Dodaj do ulubionych

Zapchajdziura

27.05.21, 16:42
Ostatnio przewijają się wątki o byciu "zapchajdziurą", czyli znajomą drugiej kategorii.
Naprawdę nie rozumiem, co jest złego w byciu "zapchajdziurą"? smile

Przecież to normalne, że naj-naj-najbliższych przyjaciół ma się co najwyżej kilku, a reszta - choćby super znajomi - jednak schodzi na nieco dalszy plan.

Nie widzę nic złego, że człowiek umawia się z przyjaciółmi "prawdopodobnie i do potwierdzenia" na sobotę, i to prawdopodobnie może jednak nie wypalić. Pewnie dlatego, że jest to uzależnione od innych, ważniejszych planów.
Zamiast się obrażać, po prostu wystarczy "prawdopodobnie" potraktować na luzie i albo stworzyć sobie plan zapasowy, albo się nadmiernie na to nie szykować. Wypali, to wypali, otworzymy wino i naprędce sklecę sałatkę, nie wypali - zjem sałatkę sama i pójdę na spacer.
I równocześnie samemu nie ograniczać swoich planów. Jeśli spotkanie jest jedynie "prawdopodobne" dla drugiej strony, sobie też należy zostawić furtkę, że nam też może sobota nie wypalić i możemy w razie czego odwołać.

Albo obrażać się, że na ślub się zostało zaproszonym gdy zwolniło się miejsce? Super, fajnie być aż tak bliskim znajomym, że się zaproszenie dostało. Obrażać się? Serio? Przecież jakby nas nie lubili, to by na ślub nie zapraszali!

Mam mnóstwo znajomych, dla których jestem opcją spotkania drugiej kategorii, i mam mnóstwo znajomych, którzy dla mnie są opcją drugiej kategorii. Nie dlatego, że się mniej lubimy, tylko dlatego, że ze wszystkimi na równi przyjaźnić się nie da, bo fizycznie brakuje na to czasu. Każde spotkanie jest super miłe, ale widujemy się raz na 2-3 albo i 6 miesięcy, bo częściej się nie da. Albo rzadziej! sad

(mam taką paskudną manierę, że jak mi się z kimś fajnie choćby na ulicy rozmawia, to się wymieniam numerami telefonów i wkrótce zapraszam - często z całą rodziną - na kawę i ciacho. Wszystko fajnie, mnóstwo znajomości przetrwało i niektóre przekształciły się w przyjaźnie, ale kończy się potem setką numerów w telefonie i tylu znajomościami, że ze wszystkimi po prostu nie da się spotkać big_grin)

I tak w ogóle to lubię być zapchajdziurą i otwarcie postawić sprawę big_grin
Zamiast stawać okoniem i się obrażać, że ktoś nie odpisuje itp, z kilkoma znajomymi umawiam się, że jeśli przypadkiem (bo ktoś coś odwołał) mają wolne popołudnie lub weekend i nie mają co ze sobą zrobić, ja lubię się spotykać bez wielkiego umawiania. Wystarczy mi wysłać wiadomość, że mają wolne, i jeśli ja (przypadkiem) też jestem wolna, mamy randkę smile Jakbyśmy miały się umawiać na zaś i miesiąc do przodu, byśmy się przez rok nie umówiły, a tak raz po raz spotkanie nam wpada.
I nie, nie czuję się jak zapchajdziura, bo się po prostu lubimy, tyle, że nie jesteśmy dla siebie najważniejsze.

Ps. Najbliższych znajomych, którzy mają pierwszeństwo i gdzie ja mam pierwszeństwo, też posiadam smile

A Wy? Lubicie być zapchajdziurami? Czy się raczej obrażacie? smile
Obserwuj wątek
    • 35wcieniu Re: Zapchajdziura 27.05.21, 16:48
      To był temat tego wypracowania w tym roku czy co to jest...
      • picathartes Re: Zapchajdziura 27.05.21, 16:58
        Tak się mnie nasunęło po lekturze kilku wątków, poza tym do pracy nie mogę się zebrać big_grin
        No i zawsze to lepsze niż włosy, obcasy, Lewandowska i instagramy-ludzi-których-nie-chcemy-oglądać big_grin big_grin
        • primula.alpicola Re: Zapchajdziura 27.05.21, 17:06
          "No i zawsze to lepsze niż włosy, obcasy, Lewandowska i instagramy-ludzi-których-nie-chcemy-oglądać"

          To zależy od osobistych upodobań.
      • princesswhitewolf Re: Zapchajdziura 28.05.21, 18:03
        No wlasnie. Duzo tu pensjonarek i takie watki tworza
        • primula.alpicola Re: Zapchajdziura 28.05.21, 18:19
          princesswhitewolf napisała:

          > No wlasnie. Duzo tu pensjonarek i takie watki tworza

          Twórz lepsze, nie-pensjonarko.
    • primula.alpicola Re: Zapchajdziura 27.05.21, 17:00
      Nie lubię być zapchajdziurą.
      Nie obrażam się, po prostu nie przyjmuję zaproszenia na to wesele.
      • mashcaron Re: Zapchajdziura 27.05.21, 17:04
        A u mnie to zależy 😅 czy np. takie wesele nie wpasuje się jako zapchajdziura w mój brak interesujących planów :p
    • alterego72 Re: Zapchajdziura 27.05.21, 17:07
      Nie lubię być zapchajdziurą. Bardzo nie lubię.
      • alina460 Re: Zapchajdziura 28.05.21, 09:23
        Potwierdzam.
    • saszanasza Re: Zapchajdziura 27.05.21, 17:10
      Ty po prostu jesteś ekstrawertyczką i lubisz przebywać z ludźmi, choć zapewne wyłącznie w celach towarzyskich. I to jest ok, ale nie możesz przez pryzmat własnego nastawienia oceniać ludzi, którzy nie mają setek znajomych, tylko co najwyżej kilku przyjaciół i od przyjaciół oczekują czegoś więcej niż tylko spotkania się, wypicia wina i pogadania o bzdetach.
      • sol_13 Re: Zapchajdziura 27.05.21, 22:02
        Czyli czego?
        My mamy tylko kilkoro przyjaciół, tzn ja dwie przyjaciółki, mąż jednego przyjaciela. Niczego więcej od nich nie oczekujemy, bo i czego?
        • saszanasza Re: Zapchajdziura 28.05.21, 00:21
          sol_13 napisała:

          > Czyli czego?
          > My mamy tylko kilkoro przyjaciół, tzn ja dwie przyjaciółki, mąż jednego przyj
          > aciela. Niczego więcej od nich nie oczekujemy, bo i czego?

          Chociażby tego, co odróżnia słowo przyjaciel od słowa kolega albo znajomy.
          • sol_13 Re: Zapchajdziura 29.05.21, 21:13
            Cóż, w moim przypadku odróżnia to, ze przyjaciółki mam w zasadzie od zawsze (szkoła), a znajomych nabyłam z czasem (praca, sasiedzi, itp). No i pewnie bardziej szczerze gadamy, niż ze znajomymi. Natomiast oczekiwań nie mam żadnych, spotykamy się tak samo jak ze znajomymi, nie są one w stanie zapewnić mi jakiegokolwiek wsparcia- to zawsze ja wysluchuje ich problemów (ktore poniekąd sobie same generują).
    • leia33 Re: Zapchajdziura 27.05.21, 17:15
      Nigdy nie będę już zapchajdziurą, gdyż nigdzie nie łażę. Na kawie spotykam się z przyjaciółkami u mnie w firmie albo u nich w domach. Nie dotyczą mnie wesela, urodziny, rocznice ślubów, święta. Mąż chodzi sami, mnie to kompletnie nie bawi. Wolę sobie popielić w ogrodzie.
    • leia33 Re: Zapchajdziura 27.05.21, 17:18
      I wszyscy już się przyzwyczaili, że mnie nie ma na przykład na rodzinnych imprezach. Ostatnio mieliśmy w rodzinie urodziny brata ciotecznego męża oraz imprezę z okazji odejścia na emeryturę jednego z kuzynów. Mąż poszedł z synem, spotkali się z rodziną męża, dobrze bawili. A ja się świetnie bawiłam przycinając świerki.
      • przepio Re: Zapchajdziura 29.05.21, 09:34
        leia33 napisała:

        > I wszyscy już się przyzwyczaili, że mnie nie ma na przykład na rodzinnych impre
        > zach.

        Może i przyzwyczaili. Natomiast jestes pewna, że nie uważają tego , nie wiem, za brak obycia, wychowania , pokazanie wyższości czy lekceważenia?

        Mam koleżankę, która nie chodzi na pogrzeby, bo nie lubi i piszę tu o pogrzebach ludzi z najbliższego kręgu. Tylko, ze chyba większość nie lubi i co z tego?
    • klaramara33 Re: Zapchajdziura 27.05.21, 17:26
      No ale ludziom przeszkadzają różne rzeczy, które innym zupełnie nie. Nie rozumiem twojego zdziwienia, nie przeszkadza Tobie bycia zapchajdziura no to żyj jak chcesz i nie n przejmuj się zdaniem innych, którzy mają prawo żyć też tak jak tego potrzebują.
    • wapaha Re: Zapchajdziura 27.05.21, 17:29
      Nie wiem bo nie bywam i nie traktuję znajomych w tych kategoriach
      Albo- mówimy o dwóch różnych postawach


      Mam mnóstwo znajomych, dla których jestem opcją spotkania drugiej kategorii,

      Nie dzielę ludzi na kategorie. Mam znajomych bliższych i dalszych - z którymi spotykam się częściej lub rzadziej
      W życiu nie przyszłoby mi do głowy zaprosić kogoś "zamiast" - to wg mnie żenujące
      • obuwiebalowe2 Re: Zapchajdziura 27.05.21, 20:56
        Jeżeli jesteś zapchajdziurą dla wszystkich, jest to męczące. Przykłady: masz kumpla, który spędza z tobą wiele czasu, nie ma sygnałów, że ma cię dosyć, czy coś, jest świetna pogoda, są wakacje, moglibyście się urwać na rowery nad morze (uwielbiacie obydwaj jeździć na rowerach). Ale kumplowi zepsuł się rower (już w zeszłym roku - i tak stoi taki niesprawny - przynajmniej na dłuższe wypady) więc nici z wypadu. Masz do wyboru: obrazić się lub dostosowywać się (tak: dostosowywać się nie jeden raz dostosować) do kumpla. Jak się obrazisz, kumpel będzie szczęśliwy bez ciebie, ty zostaniesz bez kumpla. I zwykle to nie jeden kumpel się tak zachowuje, tylko przeważająca większość kumpli. Inny przykład: są sobie dwie psiapsióły, które się lubią (już 30 lat). Był taki moment, że jedna poczuła się psiapsiółą drugorzędną i się obraziła. No problem, albo właściwie to jej problem, nie tej drugiej. Miała cholerne kłopoty osobiste, depresję, wszystko, mogła się napić domestosu, odkręcić gaz, wysadzić blok w powietrze, wszystko. Ta pierwsza zawsze jest taka uradowana, jak wpadnie na tą drugą przypadkiem, nigdy do niej pierwsza nie zadzwoniła, chociaż co nieco o jej kłopotach wiedziała, zawsze ją do siebie naturalnie zaprasza, ale nie należy mieć złudzeń, że zaproszona też przyjdzie. To tyle. Człowiek zaczyna zastanawiać się, co z nim jest nie tak, jak jest młody, to się nie może z tym pogodzić, wpada w depresję, lata po psychoterapeutach, zostawia u nich równowartość niezłej fury bez żadnego rezultatu, potem się zabija albo się z tym godzi, że tak jest i będzie.
        • po-trafie Re: Zapchajdziura 28.05.21, 08:04
          Widze w tej wypowiedzi duzo zaskakujacych stwierdzen:
          1. „ Masz do wyboru: obrazić się lub dostosowywać się” - lub pojechsc samej z radoscia lub z kims innym!!
          2. „ Jak się obrazisz, kumpel będzie szczęśliwy bez ciebie” - ze jak? Skad wniosek, ze kumpel bez ciebie bedzie szczesliwy - jestes mu ciezarem jakims i go unieszczesliwiasz?
          3. „ jedna poczuła się psiapsiółą drugorzędną i się obraziła” - i znowu to obrazanie sie. Serio, nie ma innych miedzyludzkich zachowan? Co ma „obrazanie sie” osiagnac?

          No i koncowy kwiatek:
          „ Człowiek zaczyna zastanawiać się, co z nim jest nie tak” - to podobnie, jak dziwic sie „co jest ze mna nie tak, ze mysze stac w sklepie w kolejce do kasy”.
          Odpowiedz brzmi: nic nie jest „nie tak”, poza wyobrazeniem, ze inni sa traktowani lepiej lub inaczej.
          Jasne, czasem ktos kogos pusci „a bo pan ma tylko butelke wody/pani jest w ciazy”, ale ogolnie, to wiekszosc swiata stoi w kolejce do kasy.
          Malo kto, przez wszystkich swoich przyjaciol i kolegow, jest absolutnie zawsze stawiany na pierwszym miejscu i dostaje najwyzszy priorytet. Czasem jestes priorytetem, a czasem ktos idzie na kawe z kim innym, albo woli poczytac ksiazke niz isc z toba na rower.

          Skad oczekiwanie bycia czyims pempkiem swiata i widzenie jedynie „obrazenia sie” jako alternatywy?
      • picathartes Re: Zapchajdziura 28.05.21, 06:44
        > W życiu nie przyszłoby mi do głowy zaprosić kogoś "zamiast" - to wg mnie żenują ce

        A jeśli na przykład macie ochotę na rodzinne ognisko w niedzielę i jest co najmniej 8 innych rodzin, z którymi fajnie byłoby to ognisko zrobić i wiadomo, ze wszystkimi się nie da?
        Wybieracie Zośkę, Zośce pasuje, jedzenie nakupione, dzieci się ciesza, a tu rano Zośka pisze, że jej młode ma grypę żoładkowa i z ogniska nici?
        Odpuszczasz ognisko?
        Bo ja wolę zadzwonić do Jaśki i Maryśki, zapytać, czy maja plany na dziś, bo jak nie, to my robimy ognisko i może chca się przyłaczyć?
        Ani to nie świadczy, że je mniej lubię, ani nie jest to brak szacunku - po prostu wyszło jak wyszło i fajnie, jeśli moga dołaczyć. No można patrzyć na to, że robia za “zapchajdziury” (tu jest cudzysłów! - dla wrażliwych 😅), dla nas fajnie, że możemy się z nimi spotkać, bo jak pisałam, ze wszystkimi naraz się nie da.
        • wapaha Re: Zapchajdziura 28.05.21, 07:48
          picathartes napisał(a):

          >
          > A jeśli na przykład macie ochotę na rodzinne ognisko w niedzielę i jest co najm
          > niej 8 innych rodzin, z którymi fajnie byłoby to ognisko zrobić i wiadomo, ze w
          > szystkimi się nie da?

          Temat abstrakcja bo nie uczestniczymy w takich akcjach. Nie spędzamy czasu wolnego stadnie i nie widzę nic fajnego w ognisku rodzinnym na 8 rodzin. Koszmar.

          > Wybieracie Zośkę, Zośce pasuje, jedzenie nakupione, dzieci się ciesza, a tu ran
          > o Zośka pisze, że jej młode ma grypę żoładkowa i z ogniska nici?
          > Odpuszczasz ognisko?

          Jw. Robimy co chcemy w ramach swojego stada i nie jesteśmy uzależnieni w żaden sposób od innych


          • princesswhitewolf Re: Zapchajdziura 28.05.21, 18:05
            Dokladnie wapaha. Dylematy jak wyzej opisane mialam w liceum.
          • turzyca Re: Zapchajdziura 28.05.21, 21:13
            >Nie spędzamy czasu wolnego stadnie i nie widzę nic fajnego w ognisku rodzinnym na 8 rodzin. Koszmar.

            A czytamy uważnie?
            Picathartes pisze dość wyraźnie, że ognisko jest na dwie rodziny, ale mogą tę drugą rodzinę wybrać spośród ośmiu, bo ze wszystkimi się nie da, spęd jest za duży.

            Wybierają więc jedną rodzinę i z tą rodziną się umawiają, ale tej jednej rodzinie coś wypada.

            Czy wypada w takiej sytuacji zadzwonić do innej rodziny i spytać się, czy spontanicznie mieliby czas?



            >Jw. Robimy co chcemy w ramach swojego stada i nie jesteśmy uzależnieni w żaden sposób od innych

            Nigdy nie spotykacie się na wspólną imprezę z inną rodziną?
            • wapaha Re: Zapchajdziura 28.05.21, 22:47
              turzyca napisała:


              >
              > A czytamy uważnie?
              > Picathartes pisze dość wyraźnie, że ognisko jest na dwie rodziny, ale mogą tę d
              > rugą rodzinę wybrać spośród ośmiu, bo ze wszystkimi się nie da, spęd jest za du
              > ży.
              >
              8 do wyboru. Ten weekend te w następny obrobia inne
              Jak dla mnie - koszmar
              > Wybierają więc jedną rodzinę i z tą rodziną się umawiają, ale tej jednej rodzin
              > ie coś wypada.
              >
              >
              >
              > >Jw. Robimy co chcemy w ramach swojego stada i nie jesteśmy uzależnieni w ż
              > aden sposób od innych
              >
              > Nigdy nie spotykacie się na wspólną imprezę z inną rodziną?
              >
              Nie przypominam sobie takiej sytuacji ( pomijam sylwestra którego kilka razy zdarzyło się spędzić z " inna rodzinna")
              Czasem wspólny czas nad jeziorem - ale to przy przypadkowym niż umówionym spotkaniu
    • 3-mamuska Re: Zapchajdziura 27.05.21, 21:11
      Wszystko zależy jak to wyglada bycie zapchajdziurą.
      Można się widywać rzadko ,można nie stawić sprawy „kawy” z koleżanką przed ważniejszymi rzeczami.
      Też mam masę znajomych z którymi widuje się od przypadku do przypadku.

      Ale np. widywałam taka sytuacje : są 2 dziewczyny A i S widują się często w domu i wychodzą razem na imprezy. Są blisko to widać. Jednak gdy na horyzoncie pojawia się 3 dziewczyna P to A zostawia sama S w środku imprezy np. imprezy urodzinowej S , bo P chce lecieć za facetem i A ma iść z nią żeby miała towarzystwo.
      P natomiast nie ma czasu na spotkania z A ,bo facet, jednak gdy ten zaczyna biegać po knajpach to P biega za nim a żeby nie było jej głupio ciągnie A za sobą. Nieważne ze A przyszła z S , wychodzi za P i nic się nie liczy.
      Wiec to ewidentne ze S to zapchaj dziura dla A , bo jak P ma zakaz imprezowania to A chętnie wychodzi z S dopóki P się nagle nie zjawia.

      Wiec o takich sprawach mówimy.
      • mae224 Re: Zapchajdziura 28.05.21, 09:12
        całe życie byłam S. smile
    • mid.week Re: Zapchajdziura 27.05.21, 21:20
      Dla mnie, introwertyczki, koszmar życia. Impreza z ludzmi z dalszego kręgu, słabo mi... Ja ledwie mam siły na utrzymanie relacji towarzyskich z 3 (słownie: trzema, wa mać!) przyjaciółmi (takimi z reala i nie wymyślonymi). Jutro wypada wieczór widzeń a ja już czuję jak bardz mi się nie chce iść sad
      • mae224 Re: Zapchajdziura 28.05.21, 09:11
        współczuję twoim znajomym, pewnie to wyczuwają. po co się męczysz?
        • mid.week Re: Zapchajdziura 28.05.21, 09:20
          oni nie tylko wyczuwają, oni doskonale to wiedzą, że mi się nie chce. Jedno z nich też jest intro i jęczymy sobie razem przed każdym wyjściem. A idziemy bo się lubimy i fajnie spędzamy raczem czas. Natomiast nie chciało by mi się przełamywać niechęci dla kogokolwiek kogo bardzo nie lubię, nie uważam za fajną osobę, wiec z takimi w ogóle się nie umawiam. Mało wiesz o intro, poczytaj, będzi ci łatwiej jak na takiego dziwaka w życiu trafisz.
          • mae224 Re: Zapchajdziura 28.05.21, 13:43
            Od 20 lat żyję z takim.
            • wapaha Re: Zapchajdziura 28.05.21, 16:06
              mae224 napisała:

              > Od 20 lat żyję z takim.


              Mój M jest intro -ale w ogóle nie ma potrzeby spotykania się z innymi ludźmi. Wystarczają mu kontakty w pracy. Wszelkie pozostałe męczą i unika jak może
              • mid.week Re: Zapchajdziura 28.05.21, 16:29
                No aż tak to nie mam, ja lubie te spotkania i dobrze się na nich bawię, cieszę się, że mam tych ludzików wokół siebie. Po prostu muszę przejśc fazę "boże jak mi się nie chce, nie mam na to sił". Idę i jest ok.
                • wapaha Re: Zapchajdziura 28.05.21, 16:39
                  mid.week napisała:

                  > No aż tak to nie mam, ja lubie te spotkania i dobrze się na nich bawię, cieszę
                  > się, że mam tych ludzików wokół siebie. Po prostu muszę przejśc fazę "boże jak
                  > mi się nie chce, nie mam na to sił". Idę i jest ok.

                  mojego cieszy spędzanie czasu z lubianymi znajomymi tak raz do roku-a i to pod warunkiem że ma wpływ na godzinę powrotu/zakończenia spotkania big_grin
              • mae224 Re: Zapchajdziura 28.05.21, 23:25
                Moj m tak samo.
          • ponis1990 Re: Zapchajdziura 28.05.21, 14:39
            Jestem podobna. Jak knajpy były zamknięte, to jęczałam, że chcę wyjść. Więc jesli otwarli, zaklepałam na jutro, i już jęcze, że tam idę - ale idę bo chcę, bo je lubię , ale i tak jecze, a potem będę szczęśliwa że poszłam, i tak za każdym razem smile
            • mid.week Re: Zapchajdziura 28.05.21, 16:31
              No dokładnie. A jakbym nie poszła to z jednej strony małe "uff", bo nie musiałam wyjśc, ale z drugiej trochę żal - kufa, nie dogodzisz big_grin
    • konsta-is-me Re: Zapchajdziura 27.05.21, 21:53
      Bo traktujesz znajomości powierzchownie, inni dla ciebie też często są zapchajdziura.
      No,ok ale ile masz lat że tak dziwi cię że "inni mają inaczej niż ja"??
      • po-trafie Re: Zapchajdziura 28.05.21, 08:09
        Podzielem w duzej czesci zdziwienie autorki watku, wiec odpowiem: dziewi mnie, ze inni wybieraja i tkwia w filozofii, ktora najwyrazniej kosztuje ich nerwy, psuje im nastroj, prowadzi do dylematow i stresow.
        Podobnie dzieilby mnie ktos chodzacy z wyboru w za malych butach.
        Po co robic sobie krzywde? Po co brac kazda znajomosc smiertenie powaznie, „albo mnie traktujesz jak VIPa, albo jestem zapchajdziura, i uznaje to, za obrazliwe”?
        • konsta-is-me Re: Zapchajdziura 29.05.21, 20:43
          Ale to nie jest oczekiwanie "traktowania jak VIP-a", przynajmniej według mnie.
          Po prostu niektórzy mają kilku przyjaciół ,których traktują b.powaznie i to jest głębsza relacja więc tego samego oczekują w zamian.
          Mi szkoda czasu i energii na utrzymywanie powierzchownych relacji, nie chce mi się, nie bawi mnie to.
          Ale też pewnie z takimi osobami nie utrzymywalabym dłuższego kontaktu, więc mało prawdopodobne żeby mnie zaprosili na slub (lub ja ich).
          A nawet jakby, to bym pomyślała że jestem zapchajdziura ale specjalnie by mnie to nie obeszło, ale też szczególnie bym nie przeżywała ślubu (czy innego wydarzenia).
          Chyba chodzi o problem gdzie jedna osoba jest bardziej zaangażowana niż druga.
          Z drugiej strony lista osób jest ograniczona a wypada zaprosić wszystkie praciotki i babkę kuzyna dziadka.
          Zdania "wybieram filozofię..." w tym przypadku nie rozumiem.
          Jedni mają taki charakter,drudzy inny, po co w ogóle utrzymywać znajomości z ludźmi, którzy mają nas w du...ie?
          • po-trafie Re: Zapchajdziura 30.05.21, 12:59
            No ja np mam i 2-3 bliskich przyjaciol i krag blizszych i dalszych znajomych. Od znajomych zbyt duzo nie oczekuje, frustracji nie mam, za to mam radosc z tych okazji kiedy die socjalizujemy.
            Ty wybierasz nie utrzymywanie takich “dalszych znajomosci” i nie obeszloby cie bycie zapchajdziura - to tez jest spojna filozofia, podejscie dajace ci spokoj du..szy (tak jak moje daje taki spokoj mi).


            Ja sie dziwie osobom, ktore wybieraja cos pomiedzy - w tym “obrazaja sie”, czuja urazone, czy rozczarowane. Po co sobie takie cos robic?
    • kafana Re: Zapchajdziura 27.05.21, 23:02
      Mamy bardzo podobny charakter. Utrzymuje wiele znajomosci. Potrafię spotykać się spontanicznie. Wkurzają mnie ludzie z którymi na plac zabaw pod blokiem trzeba umawiać się tydzien wczesniej. Chętnie robie za zapchajdziurę a czasem bez żenady się wpraszam.
      • pani_up Re: Zapchajdziura 27.05.21, 23:45
        Ja mam tak samo. Mam taką pracę, że sztywne umawianie się na jakąś pierdołe strasznie mnie stresuje. Jakieś kolację czy imprezy ok, ale nie spacer z psem
        • wapaha Re: Zapchajdziura 28.05.21, 16:02
          pani_up napisał(a):

          > Ja mam tak samo. Mam taką pracę, że sztywne umawianie się na jakąś pierdołe str
          > asznie mnie stresuje. Jakieś kolację czy imprezy ok, ale nie spacer z psem


          Ja z kolei mam tyle na głowie, że niemalże wpisuję w kalendarz ew.spotkania wink
          • pani_up Re: Zapchajdziura 29.05.21, 20:55
            A to u mnie niestety za dużo fuck-upow i organizacja roboty do poprawki - pracuje na swoim i jeszcze dużo nauki przedemna ,🤷
    • mama-ola Re: Zapchajdziura 27.05.21, 23:10
      Ja odpisałam w tamtym wątku, że bym nie poszła, ale nic tam nie było z mojej strony o obrażeniu się. Nie interesują mnie wesela, umęczyłabym się jak pies w studni. Na weselu byłam u brata (jako rzecz jasna gość 1 kategorii smile), a do kogoś mniej bliskiego (2 kategorii) bym nie szła.
    • taje Re: Zapchajdziura 27.05.21, 23:19
      Ja też nie rozumiem. Jeśli kogoś lubię i z kimś zakliknęło, nie ma znaczenia czy jestem dla tej osoby znajomą drugiej czy trzeciej kategorii. Każda taka interakcja jest dla mnie cenna i z chęcią skorzystam z zaproszenia. Dużo gorzej dostać zaproszenie od osoby, której się nie znosi a która cię uważa za znajomego pierwszej kategorii, koszmar.
    • kaki11 Re: Zapchajdziura 27.05.21, 23:34
      Po za weselami (to akurat mi się nie podoba, ale jak czuję/wiem że coś takiego miało miejsce to po prostu nie idę ale się nie obrażam) mam bardzo podobnie do Ciebie chociaż nigdy nie nazywałam tego zapchajdziurą smile
      Mam paczkę najlepszych przyjaciół, chociaż widujemy się sporadycznie bo się rozjechaliśmu to kontakt jest stały i to generalnie jest taki wyższy level znajomości , ale przecież mam też znajomych bliskich i dalszych z którymi fajnie się rozmawia, chętnie wybiorę sie na rower albo umowie na kawę czy grilla i to też jest super i jest dla mnie normalne.
      Przy czym ja mam akurat taką naturę, że po za garstką osób zwykle sama nie proponuje spotkań więc raczej sugeruje innym aby to robili (ja serio lubię sie spotykać z ludźmi, ale mam też trochę intrawertyczną naturę więc bez przesady i samej "głupio mi się narzucać") przez co czasem ciężko mi utrzymywać takie przelotne znajomości, to też ta grupa nie jest jakaś wielka smile
    • tt-tka Re: Zapchajdziura 28.05.21, 01:00
      "Zapchajdziura" to nie jest synonim "znajomej drugiej kategorii". To jest nagle zastepstwo za kogos, kto nawalil, byle kto, byle byl i zapchal dziure towarzyska. Czy pracowa, czy dowolna inna. Okreslenie imo pejoratywne i nikogo, z soba wlacznie, tak nie traktuje ani nie pozwalam traktowac.
      • picathartes Re: Zapchajdziura 28.05.21, 06:33
        Przecież dałam cudzysłów i opisałam dokładnie znajomości drugiej kategorii 😊
    • niemaznaczenia Re: Zapchajdziura 28.05.21, 07:54
      A ile to jest "mnóstwo"?
      • po-trafie Re: Zapchajdziura 28.05.21, 08:15
        Np ja mam poza rodzina z 2-3 osoby, ktora sa dla mnie bliskimi przyjaciolmi, i ktore maja najwyzszy priorytet, kolejnych 10 z ktorymi kontaktuje sie min. raz w tygodniu, 20-30 z ktorymi kontaktuje sie raz na 2-4 tygodnie, i dalszych 30, ktore lubie, ale widzimy sie/rozmawiamy jak sie zdarzy, czasem i raz na rok.

        Poza rodzina i tymi 2-3 najblizszymi osobami, dla calej reszty zakladam, ze moge w wielu sytuacjach byc dalsza znajoma, drugoplanowa.
        Kazda z tych dalszych 40-50 osob przeloze, jesli ktos z rodziny lub 2-3 najblizszych bedzie mial wazna potrzebe.
        • niemaznaczenia Re: Zapchajdziura 28.05.21, 08:16
          Musisz mieć bardzo dużo wolnego czasu.
          • po-trafie Re: Zapchajdziura 28.05.21, 09:29
            Ciezko orzec, ile to jest „duzo”.
            Miesiac ma jakies 720h. Z tego 160 pracuje, 210h spie, powiedzmy, ze srednio godzine dziennie spedzam na podstawowych ablucjach i higienie, to dodatkowe 30. Czyli zostaje z 300 godzin miesiecznie, o ktorych wypelnieniu decyduje.
            Z 15h czytam, z 30 spedzam na silowni, 10h na medytacji. To jest moj czas „samotny”. Reszte, czyli z 240h miesiecznie, spedzam z ludzmi.
            Czy to z rodzina, czy z przyjaciolmi, czy z dalszym kregiem znajomych.
            Osobiscie, telefonicznie, internetowo.
            • wapaha Re: Zapchajdziura 28.05.21, 16:05
              po-trafie napisała:

              > Ciezko orzec, ile to jest „duzo”.
              > Miesiac ma jakies 720h. Z tego 160 pracuje, 210h spie, powiedzmy, ze srednio go
              > dzine dziennie spedzam na podstawowych ablucjach i higienie, to dodatkowe 30. C
              > zyli zostaje z 300 godzin miesiecznie, o ktorych wypelnieniu decyduje.
              > Z 15h czytam, z 30 spedzam na silowni, 10h na medytacji. To jest moj czas „samo
              > tny”. Reszte, czyli z 240h miesiecznie, spedzam z ludzmi.
              > Czy to z rodzina, czy z przyjaciolmi, czy z dalszym kregiem znajomych.
              > Osobiscie, telefonicznie, internetowo.


              30 h /mc na siłowni ? wow..
              • mid.week Re: Zapchajdziura 28.05.21, 16:35
                jakby liczyć całościowo "czas przeznaczony na siłownię" z dojazdami i powrotami, nierzadko w korkach, to samych ćwiczeń nie zostanie tak dużo.
                Mnie zastanawia brak zabukowanego czasu na gotowanie, sprzatanie itp ale w sumie jak sie całe zycie spędza u znajomych to można sie najeść poza domem a i nabrudzić w domu sie nie zdązy big_grin
                • wapaha Re: Zapchajdziura 28.05.21, 16:38
                  Nie no, dla mnie 30 h na siłowni to 30 h na siłowni a nie na dojeździe-przebraniu-ćwiczeniu-przebraniu-powrocie

                  To wychodzi godzina ćwiczeń siłowych codziennie- zakładając że każdego dnia inna partia ( żeby to miało ręce i nogi )- i wychodzi kawał solidnej roboty..
                  • primula.alpicola Re: Zapchajdziura 28.05.21, 18:02
                    To mógł być skrót myślowy. Siłownie mają też sale cardio i takie z lżejszymi zabawkami, miewają też zajęcia grupowe na różne tematy. "30h na siłowni" nie musi znaczyć 30 h treningu stricte siłowego.
                    Też mi tak wychodziło. Na tydzień: 3-4 treningi siłowe, 2 spinningi, 1 zdrowy kręgosłup, 1-2 bieżnia, 1 Pilates. Spokojnie wyjdzie.
                    • wapaha Re: Zapchajdziura 28.05.21, 18:17
                      primula.alpicola napisała:

                      > To mógł być skrót myślowy. Siłownie mają też sale cardio i takie z lżejszymi za
                      > bawkami, miewają też zajęcia grupowe na różne tematy. "30h na siłowni" nie musi
                      > znaczyć 30 h treningu stricte siłowego.
                      > Też mi tak wychodziło. Na tydzień: 3-4 treningi siłowe, 2 spinningi, 1 zdrowy k
                      > ręgosłup, 1-2 bieżnia, 1 Pilates. Spokojnie wyjdzie.

                      A ja nie mówię , że się nie da, czy że nie wyjdzie
                      Tylko że szacun, bo to sporo

                      Przeliczyłam sobie szybko srednią za 2020 r i wyszła mi średnia miesięczna 21h ( a miałam ultramaraton i przygotowana do niego )
                      • primula.alpicola Re: Zapchajdziura 28.05.21, 18:20
                        Ultramaraton to jednak coś innego niż to co ja wymieniłamwink
                        • wapaha Re: Zapchajdziura 28.05.21, 22:48
                          primula.alpicola napisała:

                          > Ultramaraton to jednak coś innego niż to co ja wymieniłamwink

                          Nieważne czy inne czy to samo - przygotować się (spędzić w aktywności) ileś czasu trzeba
              • po-trafie Re: Zapchajdziura 28.05.21, 20:33
                Chodze 3-4 razy w tygodniu na ok. 1.5h + to 5min dojscia. W weekend bywa i 2h dziennie, ale wtedy nie rzucam sztanga kazda minute. To jest moj czas dla siebie, moge zrobic 30min kardio, moge zadbac o dlugie spokojne rozciaganie, skupic sie np tylko na dole ciala. Lubie.

                Niemniej: faktycznie, nie pamietam sytuacji, w ktorej jadlabym sama. Chyba w czasie podrozy sluzbowych przed covidem... Nie wpadlabym na to, zeby sama siedziec i cos przerzuwac. Gotuje najczesciej z mezem, albo rozmawiajac z kims przez telefon, nie chodze sama na zakupy, chyba ze wracajac z silowni cos przelotem kupie.
                Nie wiem w sumie, co jeszcze ludzie robia sami. Nigdy nie bylam sama w teatrze lub kinie, nie bylam sama na wycieczce niezawodowej, raczej nie spaceruje w samotnosci, nie spedzam czasu u lekarzy, nie mam ogrodu, ktory bym samotnie pielila.
                Serio.. co poza czytaniem, toaleta i silownia robi sie samemu?!
                • po-trafie Re: Zapchajdziura 28.05.21, 21:05
                  Zeby nie naginac rzeczywistosvi: pijam samotnie shake proteinowy, baton proteinowy, zjem banana czy tam jablko - nie umre z glodu bo nie ma towarzystwa, ale posilkiem zajmujacym czas bym tego nie nazwala. nic co wymaga sztuccow albo obrobki cieplnej.
                • wapaha Re: Zapchajdziura 28.05.21, 22:55
                  po-trafie napisała:


                  > Serio.. co poza czytaniem, toaleta i silownia robi sie samemu?!

                  -sama jadę i wracam z pracy
                  - sama ( w większości) biegam i plywam
                  -sama czytam książkę
                  - sama chodzę do fryzjera i lekarzy /fizjo
                  - sama nieraz jem ( różne godziny domowników)
                  - sama gotuję ( nie lubię jak ktoś mi się kręci)
                  - w tygodniu sama chodzę na zakupy spożywcze
                  - sama tworzę (pisze) i uczestniczę w różnego rodzaju związanym z tym imprezach

                  Zdarzało się - nawet ostatnio - że byłam na wyjeździe sluzbowym i sama poszłam na spacer nad morze
                  • 35wcieniu Re: Zapchajdziura 29.05.21, 05:38
                    Serio wymieniasz jej rzeczy które można robić samemu?
                    W zależności od okoliczności wszystko można robić samemu, no już serio, nie pukajmy w dno żeby to tłumaczyć komuś kto nigdy nic nic robi sam więc nie wie że można big_grin
                  • po-trafie Re: Zapchajdziura 29.05.21, 06:09
                    Dziekuje, to pokazuje inne nawyki smile Faktycznie, jakbym nie rozmawiala z ludzmi w aucie, w czasie gotowania, czy tam robila wspolnie lub z telefondm zakupow, to pewnie z 1/3 jak nie wiecej znajomosci by odpadla.
                • ludzikmichelin4245 Re: Zapchajdziura 30.05.21, 09:21
                  po-trafie napisała:

                  > Nie wiem w sumie, co jeszcze ludzie robia sami. Nigdy nie bylam sama w teatrze
                  > lub kinie, nie bylam sama na wycieczce niezawodowej, raczej nie spaceruje w sam
                  > otnosci, nie spedzam czasu u lekarzy, nie mam ogrodu, ktory bym samotnie pielil
                  > a.
                  > Serio.. co poza czytaniem, toaleta i silownia robi sie samemu?!

                  Jestem dokładnie Twoim przeciwieństwem, więc może Cię trochę zaszokuję:
                  Pracuję w domu
                  Po pracy mam różne zajęcia - niektóre na żywo, niektóre online, ale generalnie z "obcymi" ludźmi
                  Czasem oczywiście inne sprawy życiowe - lekarz, fryzjer itp
                  Ok pół h dziennie spędzam na kontakcie z bliskimi przez komunikatory
                  Raz, góra dwa w tygodniu gdzieś z kimś wychodzę, raz na 3 tygodnie odwiedzam matkę
                  Wychodzi więc na to, że jeśli tydzień ma 168 h, to jakieś 155 spędzam sama smile
                  • po-trafie Re: Zapchajdziura 30.05.21, 12:19
                    A wiesz, ze warunki wyjsciowe mamy te same - bo tez pracuje z domu. Ale z domu pracuje tez maz i sporo znajomych, niezbyt czasto jestem sama - przed covidem albo w ostatnie wakacje zdarzalo sie nam wspolnie wynajmowac biuro albo coworking, zeby nie byc samemu.

                    I potem... no kazde zajecia: czy jezyk, czy kurs zeglarski, czy spa, czy paznokcie, czy taniec,czy prawko na motocykl - zawsze z kims. Poza silownia, medytacja i czytaniem, w kazdej innej sytuacji chyba pierwsze pytanie, ktore sobie zadaje, to “z kim milo byloby to dzielic”.

                    Piekno w roznorodnosci miedzy nami smile
                    • wapaha Re: Zapchajdziura 30.05.21, 13:28
                      dziewczyny macie dzieci ?
                • mid.week Re: Zapchajdziura 30.05.21, 13:39
                  po-trafie napisała:


                  > Serio.. co poza czytaniem, toaleta i silownia robi sie samemu?!


                  żyje się i robi to wszystko co inni robią w towarzystwie.
                  Gdyby single nie wpadli na samotne przezuwanie to pomarliby z głodu.
                  • po-trafie Re: Zapchajdziura 30.05.21, 21:15
                    to sciezka singli-introwertykow raczej wink
                    jej, jakbym nie miala znajomych i rodziny, dowiedzialabym sie jak wygladam z BMI 19
    • kornelia_sowa1 Re: Zapchajdziura 28.05.21, 10:09
      Hheheheh.
      Tak, ematka , której nie zalezy na nikim, ma w dudzie, chodzi gdzieś z łaski, bo "musi", nagle czuje się obrazona że nie jest na górze listy osób do zaproszenia.

      Moja przyjaciółka ma w ten weekend wesele brata.
      Planowane od trzech lat- chcieli zaprosić 180 osób (taką mają fanaberię, stać ich, i zdanie ematki nt ich nie interesuje wcale).

      Sytuacja jest taka, ze można zaprosić 50 osób plus zaszczepione podwójną dawką (u nich 17).

      Pan młody ma troje rodzeństwa, pani młoda czworo. Wszysycy mają dzieci.
      Musieli wybrać sposród rodziny i przyjaciół a nie było to proste i wiele ich kosztowało przemysleń.
      • primula.alpicola Re: Zapchajdziura 28.05.21, 18:06
        Zależy mi na ludziach, nie wyciągaj może pochopnych wniosków.
        Na swoje wesele zrobiliśmy jedną listę, i te kilka par, które odmówiły, po prostu nie przyszły. Nie szukaliśmy "zastępstwa", uważam że to w złym stylu i po prostu zwyczajnie nie wypada. Nie w przypadku wesela. (ogniska, wyjścia do kina/rower/spacer/itp to inny kaliber). I nie pójdę na wesele, o którym wiem, że zaproszono mnie z listy "rezerwowej", po prostu nie, hheheheheh.

        Historia Twojej przyjaciółki jest dramatyczna, ale nijak nie przystaje do opisanej sytuacji.
    • 152kk Re: Zapchajdziura 28.05.21, 11:55
      Ja się nie czuję "zapchajdziurą" ( w sensie pejoratywnym - chociaż rozumiem twoje intencjesmile, nawet jeśli ktoś mnie zaprasza "na ostatnią chwilę" - bo coś innego mu nie wypaliło, ktoś inny odmówił, albo po prostu sobie o mnie przypomniał że się dawno nie widzieliśmywink Czy się zgadzam na spotkanie zależy od tego, czy mam czas i ochotę, ale nigdy nie traktuję tego zaproszenia jakoś coś uwłaczającego, przeciwnie - jeśli chcę się spotykać z tą konkretną osobą to cieszę się, że tak wyszło. Np. chętnie skorzystałabym z zaproszenia na wesele jeśli mogłabym pójść w tym terminie.
      Natomiast takie sytuacje nagłego zapraszania zdarzają mi się rzadko, bo zwykle ja i znajomi planujemy nasze spotkania z wyprzedzeniem (bo jesteśmy dość zajęci sprawami rodzinnymi i takie planowanie jest konieczne od czasu kiedy większość ma dzieci - ja doskonale rozumiem, że dla mojej przyjaciółki sprawy męża i dzieci są na pierwszym planie - bo tak samo jest u mnie). Jeżeli zatem już umawiam się na spotkanie z wyprzedzeniem to staram się inne sprawy temu podporządkować i nie zmieniać planów (bo coś innego wypadło) i tego samego oczekuję od znajomych. Wyjątek stanowią sytuacje, kiedy naprawdę nie mogę np. choroba moja lub dziecka.
    • spanish_fly Re: Zapchajdziura 28.05.21, 13:59
      Mnie tam wkurza takie umawianie się na "prawdopodobnie". To jest zwyczajnie bez sensu. Jeśli już się umawiać to po to, żeby ta umowa coś znaczyła, a jak ktoś nie jest w stanie z wyprzedzeniem się umówić to może zawsze zadzwonić, wtedy kiedy może i chce się spotkać i jeśli ja będę w danym momencie mogła i chciała, to się spotkamy.
    • arganowa Re: Zapchajdziura 28.05.21, 17:22
      Problem pojawia się chyba wtedy, gdy jesteś zapchajdziurą dla osoby, która u ciebie ma priorytet. Najgorzej, jeśli to relacja damsko-męska wink
    • kocynder Re: Zapchajdziura 28.05.21, 21:55
      Widzisz, myślę, że większość z nas widzi różnicę w zaproszeniach typu:
      a/. telefon w środę: "W sobotę jedziemy na grilla na działkę, będziemy ja z mężem, Basia z Pankracym i Kasia z Serwacym. Mięli być jeszcze Zosia z Bonifacym, ale dziecko im się pochorowało. Macie ochotę pojechać?"
      b/. telefon w środę: "W sobotę biorę ślub z narzeczonym, wesele średnie 80 osób, wszystko już opłacone, a wiesz, w ostatniej chwili Zośka z Bonifacym jednak powiadomili, że nie przyjdą, bo coś im wypadło! Wyobrażasz sobie? Chamówa, nie? To co, wskoczysz na ich miejsce? Bo talerzyk i tak zapłacony a ja chcę dostać równe 80 prezentów!"...
      Bo o ile na grilla na działce mogę zakupić i przyszykować coś na szybko, o tyle na ślub zarówno kieckę wolę wcześniej zaplanować (ewentualnie dodatki jakieś dokupić), włosy odświeżyć, kolor, może jakieś cięcie, prezent kupić porządny, starannie wybierany dla tej, konkretnej pary, nie na "łapu-capu" w sklepie "wszystko po 5 złotych", jeśli nie prezent to gotówka, tez wolę mieć trochę czasu, żeby odpowiednią kwotę sobie odłożyć... Wiem, ematka ot, tak, może wyskoczyć z piętnastu tysi dla koleżanki z pracy, bo tyle to na waciki, ale ja jednak nie... Po prostu "skala" tych imprez jest różna, więc i różny stosunek do zaproszenia na ostatnią nawet chwilę i "w zastępstwie", bo ktoś wypadł.
      • arganowa Re: Zapchajdziura 28.05.21, 22:33
        A jakby tak na takie późne zaproszenie na ślub odpowiedzieć: ojej, tak w ostatniej chwili mnie zapraszasz, no mogę wpaść, żeby z Wami spędzić ten ważny dzień, ale na pewno już nie zdążę kupić prezentu?
        Nie czytałam tamtego wątku i nie wiem, czy padła taka propozycja. Jestem ciekawa reakcji panny młodej. Odważy się powiedzieć: ale to wystarczy kasa do koperty?
      • 3-mamuska Re: Zapchajdziura 28.05.21, 22:39
        W opisanej sytuacji gorzej bym się poczuła ze nie zaproszono mnie na ognisko/grila na działkę w pierwszej turze niż na wesele.
        Na weselu jednak są ograniczenia budżetem /ilością miejsc no i kogo wypada zaprosić. Nie koniecznie to zależy od młodych. A gospodarzowi któremu nagle się zwolniły 2 miejsca na działce przy grilu brzmi śmiesznie.

        Na wesele jednak najpierw wypada zaprosić Chrzestnych babcie rodzeństwo ,wujków ,ciocie, a dopiero potem znajomych.
      • 35wcieniu Re: Zapchajdziura 29.05.21, 05:34
        Wszystko w życiu tak hiperbolizujesz czy tylko na potrzeby tego wątku?
        Nie chcesz być zapchajdziurą to nie idziesz ale te rozkminy o 15 tysiącach na waciki, sklepie za 5 zł i treści zaproszenia...
    • ludzikmichelin4245 Re: Zapchajdziura 30.05.21, 08:57
      Może te wątki wyżalne po prostu dotyczą relacji, które nie są symetryczne - w których jedna strona ma większe oczekiwania od relacji niż ta druga i sytuacje, które to obnażają, rodzą dyskomfort.
    • joanna266 Re: Zapchajdziura 30.05.21, 10:53
      Nie lubię być zapchajdziurą. Już tak mam ze lubię być najważniejsza. Jeśli nie jestem kończę znajomosc... Jeśli bym wiedziała ze zostałam gdzieś zaproszona bo ktoś inny nie mógł przyjść to bym nie poszła. No co poradzę. Tak mam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka