margerytka73
02.06.21, 12:14
Do mam dzieci zaburzonych. Na forum wysyp wątków o zespołach aspargera u dzieci, o autystykach, o depresjach szkolnych, nerwicach wśród dzieci, młodzieży i innych zaburzeniach, o których może nie mam pojęcia.
Wiadomo, że nie wszystko jest wyleczalne. U niektórych pomagają leki, praca terapia. U niektórych nie. Z depresyjnego dziecka, nastolatka nie wyrośnie raczej optymista. Należy też odróżnić depresję od tzw narzekactwa i ciężkiego charaKTERY, KTÓRY MAJA JUŻ DZIECIAKI. Wiadomo, np jeden 10 latek będzie radosny, wesłoły, pozytywnie nastawiony, a drugi może być wycofany, nie lubić zmian, miec wszystko w pokoju od linijki i być negatywnie nastawiony do świata, ludzi, zdarzeń - przy czym nie jest to depresja, czy jakieś zaburzenie, tylko , jak to sie mói "taki charakter".
Czy dziecko jest zdrowe psychicznie, ale po prostu ma od zawsze taki charakter, jakie jest - to już matka wie najlepiej. Czy dziecko jest zaburzone , chore - to też matka wie.
I teraz pytanie lkluczowe, nawiązując do wątku pt":czy związalibyście się z osobą zaburzoną" czy uświadamiacie dzieci, a może raczej jeszcze nie dzieci, ale nastolatki, że z ich nerwicą, depresją, aspargerem itd będą skazane raczej na samotne życie i powinny się przygotować do życia w samotności? (zakładamy oczywiscie, że kiedy potrzeba leki są brane, jest terapia - ale jak widać w wątku obok, czasem to wszystko pomaga, a czasem nie pomaga). Co mówicie własnym dzieciom i czy prowadzicie takie rozmowy (tzn na temat związków w dorosłości) czy temat w tym obszarze jest przemilczany?