Dodaj do ulubionych

plany na starość

04.02.21, 15:11
Czy Wasi rodzice/teściowie/ Wy (bo ematki w różnym wieku są przecież) zapobiegawczo planują, co zrobić na "stare lata"?

Czytam, że np. we Francji ludzi już koło 50 interesują się domami starości, planują gdzie zamieszkać, gdy dopadnie ich zniedołężnienie. U koleżanek kilkoro rodziców w wieku koło 70 przeniosło się bliżej dzieci - przenieśli się do tego samego miasta.

Moi teściowie/mama mają tezę o starych drzewach, co to się ich nie przesadza. Mieszkają od nas ok 3h drogi. Nie mamy fizycznej możliwości opieki nad nimi, żadnej rodziny na miejscu nie mają. Znajomych tak.
Mamy możliwości finansowe, aby ich ulokować w naszym mieście, bliżej nas - żadne argumenty, w tym bliskość rodziny, zwłaszcza wnuków, lepsza opieka medyczna, lepsze warunki życia nie przemawiają.
Są po 70.
Co będzie za 10 lat nie wiem.
Wydaje mi się, że oni też o tym nie chcą myśleć, i niejako na nas spuszczą tę odpowiedzialność co dalej.
Staram się szanować ich stanowisko, ale nie do końca rozumiem.
Jak u Was, udało Wam się namówić rodziców na przeprowadzkę bliżej Was?
Obserwuj wątek
    • magdallenac Re: plany na starość 04.02.21, 15:26
      Ja myślę, że powinno się uszanować wolę i zdanie rodziców i dać im żyć własnym życiem. Moi rodzice (65) są sprawni, mają swoje hobby, podróżują itd. mieszkają kilka tys. km ode mnie. Teściowa, kiedy skończyła 60 lat przeprowadziła się w bardzo egzotyczne, kiepsko skomunikowane z resztą świata miejsce i żyje sobie tam ponad 10 lat bardzo szczęśliwie, wracając do domu (USA) raz w roku, aby zadbać o kwestie medyczne i finansowe. Teść (70 plus)też ma swoje życie- pół roku (zima) w ciepłym "emeryckim" stanie, na wiosnę i lato wraca do domu i mieszka niedaleko nas. Nie zanosi się, aby ktokolwiek z rodziców planował jakieś ruchy i zamierzał przenosić się na stałe blisko dzieci. Dlaczego czujesz się odpowiedzialna za decyzje dorosłych ludzi?
      • fraudes Re: plany na starość 05.02.21, 10:00
        Wola rodziców kończy się tam, gdzie wchodzi niepełnosprawność lub/i konieczność wsparcia. Ja z wolą mojej mamy bardzo się liczyłam. Dlatego, jak powiedziała "nie" na remont łazienki i zrobienie prysznica, nie zrobiłam go. jak powiedziała "nie" mieszkaniu w blokach obok nas, zgodziłam się. Efekt? Mama prawie 80, z demencją, nie wjedzie sama do wanny i z niej nie wyjdzie (muszę wyciągać i mocno pomagać), dwa-trzy dni jestem poza domem (łącznie z nocami), bo muszę jej pomóc, a mieszka daleko. Lekarze na miejscu = konieczność wzięcia urlopu dla mnie. Zakupy przez umyślnego znajomego, bo nie obsłuży kuriera. Miesięcznie robię parę tys km. Plus mam dom do obrobienia na odległość (przeglądy, naprawy, liście, trawa, zimą snieg).
        Także tyle w kwestii prawa do samostanowienia.
    • zuleyka.z.talgaru Re: plany na starość 04.02.21, 15:26
      Ee, myślałam,że o naszą starość chodzi. Ja zamierzam sprzedać wszystko w PL i przenieść się w jakiś miły i przyjazny zakątek świata, gdzie jest dużo owoców, warzyw i słońca.

      Moi rodzice/teściowie - niech sobie robią co chcą. Ich życie. Mam nadzieję, że jednak będą chcieli ostatnie lata wykorzystać na życie a nie na dławienie się w swojej starości.
    • huang_he Re: plany na starość 04.02.21, 15:37
      Mam taki plan, że będę podróżować w najbardziej niebezpieczne miejsca na świecie, mając wyrąbane, czy zejdę na malarię, od ukąszenia jakiejś cholery czy też mi łeb odrąbią.
    • gryzelda71 Re: plany na starość 04.02.21, 15:46
      O kurcze, a ja mam za chwilę 50 i kończyć będę dom i wcale nie zerkam na oferty domów starości.
      Nie wiem może za chwilę na te nową odmianę kowida zejdę także, problem się rozwiąże, a dzieci zostaną z całkiem dobrym startem w dorosłość.
      A jak pożyję to mam plany.
    • berber_rock Re: plany na starość 04.02.21, 21:11
      A niech mnie buk broni!
      Generalnie podejscie mam takie:
      - dorosli sa, wiec jakby czegos potrzebowali to sie odezwa. Skoro sie nie odzywaja to znaczy ze nie potrzebuja.
      - finansowo zabezpieczeni sa, bo ja nic juz od nich nie bede chciala. Uwazam ze to w zupelnosci wystarczy

      Dzieli mnie 1500 km (a za chwile bedzie z 8 tys.), a do PL z pewnoscia sie nie sprowadze.

      Nie rozumiem co to znaczy "na was spuszczaja odpowiedzialnosc"? To nie dawajcie na siebie spuszczac. Nie jestes odpowiedzialna za rodzicow.
      • kosmos_pierzasty Re: plany na starość 05.02.21, 10:24
        berber_rock napisał(a):



        > Nie rozumiem co to znaczy "na was spuszczaja odpowiedzialnosc"? To nie dawajcie
        > na siebie spuszczac. Nie jestes odpowiedzialna za rodzicow.

        Nie rozumiesz, bo masz ułożone w głowie. Niektórzy muszą sobie dopiero ułożyć. Ponadto jakaś tam odpowiedzialność jest i trzeba umiejętnie stawiać granice. Mało kto może i chce całkowicie olać starych, niedołężnych rodziców. Wyżej Fraudes napisała: Taka "stuprocentowa samodzielność" potem odbija się na dzieciach.
          • kosmos_pierzasty Re: plany na starość 05.02.21, 10:46
            Nie tylko chodzi o mentalność, choć o to również. W Polsce jest jednak rónież inny poziom zamożności. Dla wielu rodzin nawet oddanie do DPS stanowi problem, bo wtedy znika emerytura, która jest częścią budżetu rodziny. A mieszkanie nie stanowi zabezpieczenia, bo mieszkają razem z rodzicem i nie mogą sprzedać go, by płacić za dom opieki.
            A jeśli mówimy o prywatnych ośrodkach, to jaki procent społeczeństwa stać na płacenie +/- 5 tys. (zależy jaki stan seniora, cena pobytu i emerytura) miesięcznie za opiekę nad rodzicem?
          • azja_pl2 Re: plany na starość 05.02.21, 10:49
            No ja nie wiem, czy to takie proste: umiescic w specjalistycznym osrodku i po problemie. Jest to moj moralny dylemat. Gdy bylam dzieckiem, rodzice troszczyli sie o mnie i nie umieszczali w "specjalistycznym osrodku", dopoki nie stane sie samodzielna. A gdy nasi rodzice traca samodzielnosc, to po prostu odeslac ich do osrodka?
            Zaznaczam, ze to takie moje osobiste dywagacje, bo niebawem sama bede musiala zmierzyc sie z tym tematem. Wiem, ze starosc w osrodkach to dzis szeroko przyjete rozwiazanie w krajach rozwinietych, ale jakos nie jestem do tego przekonana. Chociaz alternatywy bywaja naprawde trudne do ogarniecia sad
            • margerytka73 Re: plany na starość 05.02.21, 11:08
              Oni nie mieli wyjscia. Jakby sie Toba nie opiekowali, zabralaby dzieci opieka spoleczna.
              Odda Cie do osrodka-tego z kolei ridzice by nie zrobili, bo oni chcieli miec dzieci. Bez sensu wiec byloby swiadome zdecydowanie sie na dzieci i oddanie ich do osrodka.
              Poza tym dzieci maja swoje zycie. Pomagac mizna i z dakeka chocby przesylajac pieniadze.
              Jakos sobie nie wyobrazsm tego, ze dzieci zakladaja swoje rodziny, mieszkaja 500 km od rodzicow, albo w innym kraju i na starosc opuszczaja swoich mezow, zony, dzieci, wracaja do rodzinnych stron by opiekowac sie starymi rodzicami. A co jak maz by wrocil do rodzicow, by sie nimi opiekowac, a zona do swoich w tym samym czasie?
              Trzeba nie liczyc na dzieci na starisc, tak jak to robia osoby bezdzietne. Wudaje mi sie, ze to jest jakies wyjscie.
              • azja_pl2 Re: plany na starość 05.02.21, 11:29
                Mogli mnie oddac do przedszkola/ szkoly z internatem i brac na weekendy, zeby nacieszyc sie dzieckiem smile
                Nie biore pod uwage opuszczenia wlasnej rodziny, zeby sie starszymi rodzicami zaopiekowac. Ale przeprowadzka starszych rodzicow w okolice doroslego dziecka/ dzieci to niezly pomysl, zeby ulatwic logistyke. Tylko kiepsko, jesli dzieci mieszkaja za granica, a starsi nie znaja jezyka...
                • margerytka73 Re: plany na starość 05.02.21, 12:02
                  I kiepska jest emerytura w PL
                  Znajoma rozważała przeprowadzke za ocean do syna i synowej, język to małe piwo i tak zamierzała porudszać się po polskiej dzielnicy, ale po przeliczeniu okazało się, że jej emerytura starczy jej tam na tydzień zycia.
                  A syn i synowa mają tam jeszcze swoje dzieci i wnuki, którym czasem pomagają. Okazuje się więc, że nie tylko chęci ale i pieniądze są koniecznością.
          • effka454 Re: plany na starość 05.02.21, 13:20
            zuleyka.z.talgaru napisała:

            > Nie olać, tylko umieścić w specjalistycznym ośrodku, który zapewni i opiekę i o
            > bsługę. I po problemie. Tylko w Polsce nadal panuje mentalność z XVIII wieku.

            Ale wiesz, że jeśli rodzic się nie zgadza na zamieszkaniu w domu spokojnej starości, a nie jest ubezwłasnowolniony, to nie możesz go tam "umieścić"?
            A jeżeli nawet stan psychiczny/neurologiczny pozwala na ubezwłasnowolnienie, to ten proces trwa co najmniej pół roku?
            Że już pominę kwestie finansowe
          • joaz Re: plany na starość 05.02.21, 14:28
            zuleyka.z.talgaru napisała:

            > Nie olać, tylko umieścić w specjalistycznym ośrodku, który zapewni i opiekę i o
            > bsługę. I po problemie. Tylko w Polsce nadal panuje mentalność z XVIII wieku.

            Nieubezwłasnowolniony rodzic musi na to wyrazić zgodę.
    • daniela34 Re: plany na starość 04.02.21, 21:16
      Mam rodziców-"przesiedleńców". Każde z nich we wczesnym dzieciństwie przeżyło zmianę miejsca pobytu całej rodziny (ojciec jest z Kresów, mama jest dzieckiem więźniów obozu, którzy po wyzwoleniu nie wrócili do swoich rodzinnych miejscowości. Nie maja żadnych teorii o starych drzewach i z radością przenieśli się do mnie na początku pandemii. Pod tym względem są bardzo elastyczni. Żadnych korzeni, starych domów rodzinnych i grobów przodków.
      • naszastruga Re: plany na starość 04.02.21, 21:25
        Fajnie i lekko się to teraz pisze - niech robią co chcą i przenoszą się pod palmy i jedzą warzywa - kiedy rodzice mają te 60-70 lat. Potem jednak zaczyna się proza życia i stają się coraz bardzie niezaradni i wymagający opieki. Tak jestem przygotowana na to, aby zamieszkali ze mną, aby im tej opieki udzielić, o ile w grę nie wejdzie jakaś ciężka choroba wymuszająca inne rozwiązania.
        • daniela34 Re: plany na starość 05.02.21, 13:07
          Z tym oparciem w rodzinie to trochę nie o to mi chodziło- bo w wątku poruszamy temat przeprowadzki seniorów do dzieci lub bliżej dzieci- czyli to oparcie w rodzinie jest. I w tym sensie pisałam o przesiedleńczej mentalności moich rodziców. Każde z nich przeżyło przeprowadzkę z najbliższą rodziną: w przypadku ojca to byli dziadkowie i rodzice, w przypadku mamy- rodzice. Więc oparcie w rodzinie - tak, to jest ważne. Ale już korzenie- nie. Żadne groby przodków, ziemia praojców, ojczyzna, blizna, łany i kurchany. Takie korzenie są nieistotne.
            • daniela34 Re: plany na starość 05.02.21, 14:37
              Czyli u niej poszło w odwrotną stronę. A mogę być wścibska i zapytać o wiek mamy w momencie przesiedlenia? I skąd ją przesiedlili (oczywiście tylko jeśli chcesz o tym pisać)- o to drugie to już pytam w zasadzie tylko z czystej ciekawości. O to pierwsze- bo zastanawiam się, czy moment, w jakim człowieka to dopadło ma znaczenie dla późniejszego podejścia.
          • gabinatka Re: plany na starość 06.02.21, 01:51
            Ale przecież zdecydowana większość ludzi przeżywa w wieku dorosłym przeprowadzkę z domu rodziców do swojego własnego, gdy zakładają swoją rodzinę, często mają na koncie niejedną zmianę mieszkania. Mimo tego, to przywiązanie na stare lata do domu, i miejsca, w którym się spędziło mocno dojrzałe życie jest bardzo popularne i bardzo, w starszych ludziach ,zakorzenione.
    • olkkaa_99 Re: plany na starość 04.02.21, 21:30
      Moi są kolo 60tki, na szczęście w dobrym zdrowiu. Wiem, że postanowili już gdzie chcą byc pochowani, mama o tym ze mną rozmawiała, juz nie pamietam jak to wyszlo. Babcia 20 lat przed śmiercią miala juz przygotowaną sukienke do trumny, kazdy wiedzial która to i gdzie wisi. Zgodnie z jej wolą pochowaliśmy ją w tej sukience, choc w dniu smierci, po ciężkiej chorobie wazyla 45 kilo, a sukienka byla w rozmiarze XL. O sprawach organizacyjnych natomiast , jak to zwykle w mojej rodzinie - cicho sza. Tego nie ma, o tym nie rozmawiamy. Brat mieszka blisko, mam nadzieje, ze zdaje sobie sprawę z tego, ze glownie na nim z racji odleglosci spocznie ten obowiązek. Mama dala nam przykład opiekujac sie z wielkim poswieceniem i miłością leżącą, umierająca babcią. Wiemy jak to wyglada. To nam musi wystarczyc. Damy radę.
    • gaskama Re: plany na starość 04.02.21, 21:39
      Mam rodziców idiotow. Teściową tez. Tesciowa wyprowadziła się kilkaset km od nas jakieś 20 kat temu Teraz, jak jest po 75 rż na pretensje, że do niej nie jeździmy. Ale przeprowadzić się nie chce. Maz kupił jej mieszkanie niedaleko nas, ale ona nie chce się przeprowadzić. Mieszkanie stoi od 2 kat puste, bo idiotka nie pozwala go wynająć.
      Moi rodzice są równie głupi. Jako 26 latka sama kupiłam mieszkanie blisko nich, by móc im pomagać ba starość. Sami nawet 1 zł sobie nie zaoszczędzili. Wiec teraz dopłacam regularnie, bo ich emerytury starczają na czynsz i jedzenie. Na nic wiecej.
      • wapaha Re: plany na starość 05.02.21, 10:43
        gaskama napisała:

        . Maz kupił jej mieszkanie niedaleko nas, a
        > le ona nie chce się przeprowadzić. Mieszkanie stoi od 2 kat puste, bo idiotka n
        > ie pozwala go wynająć.
        >
        Tak z ciekawości .Kupil za swoje czy za jej?
        • olkkaa_99 Re: plany na starość 04.02.21, 22:02
          Ja tez. Ale juz skonfrontowac się z tą myślą, "a co jeśli..."? Nie dziwie sie z jednej strony rodzicom, ze nie podejmują tego tematu, odsuwają go od siebie, bo to ludzkie, a z drugiej to stawia nas - dzieci w trudnej sytuacji.
    • anorektycznazdzira Re: plany na starość 04.02.21, 21:58
      Moja matka dała się bez problemu przeprowadzić do miasta, w którym ja mieszkam jak miała 55 lat i przechodziła na emeryturę. Był to zapewne przejaw planów na stare lata. Mieszkała jakieś 200 km drogi ode mnie i dojazd był kiepski.
    • arabelax Re: plany na starość 04.02.21, 22:10
      A moze nie ma co planowac, bo nie wiadomo co bedzie?
      Kiedyś tez tak myslalam, co będzie jak sie zestarzeja i beda wymagac opieki. A los takie dal rozwianie na ktore nigdy bym nie wpadla.
        • arabelax Re: plany na starość 04.02.21, 22:37
          Moi rodzice zmarli obydwoje w ciagu niecalego roku. Ja wczesniej martwlam sie, jak to bedzie. Jestem jedynaczka, wiec wiedzialam, ze na mnie ewentualna pomoc spadnie. W zyciu nie pomyślałabym, ze los moze tak zle i szybko zagrac. Moze nie ma co planowac na przyszlosc i martwic sie. Wiadomo, kazdy inaczej moze myslec, ale nie ma co na sile rodzicom planowac przeprowadzek erc
          • kosmos_pierzasty Re: plany na starość 05.02.21, 10:32
            We mnie się gotuje, jak coś takiego czytam. Moja mamusia właśnie tak myślała. Uważam, że plan trzeba mieć, a jak nie będzie go trzeba realizować, to tym lepiej. I wcale nie chodzi o martwienie się, ale o przewidywanie. Można założyć, że ty czy rodzic (zależy od strony, z której się patrzy) zejdziecie na zawał i nikt nie będzie miał kłopotu. Gorzej jak trafi się akurat udar, Alzheimer, czy inne świństwo... a rodzina nijak nie będzie przygotowana na taką ewentualność, bo "nam się to przecież nie zdarzy" uncertain więc całe środki zostały przehulane na "życie chwilą".
                    • kosmos_pierzasty Re: plany na starość 05.02.21, 10:51
                      I DPS też nie jest gratis. Jak nie jesteś klientką opieki społecznej, to państwo upomni się o dofinansowanie pobytu mamusi, czy tatusia. No dobrze, może jeśli żyjesz tylko ciut powyżej granicy ubóstwa, to nie, ale już dochód ematki zapewne jest wystarczający, by Rzeczpospolita scedowała na nią te koszta.
                      • joaz Re: plany na starość 05.02.21, 14:36
                        kosmos_pierzasty napisała:

                        > I DPS też nie jest gratis. Jak nie jesteś klientką opieki społecznej, to państw
                        > o upomni się o dofinansowanie pobytu mamusi, czy tatusia. No dobrze, może jeśli
                        > żyjesz tylko ciut powyżej granicy ubóstwa, to nie, ale już dochód ematki zapew
                        > ne jest wystarczający, by Rzeczpospolita scedowała na nią te koszta.

                        jeśli to DPS (nie prywatny dok opieki) to jeśli senior ma emeryturę to ni problem, o ile nic się nie zmieniło to niezależnie od jej wysokości. W Polsce problemem jest znalezienie takiego miejsca - po prostu jest ich bardzo mało. Są kolejki, miejsce zwalnia się wraz ze śmiercią podopiecznego. No i trzeba mieć zgodę seniora (nawet tego z Alzheimerem) na umieszczenie w placówce.
              • arabelax Re: plany na starość 05.02.21, 13:20
                Nie doposalam, ze jezeli Twoi rodzice maja tendencje do przehulania srodkow, to jest ogolnie problem, a nie tylko kwestia planow na starosc, bo srodki odlozone dobrze miec zawsze.
                Moi rodzice mieli zawsze. Piszac miałam na mysli wielkie planowania i dzialanie do przodu az za bardzo. A jest tak, ze i tak los moze zaskoczyc nawet jak zrobisz plan szczegolowy.
    • riki_i Re: plany na starość 04.02.21, 22:38
      To w końcu wątek o rodzicach czy o forumkach? I o czym to ma być - o planach życiowych na stare lata, czy o przeprowadzce dzieci w pobliże rodziców? Chaos myślowy widzę.

      IMO kluczowym tematem na starość jest kasa, bo ilość rozporządzalnych środków warunkuje wszystko.

      Wbrew rozkosznemu pitoleniu na tym forum, w Polsce starych ludzi czeka w większości nędza. Pokolenie moich rodziców , czyli 70+ , ma w większości majątek typu małe mieszkanie w bloku, czasem jakaś nienadzwyczajna działka rekreacyjna, stary samochód i 2500 na rękę. W Warszawie to jest wegetacja, zwłaszcza, gdy jedno umiera lub idzie do domu opieki, który pochłania całą emeryturę.

      Jakiekolwiek plany na starość można snuć mając zapewniony choć minimalny kapitał na ich realizację. Inaczej jest tylko powolne czekanie na śmierć i kolejne szare dni mijające w tym samym rytuale 'dom -bazarek- spacerek'.

      Oczywiście, pieniądze jako takie też nie gwarantują niczego. Pisałem tu wielokrotnie o ojcu, któremu nie starczało 5000 na rękę, bo na jesieni życia miał młodą żonę, która nie po to za niego wyszła żeby pracować i dziecko. Znam też Panią, która po 80-tce męczy się okrutnie sama w wielkim domu, bo nieopatrznie przepisała go kiedyś na córkę (a ta nie ma ochoty go sprzedawać).

      I na koniec. Dużym problemem na stare lata jest też mentalność. Jak ktoś był całe życie gównozjadem i odmawiał sobie wszystkiego, to nawet jak mu wpadnie jakaś kasa nie zrobi z nią nic. Odda wnuczkom, Rydzykowi, albo zakisi w sienniku. Mnóstwo starych ludzi w ogóle nie korzysta z pieniędzy, które sobie uskładało na starość.
      • berber_rock Re: plany na starość 05.02.21, 07:51
        Riki

        Pelna zgoda, a szczegolnie z tym ostatnim akapitem.
        rzeczywiscie. Obserwuje wokol siebie kilka starszych osob posiadajacych jako takie nieruchomosci,ktore moglyby byc zabezpieczeniem na starosc. Ale NIE! To nasza krwawica i my tego nie sprzedamy, chocbysmy mieli korzonki zjadac.

        W PL mam wrazenie jest jeszcze inny problem: pokolenie sandwich czesto jest w stanie dofinansowac opieke dla rodzicow, ale nie jest w stanie rzucic swojej rodziny (dzieci w wieku szkolnym etc.) aby sie ta rodzicami opiekowac. I tu pojawia sie zgrzyt, bo w tradycyjnych rodzinach, rodzice czesto tego nie rozumieja. I cisna ...
        • husmus Re: plany na starość 05.02.21, 10:11
          berber_rock napisał(a):


          > W PL mam wrazenie jest jeszcze inny problem: pokolenie sandwich czesto jest w s
          > tanie dofinansowac opieke dla rodzicow, ale nie jest w stanie rzucic swojej rod
          > ziny (dzieci w wieku szkolnym etc.) aby sie ta rodzicami opiekowac. I tu pojawi
          > a sie zgrzyt, bo w tradycyjnych rodzinach, rodzice czesto tego nie rozumieja. I
          > cisna ...

          Dokładnie tak. Starsi rodzice nie zdają sobie kompletnie sprawy z realiów dzisiejszego świata. Nikt nie pójdzie na "lewe" zwolnienie na pół roku, bo trzeba się zająć matką, czy ojcem. To nie lata 80' - u mnie w rodzinie facet miał "złamaną" rękę i ściągany gips przez kilka miesięcy, bo matka wymagała opieki. Teściowa się ostatnio obruszyła, bo sąsiadka oddawała matkę do domu opieki. A co miała zrobić - ma pracę, dzieci, swoje zobowiązania, a kobieta ma zaawansowanego Alzheimera, strach ją na godzinę samą zostawić.
      • fortalesa Re: plany na starość 05.02.21, 09:46
        Nie, nie chodzi mi o snucie wizji co robi dobrze sytuowany 60 latek. Czy gra w golfa czy zwiedza Tajlandię.
        Chodzi mi o kwestie, czy nasi rodzice - schorowani, balansujący na granicy samodzielności, w pełni sprawni umysłowo rozważają i planują jak ustawić swoje dalsze życie.

        Owszem, kasa jest kwestią istotną.

        Jednak wydaje mi się, że pokolenie moich rodziców - roczniki 40/50 mają zakodowane, że w razie gdy oni nie będą sprawni, to dzieci się nimi zajmą - tak jak oni/ktoś z ich licznego rodzeństwa/ zajmowali się swoimi rodzicami. Tylko nie widzą tego, że sami dzieci mają mniej (2) i te dzieci mieszkają w odległości 2-3h od nich. Dzieci proponują przeprowadzkę bliżej - finanse na przeprowadzkę zapewniają.
        • kosmos_pierzasty Re: plany na starość 05.02.21, 10:37
          fortalesa napisał(a):

          > Jednak wydaje mi się, że pokolenie moich rodziców - roczniki 40/50 mają zakodow
          > ane, że w razie gdy oni nie będą sprawni, to dzieci się nimi zajmą

          To prawda. U mnie nawet ciotka uważała, że zajmę się nią (!) mając niezbyt sprawną matkę i własną rodzinę. No bo jesteśmy rodziną (z ciotką znaczy)... To jest inna mentalność. Taka, która z kobiet czyni niewolnice oczekiwań społecznych. Na szczęście ten świat przemija.
        • riki_i Re: plany na starość 05.02.21, 11:29
          fortalesa napisał(a):

          > Jednak wydaje mi się, że pokolenie moich rodziców - roczniki 40/50 mają zakodow
          > ane, że w razie gdy oni nie będą sprawni, to dzieci się nimi zajmą - tak jak on
          > i/ktoś z ich licznego rodzeństwa/ zajmowali się swoimi rodzicami.

          A tutaj pełna zgoda. Masz rację, to pokolenie ma w większości właśnie takie oczekiwania.
        • lumeria Re: plany na starość 05.02.21, 12:41
          >dzieci się nimi zajmą - tak jak oni/ktoś z ich licznego rodzeństwa/ zajmowali się swoimi rodzicami.

          Dodatkowa kwestia to to, ze kiedyś, jesli starsi byli 'na chodzie', to jakoś ciągnęli. Ale jak doszli do stadium choroby obłożnej to szybko umierali, bo po prostu nie bylo zaawansowanej opieki medycznej.

          Teraz odratowują i zwracają na łono rodziny bardzo chorych ludzi.
    • margerytka73 Re: plany na starość 05.02.21, 09:55
      Jak dożyję, oczywiście, moja starość będzie wyglądała tak jak żyję teraz (tylko bez pracy) będe na emeryturze, jak będę schorowana, to kasa będzie szła na lekarzy, jak będę w przyzwoitym zdrowiu, to będę żyła jak teraz, chodziła na zakupy, do kina, czytała książki, dużo spacerowała, może zapiszę się do jakiegoś klubu, albo kupię działkę warzywną. Jak już będę niedołężna, kiedy nie będę mogła sama egzystować w mieszkaniu, będę mieszkać w jakimś beznadziejnym domu starców, beznadziejnym - bo na wypasiony nie będzie mnie stać, o i tam będę sobie dogorywała, bo przecież nikt mnie nie odwiedzi, rodziny już nie będę miała (rodzeństwa, rodziców) dzieci też, więc pewnie będę leżała zasikana, czy brudna i pielęgniarki z łaski będą się mną opiekować, bym nie zdechła.
    • kosmos_pierzasty Re: plany na starość 05.02.21, 10:20
      Moja mama uznała, że "jakoś to będzie", no i jest. Jakoś.

      Teściowa się przeprowadziła obok syna, wtedy z mężem, jeszcze przed naszym poznaniem się, ale raczej się pospieszyli, bo nie wiedzieć czemu przyjęli, że on na tych 50m2 w bloku będzie mieszkał latami... Ale jakoś nie pali mi się, by zamieszkała teraz bliżej big_grin Jej raczej też. Trzeba jej jednak przyznać, że jest zapobiegliwa i ma oszczędności. Myślę więc, że jak będzie trzeba, to ogarniemy temat. Najgorszy scenariusz, to gdyby jej stan się pogorszył jeszcze za życia mojej mamy. Z dwoma niedołężnymi starszymi paniami byłby spory kłopot. Więc niech kobiecie zdrowie dopisuje jak najdłużej.

      Sama myślę, że najważniejsze są pieniądze. Mam nadzieję, że między usamodzielnieniem córki, a naszą niedołężnością zdołamy zgromadzić wystarczające oszczędności, żeby na wszystko starczyło. Dopuszczam też myśl, że choć uwielbiam swój dom, to kiedyś, dla dobra córki, będę być może musiała się przeprowadzić i to zrobię, gdyby była taka potrzeba.

      Myślę, że podejście Francuzów, jak je opisujesz, jest bardzo rozsądne. Tyle, że jak zwykle - oni rozporządzają innymi dochodami. Co ja mogę planować na 100 proc teraz, jak cały czas inwestujemy w dziecko? I myślę, że takie priorytety są ok. Trudno, żebym jej żałowała na edukację, czy wakacje, w imię oszczędzania na starość, czy wyszukiwała sobie kosztowny dom opieki... Poza tym chyba u nas nie da się zarezerwować pobytu w takim miejscu z wieloletnim wyprzedzeniem.
    • 35wcieniu Re: plany na starość 05.02.21, 10:39
      Nie mam planów, rodzice też nie mają planów.
      Mieszkają sami, są samodzielni. Jeżeli pytasz o sytuację kiedy np. zachorują tak że będą w stanie leżącym i wymagającym stałej opieki - to nie wiem co zrobię.
    • klaramara33 Re: plany na starość 05.02.21, 10:42
      Moje plany na przyszłość-tobołek i w świat smile. Tak mi się czasem marzy i niewykluczone ,że to zrobię a drugi plan to praca wolontariat do końca życia i tyle byle nie myśleć o sobie za dużo i się nie użalać.
    • jdylag75 Re: plany na starość 05.02.21, 10:51
      Moi ignorowali temat, nie dbali o zdrowie, nie pozwolili sie wtrącać w swoje niezależne życie, reagowali agresją na wszelkie, delikatne próby korygowania niezdrowych nawyków ( nie korygowałam ja tylko moje rodzeństwo próbowało) skłócili się już ze wszystkimi a niestety potrzebują dużej pomocy. Niestety lata temu to przewidywaliśmy z rodzeństwem, jest gorzej niż nam się wydawało. Patrzę na to i nie chcę mieć zgorzkniałej starości, zamkniętej w obsesjach.
      Myślę już o tym co ja będę robiła, rozwijam firmę, mam 2 nowe zainteresowania, cwiczę jogę i planuje się za parę lat przeprowadzić do mniejszego domu. Małżonek kultywuje swoje zainteresowania. Mam nadzieję, że sytuacja geopolityczna będzie nam sprzyjała, a jeśli nie to ostatecznie przejdę na dietę ryżową, arsen w końcu zrobi swoje tongue_out
    • annajustyna Re: plany na starość 05.02.21, 10:54
      Taa, najlepiej bezpośrednio do nas... Pomieszkiwałam z mamą 4 lata i wiem, jak by to wyglądało. I ciągły jęk, że to jest w PL lepiej i że ja chyba w ojca poszłam, bo przecież nie w nią. Dziękuję, postoje.
    • fomica Re: plany na starość 05.02.21, 11:12
      Trudno żeby mając emeryture w kwocie 1500 przebierać w domach starości kosztujących 4000. Dla większości emerytów to jest nieosiągalne finansowo, nawet przy wsparciu dzieci więc zakładają że muszą być samodzielni, czasem córka wpadnie, synowa doglądnie, syn zrobi zakupy i jakos to będzie.
    • ruscello Re: plany na starość 05.02.21, 13:15
      Żyje jeszcze połowa moich i męża dziadków. Tak wyszło, że mieszkają w domach trzypokoleniowych, inne dzieci wożą do lekarzy, robią większe zakupy, itp. Na razie wszyscy są na chodzie. Ich dzieci liczą się z potrzebą dochodzącej opiekunki, pielęgniarki, ale dps nie biorą pod uwagę. Tak też było z już zmarłymi dziadkami.
      Teściowie i rodzice jeszcze nie mówią na ten temat, ale wiem, że w razie potrzeby woleliby opiekunki we własnych domach. My z mężem naoglądaliśmy się osobistej opieki (choć nie na pełen etat) i nie wyobrażamy sobie takiego rozwalania psychiki.
    • bardzo.cicho Re: plany na starość 05.02.21, 13:40
      70 lat to taki wiek, kiedy nic ich nie wiąże, żadna praca, moze wizyty u specjalistów, i kiedy mogą sobie pożyć slow life wraz ze starymi kumplami, to ja miałabym ich przenosic pod argumentem "wnuki"? To jeszcze dobry wiek na korzystanie z samodzielności, niezależności a najlepsze towarzystwo w każdym wieku to rówieśnicy, a nie wnuki czy dzieci. To są inne światy i zaspakajają inne potrzeby.

      85 lat to dopiero można się zastanawiać i ustalać z rodzicem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka