Dodaj do ulubionych

Dowody miłości

    • pade Re: Dowody miłości 24.01.21, 11:14
      magdallenac napisała:

      > Luźny temat przy sobocie, więc bez kłótni proszęwink
      > Mąż dla mnie: co wtorek zabiera moje auto na myjnie i przywozi je z pełnym baki
      > em. Nienawidzę tankować, szczególnie w zimie. Robiłam to może 3 razy w życiu, p
      > rawo jazdy mam od jakichś 25 lat.
      >
      > Ja dla męża: kotlety schabowe: nienawidzę ich robić, nienawidzę ich jeść. Przyg
      > otowuję się do procesu jak na wojnę- fartuch, czapka (aby uchronić się przed pr
      > yskającym mięsem i tłuszczem), rękawice silikonowe, aby nie dotknąć mięsa (nie
      > jestem wegetarianką)i jazda, zrobienie 12 kotletów zajmuje mi pół dnia. Robię j
      > e raz w miesiącu, zawsze we środę, bo we czwartek przychodzi ekipa sprzątająca.
      >

      Mój mąż i syn też z opcji schabowesmile Kiedyś robiłam sama od a do z, ale od jakiegoś czasu tłuczenie mięsa pozostawiam panom. Aktualnie na topie jest indyk w ostrej marynacie, więc poświęcam się i chodzę potem ze śmierdzącymi palcami przez pół dniabig_grin A propos, znacie jakieś patenty na usunięcie zapachu m.in. czosnku z palców? Mydło kuchenne nie działa.
      Robimy dla siebie wiele rzeczy, które tak bardzo wsiąkły w naszą codzienność, że traktuję je jako oczywistość i dlatego teraz zawiesiłam się nad klawiaturą i nie wiem co napisać.
      O, przypomniało mi się, bo też dotyczy samochodu. Miałam stłuczkę w któryś piątek. Zerwałam tablicę rejestracyjną (specyficznie wystaje) i byłam bardzo zmartwiona, że nigdzie nie pojadę przez weekend. Mąż pokombinował, pokombinował i tablicę przyczepił. Tak mocno, że teraz trzeba by było cały zderzak wymienić, żeby ją ściągnąćbig_grin
      A, w niedzielny ranek czeka na mnie zawsze kawa i jajecznica.
      • berdebul Re: Dowody miłości 24.01.21, 11:22
        Metalowe mydło do mycia rąk.
        Jak muszę coś unurzać w śmierdzących przyprawach, to robię to pałeczkami kuchennymi lub dwoma widelcami.
        • pade Re: Dowody miłości 24.01.21, 11:28
          O kurczę, pierwsze słyszę, poszukam, dziękismile
          Pałeczkami się nie da, bo marynatę wcieram w mięcho dość mocno. Pewnie dlatego mam potem tak przesiąkniętą zapachem skórę.
          • blokersowa Re: Dowody miłości 24.01.21, 11:45
            Zalóż rekawiczki lateksowe czy inne, dopasowane rozmiarem do reki. Wszystkie brudace rzeczy w kuchni i w trakcie sprzatania załatwiam w rekawiczkach - tarcie buraczkow itp. Nauczylam sie od konkubenta wink.
            • blokersowa Re: Dowody miłości 24.01.21, 11:46
              Takie chirurgiczne, cienkie oczywiscie, nie te wielkie gumowe.
              • pade Re: Dowody miłości 24.01.21, 11:51
                big_grin mam dwa opakowania po 100 sztuk, kupiłam wiosną w lockdownie i ... zapomniałam o nichbig_grin
                Dziękismile
                • magdallenac Re: Dowody miłości 24.01.21, 13:38
                  Ja właśnie lateksowych używam, są super!
          • karme-lowa Re: Dowody miłości 24.01.21, 16:18
            pade napisała:

            > O kurczę, pierwsze słyszę, poszukam, dziękismile
            > Pałeczkami się nie da, bo marynatę wcieram w mięcho dość mocno. Pewnie dlatego
            > mam potem tak przesiąkniętą zapachem skórę.
            Sok z cytryny. Polecam.
        • igge Re: Dowody miłości 24.01.21, 14:33
          Ręcewink ?

          Czytam teraz książkę " Uznaj mnie za szczęściarę", autorka to Sabina Schweid i jest to biografia. Językowo jest ta historia troszkę toporna ( tłumaczenie z hebrajskiego i następnie z angielskiego na polski). I tam wspomniane jest jakby jasne rodzinne kryterium i warunek bycia hmm dobrym troskliwym, dbającym o partnerkę mężem, które Twój post berdebul mi przypomniał.
          Otoż i dziadek autorki i mąż matki autorki, oprócz niezbędnej służącejwink, podstawę minimalnego komfortu kobiety widzą dosłownie w tym, że nie musi ona " zanurzać rąk w ZIMNEJ wodzie" big_grin
          Na wsi kobiety muszą tzn musiały wodę nosić ze studni ( prać w rzece). W domu ( nawet w mieście) mają niestety tylko zimną wodę, a autorka tzn jej mama czy babcia mają ten podstawowy luksus ( zapewniony przez mężawink ) posiadania kranów z CIEPŁĄ wodą i nawet elektryczności.
          Luksus zimowych wieczorów w OGRZANYM pokoju przy dźwięku muzyki płynącej z RADIA.
          Te luksusy to takie jakby " dowody miłości" ich partnerów czy rodziców/ dziadków.
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Dowody miłości 24.01.21, 15:57
        POdobno natka pietruszki roztarta w placach usuwa zapach czosnku.
    • thaures Re: Dowody miłości 24.01.21, 11:15
      W wolne dni mąż przynosi mi kawę i śniadanie do łóżka. Otwiera bramę, gdy wracam z pracy (nieraz wcześnie rano), odśnieża samochód.
      Ja - pamiętam i przypominam o wszystkich jego terminach, robię ryż na obiad (nie lubię)
      • ponis1990 Re: Dowody miłości 26.01.21, 06:19
        O tak, ryz i kasze, fuuuj ;p Za to on robi dla mnie ziemniaki, których nie znosi, a ja bym jadła na okragło;p A że on nie lubi to ja mu czasem tę kasze i ryz, i jakoś to sie kreci
    • kafana Re: Dowody miłości 24.01.21, 12:36
      Wiesz ze w mięsnym maja taka specjalna maszynkę do kotletów?wink
      • bylam.stara.mostowiakowa Re: Dowody miłości 24.01.21, 13:00
        W moim ulubionym nie mają.
      • magdallenac Re: Dowody miłości 24.01.21, 13:42
        Nie mają. Tu gdzie mieszkam o kotletach schabowych- nazywanych pork schnitzel, słyszano w przekazach rodzinnych od pradziada z Niemiec, który przypłynął na statku "za chlebem" przed wojną. Wczoraj zainspirowana wątkiem zatrzymałam się u lokalnego rzeźnika i nie wiedział za bardzo o co mi chodzi.
    • mgla_jedwabna Re: Dowody miłości 24.01.21, 13:18
      Robi mi herbatkę do łóżka codziennie rano na obudzenie. Dba o koty, które w zasadzie są moje. Bez szemrania zawraca od progu i leci do sklepu, jeśli po powrocie z zakupów witam go tekstem typu "zapomniałam Ci powiedzieć, że jeszcze czosnek". Zauważa, że trzeba kupić herbatę, którą piję tylko ja, i robi to (a nie sprzedają jej w każdym sklepie).
    • igge Re: Dowody miłości 24.01.21, 14:13
      Dużo tego, za dużo by wymienić wszystko. Czy to wątek dla nastolatekwink ??
      Pierwsze z brzegu - tylko mąż sprząta ( pierze i prasuje też), żebym ja nie musiała robić tego, czego nie cierpię.
      Kwiaty bez okazji, trafione zawsze i wymagające zachodu prezenty, masaże całonocne kiedy nie mogę zasnąć. Wybór produktów spożywczych w sklepie taki by w koszyku znalazły się smakołyki dla mnie. Bieganie za mną ze skarpetkami i zakładanie, żebym nie zmarzła. W ogóle dbanie bym była przykryta lub ciepło ubrana. Miała wszystkie książki czy perfumy, które chciałabym mieć.
      Buziak ( plus czasem tulenie) na dzień dobry. Kawa parzona tylko przez niego i do łóżka co rano. Plus śniadanie. Dotykanie czułe mojej ręki, ramienia, włosów, policzka itd bez powodu oraz buziaki. Zmywanie naczyń po mnie. Smsy miłe codzienne gdy nie jesteśmy razem w domu czy gdzie indziej. Smarowanie olejkiem stóp i w ogóle całej. Psikanie się regularne Stronger With You Intense bo to jest mój aktualnie ulubiony zapach męski. Bieganie ze mną do moich przyjaciółek. Dzwonienie krótkie ale jednak do swojej teściowej gdy trzeba, a mnie się nie chce bo ona nadmiarowo przedłuża rozmowę. ( On nie lubi dzwonić do babć wcale). Wyszukiwanie filmów czy seriali w programie tv, które mogą mnie też się spodobać. Wycieczki, zwiedzanie, galerie sztuki ( on ma tego wychodzenia, wyjeżdżania i tak za dużo i jest domatorem, za sztuką nowoczesną też nie przepada jakoś wybitnie choć docenia). Naprawy drobne ( nie lubi) wczoraj drzwi do spiżarni i te do kuchni, a na pewno wolałby poczytać sobie książkę , czy tłumaczenie zaległe zrobić extra). Słuchanie różnych koncertów i w ogóle muzyki poważnej, której on nie jest fanem, a w domu często leci. Zjadanie moich czasem nieudanych eksperymentów kulinarnych i mało tradycyjnych dań podczas gdy on mogłby jeść w kółko to samo i tradycyjnie gotowane. Polubienie całych znoszonych do naszego domu stad zwierząt ( on jest z domu gdzie zwierząt nigdy nie było i pedantyczny porządek był ważniejszy). I tak bez końca można wymieniać bo chyba z takich drobnych dowodów z jego strony ( z mojej też?) składa się od lat codzienność.

      • magdallenac Re: Dowody miłości 24.01.21, 14:53
        Nie, to luźny wątek przy weekendzie. Mówisz, że Twój mąż pracujący wyjazdowo i będący jedynym żywicielem rodziny- sprząta, pierze, prasuje, zmywa, robi zakupy, przynosi śniadanie i kawę do łóżka i nie śpi w nocy, żeby Cię masować? Do tego wszystkiego jeszcze dba o uzupełnianie zapasów perfum i książek, filmów i programów dla Ciebie? Nie słyszałam o takich egzemplarzach w przyrodzie, ale gratuluję, taki mąż to jak trafienie 6 w totolotka. Uważaj, żeby się ze zmęczenia nie przekręcił.
        • thank_you Re: Dowody miłości 24.01.21, 16:00
          A to nie jest kolejne wcielenie joli-kotki? wink Te teksty o byciu zagłaskiwaną przez męża...mójborze.
          • karme-lowa Re: Dowody miłości 24.01.21, 16:23
            thank_you napisała:

            > A to nie jest kolejne wcielenie joli-kotki? wink Te teksty o byciu zagłaskiwaną
            > przez męża...mójborze.
            Akurat Iggie nie wierzę za grosz. Dużo konfabuluje.
            Po drugie - nie chciałabym takiego męża, który poza żoną nie ma swojego życia. Słabe to.
            • magdallenac Re: Dowody miłości 24.01.21, 16:29
              Ja się zastanawiam, jak ten biedny mąż godzi jedną pracę- tę zarobkową, z drugim etatem- obsługi niepracującej żony. Ta, to się w życiu urządziła big_grin
              • karme-lowa Re: Dowody miłości 24.01.21, 16:54
                magdallenac napisała:

                > Ja się zastanawiam, jak ten biedny mąż godzi jedną pracę- tę zarobkową, z drugi
                > m etatem- obsługi niepracującej żony. Ta, to się w życiu urządziła big_grin
                😂😂
            • thank_you Re: Dowody miłości 24.01.21, 17:14
              Nie No, to takie pierd... trolla o tym, jak wyobraża sobie idealny związek. Identycznie gdy Jola kotka opisywała swoje wyobrażenie o zyciu ludzi zamożnych - Dynastia przy jej życiu to były favele 😂
              • igge Re: Dowody miłości 24.01.21, 23:27
                Aha, czy mój związek jest idealny????? Kłócimy się czasem. To normalne. Jest długi, wygląda na trwały, kochamy się, wspieramy, przyjaźnimy. Nigdy nie mieliśmy żadnego kryzysu. Nie musimy jakoś specjalnie pracować nad związkiem. Każde robi dla drugiego tyle ile chce i umie i daje radę. Raz przez 30 lat mieliśmy różnicę zdania poważną. Były dyskusje bez końca - męża zdanie przeważyło choć bardzo starał się moje pragnienie adopcji dziecka zrozumieć i nawet zebraliśmy dokumenty i byliśmy na kilku spotkaniach. Jest bardzo dobrym ojcem ale i osobą, która przypuszczam byłaby równie szczęśliwa gdybyśmy byli bezdzietni czy mieli 1 dziecko ( czy trójkę, czwórkę ale za późno ja zapragnęłam dzieci i dla mnie było za późno na więcej).
                Nie wiem, co dla Ciebie thank_you oznacza termin związek idealny.
                Czy są związki idealne?
                Jak z wiersza Szymborskiej o szczęśliwej miłości?
                Nasze życie jest niełatwe.
                Ale związek owszem. Jest mega udany i mega szczęśliwy. W zasadzie pod każdym względem.
                Nasi przyjaciele to widzą. Nie wiem czy dałabym radę być wystarczająco dobrą matką dla moich dzieci gdybym nie miała akurat tego partnera u swojego boku. Czy gdybym w ogóle nie miała partnera jak moja samodzielna mama. Pewnie musiałabym. Nie miałabym wyjścia.
                Moja córka mówi, że może ludzie mają złe doświadczenia czy co. To nie są moje wyobrażenia o idealnym związku ( po prostu to jest ta sfera życia, która dawała zawsze i daje nadal siłę i szczęście). My byliśmy bardzo młodzi poznając się i pewnie zestarzejemy się razem. Już się starzejemytongue_out
                Nie wiem czemu cokolwiek co opisuje nasze małżeństwo budzi w ludziach agresję. I te teksty, że troll i że konfabuluję.
                Naprawdę podziwiam ludzi, którzy ryzykują na tym forum opisując swoje problemy czy troski skoro lajtowy wątek jak ten tak wygląda. Nigdy nie szukałabym tutaj na forum wsparcia i pomocy w rozwiązywaniu swoich trosk i problemów. Są osoby życzliwe, z niektórymi pisałam na poczcie gazetowej. Nie czytam wszystkich ników. Nie przenoszę znajomości z netu do reala choć dziecko moje chodzilo razem do szkoły z dzieckiem jednej z forumek itd.
                Identycznie opisuję życie jak jolakotka czyjaś kreacja? No trudno.
                Na pewno ogarniam i radzę sobie z rzeczami o takiej skali trudności, które większość forumek powaliłoby na kolana i wtrąciło w rozpacz. Nawet moją przyjaciółkę z reala, dobrą i sensowną kobietę, która ma tu jakiś autorytet i jej pisanie nigdy nie budzi żadnych przykrych komentarzy.

                • boogiecat Re: Dowody miłości 25.01.21, 11:08
                  igge napisał:

                  >
                  > . Nie przenoszę znajomości z netu do reala

                  Dlaczego?
                  • igge Re: Dowody miłości 25.01.21, 14:58
                    W skrócie: mam dostateczną i wręcz nadmiarową ilość dobrych głębokich relacji, przyjaźni w realu. I potencjalne kilka czekające w kolejce. Wolę często poczytać czy film obejrzeć czy tylko we dwoje czas spędzić, babcie absorbują, rodzina i przyjaciółki i wiecznie mam poczucie winy, że te wartościowe i bliskie dziewczyny nie mają mnie i nas ( mąż też z nimi zaprzyjaźniony) tyle ile im się jak psu micha należy. Nie rozpieszczam swoich przyjaciółsad
                    Ale przyjaźń jest na zawsze więc kiedyś zamiast czas na nałóg ( np te epopeje tuwink ) poświęcać niczym inni na papierosy - będę częściej biegać na sernik czy obiad czy inny leśny spacer z ludźmi, którym na mnie zależy i cierpliwie czekają aż mi się zachce. A przecież w necie też poznaje się wartościowe osoby, niektóre znajomości łatwo z netu do reala i na inny poziom przestawić. Są tu osoby rzadko piszące, które bardzo cenię np piesfafik. I inne. Nie da się mieć wszystkiego i wszystkich w prawdziwym życiu, nawet kiedy robisz ostrą selekcję i chcesz czas spędzać tylko z wartościowymi mega ludźmi. Bo i tych jest za dużo. Jak miejsc, książek, muzyki, dziedzin nauki, poezji czy filozofii, wszystkiego. Więc rozsądnie wg mnie jest nie przenosić żadnych kontaktów z netu np z forum do rzeczywistości. ( chyba, że ktoś jest samotny)
                    To forum to dystans i obcy ludzie, bardzo obcy nawet i chcę by byli obcy. Takie zaglądanie przez okno do cudzych domów albo, jak Tischner pisze, słuchanie drugiego, innego człowieka.
                    Moi bliscy nie lubią. Z wyjątkiem tej best przyjaciółki, a i ona boję się wolałaby zamiast na forum - spędzać czas z nami w realu i pewnie wkurza ją moje tracenie czasu tutaj.

                    • magdallenac Re: Dowody miłości 25.01.21, 15:17
                      Rozumiem, że obie z przyjaciółką z forum, o której często wspominasz, jesteście świadome, kim jesteście w realu i obie wiecie, że się tutaj udzielacie. Czemu ta przyjaciółka o której piszesz, że "ma autorytet u forumowiczek" się nie ujawni? Czemu to taka tajemnica, kim ta przyjaciółka jest? Gdyby moja przyjaciółka/siostra pisała na forum, a forumowiczki wielokrotnie wątpiłyby w wiarygodność moich słów, a nawet pisałyby, że ja nie jestem prawdziwa, to spodziewałbym się po nich jakiegoś wsparcia, choćby na zasadzie- hej ematki znam magdę c, ona naprawdę istnieje wink
                      • igge Re: Dowody miłości 25.01.21, 17:56
                        Ona jest absolutnie anonimowa tu. I oczywiste jest, że moja lojalność 100% jej dotyczy, a nie reszty obcych osób. I tak już za dużo o niej napisałam, powinnam była zapytać o zgodę. Ona chroni prywatność. Ja swojej nie.
                        Jej wsparcie wiem, że mam i mogę mieć w każdej chwili, to przyjaciel przecież ale wsparcie w dużo większych i ważniejszych sprawach niż pierdoły na forum.
                        Ona nic o mnie nigdy nie pisze. A wie o mnie sto razy więcej niż forum.
                        Skoro ja nie jestem anonimowa to każdy z moich najbliższych ( a ona się do nich zalicza) też w każdej chwili może przestać być anonimowy no nie?
                        Ciekawe ile ex nauczycielek moich dzieciaków pisze/czyta forum? Nie każdy jak ja podejmuje ryzyko.
                        Zmuszać jej do czegoś wbrew jej zasadom nie zamierzam i nie chcę, po co?
                        Ona ostrożnie pisze i widać, że zależy jej na tym by było mega tajemniczowink Niemądre, delikatnie mówiąc, osoby typu triss czy inne niki wyciągające stare wątki, dane z fejsa, nazwiska itd forumek mogłyby przypiep...ć się do jej dzieci czy zaszkodzić jej w pracy bo jej praca, kariera zawodowa wymaga hmm wymaga ochrony swoich danych i prywatności i tyle. Więcej nie powiem nic. Inne wąskie specjalistki też nie są aż tak otwartewink
                        Mi nie zależy, kariery nie robiętongue_out
                        Ale szkodzić nikomu, a już przede wszystkim bliskiej osobie nie będę choć jestem nieco nieobliczalnawink
                        Nie mam w zwyczaju zawodzić czyjegoś zaufania.
                        Myślę, że ona nie życzy sobie pisania o niej i szanuję to. Ona też nigdy nie zdradza absolutnie żadnych osobistych detali np o swoim związku czy dzieciach, co uważam za bardzo sensowne podejście. Szczegolnie o dzieciach nie wolno pisać. Ja źle robię. Każdy robi co chce.
                        My nawet nie rozmawiamy tutaj na forum ze sobą.
                        A wiem, że to ona bo przyjaźnimy się w trójkę od czasów mocno przedślubnych studenckich i znamy się dobrze po prostu. Przypadkiem kiedyś dawno rozpoznałam ją ( znam charakter, tematy, ktore porusza, jej mocne strony, zaineresowania, przyjemności, pracę, dzieci, od razu bez pudła wiem, w którym wątku się odezwiewink )
                        Kiedyś lata temu ustaliłyśmy na jakiejś okazji typu BN u niej, że tak, to ona. Przyjaciela swojego każdy rozpozna no nie??? Łatwe. Zresztą ona tak samo jak ja nie kłamie i nie konfabuluje.
                        A wiarygodna to ja jestem organicznie, w 100% big_grin ( szczera jestem zwyczajnie i w dyplomacji kariery nie zrobiłabym), żadne wątpienie forum w moją wiarygodność tego nie zmieni. Po co mi uzyskiwać tę wiarygodność w jakikolwiek inny sposób niż przez zaufanie.
                        Jak ktoś nie ma do mnie zaufania to jego problem nie mój. Ja nic udowadniać nie muszę choć widać przykro mi się w tym wątku zrobiło, że ktoś znowu uważa, że zmyślam. I to karmelova, którą w jakiś sposób podziwiam bo widać było w wątku hedny, że ogarnięta kobieta z niej i ma pod górkę.
                        Mam całkiem zwyczajne życie i przeciętne wspomnienia. Nie wiem, co w nich można zmyślać????
                        Nie muszę zmyślaniem dowartościowywać się bo poczucie wartości mam mocne i adekwatne i nie przesadnie wysokie. Mam też bliskich wokół, którzy potrafią znienacka słodzić i pompować moje egowink Forum nie musi.


                        • igge Re: Dowody miłości 25.01.21, 18:05
                          PS
                          Aczkolwiek czytając częste chamskie/ prymitywne odzywki triss trudno sobie nie poprawić samooceny faktwink
            • igge Re: Dowody miłości 24.01.21, 22:47
              Nie jesteś triss to się pofatyguję i odpiszę choć totalnie nie zależy mi na tym czy ktokolwiek wierzy w cokolwiek co piszę ( swoją drogą wieloletnią obecną tu często forumką jest moja przyjaciółka jeszcze z czasów studenckich i może 100% tego co piszę potwierdzić, jest wiarygodna ale w przeciwieństwie do mnie anonimowa).
              Nie konfabuluję nic, a nic. Nie chciałoby mi się. Po co???
              A mój mąż ( nie w pandemii może ale i teraz każde z nas czyta inne książki i ma jakąś przestrzeń dla siebie więc jakieś swoje życie nawet teraz jest) ma dużo swojego życia zwyczajnie ze względu na zawód, który wykonuje. Tylko relacja nasza była i jest zawsze ważna, priorytetowa ( chyba na tym polega małżeństwo, rodzina?)
              Jak czytałam kiedyś rozmowy z prof Łętowską opowiadającą o swoim zmarłym mężu czy wywiad z Baumanami - tam też jakoś podobnie to wyglądało, takie naturalne skupienie na byciu razem, przyjaźni, bliskości.
              U nas jest wiele niestandardowych zadań i trosk do ogarnięcia. I my to jak normalna rodzina ogarniamy razem. Tyle ile każdy daje radę. Nikt nic nie robi bo musi i bo bliska osoba wymiguje się. I tak karmelova, podziwiam to co robisz dla twojego dziecka ale w naszej rodzinie jest jeszcze więcej do ogarnięcia wierz mi. Nie muszę pisać o wszystkim.
              • boogiecat Re: Dowody miłości 25.01.21, 11:15
                igge napisał:

                > Nie muszę pisać o wszystkim.

                Z czego ty sie dziewczyno tlumaczysz? Ja czytam (jak mi sie uda doczytac epopeje do konca, przyznam ze czesto omijam 😛) twoje wpisy dokladnie tak- koncentrujesz sie na pozytywach; a ze wzbudza to az taka agresje w ekhem luzackim watku to ten😛
                • fornita111 Re: Dowody miłości 25.01.21, 11:22
                  Tez nie wiem po co sie tlumaczysz wink I nie widze w twoim opisie niczego tak bulwersujacego, zeby zaraz podejrzewac trolling- no maz cie bardzo kocha, rzeczywiscie skandal big_grin
                  • boogiecat Re: Dowody miłości 25.01.21, 11:56
                    Pewnie jest brzydki i stary, a ona ladna i mloda!
                    • fornita111 Re: Dowody miłości 25.01.21, 11:58
                      big_grin
        • igge Re: Dowody miłości 24.01.21, 22:29
          Jak go fizycznie nie ma i wyjeżdża to przecież nie sklonuję go i wtedy nie robi NIC oprócz zarabiania kasy i pisania czułych smsów.
      • ponis1990 Re: Dowody miłości 26.01.21, 06:24
        ,,Bieganie ze mną do moich przyjaciółek" - brrr, ja tam za dowód miłości uznaję zostawienie mnie wtedy w spokoju, nie znosze wiecznego ogona a i on chce trochę swobody.
        • igge Re: Dowody miłości 26.01.21, 12:54
          Masz rację. Myliłam się. Długo nie zauważałam, że chyba za dużo rzeczy i czasu w naszym związku jest RAZEM. Wspólnie. ( czasem skóra do skory czy za rękę)
          Przyjaciółek dobre związki wydawaly mi się ( nieslusznie!! big_grin ) jakoś podejrzanie "osobne" tzn np wakacje nie razem ( takie wyjazdy moje bez męża były z definicji mniej frajdowe, mniej komfortowe, gorsze
          kluczowe było dla mnie " z kim" , a nie " gdzie")
          Miałam nadmiarową myślę potrzebę bycia razem. Nie oznaczało to wcale braku przestrzeni czy wolności dla kaźdego z nas ale czas wolny od obowiązków był jednak razem. Wyjścia razem. Spotkania towarzyskie ( oczywiście nie wszystkie, bez przesady)
          Nie żałuję przeszłości ale już nie jest to takie istotne teraz. Bo może i jest to trochę ogonwink. Bo widzimy się obecnie codziennie, może dlatego teraz to rzeczywiście jest swoboda jak u Ciebie. I taka hmm rozrzutność i beztroska w gospodarowaniu naszym czasem, w tym wolnym czasem potrzebnym na to, by bliskość i intymność itd mogła sobie istnieć.
    • kosmos_pierzasty Re: Dowody miłości 24.01.21, 18:56
      Mój mąż drobnych gestów nie uznaje. Duże rzeczy dla mnie robi. Ja odwrotnie - odwdzięczam się drobiazgami w rodzaju szykowanie śniadań, czy otulania kocykiem, jak się zdrzemnie przy filmie. Dzielnie też znosi moje wady, które są równie duże jak zalety smile
    • sol_13 Re: Dowody miłości 24.01.21, 21:59
      Jeden i drugi problem jak dla mnie od czapywink
    • hanusinamama Re: Dowody miłości 24.01.21, 22:11
      Mysmy się dobrali: ja gotuje bo lubie, mąz sprzata i to lubi...
    • bywalec.hoteli Re: Dowody miłości 25.01.21, 00:53
      cos ssciemniasz z tym -35, bo teraz w Minneapolis jej -6 big_grin
      • magdallenac Re: Dowody miłości 25.01.21, 01:15
        -9, nie psuj mi wymówki, -35 brzmi znacznie bardziej dramatycznie. Na -35 sie dopiero szykujemy, it’s coming 🥶
        • bywalec.hoteli Re: Dowody miłości 25.01.21, 12:57
          magdallenac napisała:

          > -9, nie psuj mi wymówki, -35 brzmi znacznie bardziej dramatycznie. Na -35 sie d
          > opiero szykujemy, it’s coming 🥶

          Może w nocy będzie, ale kto w Minnessocie, w zimę, w -35, wychodzi z domu by zatankować big_grin?

          -9 to Minnessotczycy w krótkich spodenkach na dworze chodzą - tak ciepło big_grin
          • bywalec.hoteli Re: Dowody miłości 25.01.21, 12:58
            przy -35 to niejeden silnik nie odpali, hehe
            • magdallenac Re: Dowody miłości 25.01.21, 13:38
              Nasze odpalają. Słowo.
              • bywalec.hoteli Re: Dowody miłości 25.01.21, 14:18
                Ford F150 Alaska Line? big_grin
                BTW, kocham te amerykańskie wielkie pickupy.
                Nie ciepię zaś kwadratowych karawanów, którymi jeżdżą politycy i służby. Ale zapewne są w środku wygodne.
    • wipsania Re: Dowody miłości 25.01.21, 02:26
      Też nie znoszę robić schabowych. Czasami jadam, ale często smażę mężowi a sobie rybę albo ser halloumi, za którym z kolei on nie przepada.
      Jakiś czas temu postawiłam ultimatum - nie będzie schabowych, jeśli on ich nie stłucze. Działało to nieźle, mąż się przykładał bardziej niż jakbym ja to robiła.
      Ostatnio leżał w łóżku z wysoką gorączka, więc postanowiłam kupić przepuszczone przez kotleciarkę. Może tak już będę robić na przyszłość, chociaż niektóre takie ponadrywane wyszły.
      Aha - oboje tłukliśmy bez plastiku, nawet tak bardzo się nie rozbryzgiwało.
      Niestety, pozostał problem panierowania. Równie poważny, co tłuczenie. Nie potrafiłam robić tego tak, żeby nie (sorry, Nanga) uyebać połowy kuchni, głównie tartą bułką. Stawiałam sobie trzy talerze - mąka, jajko, bułka. Tu się rozsypało, palce bez przerwy zaświnione, nie wiadomo czy myć co chwilę, czy w ręcznik papierowy, trzeba bułki dosypać, to pojemnik ubabrany. No i eureka - zobaczyłam coś w programie Gesslerowej. Jak zwykle wywnętrzała się nad jakimś gościem, co to gotować nie umiał i dała mu ostatnią szansę - test - usmażenie schabowego. Nie pamiętam, czy zdał egzamin, ale zafascynowana patrzyłam, jak on obrabia tego kotleta nie dotykając palcami, tylko używając dwóch widelców. Przekładał do kolejnych talerzy, przyklepywał panierkę, żeby dobrze przylegała - wszystko tymi widelcami.
      Teraz tylko tak robię i przynajmniej ręce czyste to i udręka mniejsza.
      Po panierowaniu mrożę kotlety w osobnych woreczkach i wyjmuję w miarę potrzeby. Wystarczy ze dwie godziny przed smażeniem. Gdybym miała panierować każdy "na świeżo" to pewnie raz na rok by były...
      Smażenie nie jest dla mnie jakoś wyjątkowo straszne, moim zdaniem przy stekach wołowych na przykład pryska mocniej, bo bardziej tłuszcz jest rozgrzany
      • magdallenac Re: Dowody miłości 25.01.21, 13:38
        No właśnie, te paluchy oblepione bułką, są najgorsze big_grin Następnym razem spróbuję eleganckiej metody z dwoma widelczykami. Widzę też, że za bardzo rozgrzewałam olej na patelni, sądziłam, że do kotletów musi być maksymalna moc, żeby tłuszcz nie wsiąkał w panierkę. Ja też stosuję metodę z woreczkami, po rozmrożeniu kotlet wędruje do piekarnika, wychodzi jak świeżo usmażony.
        • wipsania Re: Dowody miłości 25.01.21, 15:12
          Ja rozgrzewam tłuszcz tak średnio - to znaczy musi być rozgrzany całkowicie do pożądanej temperatury, ustawiam na 6 w skali do 10.
          Czy dobrze zrozumiałam, że świeżo panierowany kotlet smażysz a taki po rozmrożeniu pieczesz w piekarniku? Dlaczego tak?
          • magdallenac Re: Dowody miłości 25.01.21, 22:08
            Bo wydaje mi się, że w panierce jest już tyle wsiąkniętego tłuszczu, że więcej nie potrzeba. Nastawiam piekarnik na opcję z termoobiegiem, układam kotlety na folii aluminiowej i wychodzą chrupiące.
            • wipsania Re: Dowody miłości 25.01.21, 22:24
              Ok, czyli mrozisz usmażone. Ja surowe, dlatego smażę je jak świeże.
              • magdallenac Re: Dowody miłości 25.01.21, 22:27
                Surowe w panierce??
                • kura17 Re: Dowody miłości 25.01.21, 22:34
                  > Surowe w panierce??

                  tez mnie zaciekawilo??
                  • ponis1990 Re: Dowody miłości 26.01.21, 06:38
                    No ale to niegłupie jest nawet, rzynajmniej są potem ,,świeżo usmazone" ;p
                    • wipsania Re: Dowody miłości 26.01.21, 15:50
                      Tak, surowe w panierce. Ja jestem z frakcji lekkiego rozmrożenia przed smażeniem, ale inna szkoła uważa, że najlepiej smażyć zamrożone, tylko chyba wtedy więcej tłuszczu potrzeba
        • beata985 Re: Dowody miłości 25.01.21, 22:17
          Ja na oleju schabowych nie smażę, bo mi wychodzi podeszwa, za to mojej mamie super wychodzą Ale myślę że to też kwestia patelni. Ja swoje smażę na margarynę, średnio rozgrzanej, na tyle że skwierczą...A ostatnio przerzucułam się w ogóle na smalec.
          • wipsania Re: Dowody miłości 25.01.21, 22:26
            Czasem na oleju ale często na maśle klarowanym. Polecam
        • annajustyna Re: Dowody miłości 26.01.21, 07:09
          Z jednym widelcem wystarczy.
      • igge Re: Dowody miłości 25.01.21, 17:12
        Ja schabowych nie robię. A i tak jadamy co jakiś czas bo obie babcie, szczególnie teściowa obdarowywują nas nimi. Serwują też u siebie. Moja wegańskawink synowa też zjada.
    • turzyca Re: Dowody miłości 26.01.21, 07:41
      Właśnie pojechał do pracy pociągiem, bo u nas pada śnieg po raz pierwszy tej zimy i bałam się, że kierowcy bez wprawy będą robić głupoty na drodze.
      • igge Re: Dowody miłości 26.01.21, 13:13
        Mojej koleżanki mąż większą część roku do pracy ( bardzo daleka trasa przez kilka dzielnic miasta) z naszego zadupia jeździ rowerem, nie autem. Naprawdę nawet wtedy jak zimno i deszcz.
        Ona boi się, że kiedyś jakieś auto go potrąci. On uwielbia rower. Rekreacyjnie codziennie też jeździ po lesie i po zakupy rowerem z plecakiem. On taka drobna chudzina jest i do tego roweru przyspawany, lubi. To chyba też można nazwać dowodami miłości i to z 2 stronwink
        Bo zawsze jest 100 rzeczy w domu do zrobienia - a on jeździ. Z drugiej strony on dostaje szczegółową listę zakupów plus ma uwzględnić promocje i inne żonine z dudy wymagania - i on kurczaki się wywiązuje ( tym rowerem , z ciężkim plecakiem).
        Mój mąż połowę takiej listy partnerki zmodyfikowałby po swojemu. Część produktów uznałby za zbędne i nie kupił. Kupilby po prostu jakieś ( wg wlasnego widzimisię) jedzenie skoro są braki w lodówce i tyle. Całej listy by nie olał ale partner koleżanki nie olewa nawet najmniejszego drobiażdżku z jej listy. Mnie samą szlag by trafił.
        I nie zrealizowałabym połowy zaleceń szczegółowych na jego miejscu. Więc to musi być miłośćwink Dowód miłości.
        Takie urocze poddanie się drugiej osobiesmile
        Takie cudowne posłuszeństwo.
        Moich dzieci dziadek tylko był taki i wnuki uwielbiały tę dziadka swego cechę i postępowanie z nimi.
        • bialeem Re: Dowody miłości 26.01.21, 14:33
          Ona się boi, że go coś potrąci, a on jeździ dużo, często i w niebezpiecznych warunkach, bo ją kocha?
          Nie widzę związku jakoś. Jak już to odwrotny.
          • igge Re: Dowody miłości 28.01.21, 13:17
            Przesadnie się nie boi. Strach o niego realizuje każąc mu na siebie uważać, ewentualnie czasami przekonując bybtego dnia wziął auto czy pociągiem jechał. Jej milość widzę np w tym, że rozumie co jest ważne i szczęściodajne dla męża i nie walczy by to przestał robić ani nawet jakoś bardzo ograniczył.
            Jego znowu, że robi to samo i realizuje te nadmiarowo szczegółowe i pokręcone listy zakupowe.
            W związku dwojga RÓŻNYCH ludzi najważniejsze chyba jest by mogli obydwoje realizować sprawy/ czynności/ tamaty itd dla każdego z nich ważne. Rzadko chyba jest tak, że te ważne elementy życiowe są dokładnie u pary identyczne. Często wartoęci są w konflikcie i trzeba umieć radzić sobie i caly czas próbować w jakąś harmonię i sprawiedliwość trafiać i nawet w kwestii rzeczy niezrozumiałych niemal dla drugiej strony i nie do pogodzenia z pozoru.
            Trza być ciekawym tej drugiej innej bardzo osoby caće życie, non- stop. Nie chcieć, nie próbować zbyt intensywnie jej/ jego zmieniać na swoje kopyto.
            Ta przyjaciołka moja nie korzysta z roweru nigdy.
            No może z rzadka by do mnie podjechać.
            Jej mąż nie wtrąca się do jej wydumanych i upierdliwych w realizacji dla niego wskazówek zakupowych partnerki. Robi bez gadania to co ona każe, a wierz mi, że nie sądzę by choć 1 ematka tego typu skomlikowane listy zakupowe tworzyła utrudniające mega prostą i łatwą i szybką stosunkowo czynność typu zaopatrzenie. Ma dziewczyna wymagania takie, że kury czy ryby z półki nie można ot tak wziąć tylko trza przebierać i myszkować w chlodniach i porównywać produkty plus dodatkowo ważyć jeszcze, nie mówiąc o kalkulacjach cenowych.
            Sama rzadko z nią robię zakupy bo ona ma, delikatnie mówiąc, niestandardowe zachowania w sklepach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka