Luźny temat przy sobocie, więc bez kłótni proszę

Mąż dla mnie: co wtorek zabiera moje auto na myjnie i przywozi je z pełnym bakiem. Nienawidzę tankować, szczególnie w zimie. Robiłam to może 3 razy w życiu, prawo jazdy mam od jakichś 25 lat.
Ja dla męża: kotlety schabowe: nienawidzę ich robić, nienawidzę ich jeść. Przygotowuję się do procesu jak na wojnę- fartuch, czapka (aby uchronić się przed pryskającym mięsem i tłuszczem), rękawice silikonowe, aby nie dotknąć mięsa (nie jestem wegetarianką)i jazda, zrobienie 12 kotletów zajmuje mi pół dnia. Robię je raz w miesiącu, zawsze we środę, bo we czwartek przychodzi ekipa sprzątająca.