycofa się z jej życia? Nie będzie wymawiać, że poświęciła dla niej wszystko? Przestanie się wtrącać? Jestem tego bardzo ciekawa.

              Jeszcze jedno: odnoszę wrażenie, że Lily ma gdzieś to wszystko, co jest ważne dla matki, bo chciałaby ją mieć na wyłączność. Przez jej wypowiedzi przebija zazdrość, że matka ma jakiś swój świat, znajomych, zainteresowania...
              • cruella_demon Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 19:41
                Raczej żal, że matka zawsze miała ją gdzieś i jako dziecko i jako dorosłą. Żal że nigdy jej nie pomogła, nawet gdy była w podbramkowej sytuacji. O niechęci do wnuczki nie wspomnę, bo to że własna matka nie lubi naszego dziecka jest bardzo przykre. Śledzę wpisy lily na tym forum od lat i uważam, że jej żale do matki są w pełni uzasadnione, a jej wcześniejsze lękowe i nadopiekuńcze zachowania wobec córki wynikały z tego, że sama była mocno zaniedbanym dzieckiem.
                • chatgris01 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 19:52
                  Zgadzam się z Cruellą, też tak to widzę.
      • primula.alpicola Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:23
        Tu nawet nie o gotowanie chodzi, tylko o całokształt żalów i pretensji lily do matki; w dużym stopniu uzasadnionych, sądząc z tego co Lily pisze od lat.
        Lily, ona się nie zmieni.
        • pade Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:29
          To nie chodzi o zmianę matki. Tu chodzi o to, że Lily czuje, że nie ma symetrii. Relacja czterdziestoparolatki z rodzicem to relacja dorosły-dorosły, a ta polega na wymianie, ja tej wymiany u Lily nie widzę.
          Póki mama nie ma demencji, nie wymaga opieki itd. można jeszcze tę symetrię przywrócić. Nie, wymagając od matki, a dokonując innych niż dotychczas wyborów.
        • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:29
          Też to wiem, ma już swoje lata i niestety ale od zawsze sztywną osobowość. Ale wiesz co, ja się mogę zmienić i to jest najlepsze.
        • daniela34 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:56
          primula.alpicola napisała:

          > Tu nawet nie o gotowanie chodzi, tylko o całokształt żalów i pretensji lily do
          > matki

          Słusznie. I w większości uzasadnionych, w mojej ocenie. Oczywiście na ile może to ocenić ktoś z zewnątrz i znając relacje tylko jednej strony.
      • spanish_fly Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:16
        Co to za danie ten makaron z serem i kiełbasą? Chyba nigdy tego nie jadłam.
        • ichi51e Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 14:25
          Bardzo dobre danie. Spagetti wrzucasz do smazonych talarkow kilbaskowych
          • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 15:00
            Fuuuj.
            Tzn. nie jest fuuuj, jak do tego dasz np. pomidory z puszki, drobno krojoną cebulkę, czosnek, powstaje coś w stylu salsiccia alla italiana. I zrobisz surówkę, np. ugotujesz brokuł albo podsmażasz plastry cukinii. No, ale do tego to już trzeba się wysilić.
            Po drugie, kto karmi non stop kluchami, twarogiem i kiełbachą rosnące dziewczyny?
            • effka454 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 18:20
              lily_evans11 napisała:

              > Fuuuj.
              > Tzn. nie jest fuuuj, jak do tego dasz np. pomidory z puszki, drobno krojoną ceb
              > ulkę, czosnek, powstaje coś w stylu salsiccia alla italiana. I zrobisz surówkę,
              > np. ugotujesz brokuł albo podsmażasz plastry cukinii. No, ale do tego to już t
              > rzeba się wysilić.
              > Po drugie, kto karmi non stop kluchami, twarogiem i kiełbachą rosnące dziewczyn
              > y?
              >

              Ten kto nie umie gotować smile
            • grrruuuu Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 18:22
              O nie, dodatek cukinii czy brokuła wszystko niszczy. To musi bycc podsmażoną kiełbasa z cebulą, na to wrzucony makaron, zamieszać i dodać pokruszony twaróg.
              • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 20:15
                Nieeee big_grin
                Makaron z kiełbasą w pomidorach, dużo przypraw i osobno ta cukinia wink
            • ichi51e Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 19:45
              Nope to bardziej jest jak al olio. Sam tluszczyk i kielbaska.
    • morekac Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 11:55
      Po ptostu zrób 2 potrawy i się nie przejmuj fochami mamusi, że tylko 2, a nie 12.
      • ichi51e Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 14:27
        Typowe cierpietnictwo. Matka od zawsze ma w d, corka od zawsze ma w d tylko Lily zagoniona do kuchni odstawia 12 potraw urobi sie nikt nie docenia a ona to potem wywala - bo od poczatku nikt tego nie chcial.
        • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 15:05
          Cieszę się, że wiesz lepiej jak u mnie wygląda Wigilia big_grin. Mamunia akurat z ogromnym apetytem wszystko wcina, jest wniebowzięta, a na parę tygodni przed przynosi mi pierdylion cudacznych i trudnych przepisów (których nawet nie odważam się robić).
          Córka co roku je barszcz z uszkami i rybę po grecku, na tym jej możliwości na kolację się kończą. Ale to je i lubi. W tym roku robi też pierniczki i już powiedziała, że większość jest jej.
          Ja bardzo lubię to wszystko jeść i robić. Ale skoro ktoś drugi też lubi, to mógłby ruszyć tyłek i zrobić np. część z tego. To by było takie miłe, od serca, normalni rodzice robią normalne jedzenie, normalne babcie karmią wnuki swoimi specjałami.
          • effka454 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 18:31
            Jesteś bardzo zafiksowana na uszczęśliwianiu przez jedzenie big_grin
            Podejrzewam, że jesteś jedną z tych osób do których przychodzi się na herbatę,
            a zostają uraczone całą kolacją z deserem na dodatek. A jak odmawiasz, to czują się niedowartościowane smile
            Mam koleżankę, do której czasami idę na plotki i kawę, samą kawę, bez ciast, ciateczek i przekąsek - i ona dobrze o tym wie, że nie jem, nie przegryzam. A mimo to co 15 minut pyta czy bym czegoś nie zjadła, może się poczęstuję jabłuszkiem, o a tutaj ma bardzo dobre suszone owoce, a może orzechy/migdały i tak co chwila. Śmieję się, że to taki rasowy okaz matki-karmicielki big_grin
          • aandzia43 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 20:09

            > Ja bardzo lubię to wszystko jeść i robić. Ale skoro ktoś drugi też lubi, to móg
            > łby ruszyć tyłek i zrobić np. część z tego. To by było takie miłe, od serca, no
            > rmalni rodzice robią normalne jedzenie, normalne babcie karmią wnuki swoimi spe
            > cjałami.

            Karmią te babcie, które potrafią gotować. Śpiewają kołysanki te, które potrafią śpiewać, robią na drutach sweterki te, które potrafią robić na drutach, itd. Rozumiem, że brak ci wspólnika i towarzysza do tej przyjemnej kulinarnej okołświątecznej krzątaniny. Mama nim nie będzie, trudno, ale córka lubi piec pierniczki i jest fajnie smile
            Zrób w tym roku o 1/3 mniej potraw.
            • hrabina_niczyja Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 20:19
              Moja babcia nie umiała gotować, ale gotowała. Najwyżej sobie człowiek na talerzu posolił. Za to robiła mega drożdżówki i marmoladę z jabłek. Śpiewać też nie umiała, ale jak u niej byłam to mi Śpiewała. Tu nie chodzi o tip top, a o chęci. Chociaż moja matka ma do niej multum pretensji i żali. Ja mam cały jeden, bo to była babcia, która u siebie i owszem, ale żeby ze mną w moim domu zostać to już nie. I mam żal, że nie było jej, kiedy z mamą leżałyśmy półprzytomne z grypa. I nie było jej kiedy mama nie chodziła, a ja miałam 7 lat i nosiłam jej ciepła herbatę. I kiedy mama szła do szpitala, a ta się pakowała do siebie, tego jak się bałam, że mamy nie ma i zostanę sama. Nie zostałam, bo mama do szpitala przyjęcia odmówiła, ale babka i owszem, pojechala. Dlatego ja całym sercem rozumiem Lili, bo byłam naocznym świadkiem jak ciężko jest być samotna matka nie mając wsparcia we własnej matce. I ile zali ma się potem, nawet będąc bardzo dorosłym. Moja mama ma 70 lat i w chwilach wspomien nie raz się popłacze. Lili ma żal nie tylko o pierniki i śledzie, słuszny żal.
              • panikara_28 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 22:47
                Smutne.. O co Twoja babka miała zal do matki, ze tak się zachowywała?
                • morekac Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 12:32
                  Nie musiała mieć żadnych racjonalnych powodów, mogły być totalnie wzięte z d..py.
          • paniusia.aniusia Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 10:26
            Moja babcia nienawidziła gotowania. Potrafiła na obiad zjeść kawałek chleba z kiełbasą byle nie gotować. Świąt nigdy nie szykowała - zawsze była zapraszana do moich rodziców. Poza tym była cudownym, chętnym do pomocy człowiekiem, opiekowała się mną i moim bratem gdy rodzice byli w pracy, chcieli iść na imprezę, zrobiła zakupy,posprzątała -wszystko byle nie gotować. I nikt w życiu nie miał o to do niej pretensji.
            Dziwie Ci się trochę. Jak cie to gotowanie meczy a lubisz potrawy wigilijne to w fajnej restauracji zamów to co lubisz i po sprawie. Nie psuj sobie świat i relacji z mama o taka sprawę. Tym bardzoej,ze nigdy nie lubiła gotowania a Ty zaczęłaś teraz mieć z tym problem.
          • mikams75 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 12:20
            > normalne babcie karmią wnuki swoimi specjałami.

            ryzykowne wink ilez to bylo watkow z petensjami na forum o babciach kamiacych?
    • snakelilith Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 11:55
      Na wychowanie matki nie masz już najmniejszych szans, a rozdzieranie ran z przeszłości jest szkodliwe tylko dla ciebie. Zrób cezurę i zakomunikuj, że w następnym roku w ramach rekompensaty za covid na święta wyjeżdżasz i nie robisz żadnej wigili. Masz taką głęboką potrzebę i niech mama się mentalnie przygotuje. Gwarantuję ci, że świat się przez to nie zawali i matce nic nie będzie. Może da jej jednak trochę do myślenia, że nie ma oczywistości w waszych relacjach i musi o nie sama też zadbać.
      • black_magic_women Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 14:13
        Snake, ważne jest to "świat się nie zawali". Mam 40 lat i dopiero się tego w relacjach rodzinnych uczę. Czy świat się zawali jak na wigilię beda 3 potrawy? Jak nie pojedziemy na święta do rodziny, jak nie zaprosimy kogoś, kto od lat psuje nam krew?! Mam tylko problem, bo staram się już nie wypominać mamie (tata nie żyje) przeszłości, z drugiej jednak wątki takie jak ten, na nowo mnie poruszają. uncertain
      • agniesia331 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 18:39
        Dokladnie za rok święta wyjazdowe z mężem i dzieckiem. Niech się matka trochę odzwyczai. Powiedz już w tym roku, że jesteś zmęczona. I ztob zupe 1, 1 rybę niekoniecznie karp (albo śledzie) 1 uszka lub pierogi i 1 deser. Matka jak chce więcej to niech sobie garmazerke zamówi. Można upiec schab, karkówkę, na kolację do chleba i chrzanu a na obiad ukroic po plastrze tego schabu i z sosem z jego pieczenia zrobić np do ryżu, kaszy na obiad. Ja bym trochę niegotujaca mamusie odzwyczaiłam od tego, że Ty jesteś Kuchta rodzinna. Też masz prawo cieszyć się świętami a nie hatowac
    • grrruuuu Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:00
      Jest ok. Ale nic nie musisz. Nie musisz robić mnóstwa rzeczy. Możesz zrobić ze 3 potrawy, których nie możesz jeść kupnych, resztę kupić albo i nie, po prostu będzie mniej. Serio, zacznij żyć według chcę a nie muszę
      • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:05
        Ale ja lubię. Dla mnie to część świątecznej atmosfery. Dziwię się po prostu osobie, która nigdy nie starała się, żeby jej dziecko, a potem wnuczka, zjadło coś dobrego. Chętnie przyjęłabym coś od mamusi, inne mamusie to nawet same Wigilię robią i zapraszają swoje dzieci wink.
        • grrruuuu Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:11
          Jak lubisz to nie wiem, czemu narzekasz. Jest jak jest i tyle. Może nawet nie umie smacznie gotować
          • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:16
            Bo chciałabym, żeby ktoś raz zrobił i dla mnie coś, co ja lubię i sprawia mi przyjemność?
            Bo nigdy tak nie było? Nie tylko w tej sferze zresztą.
            • primula.alpicola Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:24
              Wielokrotnie pisałaś, że nic nie chcesz od ludzi, żeby potem nie musieć się odwdzięczać.
              Nie lubisz też kontaktów z ludźmi i ich towarzystwa.
              • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:26
                Myślę, że mam to z domu i że pora ten schemat zmodyfikować.
                Jestem taka niekumata, że dopiero na to wpadłam. Że mogę. Że to nie ja tak naprawdę, tylko pewien układ relacji rodzinnych i jeszcze nie jest za późno być fajniejszą osobą.
                • pade Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:31
                  Fajnie, że to zauważyłaśsmile
                • primula.alpicola Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:45
                  Lily, Ty jesteś fajną osobą. Nie jest za późno, żebyś była tez osobą zadowoloną z siebie, spokojną i szczęśliwą.
            • pade Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:37
              lily_evans11 napisała:

              > Bo chciałabym, żeby ktoś raz zrobił i dla mnie coś, co ja lubię i sprawia mi pr
              > zyjemność?

              To jest całkowicie normalne oczekiwaniesmile

              Mnie nikt np. nie ugotuje bigosu takiego jak lubię, więc zrobię go sobie sama. Za to wymagam wyręczenia mnie w innych kwestiach. Takie win-winsmile
            • hrabina_niczyja Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 14:09
              Też bym wiele rzeczy chciała, ale niekoniecznie inni chcą mi je dać. Tak to działa. Matka ci świat nie zrobi, nie zmieni się w super hiper babcie. Fajnie, że oczekujesz, ale musisz się liczyć z tym, że albo nie dostaniesz albo oczekujesz nie z tego źródła.
              • chatgris01 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 14:12
                Lily, mam wrażenie, niczego nie oczekuje, chciała się tylko wyżalić (i wcale się nie dziwię, że się jej ulało).
                • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 15:07
                  Tak, dokładnie, chciałam się wyżalić, przyniosło mi to niemałą ulgę i przy okazji uświadomiłam sobie pewne mechanizmy.
            • morekac Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 15:06
              Ale jak twoja mama jest niegotująca, to nie wymagaj cudów. Niechby ogarnęła ciasta czy pierogi czy ryby (to można kupić całkiem niezłe, tylko nie w supermarkecie na ostatnią chwilę), resztę zrobisz ty.
            • aandzia43 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 20:18
              lily_evans11 napisała:

              > Bo chciałabym, żeby ktoś raz zrobił i dla mnie coś, co ja lubię i sprawia mi pr
              > zyjemność?

              To bardzo ludzkie pragnienie, Lily. Poszukaj ludzi, którzy będą mogli ci to dać. Mama co mogła to juz z siebie dała, a barszczu i uszek ci nie ugotuje, trudno. Zresztą może to dobrze że się za to nie zabiera, jeszcze by was struła wink
        • niennte Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:36
          lily_evans11 napisała:

          > Ale ja lubię. Dla mnie to część świątecznej atmosfery.

          No właśnie, Ty lubisz, a ona nie. Ja też nie jestem babcią gotującą. Nigdy nie zrobiłam wnuczce naleśników. Nigdy nie zostałam z nią na noc, a tym bardziej na parę dni. Robię dla niej/dla nich inne rzeczy.
          A co do Wigilii? Córka narzeka: znowu mam wszystko robić sama? Dawniej dzieliłyśmy wszystko na trzy, a Wigilie były u mnie. Teraz są u nich, odkąd miałam zawał i mam mniej siły. Zresztą, oni mają zmywarkę, ja nie. Zawsze potem do północy stałam przy zlewie.
          Ale rozmowa była taka: ja mogę kupić i zrobić rybę - a nie, M. kupi i zrobi. Śledzie? Lubi tylko swoje. Pierogi kupne z knajpy? Woli swoje. Kapusta z grochem? Jej najlepiej wychodzi. Grzybowa - zrobi ona.
          No to rób i nie płacz. Starsza zrobi barszczyk, każda upiecze po dwa ciasta, starsza dorzuci kasę. Ja zrobię galaretę dla wszystkich.
          Tak to u nas wygląda. Ja nie lubię gotować i wychodzi mi średnio. Mam to po matce. Starsza ma po nas. Młodsza ma talent kulinarny po teściowej. Więc gotuje. Mam nadzieję, że gości nas z całego serca i nie skarży się na jakimś forum.
          • black_magic_women Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 14:24
            niennte napisała:
            M
            > am nadzieję, że gości nas z całego serca i nie skarży się na jakimś forum.

            I to jest clou!! U mnie w rodzinie kobiety się na wyścigi umęczały w przygotowaniach i biadoleniu potem, która bardziej ucierpiała. Ja staram się z tym zerwać. Ale jeżeli ktoś, jak twoja córka lubi gotować i szykować przyjecie to mega. Jest jeszcze jedna kwestia, ty wprost powiedziałaś, że nie mozesz, masz mniej siły. A jak takie u mnie, nie mają siły, ale nie pozwolą szykować innym, a potem jeszcze obgadują, że znikąd pomocy.
          • kura17 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 20:55
            Niennte, kiedy ten zawal mialas?? zdrowia zycze! kiss
            • niennte Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 21:35
              O, już jakiś czas temu, dwa lata.
              Dziękuję smile smile
      • lea_233 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:07
        Ile trzeba mieć w d....pie. to się w głowie nie mieści.

        Ktoś tu na forum ma / miał tę maksymę w sygnaturce

        Dosadne ale jakże trafne smile
    • dramatika Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:01
      Kobieta jak nie lubi to nie musi gotować, chyba że chodzi o babcię tongue_out
    • berdebul Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:04
      Prawie jak moja. Plus „nie ma obowiązku jeździć gdziekolwiek z wnukami”/„nie ma obowiązku, żeby wnuki nocowały” itd, za płotem mam sąsiadów, którzy w roli dziadków kwitną - dzieciaki zajęte, uczą się gotować, piec, szyją, majsterkują z dziadkiem, śpiewają piosenki i sąsiadka im gra na instrumencie, nocują, rozbijają namiot w ogródku, a mnie skręca z zazdrości, bo moja własna babcia była koszmarna, a i moja matka w roli babci jest grubo poniżej normy społecznej.
      Moja dusza śpiewa z zachwytu. Spędzimy święta w domu, sami, zjemy co lubimy najbardziej, nie będzie gór żarcia i wymuszania w kogokolwiek jakiś dziwnych wynalazków, komentarzy dotyczących jedzenia/braku szynki bo X by zjadł/jojczenie, dyskusji o polityce/etc. Zeszłoroczne święta mnie w..wiły maksymalnie. A przyprowadzenie na nie zarobaczonego, chorego psa przelało czarę goryczy.
      • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:07
        Moja córka też nigdy nie nocowała, nigdy nigdzie nie jeździła z babcią. A nie, raz pojechała na pół dnia nad morze z moją matką i jej koleżanką, były pretensje, że się nudzi, marudzi i nie chce chodzić kilometrami po plaży, przysłuchując się rozmowom 2 pań w średnim wieku.
        W jakimś sensie też tego zazdroszczę, co opisujesz, bo uważam, że dzieci dopieszczone w ten sposób przez dziadków inaczej się rozwijają i otrzymują spory kapitał emocjonalny (sama miałam babcię, która robiła przygodę z angażowania mnie w codzienne, domowe czynności wink).
        Ogólnie problemem jest chyba neurotyczne skupienie na sobie, a nawet nie umiejętność zrobienia wyłącznie makaronu z kiełbasą wink.
        • berdebul Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:07
          Moja matka wyręczała się swoją w opiece nad dziećmi, mając świadomość, że tamta jest mocno zaburzoną autystyczno-narcystyczną kobietą, dla której celem i spełnieniem była praca zawodowa. Sama jako babcia np. wzięła dziecko siostry „żeby mogli pójść do kina”, a następnie przywiozła do mnie „bo u was taka fajna trampolina...” i zaległa z piwem na tarasie. Musiałam ogarnąć towarzystwo, nakarmić, a następnie odwieźć (w końcu nie puszczę matki po alkoholu, z dzieckiem, pociągiem...). Był to jedyny raz, kiedy zajęła się tamtym wnuczkiem. Wciąż narzeka, że wnucząt za mało.
          Covid traktuję jako idealną wymówkę od wielu rzeczy. Rodzinne święta poszły na pierwszy ogień i już nie wrócą.
      • dvdva Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 14:01
        Berdebul, a mozesz napisac wiecej o tym psie? Przygarnela znajde?
        • berdebul Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 14:34
          Nie, pies kupiony z pseudohodowli, oddzielony od matki grubo za wcześnie, zarobaczony kilkoma rodzajami robali, nicieniami płucnymi, przynajmniej dwoma paskudnymi bakteriami, w tym jedną antybiotykooporną. Wszystkie te atrakcje zaraźliwe dla ludzi, w tym dzieci (jedno z niedoborami odporności...).
          I nie jest to pierwsza taka akcja, bo to drugi pies. Pierwszy rozwlókł „tylko” grzybicę uszu po wszystkich psach w rodzinie (mieliśmy wtedy chorego onkologicznie staruszka, nad którym każdy się trząsł...).
          • dvdva Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 20:23
            Wspolczuje ci, skrajna nieodpowiedzialnosc
      • hanusinamama Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 14:31
        Moja uwielbia wpadać na pomysł, gdzie to moich dzieci nie zabierze jak ma widownie. Jakieś ciotki, wujki albo znajomi. O wtedy to ona zabierze nad morze, w góry, na basen bedzie wozić. Ja juz sie nauczyłam ze to tylko takie gadanie na pokaz. Dla jasnosci nigdy nie wymagałam tego. My sie zdecydowaliśmy na dzieci my sie nimi zajmujemy. Od czasu urodzenia straszej byliśmy na Sylwestrze raz...z córka. Taka impreza z dziecmi, wrócilismy o 22.30 bo córka zasneła smile Zawsze słyszałam, ze moim rodzicom n ikt nie pomagał, oni do kina nie chodzili. Jak sie ma dzieci to o takich atrakcjach trzeba zapomnieć...aż mojemu bratu urodziło się dziecko. I nagle trzeba wychodzić i rodzice muszą pomóc, bo nie mozna tylko z dzieckiem siedzieć. Pilnują wnuka prawie co weekend, na wakacje zabierają. Dziadek czyta bajki wieczorem (wie jakie wnuk lubi) babcia na spacery zabiera. Powiem szczerze ze mi brak pomocy nie przeszkadzał do tej pory, bo dziadkowie nie mają zadnych obowiązków owbec wnuków...ale teraz mam wkurw. Brat ma dosłownie wioske do opieki na dziećmi, my jak chcielismy isc wieczoem do kina płaciłam niani za zostanie z dziećmi. Czrę goryczy przelało jak wszyscy sie rozłożylismy na Rotawirusa, my z mezem lewdo byliśmy w stanie wstać z łóżka, starsza okupowała górna łazienkę, młodsza miała 1,5 roku i rzygała jak kot...zadzwoniłam do rodziców, zeby nam kupili jakieś bułki jak mogą i przyszli na troche zając sie dziećmi bo ledwo zyjemy...usłyszałam, ze teraz to nie bo są u brata "wiesz dla nich ważne zeby w spokoju zjedli śniadanie bez dziecka" a potem mieli zabrać wnuka na spacer. To był weekend. Do dzieci przyszła (przybiegła) sąsiadka, męża wysłała po bułki, u siebie nastawiła mi rosół i zajmowała sie moimi dziećmi jak ja z mezem zdychaliśmy. Obca osoba myła tyłek mojej młodszej, dawała herbate starszej i siedziała u nas do wieczora...a rodzice wieczorem łaskawie zadzwonili czy juz nam przeszło.
        • agrypina6 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 15:26
          Strasznych masz rodziców. Szok dla mnie, że jedno dziecko można mieć w dupie a drugiemu dawać wszystko.
          • hanusinamama Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 15:56
            Wiesz chyba najgorsze w tym wszystkim jest to ze oni opowiadają zupełnie inne rzeczy. Potem słysze od ciotki.."jak to nad jeziorem bylismcie, twoja mama mowiłą ze dzieci wam na 2 tygodnie nad morze zabiera" albo "dobrze masz z tą mamą w kazdy weekend ci dzieci pilnuje"...a nie było ani jednego takiego weekendu smile Starszej córce wytłumaczyłam, ze babcia tylko obiecuje...bo juz była zaiwedziona kilka razy. Matce powiedziałam, zeby nie obiecywała dziecku jeżeli nie ma zamariu dotrzymać słowa- to w szloch wpadała. Oczywiscie jestem wyrodną córką bo ona by chciała..ale jej coś wypadło. Za kazdym razem jej wypada. Najczesciej opieka nad synem brata albo wyjazd z tym wnuczkiem.
            • grrruuuu Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 18:26
              A zapytałaś ich kiedyś wprost dlaczego z waszymi dziećmi nie zostali a z dziećmi brata zostają?
              • ichi51e Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 19:33
                Pewnie dlatego ze bratowa twardsza po prostu zostawia te dzieci i dziekuje za pomoc.
                • pani_tau Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 20:37
                  Raczej chodzi o to, że brat ma do przodu, bo się urodził z penisem. Tak samo jego syn.
                  Jest sporo takich rodzin, w których synek jest cacy a córka be i nie poradzisz.
                  • jolie Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 21:01
                    Nie w każdej rodzinie syn ma do przodu. Ja mam w rodzinie akurat 2 przypadki faworyzowania córek - księżniczek. Córusia jako spełnienie marzeń, a syn - gorsze dziecko, taki tak dopust boży.
                    • hanusinamama Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 21:05
                      Bo to jest niestety skutek tego ze sie jedno dziecko kocha bardziej. No kutwa uczuć nie przeskoczysz. Ja nawet wiem ze oni sie starali mnie kochać...nie wiem. Dbali o mnie. Ale z uczuciami nie wygrasz. Jak ktoś jest blisko, i zna moja rodzine od dawna to tez to widzi., Jedna mamy koleżanka mi kiedyś powiedziała, ze gdybym nie była "skóra zdjęta z matki" to byłaby pewna ze ja jestem adotpowana a brat dziecko biologiczne...
                      • jolie Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 21:07
                        Na pewno nie chodzi o płeć dziecka. Pewnie często faworyzuje się dziecko słabsze albo bardzo podobne do siebie.
                        • hanusinamama Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 21:11
                          Możliwe. Moja mama nie mogła zajsc po mnie w ciąze...moj brat to taki cud. Aczkolwiek płec tez ma chyba znaczenie, dla ojca. Kiedys powiedział, ze to dziedzic (sic!!!) dostaje cały majątek.
                • hanusinamama Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 20:50
                  Nie bratowa. MOj brat uwaza ze jemu sie nalezy, tak go wychowali. O ile jako dorosła sie z tym pogodziłam, doszłam do wniosku ze tak jest i bedzie i drowiej dla mnie bedzie jak przyjme jako fakt...o tyle znowu boli jak widzę traktowanie wnuczków. Zaczeło się od tekstu "no wreszcie jestesmy dziadkami" jak im sie po 2 wnuczkach - moich córkach - wnuczek urodził.
                  • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 20:54
                    Bo to męski potomek i tego nie przeskoczysz.
                    Kiedyś już pisałam, jak koleżance zmarły po porodzie przedwcześnie urodzone bliźnięta. No i jej tata komentuje na pogrzebie, że taki żal, taka strata, bo wreszcie syn był! I że nazwisko by dalej poniósł! (pan sam miał córki, z czego jedna już miała 2 duże córki, a młodsza właśnie straciła córkę i syna).
                    Później kumpela pomyślnie urodziła jedno dziecko, synka, no i jest tak mega fetowana przez rodzinę, że hej.
                    • hanusinamama Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 20:58
                      Możliwe...ale moje dzieci tego nie rozumieją. Starsza nie ma ochoty na wizyty u babci, nie zmuszam. Jezdzi na dzien baci czy jej urodziny, grzecznie złozy życzenia jak dalekiej ciotce i tyle.
                      • grrruuuu Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 21:01
                        Na dzień babci życzenia powinien składać życzenia tylko ten, kto jest uważany za wnuka.
                  • grrruuuu Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 21:00
                    Sorry, ale po czymś takim to w ogóle nie ma powodu żeby mieli jakikolwiek kontakt z Twoimi dziećmi. Po co im ludzie, którzy mają je za nic?
                    • hanusinamama Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 21:08
                      Dlatego tez mało z nimi kontakt teraz utrzymuje...wychdozi oczywiscie na to ze jestem wyrodną córką. No trudno.
              • hanusinamama Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 20:47
                Wiesz u mnie to jest troche skomplikowane...mojego brata od zawsze faworyzowali i to w wersji hard. Mam wrażenie ze mnie kochali mniej...i automatem dziecko brata jest kochane bardziej niz moje. Poza tym bratu sie zawsze wszystko należało. I to trwa nadal. Pisałam juz ze dom na niego przepisali...mysle ze nie tylko to. Jak sie kiedys zapytałam czemu z moimi dziecmi nie cheili zostać na raz na rok zebym w rocznice ślubu z mezem poszła do kina...to powiedzieli, ze przeciez poszłam ( no fakt nianie wynajełam na ten wieczór) a poza tym brat ma trudniejszą sytuacje, trudniejsze dziecko no i on sie nie odnajduje w roli rodzica...musi sie częsciej odstresowywać...jak gadanie z głupim.
            • joszka30 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 19:29
              A sprostowałaś ciotce te matcznyne bajki z mchu i paproci?
              • hanusinamama Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 20:51
                Tak. Ale wiesz czasami to troche wychodzi jakbym była niewdzieczną córką. O ile te wakacje uszło, bo akurat pokazywałam jak starsza pływała w jeziorze...tak z tymi weekendami. Mam latac po miescie i mowić wszystkim ze nie, nigdy mi rodzice dzieci nie wzieli nawet na jedna noc a co dopiwero weekend?
    • kurt.wallander Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:05
      Szczerze mówiąc, przygotowałabym sobie jedzenie na święta tak jak i co lubię. Może ODROBINĘ więcej ilościowo, żeby wystarczyło dla dodatkowej osoby. I tyle. A jesli bardzo przeszkadza ci sam fakt, że matka przychodzi, to jej zapowiedz, że ma nie przychodzić, bo masz inne plany. Ja mam taką zasadę, że gdy organizuję imprezę u siebie, to nie oczekuję, że goście będą przynosili żarcie.
    • kurt.wallander Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:06
      I przestań się nurzać w swoich rozlicznych żalach; do matki, do eksa, do dziecka. To tylko szkodzi, i tobie, i córce.
      • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:10
        Nie no, wigilijny wątek wyżalny to tradycja na ematce big_grin.
    • cruella_demon Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:12
      Ja tu widzę większy problem.
      Twoja matka jest koszmarną babcią, koszmarną matką i ogólnie (z innych twoich wątków również) wyłania się obraz koszmarnej egoistycznej baby.

      I pomyśleć że zrobiłaś córce jazdę, a na forum pisałaś jak o patusce, bo tej koszmarnej babci odpyskowała.
      • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:18
        O nie, akurat dla niej babcia jest bardzo grzeczna tak ogólnie, traktuje ją co prawda z daleka, ale ostrożnie i uprzejmie. Po jakichś paru próbach ustawiania jej dawno temu i moim odporze dała sobie spokój.
        • cruella_demon Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:48
          Przeczytaj jeszcze raz to co napisałaś i zastanów się czy tak powinna wyglądać relacja babcia wnuczka, czy matka córka.
          Myślisz że twoja córka nie kuma, że babka jej nie lubi i nigdy nie lubiła?
          Akurat w tym przypadku masz prawo do złości i rozżalenia, które cały czas próbujesz w sobie tłumić usprawiedliwiając zachowania matki i mając pewnie wpojone że "matka to matka" nieważne jaka by była, bo twoja matka jest po prostu złą matką, która nigdy nie dała ci wsparcia i złą babką.
          I tyle. To nie twoja wina.
          • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:56
            Nie, absolutnie nie powinna. Tyle, że do niej w sumie nigdy nie ośmielała się być czepliwa i krytykancka.
            • morekac Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 16:23
              Przyjmij, że babcia oberwała za całokształt.
        • hanusinamama Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:12
          Dzieci czują ze ktoś trzyma je na dystans...abcia jest chyba taką babcią na siłe. Kiedys ci córka wytknie ze lepiej traktowałaś swoją matkę niz córkę i ze dbałaś bardziej o więź z toksyczną matką, która cie ma w odwłoku...
    • jeste_m_sobie Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:13
      A gdyby to był niegotujący dziadek? Czy byłoby to tak samo irytujące?
      • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:19
        Gdybym mieszkała z ojcem i żywiłby mnie makaronem z kiełbasą albo jajecznicą, tak, byłby równie irytujący.
        • asia.sthm Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:22
          Lilly, wychodzi ze jestes bardzo ufiksowana na punkcie jedzenia. Tak jakbys wogole nie zauwazala innych aspektow okazywania milosci.
          • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:25
            Może dlatego, że zamiast tych innych aspektów też było wieczne pouczanie i zarządzanie mną, i krytyka, dużo świadomego wysiłku kosztowało mnie oddzielenie się od tego i budowanie własnego ja w oparciu o to, co dla mnie ma znaczenie.
            Podsumowując - moja mama jako matka dziecku niepełnoletniemu absolutnie nie balowała, nie piła, nie szukała kochanków i "wujków", ale mentalnie miała całkowicie wyje...ne na macierzyństwo.
            • asia.sthm Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:30
              > ale mentalnie miała całkowicie wyje...ne na macierzyństwo.

              Uwilas sobie jakis wyimaginowany wizerunek matki. Troche szkoda ze nie umiesz popuscic swoim wymaganiom. Bedziesz miala utrapienie jako matka jesli sobie tego nie rozpracujesz, nie zaakceptujesz siebie - ciagle bedzie ci czegos za malo.
            • malia Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:01
              no to miała, zdarza się, wyrosłaś, stworzyłaś swoje właśne życie i możesz albo do tego nie wracać, albo się odciąć jak nie dasz rady zaakceptować. Bo właściwie dlaczego się żalisz i przywołujesz coś sprzed kilkunastu lat? to nic nie zmieni, matka nie będzie gotowac, a tu będziesz siedziała w tym sosie czytając wątkowe odpowiedzi do wieczora.
            • hrabina_niczyja Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 14:25
              lily_evans11 napisała:

              > Może dlatego, że zamiast tych innych aspektów też było wieczne pouczanie i zarz
              > ądzanie mną, i krytyka,

              Czyli dokładnie to co teraz robisz z córką. Nawet śniadania na dzwonek.
    • memphis90 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:16
      Jesli nie dopuszczasz kupna gotowców, dopuszczasz tylko własnoręcznie przygotowane, a jednocześnie matka gotować nie umie - to nie masz wyjścia.

      Możesz córkę przyuczyć.
      • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:22
        Z gotowców to już kupuję uszka, bo nie umiem zrobić wystarczająco cienkich pierogów i dobrze skleić.
        Moja mama z kolei całe dzieciństwo i młodość obserwowała w domu mistrzowskie robienie pierogów i miała ten temat w odwłoku, a szkoda.
        • mazekeene Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:28
          Brzmisz troche jak siostra mojej babci, ktorej zdolny syn lekarz ozenil sie z tak samo zdolna lekarka a zadne z ich dzieci nawet na studia nie poszlo. Taka strata talentow i zycia. Kto to widzial w magazynie pracowac i szczesliwym byc. A takie “inteligenckie” wychowanie mieli...
          • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:30
            To zupełnie co innego.
            • mazekeene Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:34
              W jakim sensie? Masz zal do mamy ze nie jest taka babcia jaka byla jej mama.
        • kropkacom Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:32
          Moja mama robiła zawsze świetne torty. Ja nigdy nie robiłam. Powinno być mi z tym źle? Bez przesady. Najważniejsze jest aby umieć skomponować ciepły posiłek, bo to jest dla mnie jednak umiejętność niezbędna. I to nie tylko dla kobiety oczywiscie.
        • niennte Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:44
          lily_evans11 napisała:

          > Moja mama z kolei całe dzieciństwo i młodość obserwowała w domu mistrzowskie ro
          > bienie pierogów i miała ten temat w odwłoku, a szkoda.


          Ja też obserwowałam, jak teściowa lepi pierogi i nawet chciałam się nauczyć, ale nie wyszło wink
          I w ogóle, dla Ciebie nie ma ważniejszych spraw od dobrego żarcia? Miernikiem wartości człowieka jest tylko umiejętność gotowania i karmienia?

          • chatgris01 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:47
            Nie chodzi o żarcie, tylko o intencje (pomijając już to, że jak się ktoś decyduje na dziecko, to jego psim obowiązkiem jest mu zapewnić zdrowe i zbilansowane pożywienie).
            • niennte Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:59
              chatgris01 napisała:

              > Nie chodzi o żarcie, tylko o intencje (pomijając już to, że jak się ktoś decydu
              > je na dziecko, to jego psim obowiązkiem jest mu zapewnić zdrowe i zbilansowane
              > pożywienie).
              >

              Ale to Lily sprowadza macierzyństwo tylko do napychania brzucha.
              Ja też gotowałam i gotuję, bo muszę. Ale nie lubię.
              • chatgris01 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 14:10
                Lily nie sprowadza macierzyństwa do napychania brzucha, jedzenie to tylko jeden z symptomów, a chodzi o całokształt.
                • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 15:47
                  Chatgris, 100/100.
                  Gdyby zamiast dbania o jedzenie było prawdziwe, serdeczne dbanie o cokolwiek innego, prawdopodobnie nie byłoby tego wątku.
              • pade Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 15:27
                niennte napisała:

                >
                > Ale to Lily sprowadza macierzyństwo tylko do napychania brzucha.
                > Ja też gotowałam i gotuję, bo muszę. Ale nie lubię.

                Nie, nie sprowadza.
                Matkę ma toksyczną, co tu dużo mówić. Przejęła od niej wiele wzorców, co się teraz trochę na niej mści w relacji z córką.
                Rozkminia sobie tu na forum różne tematy i tyle. Twoje córki mogą sobie ponarzekać na Ciebie do siebie nawzajemwink Ona nie ma do kogo.
                • niennte Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 15:35
                  pade napisała:

                  > Matkę ma toksyczną, co tu dużo mówić.

                  Może tak, a może nie. Widzimy zawsze tylko jej punkt widzenia. Żałuję, że nie doczekam zapewne czasów, kiedy jej córka zacznie na forum żalić się na nią wink
                  • pade Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 15:43
                    Każdy człowiek ma coś za uszami. Moje dzieci pewnie też będą na mnie narzekaćsmile

                  • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 15:46
                    Niennte, ale ja doskonale wiem, co ze mną jest nie tak (m.in. dzięki opiniom niektórych bardzo przenikliwych osób tutaj) i uwierz, że po kolei z róznymi problemami walczę. Jeśli córka powie po latach coś na mój temat - to niestety doskonale wiem, w czym byłam beznadziejna (ale staram się to skorygować mimo wszystko).
                    Ty mówisz, że nie gotujesz, nie lubisz, ale można robić różne inne wartościowe rzeczy. Sęk w tym, że te wszystkie "inne rzeczy" są dla mojej mamy poniżej jej poziomu intelektualnego, a zabawianie wnuków to "wiejski atawizm" (cytat). Nie ma po prostu potrzeby dawania czegoś fajnego i pożytecznego z siebie, nic a nic. Jest to tak żałosne i ubogie emocjonalnie, że po prostu następnym razem sama z całej siły kopnę się w dupsko, zanim postąpię wobec kogoś bliskiego w podobny sposób.
                    • primula.alpicola Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 15:58
                      "Wiejski atawizm" !? Serio, użyła takiej wyszukanej wymówki?! 🤦‍♀️
                      • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 16:22
                        Dokładnie. A sąsiadki to wsiowe baby, bo opowiadają o wnukach i jeżdżą je zabawiać, np. za granicę.
                    • aandzia43 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 20:46
                      Sęk w tym, że te wszystkie "inne rzeczy" są dla mojej mamy poniżej jej
                      > poziomu intelektualnego, a zabawianie wnuków to "wiejski atawizm" (cytat). Nie

                      Wiejski atawizm big_grin Przypomnij jej (bo jak taka kształcona i nie wiejska to pewnie już wie tylko jej się zapomniało), że Maria Skłodowska-Curie była opiekuńczą i troskliwą matką (przekazy świadków, córek i listy) mimo intensywnej pracy naukowej i dwóch Nobli, a niańką i guwernantką jej starszej córki Ireny był przez wiele lat jej teść, doktor nauk medycznych, człowiek wszechstronnie wykształcony i do końca długiego życia zainteresowany żywo nauką i światem. Dziadek podcierał tyłek wnuczce, karmił, zabawiał, chodził na spacerki i czytał książeczki by syn i synowa mogli jak najwięcej czasu poświęcać swojej pasji, a wnusia miała w tym czasie najlepszą z możliwych opiekę.
                      • ichi51e Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 20:48
                        Uczyla tez dzieci w domu przez kilka lat. taka kooperatywe edukacyjna mieli
                        • aandzia43 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 21:13
                          No popatrz, kształcone miastowe (z samego miasta Paryża) ludzie, na stanowiskach i z osiągami naukowymi, i bachory swoje i cudze podstaw matematyki, fizyki i całej reszty uczyli big_grin Że im tak nie wstyd wink
                • igge Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 12:34
                  100/100
            • aandzia43 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 20:36
              chatgris01 napisała:

              > Nie chodzi o żarcie, tylko o intencje (pomijając już to, że jak się ktoś decydu
              > je na dziecko, to jego psim obowiązkiem jest mu zapewnić zdrowe i zbilansowane
              > pożywienie).

              Święta prawda, i dlatego ludzie którzy wiedzą że nie wyrabiają na zakrętach w tej kwestii zapisywali dzieci na dobre stołówki albo korzystali z pomocy innych członków rodziny. Lily, chodziłaś na stołówki?
              • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 20:47
                W szkole. Do bardzo paskudnej stołówki, tak paskudnej, że w liceum aż podskakiwałam z radości, że to jest szkoła bez obiadów wink. To były czasy prl, w domu makaron z kiełbasą, w szkole kaszanka, potrawka ze skórek kurczaka albo mielone praktycznie z bułki wink.
                • aandzia43 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 21:28
                  Oj, to kiepsko trafiłaś. Ja za PRL-u miałam dobre stołówki szkolne, naprawdę smacznie gotowali (nawet zupy były dobre, a zupa to stołówkowy czujnik jakości wink). Mama też gotowała smacznie, ale wracała do domu około 17., więc robiła nam kolację na gorąco, a obiad jedliśmy w szkole.
        • hrabina_niczyja Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 14:29
          Jezu Lili, no miała. Moja matka na drutach robiła cuda. Ja zrobiłam jedynie sweter dla psa. No i co? Mam się biczować z powodu tego, że swetrów nie robię w warkocze i inne wzorzyste drzewa? Kup pierogi i już.
          • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 15:48
            Kupiłam big_grin.
        • memphis90 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 19:01
          Ja to w ogóle nie myślę o robieniu ręcznym pierogów i uszek, ale nam kupne nie szkodzi. Barszcz będzie z Krakusa - na coś przecież umrzeć trzeba. Reszta już domowa, ale jak mi się nie chce, to kupuję gotowca i już. A co do mojej mamusi, to nawet wolę, jak coś zamawia... 😜
          • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 20:07
            Wiesz, nie pomyślałam w ten sposób, ale faktycznie kupienie czegoś przez moją mamę może być zdecydowanie bezpieczniejsze wink.
            • aandzia43 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 20:49
              Ty uważaj, bo ludzie bez elementarnego drygu do gotowania czasem nawet kupić dobrze nie potrafią wink
              • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 20:55
                He he big_grin
    • kropkacom Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:28
      Idź na terapię.

      Co do samego gotowania to tez nie jestem matką gastronomiczną. No przykro mi. Z czego jak musiałam do gotowałam codziennie. Na szczęście nikomu się nie muszę od kilku lat narzucać na święta. ciasteczka i chałkę.
      • kropkacom Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:29
        Ciasteczka i chałkę w tym roku zamówiłam na święta. Miało być.
    • te_de_ka Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:39
      Po prostu współczuję i nie mam słów. Sama jestem osobą, która nie lubi kuchni i gotowania no ale jak się ma dzieci, to jednak przynajmniej swój żelazny repertuar potraw dobrze by było mieć. Mam opanowanie przyrządzanie ok, 10 zestawów obiadowych, żeby nie było wrażenia, że jest ciągle to samo do jedzenia w domu. Dopuszczam, że ktoś w ogóle garów nie tyka, ale wtedy niech inaczej da coś wnuczce od siebie. Mnie babcia na drutach nauczyła robić i bardzo sobie to cenię. Chodziłam do niej po szkole i w weekendy i godzinami sobie drutkowałyśmy i gadałyśmy, nic górnolotnego a jednak miałam z nią fajną więź.

      MIałam taką znajomą, samotną matkę, która ze swoją matką bardzo źle się dogadywała a była zmuszona razem z córką mieszkać pod jej dachem. Ale to była na tyle energiczna osoba, że znalazła sobie przyjaciółkę - też solo wychowującą dziecko (właściwie to nie wiem, czy dzieci się najpierw skumplowały na podwórku, czy te dwie matki się wcześniej zaprzyjaźniły). Jedna miała auto, razem jeździły na wakacje - koszt paliwa po połowie dobrze robił finansom i jednej, i drugiej. Dziewczyny mogły u siebie nocować, gdy któraś matka musiała wyjechać i gdy raz jedna z nich wylądowała w szpitalu. Jedna drugiej odbierała dziecko ze szkoły i świadczyły sobie tego typu przysługi praktycznie non-stop, nie zdziwiłabym się, gdyby święta też spędzały razem bez babci. A babcia w tym czasie zaliczyła co najmniej dwóch partnerów - dziadów, których przyjęła pod swój dach w czasie, gdy zamieszkiwała u niej córka z wnuczką w wieku szkolnym. No cóż, babcie są różne.
    • ruscello Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:43
      Współczuję. Moja przyjaciółka też ma narcystyczną matkę i czasem żal patrzeć. Wigilie u matki w 3/4 przygotowywała moja przyjaciółka, 1/4 matka kupowała. Teraz przeprowadzili się do domu, więc zaproponowali wigilię u nich. Matka bardzo się ucieszyła mówiąc, że wreszcie nie będzie musiała nic szykować.
    • ingryd Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:46
      Jeszcze sie nie urodził ten co by wszystkim dogodził.
      Widzisz lilly, matka ingrydowa jest antonimem matki lillyowej.
      Ingrydowa mać ma genetycznie wpisane : KARMIĆ bo umrze, umrze natychmiast jak nie wjedzie na stół obiad z 16 dań (bo każdy coś innego sobie winszuje).
      Dla niej kochać = nakarmić !!!
      Całe życie widziałam ją jak wracała do domu umęczona, wyciśnięta w zbiorkomie na na trasie Mokotów-zoliborz (1h/1h5) bezpośrednio z klatki schodowej do kuchni, żeby podać obiado-kolację, którą ugotowała poprzedniego dnia o 23h (ojciec nie mógł bo przecież on źle zrobi).
      Święta to był koszmar, ona gotuje, piecze przez tydzień i 24 nie ma już siły otworzyć ust by cokolwiek przełknąć.
      Jaki był tego skutek ? Oczywiście obie z siostrą miałyśmy zaburzenia, nie chciałyśmy jeść, wyglądałyśmy jak śmierć na chorągwi, moment gdy trzeba było usiąść do stołu zaciskał gardło i nic nie mogłam przełknąć.
      Świąt nienawidziłam.
      Mogłam uzyskać od rodziców wszystko, wystarczyło ze nie jadłam przez 48h i miałam najnowsze dżinsy z pewexu (gnojek byłam okropny)
      Mama pracowała zawodowo bardzo dużo, miała zawód tzw męski, z duża odpowiedzialnością i wydaje mi się ze ona tym żarciem chciała uspokoić swoje wyrzuty sumienia za brak czasu spędzanego z nami. A ja jako dziecko wolałabym tysiąc razy jeść ten odgrzewany makaron z serem (który oczywiście był mi zabroniony bo niezdrowy) a w zamian za to spędzić z nią czas na zabawie czy spacerze.
      Oczywiście gdy moje dzieci przyszły na świat to ten model x 100 zaczęła realizować. Ale już wtedy potrafiłam jej wytłumaczyć, więc z radością jeździła ze swoim wnukiem tramwajem od pętli do pętli (miał fioła na punkcie pociągów) i gotowała.... w nocy 🤪
      Tak wiec lilly, matka nigdy dziecku nie dogodzi (bardzo bardzo kocham moją uparta i upierdliwą matkę)
      • nangaparbat3 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 15:51
        O właśnie tak sobie pomyślałam, bo czesto słyszę wyrzekanie na niedzielne obiadki albo na to, jak babcie karmią bąbelki, zawsze jest źle. Ale że nikt tak nie wkurza jak własna matka, to fakt smile
      • po-trafie Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 22:51
        Wlasnie ja tez sobie mysle, ze „jedzenie” tu jest problemem zastepczym. Ze lily chyba chce od many milosci i troski i ciepla i zainteresowania i dania „czegos” od siebie. Wysilku? Moze czegod co bedzie tylko dla lily lub jej corki a nie dla mamy?

        nie chce mi się do końca wierzyć, że i w Twojej i w autorki sytuacji chodzi tylko i wyłącznie o jedzenie...
    • kosmos_pierzasty Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 12:55
      Szczerze, to moja jak jeszcze była młodsza tak samo robiła. I wigilię przy małym dziecku też zawsze robiłam. Nigdy tego nie zakwestionowałam. Ale Ty masz rację, to nie jest ok.
    • mama-ola Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:04
      Za te pieniądze, które mama daje, dobrze byłoby kupić pyszne domowe jedzenie. Moja teściowa na przykład nie umie zrobić pierogów, ale znalazła panią, która umie - i u niej zamawia. Kupne ze sklepowej lodówki nikomu nie smakują, jasna sprawa, ale od jakiejś gotującej sąsiadki są przecież dobre.

      Dajecie pieniądze po połowie, a Ty w dodatku dom i robociznę. Jest nierówno i jesteś rozgoryczona. Kup dobre jedzenie. Ty się nie narobisz, a ktoś w czasach covida sobie dorobi. Będziesz bardziej wypoczęta i zadowolona.
    • hanusinamama Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:08
      W sumie nie wiem po co ją zapraszasz?? Zrób Wigilie dla meża i dzieci. Nie trzeba robić nie wiem ile. My w tym roku tak mamy. Filet z mintaja i krewetki smile Potem pod kocykiem cos sobie poogladamy na Netflixie...po cholere sie zajeżdzasz. Pewnie czasu przez to nie masz zeby z mężem posiedziec, pogadac - biegacie i organizujecie. Nie warto..
      • hrabina_niczyja Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 14:54
        Lili nie ma męża, ma córkę nastolatkę. Ja rozumiem dlaczego matkę zaprasza.
        • hanusinamama Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 16:03
          Ok nie pamietałam. Mozna miło spedzić z córką. Chyba wolałabym miłe we 3 niż w kwasach we 3...
      • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 15:52
        Mam jedno dziecko, jestem samotną mamą, trochę słabo tak siedzieć we dwie i wiedzieć, że ktoś tam jest całkowicie sam. Bo moja matka też sama od lat, tyle, że ja bym zupełnie dobrze przeszła przez święta absolutnie bez nikogo, nawet bez córki (typu dorosła panna na wyjeździe z chłopakiem czy przyjaciółmi) na zasadzie robienia wyłącznie przyjemnych rzeczy od rana do wieczora. Ona nie.
        Na tych świętach zachowuje się poprawnie, dziękuje, smakuje jej, jakoś omijamy sytuacje konfliktowe, trudno ją olać w imię tego, że w całokształcie nie umie z siebie dawać (jedzenie to tylko jeden z elementów).
        • hanusinamama Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 16:04
          Nie nie trudno. Miło mogłabys z córką spędzieć. Masz matkę pijawkę..i dajesz z siebie spijać. Twoja sprawa.
          • hrabina_niczyja Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 17:32
            Ale to co teraz? Ma nie zaprosić matki dla zasady, bo ta nie gotowała? Teraz to już nie ma co odwalać szopek, tym bardziej, że matka nie psuje im świat, jest miło. A Lili i tak święta robi i gotuje, bo córka w domu. Trzeba zaakceptować, pożalić się i trudno, czasu się nie cofnie. Natomiast nie gadajcie, że święta ona i córka to cud i miód. Szczęściem jako nastolatka spędzałam święta w większym gronie, rodzinnym. Jako mężatką też jakoś było, bo i do teściów się poszło i mąż był. Od kiedy się rozwiodłam nienawidzę świat, ja i matka, no qwa święta radosne jak cholera. Pluszowych kapci i filmów mam do wypeku.
            • cruella_demon Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 19:17
              Zastanawiam się czy ty faktycznie taka ślepa jesteś, czy tylko udajesz?
              Przecież w całym tym wątku nie o gotowanie chodzi.
              A twoje wspaniałe święta wszyscy pamiętamy, jak wybiegłaś z płaczem bo mamusia z rodziną jechali po tobie.
              • hrabina_niczyja Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 19:39
                A dopierd...łaś się do mnie bo? Ja doskonale wiem o czym jest wątek, ale ty chyba jesteś bardziej ślepa ode mnie, bo czytasz, a nie rozumiesz co czytasz.
        • berdebul Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 16:08
          Słabo? Dla mnie brzmi ok. Pluszowe kapcie, dobry film, a później gorąca czekolada. :p Wielkanoc w mocno okrojonym gronie mega mi się podobała.
        • igge Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 12:50
          Lily, święta to tylko 3 dni, luzik, przeżyjesz jakoś jak do tej pory, a w nagrodę zrób sobie prezent lub zrealizuj całą listę prezentów lub i bezpłatnych przyjemności. Po świętach.
          Alternatywnie: niech babcia z wnuczką się zajmą Wigilią ( ( jakąś kasę na to daj dziecku plus babcia resztę dołoży) świętami, a ty przełam się z nimi opłatkiem, ucałuj i zamknij na skobel w pokoju ze słuchawkami na uszach z ulubionym koncertem i książką - i nie myśl w kategoriach tradycyjnej Wigilii i świąt tylko doceń wolny czas i skoncentruj się na własnym relaksie. Ewentualne pytanie babci o Twój ewentualny i zminimalizowany w tym roku wkład w święta zbywaj info, że Wigilia plus to " wiejski atawizm"wink
          Babcia dorosła, córka nastolatka więc coś tam same mogą kupić ( malutko ale w dobrych delikatesach z garmażerią np) czy z netem ugotować, nakryć, itd
          Masz prawo 3 dni odpocząć od ciężkich dla Ciebie i nonstop wymagających harówki relacji rodzinnych.
          Tylko to wymaga olania ( sorry za język) wielu rzeczy.
          • agniesia331 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 18:54
            I za rok wyjedź powtarzając słowa mamuśki :wigilia to wiejski atawizmsmile
    • la_mujer75 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:09
      Lili, ja rozumiem, że masz żal do matki. Na pewno nie tylko o gotowanie...
      Ja też masz żal do swojej.
      Przez wiele lat żyłam w przeświadczeniu, że moja matka była matką idealną. Nie oceniała, wspierała, szanowała, itd.
      Jako babcia okazała się ababcią.
      Pisałam już wielokrotnie- nie miałam żadnej, ale to żadnej pomocy przy moich dzieciach.
      Starszy był bardzo problemowym dzieckiem. Bardzo. Było tak źle na początku, że któregoś razu zastanawiałam się całkiem na serio, czy wyskoczyć samej z X piętra, czy razem z nim... A moja mama mieszkała wtedy w odległości 400 metrów ode mnie. I nie miała czasu ( nie pracowała już wtedy od wielu lat, a ojciec jeszcze wtedy pracował, brat wpadał tylko na obiady) przyjść do mnie i mi pomóc. Mówiła, że ona ma dom na utrzymaniu, musi zrobić obiad, posprzątać, popodlewać kwiatki, itd. A ja błagałam ją o pomoc.
      Usłyszałam wtedy, że mam dobrze, bo mieszkam sama (tzn. z mężem), a nie jak ona u teściowej. I mam pampersy , a nie pieluchy tetrowe.
      Raz- raz! - ona i ojciec zajęli się moim dwulatkiem, kiedy to mieliśmy chrzciny w rodzinie, a syn był chory. Tydzień później wylądował w szpitalu. przez dwa tygodnie pobytu wpadła raz, aby mnie na chwilę zmienić.
      Jak kilka lat później Młodszy był również dwa tygodnie w szpitalu, to nie przyjechała ani razu - ani do Młodszego, ani do Starszego.
      Miałam przeprowadzkę w 37 tygodniu ciązy i niespełna 3,5 latka na stanie. NIC mi nie pomogła. NIC! Przypominam- mieszkała 400 metrów ode mnie!
      A jak teść umarł, to kilka dni musiałam ją błagać, aby przyjechała i została z dzieciakami, żebym mogła pójść na pogrzeb. Była zima, dzieci chore (5 latek, a drugi miał 1,9 miesięcy). Stypa była u teściowej, w tym samym domu, co my mieszkamy, więc jak pomogłam teściowej ugościć żałobników, to mogłam ją zwolnić...
      Gdy miałam sepsę i leżałam w szpitalu, to wpadła raz (RAZ) do mojego domu, aby zdać mi relację, jak naprawdę sobie mąż radzi beze mnie. Radził sobie słabo, mimo pomocy teściowej. Dzieci miały wtedy 8 lat i 4,5.
      Wpadła wieczorem. Okolo 21 i zadzwoniła oburzona, że Starszy dopiero siadał do lekcji, a Młodszy jeszcze był nieumyty. Nie wpadła, aby pomóc, ale aby mi płakać w słuchawkę, że mam walczyć i wyzdrowieć, bo beze mnie te dzieci zginą... Mnie nie odwiedzała w szpitalu, bo jej się "serce kroiło", że ja taka chora.
      Moje dzieci mają z nią zerową więź. Jak byli młodsi, to mówili o niej : "Ta pani z jasnymi włosami, co jest twoją mamą, tak?"
      Dawno temu pogodziłam się z tym, że babcią to ona jest żadną.
      Nie ma obowiązku. Nikt nikogo do miłości nie zmusi, prawda?
      Historie , że dziadkowie biorą dzieci na weekend, czy tam na wakacje, to dla mnie brzmią jak opowieści z mchu i paproci.
      Do 2015 r jedyny czas, którego nie spędzałam z dziećmi, to był czas jak byłam w szpitalu, rodząc Młodszego ( 7 godzin byłam sama smile ) i moment, kiedy byłam w szpitalu ze sobą.
      Na 40 urodziny wyjechaliśmy z mężem na 4 dni. Dzieci zostały pod opieka teściowej i szwagierki. Mama nie wpadła nawet na chwilę.
      Od wielu lat moja matka nie zaprasza mnie na żadne swoje imprezy , świąt nie robi, bo jest ateistką. Ale u mnie chętnie się gości, bo mam duży dom i ogród.
      I nie jest to nawet dla mnie jakiś problem.
      Czasami cos przywoziła, bo wyraźnie ją o to prosiłam. Potrafiła przyjechać na święta i zacząć "dawać mądre rady"- a to, co powinnam zrobić, a to co powinnam poprawić. Nie wkurzało mnie to, bo w krótkich słowach doprowadzałam ją do porządku.
      Ale cos we mnie pękło teraz, w sierpniu. Bo zdałam sobie sprawę, że mogę ją zrozumieć nawet, że nie chciała mi pomóc w opiece nad moimi dziećmi, mogę jej nawet darować, że nie chciała nawiązać więzi z moimi dziećmi ( a przecież to jest szkoda dla nich), mogę jej darować, że odkąd wyprowadziłam się z domu rodzinnego nie miałam od niej i od ojca żadnej pomocy , ale nie mogę jej darować, że to wszystko czego ona mi nie dała (nie musiała), to dała mojemu bratu. Jemu chciała dać, a mnie nie. I jeszcze zaczęła próby manipulacji mną, aby wzbudzać we mnie wyrzuty sumienia.
      Od sierpnia się do niej nie odzywam. I czuję wielką ulgę.
      Pociesz się, że nie tylko Ty masz taką matkę smile
      • magdallenac Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:31
        Aż mi się zimno zrobiło, kiedy to przeczytałam. Trzymaj się, z tego co piszesz jesteś bardzo dzielna, rodzinnie daliście sobie jakoś radę, a Ty byłaś w stanie nie poddać się manipulacjom i uciąć relacje z matką. Przesyłam wirtualne uściski.
        • chatgris01 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:39
          magdallenac napisała:

          > Aż mi się zimno zrobiło, kiedy to przeczytałam.

          Mnie też sad Straszne.
          Dołączam do wirtualnych uścisków, trzymaj się.
        • la_mujer75 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:42
          smile
          Mogę jej za jedno dziękować- że nie schrzaniła mi dzieciństwa ani wczesnej młodości. Mówię - jako matka była w porządku. Stąd ta moja "siła".
          Ja nawet świadomie powielam jej wzory postępowania w stosunku do własnych dzieci. Z pewnymi modyfikacjami.
        • igge Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 19.12.20, 12:53
          Podpisuję się
      • la_mujer75 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:35
        A co do gotowania. To gotowała zawsze super. Ale ile musieliśmy się nasłuchać... A potem jeszcze zawsze narzekała, że jej to nie wyszło. A nieprawda. Zawsze wszystko było smaczne
        O, boże ! Tak mi obrzydziła gotowanie, że jak z mężem się związałam, to zaparłam się, że nie będę gotować. I przez wiele lat tylko mąż gotował.
        I nadal nienawidzę gotowania, szykowania żarcia, itd. Budzi to mój osobisty wstręt.
      • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 16:33
        No, Twoja to już jest naprawdę wyjątkowa. Przykro mi bardzo.
    • spanish_fly Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:14
      Faktycznie dziwaczna postawa życiowa.
    • magdallenac Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:14
      Lily doskonale Cię rozumiem i uważam,że masz rację i też by mi było przykro, gdyby moja matka była taka. Mam bardzo podobną teściową, którą widzimy 2 razy w roku po 2 tygodnie, napisałbym o jej podejściu do karmienia dzieci i sposobach opieki nad nimi, ale kiedyś, kiedy założyłam wątek o niej i dostałam taką zyebę od jednej z forumek, że już się nie odważę. Nie oczekujesz od matki niczego nadzwyczajnego, czy też ponad jej siły- to zwykłe życie rodzinne, gdzie wzajemnie sobie pomagamy. Czy zastanawiałaś się, nad tym, aby matkę zaprosić dzień przed wigilią, zjeść razem wczesne śniadanie i RAZEM w Twojej kuchni pod TWOIM kierownictwem tę wigilię przygotować? Taki sposób działa na moją teściową, w tym roku tak razem gotowaliśmy w Thanksgiving, było naprawdę fajnie- zrobiłam dzbanek mimozy (szampan z sokiem pomarańczowym) dla teściowej i przejęłam kierownictwo w kuchni.
      • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:41
        A nie, moja matka w kuchni niemal od razu słania się i narzeka na serce, a a Wigilię wpada na ostatni moment, bo musiała obejść cały cmentarz i zmarłych z rodziny, do ktorych nawet najbliżsi sporadycznie chodzą big_grin.
        • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 15:56
          A Twój wątek pamiętam, czepiała się trollica, która zawsze się kogoś musi uczepić i zarzucać ludziom ukrytą niechęć albo zazdrość. Rzecz w tym, że moja mama nie zaproponuje nawet tej opery ani spacerów wokół jeziora big_grin, co najwyżej skrytykuje książki, które czyta moja córka i to, że na razie ma wywalone na przygotowanie do egzaminów (dla mnie w tej chwili może mieć bardzo przeciętną szkołę, byleby cała ta sytuacja pandemiczna i stres rekrutacyjny nie doprowadziły do jakiegoś dramatu!!!). Jest polonistką, ale sama z siebie nie pokwapiła się nigdy, żeby "rozwijać" moje dziecko.
          • magdallenac Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 16:42
            Z tego co pamiętam Twoja córka też ma niespecjalną babcię z drugiej strony- straszna szkoda, bo dla mnie wspomnienia z babcią i dziadkiem, są jednymi z najfajniejszych z dzieciństwa. U mnie chociaż moi rodzice zdają egzamin z bycia dziadkami na 5 z plusem. Trzymaj się!
    • joaaa83 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:18
      Pomyśl, że mogło być odwrotnie tzn. matka cały czas w kuchni, nie wychodząca prawie z niej w ogóle - tylko kuchnia, ścierka i zakupy i trudno jej wyjść z dziećmi na krótki spacer, a o takich rozrywkach jak kino czy wesołe miasteczko nie wspominając. Wakacji żadnych i nigdy, bo szkoda pieniędzy. Najwyżej dziecko do rodziny wysłać. Moja dużo gotowało, ale jeszcze tam powiedzmy gdzieś ze mną wyszła, o wakacje zadbała, ale przyjaciółki matka właśnie taka była, jak wyżej wspomniałam. U nich tak czysto, że można było jeść z podłogi, dwudaniowe obiady, ciasta i inne frykasy, a córka od rana do nocy pod blokiem. Matce pasowało, bo przynajmniej w domu nie brudziła. Do tej pory kobieta świetnie pichci, ale nic poza tym. Nie znam Twojej mamy, ale jak dała makaron z serem, a potem czas spędziłyście wspólnie, to chyba nie jest tak najgorzej.

      Uważam, że nie powinno się troski rodzicielskiej mierzyć ilością ugotowanych posiłków. Ja czasami wolę zamówić obiad, a w zaoszczędzonym czasie zabrać gdzieś córkę. Nie cierpię gotować i pamiętam z dzieciństwa, że jak mama weszła do kuchni to pół dnia w niej siedziała. Ja tak nie chcę.
      • lily_evans11 Re: "Nie jestem babcią gotującą!" 18.12.20, 13:38
        Nie, nie było wspólnego czasu, a wakacje to później, jak mój ojciec dostał atrakcyjne stanowisko i zaczął dawać większe alimenty, żeby nie było wstyd. Ze córka pana wiceprezesa chodzi jak obdarciuch i od 6 lat nie była na wczasach. Od początku liceum i przez całe studia korzystałam jak najbardziej z tego, że ojciec poszybowal w górę. Mama nie wykazywała żadnej inicjatywy, wciąż na nic nie miała pieniędzy. Co jest prawdą, ale dużo atrakcji nawet na miejscu, byli dostępnych tanio lub za darmo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka