Dodaj do ulubionych

Dorosłe dzieci

22.03.21, 21:19
To jest dopiero radość. Serio, bez obciążeń, czysta radość bycia z fajnymi ludźmi ( wiadomo, jednak ten proces wychowawczy sprawia że dobrze nam z nimi). Oczywiście, mają swoje problemy, ale ja nie jestem z grupy zamartwiania się niezależnie od wieku, przyjmuję, że dorosłe muszą iść swoją drogą, wspieram, ale nie ma już tego poczucia odpowiedzialności. Za to sukcesu i radości cieszą bez granic ☺️ to znaczy - na razie tak jest 😁
Obserwuj wątek
      • tereso Re: Dorosłe dzieci 22.03.21, 21:33
        Starsze pracują i studiują, dobrze im idzie w obu sferach,rodzin nie mają ale swoje sympatie, jedna już od czterech lat tego samego chłopaka, fajnego. Ale mam jeszcze nastolatka, więc do wolności jeszcze trochę.
    • magdallenac Re: Dorosłe dzieci 22.03.21, 21:38
      tereso napisała:

      >ale nie ma już tego poczucia odpowiedzialności. Za to sukcesu i radości cieszą bez grani
      > c ☺️ to znaczy - na razie tak jest 😁

      Serdecznie gratuluję i szczerze zazdroszczę. U nas niedługo zacznie się ten okres, kiedy będziemy musieli pozwolić młodej na więcej niezależności- dalsze wypady na rowerze, trochę późniejsze powroty do domu, samodzielne (z koleżanką) buszowanie po sklepach itd. ja chyba osiwieje z nerwów.
      • tereso Re: Dorosłe dzieci 22.03.21, 21:45
        😅 rozumiem, ja chyba też kiedyś przeżywałam 🤪 zdaje się że w liceum przeżywałam późne powroty do domu. Zawsze dbałam żeby mieć adresy i telefony kolegów " dla policji", żeby się nie wstydzić że nie wiem z kim są. ☺️😅
      • bi_scotti Re: Dorosłe dzieci 22.03.21, 22:36
        magdallenac napisała:

        > ja chyba osiwieje z nerwów.

        Szczerze? The worst part to pierwsze samodzielne jazdy autem, szczegolnie na/po parties, bo choc ufasz i wiesz, ze jest smart & responsible to wciaz serce drzy ... A potem jest pierwsza jazda gdzies "w Polske" czyli np. w moim przypadku z Toronto do Ottawa wink A potem pierwsza w sniegu, zimie, gdy black ice etc. etc. Ale i to czlowiek przezywa, przyzwyczaja sie, dorasta razem z dzieciatkiem big_grin Good luck! BTW, siwe wlosy piekne sa - let them grow wink Cheers.
          • bi_scotti Re: Dorosłe dzieci 22.03.21, 22:45
            Eeee tam, dzielna dziucha jestes - dasz rade big_grin
            Bylo tak: Najstarsza wracala z party o ktorejs tam umowionej godzinie, np. 2:00 am. Ja siedzialam od jakiejs 1:50 am na toilet w lazience, z ktorej okno wychodzi na skrzyzowanie, swiatla oczywiscie nie zapalalam, czekalam wpatrzona w ciemnosc wink No i jedzie auto ... jedno ... drugie ... dziesiate ... wreszcie ufff - jest ... Jest 2:00 am, moja corusia opens garage, ja na palcach do sypialni - nobody knows ... wink
            Ale dasz rade, no worries - wszystkie dajemy jako i nasze matki i babki dawaly - how else smile Cheers.
            • magdallenac Re: Dorosłe dzieci 23.03.21, 00:09
              bi_scotti napisała:


              > Ale dasz rade, no worries - wszystkie dajemy jako i nasze matki i babki dawaly
              > - how else smile Cheers.
              >
              Ja się tylko modlę do wszystkich możliwych bóstw, żeby nie była taka jak ja w wieku nastoletnim. Jak na razie się nie zanosi, ale kto to wie z nastolatkami? Teraz patrząc z perspektywy czasu uważam, że moja matka powinna zostać obwołana świętą.
              • bi_scotti Re: Dorosłe dzieci 23.03.21, 00:26
                magdallenac napisała:

                > T
                > eraz patrząc z perspektywy czasu uważam, że moja matka powinna zostać obwołana
                > świętą.

                Czego oczy nie widza - tego sercu nie zal wink Na szczescie zaden rodzic swiata nie wie wszystkiego (wiekszosci?), co czynia jego/jej teen kids - dzieki temu kolejne generations dozywaja starosci big_grin We too wink Cheers.
        • bi_scotti Re: Dorosłe dzieci 22.03.21, 23:26
          engine8 napisał(a):

          > A co bedzie jak dostanie kluczyki do samochodu i sama pojedzie?
          >

          big_grin Moja Najstarsza to rocznik '84 wiec ona juz z niejednym swoim autem ze swoimi keys sobie poradzila w roznych miejscach swiata i z ruchem prawo- i lewo-stronnym wink Sredni (rocznik '87) nigdy jezdzil nie bedzie, Najmlodszy (rocznik '91) autem jedzi gdy juz faktycznie there is no other option, on z tych preferujacych wlasne nogi, rower, skiis, canoes etc. wink Life.
        • effka454 Re: Dorosłe dzieci 23.03.21, 13:17
          Syn zaczął jeździć w wieku 16 lat (prawko B+ na małolitrażowe), córka (ponieważ poszła to tego samego technikum co brat) korzystała przez pierwsze dwa lata z podwózek i jeździli razem do szkoły. Przed osiemnastką zrobiła kurs i zdała egzaminy na prawko, więc teraz oboje jeżdżą normalnie samochodami.
          Także po Polsce.
          Przy okazji - syn, akurat jak zaczęła się w zeszłym roku pandemia, utknął na Słowenii na praktykach. Jedynym sposobem powrotu okazał się wynajem samochodu. Wracali z kolegą i po drodze okazało się, że nie mogą nigdzie kupić (pozamykane stacje) winiety na autostrady, więc jechali zwykłymi drogami nocą przez Alpy.
      • mus_tang1 Re: Dorosłe dzieci 24.03.21, 18:45
        He he. Mam dwóch dorosłych wiekiem smile Mnie najstarszy tak przećwiczył, że średni miał dużo więcej luzu, a najmłodsza to już w ogóle.. Ale i tak mówi, że jestem nadopiekuńcza smile pierwsze samodzielne wyprawy do galerii już za mną :p Ojciec jeszcze się uczy, co to znaczy być taksówkarzem, bo chłopcy nie nadużywali jego uprzejmości w czasach nastoletnich. Młoda wręcz przeciwnie, big_grin
        Więc, tak, miło mieć dorosłe dzieci, samoogarniające się. Miło patrzeć, jak moja praca jako rodzica przynosi profity. Jeszcze dwie matury i będzie już całkiem luzacko smile
    • aqua48 Re: Dorosłe dzieci 22.03.21, 22:03
      Fajnie jest jak mają już swoje rodziny, bo dostaje się w pakiecie do rodzonych dzieci jeszcze ich drugie połówki (u mnie do synów dołączyły świetne synowe - córki o jakich można pomarzyć). No a jak przychodzą na świat wnuki, to już cud miód malina smile
        • aqua48 Re: Dorosłe dzieci 23.03.21, 07:53
          alfa36 napisała:

          > A we mnie jest strach, że druga połówka będzie.... Bleee...

          Przede wszystkim jeśli chodzi o oczekiwania pamiętaj, że to nie Twoje dziecko. Natomiast przyjmuj jakby było Twoje smile I nie nastawiaj się na krytykę, bo skrytykować można każdego, ale na zauważanie i podkreślanie pozytywnych stron. Jeśli druga połowa jest dobra dla Twojego dziecka, dogadują się, umieją współpracować, lubią spędzać wolny czas razem i jest im dobrze, to jest to najważniejsze. Twoje "blee".. jest kompletnie nieważne.
          • rosapulchra-0 Re: Dorosłe dzieci 23.03.21, 11:35
            aqua48 napisała:

            > Przede wszystkim jeśli chodzi o oczekiwania pamiętaj, że to nie Twoje dziecko.
            > Natomiast przyjmuj jakby było Twoje smile I nie nastawiaj się na krytykę, bo skryt
            > ykować można każdego, ale na zauważanie i podkreślanie pozytywnych stron. Jeśli
            > druga połowa jest dobra dla Twojego dziecka, dogadują się, umieją współpracowa
            > ć, lubią spędzać wolny czas razem i jest im dobrze, to jest to najważniejsze. T
            > woje "blee".. jest kompletnie nieważne.

            Podpisuję pod, co napisałaś, aqua48. Nie krytykuję, bo.. w sumie nie mam za co. Musiałabym być jak moja tesciowatfu, która zawsze i w każdych okolicznościach znajdowała wady u innych osób, nawet gdy nie miały nic wspólnego z daną osobą.
          • tereso Re: Dorosłe dzieci 23.03.21, 16:14
            Ja też jestem piewcą miłości i się nią cieszę także w wydaniu dzieci. Teściowie dali mi taką akceptację, że ich pokochałam. Może się uda też wesprzeć młodych a czepiać się nie ma co. W końcu to nie do nas mają się dopasować a do siebie. Mnie jakoś akceptacja chłopaków dziewczyn zawsze łatwo przychodziła i zawsze ich lubiłam.
    • kkalipso Re: Dorosłe dzieci 22.03.21, 22:05
      Ja często jak mnie wkurzają to myślę sobie; cholera mogłybyście być już dorosłe, ale wtedy uświadamiam sobie że będę już stara więc macham ręką i mówię dobra to bądźcie jeszcze dziećmi.
            • kkalipso Re: Dorosłe dzieci 22.03.21, 22:59
              Ja mówię o sobie. Jak starsza będzie pełnoletnia (co nie świadczy o dorosłości) ja będę miała 52...może przesadziłam nie stara, ale wolę ten czas, chwilo trwaj....
              • bergamotka77 Re: Dorosłe dzieci 22.03.21, 23:05
                Za późno dzieci wink Ja czuję się młoda i mam fajny kontakt z synami, nawet z tym dorosłym. Opłacało się go urodzić dość mlodo. Pamiętam swoją maturę jakby to było wczoraj smile A 50 kilka lat to młody wiek blagam. Jaka starość?
                • azjazameryki Re: Dorosłe dzieci 23.03.21, 03:12
                  bergamotka77 napisała:

                  > Za późno dzieci wink Ja czuję się młoda i mam fajny kontakt z synami, nawet z tym
                  > dorosłym. Opłacało się go urodzić dość mlodo. Pamiętam swoją maturę jakby to b
                  > yło wczoraj smile A 50 kilka lat to młody wiek blagam. Jaka starość?
                  >
                  No ja czuję to samo. Odkąd córka się wyniosła ja i mąż mamy drugą młodość. Randeczki, wspólne oglądanie seriali wieczorami , prezenciki .Jak się ten cyrk coronkowy skończy to jeszcze popodróżujemy.
                  • allijja Re: Dorosłe dzieci 23.03.21, 12:09
                    >Odkąd córka się wyniosła ja i mąż mamy drugą młodość. Randeczki, wspólne oglądanie >seriali wieczorami , prezenciki

                    ja urodziłam dzieci po 30-tce i tych dodatkowych 10 lat mlodosci na pewno nie spedziłam na "ogladaniu seriali wieczorami". Nigdy w zyciu nie zamieniłabym tamtych lat na pieluchy i późniejszą druga młodośc.
                    Bardzo sie cieszę, że nie dałam się wpędzic w małżeństwo i macierzyństwo wtedy.
                    Oczywiście, że 50-tka to nie starośc. Tyle, że człowiek ma juz więcej zobowiazań, zarówno zawodowych jak i rodzinnych, i nie da sie polecieć niczym ptak w świat, nie ogladajac sie na nic. A jak ma sie 20, 25 czy nawet 30, to jeszcze sie da na nic nie oglądać.
                    • azjazameryki Re: Dorosłe dzieci 23.03.21, 16:05
                      allijja napisała:

                      > >Odkąd córka się wyniosła ja i mąż mamy drugą młodość. Randeczki, wspólne o
                      > glądanie >seriali wieczorami , prezenciki
                      >
                      > ja urodziłam dzieci po 30-tce i tych dodatkowych 10 lat mlodosci na pewno nie
                      > spedziłam na "ogladaniu seriali wieczorami". Nigdy w zyciu nie zamieniłabym tam
                      > tych lat na pieluchy i późniejszą druga młodośc.
                      > Bardzo sie cieszę, że nie dałam się wpędzic w małżeństwo i macierzyństwo wtedy.
                      > Oczywiście, że 50-tka to nie starośc. Tyle, że człowiek ma juz więcej zobowiaza
                      > ń, zarówno zawodowych jak i rodzinnych, i nie da sie polecieć niczym ptak w świ
                      > at, nie ogladajac sie na nic. A jak ma sie 20, 25 czy nawet 30, to jeszcze sie
                      > da na nic nie oglądać.
                      Urodziłam mając 25 lat mąż miał 28 lat to nie 16 i 19 . Wybawiliamy się wystarczająco a nadal jesteśmy młodzi i sprawni. Macierzyństwo po 40 i posiadanie teraz kilkuletniego dziecka bardzo by nas ograniczyło.
              • gryzelda71 Re: Dorosłe dzieci 23.03.21, 09:08
                E tam mam już pełnoletnie dzieci, 50 i jest fajnie. Ale jakoś nie skupiam się czy ktoś tam uważa, że mam mniej lat niż mam, wiec luz. Zadbanie u mnie to bardzie kondycja fizyczna, a nie zmarszczki. Może dlatego, że ich nie ma hahahhaha(nie byłabym ematką)
              • mus_tang1 Re: Dorosłe dzieci 24.03.21, 19:00
                Cóż, zanim najmłodsza osiągnie 18, będę trochę starsza niż ty..
                Dlatego ćwiczę, żeby wstydu dziecku nie robić..big_grin
                A poważnie, to 3 dziecko skłoniło mnie w dwójnasób do pracy nad sobą. ,
                Gdy badalam wiek biologiczny, wyszlo, że mam 12 lat mniej. Może to bajka, ale tego się trzymam. smile

    • iberka Re: Dorosłe dzieci 22.03.21, 22:14
      Nie czuję tego u nas- starszak lat 19.5 siedzi w domu, gra, brudzi i ma wszystko w dooodzie. Nie mogę przymykać oka, bo mieszkanie jest niewielkie, nie ma własnego pokoju i nijak nie skłania go to do działania. Zero ambicji.
      • solejrolia Re: Dorosłe dzieci 22.03.21, 22:58
        Iberka, to nienajlepszy czas na usamodzielnienie się. Tak obiektywnie patrząc.
        Sądzę, że to nie brak ambicji, tylko że twój syn nie widzi perspektyw i widoku na zmiany.

        (Moja córka też odpuściła, już nie ma mowy o wyprowadzce, o usamodzielnieniu się, a tak bardzo chciała.
        Ale zaraz matura, a potem zobaczymy co postanowi.)
          • ritual2019 Re: Dorosłe dzieci 23.03.21, 16:17
            iberka napisała:

            > Czas nie jest wymarzony, ale robienie czegokolwiek innego niż zajęcia online, a
            > po nich 12h grania, jest możliwe.

            19.5 latek...fiu fiu...zadnej roboty nie ma?
            To kopnij go w tylek zeby szukal.
      • azjazameryki Re: Dorosłe dzieci 23.03.21, 03:21
        iberka napisała:

        > Nie czuję tego u nas- starszak lat 19.5 siedzi w domu, gra, brudzi i ma wszystk
        > o w dooodzie. Nie mogę przymykać oka, bo mieszkanie jest niewielkie, nie ma wła
        > snego pokoju i nijak nie skłania go to do działania. Zero ambicji.
        Kopnij go do jakiejś roboty, bo Ci piwniczak wyrośnie i zanim się obejrzysz będzie mieć 30 lat i takie samo zero ambicji i depresję.
      • mus_tang1 Re: Dorosłe dzieci 24.03.21, 19:15
        Przykre.. Moi mają swoje zadania przydzielone. Czasem muszę przypomnieć, ale zazwyczaj robią sami. Jeden lepszy w sprzątaniu, drugi pomaga w gotowaniu. Obiad mi zrobi bez problemu. Ale to wszystko samo się nie zadziałało. Zapraszasz do pomocy bez możliwości odmowy. A jak już umie to wykorzystujesz bez litości :p Teraz maturzysta ma taryfę ulgową, ale i tak ma nawyk opróżniania zmywarki. Drugi lubi odkurzać i sam z siebie całą chatę leci.
        Najmłodsza jest w trakcie wyrabiania nawyków, bez sukcesów jak na razie big_grin
        Ale do 18 będzie umieć gotować i sprzątać, gwarantuję smile
        Wychowanie to długi proces.
    • rosapulchra-0 Re: Dorosłe dzieci 22.03.21, 22:29
      Prawda. Jako matka dorosłych córek nie dość, że jestem z nich naprawdę dumna, to naprawdę lubię przebywać w ich towarzystwie.
      Wszystkie pracują, mieszkają z partnerami, są niezależne i dobrze się im wiedzie.
    • 71tosia Re: Dorosłe dzieci 22.03.21, 23:16
      na tym forum to wyglada to tak - moje dorosle dzieci sa fajne ale moi rodzice sa okropni. Ciekawe czy te fajne dorosle corki tez czasami jednak nie mysla o was tak jak wy o swoich matkach wink
      • bi_scotti Re: Dorosłe dzieci 22.03.21, 23:22
        Definitely NOT smile Wielokrotnie pisalam, ze moi rodzice byli moimi najlepszymi advocates & protectors we wszystkich moich szkolnych przebojach, chronili mnie i bronili przed bullying ze strony classmates & nauczycieli, wspierali i dbali, i rozmawiali, i doceniali, i zawsze (zawsze!) dawali 100% oparcia nawet gdy swiat sie walil na glowe a oni sami obrywali rykoszetem. Dzis juz sa tylko wspomnieniem i moge tylko zazdroscic tym z Was, ktorzy wciaz moga do swoich rodzciow zadzwonic, send a text, wyslac list czy email albo chociaz wkurzyc sie, ze "mama znow ..." albo "tata nigdy ..." Good for you, eh ... Cheers.
          • aqua48 Re: Dorosłe dzieci 23.03.21, 08:01
            Moi byli bardzo dobrzy, troskliwi, dostałam w domu wsparcie i mnóstwo miłości. Na teściów też nie mogę narzekać - teść był po prostu naszym tatą którego wszyscy kochaliśmy. Teściowa też jest całkiem ok, to również dobry człowiek, choć z pewnymi narowami. Ale da się przeżyć smilesmile
      • nenia1 Re: Dorosłe dzieci 23.03.21, 19:32
        71tosia napisała:

        > na tym forum to wyglada to tak - moje dorosle dzieci sa fajne ale moi rodzice s
        > a okropni. Ciekawe czy te fajne dorosle corki tez czasami jednak nie mysla o wa
        > s tak jak wy o swoich matkach wink


        Ja mam dobry kontakt z tatą, nie mogę narzekać, mama już dawno nie żyje, ale i tak na pewno nie jest to tak dobry bliski kontakt jak między mną a córką, sądzę, że jednak jesteśmy innym pokoleniem niż nasi rodzice, może bardziej otwartym, bardziej tolerancyjnym, mniej konserwatywnym, mniej pruderyjnym i mniej przejmującym się "co ludzie powiedzą", mieliśmy zdecydowanie większy dostęp do środków masowego przekazu niż nasi rodzice, dochodzi internet, podróżowanie po świecie, to ma duży wpływ na szersze horyzonty, widzę to chociażby po muzyce, czy filmach których słuchamy czy oglądamy wspólnie z córką.
        Pamiętam jak dla mojego taty były trudne do zrozumienia że słucham np. Sztywnego Palu Azji, Voo Voo czy Lecha Janerki, bo był przyzwyczajony do grzecznych chłopców z Czerwonych Gitar czy romantycznych Żółtych Kalendarzy Szczepanika. No i skoro mama chodziła w ładnych bluzkach i spódnicach, a w niedzielę wszyscy stroili się do kościoła, bo "co ludzie powiedzą" to jak nagle to wygląda, że dzieci tych ładnie ubranych ludzi ubierają dziurawe dżinsy czy buty martensy? Czy kogoś obecnie to szokuje?
        Tu parę osób napisało, że mają "grzeczne, spokojne dzieci" w porównaniu do samych siebie z tego okresu, i ja mam podobne odczucia, ale kiedyś uświadomiłam sobie, że tak właściwie przeciwko czemu miała się buntować moja córka?
        Skoro jesteśmy obie bardzo otwarte na wiele spraw i po prostu dyskutujemy sobie szczerze, każdy ma prawo do swojego zdanie i nie ma takiego podejścia jakie prezentował np. brat mojego taty, czyli "dzieci i ryby głosu nie mają". Córka zawsze mogła szczerze powiedzieć co myśli, nawet jeśli myślała o mnie krytycznie, coś jej się nie podobało, pogadałyśmy o tym, każdy przedstawił swój punkt widzenia, zawsze się dogadałyśmy, bo jeden chciał zrozumieć drugiego i tyle.
        Niektórzy po ostatnich protestach zaczęli mówić, że "młodzież się w końcu obudziła". No bo w końcu pojawił się powód dla którego mogli się "obudzić".
    • kropkacom Re: Dorosłe dzieci 23.03.21, 08:07
      Ostatnimi czasy mam wrażenie, ze wszystko dzieje się tak szybko. Tak, to bardzo ożywcze kiedy młodzież wychodzi w świat i sobie radzi. Tylko oby sobie radziły, prawda? Z drugiej strony, rodzic zda sobie sprawę, że mimo iż dzieciaki dorosłe to nadal jest się rodzicem. Z wszystkimi minusami i plusami z tego wynikającymi. Dobrze wtedy jak własne osobiste życie nie kuleje.
    • przepio Re: Dorosłe dzieci 23.03.21, 16:25
      Tak, od momentu ich matury tak myślę. Ale jednak mogą zdarzyć się chwile, że nasze stare, dorosle dziecko nagle potrzebuje naszej obecności. A my potrafimy wszystko przeorganizować, by z nim być.
      Jeszcze miesiac temu wydawało mi się to niemożliwe.
    • nenia1 Re: Dorosłe dzieci 23.03.21, 19:42
      A wiesz, że o tym samym myślałam ze dwa tygodnie temu, choć ja mam jeszcze lepiej wink
      bo córka wyszła za mąż, wyszła za bardzo fajnego chłopaka, i to jest dopiero radość jak patrzysz
      jak im się układa i jak sobie dobrze radzą. I już nie masz tego męczącego poczucia odpowiedzialności, choć ja i tak za dużego nie miałam wink
      Do tego zawsze mi się z nimi dobrze rozmawia, oboje lubią się śmiać, mamy podobne poczucie humoru, lubimy razem jeść, czas szybko nam przelatuje i choć zawsze trochę robi mi się smutno jak się żegnamy, bo tęsknię, to szybko mi to ukłucie smutku mija i pojawia się właśnie taka radość z tego wspólnego bycia, rodzaj ciepła na sercu, coś jak balsam na strapioną duszę, szczególnie w tym trudnym pandemicznym czasie zamknięcia.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka