fraudes
21.04.21, 11:56
Jechałam wczoraj A2 w kierunku Łodzi. Trasa ta jest pełna szybkich gonzalezów migających światłami, nawet jak się jedzie lewym pasem 160 km, czyli powyżej dozwolonego limitu. Lub jeżdzących na zderzaku gości z ciśnieniem w gatkach. Niestety taka (nie) kultura jazdy. Przodują posiadacze pewnych marek. Nie ma znaczenia, że na tej trasie często prawym pasem jedzie sznur tirów - masz zeskoczyć z drogi, bo pan (najczęściej) ma ochotę pognać 180+.
No i jadę sobie wczoraj, nagle z MOP-a włącza się do ruchu piękne białe, sportowe Lamborgini na warszawskich numerach. Bajka. Pomyślałam sobie "no ten to pogrzeje z 250". Ale nie. Jechałam w pobliżu (przed nim i potem za nim) kilkadziesiąt kilometrów. Facet nie przekroczył 140, jechał zasadniczo prawym pasem, na lewym będąc tylko na czas wyprzedzania. Jechał równo, stabilnie. Nawet pól mignięcia długimi... zachowane wszystkie odległości. Po prostu klasa.
Dlaczego piszę? Bo to taka rzadkość. Taki wóz, taka trasa, takie nawyki w narodzie, młody gość. I taka miła niespodzianka.