zastanawiam sie nad jakimis normami (z przymrozeniem oka, prosze nie traktowac tego zbyt powaznie) w ilosci zalegajacych biustonoszy w szafie. Od jakiegos czasu probuje wywalic jeden podniszczony, no ale ze to ulubiony to jakos go nie moge doniesc do smieci. I oczywiscie zaczelam ogladac nowe w necie, w zastepstwie, ale z drugiej strony w szafie leza inne, mniej ulubione ale tez wygodne no ale leza i czekaja na kolej aby stac sie tym ulubionym.
Po zastanowieniu doszlam do wniosku, ze wystarczylyby mi 4 staniki - jeden sportowy (a mam 4!), jeden bezowy, jeden czarny i jeden cienki na upaly. Mam wiecej, wiec sobie tlumacze, zeby nie ogladac nowych, zuzywac co mam, nie zapelniac szafy bez sensu. No ale jak macie po 20 to bede miec usprawiedliwienie, ze jednak nie mam za duzo

Taki watek porownawczy.