tiffany_obolala
05.02.21, 13:34
Od paru dni mam 37,1 i lekki ból mięśni i stawów. Trochę boli mnie głowa. Tak jak przed przeziębieniem, kiedy coś mnie bierze i wziąć nie może... Poza tym zero innych objawów. Czuję się rozbita, ale funkcjonuję normalnie.
Ale mam teraz tydzień zdalnej, siedzę cały dzień przed kompem i się nie ruszam i wychodzę tylko z psem. Może to od tego? Do tego mam, a raczej miałam zakwasy, bo w weekend dorwałam się do biegówek i być może nieco przesadziłam. I do tego jak był śnieg to codziennie robiłam sobie bose przebieżki tak po 30-40 kroków i miałam kilka seansów suchego morsowania po 5 minut (zawsze tak robię, jeśli trafia się zima, i nigdy nic mi nie było).
W poniedziałek mam wracać do "fabryki" i... nie wiem. Gdyby nie korona, to bym normalnie szła do pracy. To przecież nawet nie jest stan podgorączkowy. No i jak jestem na zdalnej, to nawarstwiają mi się sprawy, których się nie da robić zdalnie, chciałabym je trochę odgruzować. Termometr na bramce zawsze na mnie głupieje, bo ja nie jeżdżę autem, tylko bardzo szybko idę, więc wskazania są w cały świat, zależy czy mnie trafi w nos (34 stopnie, jak jest mróz), czy w skroń (ostatnio 43

), i nikt już na to nie patrzy.
Myślicie, że przez weekend coś się w końcu w którąś stronę wykluje?