nuka_2
20.03.21, 09:44
Kryzys w ochronie zdrowia jest faktem. Znani mi lekarze POZ są w pracy każdego dnia 9-12 h choć teoretycznie pracuja 7,35 h. Często nikt im nie dopłaca za nadgodziny. Każdego dnia zlecają kilkanaście testow w kierunku SarsCov 2, kontrolują już tych z już dodatnim wynikiem, kwalifikują do szczepien, porawadza przewlekle chorych, leczą nowe choroby, wystawiają recepty, skierowania, zaświadczenia, karty Dilo.
Statystyki są kiepskie wśród zleconych testow na covid 70-80% jest dodatnich, przy zlecaniu wszystkim osobom nawet z pojedynczymi obajawami infekcji. Czesc osób zdecydownie odmawia testu wykonania testu mimo ewidentnych obajawow covid. Cześć lekarzy nie jest chętna wystawiania skierowania na test przy niewielkich objawach.
Leczenie covid w domu według zaleceń to glw lecznie objawowe, czasem jeśli pacjent tego wymaga dołącza się antybiotyk lub heparynę drobnoczasteczkowa. Kwestia szczęścia, kto jak przyjdzie covid. Osoby bardzo obniżona saturacją musza wzywać PR, które z powodu przeciążenia może odmówić przyjazdu. Trzeba wzywać do skutku, czyli musi być zdesperowany członek rodziny, który będzie walczył o przyjazd PR do skutku. Osoby które maja trochę lepsza saturacje rzędu 90-93% tez mogą wymagać hospitalizacji, czasem płuca są zajęte zapaleniem w dużym procencie albo pacjent ma rozchwianą cukrzyce, nie może jeść ani pic itp. Załatwienie miejsca w szpitalu takiej osobie jest bardzo trudne. Jeśli będzie dzwonił lekarz POZ, we wszystkich szpitalach usłyszy, ze nie ma miejsc. Jeśli nawet w jakimś szpitalu jest wolne łóżko, lekarz szpitalny go nie zarezerwuje, bo w ciągu 5 minut może podjechac kilka karetek w chorymi na covid. Koordynator ratownictwa często załamuje ręce i nie pomaga. Transport covidowy nie przyjmie zlecania na transport jeśli nie będzie ustalonego miejsca w szpitalu. Błędne koło. W rezultacie pacjent albo czeka na pogorszenie i wzywanie PR albo rodzina wiezie go na własna rękę na SOR covidowy.
W szpitalach tymczasowych covidowych brakuje personelu. Wojewoda powołuje lekarzy pracujących w przychodniach lub innych szpitalach, często jest to osoba kilka lat przed emerytura albo jedyny lekarz POZ. Nawet jak jest personel lekarski w oddziale, brakuje pielęgniarek. Chorymi opiekują się okuliści, ortopedzi itp.