Dodaj do ulubionych

Dowody miłości

23.01.21, 19:02
Luźny temat przy sobocie, więc bez kłótni proszęwink
Mąż dla mnie: co wtorek zabiera moje auto na myjnie i przywozi je z pełnym bakiem. Nienawidzę tankować, szczególnie w zimie. Robiłam to może 3 razy w życiu, prawo jazdy mam od jakichś 25 lat.

Ja dla męża: kotlety schabowe: nienawidzę ich robić, nienawidzę ich jeść. Przygotowuję się do procesu jak na wojnę- fartuch, czapka (aby uchronić się przed pryskającym mięsem i tłuszczem), rękawice silikonowe, aby nie dotknąć mięsa (nie jestem wegetarianką)i jazda, zrobienie 12 kotletów zajmuje mi pół dnia. Robię je raz w miesiącu, zawsze we środę, bo we czwartek przychodzi ekipa sprzątająca.
Obserwuj wątek
    • fornita111 Re: Dowody miłości 23.01.21, 19:16
      My oboje z frakcji "Joey nie dzieli sie jedzeniem", wiec jak ktores z nas drugiemu odstapi swoj smakolyk, to z wielkiej milosci wink I jak ktorys pies sie w gownie/padlinie wytarza to on myje, co oczywiscie doceniam.
    • nuclearwinter Re: Dowody miłości 23.01.21, 19:25
      O, lubię takie dowody miłości jak opisujesz. U mnie:

      Mąż ładuje zmywarkę i wyrzuca śmieci (nienawidzę dotykać resztek jedzenia, jakąś fobię chyba mam, bo aż mnie trzęsie. Talerz z zaschniętym jedzeniem = ciary i mdłości z obrzydzenia 😉).

      W zamian ja sprzątam kocie kuwety. To mnie o dziwo o wiele mniej rusza niż brudne gary, ale wiadomo, do przyjemności też nie należy. Natomiast mąż dostaje torsji. Win-win, każdy zadowolony 😁
    • kocynder Re: Dowody miłości 23.01.21, 19:46
      Ponieważ on dużo jeździ (taka praca), z każdego wyjazdu przywozi mi magnesik "pamiątkowy". Nie, nie musi być super piękny, może być kompletny kicz, ale chodzi o gest. A ja zawsze dbam, by w domu czekała jego ulubiona kawa i chałwa. wink Mamy masę takich drobnych, malutkich gestów, których nawet nie odnotowujemy - ale one są i są niezwykle ważne.
      • akseinga1975 Re: Dowody miłości 23.01.21, 19:53
        Po mojej powaznej operacji przechytrzyl ochroniarza i wtargnal na oddzial zeby zobaczyc co ze mna. Potem ogarnial dawkowanie lekow. I jak bylam lysa i z opatrunkem na glowie udowadnial mi, ze jestem dla niego piekna.
      • astomi25 Re: Dowody miłości 23.01.21, 19:58
        Och, mamy pelno takich "drobnostek".
        Maz przejal pranie i skladnia rzeczy do szaf, nie wiem jak ja zylam przed jego era wink Nienawidze wrecz tych czynnosci. Za to ja przejalam koszenie, on nie przepada a ja lubie (wiec nie wiem czy to poswiecenie).
        Z takich rzeczy, dla ktorych poswieca sie moj maz: jak wypada mi praca na rano, kiedy otwieram przedszkole, to zawsze wstaje ze mna i jedzie do pracy. Budynek ogromny, ja sie zawsze boje, ze gdzies w jakims kacie czyha wlamywacz z siekiera. No wiec jedziemy razem, robimy razem obchod, wietrzymy pomieszczenia. Jak pierwsze dziecko przyjdzie o 6, to maz jedzie do domu i zaczyna normalny dzien. Zamiast spac do 6.30, spi do piatej. Teraz to juz luz, bo od paru lat pracuje w miescie w ktorym mieszkam. Ale wczesniej musialam dojechac 25 km. I on wtedy tez ze mna wstawal, jechal te 25 km, otwieralismy przeszkole, wietrzenie, obchod i jak przychodzilo pierwsze dziecko to jechal z powrotem, budzil nasze dzieciaki i oprzadzal przed przedszkolem/szkola. Dla niego to poswiecenie, bo wiem jakim jest spiochem smile
        Na szczescie, tak calkiem na rano to mam jakies 5-6 tygodniu w roku tylko.
        A i jeszcze na poczatku jak sie poznalismy poswiecal sie dla mnie i jezdzil ze mna na skoki narciarskie, albo ogladal w tv. teraz to juz zadne poswiecenie, bo polubil tongue_out
        • kamin Re: Dowody miłości 23.01.21, 21:14
          Wszystko fajnie, ale Wasze dzieci były w tym czasie same w domu? Przedszkolaki?

          " jechal z powrotem, budzil nasze dzieciaki i oprzadzal przed przedszkolem/szkola. "
          • astomi25 Re: Dowody miłości 23.01.21, 21:35
            W domu byla tez najstarsza corka. Gdyby cos sie stalo ( np wypadek samochodowy) to by nie pojechala do swojej szkoly, tylko ogarnela maluchy i sciagnela tesciowa na pomoc. Byly rozmowy, co robic gdyby...
          • astomi25 Re: Dowody miłości 24.01.21, 08:57
            No tak zapomnialam ze to ematka. big_grin
            Corka pozna nastolatka byla wtedy. Spokojnie dalalaby rade, na szczescie nigdy nie bylo takiej potrzeby.
            Jesli moj maz nie ma z takim czyms problemu, to czemu wy ematki macie?
            Wyobrazcie sobie, ze macie arachnofobie i musicie przejsc przez pomieszczenie pelne pajakow...
            Nie musze do psychologa, serio. Wszystko ze mna w porzadku. Pewnie gdyby maz nie mogl ze mna pojechac bo dziecko czy on byloby chory, albo jedno z aut byloby zepsute, to dalabym rade.
            Ale nie chcialam nigdy zgrywac bohaterki i zaczynac pracy z pulsem 180.
            🙄
            To przedszkole, do ktorego musialam dojezdzac 25 km to w ogole byl hardcore, bo polozone na skraju miasteczka, gdzie juz nie bylo domow. Za to od parkingu, gdzie sie zostawialo auto trzeba bylo przejsc aleja przy samym cmentarzu. Powodzenia zima, kiedy ciemno jak w d...i slyszy sie tylko podejrzane dzwieki.
            Tak, maz wiedzial ze sie boje. Tak, nie ma problemu zeby ze mna jezdzic.
            Czemu ematka ma?
            Az odechciewa sie tutaj cokolwiek pisac.Jak nie zwyzywaja, to chociaz diagnoze postawic musza, ech...
            Milego dnia.
            • 35wcieniu Re: Dowody miłości 24.01.21, 09:23
              Nie mam problemu i nie chodzi mi o to że córka zostawała z młodszymi dziećmi. Chodzi mi o to że to najzwyklejsza praca, której się boisz tak że musi ją z tobą wykonywać mąż. Najzupełniej wierzę że mogło mu to nie przeszkadzać ale nie w tym rzecz tylko w tym że ewidentnie masz problem. Popatrz jak o tym piszesz. Mówisz o otwieraniu przedszkola a używasz słów "zgrywać bohaterkę".
              No ale jak uważasz że wszystko spoko to luz.
              • astomi25 Re: Dowody miłości 24.01.21, 10:20
                Bardzo lubie moja prace, nie boje sie jej i nie mam problemu z jej wykonywaniem. Problemem sa dla mnie tylko te pare tyg.do roku. To nic przyjemnego isc przez ciemne podworko, kiedy wokol zywej duszy. Budynek jest wielki, samo obejscie i wywietrzenie pomieszczen zajmuje troche czasu.
                Latem luz, juz 2x pojechalam sama. Zima, jesienia - nie. Tak zgrywanie bohaterki to w sensie, ze wyobrazam sobie ze NIE MA gwalcicieli, NIE MA mordercow...a nawet jak sie jakis zaplacze to dam mu rade i sie obronie.
                Strach mija z pierwszym dzieciecym glosikiem ktory pojawia sie w przedszkolu.
    • livia.kalina Re: Dowody miłości 23.01.21, 21:14
      o ja mam taki mocny moment. Mój mąż uległ bardzo poważnemu wypadowi. Lezy w łóżku, odzyskuje przytomność. Ja:" czy czegoś ci potrzeba, coś ci przynieść?". Mój mąż spojrzał za okno, potem na mnie i mówi:" tak najbardziej to teraz chciałbym cię zabrać na spacer".

      Nawet jak zapadnę na Alzheimera (jak spora część seniorów w mojej rodzinie)to, to będę pamiętać do śmiercismile
    • milupaa Re: Dowody miłości 23.01.21, 21:28
      Dla mnie związane są z jedzeniem i karmieniem, robienie śniadania w weekendy, mój były rano po cichutku żeby mnie nie obudzić jechał na basen a potem robił dla nas śniadanie, ja wstawałam już na gotowe 😉 Ja mu w tygodniu zawsze robiłam kanapki do pracy pakowałam w pudełko lunchowe, chociaż mógł sobie zrobić sam. Inne rzeczy to pilnowanie kwestii z autem owszem, tankowałam sama bez przesady!, ale on pamiętał i załatwiał przeglądy, wymianę opon, naprawy. Ja się tym w ogóle nie przejmowałam.
    • elinborg Re: Dowody miłości 23.01.21, 21:36
      O! Mam tak samo z tankowaniem. Nie znoszę, nienawidzę i w ogóle nie. Prawo jazdy mam równie długo. Tankuje mąż.
      Myślałam, że tylko ja tak mam.
      Ja dla męża- uwzględniam różne jego życzenia, na przykład nie chodzę w niedzielę do 12 w piżamie, choć lubię, ale on nie- więc się ubieram wink
    • hexella Re: Dowody miłości 23.01.21, 21:49
      zastanawia mnie fenomen niechęci do tankowania. Czynności ograniczającej się do otwarcia wlewu, umieszczenia pistoletu w dziurze, naciśnięcia dynksa i po wszystkim odłożenia pistoletu, zatrzaśnięcia klapki i zapłacenia. Przy tym wszystkim grzmocenie pryskającego mięcha jawi się jak horror klasy Cwink
        • hexella Re: Dowody miłości 23.01.21, 22:13
          oh, w temacie lenistwa jestem prawdziwym ekspertem ale do swojego auta ma stosunek zaborczy, tylko ja mogę przy nim grzebać, a każdego ranka mówię mu dzień dobry. Zatem tankowanie traktuję niemal jak czynność intymnąwink
          • igge Re: Dowody miłości 24.01.21, 15:11
            Nie mam nic przeciwko tankowaniu ale po pierwsze nienawidzę momentu kiedy kończy mi się benzyna i muszę SPECJALNIE pojechać zatankować. Mieszkam na zadupiu. Nie lubię też SPECJALNIE po drodze szukać stacji bo to jednak zabiera czas i dowóz dziecka gdziekolwiek zabiera wtedy więcej czasu albo wstać trzeba wcześniej albo zboczyć z trasy.
            No i w związku z powyższym to mąż tankuje.
            Tylko czasem za malo naleje albo nie doleje i nie ma go pod ręką.

            Inaczej też z mężem podchodzimy do sprawy GDZIE tankować i KIEDY tankować.
            Generalnie ja tankuję częściej, więcej i byle gdzie tzn tam gdzie mi najwygodniej.
            A już cena paliwa ( czy jakość) w ogóle mnie nie interesuje.
        • kermicia Re: Dowody miłości 24.01.21, 11:10
          Szybciej i łatwiej zatankować, niż ubierać te wszystkie silikony i walić w 12 (!!!) kotletów. Ręka by mi odpadła, bo odpada już po dwóch. Co Wy właściwie robicie z 12 kotletami? Je wszystkie na raz? Bo zamrożone po odmrożeniu już nigdy nie są takie, jak nówki.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Dowody miłości 23.01.21, 21:53
      Uwielbiam jeździć na myjnie i tankować, robię to w sobotę, sami faceci, bo babki tłuką kotlety w domu albo robią pranie.
      Ogólnie to akurat z tym samochodem to wszystkie kobiety "niedojdy" z otoczenia jakie znam nie ogarniają samochodu już nie mówię o sprawdzeniu oleju i dolaniu czy nawet płynu do spryskiwaczy, bo to, no nie każdy potrafi ogarnać (chociaż w dobie youtube trochę wstyd) ale właśnie tankowanie i myjnia ... dramat.
      • magdallenac Re: Dowody miłości 23.01.21, 22:02
        Mialo byc bez klotni 😡Ja zatankowac samochod potrafie, myjnie tez bym pewnie ogarnela. Wszystko inne moze zrobic serwis. Jeszcze mnie nie powalilo, zeby na Youtubie szukac, jak zmienic olej...poza tym, kiedy sie bierzesz sama za wymiane oleju, albo robisz to w warsztacie u pana Mietka i cos pojdzie nie tak, to tracisz gwarancje u dealera.
      • ren.s Re: Dowody miłości 23.01.21, 22:39
        Ja ogarniam tankowanie, wymianę płynu i oleju oraz myjnię a nawet gaszenie pożaru pod mask. Ale często mąż robi to za mnie, bo chce i lubi. Ja mam wtedy wiecej czasu na chodzenie z kijkami. Robi to dla mnie, a nie dlatego, że nie umiem czy się boję, litości.
      • fifiriffi Re: Dowody miłości 24.01.21, 08:24
        Masz jak ja. Ja biorę jego i swoj samochód jade, myje, odkurzam, sprzątam w samochodach.
        Ja to uwielbiam.
        Jak slysza to moi znajomi kumole, to są pod wrażeniem. Bo jednego pani , to nawet skrobaczki do ręki nie wezmie, paliwo on jej tankuje, myje itp.
        Ja bym mogła to robić do 2gi dzien smile
      • kryzys_wieku_sredniego Re: Dowody miłości 24.01.21, 10:05
        No dobra, reflektor przedni mi się spalił, w nocy zauważylam w trasie - nie wymienialam (a mam "lampeczki" w bagażniku).
        Własnie mąż wymienia - nie wiem czy mnie nie zawola, bo mam "sprytniejsze" dłonie.
        Odnosnie oleju i serwisu - wymiana tak, ale sprawdzić i ewentualnie dolać? No jie będę dymać przez pół Wrocka w korkach żeby komuś zajęło to 3 min, skoro ki to zajmuje tyle.
      • thank_you Re: Dowody miłości 24.01.21, 10:35
        Tankowanie w sobotę brzmi uroczo. big_grin Tankuję z 8 razy w miesiącu, no, teraz w trakcie pandemii to nie, ale wcześniej - owszem; tankuję tylko w trasie. Gdy jestem w mieście, to mąż mi tankuje, bo wie, że tego nienawidzę. Aut też nie myjemy, robią to na przeglądach, wymianach opon albo po prostu mój siostrzeniec.

        Sprawdzenie oleju? Mnie się wyświetlają informacje o dolaniu oleju. O płynie do spryskiwaczy tak samo. To nie problem, bo jedno i drugie wożę w aucie i nie muszę specjalnie podjeżdżać na stację i stać w kolejce. tongue_out
      • pade Re: Dowody miłości 24.01.21, 11:02
        kryzys_wieku_sredniego napisał(a):

        > Uwielbiam jeździć na myjnie i tankować, robię to w sobotę, sami faceci, bo babk
        > i tłuką kotlety w domu albo robią pranie.
        > Ogólnie to akurat z tym samochodem to wszystkie kobiety "niedojdy" z otoczenia
        > jakie znam nie ogarniają samochodu już nie mówię o sprawdzeniu oleju i dolaniu
        > czy nawet płynu do spryskiwaczy, bo to, no nie każdy potrafi ogarnać (chociaż w
        > dobie youtube trochę wstyd) ale właśnie tankowanie i myjnia ... dramat.

        Ja pierdzielę. Trzeba każdy, każdusieńki wątek zepsuć dopieprzaniem się do autora? Nie można się ugryźć w paluchy i napisać coś od siebie, albo zamknąć wątek i iść dalej?
        Nie ma nic złego w tym, że jakiś mąż robi coś za żonę, albo dla żony i to wcale nie oznacza, że ta żona jest niedojdą!
        Takie wpisy autentycznie brzmią jakby pisało je dziecko z podstawówki "ja robię siama! taka jestem zajebista! a ty jesteś niedojda!". A o własnym mężu nic nie ma, czyżby zazdrośćtongue_out ?
        • kamin Re: Dowody miłości 24.01.21, 11:14
          Dla mnie po prostu jest dziwne, że tak dużo kobiet nie chce, nie lubi tankować samochodu. Równie egzotyczne byłoby gdyby jakiś kilkunastu facetów napisało, że żona zawsze im robi herbatę bo on tego nienawidzą. Nie chcę się do nikogo dowalać, tylko jestem autentyczne zdziwiona, że zwykła czynność, równie skomplikowana jak kupienie bułek może budzić taką niechęć.
          • pade Re: Dowody miłości 24.01.21, 11:25
            To przestaje być dziwne, jeśli się już trochę żyje na tym świecie i poznało się dużo ludzismile
            Tu w ogóle nie chodzi o stopień trudności tylko niechęć. Takie "nie bo nie" i nie chce Ci się nawet szczególnie wnikać dlaczego.
            Ja nie cierpię prasować. Póki dzieci były małe zmuszałam się. Aż w końcu podrosły na tyle by same obsługiwać żelazko, albo dobrze rozwieszać pranie a ja mam spokój. Co prawda mąż wolałby, żebym prasowała mu koszule, ale jak widać nie jestem dobrą żonąsmile
            Od razu dodam: umiem prasować, ale nie lubię.
            • kamin Re: Dowody miłości 24.01.21, 11:32
              Ależ ja rozumiem, że jedna osoba nienawidzi prasować, ktoś inny robić herbaty a inny budować budowli z klocków z dzieckiem. Ot drobne, nieszkodliwe dziwactwa. Ale tu stosunkowo niewinna, nieuciążliwa czynność okazuje się być znienawidzona przez dość liczne grono pań. Dla mnie dużym wysiłkiem byłoby organizowanie tak codziennych zajęć żeby na czas oddać mężowi samochód do zatankowania. Dlatego mnie dziwi, że ktoś to uważa za wygodę.
              • pade Re: Dowody miłości 24.01.21, 11:39
                Jednym z powodów może być chęć dania mężowi powodu do wykazania się. Żeby poczuł jaki jest troskliwy i dbający o żonę. Albo zrobił coś co kiedyś było traktowane jako męskie zajęcie (tylko bardzo proszę, bez oburzenia, nie, nie uważam, że tankowanie jest zajęciem męskim, ale może to jeszcze tkwić w podświadomości zbiorowej). Albo jeszcze z innego powodu. Who knows?
                • wipsania Re: Dowody miłości 26.01.21, 15:39
                  Ja co prawda tankuję, głównie dlatego, że więcej jeżdżę, ale wszelkie inne okołosamochodowe czynności z premedytacją zostawiam mężowi i wymagam, żeby było zrobione. On nie gotuje, nie pierze, nie sprząta, więc niech chociaż tym się zajmuje, bo gdybym ja przejęła te sprawy, to nie miałby problemu z tym, że tylko sobie leży i pachnie
          • igge Re: Dowody miłości 24.01.21, 18:37
            U mnie w domu baristą jest każdy, a ja nie. Nie bo nie lubię czy trudne ale mam większą frajdę z pysznej kawy jak mi podjedzie na kanapę czy do łóżka czy na stółbw kuchni pachnąca zrobiona gotowa. I już. Cała filozofia. Jak jestem sama w domu to herbatę piję, zioła, wodę itd. Dzisiaj syn robil obiad i kawę, mąż tort i ciasto kroił. Zwykle obiad robię ja i podaję, ciasto też.
            A jeślu chodzi o tankowanie to regularnie widuję tankujące kobiety, chyba więc nie unikają tego tankowania wszystkie.
        • sylwianna2018 Re: Dowody miłości 24.01.21, 15:31
          pade napisała:


          > Ja pierdzielę. Trzeba każdy, każdusieńki wątek zepsuć dopieprzaniem się do auto
          > ra? Nie można się ugryźć w paluchy i napisać coś od siebie, albo zamknąć wątek
          > i iść dalej?
          > Nie ma nic złego w tym, że jakiś mąż robi coś za żonę, albo dla żony i t
          > o wcale nie oznacza, że ta żona jest niedojdą!
          > Takie wpisy autentycznie brzmią jakby pisało je dziecko z podstawówki "ja robię
          > siama! taka jestem zajebista! a ty jesteś niedojda!". A o własnym mężu nic nie
          > ma, czyżby zazdrośćtongue_out ?


          Dobrze, że to ktoś napisał. Wątek miał potencjał. Ale zawsze ktoś musi sobie poprawić samopoczucie kosztem innej osoby.
          • magdallenac Re: Dowody miłości 24.01.21, 15:44
            Ja się nie przejmuję, jestem dość gruboskórna. Trochę niżej ritual mi współczuje mojego nieogarnięcia, dodając protekcjonalnie- niektórzy tak mają No cóż, świat się nie skończy dlatego, że jestem kiepska w robieniu kotletów schabowych, mam za to kilka innych talentów, które są bardzo unikalne big_grin
            • ritual2019 Re: Dowody miłości 24.01.21, 16:33
              magdallenac napisała:

              mam za to kilka innych talentów, które są bardzo unikalne big_grin

              😀😀😀 z pewnoscia unikalny jest twoj talent do robienia kotletow. Mozna sobie juz tylko wyobrazic reszte tych talentow 😀
              • magdallenac Re: Dowody miłości 24.01.21, 16:42
                Oj ritual, ritual, takie życie na poważnie, zawsze na serio, bez dystansu do siebie musi być niełatwe...żebyś się jeszcze lepiej poczuła to Ci powiem, że pierogi mi wychodzą jeszcze gorzej niż kotlety. A, o talentach napiszę, kiedy ktoś stworzy wątek o talentach. Tobie, tutaj pochwalę się jednym- potrafię mówić wspak big_grin
          • hexella Re: Dowody miłości 24.01.21, 15:48
            chyba trochę przesadzasz. Każdy ciekawy wątek lubi się rozrosnąć w gałęzie boczne, nie ma w tym nic dziwnego i złowrogiego. Sama autorka nie poczuła się dotknięta, to może nie przesadzaj z tą nadmierną empatią.
        • karme-lowa Re: Dowody miłości 24.01.21, 16:09
          pade napisała
          >
          > Ja pierdzielę. Trzeba każdy, każdusieńki wątek zepsuć dopieprzaniem się do auto
          > ra? Nie można się ugryźć w paluchy i napisać coś od siebie, albo zamknąć wątek
          > i iść dalej?
          > Nie ma nic złego w tym, że jakiś mąż robi coś za żonę, albo dla żony i t
          > o wcale nie oznacza, że ta żona jest niedojdą!
          > Takie wpisy autentycznie brzmią jakby pisało je dziecko z podstawówki "ja robię
          > siama! taka jestem zajebista! a ty jesteś niedojda!". A o własnym mężu nic nie
          > ma, czyżby zazdrośćtongue_out ?
          Dokładnie. Patrzę i oczy przecieram. Kamin bardzo próbuje udowodnić autorce, że jest dupą wołową bo nie lubi tankować i kurą domową bo wali kotlety.
          Paranoja.
          • kamin Re: Dowody miłości 24.01.21, 18:58
            Jaaaa? W którym miejscu w ogóle odnoszę się do kwestii kotletów??? Chyba mnie z kimś myślisz.
            Ja się tylko łagodnie dziwię kwestii tankowania bo dla mnie więcej zachodu byłoby że zlecaniem tego komukolwiek niż samodzielnym wykonaniem. Ale fakt, stację mam 5 minut od domu, mrozy rzadko, kolejki krótsze niż w Żabce więc naprawdę wysiłek zerowy.
        • kamin Re: Dowody miłości 24.01.21, 19:04
          Chyba przesadzasz. Coś mnie zdziwiło w wątku, więc dopytuję. Nie ma się co tu doszukiwać złych intencji. Równie dobrze można tobie zarzucić, że się dopieprzasz, że mąż autorki je zimne kotlety schabowe. Jest to "Bleee" na końcu...
        • evolventa Re: Dowody miłości 24.01.21, 22:30
          No właśnie... ja to robię sama, bo po prostu muszę, nie ma kto tego zrobić za mnie, ale nie lubię. Gdybym miała partnera, który robiłby to za mnie to oznacza, że zaraz jestem niedojda?
    • ren.s Re: Dowody miłości 23.01.21, 21:53
      Mąż dla mnie: tankuje mój samochód, wymienia opony i płyn do spryskiwaczy i olej. W niedziele spędzane w domu wstaje o 6 i nastawia rosół. Zanim wstanę dom pachnie rosołem smile Zdejmuje mi okulary gdy zasnę przed laptopem w łóżku. Wyręcza mnie w sprawach urzędowych. Remontuje dom i znosi moje wygórowane (według niego ) wymagania.
      Ja dla męża: codziennie (oprócz niedzieli) zdrowy obiad. Księgowość jego firmy ogarnięta. Przykrywam kocykiem, gdy zmęczony zaśnie na kanapie. Udaję, że nie widzę drobnych niedociągnięć, gdy coś w domu remontuje. i przede wszystkim kupuję wiejską kurę, żeby mógł mi w niedzielę pyszny rosół ugotować smile
    • szarsz Re: Dowody miłości 23.01.21, 22:00
      Ja też robię kotlety dla męża. Ale kupuję już rozbite. Więcej, w domu młotkiem nie rozbijesz tak, jak profesjonalnym wilkiem. A jeszcze jak potrafią to zrobić, to kotlety wychodzą o kilka klas lepsze. A pryskają w dwóch przypadkach, jak tłuszcz za gorący, trzeba smażyć na połowę, może odrobinę więcej mocy maksymalnej kuchenki i dwa, jak stoją opanierowane i puszczają soki.

      Ale z panierowaniem rozumiem. U mnie w domu wszystko panieruje mąż. I jeszcze sprząta blaty po robotach mącznych, pierniczkach, pizzy itp.
    • hexella Re: Dowody miłości 23.01.21, 22:22
      Przykład z dziś. Pojechałam rano do optyka aby sprawić sobie okulary do czytania, bo zauważyłam właśnie, że wieczorne czytanie trochę mnie męczy. Jako człowiek nie noszący okularów przeżyłam szok, albowiem wyceniono mi ów sprzęt na 500 zł, i to w wersji ekonomicznej. Zrezygnowałam z zakupu i z przejęciem opowiedziałam o tym mężowi, że jak to tak, że granda i że to pierniczę.
      Mąż wrócił z zakupów i z dumą wręczył mi okulary zakupione w jakiejś drogerii, za oszałamiającą kwotę 10zł... z dwiema diodami na oprawce, robiącymi za latarkę big_grin
      • sarah_black38 Re: Dowody miłości 24.01.21, 10:32
        hexella napisała:

        przeżyłam szok, albowiem wyceniono mi ów sprzęt na 500 z
        > ł, i to w wersji ekonomicznej. Zrezygnowałam z zakupu i z przejęciem opowiedzia
        > łam o tym mężowi, że jak to tak, że granda i że to pierniczę.
        > Mąż wrócił z zakupów i z dumą wręczył mi okulary zakupione w jakiejś drogerii,
        > za oszałamiającą kwotę 10zł... z dwiema diodami na oprawce, robiącymi za latark
        > ę big_grin
        >

        Lepiej wróć i kup te od lekarza, porządne z antyrefleksem, do monitora komputera ... . Ten badziew z drogerii jest dobry doraźnie ( ja raz zapomniałam okularów zabrać do pracy i byłam zmuszona kupić w aptece za 15 zł - owszem, na dzień były dobre. Nie mogłabym ich nosić stale. Zresztą szkoda oczu i wzroku, u tych co im ręki brakuje do czytania wink wada tylko się może pogłębić z czasem. Ja zaczynałam od +1, teraz mam ponad dwa.
        • hexella Re: Dowody miłości 24.01.21, 15:52
          tak zrobię.
          Mój wewnętrzny sprzeciw wywołały jednak proporcje - szkła 150zł reszta oprawki, czyli w moim odczucia 10 deka plastiku. Muszę się z tym przegryźć.
          • igge Re: Dowody miłości 24.01.21, 22:08
            Ja niedawno zamawiałam sobie okulary, a potem byłam u innego optyka z dzieckiem i tam były oprawki, które bardziej mi się podobały.
            Mąż wyszukał. I mimo, że nadal czekam na te pierwsze ( w innym salonie) namówił mnie na kolejne bo ładniejsze, w kolorze, który bardziej mi się podoba. Już je mam. Ładne. Będę miała dwie pary, jedne zapasowe.
        • mebloscianka_dziadka_franka Re: Dowody miłości 24.01.21, 15:52
          No właśnie, też tak robiłam, dopóki sobie nie uświadomiłam, że jakieś mikrokawałeczki plastiku wbijam w ten sposób w mięso. Wiem, że i tak wraz z pożywieniem pochłaniam też plastik, bo obecnie nie ma miejsca na świecie wolnego od tworzyw sztucznych, ale to odbywa się niezależnie od mojej woli. Nie mówiąc o tym, że to kolejny odpad plastikowy do kolekcji - taki woreczek po mięsie.
        • bywalec.hoteli Re: Dowody miłości 24.01.21, 22:35
          magdallenac napisała:

          > Cos mnie odrzuca ostatnio od wieprzowiny i wolowiny😳

          To nie zakładaj tych rękawic do tłuczenia, tylko tak jak koleżanki radziły przykryj folią przed tłuczeniem.
          Będzie łatwiej i nie będzie pryskać.
          O ile nie jesteś wiotką leliją i dysponujesz dobrym młotkiem, to rozbijanie to banał.
    • ginger.ale Re: Dowody miłości 24.01.21, 08:44
      Mój też ZAWSZE tankuje i myje auto, którym jeżdżę (ale przeglądy, ubezpieczenie -ja). A ja robię mu czasem te wspomniane schabowe, tylko kupuję już takie rozbite steakerem. Sama nie jadam. Podobno robię też przyszne spaghetti bolognese...
      • kamin Re: Dowody miłości 24.01.21, 08:52
        Ale jak to wygląda w praktyce? Jedziesz autem, zapala się kontrolka że trzeba zatankować. I co wtedy? Jedziesz do domu, mówisz mężowi i on bierze twoje auto i jedzie na stację? Dla mnie to nieporównywalnie więcej zachodu niż samodzielne wjechanie na najbliższą stacje benzynową.
        Pierwsze auto miałam dwadzieścia lat temu mając dwadzieścia lat i nie mając męża. Stąd chyba moja samowystarczalność w zakresie tankowania czy dolewania płynu do spryskiwaczy.
        • ginger.ale Re: Dowody miłości 24.01.21, 09:57
          Mnie się nigdy kontrolka nie zdąży zapalić 😆 on tankuje i myje w weekend, jak wraca zakupów spożywczych. Co mu będę bronić, jak lubi. Jeżdżę po mieście, w 5 dni nie wyjezdzę więcej niż 1/4 baku, w trasach i tak jesteśmy razem.
        • fantomowy_bol_mozgu Re: Dowody miłości 24.01.21, 12:22
          Przyznam szczerze, że też mnie to zadziwia - ja po prostu jak mam mniej niż 1/4 baku to zjeżdżam na najbliższą (lub swoją ulubioną, jeśli rzecz dzieje się koło domu) stacje i tyle. Ale ja jeżdżę dużo, jedno z aut mam na gaz (zbiornik jest mniejszy i trzeba tankować co 250 km) i nie wyobrażam sobie wysyłać chłopa co kilka dni na stację i tracić na to specjalnie czas.